Afryka i Bliski Wschód | Forum Młodych Dyplomatów /category/afryka-i-bliski-wschod/ Kreujemy przyszłych liderów Thu, 09 Apr 2026 22:05:56 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Afryka i Bliski Wschód | Forum Młodych Dyplomatów /category/afryka-i-bliski-wschod/ 32 32 Neokolonializm – kolonializm na miarę XXI wieku /neokolonializm-kolonializm-na-miare-xxi-wieku/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=neokolonializm-kolonializm-na-miare-xxi-wieku Thu, 09 Apr 2026 21:59:29 +0000 /?p=9145 Neokolonializm w XXI wieku rzadko przypomina plantacje bawełny i niewolniczą pracę – dziś jego narzędziami są algorytmy Big Techu, projekty klimatyczne i frank CFA. Czy pomoc oferowana przez globalną Północ jest szansą na rozwój, czy raczej pułapką, która uniemożliwia Południu negocjowanie zasad nowego świata? Autorka: Amelia Ochlanek „Narody europejskie pławią się w najbardziej ostentacyjnym przepychu. […]

Artykuł Neokolonializm – kolonializm na miarę XXI wieku pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Neokolonializm w XXI wieku rzadko przypomina plantacje bawełny i niewolniczą pracę – dziś jego narzędziami są algorytmy Big Techu, projekty klimatyczne i frank CFA. Czy pomoc oferowana przez globalną Północ jest szansą na rozwój, czy raczej pułapką, która uniemożliwia Południu negocjowanie zasad nowego świata?

Autorka: Amelia Ochlanek

„Narody europejskie pławią się w najbardziej ostentacyjnym przepychu. Ta europejska zasobność jest niesamowicie kompromitująca, gdyż powstała na grzbietach niewolników, odżywiała się ich krwią, pochodzi bezpośrednio z wnętrza ziemi tego słabo rozwiniętego świata. Dobrobyt i postęp Europy zostały skropione potem i krwią Czarnoskórych, Arabów, Indian i Żółtych” [tłum. własne]. Słowa Frantza Fanona z „Wyklętego ludu ziemi” nie straciły na aktualności, mimo że zostały napisane w dobie dekolonizacji. Dziś jednak to już nie niewolnicy i plantacje bawełny decydują o dominacji, a technologie, ekologiczne inicjatywy i parytety walutowe. Chociaż od ostatnich procesów dekolonizacji minęło kilka dekad, pojawia się pytanie: czy kolonializm jest naprawdę reliktem przeszłości, czy może po prostu zmienił swoją formę?

Zielony kolonializm

Kontrolowanie państw globalnego Południa za pomocą transformacji ekologicznych nie jest już niczym nowym. Ekologiczne inwestycje mogą w istocie stanowić formę neokolonializmu. Do produkcji wielu prośrodowiskowych technologii niezbędne są surowce, które są tanio wydobywane – i to często przez dzieci – w Afryce czy Azji. Współczesne mocarstwa mogą się cieszyć elektrycznymi samochodami czy panelami słonecznymi, podczas gdy w krajach ubogich na ulicach dostrzegamy pojazdy z XX wieku – bez filtrów spalin samochodowych, nie wspominając już o napędzie hybrydowym czy elektrycznym. Co więcej, wbrew powszechnej opinii to kraje globalnej Północy były odpowiedzialne za aż 92% nadwyżki emisji CO2 (w latach 1850-2015).

Niemniej jednak wielkim mocarstwom udaje się skutecznie uciekać od konsekwencji swoich działań. Skupiają się na ekologicznej polityce kosztem mniej rozwiniętych państw. Mając dostęp do najnowszych technologii państwa Północy nie odczuwają aż  tak dotkliwie skutków zmian klimatu. Dostęp do klimatyzacji czy solidnego budownictwa rekompensuje globalne ocieplenie. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Afryce, Ameryce Południowej i Azji Południowej – to są regiony, które muszą się mierzyć z największymi konsekwencjami zmian klimatycznych. 

Podczas 15. Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP 15), zorganizowanej przez ONZ w 2009 roku, postanowiono w terminie do 2020 przeznaczać corocznie aż 100 miliardów dolarów na pomoc dla krajów rozwijających się. Środki te miały na celu umożliwienie krajom globalnego Południa adaptację do zmian klimatu – co jednak wydaje się być kontrowersyjne, ponieważ, zmiany, te są spowodowane w dużej mierze działalnością zachodnich przedsiębiorstw. Nadmierna eksploatacja złóż kobaltu w Demokratycznej Republice Konga przez firmy technologiczne, wycieki ropy spowodowane wydobywaniem nafty przez zachodnie koncerny w Nigerii, czy emisja gazów cieplarnianych przez przedsiębiorstwa odzieżowe produkujące w Bangladeszu,  to tylko niektóre przykłady eksploatacji krajów globalnego Południa i przyczyniania się do zmian klimatycznych i katastrof ekologicznych.  Rodzi się zatem swoiste sprzężenie zwrotne – zamiast zrezygnować z nadmiernej eksploatacji i spróbować wprowadzać faktycznie ekologiczne rozwiązania, Globalna Północ przekazuje ogromne nakłady finansowe, aby Południe mogło dostosować się do coraz bardziej drastycznych skutków zmian klimatycznych. 

„Zielony wyzysk” krzywdzi nie tylko przyrodę, ale także rdzenne grupy etniczne. Jako przykład można przywołać programy odnowienia lasów, które prowadzą do wysiedlenia rdzennej ludności z danego terenu: w Ugandzie w ramach projektu odnowienia lasów, finansowanego przez kraje nordyckie, przymusowo eksmitowano rdzenne plemiona. Ludność ta została pozbawiona dostępu do wody, żywności i miejsca do życia. Takie sytuacje o nieuwzględnieniu lokalnych potrzeb mieszańców globalnego Południa przez państwa Zachodu. Kraje Północy skupiają się na organizowaniu inicjatyw dobrze wyglądających w mediach, ale bez rzeczywistego zrozumienia potrzeb miejscowej ludności.

Technologiczne imperia

Cyfrowy kolonializm jest zjawiskiem stosunkowo nowym i rzadko dostrzeganym w dialogu o kolonializmie, mimo to ma on ogromny wpływ na rozwój i życie mieszkańców krajów globalnego Południa. Termin ten opisuje zależność, w ramach której kraje globalnej Północy tworzą nowe technologie i wykorzystują swoją infrastrukturę cyfrową do kontrolowania i podporządkowania sobie krajów globalnego Południa. Rezultatem jest pogłębianie nierówności technologicznych oraz społecznych. Najbardziej rażącym przykładem cyfrowego kolonializmu jest eksploatacja danych (np. danych osobowych, biometrycznych) użytkowników z Południa. Powstałe w XX wieku Wolne i Otwarte Oprogramowanie było szczególnie atrakcyjne dla krajów rozwijających się, gdyż umożliwiło darmowy dostęp do wielu programów i platform.

Niemniej jednak z czasem zaczęły dominować usługi w chmurze, do których niezbędne okazały się zewnętrzne serwery. Co za tym idzie, dane użytkowników z globalnego Południa zaczęły być przechowywane na zagranicznych serwerach, bez możliwości kontroli ze strony krajów, z których pozyskiwane są te dane. W obecnych czasach dane stały się prawdziwym kapitałem. Dostęp do nich umożliwia tworzenie coraz lepszych modeli sztucznej inteligencji i udoskonalanie najnowszych technologii. To z kolei prowadzi do pogłębiania się nierówności między krajami tworzącymi nowe technologie a tymi, które są jedynie ich konsumentami. Nierówna konkurencja może prowadzić nawet do przemocy. W 2017 roku w Kenii doszło do masowych protestów i starć między kierowcami tradycyjnych taksówek i pracowników firmy Uber. Tamtejsi kierowcy poczuli, że są wypierani z rynku, co doprowadziło do ataków na pracowników firmy Uber. Lokalne startupy i przedsiębiorstwa nie mają szans w starciu z międzynarodowymi gigantami. 

Warto pochylić się również nad problemem cyfrowego monopolu na globalnym Południu jakim jest program Free Basics konglomeratu Meta. Z pozoru miał on na celu umożliwienie dostępu do Internetu i wybranych platform mieszkańcom krajów rozwijających się. Niemniej jednak, dostęp do Internetu, który oferuje Meta, jest znacząco ograniczony, co za tym idzie, wielu beneficjentów programu nie korzysta tak naprawdę z wolnego Internetu, tylko z jego starannie wybranego segmentu. Przyczynia się to do szerzenia dezinformacji, a także nasilenia cenzury i propagandy, ponieważ to Meta decyduje, do których informacji użytkownicy będą mieli dostęp. Są to oczywiście strony wyselekcjonowane i sprzyjające dystrybutorowi, a chcąc dotrzeć do innych informacji, użytkownicy mogą napotkać informacje o obowiązku uiszczenia opłaty za dotarcie do konkretnych danych. Co więcej, także Microsoft kolonizuje globalne Południe pod pretekstem udostępniania swoich pakietów szkołom z krajów rozwijających się. Dane przechowywane w chmurze są pod kontrolą obcych państw. Dzieci od najmłodszych lat przywiązują się do oprogramowań stworzonych przez międzynarodowe korporacje, co z kolei utrudnia rozwój lokalnych inicjatyw technologicznych i ogranicza konkurencję na rynku. 

Cyfrowa kolonizacja jest wyjątkowo problematycznym zjawiskiem. Nie ulega wątpliwości, że dzięki działalności międzynarodowych korporacji mieszkańcy ubogich krajów mają dostęp do wielu usług. Jednakże system ten jest nastawiony na generowanie zysków, tworzenie monopolu i zdobywanie wpływów. Większym problemem niż sam dostęp do technologii wydaje się więc nierównowaga rynkowa oraz brak kontroli krajów globalnego Południa nad danymi pozyskiwanymi od lokalnych społeczności. Kraje globalnego Południa powinny zyskać szansę na tworzenie własnych technologii i oprogramowań, które umożliwiałyby swoim użytkownikom dostęp do wszystkich źródeł internetowych i nie eksploatowałyby ich danych. Można to osiągnąć tylko dzięki inwestycjom w tamtejsze sektory IT, rozwojowi ruchu FOSS (ruchu wolnego oprogramowania) i wprowadzeniu uczciwych podatków na korporacje Big Tech, tak aby przestały za darmo zarabiać na danych i infrastrukturze.

CFA: relikt kolonizacji

Ważnym aspektem neokolonialnego kontrolowania Afryki przez Francję jest także uzależnienie walutowe od Europy. W 14 państwach Afryki walutą ciągle pozostaje frank CFA, bezpośrednie dziedzictwo kolonialnej przeszłości. Kurs CFA jest silnie związany z euro (jedną z najstabilniejszych walut na świecie) – w pierwszej chwili wydaje się to korzystne, jednak nie do końca jest to prawda. CFA ma wysoką siłę nabywczą wobec innych walut afrykańskich, jednakże moc tej waluty jest sztuczna. Sprawia to, że wartość franka nie ma odzwierciedlenia w realnym stanie gospodarki państwa i korzystniej jest importować produkty np. z Azji, niż wspierać lokalny rynek, co z kolei negatywnie wpływa na miejscowy przemysł i prowadzi do rosnących wydatków. W krajach posługujących się tą walutą nadal występuje mechanizm dobrze znany z klasycznego kolonializmu – model gospodarki ekstraktywnej. Afryka tanio eksportuje surowce, a importuje (wielokrotnie droższe) produkty przetworzone. 

Warto zaznaczyć, że taki schemat wynika także z częściowej dysfunkcyjności rządów postkolonialnych państw afrykańskich. Korupcja, brak skutecznych inwestycji w rozwój przemysłu i podpisywanie niekorzystnych umów przez lokalne elity z zagranicznymi firmami, nie ułatwia tworzenia dobrze funkcjonującej gospodarki. Niemniej jednak, CFA działa tutaj jako narzędzie neokolonialne, pozornie stabilizuje region dla interesów Europy (tak, aby korzystnie było importować produkty z Południa) i uzależnia gospodarkę od zachodnich państw utrudniając rozwój lokalnego przemysłu. 

Pułapka wyzwolenia

Neokolonializm okazuje się dużo bardziej problematyczny, także moralnie, od nowożytnego kolonializmu. Opresja przychodzi pod przebraniem „pomocy rozwojowej”, „walki ze zmianami klimatycznymi” czy „integracji cyfrowej”. Taka narracja utrudnia jednoznaczne rozstrzygnięcie wielu działań. Nie ulega wątpliwości, że część inicjatyw, takich jak udostępnianie produktów Mety czy Microsoft Południu, jest z korzyścią dla rozwoju społecznego mieszkańców. Niemniej jednak, z natury dostarczanych usług wynikają nowe problemy, które ostatecznie przyczyniają się do pogłębienia dysproporcji społecznych. Pomoc oferowana przez globalną Polnoc prowadzi często do uzależnienia mieszkańców Południa od konkretnych usług, co utrudnia konkurencję rynkowa i rozwijanie własnych inicjatyw.  Co więcej, programy te faworyzują ludność z wyższych warstw i obszarów miejskich, zatem biedniejsze osoby ze wsi nadal pozostają wykluczone. 

Warto także zwrócić uwagę, że elity krajów Południa często podpisują kontrakty z zagranicznymi firmami i promują nowe rozwiązania jako innowacyjne czy ekologiczne, ignorując tym samym rzeczywiste, lokalne potrzeby i inwestycje, które umożliwiłyby rozwój własnych,  niezależnych inicjatyw. Jak zauważyła Chimamanda Ngozi Adichie: „Prawdziwą tragedią naszego postkolonialnego świata nie jest to, że większość ludzi nie miała nic do powiedzenia na temat tego, czy chcą tego nowego świata, czy nie; chodzi raczej o to, że większość nie otrzymała narzędzi do negocjowania tego nowego świata” [tłum. własne]. Być może kraje globalnego Południa nie są tak naprawdę niewystarczająco rozwinięte, a nadmiernie eksploatowane?

Źródła:

[1] Białek Artur Kolonializm w XIX wieku sprawił, że kilka państwa władało ogromną częścią świata. Do czego to doprowadziło?, „National Geographic” https://www.national-geographic.pl/historia/ kolonializm-w-xix-wieku-jak-wygladala-konkurencja-o-tereny-i-zasoby/

[2] Blokhin Andriy The 5 Countries That Produce the Most Crabon Dioxide, „Investopedia” https:// www.investopedia.com/articles/investing/092915/5-countries-produce-most-carbon-dioxide-co2.asp

[3] What Is Climate Coloniaslism? What to Know About Why Climate Change and Colinialism Are Linked. „Global Citizen” https://www.globalcitizen.org/en/content/what-is-climate-colonialismexplain-climate-change/

[4] Chermaine Lee Understanding Climate Colonialism „Fair Planet” https://www.fairplanet.org/story/ understanding-climate-colonialism/ Kwet Michael Digital Colonialism. The evolution of US empire. „TNI Longreads” https:// longreads.tni.org/digital-colonialism-the-evolution-of-us-empire

[5] Kwet Michael Digital colonialism is threatening the Global South „Aljazeera” https:// www.aljazeera.com/opinions/2019/3/13/digital-colonialism-is-threatening-the-global-south

[6] Dombrowski Katja European languages are dominant in Africa „Development and Cooperation” https://www.dandc.eu/en/article/divisive-and-unifying-english-or-french-official-language

[7] Fanon Frantz Les damnés de la terre 1961

[8] Chimamanda Ngozi Adichie Half of a Yellow Sun 2006

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Neokolonializm – kolonializm na miarę XXI wieku pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
System Kafala. Jak rozstrzygnie się spór między państwami Zatoki Perskiej, a państwami pochodzenia migrantów zarobkowych? /system-kafala-jak-rozstrzygnie-sie-spor-miedzy-panstwami-zatoki-perskiej-a-panstwami-pochodzenia-migrantow-zarobkowych/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=system-kafala-jak-rozstrzygnie-sie-spor-miedzy-panstwami-zatoki-perskiej-a-panstwami-pochodzenia-migrantow-zarobkowych Sat, 04 Apr 2026 16:08:44 +0000 /?p=9118 Kraje Zatoki Perskiej są krytykowane za niewystarczającą ochronę praw pracowników, szczególnie podczas takich światowych wydarzeń jak Mundial w Katarze w 2022 roku. System Kafala, który miał służyć zapewnieniu niezbędnej siły roboczej dla dynamicznie rozwijających się państw Zatoki Perskiej, przyniósł ze sobą niepożądane zjawiska. Według analiz organizacji międzynarodowych, takich jak Międzynarodowa Organizacja Pracy, część arabskich pracodawców stosuje nieuczciwe praktyki, między […]

Artykuł System Kafala. Jak rozstrzygnie się spór między państwami Zatoki Perskiej, a państwami pochodzenia migrantów zarobkowych? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Kraje Zatoki Perskiej są krytykowane za niewystarczającą ochronę praw pracowników, szczególnie podczas takich światowych wydarzeń jak Mundial w Katarze w 2022 roku. System Kafala, który miał służyć zapewnieniu niezbędnej siły roboczej dla dynamicznie rozwijających się państw Zatoki Perskiej, przyniósł ze sobą niepożądane zjawiska. Według analiz organizacji międzynarodowych, takich jak Międzynarodowa Organizacja Pracy, część arabskich pracodawców stosuje nieuczciwe praktyki, między innymi arbitralnie pozbawiając sprowadzonych zagranicznych pracowników zdolności do zmiany miejsca pobytu czy miejsca zatrudnienia. Choć państwa pochodzenia migrantów podejmują działania dyplomatyczne i polityczne mające na celu ochronę swoich obywateli, to jednak ich skuteczność jest ograniczona. Zaledwie kilka państw, wykorzystujących System Kafala, poczyniło częściowe reformy, wciąż kierując się przede wszystkim własnym interesem.

Autor: Marcin Majewski

Migracja do krajów Zatoki Perskiej

Odkrycia licznych złóż ropy naftowej w regionie Zatoki Perskiej w XX wieku, wpłynęły na pojawienie się ogromnego zapotrzebowania na siłę roboczą. Państwa jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, Bahrajn i Arabia Saudyjska stały się celem nowego masowego ruchu ludności, który odbywał się w falach migracyjnych. 

Pierwszą stanowiła migracja w pierwszej połowie XX wieku z innych państw arabskich. Związana ona była z gwałtownym rozwojem przemysłu wydobywczego. Następnie od lat 70 XX wieku rozpoczęto poszukiwać pracowników z krajów Azji Południowej. Powodem zmiany kierunku mogła być obawa monarchii Zatoki Perskiej przed rosnącym zainteresowaniem ideologiami takimi jak panarabizm przyrastającym wraz z liczbą migrantów, które stanowiły zagrożenie dla legitymacji ich władzy. Choć trzon nowego azjatyckiego ruchu migracyjnego stanowili muzułmanie z takich państw jak Indonezja, Bangladesz czy Pakistan to wśród przybyszów znaleźli się również liczni obywatele Indii, Nepalu oraz Filipin. 

W ostatnich latach pojawiła się także migracja z kierunku niearabskiej Afryki, przede wszystkim z Kenii i Ugandy. Zgodnie z teorią dualizmu rynku pracy, według której można podzielić rynek na pierwotny, odznaczający się prestiżem, stabilnością i wysokim wynagrodzeniem oraz wtórny, oznaczający zatrudnienie sezonowe i nisko płatne. W państwach Zatoki Perskiej w dalszym ciągu pożądany był personel przede wszystkim na rynki wtórne, w sektorach pracy fizycznej oraz usługowej. Deficyt zatrudnienia w tych sektorach wynika z faktu, że ludność rdzenna dąży do uzyskania etatów na rynku pierwotnym a jednocześnie posiada ona znaczną przewagę instytucjonalną, językową, a także często wyższe kwalifikacje i wykształcenie.

Czym jest System Kafala i dlaczego budzi tak liczne kontrowersje?

Aby zagospodarować przybywających cudzoziemców zapewniających siłę roboczą i uregulować prawnie ich pobyt wprowadzony został System Kafala. Wywodzi się on z tradycji beduińskiej oraz muzułmańskiej opartej na gościnności, obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa osobie potrzebującej i budowie wzajemnego zaufania. System ten w dzisiejszych czasach zakłada budowę relacji między pracodawcą a pracownikiem począwszy od zapewnienie cudzoziemcowi transportu oraz zakwaterowania. Jest to mechanizm atrakcyjny dla wielu ludzi, którzy wyrażają chęć zarobku za granicą, a nie posiadało środków na podjęcie takiej podróży. Znosi to również barierę migracyjną w postaci obawy przed adaptacją do życia w nowym społeczeństwie, ponieważ pracodawca zapewnia zakwaterowanie i żywność oraz zapoznaje migranta z otoczeniem lokalnym. 

Wieści o takich atrakcyjnych warunkach docierają do potencjalnych przyszłych pracowników przez powstałe w tym celu liczne agencje. Poszukują one kandydatów i pośredniczą w rozmowach oraz w podpisywaniu umów. Prowadzą akcje reklamowe oraz rekrutacje w azjatyckich językach. System Kafala doprowadził do wystąpienia licznych incydentów, często o podłożu systemowym, budzących kontrowersje pośród opinii międzynarodowej. Wyzwania i zagrożenia z jakimi spotykają się migranci obserwowane są przez liczne organizacje międzynarodowe takie jak Międzynarodowa Organizacja Pracy, z ramienia Organizacji Narodów Zjednoczonych, oraz Human Rights Watch, tworzące raporty informujące opinię publiczną oraz formułujące rekomendacje.

Już na samym początku nawiązywania kontaktu, osoby te są narażone na oszustwa związane z samym zawarciem umowy. Agencje pośrednicze często są oskarżane o ukrywanie nieuczciwych zapisów umów przed sprowadzanymi migrantami, nie informując ich o prawdziwej strukturze warunków zatrudnienia i wynagrodzeń. W tym celu proponowane są umowy w języku arabskim, nieznanym większości ludzi, których sięga rekrutacja, co prowadzi do licznych nadużyć. Kraje Zatoki Perskiej w przeważającej większości nie stosują standaryzowanych umów dla pracujących migrantów, co pozwala na dalszą manipulację treścią proponowanych umów. Dodatkowo, zatrudniający niejednokrotnie wykorzystują opłatę transportu i zakwaterowania jako formę zadłużenia, które pracownik musi spłacić, aby odzyskać prawo do zmiany miejsca pobytu. W wielu wypadkach pracodawcy potrafią wypłacać wynagrodzenie znacznie niższe od pierwotnie ustalonego, tłumacząc to odliczaniem tej kwoty od wytworzonego długu przez podwładnego lub koniecznością utworzenia depozytu zabezpieczającego ich wydatki na rzecz pracownika. W większości państw Zatoki Perskiej, migrant traci zdolność do legalnego opuszczenia kraju, bez uzyskania zgody pracodawcy. 

Warunkowanie prawa do pobytu w kraju od zatrudnienia okazało się więc formą nacisku na migrantów zarobkowych, którzy ryzykując wydaleniem z kraju są bardziej skłonni tolerować stosowane wobec nich nadużycia. Odnotowano wiele przypadków nadużyć seksualnych, przede wszystkim wobec młodych kobiet zatrudnionych do pomocy domowej. Szerokim echem odbiły się na świecie również przypadki morderstw dokonywanych na pracownikach domowych. 

Wydarzenie o zasięgu światowym, którym był Mundial w 2022 roku w Katarze uwidocznił skalę problemu. Organizacje praw człowieka zaobserwowały niebezpieczne warunki  jakimi spotkali się tysiące robotników przygotowujących niezbędną infrastrukturę stadionową i turystyczną. Dopuszczano do pracy ludzi, którzy w części nigdy nie przeszli odpowiedniego szkolenia z zakresu bezpieczeństwa, w tym do robót na dużej wysokości. Według Amnesty International, dochodziło do licznych wypadków śmiertelnych, a okoliczności śmierci nawet setek pracowników pozostają w dalszym ciągu niewyjaśnione przez rząd Kataru. Wszystkie wymienione przypadki nadużyć ukazują istniejące w części tamtejszych społeczeństw przekonanie, że dopuszczalne jest bagatelizowanie praw pracowniczych i wolności osobistych, a nawet życia i zdrowia osób obcych kulturowo i etnicznie. 

