Archiwa Europa Środkowo-Wschodnia | Forum Młodych Dyplomatów /category/europa-srodkowo-wschodnia/ Kreujemy przyszłych liderów Wed, 29 Jul 2026 16:49:19 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Archiwa Europa Środkowo-Wschodnia | Forum Młodych Dyplomatów /category/europa-srodkowo-wschodnia/ 32 32 Co wspólnego mają samochody elektryczne i Twoje zamówienie z Temu? O chińskim mechanizmie budowania zależności /co-wspolnego-maja-samochody-elektryczne-i-twoje-zamowienie-z-temu-o-chinskim-mechanizmie-budowania-zaleznosci/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=co-wspolnego-maja-samochody-elektryczne-i-twoje-zamowienie-z-temu-o-chinskim-mechanizmie-budowania-zaleznosci Wed, 29 Jul 2026 16:19:54 +0000 /?p=9500 Co łączy chińskie samochody elektryczne z zakupami na platformie Temu? Znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Oba zjawiska są elementem szerszej strategii Chin, polegającej na budowaniu współzależności gospodarczej, która może przekładać się nie tylko na korzyści ekonomiczne, lecz także na wpływy polityczne i strategiczne. W dobie rosnących napięć geopolitycznych oraz dyskusji o bezpieczeństwie ekonomicznym Polska […]

Artykuł Co wspólnego mają samochody elektryczne i Twoje zamówienie z Temu? O chińskim mechanizmie budowania zależności pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Co łączy chińskie samochody elektryczne z zakupami na platformie Temu? Znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Oba zjawiska są elementem szerszej strategii Chin, polegającej na budowaniu współzależności gospodarczej, która może przekładać się nie tylko na korzyści ekonomiczne, lecz także na wpływy polityczne i strategiczne. W dobie rosnących napięć geopolitycznych oraz dyskusji o bezpieczeństwie ekonomicznym Polska i Unia Europejska coraz uważniej analizują konsekwencje uzależnienia od chińskich technologii, inwestycji i platform cyfrowych. Na przykładach projektu Izera oraz ekspansji Temu przyjrzymy się, w jaki sposób atrakcyjna oferta może stać się początkiem długotrwałych zależności oraz dlaczego współzależność gospodarcza stała się jednym z kluczowych wyzwań dla europejskiej odporności i konkurencyjności.

Autorka: Maria Świerczyńska

Współzależność gospodarcza jako narzędzie polityki Chin

Inwazja Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku zmieniła sposób, w jaki Europa postrzega bezpieczeństwo. Wojna pokazała, że za grożenia nie wynikają wyłącznie z potencjału militarnego państw, lecz również z głębokich, budowanych przez lata w ramach globalizacji zależności gospodarczych. W konsekwencji kwestie bezpieczeństwa ponownie znalazły się
w centrum debaty politycznej, a relacje gospodarcze zaczęto oceniać nie tylko przez pryzmat korzyści handlowych, ale także w kontekście ich znaczenia dla bezpieczeństwa i odporności państw.

Zmiana ta wpłynęła również na sposób postrzegania Chin nie tylko w Polsce, ale też w Europie. W ciągu ostatniej dekady Pekin przekształcił się w jedną z wiodących potęg gospodarczych świata i ważnego partnera handlowego Europy. Jednocześnie wzmocnił swoją obecność gospodarczą oraz polityczną w Europie Środkowej i Wschodniej poprzez takie inicjatywy jak Inicjatywa Pasa i Szlaku oraz format współpracy „16+1”, później  rozszerzony do “17+1”.

Początkowo również Warszawa podchodziła do współpracy z Pekinem z wielkim optymizmem, licząc na napływ inwestycji, rozwój infrastruktury oraz szerszy dostęp do chińskiego rynku. 
Z czasem jednak entuzjazm ustąpił miejsca większej ostrożności. Wpłynęły na to zarówno kontrowersje wokół  Huawei  (związane z rozpoczęciem w 2021 roku procesu byłego dyrektora sprzedaży Huawei Polska, Wang Weijinga, oskarżonego o działalność szpiegowską na rzecz Chin), jak i rozpoczęcie prac nad nowelizacją ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC), która mogła doprowadzić do uznania przedsiębiorstwa za dostawcę wysokiego ryzyka i wykluczenia go z budowy sieci 5G.  Dodatkowo doświadczenia pandemii COVID-19, która obnażyła zależność Europy od chińskich łańcuchów dostaw leków, substancji czynnych i wielu innych produktów, a także rosnące znaczenie technologii w rywalizacji mocarstw sprawiły, że współpracy gospodarczej z Chinami nie można już postrzegać wyłącznie z perspektywy handlowej. 

Nie oznacza to jednak, że współpraca gospodarcza z Chinami jest z natury niekorzystna, ani że obecność chińskich przedsiębiorstw na europejskim rynku powinna być ograniczona za wszelką cenę. Chiny pozostają jednym z najważniejszych partnerów handlowych Unii Europejskiej, a wzajemne powiązania są trwałym elementem współczesnej gospodarki. Coraz częściej pojawia się więc pytanie nie o to, czy Chiny są i powinny być obecne na europejskim rynku, lecz o zmniejszenie ryzyka wynikającego z nadmiernej koncentracji technologii, produkcji czy dostaw w rękach jednego partnera. 

Kluczem do zrozumienia chińskiej strategii w Europie jest wykorzystywanie przez Pekin mechanizmu instrumentalizacji współzależności gospodarczej. Koncepcja ta, rozwinięta przez Henry’ego Farrella i Abrahama Newmana, opisuje sytuację, w której państwa mogą wykorzystywać swoją centralną pozycję w globalnych sieciach gospodarczych do osiągania celów politycznych i strategicznych. Im większa zależność partnerów od określonych technologii, produktów lub infrastruktury, tym większe stają się możliwości oddziaływania.
W przypadku Chin oznacza to, że atrakcyjne inwestycje, nowoczesne technologie czy konkurencyjne cenowo produkty nie są wyłącznie elementem ekspansji gospodarczej. Mogą one również sprzyjać tworzeniu długotrwałych relacji współzależności, które z czasem zwiększają możliwości wywierania wpływu. 

W tym tekście ukazuję te zależności na dwóch przykładach – projektu Izera oraz ekspansji platform e-commerce, takich jak Temu.

Najpierw atrakcyjna oferta, później strategiczna zależność

W Polsce dotychczas panowało przekonanie, że chińskie produkty cechują się niską jakością.  Wynikało ono głównie z obecności na polskim rynku tanich wyrobów często będących podróbkami lub pochodzących od producentów nieposiadających rozpoznawalnej chińskiej marki. Obecnie jednak towary trafiające na polski i europejski rynek w sektorze motoryzacji czy elektronicznym często dorównują jakością i poziomem zaawansowania technologicznego europejskim czy amerykańskim odpowiednikom, a także powstały rozpoznawalne chińskie marki, które są już na stałe obecne na polskim rynku. Jednocześnie Chiny od lat borykają się z problemem nadprodukcji, którego skutki są również odczuwalne w Europie jako swoisty zalew produktami. 

Jednym z najbardziej widocznych przykładów chińskiej ekspansji gospodarczej stał się europejski rynek pojazdów elektrycznych. Jego rozwój zbiegł się z realizacją Inicjatywy Pasa i Szlaku oraz formatu “17+1”. Stopniowo Chińczycy wkroczyli na europejski rynek, przede wszystkim poprzez budowę fabryk w krajach Europy Wschodniej i Środkowej, jak na przykład na Węgrzech.

Sukces chińskich samochodów na rynku europejskim wynikał z obecności innowacyjnych technologii oraz konkurencyjnego stosunku ceny do jakości. Rynki europejskie przez długi czas wolniej rozwijały elektromobilność niż Chiny, stąd chińskie produkty wzbudziły zainteresowanie konsumentów. Rosnąca obecność chińskich marek na zachodnim rynku zbiegła się z odnotowanym w ostatnich latach spadkiem sprzedaży niektórych europejskich producentów takich jak Volkswagen i Mercedes-Benz. Sprzedaż Volkswagena spadła w 2025 r. o 13% w porównaniu z rokiem 2024, przy czym spadek ten przyspieszył w czwartym kwartale, kiedy to odnotowano spadek o 19,8% w porównaniu z analogicznym czwartym kwartałem poprzedniego roku. Skala zjawiska może być uznana za niepokojącą i trudno analizować ją w oderwaniu od rosnącej obecności producentów z Chin. 

Taki rozwój sytuacji skłonił Unię Europejską i państwa członkowskie do podjęcia działań mających na celu ochronę rynku wewnętrznego poprzez nałożenie ceł antysubsydyjnych sięgających nawet 35,3% na import chińskich pojazdów elektrycznych. 

Równolegle chińskie przedsiębiorstwa rozwijały produkcję na terenie Unii Europejskiej. Budowa fabryk i współpraca z lokalnymi partnerami pozwalały im skrócić łańcuchy dostaw, ograniczyć skutki barier handlowych oraz zwiększyć obecność na wspólnym rynku. Jednocześnie kontrola nad kluczowymi technologiami, oprogramowaniem i prawami własności intelektualnej pozostawała po stronie chińskich przedsiębiorstw. Państwa goszczące zyskiwały inwestycje i miejsca pracy, jednak najbardziej wartościowe elementy łańcucha wartości pozostawały poza ich kontrolą. To właśnie w tym obszarze najłatwiej dostrzec mechanizm instrumentalizacji współzależności.

Dodatkowe kontrowersje wzbudziły kwestie bezpieczeństwa. Nowoczesne pojazdy gromadzą ogromne ilości danych, dlatego zaczęto zwracać uwagę na ryzyko związane
z wykorzystywaniem oprogramowania produkowanego przez zagraniczne podmioty.
W odpowiedzi na to część państw zaczęła wprowadzać ograniczenia dotyczące wykorzystywania chińskich samochodów w obszarach o znaczeniu strategicznym. Polska należała do pierwszych państw Unii Europejskiej, które w lutym 2026 roku objęły nimi chronione obiekty wojskowe. Oprócz tego wprowadzono regulację zakazującą chińskim pojazdom elektrycznym wjazdu na obszary wrażliwe pod względem bezpieczeństwa jak na przykład bazy wojskowe i ich otoczenie.

Obecnie na polskim rynku dostępnych jest już ponad dwadzieścia marek chińskich samochodów, a ich liczba stale rośnie. Choć trudno oczekiwać odwrócenia tego trendu, Polska stara się ograniczać ryzyko związane z rosnącą obecnością chińskich producentów, m.in. poprzez większą kontrolę inwestycji oraz poszukiwanie modeli współpracy, które pozwolą rozwijać krajowe kompetencje technologiczne. 

W tym właśnie kontekście należy analizować również projekt Izera. Choć miał on stać się symbolem rozwoju polskiej elektromobilności, szybko pojawiły się pytania o zakres technologicznej niezależności przedsięwzięcia oraz rolę zagranicznych partnerów w jego realizacji. 

Izera. Jak polski projekt miał stać się elementem chińskiego łańcucha

Projekt Izera miał być symbolem polskich ambicji technologicznych. Kiedy w 2016 roku powołano spółkę ElectroMobility Poland, celem było stworzenie pierwszego polskiego samochodu elektrycznego oraz zbudowanie krajowych kompetencji w sektorze elektromobilności. Zaprezentowane kilka lat później prototypy i plany budowy fabryki
w Jaworznie miały potwierdzać, że Polska jest gotowa dołączyć do państw rozwijających własny przemysł motoryzacyjny nowej generacji. Szybko okazało się jednak, że stworzenie od podstaw konkurencyjnego producenta samochodów elektrycznych jest znacznie trudniejsze, niż zakładano. Projekt napotkał problemy organizacyjne i finansowe, a pierwotny harmonogram inwestycji przestał odpowiadać realiom rynku. 

Jednocześnie rosły wątpliwości dotyczące ekonomicznego uzasadnienia przedsięwzięcia oraz skali krajowego popytu na samochody elektryczne. Kluczowym problemem okazała się jednak technologia. Współczesny przemysł motoryzacyjny opiera się nie tyle na montażu pojazdów, ile na dostępie do platform technologicznych, oprogramowania, baterii i praw własności intelektualnej. 

ElectroMobility Poland rozpoczęła współpracę z chińskim koncernem Geely, który miał dostarczyć platformę technologiczną dla przyszłych modeli Izery. Rozwiązanie to mogło znacząco przyspieszyć realizację projektu, jednak oznaczało, że kluczowa technologia pozostanie pod kontrolą zagranicznego partnera. Jak łatwo dostrzec, ewentualne korzyści gospodarcze nie przełożyłyby się na budowę własnych kompetencji technologicznych. 

Wykorzystanie środków publicznych do realizacji projektu opartego na zagranicznej platformie technologicznej wywołało w Polsce szeroką debatę. Pojawiły się pytania o to, czy celem państwa powinno być finansowanie przedsięwzięcia, którego najcenniejsze elementy pozostawałyby poza polską kontrolą, czy raczej tworzenie krajowych zdolności przemysłowych.

 Ostatecznie współpraca z Geely nie została sfinalizowana, a nowym partnerem projektu został tajwański Foxconn. Zmiana ta ograniczyła polityczne kontrowersje związane z udziałem chińskiego koncernu, nie rozwiązała jednak podstawowego problemu. Przyszłość Izery nadal zależy od dostępu do zagranicznych technologii oraz znalezienia modelu biznesowego, który pozwoli zbudować trwałe kompetencje krajowego przemysłu. 

Historia Izery pokazuje, że we współczesnej gospodarce strategiczna zależność rzadko wynika z samej obecności zagranicznego inwestora. Znacznie większe znaczenie ma kontrola nad technologią, oprogramowaniem i prawami własności intelektualnej. To one decydują o tym, kto w rzeczywistości kontroluje najbardziej wartościowe ogniwa globalnych łańcuchów dostaw.

Temu i miliony paczek. Ta sama strategia, tylko skierowana do konsumentów. 

Mechanizm widoczny w przypadku Izery nie ogranicza się do dużych projektów przemysłowych. Podobną logikę można dostrzec w ekspansji chińskich platform e-commerce, takich jak Temu. Różnica polega na tym, że zamiast państw i przedsiębiorstw ich odbiorcami stają się miliony indywidualnych konsumentów. 

Model biznesowy Temu opiera się na bezpośrednim połączeniu chińskich producentów
z europejskimi klientami. Ograniczenie roli pośredników, wykorzystanie efektu skali oraz rozbudowanego zaplecza produkcyjnego pozwalają oferować towary w cenach, z którymi wielu europejskich sprzedawców nie jest w stanie konkurować. Dla konsumentów oznacza to szeroki wybór i niższe ceny, dla lokalnych przedsiębiorstw – rosnącą presję konkurencyjną. 

Ekspansja platform takich jak Temu jest również odpowiedzią na problem nadprodukcji,
z którym od lat mierzy się chińska gospodarka. Dostęp do milionów europejskich klientów pozwala zagospodarować nadwyżki produkcyjne, jednocześnie zwiększając obecność chińskich przedsiębiorstw na rynku unijnym. 

Także w tym przypadku atrakcyjna oferta staje się punktem wyjścia do budowania trwałych relacji współzależności. Im większa część zakupów przenosi się na chińskie platformy, tym trudniej europejskim przedsiębiorcom konkurować z modelami biznesowymi opartymi na ogromnej skali produkcji oraz państwowym wsparciu chińskiego przemysłu.
W rezultacie zmienia się nie tylko struktura handlu, lecz także pozycja konkurencyjna europejskich firm. 

Rosnąca liczba przesyłek trafiających do Unii Europejskiej wywołuje również pytania
o skuteczność kontroli celnych, bezpieczeństwo produktów oraz przestrzeganie europejskich standardów. Komisja Europejska zwraca uwagę, że gwałtowny wzrost liczby niewielkich przesyłek utrudnia egzekwowanie obowiązujących przepisów i stawia przedsiębiorców działających na rynku unijnym w mniej korzystnej pozycji konkurencyjnej. 

Warto odnotować, że od lipca 2026 roku zaczęły obowiązywać nowe regulacje unijne dotyczące przesyłek spoza UE. Obejmują one również chińskie platformy sprzedażowe i mają ograniczyć przewagę wynikającą z dotychczasowych zasad importu niewielkich przesyłek. Nowe przepisy nie zatrzymają ekspansji chińskiego e-commerce, pokazują jednak, że Unia Europejska coraz wyraźniej dostrzega strategiczny wymiar handlu internetowego. 

Podobnie jak w przypadku elektromobilności, również tutaj zasadnicze pytanie nie dotyczy wyłącznie konkurencji cenowej. Chodzi o to, w jakim stopniu rosnąca obecność chińskich platform cyfrowych może z czasem wpływać na odporność europejskiego rynku oraz możliwości rozwoju rodzimych przedsiębiorstw.

Unia Europejska i Polska vs chińska strategia

Przykłady Izery i Temu pokazują, że współczesna rywalizacja gospodarcza coraz rzadziej sprowadza się wyłącznie do wymiany handlowej. Obejmuje również technologie, dane, infrastrukturę oraz kontrolę nad globalnymi łańcuchami wartości. To właśnie w tych obszarach powstają dziś zależności, które w określonych okolicznościach mogą nabierać znaczenia politycznego i strategicznego. 

Właśnie dlatego w ostatnich latach zarówno Polska, jak i Unia Europejska coraz większą uwagę poświęcają budowaniu odporności gospodarczej. Rozwój mechanizmów kontroli inwestycji zagranicznych, dywersyfikacja łańcuchów dostaw, wspieranie europejskich technologii oraz wzmacnianie konkurencyjności przemysłu nie mają prowadzić do izolacji od Chin. Ich celem jest zmniejszenie podatności na ewentualne naciski wynikające z asymetrycznej współzależności gospodarczej oraz zwiększanie strategicznej autonomii Europy.

Budowanie odporności to nie tylko reagowanie na już istniejące zależności. Równie istotne jest rozumienie kierunku, w którym rozwija się chińska gospodarka. Pekin realizuje swoje cele w oparciu o długoletnie plany rozwojowe. Jednym z priorytetów poprzedniego planu pięcioletniego był rozwój elektromobilności. Skala rozwoju tego sektora przekroczyła założone cele ze sporą nadwyżką, szacowaną na nawet 238% założonego celu. W najnowszym planie pięcioletnim na lata 2026-2030, ogłoszonym w marcu tego roku, większy nacisk położono na rozwój kolejnych strategicznych obszarów, takich jak sztuczna inteligencja, półprzewodniki czy biotechnologia. 

Planując więc skuteczną odpowiedź na działania Pekinu, Polska i Unia Europejska powinny analizować nie tylko bieżącą aktywność Chin, lecz także długoterminowe plany i ich potencjalne konsekwencje dla rynku europejskiego. Odpowiedzią nie powinien być protekcjonizm ani próba całkowitego ograniczenia współpracy z Pekinem. Bardziej realistycznym kierunkiem wydaje się budowanie zdolności, które pozwolą Europie pozostać otwartą gospodarczo, jednak z zachowaniem większej autonomii w obszarach o znaczeniu strategicznym. 

To właśnie w tym kontekście warto spojrzeć na pytanie postawione w tytule. Samochody elektryczne i zakupy na Temu należą do dwóch zupełnie różnych światów. Łączy je jednak ten sam mechanizm. W obu przypadkach atrakcyjna oferta staje się początkiem relacji gospodarczej, która z czasem może przekształcić się w trwałą współzależność. Zrozumienie tego procesu jest dziś jednym z podstawowych warunków prowadzenia skutecznej polityki gospodarczej i bezpieczeństwa – zarówno przez Polskę, jak i przez Unię Europejską.

Bibliografia

[1] Bachulska, Alicja. 2023. Beyond Business as Usual: A China Strategy for Poland. European Council on Foreign Relations. Dostęp: 5 maja 2026. http://ecfr.eu/article/beyond-business-as-usual-a-china-strategy-for-poland/.

[2] Bachulska, Alicja, Ivana Karaskova i Katerina Szatters. 2026. Borrowed Mouths and Laundered Messages: China’s Influence Playbook in Europe. European Council on Foreign Relations. Dostęp: 27 kwietnia 2026. https://ecfr.eu/publication/borrowed-mouths-and-laundered-messages-chinas-influence-playbook-in-europe/.

[3] China Association of Automobile Manufacturers (CAAM). 202512月新能源汽车产销情况简析 [Analysis of New Energy Vehicle Production and Sales in December 2025]. January 2026. https://www.caam.org.cn/chn/4/cate_39/con_5241473.html

[4] Driscoll, Ian. 2026. „How Chinese Automakers Are Redefining Global Competitiveness”. The US-China Business Council, 17 marca 2026. https://www.uschina.org/articles/how-chinese-automakers-are-redefining-global-competitiveness.

[5] European Commission. 2024. „EU Imposes Duties on Unfairly Subsidised Electric Vehicles from China”. 24 października 2024. https://ec.europa.eu/commission/presscorner/api/files/document/print/en/ip_24_5589/IP_24_5589_EN.pdf.

[6] Gadawa, M. 2026. „Izera zmienia strategię. Poszuka partnera, ale nie w Chinach”. Money.pl, 29 stycznia 2026. https://www.money.pl/gospodarka/izera-zmienia-strategie-poszuka-partnera-ale-nie-w-chinach-7248578130024768a.html.

[7] Krajowy Plan Odbudowy. 2026. Dostęp: 11 maja 2026. https://www.kpo.gov.pl/.

[8] Kratz, Agatha. 2026. Home Advantage: How China’s Protected Market Threatens Europe’s Economic Power. European Council on Foreign Relations, 11 maja 2026. https://ecfr.eu/publication/home-advantage-how-chinas-protected-market-threatens-europes-economic-power/.

[9] Nawrotkiewicz, J. 2025. „Czerwona lampka” czy zielone światło? Chińskie inwestycje w Polsce. Praga: Association for International Affairs (AMO).

[10] OKO.press. b.d. „Izera – Chiny – Electromobility Poland”. Dostęp: 9 lipca 2026. https://oko.press/izera-chiny-electromobility-poland.

[11] OKO.press. b.d. „Izera – Electromobility Poland – Foxconn”. Dostęp: 9 lipca 2026. https://oko.press/izera-electromobility-poland-foxconn.