Reakcje w krajach pochodzenia migrantów oraz wśród opinii międzynarodowej.

Relacje dotyczące nadużyć wobec pracowników w krajach Zatoki Perskiej, zwłaszcza te o charakterze kryminalnym, docierały do społeczeństw krajów pochodzenia, doprowadzając do licznych dyskusji i niekiedy gwałtownych reakcji. Między innymi, doniesienia dotyczące brutalnego zabójstwa filipińskiej pracownicy domowej w Kuwejcie w 2018 roku wywołały szerokie oburzenie społeczne oraz protesty w Manili. 

Państwa pochodzenia migrantów podjęły liczne akcje informacyjne dla swoich obywateli, ostrzegające przed znaczącym ryzykiem związanym z podejmowaniem pracy za granicą, w krajach Zatoki Perskiej, ale także i w innych regionach świata. Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) stało się platformą dialogu i współpracy również w zakresie ochrony migrantów dla rządów państw członkowskich, między innymi Indonezji i Filipin. ASEAN również doprowadził do powstania dodatkowych akcji informacyjnych. Natomiast ich zasięg i siła oddziaływania są trudne do oszacowania. 

Państwa pochodzenia migrantów zarobkowych wprowadzały doraźnie bardzo zdecydowane rozwiązania w pierwszej dekadzie XXI wieku. Nepal już w 2001 roku wprowadził zakaz migracji zarobkowej kobiet. Filipiny wprowadził zakaz migracji kobiet do 21 roku życia do podejmowania pracy jako pomocy domowej. W Indonezji także prowadzono apele do rządu do całkowitego zakazu udzielania pozwolenia na pracę w krajach Zatoki Perskiej, co nastąpiło dopiero w 2015 roku, w części dotyczącej osób zatrudnianych do pomocy domowej.

Państwa Zatoki Perskiej spotykają się z krytyką opinii międzynarodowej, z powodu powściągliwości i ograniczania reform, przede wszystkim z kierunku Organizacji Narodów Zjednoczonych i licznych organizacji humanitarnych. Dodatkowo, Parlament Europejski w 2013 roku wydał rezolucję w sprawie sytuacji migrantów zarobkowych w Katarze, będącą apelem, również do innych państw regionu, do przeprowadzenia reform. Państwa te nie ratyfikowały konwencji Narodów Zjednoczonych z 1990 roku o ochronie praw wszystkich pracowników migrujących oraz członków ich rodzin, natomiast ratyfikowały Konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy o pracy przymusowej z 1930 roku. Niezależny Komitet Ekspertów Międzynarodowej Organizacji Pracy ds. Zastosowanie Konwencji i Zaleceń stwierdził, że System Kafala może sprzyjać występowaniu pracy przymusowej i powinien podlegać przekształceniu.

Jakie kroki poczyniły Państwa Zatoki Perskiej?

Państwa Zatoki Perskiej kształtując swoje polityki migracyjne oraz polityki rynków pracy kierowały przede wszystkim się dwoma celami. W pierwszej kolejności, wobec małej populacji rdzennej ludności tych państw, i masowego ruchu imigracyjnego, zastosowano szczególne rozwiązania, mające zapewnić przetrwanie arabskiego i muzułmańskiego charakteru tych społeczeństw. Starano się pogodzić rosnące zapotrzebowanie na pracowników z zagrożeniem utraty większości demograficznej, co identyfikowane jest jako zasadnicze zagrożenie. W drugiej kolejności, starano się ograniczyć klasycznie występujący drenaż kapitału, związany z masowym przekazywaniem zarobionych pieniędzy przez imigrantów do rodzin i społeczności w państwach pochodzenia. Szacuje się, że jedynie w 2016 roku przepływy finansowe z krajów Zatoki Perskiej do krajów azjatyckich wyniosły znaczącą kwotę 72 miliardów dolarów.

Obu tym celom służyły dwa działania, zwiększenie udziału ludności rdzennej, lub przynajmniej ludności arabskiej, w strukturze demograficznej, a także zwiększenie jej udziału w strukturze zatrudnienia w tych państwach. Zastosowano więc rygorystyczną politykę migracyjną i integracyjną mającą ograniczać długość pobytu cudzoziemców, preferując robotników tymczasowych nad migrantami stałymi. Wśród wprowadzonych polityk są takie rozwiązania jak krótki podstawowy okres pobytu pracownika do dwóch lat z możliwością przedłużenia, powiązanie zgody na pobyt z stanem zatrudnienia, który wymaga regularnego potwierdzania oraz bardzo rygorystyczne prawo do uzyskania obywatelstwa. Między innymi w 1980 roku, Zjednoczone Emiraty Arabskie wdrożyły prawo regulujące, że wśród cudzoziemców ludność arabska musi stanowić przynajmniej 30 % wszystkich przybyłych pracowników. Natomiast Arabia Saudyjska w 2003 roku ogłosiła plan ustanawiający, że żadna imigrancka grupa etniczna nie powinna przekraczać 10 % całkowitej populacji, aby zdywersyfikować przybyłe grupy i nie doprowadzić do ich przewagi nad pozostałymi. Jednocześnie, założono obniżenie liczby pracujących obcokrajowców do 20 % całkowitej pracującej populacji kraju do 2013 roku, wprowadzając liczne bariery migracyjne. Jednakże, według spisu ludności z 2024 roku w Arabii Saudyjskiej imigranci w dalszym ciągu stanowili znaczącą grupę, 41,6 % całkowitej populacji. Adresując problem drenażu kapitału poza granice tych państw, podejmowano próby aktywizacji zawodowej ludności rdzennej na rynku pracy, aby zwiększyć ich udział w strukturze zatrudnienia. Wyniknęły z nich takie reformy jak umożliwienie kobietom w Arabii Saudyjskiej uzyskania prawa jazdy, aby ograniczyć liczbę obcokrajowców licznie zajmujących się transportem pasażerskim.  

Cele te w dużej mierze leżały w konflikcie z radykalną reformą systemu i poprawą warunków pracy migrantów, o którą apelowały azjatyckie państwa pochodzenia migrantów oraz opinia międzynarodowa. Skutkiem tego jest ograniczona liczba reform rozwiązujących najistotniejsze problemy licznych znajdujących się tam migrantów. Największy nacisk położono na zniesienie zaświadczenia o zgodzie na zmianę miejsca zatrudnienia oraz zaświadczenia o zgodzie na opuszczenie kraju. Obie te kluczowe zmiany wprowadziły jedynie Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale również z pewnymi wyjątkami. W pozostałych państwach regionu wciąż takie zaświadczenia są wymagane a ewentualne warunki do ich pominięcia są znacząco utrudnione. Między innymi w Arabii Saudyjskiej, pomimo reformy z 2021 roku, pracownicy domowi wciąż muszą uzyskać zgodę na ewentualny wyjazd z kraju.

Perspektywy na przyszłość

Na przestrzeni czasu funkcjonowania Systemu Kafala w krajach Zatoki Perskiej można zauważyć następującą tendencję. Początkowo, sprowadzano wyłącznie ludność arabską, a gdy ta zaczęła stanowić zagrożenie zaczęto poszukiwać kolejnych źródeł dla migracji pracowniczej. Naturalnym wyborem było otwarcie się na gęsto zaludnione regiony Azji Południowej, częściowo wyznające religię islamu, ale również zawierające całkowicie obce kultury. Zdeterminowało to wystąpienie nowych zagrożeń w postaci zagrożenia utraty przewagi demograficznej czy kulturowej. Jednakże, zapotrzebowanie na pracowników wciąż rośnie i mało prawdopodobne jest, aby państwa Zatoki Perskiej znacząco spowolniły czy też całkowicie zrezygnowały z przyjmowania imigrantów. Najpewniej będzie można w dalszym ciągu dostrzec pojawiające się działania polegające na dywersyfikacji grup migrantów, tak aby żadna przybyła grupa etniczna nie osiągnęła przewagi nad pozostałymi. Można się spodziewać, że w zakresie sprowadzanych migrantów wciąż preferowany będzie kierunek azjatycki wraz z dołączeniem w ostatnich latach kierunku afrykańskiego. Działania te, najpewniej w dalszym ciągu obejmować będą utrzymywanie polityk i barier migracyjnych dążących do stawiania na pracowników tymczasowych nad migracją stałą. Aktywizacja ludności rdzennej wydaje się być niewystarczająca, aby znacząco wypełnić zapotrzebowanie na pracę w regionie.

System Kafala w związku z wieloma uchybieniami w stosunku do praw przybyłych pracowników, w dalszym ciągu wymaga reformy. Faktyczna zdolność państw pochodzenia migrantów oraz opinii międzynarodowej do przeciwdziałania Systemowi Kafala jest jednak ograniczona. Możliwości państw pochodzenia sprowadzają się do działań prewencyjnych, oddziałując na swoich obywateli, jeszcze przed opuszczeniem przez nich kraju. Odzwierciedla się to w postaci podnoszenia świadomości o zagrożeniach związanych z migracją zarobkową oraz ewentualnie całkowitym zakazem migracji. Natomiast mają niewielki wpływ na kształtowanie prawa czy wypełnianie konwencji prawa międzynarodowego przez państwa Zatoki Perskiej, w celu poprawy warunków pracy migrantów znajdujących się już na miejscu. System Kafala w większości państw Zatoki Perskiej w dalszym ciągu funkcjonuje, a szanse na jego całkowite wycofanie nie wydają się duże. Pomimo częściowych działań sugerujących zamiar zniesienia lub ograniczenia Systemu Kafala, wydaje się, że radykalne reformy są dalekie od wprowadzenia u większości państw regionu. Polityka Systemu Kafala, pomimo licznych nieprawidłowości, zdaje się w dużej mierze wypełniać dostrzegalne cele tych państw, co zapewne stanowi dla nich najważniejszy argument dla jego dalszego utrzymania i ewentualnie częściowego reformowania. 

Bibliografia:

[1] Amnesty International, Qatar: thousands of migrant worker deaths remain uninvestigated – new report, Londyn 2021, https://www.amnesty.org.uk/knowledge-hub/all-resources/qatar-thousands-migrant-worker-deaths-remain-uninvestigated-new-report/[dostęp: 31.03.2026].

[2] Association of South-East Asian Nations, ASEAN and EU join hands for better protection of migrant workers in Southeast Asia, ASEAN and EU join hands for better protection of migrant workers in Southeast Asia – ASEAN Main Portal, [dostęp: 31.03.2026].

[3] BBC, Philippines and Kuwait sign agreement on workers’ rights, 2018, https://www.bbc.com/news/world-asia-44088011, [dostęp: 31.03.2026].

[4] Cholewinski R., Understanding the Kafala Migrant Labor System in Qatar and the Middle East at Large, with ILO Senior Migration Specialist Ryszard Cholewinski, Georgetown Journal of International Affairs, 2023, https://gjia.georgetown.edu/2023/02/01/the-kafala-system-a-conversation-with-ryszard-cholewinski/, [dostęp: 31.03.2026].

[5] Drabiński A., Rosnąca liczba imigrantów staje się zagrożeniem dla stabilności Królestwa Arabii Saudyjskiej, Opportunity, 2024, Rosnąca liczba imigrantów staje się zagrożeniem dla stabilności Królestwa Arabii Saudyjskiej : Opportunity Institute for Foreign Affairs, [dostęp: 31.03.2026].

[6] Holmes J., „How Can We Work Without Wages?” – Salary Abuses Facing Migrant Workers Ahead of Qatar’s FIFA World Cup 2022, Human Rights Watch, 2020, https://www.hrw.org/report/2020/08/24/how-can-we-work-without-wages/salary-abuses-facing-migrant-workers-ahead-qatars, [dostęp: 31.03.2026].

[7] International Labour Organization, Employer-migrant worker relationships in the middle east: Exploring scope for internal labour market mobility and fair migration, Genewa 2017, https://www.ilo.org/publications/employer-migrant-worker-relationships-middle-east-exploring-scope-internal, [dostęp: 31.03.2026].

[8] Kapiszewski A., Arab versus Asian migrant workers in the GCC countries, United Nations Expert Group Meeting on International Migration and Development in the Arab Region, Bejrut 2006, https://www.un.org/en/development/desa/population/events/pdf/expert/11/P02_Kapiszewski.pdf, [dostęp: 31.03.2026].

[9] Mruk M., System kafala w państwach Zatoki Perskiej – ochrona pracowników czy niewolnictwo w XXI wieku? Zarys problematyki, Studia Orientalne 2022, R. 11, nr 2 (22), Toruń 2022, https://bibliotekanauki.pl/articles/2121838, [dostęp: 31.03.2026].

[10] Nowacka S., Znaczenie imigracji dla gospodarek państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej, PISM, 2020, https://www.pism.pl/publikacje/Znaczenie_imigracji_dla_gospodarek_panstw_Rady_Wspolpracy_Zatoki_Perskiej, [dostęp: 31.03.2026].

[11] Pattisson P., New labour law ends Qatar’s exploitative kafala system, The Guardian, 2020, New labour law ends Qatar’s exploitative kafala system | Qatar | The Guardian, [dostęp: 31.03.2026].

[12] Robinson K., What Is the Kafala System?, Council on Foreign Relations, 2020, https://www.cfr.org/backgrounders/what-kafala-system, [dostęp: 31.03.2026].

[13] Skowron R., Kafala. O sytuacji prawnej pracowników migrujących w państwach Zatoki Perskiej, Studia Iuridica Toruniensia tom XXVII, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Toruń 2020,  https://doi.org/10.12775/SIT.2020.033, [dostęp: 31.03.2026].

[14] Toumi, Six Gulf countries informed of Indonesia domestic workers ban, Gulf News 2018, https://gulfnews.com/world/asia/six-gulf-countries-informed-of-indonesia-domestic-workers-ban-1.1661460, [dostęp: 31.03.2026].

O Autorze

Marcin Majewski, student kierunku Bezpieczeństwo Wewnętrzne na Uniwersytecie Warszawskim. Specjalista ds. bezpieczeństwa informacji z zakresu ochrony informacji niejawnych, systemów teleinformatycznych, tajemnicy przedsiębiorstwa i ochrony danych osobowych. W działalności analitycznej i naukowej podejmuje kwestie związane z pozamilitarnymi czynnikami bezpieczeństwa państwa, w szczególności polityką migracyjną i konfliktami społecznymi. Zainteresowania: tenis, żeglarstwo, gotowanie, czytanie książek.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł System Kafala. Jak rozstrzygnie się spór między państwami Zatoki Perskiej, a państwami pochodzenia migrantów zarobkowych? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Na przeciwnych brzegach Nilu. Nowa Stolica Administracyjna, wojskowa hegemonia i życie Egiptu na kroplówce finansowej Zachodu /na-przeciwnych-brzegach-nilu-nowa-stolica-administracyjna-wojskowa-hegemonia-i-zycie-egiptu-na-kroplowce-finansowej-zachodu/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=na-przeciwnych-brzegach-nilu-nowa-stolica-administracyjna-wojskowa-hegemonia-i-zycie-egiptu-na-kroplowce-finansowej-zachodu Sun, 29 Mar 2026 17:35:55 +0000 /?p=9078 „Nie będę szczędził środków ani sił, by ulżyć w cierpieniu wszystkim Egipcjanom”, obiecywał Abd al-Fattah as-Sisi w 2014 roku podczas swojej prezydenckiej inauguracji. Były minister obrony Egiptu obiecał swoim obywatelom dobrobyt, odzyskanie dawnej chwały i odbudowę regionalnych wpływów w regionie. Niedługo po zdobyciu władzy priorytety te uległy zmianie, a interes, siła władzy i wizerunek egipskiej […]

Artykuł Na przeciwnych brzegach Nilu. Nowa Stolica Administracyjna, wojskowa hegemonia i życie Egiptu na kroplówce finansowej Zachodu pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

„Nie będę szczędził środków ani sił, by ulżyć w cierpieniu wszystkim Egipcjanom”, obiecywał Abd al-Fattah as-Sisi w 2014 roku podczas swojej prezydenckiej inauguracji. Były minister obrony Egiptu obiecał swoim obywatelom dobrobyt, odzyskanie dawnej chwały i odbudowę regionalnych wpływów w regionie. Niedługo po zdobyciu władzy priorytety te uległy zmianie, a interes, siła władzy i wizerunek egipskiej potęgi stały się celem nadrzędnym wobec prawdziwych potrzeb zwykłych Egipcjan. Inwestycje stały się narzędziem do konsolidacji władzy, a polityka fiskalna i dogodne położenie w geopolitycznej układance, źródłem ich finansowania. Odbudowa egipskiej potęgi przybrała obraz odwrotny do tego, który został wykreowany w czasach Arabskiej Wiosny; obraz, który w długoterminowej perspektywie może nie zostać dokończony.

Autor: Dawid Kubczak

Przewrót i nowy rozdział dla Kraju Faraonów

Dla świata arabskiego lata 2010-2012 to okres politycznego trzęsienia ziemi, którego źródłem stała Tunezja. W krótkim czasie fala protestów, określanych zbiorczo mianem Arabskiej Wiosny, ogarnęła znaczną część Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. W Libii, Jemenie, Egipcie i wspomnianej już Tunezji doprowadziła do ustąpienia swoich dotychczasowych przywódców i gwałtownej erozji istniejących struktur władzy. 

W Egipcie masowe protesty z 2011 roku, napędzane głównie przez młode zurbanizowane warstwy społeczeństwa, zakończyły trwające trzydzieści lat rządy Hosniego Mubaraka. Funkcję prezydenta Egiptu przejął wówczas Mohammad Morsi, wpływowy członek Bractwa Muzułmańskiego – najstarszej i największej muzułmańskiej organizacji w kraju, która odegrała kluczową rolę w egipskiej polityce w ostatnich dekadach.

Początki jej istnienia sięgają 1928 roku, gdy Hasan al-Banna założył Bractwo Muzułmańskie w egipskiej Ismailii jako ruch religijno-społeczny mający na celu islamizację społeczeństwa i sprzeciw wobec zachodnich wpływów i brytyjskiego kolonializmu. W kolejnych dekadach organizacja była na przemian tolerowana i brutalnie represjonowana – szczególnie po konflikcie z reżimem Gamala Abdela Nassera w latach 50., kiedy została zdelegalizowana i zepchnięta do podziemia. Mimo to utrzymała silne zaplecze społeczne, rozwijając sieć organizacji charytatywnych i zdobywając wpływy polityczne. 

W 1984 roku Bractwo wystawiło pierwszych swoich kandydatów w wyborach parlamentarnych w koalicji z powszechnie uznawaną nacjonalistyczno-liberalną partią Wafd wygrywając 65 z 450 mandatów. Od tego momentu Bractwo systematycznie powiększało swoje wpływy i kontrolę nad egipskim parlamentem, czego szczyt przypadł na opisaną wyżej arabską wiosnę i przewrót w szeregach władzy. Wówczas Partia Wolności i Sprawiedliwości (FJP) utworzona przez członków Bractwa wygrała wówczas blisko połowę mandatów w niższej Izbie Reprezentantów i 84% miejsc w Senacie. Pomimo rozwiązania Parlamentu przez prezydenta Mubaraka, Bractwo przejęło kontrolę nad organem uchwałodawczym, a w 2012 roku oficjalnie ogłosiło zwycięstwo Mohammada Morsiego w wyborach prezydenckich.

Dwuletnie rządy Morsiego nie przywróciły stabilności w kraju. W konsekwencji egipska armia, powołując się na wolę społeczną i potrzebę przywrócenia porządku, dokonała w lipcu 2013 roku zamachu stanu, odsuwając pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta od władzy. Stojący na czele wojska minister obrony, Abdel Fattah as-Sisi stał się wówczas centralną postacią nowego układu politycznego. W kolejnych tygodniach wspierane przez niego władze tymczasowe przystąpiły do brutalnej pacyfikacji zgromadzenia zwolenników byłego prezydenta i Bractwa Muzułmańskiego na placu Rabaa al-Adawiya w Kairze w tym samym roku. Organizacja została ponownie zdelegalizowana, a wielu jej członków poddano aresztowaniom lub represjom przez nowe rządy wojskowych. Wydarzenie to z  jednej strony zwieńczyło wieloletni okres impasu politycznego Egiptu, a z drugiej ukazało charakter przyszłych rządów prezydenta as-Sisiego – zdecydowanie, konsekwencja otoczona bezwzględnym pragmatyzmem i rządami żelaznej ręki.

„Opowieść o Nowej Stolicy” w akompaniamencie wojskowej orkiestry

Wielokrotne odwoływanie się przez prezydenta as-Sisiego do narracji o „utraconej chwale” oraz osłabionej pozycji Egiptu w regionie nie jest zabiegiem przypadkowym. Kraj w ostatnich dwóch dekadach stracił status jednego z głównych decydentów politycznych na Bliskim Wschodzie, a wewnętrzna niestabilność i powtarzające się kryzysy polityczne dodatkowo ograniczyły zdolności wywierania regionalnego wpływu. 

Prezydentura as-Sisiego jest pierwszym dłuższym okresem od dwóch dekad, gdy kraj relatywnie się ustabilizował, co pokazuje współczynnik stabilności politycznej w latach 2013–2023, który wzrósł z -1,64 do -0,87. Odbywa się to dzięki bezprecedensowemu wpływowi Armii Egiptu na instytucje prawa, społeczeństwo i co jest najbardziej zauważalne, na gospodarkę kraju. W czwartej analizie MFW sporządzonej w ramach polityki kredytowej wobec Arabskiej Republiki Egiptu wykazano, że armia posiada do 36% udziału na wielu rynkach niemilitarnych branż m.in. produkcji cementu, stali, granitu i marmuru, a w sektorze budowlanym, na rynku nieruchomości i infrastruktury publicznej jedna czwarta wszystkich wydatków rządowych przechodzi przez wojsko. W konsekwencji zmienia się struktura PKB przestarzałej egipskiej gospodarki, w której dominują wydatki rządowe (publiczne) kosztem inwestycji prywatnych, które są wycofywane przez zbyt silny monopol wojska. Tendencja spadkowa dotyczy także egipskiego przemysłu. 

Według danych Banku Światowego, udział przemysłowej wartości dodanej w strukturze PKB spadła za prezydentury Sisiego z 17% do 13,5% w 2024 roku, co jest najniższym wynikiem od 39 lat. Tak szerokie uprzywilejowanie wojska to sposób as-Sisiego do konsolidacji swojej autorytarnej władzy i zabezpieczenie jej w długoterminowej perspektywie. Koniec końców przetargi przestają wygrywać firmy z najbardziej konkurencyjną ofertą, ale te których kierownictwo ma najbliższe koneksje z najwyższym dowództwem armii. Zilustrowaniem tych realiów jest kamień węgielny planów inwestycyjnych el-Sisiego, czyli Nowa Stolica Administracyjna (The New Administrative Capital, NAC). 

Projekt zakłada budowę nowej, technologicznie zaawansowanej metropolii 60 km na wschód od Kairu. W ramach inwestycji mają powstać nowe siedziby władz, rozległe osiedla na egipskich oficjeli i obywateli oraz budynki symboliczne dla kultury i historii kraju takie jak meczet Al-Fattah (drugi największy na świecie), Muzeum Historii Stolic i Państwowości Egiptu czy nowa Biblioteka Narodowa. Miasto ma w finalnym rozrachunku zajmować powierzchnię 950 km2 (niecała dwukrotność powierzchni Warszawy) i docelową liczbą mieszkańców na poziomie 8 milionów. 

Pierwotne założenie Nowej Stolicy było następujące – odciążyć skrajnie przeludniony Kair. Według World Population Review (n.d.) w centrum i obszarze metropolitalnym miasta żyje 23,5 miliona mieszkańców, czyli co piąty Egipcjanin. Sześćdziesiąt procent z nich żyje w tzw. „nieformalnych dzielnicach”, nazywanych wielokrotnie przez prezydenta „slumsami”, co w   narracji politycznej niesie przesłanki o ich planowanych likwidacjach i „przeniesieniu” mieszkańców na teren NAC. 

Właścicielem inwestycji i jej głównym wykonawcą jest Administrative Capital for Urban Development (ACUD), którego pakiet większościowy akcji został w ramach IPO z 2024 roku wykupiony również przez Armię Egiptu. Należy tu zaznaczyć, że aktywna działalność armii w gospodarce z reguły nie jest niczym szczególnie złym, będąc sektorem stabilnego zatrudnienia i wykonawcą wielu projektów inwestycyjnych. Problemem Egiptu jest jednak to, że wojsko „topi” miliardy kapitału w inwestycjach, które nie zwrócą się nawet w długoterminowej perspektywie. Cytując Yezida Sayigha „nowo zbudowane kompleksy zbrojeniowe i wojskowe farmy odnotowują mierne zyski, w międzyczasie wypłacając naczelnym dowódcom i emerytowanym weteranom rekordowe uposażenia”.  

Realizacja NAC budzi kontrowersje jeszcze z innego powodu – jakości życia zwykłych Egipcjan. Depopulacja przeciążonego Kairu to światły cel będący najpewniej PR-ową zasłoną dymną dla prawdziwych intencji władzy. W Nowej Stolicy mało który obywatel będzie mógł sobie pozwolić na kupno lub wynajem mieszkania. Według danych na stronie Aqarmap, sprzedającej i wynajmującej nieruchomości na terenie Egiptu, średnia cena za metr kwadratowy w NAC wynosi 50,2 tysiąca EGP (~1077 USD), z cenami mieszkań wahającymi się w zakresie 3,15 – 14,06 mln EGP (75,38 – 301,53 tys. USD). W tym samym czasie, mediana zarobków Egipcjan wynosi obecnie 7,8 tysiąca funtów (EGP), czyli niecałe 258 dolarów amerykańskich (USD). 

Materialny marazm obywateli statystycznie umacnia poziom ich ubóstwa, który od inauguracji Abdela as-Sisiego do 2021 wzrósł z 27,8% do 33,5%. Oznacza to, że więcej niż jedna trzecia społeczeństwa żyje poniżej trzech dolarów na dzień. Skala ubóstwa może być jednak jeszcze wyższa przez głęboki kryzys gospodarczy i wysoką inflację z przełomu 2023/24. NAC jest zatem daleko poza możliwościami finansowymi zwykłych Egipcjan i widać, że miasto powstaje z nastawieniem na przyciągnięcie reprezentantów wyższej klasy średniej i wyższej, a także zamożnych obywateli z krajów regionu i świata. Egipski minister budownictwa i urbanistyki Sherif El-Sherbiny pozycjonuje NAC jako przede wszystkim lukratywne centrum biznesowe, podkreślając jego atrakcyjność dla firm deweloperskich i międzynarodowego rynku nieruchomości. Efekty kampanii są zauważalne m.in. w innych krajach Zatoki Perskiej – według badania instytutu Knight Frank (2025)blisko połowa najbogatszych Saudyjczyków i co trzeci Emiratczyk wymienia NAC jako swój główny cel inwestycyjny. 

Najem i zakup mieszkania wychodzące poza możliwości finansowe Egipcjan oraz intensywna promocja wśród międzynarodowej społeczności biznesowej są efektywnymi ekonomicznymi barierami dostępu dla niższych warstw społecznych. Jest nim również lokalizacja Nowej Stolicy, który jest detalem wartym uwagi w omawianym problemie. Miasto powstaje na Pustyni Arabskiej, z dala od gęstej zabudowy Kairu. Urbanistyka przestrzenna jest zdominowana przez arterie drogowe, strefy buforowe i defensive urbanism (architektura defensywna), co uniemożliwia wielotysięczne zgromadzenia. Jeśli hipotetycznie protesty z lat 2011–2013 miałyby odbyć się w NAC, to nie przyniosłyby tak efektownych zmian. As-Sisi i bogate elity Egiptu wydają się świadome rosnącego niezadowolenia ich rządami wśród obywateli i próbują zabezpieczyć swoją pozycję w długofalowej perspektywie. NAC przypomina zatem twierdzę, przygotowywaną na oblężenie wszelkimi dostępnymi środkami. Analizując stan finansów publicznych i  kondycję gospodarczą Egiptu, można zadać sobie pytanie – jak państwo to stać na realizację tak kosztownej inwestycji.  

„Za duży by upaść”

W polityce gospodarczej racjonalnie wykorzystywany dług publiczny może być katalizatorem dla wzrostu i realizacji kluczowych inwestycji. Schemat ten nie dotyczy jednak Egiptu. Państwo to od początku XXI wieku funkcjonuje na permanentnym deficycie budżetowym i  rolowaniu długu, który w 80,8% pochodzi od wierzycieli zagranicznych, a w mniejszej części od obywateli. Wartości procentowe deficytu przekraczają znacząco znany w Polsce pułap 5%, a przekraczając w niektórych latach poziom 12% PKB. W ostatnim czasie wartości te zmalały osiągając „zaledwie” 7,1% w 2023 roku. Żadne państwo na świecie nie jest w stanie długoterminowo udźwignąć takiego obciążenia fiskalnego nawet przy regularnej emisji kolejnych obligacji. Te zresztą cechuje spadkowa tendencja zaufania ze strony inwestorów, co obrazuje rentowność „10-latków” wynosząca obecnie 20,42%. 

Obligacje egipskie to klasyczny przykład instrumentu high risk – high reward o wysokim ryzyku strukturalnym (fiskalnym i politycznym) i wysokich zwrotach. Niestabilność egipskich finansów pokazuje też rating kredytowy Kraju Faraonów na poziomie „B”, nota nazywana również „ratingiem śmieciowym” i określająca inwestycje w danym państwie jako wysoce spekulacyjne. Niżej są tylko C (wysokie ryzyko bankructwa, zależność od podmiotów zewnętrznych) i D (państwo niewypłacalne, w stanie bankructwa). Zwieńczeniem zapaści egipskich finansów publicznych jest głęboki kryzys walutowy. Funt Egipski (EGP) jest w stanie permanentnej deprecjacji. Od stycznia 2024 roku jego średni kurs względem dolara amerykańskiego wyniósł 47 USD. Cena uległa kolejnym spadkom po ataku USA i Izraela na Iran, podważając i tak niskie zaufanie do egipskiej waluty. 

Słaba waluta mogłaby paradoksalnie pomóc w odzyskaniu kontroli nad koniunkturą w państwie o wysokim eksporcie, który wówczas staje się tańszy. Jednak w przypadku Egiptu, państwa usługowo-administracyjnego, słaba waluta, liniowy wzrost deficytu i długu oraz wysoka inflacja (35,7% w 2022 roku i 14,9% w 2025) to składniki na gospodarczą implozję. Implozji udaje się jednak uniknąć i odłożyć w czasie sięgając po niestandardowe rozwiązania gospodarcze. Jednym z nich jest wysoce niepopularna społecznie transakcja między ZEA a Egiptem z 2024 roku. W zamian za 35 mld USD, rząd egipski sprzedał Ras El-Hekma, kawałek wybrzeża nad Morzem Śródziemnym. Emiraccy inwestorzy przejęli częściowo kontrolę nad tym terenem wraz z decyzyjnością co do jego dalszego rozwoju. Obok sprzedaży terenu, funkcjonowanie Egiptu wspierają organizacje międzynarodowe takie jak Unia oraz MFW. 

Fundusz Walutowy odblokował w ostatnim czasie piątą transzę wartego 8 mld USD pakietu pomocowego dla Egiptu w zamian za wolnorynkowe reformy. Środki te mogły zostać udostępnione wcześniej, jednak przedstawiciele instytucji mieli zastrzeżenia do powolnego procesu prywatyzacji i uwalniana gospodarki spod kontroli państwa. Inny pakiet został uchwalony przez Unię Europejską, która zaproponowała Egiptowi 7,4 mld euro pomocy dla Egiptu na lata 2024-2027. Z tej kwoty, 5 mld ma zostać przekazane bezpośrednio administracji as-Sisiego i bankowi centralnemu w celu stabilizacji makroekonomicznej. Te dwa pakiety pomocowe są częścią większej puli pomocowej dla Egiptu wartej 57 mld USD, wypłaconej częściowo w ostatnich czterech latach. 

Dlaczego MFW czy Unia tak usilnie pomagają państwu o tak wysoce niestabilnych i autorytarnych rządach? 

Powodów jest wiele, z których jeden jest szczególny w tej sytuacji – Kanał Sueski. Około 12% wszystkich światowych dóbr i 30% ruchu kontenerowego przepływa przez ten przesmyk łączący Morze Czerwone ze Śródziemnym. Dla europejsko-azjatyckiego handlu około połowa wszystkich dóbr jest tamtędy transportowana. Stabilność Egiptu oznacza w dużej mierze stabilność i bezpieczeństwo Kanału Sueskiego oraz stabilny fiskalny fundament, który w 2023 roku wygenerował 8,8 mld USD zysku dla Egipskiej administracji. Kraj ten jest dla społeczności międzynarodowej wciąż „za duży by upaść”, a administracja as-Sisiego wydaje się być tego w pełni świadoma realizując śmiałe projekty dzięki nieprzerwanej kroplówce finansowej Zachodu. Choć i ten status wykazuje oznaki przemiany. Regularne ataki Hutich na z państw mających powiązania z Zachodem lub Izraelem coraz bardziej skłaniają armatorów do opływania Afryki niż ryzykowaniu na przepływie przez Kanał Sueski. Przykładem jest rok 2023, kiedy ruch w kanale spadł o 50% i proporcjonalnie same przychody Egiptu z tego źródła.

Wnioski

Egipt pozostaje państwem o fundamentalnym znaczeniu geopolitycznym – kontrolującym jedną z najważniejszych arterii handlu światowego, stabilizującym region Afryki Północnej i  pełniącym rolę kluczowego partnera dla Zachodu. Jednocześnie jego model gospodarczy, oparty na silnej roli państwa i armii, wysokim zadłużeniu oraz rosnącej zależności od kapitału zagranicznego, rodzi poważne pytania o długoterminową trwałość. 

Wizja odbudowanej potęgi i czasach dobrobytu stworzoną przez Abdela Fattaha as-Sisiego ma wymiar propagandowy i  iluzoryczny aniżeli faktyczny i gospodarczy. W tym kontekście Nowa Stolica Administracyjna nie jest jedynie projektem urbanistycznym, lecz materialnym symbolem strategii rozwojowej państwa – opartej na centralizacji, wielkoskalowych inwestycjach i  zewnętrznym finansowaniu. Jest to nadal obraz sytuacji, w której cele inwestycyjne a  potrzeby ludności żyjącej w skrajnym zubożeniu są na dwóch przeciwnych brzegach. Kraj będzie dalej korzystał ze statusu „operatora Kanału Sueskiego” jako argumentu dla dalszej pomocy finansowej. Jednak zmiany w regionie Morza Czerwonego i regularne konflikty mogą diametralnie wpłynąć na transport morski w tej części świata, a w konsekwencji na fiskalną i  polityczną sytuację Kraju Faraonów. 

Napięcie między ambicją modernizacyjną a  ograniczeniami fiskalnymi będzie w nadchodzących latach jednym z kluczowych czynników determinujących stabilność Egiptu. Wszystko zależy od tego jaką ścieżkę obierze obecny prezydent i jego administracja – ścieżkę modernizacji i zwiększania konkurencyjności gospodarczej, czy ostaniu przy starodawnym modelu i realizacji kosztownych gigantomańskich projektów.

Bibliografia

[1] Cairo Population 2026. (n.d.). Retrieved February 12, 2026, from https://worldpopulationreview.com/cities/egypt/cairo

[2] Council on Foreign Relations. (2019, August 15). Egypt’s Muslim Brotherhood . https://www.cfr.org/backgrounders/egypts-muslim-brotherhood

[3] Daily News Egypt. (2026, February 28). Egypt Secures $2.3bn in IMF Funding After Program Reviews – Dailynewsegypt. https://www.dailynewsegypt.com/2026/02/26/egypt-secures-2-3bn-in-imf-funding-after-program-reviews/

[4] Egypt – Enlargement and Eastern Neighbourhood – European Commission. (n.d.). Retrieved March 24, 2026, from https://enlargement.ec.europa.eu/european-neighbourhood-policy/countries-region/egypt_en?utm_source=chatgpt.com

[5] Egypt – Political Stability And Absence Of Violence/Terrorism: Estimate – 2026 Data 2027 Forecast 1996-2023 Historical. (n.d.). Retrieved February 13, 2026, from https://tradingeconomics.com/egypt/political-stability-and-absence-of-violence-terrorism-estimate-wb-data.html

[6] Egypt needs to consider its economy in Gaza war outlook. (n.d.). Retrieved March 24, 2026, from https://mitvim.org.il/en/publication/egypt-needs-to-consider-its-economy-in-gaza-war-outlook/?utm_source=chatgpt.com

[7] Egypt Poverty ratio – data, chart | TheGlobalEconomy.com. (n.d.). Retrieved February 15, 2026, from https://www.theglobaleconomy.com/Egypt/poverty_ratio/

[8] Head of Egypt’s new capital sees IPO in first half of 2024 | Reuters. (n.d.). Retrieved February 8, 2026, from https://www.reuters.com/markets/deals/head-egypts-new-capital-sees-ipo-first-half-2024-2023-09-18/

[9] Imamkulieva, E., & Kondakova, K. (2022). International cargo transportation through the Suez Canal and alternative routes (by the example of China-EU) *. Euro-Asian Law Congress 2021. https://doi.org/10.1051/shsconf/202213400135

[10] IMF presses Egypt on privatization, state lending | MadaMasr. (n.d.). Retrieved February 13, 2026, from https://www.madamasr.com/en/2025/07/17/news/u/imf-presses-egypt-on-privatization-state-lending/

[11] Kolany, K. (2024, February 28). Kryzys gospodarczy w Egipcie. Kraj stoi na skraju bankructwa – Bankier.pl. https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kryzys-gospodarczy-w-Egipcie-Kraj-stoi-na-skraju-bankructwa-8701391.html

[12] Knight Frank. (2025, September 30). Knight Frank: $1.4bln of private capital targets Egypt’s residential market as demand surges. https://www.zawya.com/en/press-release/companies-news/knight-frank-14bln-of-private-capital-targets-egypts-residential-market-as-demand-surges-f3edmtry?utm_source=chatgpt.com

[13] Myers, J. (2021, March 25). What is the Suez Canal? | World Economic Forum. https://www.weforum.org/stories/2021/03/the-suez-canal-in-numbers/

[14] Presidency of the Arab Republic of Egypt. (2015, January 20). Speech by H.E. President of the Arab Republic of Egypt Abdel Fattah El Sisi on the occasion marking the Police Day. https://sis.gov.eg/en/presidency/speeches-and-interviews/speech-by-he-president-of-the-arab-republic-of-egypt-abdel-fattah-el-sisi-on-the-occasion-marking-the-police-day/

[15] Sayigh, Y. (2019). Owners of the Republic. In Middle East Quarterly. Carnegie Endowment for International Peace.

[16] World Bank Group. (n.d.). Manufacturing, value added (% of GDP) – Egypt, Arab Rep. | Data. Retrieved February 14, 2026, from https://data.worldbank.org/indicator/NV.IND.MANF.ZS?end=2024&locations=EG&start=197

O Autorze

Dawid Kubczak łączy swoją pasję do dyplomacji, geopolityki i historii ze swoim finansowym wykształceniem. Wśród jego ulubionych obszarów areny międzynarodowej można znaleźć Stany Zjednoczone, Japonię, Chiny, Izrael, jak i ojczystą Polskę. Poza dyplomacją jest prezesem poznańskiego klubu przemów publicznych Poznan Toastmasters Lead and Speak w języku angielskim.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Na przeciwnych brzegach Nilu. Nowa Stolica Administracyjna, wojskowa hegemonia i życie Egiptu na kroplówce finansowej Zachodu pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Zapomniana wojna – prześladowania chrześcijan w Nigerii i milczenie świata /zapomniana-wojna-przesladowania-chrzescijan-w-nigerii-i-milczenie-swiata/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=zapomniana-wojna-przesladowania-chrzescijan-w-nigerii-i-milczenie-swiata Sun, 02 Nov 2025 18:55:09 +0000 /?p=6481 W cieniu globalnych debat o wielkich konfliktach i rywalizacji mocarstw rozgrywa  się dramat tysięcy ludzi, o którym społeczność międzynarodowa mówi zaskakująco  niewiele. Od lat chrześcijanie w Nigerii padają ofiarą brutalnych prześladowań, które  przybierają formę zamachów, porwań, tortur i przepędzeń z terenów. Skala przemocy  jest na tyle duża, że część organizacji pozarządowych określa sytuację jako jedną […]

Artykuł Zapomniana wojna – prześladowania chrześcijan w Nigerii i milczenie świata pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

W cieniu globalnych debat o wielkich konfliktach i rywalizacji mocarstw rozgrywa  się dramat tysięcy ludzi, o którym społeczność międzynarodowa mówi zaskakująco  niewiele. Od lat chrześcijanie w Nigerii padają ofiarą brutalnych prześladowań, które  przybierają formę zamachów, porwań, tortur i przepędzeń z terenów. Skala przemocy  jest na tyle duża, że część organizacji pozarządowych określa sytuację jako jedną z  najpoważniejszych form prześladowań religijnych na świecie. 

Pomimo formalnych gwarancji demokratycznych oraz przyjęcia licznych  przepisów antykorupcyjnych, stan instytucji publicznych w Nigerii wskazuje na znaczne  wyzwania w praktycznej realizacji mechanizmów odpowiedzialności i przejrzystości. W  szczególności niepokojące są raporty dokumentujące przypadki zależności  funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa od niejasnych środków budżetowych, ograniczoną  skuteczność śledztw w sprawach nadużyć oraz postrzeganą utratę zaufania do instytucji  państwowych. Taki stan rzeczy może podważać zdolność państwa do zapewnienia  ochrony podstawowych praw człowieka oraz efektywnego podejmowania działań  humanitarnych. 

Autorka: Katarzyna Kilian

 

Nigeria – państwo w kryzysie bezpieczeństwa 

Nigeria to najludniejszy kraj Afryki, zamieszkany przez ponad 230 milionów ludzi.  Północ kraju jest zdominowana przez muzułmanów, południe przez chrześcijan. Na tle  religijnym i etnicznym od lat dochodzi do napięć, które eskalują w brutalne konflikty.  Szczególnie aktywne są grupy ekstremistyczne, takie jak Boko Haram (w wolnym  tłumaczeniu: zachodnia cywilizacja/edukacja jest zabroniona) czy powiązana z tzw.  Państwem Islamskim Islamic State West Africa Province. Działają one głównie w  północno-wschodniej części kraju, gdzie regularnie atakują wioski, szkoły i kościoły. Według raportów organizacji monitorujących prawa człowieka, w ostatnich latach w  wyniku ataków zginęły dziesiątki tysięcy chrześcijan. W wielu regionach władze federalne  nie są w stanie zapewnić elementarnego bezpieczeństwa obywatelom. Problemem jest  także bezkarność sprawców. Wielu z nich nigdy nie trafia przed wymiar sprawiedliwości.  

Parlament Europejski w rezolucji z dnia 8 lutego 2024r., potępił ataki, które miały miejsce  w wigilię Bożego Narodzenia w stanie Plateau w Nigerii. Parlament UE “wzywa władze  Nigerii do podjęcia działań przeciwko ugrupowaniom islamistycznym wykorzystującym  konflikt między rolnikami a pasterzami oraz wzywa je do zajęcia się pierwotnymi  przyczynami tego konfliktu; ostrzega, że konflikt może być wykorzystywany do szerzenia  nienawiści na tle religijnym”. Sytuacja chrześcijan w Nigerii pozostaje dramatyczna od  dziesięcioleci. W 2012 r. ugrupowanie Boko Haram zapowiedziało przeprowadzenie serii  skoordynowanych ataków w celu unicestwienia całej wspólnoty chrześcijańskiej żyjącej  na północy kraju, następnie wystosowano ultimatum i nakazano chrześcijanom z  północnej Nigerii opuszczenie terytorium w ciągu trzech dni. Od początku 2025 roku  obserwuje się zaostrzenie działań grupy Boko Haram, określane jako “odrodzenie” oraz  rozszerzenie aktywności poza rejony jeziora Czad, do regionu północno-centralnej  Nigerii.  

Mechanizmy prawa międzynarodowego a praktyka 

Nigeria jest stroną licznych międzynarodowych i regionalnych instrumentów  ochrony praw człowieka, w tym Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i  politycznych oraz Afrykańskiej Karty Praw Człowieka i Ludów. Zobowiązuje to państwo do  poszanowania podstawowych wolności, w tym wolności sumienia, wyznania i  przekonań, a także prawa do życia i bezpieczeństwa osobistego. W praktyce jednak  realizacja tych zobowiązań napotyka istotne trudności. Brak skutecznych mechanizmów  egzekwowania prawa oraz ograniczona reakcja władz krajowych sprawiają, że ochrona  praw człowieka w Nigerii często ma charakter deklaratywny. Dodatkowo, mimo  międzynarodowej presji i zaangażowania organizacji takich jak Organizacja Narodów  Zjednoczonych, implementacja przyjętych standardów pozostaje niewystarczająca. Brak skutecznej reakcji władz krajowych oraz ograniczona presja społeczności  międzynarodowej powodują, że system ochrony praw człowieka okazuje się niewydolny. Nie bez znaczenia jest także fakt, że Nigeria jest ważnym partnerem gospodarczym dla  wielu państw między innymi ze względu na zasoby i surowce. To sprawia, że kwestie praw  człowieka często ustępują miejsca kalkulacjom geopolitycznym i gospodarczym.

Dyplomacja i odpowiedzialność wspólnoty międzynarodowej 

Prześladowania religijne w Nigerii ukazują ograniczoną skuteczność i możliwość  egzekwowania międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka. W sytuacji, w  której państwo nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa własnym obywatelom,  społeczność międzynarodowa ma nie tylko prawo, ale i obowiązek reagować. Możliwości  jest wiele: od sankcji dyplomatycznych, przez misje obserwacyjne, po wsparcie  humanitarne i wzmocnienie mechanizmów rozliczalności. W ostatnich latach niektóre  instytucje Unii Europejskiej oraz organizacje pozarządowe apelowały o zwiększenie  presji międzynarodowej na władze Nigerii. Wciąż jednak brakuje zdecydowanej i  skoordynowanej reakcji. Milczenie lub symboliczne gesty Zachodu stają się  przyzwoleniem na kontynuację przemocy. 

Zjawisko prześladowań chrześcijan w Nigerii stało się przedmiotem  zainteresowania instytucji międzynarodowych, w tym Unii Europejskiej. W interpelacji  poselskiej z dnia 2 października 2025 r. grupa europosłów (m.in. P. Inselvini, C. Fidanza,  D. Tarczyński) wskazała, że Nigeria jest obecnie krajem najbardziej dotkniętym przemocą  wobec chrześcijan na świecie. Według przedstawionych danych, w latach 2019–2023  zginęło prawie 17 000 chrześcijan, a tylko w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. – ponad 7000, europosłowie domagają się pisemnej odpowiedzi w jaki sposób UE wspiera  działania dyplomatyczne i humanitarne. 

Nie tylko problem religijny 

Warto podkreślić, że choć prześladowania chrześcijan mają wyraźny wymiar  religijny, konflikt w Nigerii ma również tło społeczno-ekonomiczne i polityczne. Napięcia  pogłębiają się z powodu ubóstwa, braku dostępu do edukacji, korupcji i nierówności.  Dlatego działania międzynarodowe nie mogą ograniczać się do reakcji na akty przemocy a powinny obejmować wsparcie w budowaniu instytucji państwowych, edukacji i dialogu  międzyreligijnego. Sytuacja chrześcijan w Nigerii jest jednym z najbardziej  dramatycznych, a zarazem najbardziej przemilczanych kryzysów humanitarnych  naszych czasów. Obok konfliktów zbrojnych na Ukrainie i w strefie Gazy, stanowi jedno z  największych wyzwań dla dyplomacji i prawa międzynarodowego. W obliczu zbrodni  dokonywanych na chrześcijanach w Nigerii należy zwrócić uwagę na reakcję mediów i sceny polityki międzynarodowej czy deklarowane wartości, takie jak wolność religijna i  prawa człowieka, mają realne znaczenie, czy pozostają w obszarze haseł i postulatów. 