[13] Przychodniak, Marcin. 2026. „Plan rozwoju Chin 2026–2030. Kontynuacja modelu gospodarczego i zwiększanie niezależności”. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, 17 kwietnia 2026. https://www.pism.pl/publikacje/plan-rozwoju-chin-2026-2030-kontynuacja-modelu-gospodarczego-i-zwiekszanie-niezaleznosci

[14] Rawa, Łukasz. 2026. „Temu już nie takie tanie? Koniec bezcłowych przesyłek spoza UE”. Puls Biznesu, 24 czerwca 2026. Dostęp: 9 lipca 2026. https://www.pb.pl/temu-juz-nie-takie-tanie-koniec-bezclowych-przesylek-spoza-ue-1263365.

[15] Reuters. 2026. „Poland Bars Chinese-Made Cars from Military Sites over Data Security Fears”. 18 lutego 2026. Dostęp: 27 kwietnia 2026. https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/poland-bars-chinese-made-cars-military-sites-over-data-security-fears-2026-02-18/

[16] Rodrigues Vieira, Victor Guilherme. 2025. „From Economic to Structural Power: Agential Capitalism, the Belt and Road Initiative, and China’s Economic Statecraft after the 2008 Crisis”. Journal of Political Power 18: 165–189.

[17] Rzeczpospolita. 2026. „Chińskie marki zalewają Polskę. Jest ich już ponad 20 i łatwo się w nich pogubić”. Dostęp: 27 kwietnia 2026. https://moto.rp.pl/tu-i-teraz/art43947341-chinskie-marki-zalewaja-polske-jest-ich-juz-ponad-20-i-latwo-sie-w-nich-pogubic

[18] Volkswagen Group. 2025. Annual Report of the Volkswagen Group 2025. https://annualreport2025.volkswagen-group.com/group-management-report/business-development/deliveries.html.

O Autorce

Maria Świerczyńska – studentka prawa i studiów europejskich na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Universita di Bologna i Freie Universitat Berlin. Zajmuje się prawem międzynarodowym oraz stosunkami europejsko-chińskimi. W wolnym czasie podróżuje, uczy się chińskiego i jeździ na nartach. 

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Co wspólnego mają samochody elektryczne i Twoje zamówienie z Temu? O chińskim mechanizmie budowania zależności pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
O stosunkach polsko-ukraińskich w czasie kolejnego kryzysu. Czy mamy szansę wyjść ze spirali pogłębiających się nieporozumień? /o-stosunkach-polsko-ukrainskich-w-czasie-kolejnego-kryzysu-czy-mamy-szanse-wyjsc-ze-spirali-poglebiajacych-sie-nieporozumien/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=o-stosunkach-polsko-ukrainskich-w-czasie-kolejnego-kryzysu-czy-mamy-szanse-wyjsc-ze-spirali-poglebiajacych-sie-nieporozumien Tue, 09 Jun 2026 08:11:38 +0000 /?p=9463 Ostatni tydzień mają obfitował w niezwykle poruszające społeczeństwo polskie i ukraińskie wydarzenia. Najbardziej niosącym się medialnie była niewątpliwie kontrowersyjna decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek SZU imienia „Bohaterów UPA” oraz wiążące się z nią konsekwencje. Poziom napięć, jakie narastają między naszymi narodami stwarza wśród ludzi na co dzień zajmujących się tematyką ukraińską jedno, […]

Artykuł O stosunkach polsko-ukraińskich w czasie kolejnego kryzysu. Czy mamy szansę wyjść ze spirali pogłębiających się nieporozumień? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Ostatni tydzień mają obfitował w niezwykle poruszające społeczeństwo polskie i ukraińskie wydarzenia. Najbardziej niosącym się medialnie była niewątpliwie kontrowersyjna decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek SZU imienia „Bohaterów UPA” oraz wiążące się z nią konsekwencje. Poziom napięć, jakie narastają między naszymi narodami stwarza wśród ludzi na co dzień zajmujących się tematyką ukraińską jedno, kluczowe pytanie: jak uratować dobrosąsiedztwo naszych narodów? Tekst ten poświęcam szczególnie tym, którzy są nieobojętni wobec sprawy relacji polsko-ukraińskich i którzy upatrują w niej żywotny priorytet dla obu nacji.

Autor: Aleksander Bramski

Początki niechęci

Nie ulega wątpliwości, że ukraińsko-polskie relacje już od kilku lat przeżywają niemal nieustający kryzys. Jego początków większość publicystów i analityków upatruje w konflikcie zbożowym z 2023 r. W Ukrainie króluje przekonanie, że to polskie embargo na zboże spowodowało tak gwałtowne pogorszenie relacji (choć wielu Polaków wskazałoby wcześniejszą tragedię w Przewodowie). Polscy politycy starali się tłumaczyć stronie ukraińskiej swoje motywacje, co raczej nie spotkało się ze zrozumieniem władz Ukrainy. Nie dziwne, gdyż niewątpliwie można stwierdzić, że państwo polskie nie stanęło na wysokości zadania i nie wykorzystało swoich zasobów, aby w czasie unijnego ograniczenia handlu stworzyć własne mechanizmy zabezpieczające rynek przed stratami wynikającymi z nieuniknionego pojawienia się ukraińskiego surowca. Sytuacja się zaogniła, gdy Unia Europejska zdjęła swoje ograniczenia wobec produktów rolnych z Ukrainy; Polska znalazła się wówczas w sytuacji rzeczywiście trudnej: jak ochronić ojczysty rynek, gdy nie ma się tak wielkiej mocy produkcyjnej, jaką gwarantują na żyznych ziemiach ukraińskich ogromne holdingi rolnicze (zazwyczaj kapitałowo powiązane z Zachodem). W tej sytuacji faktycznie było za późno by reagować inaczej, jak tylko wprowadzając embargo. Pech chciał, że poza Polską na taki sam krok zdecydowały się nieprzychylne Ukrainie Słowacja i Węgry. Za coś należy jednak rządzących z Warszawy pochwalić – nie zamknięto drogi dla tranzytu produktów rolnych na Zachód. Ukraińcy niestety nie potrafili pojąć sytuacji w jakiej znalazła się Polska i byli wyraźnie zszokowani taką decyzją naszego rządu. Irytacja nie uprawnia jednakowoż do bezkompromisowego składania wobec przyjaznego sobie państwa skargi do WTO, tym samym dobitnie godząc we wzajemne relacje, co uczyniła dyplomacja ukraińska. Przelaniem czary goryczy było dla wielu w Polsce wystąpienie Zełenskiego, w którym ten na forum ONZ stawia państwo polskie w szeregu „grających w teatrzyku Moskwy”. Jak słusznie zauważył już wówczas Wiktor Świetlik, prezydent Zełenski „Plując na Polskę, pluł pod wiatr” – naród polski, który na Ukrainie zwany jest często pogardliwie „honorowym”, tymże honorem się uniósł. W zasadzie od momentu tego niesławnego przemówienia możemy mówić o rzeczywistej spirali antyukraińskiego sentymentu. Spirali, która niestety się rozszerza na wszystkie sfery wzajemnych stosunków.

Potem było już tylko gorzej

W czasie kryzysu zbożowego miejsce miały wybory parlamentarne w Polsce. Niektórzy twierdzili wówczas, że Zełenski swoją butą nie tyle nie działa na szkodę relacji wzajemnych w ogóle, ale prowadzi sprytną grę na rzecz opozycji skupionej wokół Donalda Tuska. Przekonany, iż sprawa będzie tylko kwestią dogadania się z nowym gabinetem, doprowadził do czegoś, czego odwrócić się już nie dało – zasiał w sercach wielu Polaków niechęć. Emocję tę w prawdziwy polityczny kapitał zdołał przekuć największy obecnie wróg zbliżenia polsko-ukraińskiego, Grzegorz Braun.

Co okazało się istotne, to polityka nowego rządu, która o dziwo dla strony ukraińskiej, nie uległa znacznemu złagodzeniu względem tego jak relacje obustronne prowadził gabinet Morawieckiego, zaczyna się wręcz zaostrzać. W kwietniu 2024 r. premier Tusk przedstawia polskiemu społeczeństwu projekt uszczelnienia systemu świadczeń „800+”, w taki sposób, aby przysługiwał on jedynie dzieciom realizującym w Polsce obowiązek szkolny. Zawarto w nim również, iż legalny pobyt obywateli ukraińskich posługujących się numerem PESEL UKR będzie obowiązywał do 30 września roku następnego. 

Kurs w kierunku rewizji polskiego stanowiska wobec Ukrainy zaczął być zatem szeroko politycznie podzielany. Widoczne było to także w działaniach związanych z pamięcią historyczną, których gabinet Donalda Tuska nie tylko nie porzucił, ale zintensyfikował. To jeden z liderów koalicyjnych i minister obrony narodowej – Władysław Kosiniak-Kamysz zajął znaczące stanowisko: „Ukraina nie może zostać przyjęta do UE, dopóki Warszawa i Kijów nie rozwiążą kwestii rzezi wołyńskiej”. Było to w zasadzie powtórzenie wypowiedzianego przed wielu laty zdania ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego: „Z Banderą do Europy nie wejdziecie.” Ukraińscy partnerzy od tego momentu musieli wziąć pod rozwagę, iż w ich żywotnym interesie powinna być kooperacja z rządem polskim w sprawach dlań najistotniejszych, wśród których niewątpliwie jest ekshumacja i upamiętnienie pomordowanych Polaków.

Ukraińcy nas nie rozumieją

W zasadzie od początku wznowienia dwustronnych relacji polsko-ukraińskich w 1991 r. temat rzezi wołyńsko-galicyjskiej pozostaje „ością niezgody” we wzajemnych stosunkach. O ile w latach 90. nie możemy mówić o całkowicie świadomym wypieraniu prawdy o zbrodniach OUN-UPA dokonanych na ludności nieukraińskiej, to w czasach współczesnych działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów jest już powszechnie w Ukrainie znana. Jak wynika z corocznego raportu Centrum Mieroszewskiego „Polska i Polacy oczami Ukraińców”, na 2025 r. świadomość dot. wydarzeń z lat 1943-47 jest na poziomie około 88%, przy czym nie słyszało o nich zaledwie 11% respondentów, a dobrze temat zna 31% ankietowanych. Tych ostatnich reprezentacja podwoiła się w ciągu 3 lat pełnoskalowej inwazji, a osób nieuświadomionych w tym zakresie jest o połowę mniej niż w roku 2022. 