Źródła:  

[1]https://freedomhouse.org/country/nigeria/freedom-world/2025  [dostęp: 21.10.2025].
[2]
https://thesoufancenter.org/intelbrief-2025-may-21/
[dostęp: 22.10.2025].
[3]https://orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/3E9314A37ECF5F8CC1257DF0002A DB07/$file/Infos_186.pdf [dostęp: 23.10.2025].
[4]
https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzienniki-UE/rezolucja-parlamentu europejskiego-z-dnia-8-lutego-2024-r-w-sprawie-72397546  [dostęp: 22.10.2025].
[5] https://www.prawo.pl/akty/dz-u-ue-c-2011-81e-143,68022844.html [dostęp:  22.10.2025].
[6]https://theconversation.com/boko-haram-on-the-rise-again-in-nigeria-how its-survived-and-how-to-weaken-it-265691 [dostęp: 22.10.2025]. [7]https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-10-2025- 003845_EN.html [dostęp: 23.10.2025].



Artykuł Zapomniana wojna – prześladowania chrześcijan w Nigerii i milczenie świata pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Sytuacja osób z niepełnosprawnością w Afganistanie /sytuacja-osob-z-niepelnosprawnoscia-w-afganistanie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=sytuacja-osob-z-niepelnosprawnoscia-w-afganistanie Sun, 12 Oct 2025 08:19:23 +0000 /?p=6160 Po przejęciu władzy przez Talibów sierpniu 2021 r. Afganistan znalazł się w nowej rzeczywistości politycznej i społecznej. Afgańscy radykałowie w ciągu dwóch lat skonsolidowali kontrolę nad krajem, marginalizując zbrojną opozycję i osłabiając działalność Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan. Poprawiła się też sytuacja bezpieczeństwa – liczba ofiar cywilnych w atakach spadła w porównaniu z okresem przed przejęciem […]

Artykuł Sytuacja osób z niepełnosprawnością w Afganistanie pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Po przejęciu władzy przez Talibów sierpniu 2021 r. Afganistan znalazł się w nowej rzeczywistości politycznej i społecznej. Afgańscy radykałowie w ciągu dwóch lat skonsolidowali kontrolę nad krajem, marginalizując zbrojną opozycję i osłabiając działalność Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan. Poprawiła się też sytuacja bezpieczeństwa – liczba ofiar cywilnych w atakach spadła w porównaniu z okresem przed przejęciem władzy. Jednocześnie rządy talibów oznaczają powrót do radykalnej interpretacji prawa szariatu i odejście od demokratycznych reform ostatnich dwóch dekad. Najbardziej dotknięte zmianami są kobiety, których prawa zostały niemal całkowicie ograniczone. Zakazano im edukacji powyżej szkoły podstawowej, pracy w organizacjach międzynarodowych i urzędach, oraz korzystania z wielu przestrzeni publicznych. Talibowie przywrócili kary cielesne i publiczne egzekucje, a dziennikarze poddawani są cenzurze i represjom. Z rządzenia wykluczono mniejszości etniczne i religijne, a cała władza skoncentrowała się wokół emira Hibatullaha Achundzady.

Artykuł ten ma na celu przybliżenie dramatycznej sytuacji osób z niepełnosprawnością w Afganistanie oraz zwrócenie uwagi na ich codzienne zmagania.

Autor: Łucja Sendra 

 

Sytuacja osób z niepełnosprawnością w Afganistanie

 

Na arenie międzynarodowej Talibowie pozostają izolowani – żaden kraj nie uznał ich rządu, choć część państw, jak Chiny, Rosja czy sąsiedzi Afganistanu, utrzymuje robocze kontakty. Główna forma współpracy to pomoc humanitarna, jednak jej dystrybucję utrudniają restrykcje wobec kobiet i organizacji pozarządowych. Zachód, w tym USA, zaczyna prowadzić z Talibami dialog w sprawach wspólnych interesów: walki z terroryzmem czy ograniczania handlu narkotykami. Symbolem tych działań było ogłoszenie zakazu uprawy maku i pierwsze od 2021 r. oficjalne spotkanie USA z przedstawicielami talibów w Dosze.

Perspektywy Afganistanu pozostają trudne. Brak realnej alternatywy politycznej i niechęć społeczności międzynarodowej do interwencji sprawiają, że talibowie utrzymają władzę. Państwo coraz bardziej przypomina izolowane reżimy, takie jak Korea Północna czy Mjanma – zamknięte na reformy, represyjne wobec społeczeństwa, ale jednocześnie zależne od zewnętrznej pomocy humanitarnej. Zachód prawdopodobnie będzie kontynuował strategię „zaangażowania bez uznania”, próbując wpływać na sytuację w Afganistanie jedynie w obszarach, gdzie pojawia się wspólnota interesów.

W czasie poprzednich rządów większość usług medycznych świadczyły organizacje pozarządowe, ponieważ państwo nie dysponowało wystarczającymi środkami finansowymi. Funkcjonował także kosztowny sektor prywatny. W wyniku konfliktów dochodziło jednak do zniszczeń i zamykania placówek medycznych w różnych prowincjach, a także do aktów przemocy wobec pracowników służby zdrowia. Ośrodki psychiatryczne były często słabo wyposażone, a dostęp do profesjonalnej opieki w tym zakresie był bardzo ograniczony.

Po przejęciu władzy przez Talibów sytuacja i tak już niewydolnego systemu publicznej ochrony zdrowia dodatkowo pogorszyła się z powodu wstrzymania pomocy z zagranicy. Dyrektor Generalny WHO ocenił, że system opieki zdrowotnej w Afganistanie znajduje się „na granicy załamania”. Podkreślił również, że redukcja wsparcia finansowego ze strony darczyńców doprowadziła do ograniczenia pracy placówek i zamykania wielu z nich. 

WHO ostrzegała, że niedofinansowanie programów humanitarnych w 2023 r. sprawi, iż 8 milionów osób utraci dostęp do podstawowej pomocy medycznej, 450 tysięcy pacjentów pozostanie bez opieki pourazowej, a 1,6 miliona osób z zaburzeniami psychicznymi zostanie pozbawionych wsparcia psychologicznego i psychospołecznego.

Stygmatyzacja i skala problemu 

 

W Afganistanie osoby z niepełnosprawnościami – zarówno psychicznymi, jak i fizycznymi – często spotykają się ze stygmatyzacją. Niejednokrotnie ich stan bywa interpretowany jako „wyraz woli Boga”. Zdarza się, że są źle traktowane przez swoje rodziny lub otoczenie społeczne. Szczególnie narażone na dyskryminację i zaniedbanie są kobiety, osoby przesiedlone oraz migranci powracający do kraju, którzy zmagają się z problemami zdrowia psychicznego. 

Brakuje również odpowiedniej infrastruktury i wyspecjalizowanych usług dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Istniejące ośrodki funkcjonują głównie w kilku większych miastach.

Organizacje międzynarodowe, takie jak Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (ICRC) czy Humanity & Inclusion, podkreślają, że Afganistan należy do państw o najwyższym odsetku osób z niepełnosprawnościami na świecie. Wpływ na to mają dekady konfliktów zbrojnych, ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej oraz brak odpowiedniej infrastruktury i usług wspierających. Sytuację pogarsza także powszechna bieda, przemoc oraz stygmatyzacja społeczna, które sprawiają, że osoby z niepełnosprawnościami są szczególnie narażone na wykluczenie i trudności w codziennym funkcjonowaniu. 

Codzienna rzeczywistość osób z niepełnosprawnościami w Afganistanie wiąże się z wyzwaniami, które wynikają zarówno z wieloletnich konfliktów zbrojnych, jak i z braku odpowiednich mechanizmów wsparcia. Dane na temat skali zjawiska są fragmentaryczne, ale wiadomo, że miliony Afgańczyków zmagają się z niepełnosprawnościami fizycznymi, sensorycznymi, intelektualnymi czy psychospołecznymi. Wiele z nich powstało wskutek działań wojennych, ale nie brakuje także przypadków niezwiązanych z wojną, które często spotykają się z większą marginalizacją.

Niesprawiedliwy i uzależniony od powiązań system pomocy

Jednym z problemów jest brak systematycznej pomocy – świadczenia są nierówne, często uzależnione od powiązań z władzami, a od czasu przejęcia władzy przez Talibów dodatkowo faworyzują osoby powiązane z tym ugrupowaniem. Afgańczycy niezwiązani z rządzącym ugrupowaniem otrzymują niższe zasiłki, a ich wypłata bywa opóźniona, co zmusza rodziny do zadłużania się, by pokryć podstawowe wydatki, takie jak żywność.

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy kobiet z niepełnosprawnościami. Doświadczają one podwójnej dyskryminacji – zarówno ze względu na płeć, jak i na stan zdrowia. Wiele z nich żyje w izolacji, spotyka się z poczuciem wstydu i stygmatyzacją ze strony społeczności oraz rodzin. Zakazy pracy i edukacji kobiet wprowadzone przez talibów dodatkowo odebrały im szansę na samodzielne życie i zarobkowanie. Niektóre kobiety, mimo wykształcenia, nie mogą podjąć pracy, inne – pozbawione męskiego opiekuna – nie mają nawet możliwości opuszczenia domu. Część z nich, pozbawiona jakiejkolwiek alternatywy, zmuszona była do żebractwa, które i tak zostało w dużej mierze ograniczone przez przepisy wymagające obecności mahrama.

Brak dostępu do edukacji, pracy i opieki zdrowotnej sprawia, że osoby z niepełnosprawnościami w Afganistanie, zwłaszcza kobiety i dziewczęta, są spychane na margines życia społecznego. Towarzyszy im poczucie bezsilności, uzależnienia od pomocy innych i brak perspektyw na przyszłość. Wiele z nich podkreśla jednak, że nie chcą żyć wyłącznie z jałmużny – chcą możliwości rozwoju i godnego utrzymania się dzięki własnym umiejętnościom.

Afganistan formalnie przystąpił do Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych (CRPD) w 2012 r. (wejście w życie od 18.10.2012). W ramach tego procesu władze afgańskie uchwaliły w 2013 r. ustawę Law on Rights and Privileges of Persons with Disabilities, która przewidywała m.in. zakaz dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami, rezerwę 3% miejsc pracy dla nich oraz prawo do udziału w życiu społecznym. Jednak pomimo tych formalnych zobowiązań, faktyczne wdrożenie zapisów Konwencji pozostaje iluzoryczne. 

W praktyce osoby niepełnosprawne w Afganistanie mają ograniczony dostęp do edukacji, rehabilitacji, usług opieki zdrowotnej oraz infrastruktury przystosowanej do ich potrzeb – projekty rozwojowe bardzo rzadko uwzględniają perspektywę dostępności. Ponadto, raporty niezależnych organizacji wskazują, że instytucje odpowiedzialne za monitorowanie praw człowieka często nie mają realnych środków ani politycznej woli, by egzekwować prawa zapisane w Konwencji.

Codzienność pod rządami Talibów


Po przejęciu władzy przez Talibów problem został pogłębiony przez politykę systematycznego ograniczania działalności organizacji pomocowych, zwłaszcza tych obsługujących osoby z niepełnosprawnościami. W 2023 r. Ruch talibów zakazał kobietom pracy w NGO-sach (również międzynarodowych), co uderza m.in. w projekty wsparcia dla niepełnosprawnych, szczególnie kobiet i dzieci. W 2024 r. ugrupowanie rządzące Afganistanem nakazało zawieszenie działań SCA (
Swedish Committee for Afghanistan), w tym programów wsparcia osób niepełnosprawnych, powołując się na protest religijny – co skutkowało utratą kluczowej pomocy dla dziesiątek tysięcy osób potrzebujących. W dodatku, presja reżimu, ograniczenia w licencjonowaniu NGO-ów oraz korupcja w dystrybucji pomocy humanitarnej znacznie utrudniają realizację nawet podstawowych świadczeń socjalnych dla tej grupy społecznej.

Brak wolnego dostępu do Internetu i niezależnych mediów w Afganistanie, spowodowany m.in. odcięciem łączności przez talibów, ma bezpośredni wpływ na to, jakie tematy są poruszane w przestrzeni publicznej. W kontekście niepełnosprawności oznacza to niemal całkowity brak narracji dotyczącej codziennych problemów osób z trudnościami w funkcjonowaniu – zarówno w mediach krajowych, jak i w dyskusji społecznej. Ograniczenia informacyjne sprawiają, że historie o barierach w dostępie do edukacji, pracy, opieki zdrowotnej czy o szczególnie trudnej sytuacji kobiet z niepełnosprawnościami nie przebijają się do opinii publicznej. Zamiast nagłaśniać realne wyzwania tej grupy, media w Afganistanie funkcjonują pod ścisłą kontrolą, unikając tematów wrażliwych społecznie czy politycznie. W rezultacie osoby z niepełnosprawnościami pozostają „niewidzialne” w debacie publicznej, a ich prawa, potrzeby i doświadczenia są spychane na margines, a brak dostępu do Internetu dodatkowo odcina je od możliwości samodzielnego nagłaśniania swojego głosu.

Źródła:

[1] Ahmadi B., Disabled Afghans — particularly women — have been among the hardest hit by the Taliban’s rollback of human rights, 29 lutego 2024, https://www.usip.org/publications/2024/02/challenges-facing-afghans-disabilities – dostęp 30.09.2025.
[2] ECA, Afghan women three years after the Taliban takeover, 20 sierpnia 2024, https://eca.unwomen.org/en/stories/explainer/2024/08/faqs-afghan-women-three-years-after-the-taliban-takeover-0 – dostęp 30.09.2025.
[3] European Asylum Support Office, Afghanistan Key socio-economic indicators Focus on Kabul City, Mazar-e Sharif and Herat City, August 2020, https://coi.euaa.europa.eu/administration/easo/PLib/2020_08_EASO_COI_Report_Afghanistan_Key_Socio_Economic_Indicators_Forcus_Kabul_Citry_Mazar_Sharif_Herat_City.pdf – dostęp 30.09.2025.
[4] European Union Agency for Asylum, Afghanistan – Country Focus. Country of Origin Information Report, December 2023, https://coi.euaa.europa.eu/administration/easo/PLib/2023_12_EUAA_COI_Report_Afghanistan_Country_Focus.pdf – dostęp 30.09.2025.
[5]https://treaties.un.org/pages/showDetails.aspx?clang=_en&objid=080000028017bf87 – dostęp 30.09.2025.
[6] Human Rights Watch, “Disability Is Not Weakness” Discrimination and Barriers Facing Women and Girls with Disabilities in Afghanistan, 28 kwietnia 2020, https://www.hrw.org/report/2020/04/28/disability-not-weakness/discrimination-and-barriers-facing-women-and-girls – dostęp 30.09.2025.
[7] ICRC, Afghanistan operational facts & figures, January-December 2023, https://www.icrc.org/sites/default/files/document_new/file_list/icrc_afghanistan_facts_and_figures_2023_en.pdf – dostęp 30.09.2025.
[8] Kellampalli S., Disability Rights under the Taliban, UAB Institute for Human Rights Blog, 27 października 2021, https://sites.uab.edu/humanrights/2021/10/27/disability-rights-under-the-taliban/ – dostęp 30.09.2025.
[9] Kugiel P., Afganistan po dwóch latach rządów talibów, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Nr 111 (2732), 11 sierpnia 2023, https://www.pism.pl/publikacje/afganistan-po-dwoch-latach-rzadow-talibow – dostęp 30.09.2025.
[10] Oxford Islamic Studies, Mahram, https://web.archive.org/web/20210121224443/http://www.oxfordislamicstudies.com/article/opr/t125/e1391 – dostęp 30.09.2025.
[11] TVN24, Władze wyłączyły internet i telefonię komórkową, 30 września 2025, https://tvn24.pl/biznes/ze-swiata/afganistan-wladze-wylaczyly-internet-i-telefonie-komorkowa-st8674748 – dostęp 30.09.2025.
[12] Women’s International League for Peace and Freedom, Rights of women and girls with disabilities in Afghanistan, Genewa 2025,https://www.wilpf.org/wp-content/uploads/2025/06/WILPF-Submission-to-the-CEDAW-Committee_Afghanistan_19-May-2025.pdf – dostęp 30.09.2025[13] Women’s International League for Peace and Freedom, Rights of women and girls with disabilities in Afghanistan, Genewa 2025, https://www.wilpf.org/wp-content/uploads/2025/06/WILPF-Submission-to-the-CEDAW-Committee_Afghanistan_19-May-2025.pdf – dostęp 30.09.2025. 
[14] TVN24, Władze wyłączyły internet i telefonię komórkową, 30 września 2025, https://tvn24.pl/biznes/ze-swiata/afganistan-wladze-wylaczyly-internet-i-telefonie-komorkowa-st8674748 – dostęp 30.09.2025.

Artykuł Sytuacja osób z niepełnosprawnością w Afganistanie pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Japonia a Palestyna – wsparcie, jego brak czy neutralność? Analiza japońskiej polityki względem Palestyny dawniej i dziś /japonia-a-palestyna-wsparcie-jego-brak-czy-neutralnosc-analiza-japonskiej-polityki-wzgledem-palestyny-dawniej-i-dzis/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=japonia-a-palestyna-wsparcie-jego-brak-czy-neutralnosc-analiza-japonskiej-polityki-wzgledem-palestyny-dawniej-i-dzis Sun, 28 Sep 2025 13:19:30 +0000 /?p=6010 Analizując japońską politykę zagraniczną, w pierwszej kolejności na myśl przychodzić mogą kwestie związane z relacjami Japonii z sąsiednimi państwami azjatyckimi lub ze światowymi mocarstwami pokroju Stanów Zjednoczonych czy Rosji. Choć są to skojarzenia często celne, a prezentowane w tej tematyce zagadnienia uznać należy za istotne i ważne, warto zaznaczyć, że japońska aktywność dyplomatyczna nie ogranicza […]

Artykuł Japonia a Palestyna – wsparcie, jego brak czy neutralność? Analiza japońskiej polityki względem Palestyny dawniej i dziś pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Analizując japońską politykę zagraniczną, w pierwszej kolejności na myśl przychodzić mogą kwestie związane z relacjami Japonii z sąsiednimi państwami azjatyckimi lub ze światowymi mocarstwami pokroju Stanów Zjednoczonych czy Rosji. Choć są to skojarzenia często celne, a prezentowane w tej tematyce zagadnienia uznać należy za istotne i ważne, warto zaznaczyć, że japońska aktywność dyplomatyczna nie ogranicza się do wspomnianych powyżej kierunków. I tak kwestią wartą głębszej analizy jest także podejście japońskiej polityki zagranicznej do regionu Bliskiego Wschodu. Konkretniej zaś, w niniejszym artykule przybliżony zostanie charakter japońskiej dyplomacji względem kwestii palestyńskiej, ze zwróceniem uwagi zarówno na jej historię, jak i teraźniejszość.

Autor: Piotr Kotula

 

 

Historia japońskiej polityki względem kwestii palestyńskiej

Pewne ślady japońskiej aktywności względem regionu widoczne są już na początku XX wieku. Wówczas to tereny obecnej Autonomii Palestyńskiej i Izraela znajdowały się pod panowaniem Imperium Osmańskiego. Po I wojnie światowej tereny te przeszły jednak pod zarząd mandatowy Wielkiej Brytanii. 

Jeszcze przed oficjalnym zakończeniem wojny, rząd brytyjski wydał tzw. Deklarację Balfoura, w której zapowiedział swoje wsparcie dla utworzenia w Palestynie „domu narodowego” dla narodu żydowskiego. Władze w Tokio w ówczesnym czasie stanęły po stronie brytyjskiej, udzielając tym samym wsparcia dla syjonistycznych planów utworzenia w Palestynie formy żydowskiej państwowości. Japonia również na forum Ligi Narodów wyraziła swoje poparcie dla objęcia Palestyny brytyjskim mandatem, co ponownie mogło być w tym kontekście udzieleniem poparcia planom Londynu dla tych terenów.

Takie stanowisko Japonii względem Palestyny można wytłumaczyć bliskością polityczną, jaka na początku XX wieku łączyła Tokio z Londynem. Pamiętać należy bowiem, że od 1902 roku Japonia była sojusznikiem Wielkiej Brytanii. W związku z tym, stanięcie władz Tokio po stronie brytyjskiej może być rozumiane jako chęć niejako podtrzymania postawy sojuszniczej względem Londynu. Biorąc pod uwagę stosunkowo niewysokie zainteresowanie ówczesnych władz Japonii tym regionem świata, inne potencjalne powody należy przyjmować z dozą sceptycyzmu.

Co ciekawe, wsparcie Japonii dla założeń deklaracji Balfoura nie zostało wycofane w następnych latach okresu międzywojennego, w których Japonia zaczęła w widoczny sposób oddalać się politycznie od Zachodu. Za apogeum owego oddalania się można uznać włączenie się Japonii do II wojny światowej w 1941 roku po stronie Państw Osi.

Udział Kraju Kwitnącej Wiśni w II wojnie światowej zakończył się w roku 1945 klęską i kapitulacją. Efektem owej kapitulacji była dostanie się Japonii pod amerykańską okupację, trwająca niemal 7 lat – konkretniej zaś do kwietnia 1952 roku. To właśnie w roku 1952 umiejscowić należy kolejny istotny punkt w historii japońskiej polityki względem Izraela i Palestyny. Tuż po odzyskaniu niepodległości rząd Japonii podjął bowiem decyzję o uznaniu państwowości Izraela. Co jednak ciekawe, 3 lata później na szczycie państw azjatyckich i afrykańskich w Indonezji, rząd w Tokio podpisał rezolucję wyrażającą wsparcie dla Palestyńczyków.

Ta dwojaka natura japońskiego podejścia do kwestii palestyńskiej może mieć swoje źródło w dwóch czynnikach. Po pierwsze – ówczesne władze Japonii przyjęły podejście prowadzenia polityki zagranicznej określane często mianem tzw. doktryny Yoshidy (nazewnictwo od nazwiska premiera Japonii Shigeru Yoshidy). Podejście to w skrócie zakładało oparcie japońskiego bezpieczeństwa o sojusz polityczno-militarny z USA oraz wynikające de facto z tego podążanie za Stanami Zjednoczonymi w zakresie polityki zagranicznej. 

Stąd właśnie decyzja o uznaniu izraelskiej państwowości nie powinna dziwić. Z drugiej jednak strony, wyrażenie wsparcia dla Palestyńczyków mogło być odebrane jako pozytywny gest przez wiele państw azjatyckich i afrykańskich, nastawionych przez pryzmat własnej historii bardziej antykolonialnie i antyzachodnio. 

Następne lata w historii japońskiej polityki względem Palestyny i Izraela nie cechowały się niczym szczególnie wartym uwagi. Przez pozostały okres lat 50. i 60. XX wieku można zatem opisać japońską aktywność dyplomatyczną jako bierną.

Prawdziwy przełom w podejściu Japonii do kwestii palestyńskiej nastąpił jednak w roku 1973. Co wydarzyło się w tym konkretnym momencie historii? W roku 1973 miał miejsce kryzys, spowodowany nałożeniem m.in. przez Arabię Saudyjską embarga na eksport ropy naftowej wycelowanego w kraje zachodnie, wspierające Izrael w konfliktach arabsko-izraelskich. Owe embargo wpłynęło również na Japonię, określoną wówczas mianem krajem nieprzyjaznym państwom arabskim.

Dlaczego arabskie embargo było dla Japonii niezwykle istotnym problemem? W ówczesnym czasie Japonia importowała przytłaczający procent ropy naftowej i produktów ropopochodnych właśnie z regionu Zatoki Perskiej. W przypadku potencjalnego zaogniania sporów i dłuższego utrzymania embarga, uzależniona od ropy naftowej gospodarka japońska mogłaby mieć poważny problem. 

W związku z tym, w listopadzie 1973 roku japoński rząd ogłosił przyjęcie nowego kierunku polityki zagranicznej w kwestii palestyńsko-izraelskiej. Ów nowy kierunek był już wybitnie propalestyński. W oficjalnym komunikacie, Tokio ogłosiło między innymi:

  1. Wsparcie prawa samostanowienia dla narodu palestyńskiego i implementację rezolucji ONZ nr 242, przewidującą wycofanie armii Izraela z okupowanych terenów państw arabskich, zajętych po wojnie sześciodniowej z roku 1967,
  2. Wezwanie Izraela do poszanowania integralności terytorialnej sąsiednich państw,
  3. Możliwość rewizji japońskiej polityki zagranicznej względem Izraela, jeżeli wezwania Tokio pozostaną bez echa.

Warto jest podkreślić to oświadczenie, ponieważ było ono de facto pierwszym momentem w historii, w którym Japonia w tak otwarty sposób stanęła – przynajmniej symbolicznie – po stronie palestyńskiej. W tym kontekście zaobserwować można było również niejako zerwanie z nieoficjalną doktryną Yoshidy, gdyż kroki podjęte przez rząd w Tokio były wyrazem całkowitej autonomii decyzyjnej japońskiej polityki zagranicznej od USA. 

Nowa postawa Japonii dała swój wyraz w następnych latach. Już w 1974 roku Japonia zagłosowała za przyznaniem Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) statusu członka-obserwatora w ONZ, a także znacząco zwiększyła finansowanie ze swojej strony Agencji Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNRWA). 3 lata później OWP otworzyło swoje przedstawicielstwo w Tokio – co jednak warto zaznaczyć, owe przedstawicielstwo nigdy nie uzyskało statusu placówki dyplomatycznej. 

W następnych latach jednak stanowisko Japonii względem kwestii palestyńskiej uległo większemu wypośrodkowaniu. Z jednej strony rząd Japonii kontynuował udzielanie palestyńskim organizacjom znaczącej pomocy finansowej, goszcząc również w Tokio kilkukrotnie politycznego przywódcę Palestyńczyków Jasira Arafata.

 Z drugiej strony jednak, Japonia wykazywała dużą powściągliwość chociażby w kwestii dalszych głosowań ONZ w sprawach Palestyny. Polityka owej powściągliwości została niejako spuentowana we wrześniu 2000 roku oświadczeniem japońskiego rządu, w którym zaznaczono możliwość uznania palestyńskiej państwowości dopiero przy trwałym uregulowaniu sporów z Izraelem na drodze pokojowej. 

Takie postawienie sprawy jawić się może jako niezwykle wygodne politycznie z perspektywy japońskiej. Przy jednoczesnym zadeklarowaniu się – symbolicznie – jako wspierający sprawę palestyńską, nie podjęto w tamtym momencie żadnych konkretnych dyplomatycznych kroków, które mogłyby postawić Tokio zdecydowanie po jednej ze stron sporu. 

Takie meandrowanie japońskiej dyplomacji utrzymywało się również w następnych latach. Z jednej strony, japoński rząd kilkukrotnie wydawał oświadczenia potępiające brutalność izraelskich działań względem ludności palestyńskiej – szczególnie w momencie Intifad. Władze Japonii aktywnie również wspierały finansowo władze Autonomii Palestyńskiej. Z drugiej jednak strony, deklaracje te nie przeszkodziły rządowi japońskiemu w intensywnym rozwijaniu współpracy z Izraelem – zwłaszcza w zakresie inwestycyjnym. 

W świetle przytoczonych przykładów, japońską aktywność polityczną względem Palestyny ocenić należy jako trudną do jasnej oceny. Brak jednoznacznego opowiedzenia się po stronie palestyńskiej można przede wszystkim wytłumaczyć naciskami politycznymi jednego z najważniejszych w najnowszej historii sojuszników Japonii – USA, które od zawsze cechowały się proizraelskim podejściem. Symboliczne gesty i decyzje wspierające Palestyńczyków mogły być zaś przede wszystkim nakierowane na chęć utrzymania jak najpoprawniejszych relacji z państwami arabskimi – szczególnie tymi położonymi na Półwyspie Arabskim, będącymi niezwykle ważnymi partnerami handlowymi dla Japonii.

Kwestia palestyńska jest zatem dla Japonii o tyle problematyczna, że stawia ją wyraźnie w sytuacji konfliktowej. Z jednej strony bowiem chęć utrzymania jak najlepszych relacji z USA powstrzymywała Tokio przed zajmowaniem jawnie propalestyńskich postaw. 

Z drugiej zaś strony antagonizowanie państw arabskich, które mogłoby mieć miejsce w wypadku jawnego wspierania Izraela, stanowiłoby żywotne zagrożenie dla japońskiej gospodarki, będącej de facto do dziś uzależnioną od importu ropy naftowej z państw regionu Zatoki Perskiej.

Biorąc pod uwagę te fakty, japońską politykę względem Palestyny należy ocenić – z perspektywy japońskich interesów – korzystnie. Tokio bowiem zarówno uniknęło poważniejszych kryzysów w relacjach tak z Izraelem (będącym w ostatnich dekadach atrakcyjnym dla Japonii partnerem), jak i USA, a także było w stanie po 1973 roku uniknąć ruchów antagonizujących kraje arabskie.  

Japonia a Palestyna współcześnie

Jak jednak wygląda japońska polityka odnośnie Palestyny współcześnie? Czy w podejściu Tokio do kwestii palestyńskiej można zauważyć jakieś zmiany? 

Z całą pewnością nie można powiedzieć, że Japonia straciła zainteresowanie kwestiami związanymi z Palestyną. Jednym z najlepszych przykładów owego niesłabnącego zainteresowania jest zainicjowana w 2013 roku przez rząd japoński inicjatywa o pełnej nazwie Cooperation among East Asian Countries for Palestinian Development (skrótowo CEAPAD). 

W ramach CEAPAD organizowane są spotkania na szczeblach ministerialnych, w których biorą udział przedstawiciele większości najważniejszych politycznie państw regionu Azji Wschodniej (choć na pierwszym spotkaniu zabrakło przedstawiciela Chin) oraz przedstawiciele władz Autonomii Palestyńskiej. Podczas spotkań omawiane są możliwości oraz sposoby wspierania Palestyńczyków m.in. pod kątem finansowym. 

Co warto w tym miejscu podkreślić, inicjatywa ta przybrała formę cykliczną. Ostatnie spotkanie w ramach CEAPAD odbyło się w lipcu bieżącego roku w stolicy Malezji Kuala Lumpur.

Japonia obecnie utrzymuje więc politykę aktywnego wspierania finansowego władz palestyńskich. Pod tym kątem kraj ten jest największym płatnikiem spośród grona państw G7, przekazawszy władzom palestyński już ok. 2,6 miliardów dolarów. 

W kontekście współczesnego podejścia japońskiej polityki zagranicznej do kwestii palestyńskiej, nie sposób jest go nie rozważać bez uwzględnienia następstw wydarzeń z 7 października 2023 roku. Jak w takim wypadku do ataku Hamasu na Izrael i następującej po nim interwencji militarnej w Strefie Gazy wojsk izraelskich, zakończonej pełnoskalową hekatombą palestyńskiej ludności cywilnej, odnosiła się Japonia?

Pierwszą reakcją japońskiego rządu było potępienie ataku Hamasu, określając go jako czyn „terrorystyczny”. W następnych tygodniach rząd japoński de facto podążał ścieżką tożsamą dla wielu rządów krajów zachodnich – potępiając Hamas przy jednoczesnym podkreślaniu konieczności utrzymania płynności dostaw pomocy humanitarnej do Strefy Gazy. Z drugiej jednak strony, Japonia jest jedynym państwem z grupy krajów G7, które nie podpisało się pod wspólnym oświadczeniem wyrażającym poparcie dla prawa do samoobrony Izraela i ochrony jego ludności cywilnej. 

W tym miejscu warto jest również poruszyć temat reakcji japońskiej opinii publicznej na tę sytuację. Praktycznie od października 2023 roku w Japonii zaczęły odbywać się demonstracje wyrażające solidarność z narodem palestyńskim, nawołujące do wywierania presji na władze izraelskie celem natychmiastowego zakończenia działań wojennych. 

Z czasem inicjatywy tego typu tylko przybierały na sile, uzyskując również niejednokrotnie wsparcie lokalnych władz samorządowych oraz biznesów, zrywających współpracę z partnerami izraelskimi. Sytuacja ta – w pewien sposób bliźniacza do wielu społeczeństw zachodnich – stawia więc japońskie władze w niewygodnej sytuacji konfliktu między moralnością a realiami światowej polityki.

Co istotne, na szczeblu rządowym kontakty między Japonią a Izraelem nie uległy zamrożeniu. W momencie, gdy na arenie międzynarodowej Izrael mierzy się z – wydaje się – rosnącą izolacją, do Japonii z oficjalną wizytą przyjechał izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar. 

Wizyta izraelskiego ministra w Japonii wzbudziła w kraju duże kontrowersje, które miały swoje ujście w demonstracjach sprzeciwiającej się jego wizycie. Nastroje panujące wśród opinii publicznej najlepiej obrazuje fakt, że japońskie władze wizytę izraelskiego ministra trzymały do ostatniej chwili w tajemnicy, obawiając się licznych problemów mogących zakłócić przebieg wizyty.

W ostatnich miesiącach wiele państw zapowiedziało również uznanie palestyńskiej państwowości jako jeden z elementów wywierania presji na Izrael. Taką decyzję zapowiedziały m.in. Wielka Brytania, Francja czy Kanada – 3 kraje z grona państw G7, do którego również przynależy Japonia. Tokio jednak, w reakcji na ów widoczny trend, zapowiedziało, że nie planuje uznania palestyńskiej państwowości. 

W tym zakresie zatem, postawa Japonii jest bliższa polityce administracji prezydenta Donalda Trumpa. Choć w tym miejscu podkreślić należy również fakt, że podczas ostatniego, wrześniowego, głosowania nad przyjęciem przez Zgromadzenie Ogólne ONZ deklaracji wzywającej do utworzenia niepodległego państwa palestyńskiego Japonia zagłosowała “za”, przeciwnie m.in. do stanowiska Stanów Zjednoczonych.

Ponownie zatem można powiedzieć, że japońska polityka względem Palestyny jawi się jako polityka o dwóch obliczach. Z jednej strony bowiem warto jest podkreślać duży wkład finansowy we wspieraniu władz Autonomii Palestyńskiej. Oprócz tego inicjatywy, takie jak opisana w tekście CEAPAD, rzucają światło dzienne na skomplikowaną sytuację związaną z kwestią palestyńską. 

Z drugiej strony natomiast, władzom japońskim można zarzucić, że ich działalność wspierająca Palestynę jest czysto symboliczna, a być może nawet instrumentalna. Zarzut ten wzmagać może otwarcie wykluczenie możliwości uznania palestyńskiej państwowości oraz brak realnego zamrożenia kontaktów politycznych z Izraelem.

Podsumowanie   

Japońska polityka względem kwestii palestyńskiej zdaje się starać o zachowanie pewnej formy neutralności. Pod tym kątem zatem wykazuje wiele podobieństwa z japońskim podejściem do tego regionu, obserwowanym we wcześniejszych dekadach. To jednak, co różni teraźniejszość od przeszłości, to znacznie większy ładunek emocjonalno-moralny, przywiązywany do współczesnego, brutalnego oblicza konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Ów dodatkowy ładunek, silnie związany z tą sprawą, może zwiększać presję na japońskiej dyplomacji i mocno utrudniać zachowanie dotychczasowego podejścia.

Przyszłość japońskiej polityki względem Palestyny jest jednak trudna do jednoznacznego określenia. Ciężko bowiem oczekiwać w najbliższej przyszłości znaczącej zmiany amerykańskiej polityki względem tego konfliktu – a co za tym idzie, należy również spodziewać się pewnej formy naśladowania podejścia amerykańskiego ze strony Japonii, tak jak to ma miejsce do tej pory. 

Wziąć jednak należy również pod uwagę fakt wysokiej dynamiki współczesnej polityki, stającej się coraz bardziej nieprzewidywalną. Wykluczyć nie można zatem tego, że presja społeczna połączona z rosnącą izolacją międzynarodową Izraela sprawi, że wiele krajów – w tym Japonia – przybierze znacznie bardziej jednoznaczne postawy propalestyńskie. 

To, co jednak wydaje się wysoce prawdopodobne, to fakt, że dopóki państwa arabskie (szczególnie te z regionu Zatoki Perskiej) będą wartościowymi i ważnymi dla Japonii partnerami, dopóty Japonia będzie stwarzać przynajmniej pozory prowadzenia polityki nakierowanej na wsparcie Palestyńczyków. Przy jednocześnie bliskich relacjach Japonii i proizraelskich Stanów Zjednoczonych, wysoce prawdopodobny jest również brak jasnych i konkretnych działań Tokio względem Palestyny. 

Źródła:

[1] Hiroyuki Hoshiro, Deconstructing the „Yoshida Doctrine”, “Japanese Journal of Political Science”, Cambridge University Press, tom 32, wyd. 2, wersja internetowa, 2022.
[2] W.D. Hoover, Historical Dictionary of Postwar Japan, Rowman & Littlefield, wydanie nr 2, London, 2019.
[3] K. Shikaki, Japan and Palestine: Timeline of Main Developments and Turning Points in the last 50 years, “Palestinian Center for Policy and Survey Research”, 02.03.2022. 
[4] K. Azusa, Fearing protests, Japan-Israel meeting info shared day-of, “The Asahi Shimbun”, 14.05.2025, https://www.asahi.com/ajw/articles/15763334.
[5] Japan reluctant to recognize Palestinian statehood, “The Japan Times”, 02.08.2025, https://www.japantimes.co.jp/news/2025/08/02/japan/politics/japan-reluctant-palestinian-statehood/.
[6] Ambasada Izraela w Tokio, Official Visit to Japan: Minister Gideon Sa’ar, 30.05.2025, https://new.embassies.gov.il/japan/en/news/minister-gideon-saar-visits-japan.
[7] E. Cheng, CEAPAD and Japan’s Cautious Approach to Palestine, “The Diplomat”, 11.08.2025, https://thediplomat.com/2025/08/ceapad-and-japans-cautious-approach-to-palestine/.
[8] M.A. Kuo, Israel-Japan Relations and the Middle East, “The Diplomat”, 05.09.2024, https://thediplomat.com/2024/09/israel-japan-relations-and-the-middle-east/.
[9] T. Siripala, Japan’s “Balanced” Position on Palestine Fails to Impress, “The Diplomat”,16.11.2023, https://thediplomat.com/2023/11/japans-balanced-position-on-palestine-fails-to-impress/.   

  



Artykuł Japonia a Palestyna – wsparcie, jego brak czy neutralność? Analiza japońskiej polityki względem Palestyny dawniej i dziś pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Protest czy solidarność? Ruchy w solidarności z Palestyńczykami w Polsce /protest-czy-solidarnosc-ruchy-w-solidarnosci-z-palestynczykami-w-polsce/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=protest-czy-solidarnosc-ruchy-w-solidarnosci-z-palestynczykami-w-polsce Sun, 15 Jun 2025 09:13:37 +0000 /?p=5833 Gdziekolwiek ludzie się spotykają, świat staje pomiędzy nimi i to właśnie w tej przestrzeni pomiędzy rozgrywają się wszystkie ludzkie sprawy.[1] Autorka: Marietta GrelkaWydarzenia mające miejsce w Strefie Gazy, oraz na Zachodnim Brzegu od 7.10.2023 roku są jedynie kolejną odsłoną czystki etnicznej trwającej w Palestynie. W związku z tym na całym świecie trwają protesty osób solidaryzujących się […]

Artykuł Protest czy solidarność? Ruchy w solidarności z Palestyńczykami w Polsce pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Gdziekolwiek ludzie się spotykają, świat staje pomiędzy nimi i to właśnie w tej przestrzeni pomiędzy rozgrywają się wszystkie ludzkie sprawy.[1]

 

Autorka: Marietta Grelka

Wydarzenia mające miejsce w Strefie Gazy, oraz na Zachodnim Brzegu od 7.10.2023 roku są jedynie kolejną odsłoną czystki etnicznej trwającej w Palestynie. W związku z tym na całym świecie trwają protesty osób solidaryzujących się z Palestyńczykami. Ruchy propalestyńskie od lat cieszą się dużą popularnością w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, jednak polski kontekst nadaje im wyjątkowy charakter. Przed II wojną światową Polska była domem dla największej społeczności żydowskiej w Europie, a pamięć o Holokauście wciąż odgrywa istotną rolę w debacie publicznej. Dodatkowo, transformacja Polski z państwa bloku wschodniego do członka Unii Europejskiej znacząco wpłynęła na jej podejście do konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Co więcej, w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej, Polska nie ma licznej społeczności arabskiej, co rodzi pytanie: na jakich podstawach kształtowało się poparcie dla Palestyny?

W niniejszym tekście zajmę się dwiema narracjami dominującym wokół tego tematu i podejmę próbę odpowiedzi na kilka pytań w kontekście polskim. Czy demonstracje te, można nazwać propalestyńskimi – chodzi o zajęcie strony, czy o solidarność z Palestyńczykami? Oraz jak można rozumieć antysemityzm i antysyjonizm w polskim kontekście ruchów solidarnościowych z Palestyną i czy solidarność wyrażana w tych ruchach jest solidarnością przeciwko komuś lub czemuś czy raczej solidarnością dla – czyli wyrazem wsparcia i współpracy?

Europejskie ruchy propalestyńskie mają długą historię sięgającą drugiej połowy XX wieku. Ich rozwój związany był z globalnymi ruchami antykolonialnymi i lewicowymi na rzecz praw człowieka[2]. W szczególności wpisują się one w drugą koncepcję solidarności Hanny Arendt – inkluzywną solidarność polityczną. Zgodnie z nią solidarność nie jest biernym aktem litości, lecz aktywnym zaangażowaniem we wspólną walkę z niesprawiedliwością. Zamiast opierać się na humanitaryzmie i osobistym współczuciu powinna budować wspólnotę interesów z uciskanymi, umożliwiając realną troskę i działania na rzecz zmian. Jest więc siłą produktywną, a nie tylko emocjonalnym odruchem. [3]

W mojej opinii ten właśnie aspekt jest źródłem narracji i kontrowersji. Ruchy te bowiem nie poprzestają na działaniach humanitarnych i współczuciu, lecz chcą wpłynąć na politykę swoich państw wobec sprawy Palestyńskiej.Wraz z upadkiem komunizmu Polska wyszła z radzieckiej strefy wpływów, w której istniała doktryna przyjaźni z państwami arabskimi i walki z imperialistycznymi syjonistami. Stopniowo Rzeczpospolita redefiniowała swoją pozycję polityczną na arenie międzynarodowej, co wiązało się również z modyfikacją podejścia do kwestii Palestyńskiej[4]. Co prawda widać pewną kontynuację w aspekcie poparcia dla rozwiązania dwupaństwowego aż do dziś. Już 1947 roku polski przedstawiciel przy ONZ głosował za rezolucją w sprawie podziału mandatu Palestyny, a Polska przypieczętowała to poparcie, uznając niepodległość państwa palestyńskiego w 1988 roku.Włączając się w działania zachodnich organizacji, takich jak Unia Europejska doszło politycznego punktu widzenia do europeizacji oraz bardziej proizraelskiej tendencji polskiego podejścia do kwestii palestyńskiej[5]. Jeśli chodzi o wsparcie dla strony palestyńskiej, kluczowym obszarem działań Unii pozostaje pomoc humanitarna. Z kolei z Izraelem Unia od 1995 r. ma podpisany Układ Stowarzyszeniowy i współpracuje z nim w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. UE jest dla Izraela największym partnerem handlowym, a Izrael znajduje się wśród 25 największych partnerów handlowych Unii[6]. Istnieje również współpraca w ramach unijnych programów rozwojowo-badawczych, takich jak Horizon 2020, Galileo, sieć EUREKi, oraz akcji COST. 

Stanowisko UE i Polski wobec kolejnych odsłon konfliktu również opierało się bardziej na deklaracjach i humanitaryzmie niż rzeczywistym forsowaniu rozwiązania. Obrazuje to już głosowanie w 2004 roku na forum ONZ na temat kwestii bariery bezpieczeństwa[7]. Wcześniej w tej sprawie opinię doradczą wydał Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, potępiając budowę tego muru. Podczas głosowania w Zgromadzeniu ONZ wszystkie kraje Unii, w tym Polska, zdecydowały się zagłosować za rezolucją, domagającą się jej zburzenia. Zabrakło jednak dalszych działań[8].

Od momentu ponownego objęcia stanowiska premiera przez Netanyahu w 2009 roku, proces pokojowy de facto się zatrzymał. W związku z tym, jak i z rozwojem osadnictwa na Zachodnim Brzegu i we wschodniej Jerozolimie, pojawiała się krytyka ze strony UE, lecz nie było rzeczywistych działań ani sankcji[9]

Przykładem tej politycznej niejednoznaczności jest reakcja na raport Goldstone’a przygotowany przez misję ONZ w celu zbadania naruszeń międzynarodowego prawa humanitarnego i praw człowieka podczas izraelskiej operacji pod kryptonimem Płynny Ołów. Raport oskarżył IDF[10] i, w mniejszym stopniu, członków Hamasu o zbrodnie wojenne. Polska najpierw wyraziła sprzeciw wobec raportu, a potem wstrzymała się od głosu. Jej wsparcie ograniczyło się do przekazania 227 tysięcy euro na pomoc humanitarną dla Palestyńczyków za pośrednictwem UNRWA[11]

W głosowaniu ONZ w 2013 roku, dotyczącym podniesienia statusu Palestyny do rangi nieczłonkowskiego państwa ONZ, Polska również wstrzymała się od głosu. Sytuacje te pokazują, że choć państwa UE, w tym Polska, deklarują poparcie dla rozwiązania dwupaństwowego, brakuje realnych działań na rzecz jego wdrożenia, co spotyka się z krytyką części społeczeństw europejskich[12].

Taki sposób działania rodzi u osób śledzących sytuację Palestyńczyków niezgodę i złość, którą starają się obrócić we wspólne działania. Widzą oni solidarność jako wspólną sprawę z uciskanymi, która tworzy ich zbiorową tożsamość[13]. To podejście ma podobieństwo ze wcześniej wspomnianą teorią inkluzywnej solidarności politycznej Hanny Arendt. Reprezentantem takiej koncepcji jest m.in. Avery Kolers, który twierdzi, że możliwe jest wyrażanie solidarności z grupą zewnętrzną. Taka solidarność ma polegać na przyjmowaniu potrzeb i strategii walki określanych przez grupę uciskaną, które mają przeważać indywidualnym sumieniem i osobistą autonomią, ponieważ to oni sami najlepiej wiedzą jak walczyć o swoje prawa. Solidarność w tym rozumieniu wymaga działania[14]. Choć Kolers tego nie definiuje, można jednak przypuszczać, że chodzi tu o takie formy jak protesty, bojkoty czy zaangażowanie w działania bezpośrednie. Taka perspektywa może być postrzegana jako nadmierne stawianie żądań grupy uciskanej ponad indywidualną autonomię. Solidarność grup wspierających Palestynę opiera się na poczuciu wspólnej walki o wolność i równość na świecie, ma wymiar polityczny – domaga się konkretnych rozwiązań, proponuje je i nie zadowala się jedynie humanitaryzmem[15].

Są one wyrazem szerszego wsparcia i współpracy dla obrony wyznawanych wartości. Pod koniec lat sześćdziesiątych Palestyna stała się ikonicznym symbolem solidarności i sztandarem ideologicznym lewicy. Wojna sześciodniowa utwierdziła to stronnictwo polityczne w postrzeganiu Palestyny jako kluczowej kwestii w szerszej walce Trzeciego świata z kapitalizmem, kolonializmem, imperializmem i hegemonią USA[16]. Kolonializm osiedleńczy jako leitmotiv antyimperialistycznej walki[17], pomógł europejskiej lewicy w przełamywaniu utrwalonych i znormalizowanych narracji na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego[18]. To umożliwiło wypracowanie nowej perspektywy, w której Palestyna była postrzegana jako integralna część rewolucji społecznych promowanych przez Nową Lewicę[19][20]. Ruchy te przede wszystkim rozwijały się we Francji i Niemczech pod postacią palestyńskich związków studenckich, w Wielkiej Brytanii oraz w USA jako część Black Panthers[21].