Skąd więc tyle nieporozumień wokół tego tematu? Odpowiedź leży nie w świadomości Ukraińców co do wspomnianych wydarzeń, lecz w ich historycznej ocenie. Będąc w Ukrainie czy czytając ukraińskie publikacje rzadko natrafimy na określenie „Rzeź wołyńska” (ukr. Волинська різанина/різня), tam nazywa się ją „Tragedią wołyńską” (ukr. Волинська трагедія) lub rzadziej „Drugą wojną polsko-ukraińską” (ukr. Друга польсько-українська війна). Tą drugą nazwę stworzył i spopularyzował Wołodymyr Wiatrowycz – historyk, były prezes Ukraińskiego IPN i autor książki o tym samym tytule. Książka, a także wypowiedzi publiczne, w których ten wielokrotnie stwierdzał, że wydarzenia z lat 1943-47 były jedynie „kolejną wojną partyzancką”, zdają się dla Polaków w sposób oczywisty kłamliwe. Wskazują bowiem na to wspomnienia cywilnych świadków, jak i bojowników UPA, ale także niektóre zachowane dokumenty i założenia ideowe OUN, spisane jeszcze przed II wojną światową. Niemniej, wielokrotnie oskarżany o nierzetelność, wybielanie historii i manipulacje przez międzynarodowe i ukraińskie środowiska badawcze historyk, swoje twierdzenia rzucił na podatny grunt. Ukraiński ruch narodowy, który w czasie zagrożenia ochoczo odwołuje się do wszystkich organizacji walczących z rosyjskim imperializmem w XX wieku, nie może pominąć roli jaką w tej kwestii odegrała OUN-UPA. Koncepcja, zgodnie z którą ukraińska partyzantka w okresie wojennym walczyła „na równych zasadach” z innymi, była nad wyraz wygodna, a zatem została szybko zaadaptowana. Nieświadome rzeczywistości masakry dokonanej na ludności polskiej społeczeństwo ukraińskie wchłonęło wówczas linię ukraińskiego ruchu narodowego „z całym bogactwem inwentarza”. Co więcej, w momencie, w którym Polacy coraz dobitniej negatywnie wypowiadali się nt. działalności tzw. „banderowców”, na Ukrainie zaczęto całkowicie zamykać się na wizję, w której członkowie tej organizacji mogliby być uznani za zbrodniarzy. W ten sposób narracja stworzona przez Wiatrowycza stała się dominującą – odrzucano przy tym ustalenia innych badaczy ukraińskich, którzy niejednokrotnie potępiali zbrodniczą działalność OUN-UPA.

Gdzież by tu bez Rosjan? czyli kremlowski (realny i wyobrażony) wpływ

Gdy prześledzimy najnowszą historię polsko-ukraińskich relacji, bez wątpienia jednym z najczęściej powtarzających się apelów jest ten o „nieuleganie propagandzie Moskwy”. Moskwy, która od stuleci stara się stworzyć mur pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Gdy zagłębimy się w ukraińską debatę polityczno-historyczną wokół „tematów wołyńskich”, stosunkowo szybko rzuci się nam w oczy stwierdzenie: „Polacy poddają się rosyjskiej propagandzie”. Wielu naszych rodaków czytając takie zdanie popada w konsternację, bo jak wymordowanie 100 tys. Polaków, czego świadkowie nadal chodzą po tym świecie miałoby być jakkolwiek „wymyślone” przez Rosję? Problem jest jednak nieco głębszy i zawiera się w kilku, z punktu widzenia Ukraińców, kluczowych kwestiach.

Po pierwsze, w środowiskach związanych z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym od lat pokutuje przekonanie, że zbrodnie, za które posądza się oddziały banderowskie były częścią operacji fałszywej flagi, dokonywanymi przez „specgrupy”, czyli oddziały NKWD podszywające się pod ukraińskich nacjonalistów z UPA. Pomimo, iż działalność specgrup jest historycznie udowodniona i powszechnie znana w środowisku naukowym, to nie istnieją przesłanki ku temu, by sądzić, że mordy na Polakach dokonywane przez OUN-UPA były operacją fałszywej flagi zrealizowaną przez enkawudzistów. Co więcej, najintensywniejsze ataki przypadły na lata 1943-44, gdy tereny Wołynia i Galicji znajdowały się pod okupacją niemiecką, a liczne wspomnienia nie pozostawiają wątpliwości, iż odpowiedzialność za zbrodnie przypada na oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i wspomagającą je ludność cywilną.

Drugim, podobnym argumentem, jest systemowe fałszowanie historii ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego przez radziecką propagandę. Tutaj trzeba postawić sprawę jasno – w Związku Radzieckim faktycznie dokonywano masowych przekłamań i fałszowania historii Ukrainy, w tym tej dotyczącej walk wszelkich niezależnych ugrupowań narodowych. Ukraiński ruch nacjonalistyczny, reprezentowany przede wszystkim przez UPA Stepana Bandery, był szczególnie silnie prześladowany, a sama jego postać rzeczywiście przestawiana była w sposób demoniczny – faszysta, nacjonalista, bandyta, kolaborant, najgorszej maści nikczemnik. Bezkompromisowość takiej polityki wynikała przede wszystkim z masowości ruchu nacjonalistycznego na zachodniej Ukrainie (w szczytowym momencie liczącego ok. 100 tys, członków), który ZSRR musiało za wszelką cenę stłumić i przekonać lud o jego jednoznacznie nieakceptowalnym charakterze. Socjo-polityczne wahadło wychylone w jedną stronę, niestety zazwyczaj odbija w drugą ze zdwojoną siłą. Ukraińcy na zachodzie kraju w latach 90. żywo pamiętali radziecką narrację wymierzoną w ukraińskie ruchy niepodległościowe. Wewnętrzny sprzeciw, wobec prób wynaradawiania doprowadził do postawienia w roli bohaterów tych, których z pamięci zbiorowej próbowano wymazać. Wiedząc zatem, że komunistyczna propaganda stale nagłaśniała zbrodnie nacjonalistów, nazywając ich bandytami, Ukraińcy zaczęli odrzucać tę narrację, na zasadzie: „Skoro Rosjanie kłamali nam i przepisywali naszą historię na nowo, chcąc nas wynarodowić, to znaczy, że wszystko o czym mówili musi być nieprawdą”. W ten sposób po dziś dzień oczyszcza się ukraińskie nacjonalistyczne partyzantki ze wszelkich zbrodni, nazywając owe akty terroru „rosyjskim fałszerstwem”. Stąd też niedowierzanie, gdy Polacy mówią o bestialskich mordach dokonanych przez OUN-UPA, gdyż „musi to być kolejne rosyjskie kłamstwo”, a przy tym często dodają „stworzone po to, by nas [z Polakami] poróżnić”. Przy okazji tego argumentu, zdarza się, szczególnie niektórym mniej historycznie zorientowanym głosić zdanie: „skoro Sowieci mogli przedstawiać Katyń jako zbrodnię niemiecką, to mogli też zainscenizować Wołyń jako zbrodnię ukraińską.” 

Zatem, jeśli Ukraińcy często odrzucają uznanie winy nacjonalistów za dokonanie ludobójstwa wołyńsko-galicyjskiego, bezpodstawnie twierdząc, że jest to, w części lub w całości, jedynie produkt rosyjskiego imperializmu, to czy Kreml nie ma nic wspólnego z ową sprawą? Oczywiście, nic bardziej mylnego. Z licznych raportów wynika, iż działania Moskwy mają na celu przede wszystkim budować podziały zakorzenione właśnie w historycznych sentymentach Polaków i Ukraińców. Za jeden z najważniejszych w tej materii, należy wymienić raport Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, opisujący m.in. działalność wywiadowczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Wśród głównych celów, jakie realizują służby rosyjskie wymieniono: „wykorzystywanie historycznych antagonizmów narodowościowych, głównie w relacjach polsko-ukraińskich”. Do budowania podziałów służą przede wszystkim media społecznościowe, w których publikowane są treści stale przypominające o zbrodni wołyńsko-galicyjskiej, a także innych historycznych wydarzeniach, jak powstania kozackie czy koliszczyzna, przy czym zazwyczaj prezentuje się współczesną Ukrainę, jako bezpośredniego kontynuatora ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, tj. państwa jednoznacznie wrogiego Polsce. Oczywiście swojego wpływu nie ograniczają jedynie do polskiej sfery internetowej. Działając w ukraińskiej przestrzeni cyfrowej poszerza się treści wskazujące na Polaków jako na naród współodpowiedzialny za wydarzenia na Wołyniu, który następnie dopuścił się kolejnego ludobójstwa – akcji „Wisła”, a także który od setek lat jest wrogo nastawiony wobec narodu ukraińskiego, uciska go i ma wymierzone w Ukrainę zakusy imperialne.

Niestety ostatnie badania opinii publicznej jednoznacznie wskazują, że takie działania przynoszą zamierzone skutki. Polacy byli wskazywani na Ukrainie jako najbliższy sobie naród przez wiele lat, co swoje apogeum osiągnęło w 2022 r., kiedy to 97% Ukraińców wskazało Polskę jako najbliższy Ukrainie kraj. Dziś wskaźnik ten również jest stosunkowo pozytywny, ale spadł do poziomu 56%. Nieco mniejszy spadek możemy zauważyć w podejściu społeczeństwa polskiego do Ukraińców. Podczas, gdy w pierwszym roku pełnoskalowej agresji poziom sympatii wobec narodu ukraińskiego wynosił 41%, to obecnie jest on na poziomie zaledwie 29% (przy czym negatywny stosunek wyraża aż 43% respondentów). 

Obraz obecnej sytuacji

Jeśli śledzimy politykę polsko-ukraińską ostatnich miesięcy, to moglibyśmy dojść do wniosku, że ogólna tendencja obustronnych relacji jest pozytywna. Z punktu widzenia Polski największym przełomem było uznanie przez Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej wielu wniosków ekshumacyjnych złożonych przez polski IPN. Owocem współpracy obu instytucji był opracowany w ubiegłym roku plan przeprowadzenia wspólnych prac badawczych, zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie, celem godnego pochowania ofiar zbrodni dokonanych na Polakach przez OUN-UPA, oraz na Ukraińcach przez jednostki AK i BCh. W kwietniu rozpoczęto kolejne poszukiwania w Puźnikach i prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej; na ten rok planowane są również badania m.in. w Hucie Pieniackiej i Sahryniu. To istotny przełom, który odebrał argumenty wielu, którzy podsycali antyukraińskie nastroje budując je na „blokadzie ekshumacji polskich ofiar”.

Kolejnym, bardzo ważnym wydarzeniem z punktu widzenia obustronnych relacji był Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny, zorganizowany przez Centrum Mieroszewskiego w porozumieniu z UIPN w dn. 6-8 maja. Konferencja z udziałem najważniejszych polskich i ukraińskich historyków to kolejny kamień milowy w debacie narodów nad sprawami historycznymi. Dyskutowano nie tylko o dziejach minionego wieku, ale o całej tysiącletniej historii wzajemnej. Takie gremium po raz ostatni zebrało się w 2017 r. w ramach ówczesnego formatu – Oficjalnego Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków, ale pozostawało zawieszone z powodu napięcia dyplomatycznego spowodowanego likwidacją pomnika UPA w Hrubieszowie i wstrzymaniem ekshumacji polskich ofiar.

Do znaczących wydarzeń można także zaliczyć wspomnienie Symona Petlury w 100. rocznicę śmierci. Swój wieniec na grobie naczelnika URL w Paryżu złożył m.in. Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej; w Lublinie pod patronatem Ambasady Ukrainy miało miejsce oficjalne upamiętnienie Atamana, a w Muzeum Fotografii we Lwowie odbył się panel dyskusyjny polskich i ukraińskich historyków dot. roli Petlury dla ukraińskiej i polskiej historiografii. 