Grupy zajmujące się sprawą palestyńską od samego początku kształtowały się jako międzynarodowe aktywistyczne sieci współpracy. Tam, gdzie komunikacja między nimi, a ich rządami okazywała się nieskuteczna w rozwiązywaniu konfliktów interesów, organizacje te wierzyły, że arena międzynarodowa może nadać ich działaniom większą wagę. Postrzegały siebie jako dźwignię wspierającą walkę Palestyńczyków, zwiększającą widoczność ich sprawy[22]. Nie posiadając władzy w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, te ruchy korzystały i korzystają z polityki informacyjnej i symbolicznej, a także z mechanizmów dźwigni[23] oraz odpowiedzialności i egzekwowania jej. Gęsta sieć kontaktów między Globalną Północą a Południem spowodowała, że rządy straciły monopol na przepływ informacji.

Od 7 października 2023 dużo ruchów powstało również w Polsce. Przede wszystkim współpracują one w solidarności z zagranicznymi odpowiednikami i z Palestyńczykami. Słuchają ofiar i w związku z tym działają – chcą być ich głosem. Istotną rolę odgrywa również fakt, że rządy nie są już w stanie monopolizować przepływu informacji – młodsze pokolenie Palestyńczyków aktywnie przejmuje narrację w mediach społecznościowych. Stąd wywodzi się określenie: pierwsze ludobójstwo transmitowane na żywo oraz potrzeba sprzeciwu wobec oficjalnego stanowiska rządów i wyrażenia własnych przekonań.  Ludzie spontanicznie organizują się w wolnym czasie, aby okazywać wsparcie Palestyńczykom. Co więcej, w tych ruchach biorą udział także osoby żydowskiego pochodzenia.

Od końca 2023 roku w Polsce zaczęło powstawać wiele nowych ruchów oddolnych[24]. Ruchy te w praktyce realizowały wezwania Palestyńczyków z Gazy domagających się międzynarodowej uwagi na temat swojej sytuacji, organizując protesty, bojkoty w ramach kampanii BDS[25] oraz strajki. W Polsce powstały między innymi: Kolektyw Kefija (organizuje protesty i wydarzenia), strony Vivapalestyna i Wieści z Palestyny (strona internetowa oraz kanał na Instagramie, które przekazują informacje o bieżących wydarzeniach w Palestynie z perspektywy Palestyńczyków, dając im platformę do wyrażenia swojego głosu), Kaktus: Polsko – Palestyńska Inicjatywa na Rzecz Sprawiedliwości (wspiera polsko – palestyńskie rodziny ze Strefy Gazy zarówno w procesie ewakuacji, jak i adaptacji Polsce, także zabierają głos w sprawach związanych z sytuacją w regionie) oraz Akademia z Palestyną (organizuje akcje i apeluje do rektorów polskich uczelni o zakończenie współpracy z izraelskimi instytucjami edukacyjnymi). 

Działania tych grup finansowane są głównie ze zbiórek. Wspierają je również inne organizacje działające na rzecz praw człowieka, takie jak Inicjatywa Wschód, Stowarzyszenie Nomada czy Kuchnia Konfliktu. Wsparcia udzielają także grupy polityczne, takie jak Inicjatywa Pracownicza i Partia Razem, choć ich zaangażowanie ma charakter punktowej współpracy i wsparcia retorycznego, a nie bezpośrednich powiązań. W działania te angażują się też polscy naukowcy, w tym dr Ewa Górska, dr Andrzejczak – Świątek oraz prof. Monika Bobako, prowadząc wykłady albo kanały informacyjne na Instagramie albo Spotify dedykowane tematom związanym z sytuacją w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, oraz zagadnieniom prawa międzynarodowego. Angażują się również aktywiści z innych środowisk, Palestyńczycy mieszkający w Polsce oraz artyści.

Grupy solidarnościowe współpracują z organizacjami międzynarodowymi w ramach wspomnianych wcześniej transnarodowych sieci wsparcia, które swoją siłę na korzystaniu z informacji i symboli, polityki dźwigni oraz egzekwowaniu odpowiedzialności polityków. W tym celu organizują różnorodne wydarzenia edukacyjno-kulturalne, takie jak Palestine Solidarity Days, które odbyły się w Warszawie w czerwcu 2024 roku. Odbyły się też spotkania z Palestyńskim socjologiem Bahą Hilo zimą 2024 roku oraz z Gaborem Maté, ocalałaym z Holocaustu kanadyjskim lekarzem żydowsko-węgierskiego pochodzenia, w czerwcu 2025 roku, w różnych miastach Polski. Przeprowadzono również symboliczne akcje, m.in. ustawianie zniczy pod ambasadą Izraela z napisem Ofiarom izraelskiego terroru, upamiętniające Damiana Sobóla – polskiego pracownika humanitarnego World Central Kitchen, który zginął w izraelskim ataku na konwój humanitarny w Strefie Gazy.

W ramach polityki dźwigni i egzekwowania odpowiedzialności polityków, po ogłoszeniu przez Polskę decyzji o niepodporządkowaniu się wyrokowi Międzynarodowego Trybunału Karnego w sprawie nakazu aresztowania Benjamina Netanyahu[26], oraz zaproszeniu go przez polskiego prezydenta i premiera na obchody 80. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz, zorganizowano protesty i zbierano petycje. Dodatkowo, po wywiadzie wiceministra spraw zagranicznych Władysława Teofila Bartoszewskiego, który w Radiu ZET stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak Palestyna[27], pojawiły liczne głosy sprzeciwu, podkreślające jego odpowiedzialność jako przedstawiciela rządu, biorąc pod uwagę, że Polska utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Palestyną już od 1982 roku. W styczniu 2025 roku grupa polskich obywateli palestyńskiego pochodzenia złożyła zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia zbrodni wojennych przez przedstawicieli państwa Izrael. 

Działania te niewiele osiągnęły w skali krajowej, poza efektami symbolicznymi. Można jednak powiedzieć, że miały one na celu przede wszystkim zwrócenie uwagi polityków na problem, wyrażenie międzynarodowej solidarności oraz uzyskanie szerokiego rozgłosu. W pewnym sensie, można je traktować jako wyraz osobistej postawy osób zaangażowanych-poczucia moralnego obowiązku i nieustannego dążenia do zmiany[28].

Grupy popierające sprawę palestyńską są często oskarżane o pozorną solidarność, a ich działania interpretuje się nie jako wyraz wsparcia, lecz przejaw wrogości wobec Żydów. Nie jest to jednak ich celem. W polskim kontekście, szczególnie w odniesieniu do historii 1968 roku, istotne jest rozróżnienie między antysemityzmem a antysyjonizmem, ponieważ te dwa pojęcia są często mylone i używane wymiennie. Warto skorzystać z definicji zawartych w stanowisku Jewish Voice for Peace, organizacji związanej z ruchem solidarnościowym, które wydają się być reprezentatywne dla większości tego typu grup. Antysemityzm to forma rasizmu, wiążąca się z dyskryminacją, atakami, przemocą i dehumanizującymi stereotypami wymierzonymi przeciwko Żydom z powodu ich żydowskiego pochodzenia. Antysyjonizm natomiast oznacza sprzeciw wobec politycznej ideologii syjonizmu, która kształtowała się od XIX wieku. Syjonizm sugeruje, że Żydzi potrzebują supremacjonistycznego państwa narodowego w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa[29].

Władze komunistyczne w Polsce manipulowały pojęciami antysemityzmu i antysyjonizmu na swoją korzyść. W 1947 roku wszyscy członkowie koalicyjnego rządu, zarówno komuniści, jak i inne stronnictwa, opowiadały się za utworzeniem państwa Izrael. Łączyły ich przekonania antysemickie, traktując utworzenie państwa Izrael jako sposób na rozwiązanie tzw. problemu żydowskiego. Obóz komunistyczny odzwierciedlając politykę sowiecką, liczył na osłabienie wpływów zachodnich na Bliskim Wschodzie i dążenie do wzmocnienia własnych wpływów w nowo powstałym państwie żydowskim. W ślad za rządem czechosłowackim polskie władze zezwoliły na nieograniczoną emigrację Żydów do Palestyny, dostarczały im broń i pozwoliły na szkolenie około 2500 żydowskich żołnierzy w obozie w Bołkowie na Dolnym Śląsku. 

Z biegiem czasu polityka Bloku Wschodniego uległa zmianie na rzecz rosnącej krytyki Izraela, ponieważ nie udało się zrealizować celu zdobycia silnych wpływów w tym państwie. Głównym jego sojusznikiem stały się Stany Zjednoczone i Zachód. Po wojnie sześciodniowej, razem z innymi państwami Układu Warszawskiego, Polska zerwała stosunki dyplomatyczne z Izraelem. Jednocześnie wewnątrz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej toczyła się zakulisowa walka o władzę. Wzrosły wpływy tzw. partyzantów-antyliberalnej frakcji wokół ministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, którzy starali się zdobyć poparcie społeczne, posługując się hasłami nacjonalistycznymi. Dodatkowo, w ramach protestu przeciwko zakazowi wystawiania Dziadów, powstały ruchy studenckie. W tym kontekście, polscy Żydzi zostali oskarżeni o imperialny syjonizm i żydokomunę[30] stalinowską, W wyniku tej antysemickiej kampanii, około 13.000 Żydów opuściło Polskę, udając się głównie do Izraela[31]. Warto zauważyć, że gdyby komuniści rzeczywiście chcieli wspierać Palestynę, ich rzekomy antysyjonizm nie mógłby opierać się na zmuszaniu 13.000 Żydów do wyjazdu z kraju, a tym samym – do Izraela.

W obecnym kontekście politycznym istnieją rzeczywiście środowiska w Polsce, które wykorzystują temat antysyjonizmu do budowania swoich narracji. Takie grupy posługują się hasłami, takimi jak: Narodowcy z Arabami nie uklękną przed pejsami. Są to grupy nacjonalistyczne, których inne wypowiedzi brzmią przykładowo: Stop islamizacji Europy czy Nie rozkaże nam dziś Zachód z Arabami dzielić dachu[32]. Jak widać w tych wypowiedziach, a potwierdzają to także współczesne badania rasizmem, antysemityzm, będący formą rasizmu, jest blisko związany z islamofobią[33].

Aktualne ruchy solidaryzujące się z Palestyńczykami jednoznacznie odrzucają wszelkie formy rasizmu i sprzeciwiają się wykorzystywaniu antysyjonizmu jako pretekstu do uprzedzeń wobec całej społeczności żydowskiej. Ich działania opierają się na idei intersekcjonalnej sprawiedliwości, czyli walce z każdą formą dyskryminacji i dehumanizacji. W ich rozumieniu wspieranie Palestyńczyków nie oznacza nienawiści wobec Żydów ani innych grup etnicznych czy religijnych, lecz dążenie do równości i sprawiedliwości dla wszystkich[34]. Taką postawę dobrze podsumowuje fragment filozoficznych rozważań na temat etyki księdza Józefa Tischnera związanego z ruchem Solidarność.

Dla kogo zatem jest nasza solidarność? Jest przede wszystkim dla tych, których poranili inni ludzie i którzy cierpią cierpieniem możliwym do uniknięcia, przypadkowym i niepotrzebnym. Nie wyklucza to solidarności dla innych, dla wszystkich cierpiących. Ale solidarność dla cierpiących przez ludzi jest szczególnie żywa, mocna, spontaniczna[35].

Protest i solidarność nie muszą się wzajemnie wykluczać. Protest może być formą aktywnej i zaangażowanej solidarności. Współczesne polskie ruchy solidarnościowe, funkcjonujące w ramach transnarodowych sieci wsparcia, przyjmują nową formę. Media społecznościowe umożliwiają bezpośredni kontakt z osobami znajdującymi się na miejscu, co sprzyja głębszemu zrozumieniu intersekcjonalności walki oraz budowaniu poczucia wspólnotowości i nowej rzeczywistości w świecie.

[1] Wszystkie tłumaczenia pochodzą od autorki tekstu. Arendt, Hannah. Was ist Politik, Fragmente aus dem Nachlass. München: Piper Verlag, 2003. S. 25.

[2] Haugbolle, Sune and Olsen, Pelle Valentin. „Emergence of Palestine as a Global Cause.” Middle East Critique 32, no. 1 (2023): 131. https://doi.org/10.1080/19436149.2023.2168379, ostatni dostęp: 22.02.2025.

[3] Reshaur, Ken. „Concepts of Solidarity in the Political Theory of Hannah Arendt.” Canadian Journal of Political Science / Revue canadienne de science politique 25, no. 4 (December 1992): 724, 728.

[4] Dyduch, Joanna. „Israel and East-Central Europe.” Israel Studies Review 36, nr 1 (Spring 2021): 10. https://www.jstor.org/stable/10.2307/48770502, ostatni dostęp: 22.02.2025

[5] Profesor Omer Bartov z Brown University tłumaczy źródło pochodzenia specyficznego podejścia do  Izraela, jakie ma większość państw europejskich.

„How Israel Won the West,” The Big Picture, film wideo, 46:50, opublikowany przez „Al Jazeera English” 25 października 2024, https://youtu.be/lTxoFvVqDoo?si=sjokf5Xl3-OtPdDl, ostatni dostęp: 16.03.2025.

Israel in a sense becomes the answer to the problem. That christian Europe now plays a role in creating a Jewish state and therefore fulfilling its moral obligation to the Jews that it had betrayed during the Holocaust. And so in a sense its inverting anti Jewish attitudes into an invention of this moral universe where we are all on the same page, we always were, but we have this burden of guilt of anti Jewish attitudes that had led to the Holocaust.

[6]Szydzisz Marcin, „Polska polityka wobec stron konfliktu izraelsko-palestyńskiego po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej”, Dyplomacja i Bezpieczeństwo 1, nr 2 (2014): 171.

[7] Informacja o barierze bezpieczeństwa (murze): budowa od 2002 roku, niezgodna z linią demarkacyjną z 1967 roku i wnika na tereny kontrolowane przez Palestyńczyków.

[8] Szydzisz, Marcin. Jak wyżej, s. 175–176.

[9] Dyduch, Joanna. Jak wyżej, s. 16.

[10] nazwa wojska izraelskiego, po polsku: Siły Obronne Izraela.

[11] Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNRWA).

[12] Szydzisz, Marcin. Jak wyżej, s. 175–177.

[13] Goodwin, Jeff, Jasper, James M., i Polletta, Francesca, red. Passionate Politics: Emotions and Social Movements. Chicago: University of Chicago Press, 2001.

[14] „Solidarity in Social and Political Philosophy.” Stanford Encyclopedia of Philosophy, 25.03.2023. https://plato.stanford.edu/entries/solidarity/#Bib, dostęp: 22.02.2024.

[15] Kolejna wypowiedź Bartova z dokumentu obrazuje powstanie oporu wobec polityki izraelskiej. Niesie on w sobie nienawiść, jednakże nie do Żydów jako takich, tylko do praktyk kolonizacyjnych, jakich się dopuszczają. Opozycja wobec tego jest podstawą również europejskich ruchów solidarnościowych.

How Israel won the west, Al Jazeera English, 23:54.

[…] Zionism says well we can self determine as a nation. So once they move to that land with that ethno nationalist ideology they speak directly, completely openly, proudly of colonisation. They build colonies. They call them colonies. And process creates what is functionally a settler colonial process and they get exactly the response that one can expect. By competing over land with the people who live there they create their own opposition. […]

[16] Haugbolle/Olsen, jak przypis 2, s. 135.

[…] A young law student from a conservative background, he still supported Israel at this point, but a chance visit to the Golan Heights with a group of American tourists made him realize that he was on the wrong team. As the tourists cheered at the sight of destroyed Syrian tanks, Sjue remembers: this blond Norwegian began to feel unwell. What the hell am I doing here? A shrill reply came shortly after ( … ) ‘Oh look, this is exactly what our boys are doing in Vietnam!!’( … ) her cry was like a horse kick in the gut. What the US was doing in Vietnam was easy to understand. But now I realized that Israel was engaged in the same brutal kind of warfare. Targeted, raw occupation. Why had I not been able to see that before? […]

[17]pierwotnie sformułowany przez palestyńskiego myśliciela i aktywistę Fayza Sayigha, a następnie przetłumaczony na kontekst europejski przez francuskiego marksistowskiego intelektualistę Maxime’a Rodinsona.

[18] Omer Bartov tłumaczy orientalistyczną perspektywę europejskiej polityki na konflikt izraelsko-palestyński, z którą ruchy solidarnościowe starają się walczyć.

How Israel won the west, Al Jazeera English, 2:25.

[…]Once they come to Palestine they start seeing themselves, and even before they come, they start imagining themselves as being the representatives of the West in the Orient. To a certain extend they succeed in persuading the west that they are the western island in the see of muslims, arabs all these oriental others. […]

[19] Haugbolle/Olsen, jak przypis 2, s. 129–137.

[20] Nowa Lewica, to ruch który wyłonił się w latach 60 XX. wieku. Poszerzył on tradycyjne idee lewicowe skupiające się na kwestiach ekonomicznych i klasowych o kwestię wolności osobistej, praw mniejszości i globalnej sprawiedliwości.

[21]Amerykańska organizacja polityczna działająca w latach 60. i 70. w celu ochrony Afroamerykanów przed brutalnością policji i walki o ich prawa.

[22] Keck, Margaret E., and Sikkink, Kathryn. „Transnational Activist Networks.” W International Politics: Enduring Concepts and Contemporary Issues, red. Robert J. Art i Robert Jervis, 548. Boston: Addison Wesley Longman, 2000.

[23] W oryginale: leverage politics, aby uzyskać wpływ, sieci starają się wywierać presję na potężniejszych aktorach. Wykorzystując silniejsze instytucje, słabe grupy zyskują wpływ znacznie wykraczający poza ich zdolność do bezpośredniego wpływania na działania państwa. 

[24]W oryginale grassroot movements, są to ruchy oddolne mobilizujące jednostki do działań, często natury politycznej. 

[25]Boycott, Divestment, Sanctions, jest to międzynarodowych ruch, który wzywa do stosowania tych trzech form nacisku na Izrael w odpowiedzi na jego politykę wobec Palestyńczyków.

[26] Gdyby doszło do wizyty Benjamina Netanjahu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i władze nie podjęłyby działań w celu wykonania nakazu aresztowania wydanego przez MTK, stanowiłoby to naruszenie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności jej artykułów 9 i 91, a także złamanie zobowiązań wynikających ze Statutu Rzymskiego MTK. Tego rodzaju zaniechanie podważałoby autorytet prawa międzynarodowego, zasadę pacta sunt servanda oraz fundamenty państwa prawa.

[27] Bartoszewski, Władysław T. „Państwo powinno kontrolować treści w internecie,” Radio ZET, 13.01.2025. https://www.youtube.com/watch?v=XC2Q96tcf4M, dostęp: 22.02.2025.

[28] Taką postawę obrazuje solidarność A.J. Muste’a z ofiarami wojny w Wietnamie i sprzeciw wobec niej.

Diane Tosh, „Muste Notes,” News from the A.J. Memorial Institute 9, no. 3/4 (Wiosna/Lato 2002), ostatni dostęp:16.03.2025.

Mr. Muste participated in nightly in front of the White House. Apparently, when Mr. Muste held vigil alone on a cold and rainy night, a reporter asked him if he really thought that doing so would help change the world. “Oh no,” he replied, “I don’t do this to change the world, I do this so that the world won’t change me.’’

[29]„On Antisemitism, Anti-Zionism and Dangerous Conflations: A Jewish Voice for Peace and PARCEO Explainer,” Jewish Voice for Peace, opublikowane 9 listopada 2023, https://www.jewishvoiceforpeace.org/2023/11/09/antisemitism-dangerous/.

[30]Pejoratywne i antysemickie określenie stosowane przez przeciwników rewolucji komunistycznej, zwłaszcza w Bloku Wschodnim, w celu przedstawienia Żydów jako rzekomej klasy dominującej w ruchu komunistycznym.

[31] Polonsky, Antony. Journal of Cold War Studies 15, no. 3 (2013): 212–214. https://www.jstor.org/stable/26924405, dostęp: 22.02.2025.

[32]Wykorzystany tutaj post, opublikowany na profilach instagramowych o dużych zasięgach jest tylko jednym przykładem istniejącej wrażliwości wobec wszelkich objawów rasizmu i dyskryminacji.

Emil Yahya i Tumarianina, „Apel do polskich środowisk poruszających temat Palestyny,” Instagram, opublikowane 23.11.2023, https://www.instagram.com/p/Cz_JhUko-hK/?img_index=7&igsh=Y3plempmajFqeTJh, ostatni dostęp: 22.02.2025

[33] Bobako, Monika. 2018. „Węzeł palestyński. «Nowy antysemityzm», Islamofobia i pytanie o nie-islamofobiczną Europę”. Praktyka Teoretyczna 26 (4):186–211. https://doi.org/10.14746/prt.2017.4.7., ostatni dostęp: 22.02.2025.

[34]Mówi o tym przykładowo jeden z ruchów polskich, solidaryzujących się z Palestyńczykami: Kolektyw Kefija, „Kolektyw Kefija – kim jesteśmy,” Instagram, opublikowane 11 stycznia 2024, https://www.instagram.com/p/C19SLbIo4zT/?img_index=6, ostatni dostęp: 22.02.2025.

[35] Tischner, Józef. Cytat z rozważań filozoficznych na temat etyki, związany z ruchem Solidarność.

Artykuł Protest czy solidarność? Ruchy w solidarności z Palestyńczykami w Polsce pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Dlaczego Donald Trump walczy o ziemię w RPA? /dlaczego-donald-trump-walczy-o-ziemie-w-rpa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=dlaczego-donald-trump-walczy-o-ziemie-w-rpa Sun, 04 May 2025 20:01:59 +0000 /?p=5733 Autor: Szymon GrzegorzekGeneza sporu – Act 13/2024Pod koniec stycznia 2025 roku prezydent Republiki Południowej Afryki Cyril Ramaphosa podpisał nową ustawę wywłaszczeniową, która wywołała kontrowersje  na arenie międzynarodowej. W taki sposób zakończono trwający od 2020 roku proces legislacyjny nad reformą prawa własności, obowiązującego jeszcze od czasów apartheidu. Mimo trwającej prawie pięć lat debaty w tej sprawie […]

Artykuł Dlaczego Donald Trump walczy o ziemię w RPA? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Autor: Szymon Grzegorzek



Geneza sporu – Act 13/2024

Pod koniec stycznia 2025 roku prezydent Republiki Południowej Afryki Cyril Ramaphosa podpisał nową ustawę wywłaszczeniową, która wywołała kontrowersje  na arenie międzynarodowej. W taki sposób zakończono trwający od 2020 roku proces legislacyjny nad reformą prawa własności, obowiązującego jeszcze od czasów apartheidu. Mimo trwającej prawie pięć lat debaty w tej sprawie nowe przepisy wywołały natychmiastową i ostrą odpowiedź Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych publicznie zarzucił rządowi w Pretorii dyskryminację rasową białych farmerów i działania zaburzające równość zatrudnienia, edukacji oraz prowadzenia biznesu, w związku z niesprawiedliwą, w jego opinii, konfiskatą mienia. 

To nie pierwsza taka reakcja POTUS-a na wewnętrzne decyzje polityczne w RPA. W administracji Trumpa silną pozycję posiadają lobbiści prawicowej grupy afrykanerskiej AfriForum, która zajmuje się poszukiwaniem politycznego wsparcia w sprawie zagrożeń przeciw białej mniejszości w tym państwie. W przeszłości zarzucali nawet Pretorii doprowadzanie do masowego mordowania obywateli ze względu na rasę i chęć odebrania ich ziemi. W 2018 roku Donald Trump opublikował post, w którym stwierdził, że biali Południowoafrykańczycy znajdują się w oblężeniu. Pokrywało się to wówczas z apelami AfriForum, co pokazuje znaczenie tej grupy już w czasach pierwszej administracji obecnego prezydenta. 