W mediach polskich tymi dniami silniej pobrzmiewały jednak echa innych wydarzeń. Z inicjatywy UIPN postanowiono o stworzeniu w Kijowie Panteonu Wybitnych Ukraińców, w ramach organizacji którego, dokonana zostanie ekshumacja i uroczysty pochówek osób najważniejszych dla historii Ukrainy. Wśród wymienionych bohaterów pojawia się nie tylko Petlura czy Skoropadski, ale też Jewhen Konowalec, Andrij Melnyk, czy Stepan Bandera. 25 maja odbył się uroczysty pochówek Melnyka – przewodniczącego OUN w latach 1938-40, który po rozpadzie organizacji dowodził frakcją OUN-M (tzw. melnykowcy). Jako głównodowodzący jest on oskarżany przede wszystkim o kolaborację z nazistowskim reżimem, w związku z czym Instytut Jad-Waszem oraz MSZ Izraela wyraziły swoje ubolewania nad takim aktem upamiętnienia. Jeszcze dobitniejszym wydarzeniem tego tygodnia było nadanie Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” SZU imienia „Bohaterów UPA”, uczynione przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Po tej sytuacji swoje oburzenie wyraziła rzesza przedstawicieli polskiej klasy politycznej, w tym m.in. prezydent Karol Nawrocki, który zapowiedział, iż na najbliższym spotkaniu Kapituły Orderu Orła Białego zaproponuje odebranie Zełenskiemu tego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. 

W polskiej i ukraińskiej przestrzeniach medialnych w zasadzie możemy dostrzec oznaki pewnego przesilenia. Zarówno media tradycyjne, jak i społecznościowe w Ukrainie i Polsce pozostają od kilku dni w stanie jednoznacznie negatywnych wobec siebie narracji. W Polsce nawet osoby kojarzone z proukraińskim podejściem, jak były prezydent Wałęsa, czy prof. Żurawski vel Grajewski wyrazili swoje głębokie ubolewanie wobec niniejszej decyzji Zełeńskiego. Ten drugi celnie zauważył, że uznawanie postaci za narodowych bohaterów, nie zwalnia z pewnego fundamentalnego rozsądku w kwestii ich upamiętniania – przywołał tu postać Lucjana Żeligowskiego, którego nie bez powodu Polacy nie stawiają na pomnikach polskich miast; co bynajmniej nie oznacza, że nie uznają oni go za postać wybitnie istotną dla swojej historii; nie robią tego ze względu na głęboki szacunek i troskę o dwustronne relacje z Litwą, dla której niewątpliwie jest to postać nieakceptowalna. Pomimo, iż ocena ruchu prezydenta Ukrainy była raczej jednoznacznie negatywna, tak wśród komentatorów polskich, jak i ukraińskich mieszkających w Polsce, decyzja prezydenta Nawrockiego bywała przedstawiana, jako nietrafiona.                                                                                                                                                                                                                                                                         

Patrząc na ukraińską stronę barykady widzimy nie tylko niezrozumienie, ale i głębokie oburzenie postawą Polską. Z jednej strony wyśmiewany jest prezydent Nawrocki, a jego decyzje przekłada się na obraz „niedojrzałej Polski”, prezentując przy tym osoby niesławne w historii Polski i świata, które również były kawalerami Orderu; z drugiej zaś coraz szerzej kolportuje się treści mające przedstawić oddziały Armii Krajowej i Polaków ogółem, jako na tych, którzy sami doprowadzili do masakry (wychodzi się zatem poza przyjętą w ukraińskiej narracji „symetrię win”, przenosząc ciężar odpowiedzialności na stronę polską).

Dążenie do zrozumienia

Jak zatem pogodzić te dwa porządki? Jak, będąc przychylnym sprawie ukraińskiej, rozmawiać z Ukraińcami, którzy nie rozumieją polskiego bólu i jak dyskutować z naszymi rodakami, gdy Ci są jednoznacznie wrogo nastawieni wobec Ukrainy? Zacznijmy zatem od siebie samych – uważam, że w obecnej rzeczywistości realną zmianę możemy w tym zakresie czynić jedynie w naszym kręgu najbliższych, gdzie jest przestrzeń na realnie pogłębioną debatę: wśród znajomych, przyjaciół, rodziny. Wyobrażenie o wywarciu wpływu poprzez, przykładowo, media społecznościowe jest mrzonką, gdyż polaryzacja i emocjonalne przekonanie o swoich racjach, zawsze bierze w takich dyskusjach górę. Widzimy to nawet pod postami osób, które w temacie polsko-ukraińskich relacji cieszą się autorytetem, gdzie w komentarzach dominują emocje i wyzwiska, tłumnie podtrzymywane przez internautów. Jeżeli chcemy czynić realny wpływ w uświadamianiu społeczeństwa polskiego o złożoności relacji z Ukraińcami (których to relacji nie unikniemy), winniśmy skupić się na najbliższym otoczeniu, takim które nas w pełni wysłucha i jest jakkolwiek podatne na zmianę.

Co zaś się tyczy debaty z przyjaciółmi Ukraińcami, to w mojej opinii konieczne jest wyjaśnianie polskiej strony spojrzenia, nigdy zaś, uciekanie przed odpowiedzialnością, gdyż właśnie za postawę odpowiedzialną uważam podejmowanie trudu wchodzenia w polemikę historyczną z osobami z Ukrainy. Nie dojdziemy do wspólnego stanowiska bez dyskusji. Ważne jest oczywiście prowadzenie jej nie z pozycji moralnej wyższości czy żalu („Wyście nas mordowali, a my was nie”), ale wyjście naprzeciw ludziom, którzy opierają swoje przekonania o konkretne przesłanki (w tym aspekcie, o niewątpliwe zasługi UPA w walce z reżimem komunistycznym) oraz próbę przedstawienia im drugiej strony medalu. Niestety, wiele osób na Ukrainie, czy też Ukraińców mieszkających w Polsce nie rozumie, z czego wynikają polskie sentymenty. Czystki na Wołyniu i w Galicji postrzegane są jako obopólne akcje, bez zrozumienia szerokiego kontekstu, ideologii zawartej w ukraińskim nacjonalizmie OUN oraz tego jaki wpływ miała ona na rzeczywiście wydawane rozkazy eksterminacji całego elementu polskiego tych ziem. 

Istotne jest zatem, abyśmy sami byli dostatecznie wyedukowani, tak w temacie tych zbrodni, jak i trudnego kontekstu polsko-ukraińskiego tamtych czasów. Dopiero takie pogłębione zrozumienie pozwoli nam uczciwie podejmować dążące do realnego zbliżenia i zmiany działanie. Czy wspomniana w tytule spirala wzajemnych antagonizmów między naszymi narodami ulegnie zmianie, ciężko stwierdzić, choć obawiam się, że faktyczny kres takiej kaskady może nastąpić dopiero w przypadku wystąpienia egzystencjalnego zagrożenia dla obu państw, które tylko w jedności będziemy w stanie przezwyciężyć. 

Bibliografia
[1] Raport z działalności ABW za lata 2024–2025, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Warszawa 2026.

[2] Balbus T., Polskie istriebitielne bataliony NKWD w latach 1944–1945, OBEP IPN, Wrocław.

[3] Бандрівський М., wpis na profilu osobistym, Facebook, 29 maja 2026 (https://www.facebook.com/photo/?fbid=35799438599701022&set=a.149867048418296).

[4] Karwowska A., Chomiuk M., Zmiany w pomocy obywatelom Ukrainy. 800 plus powiązane z obowiązkiem szkolnym, Bankier.pl / PAP, 30 kwietnia 2024.

[5] Stosunek Polaków do innych narodów, CBOS News nr 6/2026, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2026.

[6] Polska i Polacy oczami Ukraińców 2025, Centrum Mieroszewskiego, Warszawa 2026.

[7] Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny, Centrum Mieroszewskiego, Warszawa 2026.

[8] Cohen J., The Historian Whitewashing Ukraine’s Past, Foreign Policy, 2 maja 2016.

[9] d’Istria T., Zelensky’s rehabilitation of controversial figures in Ukrainian nationalism sparks anger in Israel and Poland, Le Monde, 4 czerwca 2026.

[10] Kosiniak-Kamysz: Bez tego nie ma mowy o wejściu Ukrainy do UE, Do Rzeczy / PR24, 30 sierpnia 2024.

[11] Gordijewska A., Dyskusja historyków w 100. rocznicę śmierci Symona Petlury, Kurier Galicyjski, 29 maja 2026.

[12] Hromadske, Намір Польщі прирівняти ОУН-УПА до нацизму — це підігрування російській пропаганді — політолог, Hromadske, 2 października 2025.

[13] Interia, Ukraina: NKWD podszywało się pod UPA, Interia Wydarzenia, 30 listopada 2007.

[14] Kowal P. [@pawelkowalpl], wpis na portalu X, 17 grudnia 2025 (https://x.com/pawelkowalpl/status/2001294201044996583).

[15] Lepiarz J., Zełenski może stracić Order Orła Białego? Członek Kapituły przerywa milczenie, Gazeta.pl, 3 czerwca 2026.

[16] Lemberger R., wpis w grupie СПРАВЖНЯ ГАЛИЧИНА, Facebook, 31 maja 2026 (https://www.facebook.com/photo?fbid=1719625795712741&set=gm.3362924810548832&idorvanity=1557947024379962).

[17] Maciejewski J., Jak wyglądało polskie '5 minut’ po inwazji Rosji na Ukrainę?, wPolityce.pl, 26 listopada 2023.

[18] McBride J., How Ukraine’s New Memory Commissar Is Controlling the Nation’s Past, The Nation, 13 sierpnia 2015.

[19] Motyka G., Ukraińska Partyzantka 1942–1960, ISP PAN / Oficyna Wydawnicza „Rytm”, Warszawa 2006.

[20] Dziennikarze Onet, Polsko-ukraiński konflikt o zboże. Wyjaśniamy, o co chodzi polskim rolnikom, Onet, 14 lutego 2024.

[21] Hryciuk: Kreml gra zbrodniami UPA, aby podsycić polsko-ukraińskie spory o historię, Dzieje.pl / PAP, 4 lipca 2023.

[22] International Public Opinion on Ukraine, Razom We Stand, Kijów 2022.

[23] Delegacja Studium Europy Wschodniej UW na uroczystościach w Paryżu z okazji 100. rocznicy śmierci Symona Petlury, Studium Europy Wschodniej UW, Warszawa 2026.

[24] Świetlik W., Plując na Polskę, Zełenski pluje pod wiatr, Interia Wydarzenia, 20 września 2023.

[25] Powstanie Panteon Wybitnych Ukraińców. W planach uroczysty pochówek Bandery, TVP Info, 27 maja 2026.

[26] Upamiętnienie Symona Petlury w Lublinie w setną rocznicę jego śmierci, Ukrinform, 24 maja 2026.

[27] Щербак Ю., У відносинах з Польщею не варто натискати на історичні «мозолі», що натерлися за 400 років, Незалежний Медіа Форум, 2 czerwca 2026.

[28] Żurawski vel Grajewski P., wpis na profilu osobistym, Facebook, 29 maja 2026 (https://www.facebook.com/zurawski.przemyslaw/posts/pfbid0NkB8kp1J9AKbhKWULiMnCqPeCfAxioXDMX75GncrGuHQdg5XUCFCCeCH7hn9JEwol).

O Autorze

Aleksander Bramski – student stosunków międzynarodowych i studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się badaniem dyplomacji oraz historii obszaru Europy Środkowo-Wschodniej.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł O stosunkach polsko-ukraińskich w czasie kolejnego kryzysu. Czy mamy szansę wyjść ze spirali pogłębiających się nieporozumień? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Sarajewskie Safari. Nieludzka swawola bogatych pod przymkniętym okiem Europy /sarajewskie-safari-nieludzka-swawola-bogatych-pod-przymknietym-okiem-europy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=sarajewskie-safari-nieludzka-swawola-bogatych-pod-przymknietym-okiem-europy Fri, 29 May 2026 20:09:17 +0000 /?p=9401 Trwające 1425 dni oblężenie Sarajewa było niezaprzeczalnie jednym z najkrwawszych wydarzeń w powojennej historii Europy i niechlubnym apogeum jugosłowiańskich wojen domowych. Całkowita blokada bośniackiej stolicy kosztowała życie 12 tysięcy ludzi, zmuszając pozostałą 400-tysięczną populację do walki o przetrwanie i podstawowe zasoby. Przemieszczając się z osłony pod osłonę, przeczesując zrujnowane ulice Sarajewa i codziennie ryzykując życie […]

Artykuł Sarajewskie Safari. Nieludzka swawola bogatych pod przymkniętym okiem Europy pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Trwające 1425 dni oblężenie Sarajewa było niezaprzeczalnie jednym z najkrwawszych wydarzeń w powojennej historii Europy i niechlubnym apogeum jugosłowiańskich wojen domowych. Całkowita blokada bośniackiej stolicy kosztowała życie 12 tysięcy ludzi, zmuszając pozostałą 400-tysięczną populację do walki o przetrwanie i podstawowe zasoby. Przemieszczając się z osłony pod osłonę, przeczesując zrujnowane ulice Sarajewa i codziennie ryzykując życie walcząc za zapewnienie sobie minimum egzystencji, mieszkańcy nie przypuszczali, że staną się atrakcją dla bogatych „turystów-snajperów”, którzy pod eskortą żołnierzy Armii Republiki Serbskiej (VRS) polowali na nich jak na trofeum. Już w 1993 roku bośniacka Służba Bezpieczeństwa Wojskowego (SVB) poinformowała włoski wywiad SISMI. Ten potwierdził proceder i zamknął sprawę po cichu. Przez trzy dekady nie podjął jej nikt — ani trybunały, ani dyplomaci, ani rządy. Śledztwo, które toczy się dziś w Mediolanie, Austrii i Bośni nie jest jednak efektem instytucjonalnej refleksji. Wyzwolił je film dokumentalny.

Autor: Dawid Kubczak

Sarajewska turystyka wojenna: dotychczasowe ustalenia dotyczące ludzkiego safari

Do czasu premiery słoweńskiego dokumentu „Sarajevo Safari” Mirana Zupanića proceder ten funkcjonował na obrzeżach pamięci zbiorowej — wzmiankowany, lecz nigdy ścigany. VRS kontrolowała zarówno przepływ informacji, jak i tereny okalające Sarajewo. To, w połączeniu z znikomą liczbą fizycznych dowodów, znacząco utrudniło uzyskanie pełnego obrazu procederu. Pierwsza wzmianka o safari pojawiła się w 1993 roku podczas przesłuchiwań pojmanych żołnierzy VRS w siedzibie Służby Bezpieczeństw Wojskowego Armii Bośni i Hercegowiny (SVB). Wówczas jeden z jeńców, 20-letni szeregowy, opisał sytuację, która trafiła do Edina Subaśicia, analityka wojennego SVB, który stanie się ważnym świadkiem w całej sprawie (Zupanić, 2022). Wspomniał on o „cudzoziemcach przyjeżdżających do strefy działań wojennych w Sarajewie”, których charakterystyka i sposób działania mogłyby „pomóc bośniackiej armii w lepszym rozpoznaniu swosubjego wroga i opracowaniu strategii”. Żołnierz miał zgłosić się do jednej z serbskich jednostek wojskowych stacjonujących w Belgradzie po wezwaniu otrzymanym z Serbskiej Partii Radykalnej. Został on następnie przetransportowany busem ze stolicy Serbii do bośniackiego miasta Pale leżącego ok. 20 km od obleganego Sarajewa. 

Wśród ochotników zauważył pięciu zagranicznych mężczyzn (z których trzech było włoskiej narodowości z Mediolanu), wyposażonych w ciężki profesjonalny ekwipunek myśliwski. Ich pobyt na Bałkanach miał być uzasadniany „wyprawami łowczymi” (Agardi Gabor, 2026). Znamienne, że mężczyźni ci przybyli luksusowymi samochodami — Jeepami i limuzynami — i zostali wpuszczeni do transportu za osobistym pozwoleniem dowódców VRS, co jednoznacznie sugeruje, że ich obecność nie była incydentem, lecz elementem świadomie zarządzanej logistyki. Z dalszych zeznań żołnierza wynika, że mężczyźni, w przeciwieństwie do pozostałych ochotników, zamiast otrzymać żołd, zapłacili za możliwość wjazdu do Sarajewa. Potwierdza to również zeznanie Johna Jordana, byłego żołnierza amerykańskiej piechoty morskiej, który regularnie dostrzegał „grupy ochotników prowadzonych przez lokalnych ludzi i uzbrojonych w ekwipunek przypominający raczej sprzęt do polowania na niedźwiedzie niż broń wojskową” (Sarajevo Times, 2025). Ustalenia brytyjskiego „The Telegraph” (2025) wskazują na cenę wahającą się od 80 do 100 tysięcy euro; włoski dziennikarz śledczy Ezio Gavazenni wspomniał o kwotach zbliżających się do 300 tysięcy euro. Ceny były uwarunkowane „rodzajem celu” do którego można było oddać strzał. Największe kwoty płacono za dzieci i niepełnoletnich, mniejsze za osoby dorosłe i starsze. Profil uczestników — zamożni, wyposażeni profesjonalnie, transportowani z Europy Zachodniej — od początku sugerował, że proceder wykracza poza margines jednostkowej patologii i wymaga odpowiedzi instytucjonalnej.

Anatomia milczenia: Gavazzeni, SISMI i przełomowy słoweński dokument

Zaraz po otrzymaniu zeznania pod koniec 1993 roku, Subaśić przekazał informację oficerom włoskiego wywiadu osadzonym w strukturach misji pokojowej UNPROFOR – „to było nowe i mroczne zagrożenie – mówi. – Musieliśmy to sprawdzić. Problem zdawał się wywodzić z Włoch, więc włoscy oficerowie byli logicznym punktem weryfikacji” (Nezirevic, 2025). W kwietniu 1994 roku nadeszła odpowiedź  z  SISMI (Servizio per le Informazioni e la Sicurezza Militare), w której potwierdzono “odnalezienia miejsca organizacji, neutralizacji” i zapewnienie, że “więcej się to nie powtórzy”. Według informacji slużby ochotnicy byli najpierw transportowani do Triestu zaraz przy granicy ze Słowenią, a następnie do jedynego działającego wówczas w Jugosławii lotniska w Belgradzie. W kolejnych miesiącach liczba snajperów-turystów spadła, jednak nie złożono żadnego zawiadomienia do prokuratury ani do MTKJ (Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii), mimo że ten posiadał pełną jurysdykcję. Uczestnicy tego procederu wyczerpywali znamiona zbrodni wojennych w rozumieniu Artykułów 2, 3 i 5 Statutu MTKJ, a mimo to nie zostało wobec nich postawione żadne oskarżenie (1993). 

Sprawę na nowo otworzył nie dyplomata ani prokurator, lecz słoweński reżyser. Film „Sarajevo Safari” Mirana Zupanića miał premierę 9 września 2022 roku i bezpośrednio doprowadził do wszczęcia oficjalnego dochodzenia przez Prokuraturę Bośni i Hercegowiny w listopadzie 2022 roku oraz wznowienia postępowań we Włoszech. Subaśić pojawił się w filmie jako jeden z kluczowych świadków — po raz pierwszy publicznie, z imieniem i nazwiskiem. Dokument dotarł do włoskiego dziennikarza i pisarza Ezia Gavazzaniego, który skontaktował się z Subaśiciem i rozpoczął własne dochodzenie. Ich korespondencja e-mailowa — w tym wiadomość Subaśicia z listopada 2024 roku szczegółowo opisująca przesłuchanie jeńca — stała się kluczowym elementem akt procesowych (Sarajevo Times, 2025). 28 stycznia 2025 roku Gavazzeni wraz z prawnikiem Nicolą Brigidą i byłym sędzią Guido Salvinim złożył w mediolańskiej prokuraturze 17-stronicowe zawiadomienie o przestępstwie, zawierające m.in. raport byłej mer Sarajewa Benjaminy Karić oraz zeznania potwierdzające istnienie teczki SISMI z 1993 roku, w której wymieniono pięciu włoskich obywateli zidentyfikowanych na wzgórzach okalających miasto (Domínguez, 2026). 

18 listopada 2025 roku prokuratura w Mediolanie pod kierownictwem prokuratora Alessandro Gobbisa formalnie wszczęła śledztwo (Baumgarten, 2025). Innym ochotnikiem był rosyjski poeta i polityk Eduard Limonow, który został sfilmowany w Sarajewie w czasie oddawania strzałów z karabinu snajperskiego. Według ustaleń, prezydent Republiki Serbskiej Radovan Karadżić miał osobiście oprowadzić Limonowa po umocnionych wzgórzach i pokazać posterunki VRS. Mimo, że Karadżić został skazany za ludobójstwo na 40 lat więzienia przez MTKJ, Limonow nigdy nie poniósł odpowiedzialności. Zmarł w 2020 roku (Bhateja, 2025). Zatem dokument za czterdzieści tysięcy euro zrobił to, czego nie zrobiły ani misja pokojowa ONZ, ani trybunał haski, ani służby wywiadowcze czterech państw zachodnich — skonsolidował dotychczasowe dowody i nadał sprawie bieg. Nie jest to pochlebny komentarz dla europejskich instytucji, które poprzysięgły bronić sprawiedliwości i rozliczyć zbrodniarzy wojennych z popełnionych w Jugosławii przestępstw. Jeżeli główni generałowie VRS tacy jak Ratko Mladić czy Stanislav Galić zostali skazani na dożywocie za zbrodnie przeciwko ludzkości dokonane w Sarajewie i Srebrenicy, to dlaczego podobne postępowania nie odbyły się wobec przedstawicieli bogatych elit strzelających do cywili jak na polowaniu? 

Cień na Belgradzie – Aleksandar Vućić w centrum zbrodniczego procederu

Sprawa Sarajewskiego Safari nieuchronnie prowadzi do postaci, której obecność w Sarajewie w latach 1992–1993 nie jest przedmiotem sporu — lecz której rola pozostaje głęboko kontrowersyjna. Aleksandar Vućić, urzędujący prezydent Serbii, sam przyznał w wywiadzie dla serbskiego magazynu „Duga” w 1994 roku, że jako młody działacz Serbskiej Partii Radykalnej zgłosił się na ochotnika do „serbskiego Sarajewa”: „Kiedy zaczęła się wojna w Bośni, pojechałem do serbskiego Sarajewa i zaciągnąłem się jako ochotnik. Nie byłem wtedy członkiem partii, po prostu pojechałem” (Duga, 1994, za: Pascarella, 2025). Choć Aleksandar Vućić zaprzecza swojemu czynnemu udziałowi w walkach, jego obecność w otoczeniu Nowosarajewskiego Oddziału Czetników dowodzonych przez Slavko Aleksicia nie budzi większych wątpliwości. To właśnie ta jednostka, według szczegółowych ustaleń haskich prokuratorów, obsadzała kluczowe pozycje snajperskie na sarajewskim cmentarzu żydowskim od kwietnia 1992 do co najmniej września 1993 roku, prowadząc stamtąd terror wobec ludności cywilnej (N1 Sarajevo, 2025). Brak oficjalnego postępowania wobec prezydenta Serbii pozostawia powyższe fakty w ramach spekulacji. 