Reakcja USA

Biały Dom w lutym tego roku wydał oficjalny komunikat potępiający nowe prawo. Podnoszono w nim zarzuty skierowane przeciwko RPA o prowokowanie działań napędzających przemoc wymierzoną w rasowo nieprzychylnych rządowi Afrykanerów. Oprócz tego podniesiono również zarzut o występowanie przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. Chodziło tutaj o oskarżenie o ludobójstwo, które kraj Mandeli wniósł do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości przeciwko Izraelowi.

W komunikacie Prezydent USA wydał zarządzenie w sprawie możliwie maksymalnego wstrzymania pomocy i wsparcia dla Republiki Południowej Afryki. Oprócz tego zobowiązał swój gabinet do przygotowania planu przyjmowania afrykanerskich uchodźców szukających schronienia przed dyskryminacją rasową, w tym również ofiar niesprawiedliwej konfiskaty własności. W marcu Donald Trump rozszerzył swój plan do wszystkich osób czujących się dyskryminowanymi przez południowoafrykańskie władze. Wzbudziło to sporą dyskusję w mediach, które w różny sposób atakowały lub broniły decyzji o chęci przyjęcia ponad 3,7 miliona uciekinierów. Media szczególnie wyspecjalizowały się w niezliczonych analizach różnicy między najnowszą polityką Waszyngtonu, a postulatami z kampanii wyborczej z 2016 roku, gdy Trump skutecznie nawoływał do ograniczenia przypływu imigrantów z Meksyku. 

Odpowiedź RPA

Rząd w Pretorii w odpowiedzi na zarzuty podkreślił, że podczas apartheidu czarnoskóra większość była okradziona z własnych gruntów, dlatego obecny rząd stara się znaleźć sposoby na zmniejszenie tych nierówności. Stwierdził ponadto, że RPA chce być inkluzywnym społeczeństwem, gdzie biali i czarnoskórzy farmerzy będą prowadzić działalność obok siebie. Władze wyraziły również poważne obawy wobec wycofania się Waszyngtonu z finansowania pomocy dla RPA. Amerykańskie wsparcie jest w znacznym stopniu przeznaczone na zwalczanie epidemii AIDS, dlatego coraz częściej pojawiają się głosy oskarżające Biały Dom o igranie z ludzkim życiem. 

Afrykanerzy – grupa dyskryminowana?

Wskaźnik Giniego wykorzystywany do mierzenia poziomu nierówności dochodowej dla Republiki Południowej Afryki wynosi według ostatnich dostępnych danych 0,63/1, z czego wartość równa 1, oznaczałaby idealną nierówność (jedna osoba posiada cały majątek państwa). Żadne inne państwo na świecie nie posiada tak znaczącej dysproporcji społecznej. 

Co wpływa na tak wysoki wynik? Według danych z audytu dotyczącego ziemi i jej struktury własnościowej z 2017 roku w przybliżeniu 72% wszystkich hektarów gruntów rolnych znajduje się w rękach białych. Stanowią oni około 55% wszystkich indywidualnych właścicieli gruntów w państwie. Dla skali należy przytoczyć, że według spisu powszechnego z 2011 roku mniej niż 9% mieszkańców tego kraju stanowi biała ludność. W obliczu przedstawionych danych ciężko jest mówić o definitywnym końcu apartheidu. Jak widać, problemy powstałe w tamtych czasach są ciągle aktualne w dzisiejszej RPA. Lata 90’ ubiegłego wieku nie zakończyły hegemonii Afrykanerów w państwie. W wielu kluczowych aspektach życia społeczno-gospodarczego ich dominacja nadal pozostaje tematem do rozwiązania. 

Nowa reforma wywłaszczeniowa

Act 13/2024 tworzy pewne kontrowersje również w debacie krajowej. Przede wszystkim skupione są one wokół klauzuli dotyczącej odstąpienia od odszkodowania za wywłaszczenie. Część lokalnych prawników podnosi, że nie ma bezpośredniego odniesienia do zniesienia rekompensaty w konstytucji. Z drugiej strony istnieją głosy, że obecne brzmienie ustawy zasadniczej pozwala na pewne ograniczenie w tym zakresie. Kolejny problem rodzi możliwa furtka prawna pozwalająca na rozważenie innych niż wymienionych w akcie przypadków dla odebrania ziemi bez zadośćuczynienia. W teorii oznacza ona, że katalog sytuacji, w których władze mogą dopuścić się takiego procederu, jest nieograniczony. Z drugiej strony ustawa podkreśla jednak, że we wszystkich przypadkach decyzja władz musi być sprawiedliwa i słuszna. Warto też zaznaczyć, że akt zobowiązuje organy do podjęcia próby wypracowania porozumienia z właścicielem opartego na rozsądnych warunkach, zanim podejmie kroki w celu wywłaszczenia. 

Interesy Elona Muska

Na kanwie “dyplomacji megafonowej” uprawianej przez Stany Zjednoczone, mało uwagi poświęcane jest osobistej batalii Elona Muska z południowoafrykańskim prawem. Na platformie X szef Departamentu Wydajności Rządu USA oskarżył RPA o rasizm wymierzony w niego i jego produkt. Skomentował on: Starlink is not allowed to operate in South Africa, because I’m not black. Post Muska odnosił się bezpośrednio do Black Economic Empowerment Act. Prawo to zobowiązuje zagraniczne firmy telekomunikacyjne do sprzedaży 30% majątku ich lokalnych spółek historycznie pokrzywdzonym grupom. Właściciel SpaceX nie był skłonny tego zrobić. Pretoria odpowiedziała, że ma on prawo prowadzić biznes na terenie Republiki Południowej Afryki, lecz tylko w zgodzie z lokalnymi prawami, co stanowi podstawową zasadę międzynarodowego handlu i inwestycji. 

Podsumowanie

Na ten moment żadne grunty nie zostały jeszcze skonfiskowane i nie ma żadnych uchodźców spieszących na loty do Stanów Zjednoczonych. Eksperci dostrzegają jednak w ostrej reakcji Donalda Trumpa martwiący poziom wiarygodności informacji, które do niego docierają i są widziane przez pryzmat interesów Elona Muska. Odpowiedź Trumpa odkrywa ponadto kolejne etapy zwrotu w amerykańskiej polityce. Sądzi się, że narracja Białego Domu ma być pierwszym krokiem do stopniowego wycofania amerykańskiej pomocy z kontynentu afrykańskiego. Ma to stanowić część polityki uszczuplania personelu amerykańskich agencji publicznych. Dodatkowo obserwatorzy regionu zauważają, że swoją polityką Prezydent Stanów Zjednoczonych osłabia rządzący obecnie w RPA Afrykański Kongres Narodowy. Nie ma jednak wątpliwości, że każdy inny rząd w Pretorii byłby zdecydowanie bardziej negatywnie nastawiony do amerykańskich interesów w regionie.

Źródła:

[1] Ad da Boggenpoel, Zsa-Zsa Temmers. “Land Seizure and South Africa’s New Expropriation Law: Scholar Weighs up the Act.” The Conversation. Dostęp 29 kwietnia, 2025. http://theconversation.com/land-seizure-and-south-africas-new-expropriation-law-scholar-weighs-up-the-act-244697.
[2] Hunter, Qaanitah. “‘I Am Quite Privileged,’ Say White Afrikaners Not Wanting Asylum in the US.” Al Jazeera. Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.aljazeera.com/features/2025/2/21/are-white-afrikaners-at-risk-in-south-africa-not-really-most-say.
[3] The White House. “Addressing Egregious Actions of The Republic of South Africa – The White House.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.whitehouse.gov/presidential-actions/2025/02/addressing-egregious-actions-of-the-republic-of-south-africa/.
[4] World Bank, Poverty and Inequality Platform. “Gini Index | Data.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://data.worldbank.org/indicator/SI.POV.GINI.
[5] Tannur Anders, Sfundo Parakozov “South Africa Rejects Musk Claim Starlink Can’t Operate There Because He’s Not Black | Reuters.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.reuters.com/world/south-africa-rejects-musk-claim-starlink-cant-operate-there-because-hes-not-2025-03-07/.
[6] Mayeni Jones.“South Africa-Trump Row: Pretoria Rejects ‘Megaphone Diplomacy.’” BBC. Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.bbc.com/news/articles/c4g9w51pjzpo.
[7] Ali Rogin, Andrew Corkery, Gerard Edic. “The Historical Reality of Land Ownership in South Africa amid Trump’s Criticisms | PBS News Weekend.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.pbs.org/newshour/show/the-historical-reality-of-land-ownership-in-south-africa-amid-trumps-criticisms.
[8] Michelle Gavin. “Trump’s Misguided Policy Toward South Africa | Council on Foreign Relations.” Council on Foreign Relations. Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.cfr.org/blog/trumps-misguided-policy-toward-south-africa.
[9] Rural Development and Farm Reform Department. “Land Audit Report November 2017 Version 2 Phase II: Private land ownership by race, gender and nationality. Dostęp 18 lutego 2018. https://www.gov.za/sites/default/files/gcis_document/201802/landauditreport13feb2018.pdf



Artykuł Dlaczego Donald Trump walczy o ziemię w RPA? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
(Un)certain rule of Paul Kagame – what future has in store for Rwanda? /uncertain-rule-of-paul-kagame-what-future-has-in-store-for-rwanda/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=uncertain-rule-of-paul-kagame-what-future-has-in-store-for-rwanda Sat, 01 Mar 2025 16:55:27 +0000 /?p=5167 "Newly" elected president of Rwanda faces difficult challenges as the ethnic tensions in the region grow. What will happen to Rwanda in the near future?

Artykuł (Un)certain rule of Paul Kagame – what future has in store for Rwanda? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Around half year ago, Rwanda held presidential election which for many bystanders were purely symbolical. It was certain that the current president – Paul Kagame, who stays in power for over 30 years now, will gain another victory. The results were cherry on top, showing all time popularity of the president. However, the “newly” elected president needs to face the old demons of ethnic tensions.


Author: Roman Kościelny

 

A „model” state

In July, Paul Kagame won the election in Rwanda – once again. With his all-time high result, he could be quite confident about his grip on power in the country. Kagame rules the country since the year 2000. He came into the power during the chaos caused by the biggest tragedy in the history of this small African country – Rwandan Genocide. It was caused by the growing tensions between the two ethnic groups living in the country, Tutsi and Hutu. For a very long time, Tutsi enjoyed higher status, both under the colonial rule, and later in the independent country. Hutu on the other hand were, and still are, a majority in both Rwanda and neighboring Burundi. 

The Tutsi minority held the power in Rwanda for most of its history. They had the monarchy, occasional support of the colonial overlords, and the current president is also a Tutsi himself. But that wasn’t always the case. As a matter of fact, Rwanda was a Hutu’s controlled country for quite a long time.

One state, and three tribes

In January of 1961, the local bourgmestres, and municipal counselors decided to declare the independence of Rwanda. Which at that time was an UN mandate. It happened right after Belgian authorities decided to support local Hutu population, and replace the local administration. Newly born Rwanda republic was a Hutu controlled state. It all happened in the shadow of violence against local Tutsi, and Twa population. Around 23.000 ended up in displacement camps. Over 130.000 started a mass exodus to Belgian Condo, Burundi, Tanganika, and Uganda in 1963.

Most of those countries remain engaged in the events between the ethnic minorities of Rwanda in one way or another. Burundi faces their own issues with ethnic violence like Ikiza – the series of mass murders of Hutu, conducted by Tutsi controlled military. Further political machinations conducted by ex-colonial powers and great powers from all around the globe didn’t help the situation. In Rwanda, the violence finally erupted in 1990, causing a civil war, that led to infamous Rwandan Genocide in 1994. 

The war was caused by Rwandan Patriotic Front’s invasion from Ugandan territory. The same Rwandan Patriotic Front which now rules the country, and Paul Kagame, who then was a commander of RPF, became president in 2000. He has stayed in office since then, winning consecutive elections since then. 30 years had passed since those events, and Rwanda changed. Country’s economy experienced a 9.8% GPD’s growth in the second quarter of the 2024, following the 9.7% growth in the first quarter of the year. It’s one of the fastest growing economies of Africa, which seemingly moved on from it’s tragic past. The truth from behind the economic statistics is much more complex, however.

Rwandan-Congolese conflict

It’s no secret that eastern Congo is very violent region at the moment. Various factions struggle for power. And among them, we can find the M23 – a guerilla group, which claims that their main purpose is the defense of Tutsi population in the area of eastern Congo. Recently, more and more evidence came up, supporting the theory, that the group is actively supported by the Rwandan Army.

After all, the members of Rwandan Defense Force are fighting in Eastern Congo, hand to hand with M23 rebels. And both sides acknowledge this. January fights for the city of Goma, near the border with Rwanda, saw the defeated Congolese soldiers surrendering, by simply crossing the border into Rwanda. They were often escorted by Rwandan forces. The official narrative is different however. 

President Kagame denies any involment of the Rwandan forces in the Congolese conflict. Not only that, he also tries to cover up the evidence for the engagement at home. It becomes more challenging with each day. Witnesses speak of rushed burials and mass graves full of dead soldiers back in Congo, and the satellite images of Kigali show their military’s cemetery growing rapidly.

Moreover, currently the M23 is led by Sultani Makenga – a Congolese rebel and ex-member of its military, who deflected to join the M23 in 2012. Makenga also fought in Rwandan Civil War, against the Hutu regime which ruled the country back then. M23 leader managed to supply his forces with weapons normally issued to Rwandan Defense Forces, which was proven by Congo’s military. Not only that but he also brought weaponry never used in eastern Congo on the mass scale, such as anti-tank missiles.

Genesis and consequences of the conflict

This conflict has its genesis in the Rwandan Genocide from 1994. It had a huge role in causing the First Congolese War back in 1990s. At first it seemed like Rwanda had an upper hand in this conflict. However, the loses are staggering, and Rwanda faces an international backlash over this conflict. UK has just sanctioned the country, suspending bilateral aid to Rwanda. Moreover, despite the brief ceasefire, the M23 has moved its forces on Bukavu, capturing the city without facing much of a resistance from Congolese forces.

While M23 advances further into the country, Rwanda and Congo wrestle on international stage for the international support. When Rwanda and US signed a deal for exporting rare materials to US, Congolese president reacted with suggestion that they would be a much better partner over Rwanda. Moreover, he claims that Rwanda suffers from “mania to be an Apex Predator” in the region.

Rwanda managed to reinvent itself since its last civil war. Yet Paul Kagame’s regime faces a handful of challenges. From accusations of human rights violation, and undemocratic practices, to an open war with a country less stable than Rwanda itself but hundred times bigger. Surely, the future of Rwanda will be an interesting one. The question stands if will it be interesting in positive or negative way.

Bibliography:

[1] The evidence shows that Rwanda is backing the rebels in DR Congo – Ian Wafula, BBC 
https://www.bbc.com/news/articles/ckgyzl1mlkvo
[2] Rwanda backed M23 rebels capture eastern DRC second largest city 
https://www.theguardian.com/world/2025/feb/17/rwanda-backed-m23-rebels-capture-drc-city-bukavu
[3] Gerard Prunier –The Rwanda Crisis, 1959–1994: History of a Genocide. p. 51-53
[4] RWANDA REGISTERS 9.8% ECONOMIC GROWTH IN SECOND QUARTER OF 2024 
https://www.minecofin.gov.rw/news-detail/rwanda-registers-98-economic-growth-in-second-quarter-of-2024
[5] Arnald Russel – Rebel and Rule in Burundi, p.72-96
[6] UK to suspend bilateral aid to Rwanda over Congo conflict – William James, Reuters 
https://www.reuters.com/world/africa/uk-pause-bilateral-aid-rwanda-over-congo-conflict-2025-02-25/
[7] Rwandan troops dying in large numbers in DRC despite official denials of role
https://www.theguardian.com/global-development/2025/feb/07/democratic-republic-congo-drc-paul-kagame-m23-rebels-goma-rwanda-troops-dying-denials
[8] Elections: President Kagame wins with more than 99% of the vote 
https://www.bbc.com/news/articles/cnk413ze07lo
[9] The DR Congo rebel whose fighters have created turmoil – Wedaeli Chibelushi, BBC
https://www.bbc.com/news/articles/cgq0gxp04q2o
[10] Why Rwanda and Congo are on the bring of war? – Elian Peltier, New York Times https://www.nytimes.com/2025/01/28/world/africa/congo-m23-rwanda.html#link-1bc97f81

Artykuł (Un)certain rule of Paul Kagame – what future has in store for Rwanda? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
14 lat od rozpoczęcia Arabskiej Wiosny: Analiza działań frontowych państw członkowskich UE wobec rewolucji w południowym sąsiedztwie /14-lat-od-rozpoczecia-arabskiej-wiosny-analiza-dzialan-frontowych-panstw-czlonkowskich-ue-wobec-rewolucji-w-poludniowym-sasiedztwie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=14-lat-od-rozpoczecia-arabskiej-wiosny-analiza-dzialan-frontowych-panstw-czlonkowskich-ue-wobec-rewolucji-w-poludniowym-sasiedztwie Fri, 31 Jan 2025 16:10:13 +0000 /?p=4959 14 lat temu 17 grudnia 2010 r. tunezyjski sprzedawca owoców i warzyw Mohammed Buazizi dokonał samospalenia, co rozpoczęło falę protestów w Tunezji, która w kolejnych tygodniach przelała się na inne państwa arabskie w postaci tzw. efektu domina. Już 28 grudnia 2010 r. protesty objęły sąsiedzką Algierię, następnie w pierwszych tygodniach 2011 r. rozpoczęły się w […]

Artykuł 14 lat od rozpoczęcia Arabskiej Wiosny: Analiza działań frontowych państw członkowskich UE wobec rewolucji w południowym sąsiedztwie pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

14 lat temu 17 grudnia 2010 r. tunezyjski sprzedawca owoców i warzyw Mohammed Buazizi dokonał samospalenia, co rozpoczęło falę protestów w Tunezji, która w kolejnych tygodniach przelała się na inne państwa arabskie w postaci tzw. efektu domina. Już 28 grudnia 2010 r. protesty objęły sąsiedzką Algierię, następnie w pierwszych tygodniach 2011 r. rozpoczęły się w Libanie (12 stycznia), Syrii (16 stycznia), Egipcie (25 stycznia), Maroko (30 stycznia), Libii (17 lutego) i dotarły do Autonomii Palestyńskiej (20 lutego).  

Po latach, analizując te wydarzenia, warto wskazać, że mają one kluczowe znaczenie dla zrozumienia wyzwań związanych z koegzystencją państw europejskich z regionem południowego akwenu Morza Śródziemnego. Jednym z najważniejszych problemów jest napływ uchodźców i imigrantów, który będzie się nasilał z powodu zmian klimatycznych, wojen, konfliktów oraz biedy w państwach Afryki i Bliskiego Wschodu. Dlatego też Arabska Wiosna obrazuje wyzwania, przed którymi stoi Unia Europejska w kontekście współpracy z tym regionem w XXI w.

Analizując ten aspekt z perspektywy Europy naturalnym jest przypuszczenie, że to właśnie frontowe, śródziemnomorskie państwa członkowskie Unii Europejskiej poniosły największe skutki opisywanych wydarzeń. Wynika to z takich czynników jak bliskość geograficzna, historyczne relacje oraz żywotne interesy. Dlatego też wartym analizy są państwa takie jak Hiszpania, Francja, Włochy i Grecja, które musiały zmierzyć się z wydźwiękiem rewolt u swoich południowych sąsiadów.

Autor: Jan Normann

 

Hiszpania


Hiszpania jako państwo frontowe UE w regionie śródziemnomorskim powinno grać kluczową rolę w kontekście wydarzeń Arabskiej Wiosny. Jednakże trzeba zwrócić uwagę na to, iż od 2008 r. doświadczyła ona skutki kryzysu ekonomicznego, który miał znaczącą rolę w aspekcie podjętych działań wobec wydarzeń w południowym sąsiedztwie. Jednym z głównych problemów był rosnący z roku na rok poziom bezrobocia, znaczny wzrost cen oraz poziomu zadłużenia. 

Następstwa kryzysu gospodarczego w Hiszpanii były bardzo wyraźne. Przez kilka lat występowała tam recesja, a dług publiczny wzrósł niemal trzykrotnie. Ponadto występował deficyt w sektorze finansów publicznych, a stopa bezrobocia wynosi około 25%. Aby ratować banki, Hiszpania zwróciła się o pomoc z zewnątrz i otrzymała 100 mld euro, co przyczyniło się do uzdrowienia sektora bankowego. Władze podjęły także wiele reform w innych sferach gospodarki, co przyniosło pewne pozytywne rezultaty.

Rola tego państwa była kluczowa w aspekcie relacji finansowo-gospodarczych pomiędzy UE, państwami arabskimi, a w szczególności w stosunku do Maroka podczas wydarzeń Arabskiej Wiosny. Wynikało to z faktu, iż jednym z głównych założeń Partnerstwa Euro-Śródziemnomorskiego było utworzenie do 2010 r. strefy wolnego handlu pomiędzy UE, a państwami Maghrebu. Ostatecznie do tego nie doszło, ponieważ Hiszpania obawiała się pełnego otwarcia unijnego rynku na marokańskie produkty, co było postrzegane jako zagrożenie dla jej rolnictwa. Dodając, iż ta kwestia poróżniła państwa członkowskie UE, jako że np. Wielka Brytania i Niemcy były zwolennikami wolnego handlu, a Hiszpania, Włochy czy Francja już nie. 

W 2012 r. wystąpiły protesty rolników hiszpańskich po tym jak Parlament Europejski zaakceptował projekt umowy o wolnym handlu pomiędzy UE, a Marokiem. W wyniku tego rząd podjął się próby zawarcia porozumienia marokańsko-unijnego dot. prawa rybołówstwa na wodach marokańskich. Ostatecznie rząd z Rabatu zgodził się w 2013 r. na podpisanie umowy, w wyniku której Maroko zgodziło się udostępnić swoje wody dla połowu ryb 126 statkom unijnym, które głównie pochodziły właśnie z Hiszpanii.

Jednym z głównych wyzwań był wzrost migracji z Maroka. W 2010 r. była wyraźna tendencja wzrostowa obywateli Maroka na terytorium Hiszpanii na poziomie 769920 osób. Jednakże jeszcze istotniejszym problemem był brak kontroli w Cieśninie Gibraltarskiej i na Wyspach Kanaryjskich przez co obecna była nielegalna imigracja z innych państw afrykańskich, głównie subsaharyjskich. Doprowadziło to do sporu pomiędzy Madrytem a Rabatem. W tym przypadku Unia Europejska starała się odpowiedzieć mediacją między stronami, jednak nie stworzono żadnego, konkretnego rozwiązania. 

W 2011 r., w wyniku wybuchu wojny domowej w Syrii, doszło do kolejnego wzrostu liczby uchodźców, która do 2013 roku osiągnęła poziom 3000 osób. Ponadto rząd hiszpański zerwał relacje dyplomatyczne z rządem al-Asada i uznał ambasadora syryjskiego za persona non grata. Warto podkreślić, iż wzrost liczby imigrantów był nieporównywalnie mniejszy w wyniku Arabskiej Wiosny niż w przypadku innych państw takich jak Włochy, którym to Hiszpania starała się pomóc podczas fali imigracji. Przykładem może być udział we włoskiej operacji Hermes, której celem było udaremnienie nielegalnych prób przekroczenia granicy przez imigrantów napływających z Tunezji. Udział w operacji wzięły włoskie siły morskie wspierane m.in przez hiszpańskie lotnictwo. 

W przypadku Tunezji, Hiszpania wystosowała wspólne memorandum dot. bezpieczeństwa wewnętrznego, a wobec Libii była w grupie dziesięciu państw, które jeszcze w czasie trwania konfliktu uznały libijską Tymczasową Radę Narodową za jedynego przedstawiciela narodu libijskiego w stosunkach międzynarodowych. Dodając, iż była jednym z państw, które wzięło udział w interwencji NATO w Libii w 2011 r., co było bez wątpienia wyrazem strategicznych interesów w tym państwie, ponieważ w momencie zerwania stosunków z Kaddafim 12.7% ówczesnego importu ropy naftowej i 1.7% pochodziły właśnie z Libii. 