W listopadzie 2025 roku chorwacki dziennikarz śledczy Domagoj Margetić złożył do mediolańskiej prokuratury zawiadomienie, w którym oskarżył Vućicia nie tylko o uczestnictwo w ludzkich safari, ale również o pomoc w ich organizacji. Kluczowym dowodem w jego piśmie jest nagranie wideo z 1993 roku, na którym widoczny jest młody Vućić na pozycji przy cmentarzu żydowskim z przedmiotem, który Margetić identyfikuje jako karabin snajperski (Tondo & Giuffrida, 2025). Vućić kategorycznie odrzucił te oskarżenia, twierdząc, że nigdy nie słyszał o „safari” i że przedmiot widoczny na nagraniu to parasol, nie broń. Jego rzeczniczka prasowa Suzana Vasiljevic oświadczyła, że zarzuty stanowią „typowy przypadek złośliwej dezinformacji, celowo skonstruowanej w celu podważenia instytucjonalnej wiarygodności Republiki Serbii i jej prezydenta” (Squires, 2025). 

Sprawa ma jednak warstwę, której nie sposób zbagatelizować. Bośniacki minister obrony Zukan Helez oświadczył w grudniu 2024 roku, że trzech członków VRS potwierdziło, iż widziało Vućicia oddającego strzały w kierunku mieszkańców Sarajewa z pozycji przy cmentarzu żydowskim. Ponadto serbski prawnik Ćedomir Stojković podjął równoległą próbę skłonienia belgradzkiej prokuratury do wszczęcia własnego śledztwa — dotychczas bezskutecznie (ICJ, 2026). Jeden ze świadków powołanych przez Margeticia, Aleksandar Lićanin, rzekomo zeznał, że jednostka Aleksicia organizowała ludzkie safari dla cudzoziemców, a Vućić — obok Aleksicia i Śeśela — miał być jednym z głównych organizatorów. Ten sam świadek twierdzi, że osobiście widział Vućicia transportującego zagranicznych myśliwych. Istotnym kontekstem jest okoliczność, że Slavko Aleksić — dowódca jednostki, której członkostwo Vućicia jest dokumentowane źródłowo — zmarł w grudniu 2025 roku w niewyjaśnionych okolicznościach, będąc według Margeticia kluczowym świadkiem w całej sprawie (Pascarella, 2025). Zbieżność ta nie przesądza o niczym, lecz w oczach obserwatorów bałkańskich pogłębia atmosferę braku przejrzystości wokół całej sprawy. Dla dyplomaty kluczowe nie jest rozstrzygnięcie, czy Vućić jest winny co jest zadaniem dla sądów i takich instytucji jak MTKJ. Kluczowe jest to, że urzędujący prezydent państwa kandydującego do Unii Europejskiej jest formalnie wymieniony w aktywnym śledztwie prokuratorskim dotyczącym zbrodni wojennych. 

Bruksela stoi zatem przed klasycznym dylematem: naciski na Belgrad w sprawie odpowiedzialności karnej grożą destabilizacją państwa uznawanego za kluczowego partnera w regionie, zaś ich brak utrwala precedens, że członkostwo w europejskich strukturach i nierozliczona przeszłość mogą współistnieć bez konsekwencji. Można ten dylemat jednak uznać za okazję dla Unii Europejskiej. Serbskie społeczeństwo wykazuje coraz silniejszą opozycję wobec dotychczasowej polityki Vućicia, a największe w historii kraju protesty z 2024 roku czy te z maja 2026 są tego dosadnym przejawem. Pociągnięcie prezydenta do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne z okresu rozpadu Jugosławii może stać się nie tylko impulsem do zmiany władzy, ale i ostatecznym rozliczeniem jego prezydentury – co jest ewidentną wolą narodu serbskiego.

Wnioski

„Sarajewskie Safari” to proceder, który był niczym innym jak świadomym polowaniem na cywili w ramach rozrywki dla bogatych elit. To zbrodnia, która łamie najważniejsze traktaty prawa międzynarodowego oraz postanowienia konwencji genewskich, wykraczając poza jakiekolwiek społeczne pojmowanie. Opieszałość zagranicznych służb, lakoniczność w odzewie, brak postępowań sądowych i zmowa milczenia sprawiają, że ofiary tego procederu wciąż nie doczekały się sprawiedliwości. Jednocześnie intrygująca pozostaje prawdziwa tożsamość turystów-snajperów, którzy pochodzą zapewne ze zbyt wpływowych środowisk politycznych i finansowych, aby instytucje mogły bez skandalu wszcząć wobec nich postępowanie. Skoro wśród podejrzanych znalazł się sam prezydent Serbii, to pozostaje pytanie – kim byli Włosi, Amerykanie, Francuzi, Szwajcarzy i Rosjanie, którzy wykorzystywali wykrwawiające się Sarajewo dla swojej rozrywki. Ostatnie doniesienia na temat wznowionych postępowań we Włoszech, Austrii oraz Bośni i Hercegowinie napawają optymizmem i nadzieją na sprawiedliwość. Pokazują one, że Sarajewskie Safari nie zostanie już tak skrzętnie ukryte przez służby w obawie przed skandalem, a może stać się preludium do ostatecznego rozliczenia winnych przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości.

Bibliografia

[1] Agardi Gabor, V. (2026, May 19). The investigation is ongoing. https://www.krone.at/4147428

[2] Baumgarten, C. (2025, November 10). Breaking: Prosecutors Investigate “Weekend Snipers” in “Sarajevo Safari” Case. https://chrisbaumgarten.substack.com/p/breaking-prosecutors-investigate

[3] Bhateja, A. (2025, November 13). ‘Sniper Tourists’ Paid $115,900 to Shoot at Civilians. https://www.fodors.com/news/news/sniper-tourists-paid-115-900-to-shoot-at-civilians

[4] Domínguez, Í. (2026, March 20). Sarajevo ‘human safaris’ case in Italy continues with three people under investigation | International | EL PAÍS English. https://english.elpais.com/international/2026-03-20/sarajevo-human-safaris-case-in-italy-continues-with-three-people-under-investigation.html

[5] ICJ. (2026, April 15). Serbia: Arbitrarily detained lawyer Cedomir Stojkovic must be released | ICJ. https://www.icj.org/serbia-arbitrarily-detained-lawyer-cedomir-stojkovic-must-be-released/

[6] N1 Sarajevo. (2025, December 18). Notorious paramilitary commander who terrorised Sarajevo dies in Trebinje. https://n1info.ba/english/news/notorious-paramilitary-commander-who-terrorised-sarajevo-dies-in-trebinje/?utm_source=chatgpt.com

[7] Nezirevic, L. (2025, December 14). A safari on human beings’: New testimonies reopen darkest chapter of the siege of Sarajevo | Al Mayadeen English. https://english.almayadeen.net/articles/features/a-safari-on-human-beings—new-testimonies-reopen-darkest-ch

[8] Pascarella, E. (2025, November 21). Sarajevo Safari, according to a Croatian journalist, Vučić was there. https://www.eunews.it/en/2025/11/21/sarajevo-safari-a-croatian-journalist-denounces-vucics-involvement/

[9] Shocking new Details about “Sarajevo Safari”: Dossier reveals Hundreds of War Tourists and Child Hunting – Sarajevo Times. (2025, December 2). https://sarajevotimes.com/shocking-new-details-about-sarajevo-safari-dossier-reveals-hundreds-of-war-tourists-and-child-hunting/

[10] Squires, N. (2025, November 12). Wealthy foreigners ‘paid £80k for weekend safaris to kill civilians’ in Sarajevo. https://www.telegraph.co.uk/world-news/2025/11/11/italy-investigation-siege-of-sarajevo-bosnian-war/

[11] Tondo, L., & Giuffrida, A. (2025, November 21). Serbian president faces legal complaint in Sarajevo ‘sniper-tourism’ case | Italy | The Guardian. https://www.theguardian.com/world/2025/nov/21/serbian-president-aleksander-vucic-legal-complaint-sarajevo-sniper-tourism-case-milan

[12] UNITED NATIONS International Tribunal for the Prosecution of Persons Responsible for Serious Violations of International Humanitarian Law Committed in the Territory of the UPDATED STATUTE OF THE INTERNATIONAL CRIMINAL TRIBUNAL FOR THE FORMER YUGOSLAVIA. (1991).

[13] Zupanič, M. (2022). Sarajevo Safari [Broadcast]. Arsmedia.

O Autorze

Dawid Kubczak. Absolwent kierunku finanse, audyt, inwestycje oraz międzynarodowych stosunków gospodarczych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Łączy pasje do geopolityki z polityką gospodarczą i rynkami finansowymi. Nazywa siebie „hobbystycznym amerykanistą”, jako że pasja polityką i historią Stanów Zjednoczonych rozpoczęła jego zamiłowanie do stosunków międzynarodowych. Oprócz USA pasjonują go kraje byłej Jugosławii, Japonia oraz Bliski Wschód. W czasie kiedy nie analizuje wydarzeń na arenie międzynarodowej, poświęca się treningom siłowym, przemówieniom publicznym, swojemu portfelowi inwestycyjnemu oraz gitarze klasycznej.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Sarajewskie Safari. Nieludzka swawola bogatych pod przymkniętym okiem Europy pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Kto się boi Eurodaca? Polska przyjmuje kolejny wielkoskalowy system UE /kto-sie-boi-eurodaca-polska-przyjmuje-kolejny-wielkoskalowy-system-ue/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=kto-sie-boi-eurodaca-polska-przyjmuje-kolejny-wielkoskalowy-system-ue Fri, 29 May 2026 09:41:30 +0000 /?p=9382 15 maja 2026 r. Sejm jednogłośnie uchwalił ustawę o udziale Polski w systemie Eurodac. 22 maja ustawę przyjął również Senat. Teraz wszystko zależy od podpisu Karola Nawrockiego. Poparcie PiS dla projektu wyrażone podczas prac w parlamencie każe sądzić, że prezydent tym razem nie zastosuje weta. Polska finalizuje więc proces implementacji jednego z kluczowych elementów unijnego […]

Artykuł Kto się boi Eurodaca? Polska przyjmuje kolejny wielkoskalowy system UE pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

15 maja 2026 r. Sejm jednogłośnie uchwalił ustawę o udziale Polski w systemie Eurodac. 22 maja ustawę przyjął również Senat. Teraz wszystko zależy od podpisu Karola Nawrockiego. Poparcie PiS dla projektu wyrażone podczas prac w parlamencie każe sądzić, że prezydent tym razem nie zastosuje weta. Polska finalizuje więc proces implementacji jednego z kluczowych elementów unijnego “Paktu o migracji i azylu”. Dyskusja wokół systemu Eurodac wykracza jednak daleko poza kwestie techniczne, bo każe również pytać o relację między bezpieczeństwem państwa, kontrolą migracji i ochroną praw podstawowych.