Na koniec warto podkreślić, iż Hiszpania była jednym z głównych donatorów pomocy humanitarnej dla Libii w ramach mechanizmu Komisji Europejskiej dla pomocy humanitarnej i ochrony ludności. Przeznaczyła 7,659,244 euro w 2012 r.

Mimo problemów związanych z kryzysem finansowym, jak i wyzwaniami Arabskiej Wiosny, Hiszpania prowadziła rozwiniętą pomoc rozwojową dla państw afrykańskich. Głównym narzędziem realizacji pomocy finansowej był utworzony w 2010 r. – Program Masar. Cele tej inicjatywy obejmowały walkę z korupcją, tworzenie nowych miejsc pracy, promowanie równości płci, przestrzeganie praw człowieka, demokratyzację, modernizację, budowanie państwa prawa oraz przeciwdziałanie radykalizacji młodzieży i ryzyku wykluczenia społecznego. 

Oprócz aspektów politycznych i społecznych program ten wspierał również kwestie dot. gospodarki wodnej oraz walki ze zmianami klimatycznymi. Dodatkowo w kontekście problemu migracji powstał Plan GRECO, który koncentrował się na konkretnych działaniach w poszczególnych państwach, takich jak Maroko, w którym priorytetem było promowanie praw kobiet poprzez dialog społeczny, wsparcie Trybunału Konstytucyjnego, modernizacja administracji publicznej oraz zapewnienie poszanowania praw człowieka w więzieniach. 

W Mauretanii głównym celem była walka z niewolnictwem oraz redukcja ubóstwa, natomiast w Tunezji program koncentrował głównie się na wsparciu obszarów wiejskich i poprawie ich sytuacji.

Podsumowując, podczas Arabskiej Wiosny Hiszpania zmagała się z poważnymi problemami wewnętrznymi, a jej głównym priorytetem było przede wszystkim rozwiązanie kryzysu ekonomicznego zamiast angażowanie się w kwestie międzynarodowe. Warto podkreślić, iż zmiany w południowym sąsiedztwie w kontekście polityki zagranicznej UE podkreśliły malejącą rolę Hiszpanii w regionie śródziemnomorskim w porównaniu do państw, które zyskały na znaczeniu takich jak np. Francja.

Francja


Historycznie i obecnie Francja jest liderem kształtowania polityki śródziemnomorskiej w ramach Unii Europejskiej. Oprócz więzów politycznych, posiada silne relacje ekonomiczne oraz strategiczne. Ponadto określa w swojej doktrynie bezpieczeństwa basen Morza Śródziemnego oraz Bliski Wschód jako obszary o szczególnym znaczeniu dla jej bezpieczeństwa. Jednakże wydarzenia Arabskiej Wiosny były sporym zaskoczeniem dla Paryża, w swoim przemówieniu wygłoszonym 16 kwietnia 2011 r. na konferencji w Instytucie Świata Arabskiego w Paryżu, Alain Juppé, minister spraw zagranicznych Francji, określił strategię państwa wobec zmian zachodzących w państwach arabskich Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. 

Podkreślił, że ,,ani żaden ośrodek badawczy, ani żadna kancelaria rządowa, ani nawet żaden specjalista nie był w stanie przewidzieć ani rozległości, ani momentu wybuchu tej „arabskiej wiosny” pomimo istnienia pewnych zwiastunów”. Warto podkreślić, iż rząd francuski nie zrobił nic w kierunku powtrzymania eskalacji w południowym sąsiedztwie, dodając, iż prowadził z reżimami relacje ,,business as usual”. Nicolas Sarkozy, ówczesny prezydent Francji, który nota bene utrzymywał dobre stosunki z Kaddafim i Ben Alim najlepiej scharakteryzował ten stan rzeczy. 

W wystąpieniu telewizyjnym 27 lutego 2011 r. stwierdził, że wszystkie rządy francuskie od zakończenia kolonizacji podtrzymywały kontakty z tymi reżimami, mimo ich autorytarnego charakteru. Było to z tego względu, że wydawały się one być postrzegane jako środek ochronny przed religijnym ekstremizmem, fundamentalizmem i terroryzmem. 

Francja, na czele z prezydentem Sarkozym zareagowała na wydarzenia Arabskiej Wiosny w sposób zróżnicowany, co odzwierciedlało pewne napięcia i brak spójności w podejściu do regionu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Państwo to będąc strategicznym sojusznikiem w regionie znalazło się w trudnej sytuacji w obliczu zmian zachodzących w państwach arabskich. Jego reakcja była mieszaniną aktywności i bierności. 

W przypadku Tunezji minister spraw zagranicznych Michèle Alliot-Marie zaproponowała wsparcie dla reżimu, co wywołało skandal i pogłębiło rozczarowanie społeczeństwa zarówno w Tunezji, jak i we Francji. Dodając, iż reakcja na wydarzenia w Egipcie była bardziej bierna z wyraźnym brakiem jednoznacznej strategii działania. Sarkozy próbował zrekompensować te niedociągnięcia poprzez działania w Libii. Był jednym z pierwszych, który uznał opozycję libijską chociaż nie uzyskał pełnego poparcia europejskiego. Przeforsował rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ ustanawiającą strefę zakazu lotów nad Libią. 

Mimo że interwencja ta była medialnie spektakularna, spotkała się z krytyką ze strony niektórych państw, w tym Rosji, Chin i Algierii. Ponadto Sarkozy starał się zacieśnić relacje z nowym rządem w Libii, co było dość zaskakujące biorąc pod uwagę wcześniejsze dobre relacje z Kaddafim. Warto dodać, iż prezydent Sarkozy skłaniał się ku podejściu narodowemu, które wyraźnie kontrastowało z bardziej europejskim podejściem proponowanym przez ministra spraw zagranicznych Alaina Juppé. Jego dążenie do ścisłej współpracy z Tunezją i Egiptem, a także zaangażowanie w Syrii i Palestynie miało na celu zacieśnienie relacji z regionem, ale nie zawsze było skuteczne. W zmieniającej się sytuacji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, Francja, będąca jednym z liderów europejskich starała się dostosować swoje podejście, co przysparzało jej trudności.

W przypadku Syrii, Francja w reakcji na przemoc początkowo wyrażała jedynie stonowane potępienie. Podjęła działania zarówno na szczeblu Unii Europejskiej, jak i jednostronnie. W ramach UE przyczyniła się do nałożenia sankcji osobowych na szerszy krąg przedstawicieli reżimu. Jednocześnie podejmowała inicjatywy samodzielne włączając interwencje dyplomatyczne, wprowadzenie sankcji wobec reżimu, współpracę z Wolną Armią Syrii oraz działania w Radzie Praw Człowieka ONZ.

Francja odegrała kluczową rolę w wdrażaniu interwencji NATO w Libii. Po przyjęciu rezolucji nr 1973 przez Radę Bezpieczeństwa ONZ 17 marca 2011 r., która upoważniała do ustanowienia strefy powietrznej nad Libią, loty francuskich, brytyjskich i amerykańskich samolotów rozpoczęły się dwa dni później. Francuski minister obrony, Alain Juppé, twierdził, że interwencja będzie krótka, zakładając, że żołnierze Kaddafiego zdezerterują masowo, a rebelianci szybko zajmą Trypolis. 

Sytuacja w Libii nie rozwijała się tak szybko, jak początkowo zakładano, co wynikało przede wszystkim z błędnych ocen wywiadu dotyczących nastrojów społecznych w kraju. Francja, będąca przed Arabską Wiosną jednym z głównych dostawców broni dla reżimu Muammara al-Kaddafiego, spotkała się z falą krytyki za swoje wcześniejsze działania. Jednocześnie, już na wczesnym etapie interwencji NATO w Libii, Francja zawarła porozumienie z libijskim Tymczasowym Rządem Narodowym, zapewniając sobie możliwość importu 35% libijskiej ropy naftowej po obaleniu dyktatora

Warto podkreślić skalę zaangażowania militarnego, o czym świadczy fakt, że francuskie samoloty odpowiadały za około jedną trzecią wszystkich lotów NATO, realizując łącznie około 4500 misji. Koszt zaangażowania wyniosły szacunkowo 2 miliony dolarów dziennie. Działania te nie ograniczały się tylko do operacji powietrznych. 

Armia terytorialna również brała udział zapewniając istotne wsparcie materialne dla powstańców. Na przykład Francja dostarczała drobne uzbrojenie, amunicję i sprzęt pomocniczy do obszarów na południe od Trypolisu i Gór Nefusa, co ostatecznie pomogło odwrócić losy konfliktu.

Patrząc na aspekt pomocy finansowej, Francja jako gospodarz szczytu państw G-8 w Deauville 26-27 maja 2011 r., ogłosiła dotację w wysokości 185 milionów euro na wsparcie budżetowe dla rządu tunezyjskiego, a także 425 milionów euro na odbudowę gospodarczą Tunezji. Ponadto udzieliła Egiptowi 650 milionów euro na odbudowę gospodarczą. Ponadto była ona jednym z głównych donatorów pomocy humanitarnej dla Libii w ramach mechanizmu Komisji Europejskiej dla pomocy humanitarnej i ochrony ludności – przeznaczyła 2,942,584 euro w 2012 r.

Włochy


Włochy są przykładem państwa, które najbardziej odczuły negatywne skutki Arabskiej Wiosny. Brak efektywnej pomocy ze strony Unii Europejskiej i większości państw członkowskich oraz skala problemu nielegalnej imigracji znacząco wpłynęły na sytuację w kraju i uwidoczniła nieefektywność działań wspólnoty wobec wydarzeń w południowym sąsiedztwie.

Symbolem problemu migracji do Europy w wyniku Arabskiej Wiosny stały się wydarzenia na włoskiej wyspie Lampedusa. Zarówno Włochy, jak i UE zignorowały fakt gwałtownego wzrostu liczby imigrantów, którzy od początku 2011 r. napływali głównie z kierunku tunezyjskiego i libijskiego. Tylko w marcu tegoż roku na tę niewielką wyspę z 4,5 tys. mieszkańców przybyło ok. 10 tys. osób. 

Mimo początkowej gotowości ludności lokalnej do pomocy, nie miała ona szans stawić czoła skali wyzwania. Bez wystarczających zapasów i przy braku miejsca, centrum dla uchodźców szybko stało się przepełnione. Wraz z niewydolnością miejscowych służb, mieszkańcy rozpoczęli protesty przeciwko imigrantom i rządowi w Rzymie. 

Warto dodać, iż sytuację tę wykorzystały partie skrajnie prawicowe w Europie dla zdobycia poparcia wśród przeciwników przyjmowania uchodźców, czego przykładem był przyjazd na wyspę 14 marca ówczesnej kandydatki we francuskich wyborach prezydenckich – Marine Le Pen. Wzywała tam ona do zamknięcia europejskich granic ostrzegając, że: „Ta masowa migracja przybrała takie rozmiary, że Włochy nie będą w stanie sobie z tym poradzić, a w szczególności wyspa Lampedusa i jej władze”. Ponadto podkreśliła, iż uważa, że ,,pora zatrzymać Schengen, ponieważ UE jest niezdolna bronić swoich granic i obywateli”.

 Ta narracja szła w parze z obrazami pokazywanymi przez media w całej Europie, które przedstawiały w większości młodych, bezrobotnych mężczyzn, którzy przypłynęli do jej brzegów bez żadnego dobytku. Z drugiej strony straż przybrzeżna posiadała w tamtym momencie zaledwie 6 łodzi patrolowych. Pogarszająca się sytuacja groziła kryzysem humanitarnym. Organizacja Narodów Zjednoczonych oceniła, iż tylko w 2011 r. ok. 1500 osób utonęło podczas próby przedostania się prymitywnymi łodziami czy tratwami z Afryki do Europy. 

Natomiast ani rząd włoski, ani innych państw nie miały konkretnego planu przeciwdziałaniu zjawisku nielegalnych prób przedostania się drogą morską do UE. Ówczesny premier Włoch Silvio Berlusconi podkreślił, iż „to jest problem nie tylko dla Włoch, ale dla całej Europy”. Sam 30 marca 2011 r. przyleciał na wyspę z konkretnym planem przetransportowania wszystkich imigrantów i odciążenia mieszkańców wyspy. W ciągu tygodnia ok. 30 tys. osób przewieziono do kontynentalnej części państwa. Jednakże pierwszą odpowiedzią innych krajów członkowskich, w tym Francji, było zamknięcie swoich granic i brak wsparcia dla rządu włoskiego.   

Z uwagi na bliskość geograficzną kryzysów w Tunezji i Libii, Włochy stały się narażone na coraz większe przepływy migracyjne. Dlatego Unia Europejska skupiła się na nadzorze granicznym poprzez działania agencji Frontex, czego przykładem była operacja „Hermes” pod przewodnictwem Włoch, a z udziałem m.in. Hiszpanii oraz Grecji. Rozpoczęła się ona 20 lutego 2011 r., a jej celem było monitorowanie Morza Śródziemnego. 

W marcu 2011 r. włoski minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni ostrzegał, że napływ migrantów z Libii może doprowadzić Włochy „do upadku”. A minister spraw zagranicznych Franco Frattini szacował, że w ten sposób do jego kraju mogłoby przybyć od 200 do 300 tysięcy osób, co stworzyłoby przyszłość „niemożliwą do wyobrażenia”. Obawy te podsycał libijski dyktator Kaddafi ostrzegając przed upadkiem jego reżimu: „Będziecie mieć imigrację, tysiące osób z Libii zaatakują Europę. Nikt już ich nie zatrzyma”. 

Nie czekając na utworzenie oficjalnego rządu, w czerwcu 2011 r. Włochy podpisały porozumienie o współpracy z Libijską Narodową Radą Przejściową obejmującą wymianę informacji dotyczących nielegalnej migracji i współpracę w repatriację migrantów. Dnia 3 kwietnia 2012 r. oba kraje zawarły porozumienie w celu zwalczania nielegalnych wyjazdów migrantów z Libii. Zapewniało ono libijskim siłom policyjnym szkolenie i narzędzia techniczne do kontroli granicy, przewidywało mechanizmy wymiany informacji na temat nielegalnych migrantów i sieci przemytu oraz proponowało budowę ośrodka detencyjnego dla nielegalnych migrantów. Również z Tunezją Włochy podpisały w kwietniu 2011 r. porozumienie o współpracy technicznej w celu zwalczania nielegalnej imigracji i między siłami policyjnymi obu państw, które przewidywało także repatriację migrantów. 

W tym samym miesiącu przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso poruszył tę kwestię podczas wizyty w Tunezji, proponując dodatkową pomoc finansową (140 mln euro) dla władz tunezyjskich na kooperację w zakresie readmisji Tunezyjczyków i zapobiegania nielegalnej migracji. Analogiczną umowę podpisano także z Egiptem w maju 2011 r. W rezultacie, między styczniem a wrześniem 2011 r., Włochy repatriowały obywateli Egiptu, którzy nielegalnie przedostali się na ich terytorium. W samym 2011 r. repatriowano 1 662 obywateli tego kraju.

 

Grecja


W trakcie Arabskiej Wiosny Grecja, w przeciwieństwie do innych państw UE, zmagała się jednocześnie z kryzysem ekonomicznym i napływem uchodźców z regionu wschodniego Morza Śródziemnego, głównie z Syrii.

Od 2007 r. Grecja zmagała się z głęboką recesją, wynikającą z nieprzygotowanego przystąpienia do strefy euro w 2001 r. Brak spełnienia kryteriów konwergencji, niska dyscyplina fiskalna i rosnący deficyt budżetowy, finansowany emisją obligacji, pogłębiały problemy gospodarcze kraju. Zaciągnięte długi zamiast na inwestycje czy reformy przeznaczono głównie na konsumpcję. Choć wysoki wzrost gospodarczy przez pewien czas maskował skalę trudności, kryzys finansowy w 2008 r. ujawnił dramatyczne zadłużenie Grecji, która stanęła na krawędzi bankructwa. W odpowiedzi Unia Europejska udzieliła wsparcia finansowego, uzależniając je od wdrożenia szeroko zakrojonych reform przez rząd w Atenach.

Powyższa sytuacja doprowadziła do tego, że Grecja nie mogła w pełni podjąć działań wobec problemów płynących z wydarzeń Arabskiej Wiosny. Wyzwanie, które pojawiło się już w 2011 r. i trwa po dziś dzień jest zwiększona liczba uchodźców z Syrii. Już pod koniec 2011 r. zarejestrowano próbę przekroczenia zewnętrznej granicy lądowej strefy Schengen przez 578 Syryjczyków, w porównaniu z 210 osobami w analogicznym okresie z 2010 r. Spośród nich 82% zostało wykrytych przy granicy lądowej Grecji.

Grecja stała się ważnym celem migracyjnym, zarówno jako punkt tranzytowy, jak i docelowy, głównie dzięki członkostwu w Unii Europejskiej i strefie Schengen. Dodatkowo Turcja, która przyjęła najwięcej uchodźców, była kluczowym punktem w podróży imigrantów do krajów UE. Mimo napiętych relacji między Atenami a Ankarą, obie strony osiągnęły porozumienie w kwestii współpracy granicznej. 

16 grudnia 2013 r. Turcja i UE podpisały umowę o readmisji, na mocy której Turcja zobowiązała się przyjąć z powrotem osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę Unii Europejskiej z jej terytorium. Ostatecznie rozwiązanie to nie było w pełni skuteczne, ponieważ często pojawiał się problem z ustaleniem, z którego kraju imigranci przybyli, co utrudniało ich skuteczną deportację.

Wątek turecki był bardzo istotny w przypadku Grecji, ponieważ od wybuchu wojny w Syrii rząd w Ankarze promował politykę otwartych drzwi dla uchodźców, co było związane z jego politycznymi kalkulacjami. Turcja spodziewała się szybkiego zakończenia konfliktu i powrotu uchodźców do Syrii, jednocześnie konsekwentnie nawoływała do interwencji militarnej w Syrii oraz gotowości do udziału w takiej koalicji. 

Liczba uchodźców w Syrii wzrosła do około 760 tys. na początku czerwca 2014 r., z których część została umieszczona w obozach dla uchodźców, a większość rozproszyła się po całym kraju. Status prawny uchodźców został uregulowany na podstawie prawa tureckiego przyznając im kategorię „gościa” lub „czasową ochronę”, co dawało im dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej, edukacji i pracy w określonych sektorach. 

Jednakże koszty utrzymania uchodźców pogłębiały napięcia społeczne i ekonomiczne, co prowadziło do konfliktów między przybyszami a miejscową ludnością. Ostatecznie w 2015 r. Turcja stała się kluczowym punktem na szybko rozwijającym się szlaku migracyjnym prowadzącym przez Grecję i Bałkany do Europy Zachodniej i Centralnej.

Grecja pełniła rolę punktu wyjścia dla uchodźców tzw. „szlakiem bałkańskim” przez Macedonię i Serbię do Węgier, a stamtąd dalej do Austrii i Niemiec. Inna istotna trasa prowadzi z Serbii przez Bośnię i Hercegowinę, Chorwację i Słowenię. Napływ fal ludności w odpowiedzi zmusił do utworzenia wielu ośrodków rejestrowania oraz obozów dla uchodźców. 

Warto dodać, że Unia Europejska również pomogła w ramach Funduszu Granic Zewnętrznych na rok 2012 zwiększając środki przeznaczone na realizację krajowych programów o 35%, sięgającą kwoty 370 milionów euro. Dzięki temu ponad 44,5 milionów euro przypadło dla Grecji. Jednakże nie podjęto konkretnych działań wspólnych, tak jak to było w przypadku omówionej włoskiej operacji Hermes. 

Na koniec warto podkreślić, iż od wydarzeń Arabskiej Wiosny wątek grecki nabrał tempa przez kolejne lata, czego wyrazem był Kryzys Migracyjny w Europie z 2015 r., który był pośrednim, długoterminowym skutkiem destabilizacji regionu Afryki i Bliskiego Wschodu. 

Podsumowanie


Jednym z głównych wyzwań dla państw europejskich w wyniku Arabskiej Wiosny była nielegalna imigracja z państw północnej Afryki. Podczas największej fali, kiedy to Włochy musiały się zmagać z wydarzeniami na wyspie Lampedusa, reszta państw europejskich nie zjednoczyła się i nie starała się pomóc. O ile Hiszpania i Grecja uczestniczyły w operacji Hermes, rząd francuski wprowadził czasowy zakaz na przejazd wszystkich pociągów oraz zwiększył kontrolę granic. Można wręcz stwierdzić, iż zamiast solidarności między państwami członkowskimi, Francja i Włochy poróżniły się z powodu możliwych zagrożeń dla swojego bezpieczeństwa wewnętrznego. Rząd francuski nawet wzmocnił kontrole na wewnętrznej granicy z Włochami. W rezultacie państwa członkowskie UE skupiły się na sobie i priorytetowo traktowały kwestie bezpieczeństwa, zamiast sięgania po pomoc i ochronę.

Źródła


[1] K.
Mroczek, K., A. Więcek, Kryzys gospodarczy w Grecji i Hiszpanii a jego skutki w ujęciu sektorowym, „Przegląd Prawniczy Ekonomiczny i Społeczny”, nr 1, 2013.
[2] T. Kubin, Kryzys gospodarczy w Hiszpanii. Przyczyny, przejawy, następstwa, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach”, nr 287, 2016.
[3] J. Zając, Polityka śródziemnomorska UE: między idealizmem a realizmem, [w:] Unia Europejska w regionie śródziemnomorskim: między polityką wspólną a interesami państw członkowskich, red. J. Zając, 2014.
[4] A. M. Sroka, Hiszpania, [w:] Unia Europejska w regionie śródziemnomorskim: między polityką wspólną a interesami państw członkowskich, red. J. Zając, 2014.
[5] M. Skorzycki, Arabska Wiosna jako szansa na reset w relacjach Unii Europejskiej z jej południowym sąsiedztwem, „Przegląd Politologiczny”, nr 1, 2014.
[6] S. Parzymies, Aspekty wewnętrzne i międzynarodowe” arabskiej wiosny”, „Stosunki Międzynarodowe“, nr 3-4, 2011.
[7] European Commission Humanitarian Aid and Civil Protection, Libyan Crisis, Facts&figures, 11.01.2012, http://ec.europa.eu/echo/files/aid/countries/libya_factsheet.pdf, [data dostępu: 30.12.2024].
[8] J. Salamon, Znaczenie pomocy rozwojowej w polityce Królestwa Hiszpanii w latach 1995–2020, „Acta Politica Polonica”, nr 2, 2022.
[9] J. R. Henry, Sarkozy, the Mediterranean and the Arab spring, „Contemporary French and Francophone Studies”, nr 16, 2012.
[10] M. Lakomy, „The Arab Spring” in French Foreign Policy, „Central European Journal of International and Security Studies”, nr 6, 2012.
[11] O. Eran, The West Responds to the Arab Spring, „Strategic Assessment”, nr 14, 2011.
[12] O. Lambert, The Invasion of Lampedusa, https://www.ollylambert.com/lampedusa [dostęp: 30.12.2024].
[13] P. Fargues, C. Fandrich, Migration after the arab spring, MPC Research Report“ 2012.
[14] E. Paoletti, Migration Agreements between Italy and North Africa: Domestic Imperatives versus International Norms, Middle East Institute, https://www.mei.edu/publications/migration-agreements-between-italy-and-north-africa-domestic-imperatives-versus  [data dostępu: 30.12.2024].
[15] A. Biernacka-Rygiel, Konieczność współpracy Grecji z Turcją w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego w Europie, Historia i Polityka”, nr 19, 2017.
[16] A. Jarosiewicz, K. Strachota, Turcja a problem uchodźców syryjskich, Komentarze OSW”, nr 186, 2015.
[17] D. Cianciara, Kryzys związany z uchodźcami nie jest chwilowy, Hygeia Public Health”, nr 3, 2015.
[18] A. Potyrała, Polityka imigracyjna Unii Europejskiej w świetle wydarzeń Arabskiej Wiosny Ludów, Przegląd Zachodni”, nr 342, 2012.

Artykuł 14 lat od rozpoczęcia Arabskiej Wiosny: Analiza działań frontowych państw członkowskich UE wobec rewolucji w południowym sąsiedztwie pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>