Autorka: Julia Głębocka

Zmiany w systemie 

Eurodac to unijny system informatyczny służący do gromadzenia i porównywania danych biometrycznych cudzoziemców. Powstał w 2000 r. jako narzędzie wspierające tzw. system dubliński, którego celem było ustalenie, które państwo członkowskie odpowiada za rozpatrzenie wniosku o azyl. W praktyce oznaczało to przede wszystkim pobieranie odcisków palców osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Nowa odsłona Eurodac, przyjęta w ramach reformy unijnej polityki migracyjnej w 2024 r., znacząco rozszerza jednak zakres działania systemu. Oprócz klasycznej funkcji identyfikacyjnej ma on wspierać walkę z nielegalną migracją, umożliwiać śledzenie wtórnych przepływów migrantów pomiędzy państwami UE, a także wspierać organy ścigania i działania antyterrorystyczne. Największą zmianą jest rozszerzenie zakresu przechowywanych danych. System ma obejmować już nie tylko odciski palców, ale także wizerunki twarzy. Obniżony został wiek osób, od których należy pobierać dane biometryczne. Teraz również dzieci powyżej szóstego roku życia będą poddawane procedurze. Rozszerzy się także pula cudzoziemców. Dane będą mogły być pobierane nie tylko od osób składających wniosek o azyl, lecz również zatrzymanych przy nielegalnym przekroczeniu granicy czy korzystających z ochrony tymczasowej.

Stanowisko rządu 

Rząd argumentuje, że przyjęcie ustawy jest przede wszystkim koniecznością wynikającą z prawa unijnego. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podkreśla, że system ma wspierać służby w skuteczniejszej kontroli granic, przeciwdziałaniu przestępczości transgranicznej oraz analizie szlaków migracyjnych. W oficjalnych komunikatach resort zwraca również uwagę na znaczenie Eurodac dla walki z terroryzmem oraz ograniczania nadużyć związanych z wielokrotnym składaniem wniosków o ochronę międzynarodową w różnych państwach strefy Schengen. Nowa ustawa ma przede wszystkim uporządkować rozproszone dotąd przepisy. Jak zauważono podczas prac legislacyjnych, w polskim systemie prawnym nigdy wcześniej nie funkcjonowała jedna kompleksowa regulacja dotycząca udziału Polski w Eurodac. Kompetencje były podzielone między Straż Graniczną, policję, Urząd do Spraw Cudzoziemców oraz inne instytucje. W nowym stanie prawnym głównym administratorem danych będzie  Komendant Główny Policji jako Centralny Organ Techniczny. To właśnie policja ma odpowiadać za Krajowy Punkt Dostępu, czyli system teleinformatyczny, na którym opiera się funkcjonowanie Eurodac. Punkt będzie działał w strukturze Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. 

Wątpliwości 

Rozwiązanie to wzbudziło wątpliwości Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. UODO wskazywał, że odpowiedzialność za przetwarzanie danych nie powinna być skoncentrowana wyłącznie po stronie policji, skoro dostęp do danych uzyskają również Straż Graniczna oraz Urząd do Spraw Cudzoziemców. Kontrowersje budzi także rozszerzenie zakresu uprawnień funkcjonariuszy. Projekt przewiduje możliwość użycia środków przymusu bezpośredniego w sytuacji, gdy cudzoziemiec odmawia przekazania danych biometrycznych. Choć podobne rozwiązania istnieją już w części państw UE, organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka wskazują, że może to prowadzić do nadużyć wobec osób szczególnie wrażliwych, w tym dzieci.

Zdanie opozycji

Debata parlamentarna nad ustawą okazała się znacznie spokojniejsza niż można było się spodziewać, obserwując trwające od wielu lat spory o politykę migracyjną UE. Tym razem projekt poparły zarówno ugrupowania tworzące koalicję rządową, jak i Prawo i Sprawiedliwość. W imieniu PiS głos zabrał poseł Edward Siarka, który podkreślał znaczenie dokumentu dla bezpieczeństwa państwa. „Jesteśmy zgodni co do tego, że ten dokument jest ważnym dokumentem”- stwierdził podczas debaty sejmowej. Jednocześnie polityk krytykował sposób przygotowania ustawy pod względem legislacyjnym, wskazując na nieprecyzyjne definicje oraz ryzyko chaosu kompetencyjnego. Ostatecznie jednak uznano, że rozwiązaniem tych kwestii zajmie się Rządowe Biuro Legislacji.

Stanowisko PiS jest niespodziewane z kilku powodów. Jeszcze w 2024 r. partia konsekwentnie krytykowała unijny Pakt o migracji i azylu, przedstawiając go jako zagrożenie dla suwerenności państw członkowskich. W przypadku Eurodac przyjęto jednak bardziej pragmatyczne podejście. Może to wynikać z tego, że system jest postrzegany przede wszystkim jako narzędzie kontroli i nadzoru, a PiS od wielu lat promuje rządy twardej ręki wobec migrantów. Oznacza to najprawdopodobniej, że Karol Nawrocki podpisze ustawę. Brak sygnałów o planowanym wecie ze strony Kancelarii Prezydenta RP wydaje się dodatkowo potwierdzać polityczny konsensus wokół konieczności wzmocnienia instrumentów zarządzania migracją. 

Trzeci sektor ostrzega

Najbardziej krytyczne wobec reformy pozostają organizacje pozarządowe oraz część środowiska akademickiego. W licznych analizach podkreśla się, że nowy Eurodac oznacza jakościową zmianę w podejściu Unii Europejskiej do migracji. System, który pierwotnie miał służyć jedynie zarządzaniu procedurami azylowymi, stopniowo przekształca się w rozbudowaną bazę danych związanych z bezpieczeństwem narodowym oraz ponadnarodowym. Badacze zwracają uwagę, że rozszerzanie zakresu pobieranych danych biometrycznych oraz celów ich przetwarzania może prowadzić do tzw. function creep, czyli sytuacji, w której narzędzie stworzone do realizacji jednych założeń zaczyna być wykorzystywane znacznie szerzej, często wbrew pierwotnym ideom. Krytycy wskazują również na problem stygmatyzacji migrantów. Obowiązkowe pobieranie danych biometrycznych od dzieci powyżej szóstego roku życia budzi szczególne kontrowersje w świetle standardów ochrony praw dziecka. Organizacje praw człowieka argumentują, że praktyka ta może prowadzić do trwałego utożsamienia osób migrujących z zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Pojawiają się także pytania dotyczące proporcjonalności zakresu i bezpieczeństwa samych danych. Eurodac stanie się jedną z największych baz danych biometrycznych w Europie. Historia funkcjonowania podobnych systemów pokazuje, że im większa skala gromadzonych informacji, tym większe ryzyko nadużyć, błędów identyfikacyjnych czy wycieków danych. Jest to szczególnie niepokojące w kontekście trwających działań hybrydowych Rosji wobec państw UE. 

Jednocześnie warto zauważyć, że część ekspertów wskazuje wręcz na fakt, że taki rozwój Eurodac był w pewnym wymiarze nieunikniony. Wskazują oni, że przy obecnej skali migracji państwa europejskie muszą rozwijać narzędzia identyfikacji biometrycznej, a pytanie nie brzmi już „czy”, ale „na jakich zasadach”. Przyjęcie ustawy o Eurodac dobrze wpisuje się w szerszy trend widoczny w polityce UE po kryzysie migracyjnym z 2015 r. Unia coraz mocniej inwestuje w systemy interoperacyjnych baz danych oraz automatyzację kontroli granicznych. Eurodac funkcjonuje obok takich systemów jak SIS II, ETIAS czy Entry/Exit System. Razem tworzą one coraz bardziej zintegrowaną architekturę cyfrowego zarządzania migracją. Z perspektywy państw członkowskich oznacza to wzrost możliwości monitorowania przepływu cudzoziemców, natomiast z perspektywy obrońców praw człowieka- ryzyko stopniowej normalizacji masowego nadzoru.

Unowocześnienie polskiej strategii migracji 

Polska przez lata pozostawała raczej na marginesie debaty o europejskiej polityce azylowej, koncentrując się głównie na sprzeciwie wobec mechanizmów relokacyjnych. Implementacja Eurodac pokazuje jednak, że Warszawa jest wreszcie gotowa szukać konstruktywnych rozwiązań kryzysu, aktywnie włączając się w rozwój europejskiej infrastruktury bezpieczeństwa migracyjnego. Jest to bardzo istotna zmiana w kierunku politycznym, wobec której nie należy przechodzić obojętnie. Przykład systemu Eurodac pokazuje wyraźnie, że prawdziwe odpowiedzi na stawiane nam dzisiaj wyzwania znajdują się daleko poza populistycznymi narracjami przedstawianymi przez obie strony sceny politycznej w mediach.

Bibliografia:

[1] Attard P., Vella de Fremeaux P., Human Rights Implications of the EU Migration and Asylum Pact, Universidad de Cádiz, Cádiz 2025.

[2] Bello B. G., Digital Technologies and Children’s Rights: Balancing Control, Protection, and Consent, „Revista de Derecho Privado” 2025, nr 48. 

[3] Dobrzyński, Ł., Sejm poparł ustawę o Eurodac. Baza danych migrantów coraz bliżej, [W:] „Dziennik Gazeta Prawna”, 14.05.2026. [online], https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/11247522,sejm-ustawa-eurodac-system-danych-migranci-azyl.html [dostęp: 25.05.2026].

[4] Parlament Europejski przyjął tzw. pakt migracyjny, [W:] EuroPAP News, 10.04.2024, [online], https://europapnews.pap.pl/parlament-europejski-przyjal-tzw-pakt-migracyjny [dostęp: 25.05.2026].

[5] Polska w systemie Eurodac, [W:] Wszystko Co Najważniejsze, 2026, [online], https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/polska-w-systemie-eurodac/ [dostęp: 25.05.2026].

[6] Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1358 z dnia 14 maja 2024 r. w sprawie ustanowienia systemu Eurodac do porównywania danych biometrycznych w celu skutecznego stosowania rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1351 i (UE) 2024/1350 i dyrektywy Rady 2001/55/WE oraz w celu identyfikowania nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich oraz bezpaństwowców, w sprawie występowania z wnioskami o porównanie z danymi Eurodac przez organy ścigania państw członkowskich i Europol na potrzeby ochrony porządku publicznego, w sprawie zmiany rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1240 i (UE) 2019/818 oraz w sprawie uchylenia rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 603/2013, Dz.U. UE L z 2024 r., 2024/1358. 

[7] Rozporządzenie Rady (WE) nr 2725/2000 z dnia 11 grudnia 2000 r. dotyczące ustanowienia systemu Eurodac do porównywania odcisków palców w celu skutecznego stosowania Konwencji Dublińskiej, Dz.U. L 316 z 15.12.2000

[8] Sawicki S., Polska w nowym systemie Eurodac – co się zmienia i dlaczego to ważne?, [W:] Sawicki i Wspólnicy, 2026, [online],  https://sawickiwspolnicy.pl/polska-w-nowym-systemie-eurodac-co-sie-zmienia-i-dlaczego-to-wazne/ [dostęp: 25.05.2026].

[9] Senat przyjął ustawę o udziale Polski w systemie Eurodac, [W:] Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, 22.05.2026, [online], https://www.gov.pl/web/mswia/senat-przyjal-ustawe-o-udziale-polski-w-systemie-eurodac  [dostęp: 25.05.2026].

[10] Sprawozdanie stenograficzne z 57. posiedzenia Sejmu RP, Kancelaria Sejmu RP, Warszawa 2026.

[11] Udział Polski w systemie Eurodac – nowe zasady przetwarzania danych biometrycznych, [W:] Legalis, 26.01.2026, [online],  https://legalis.pl/udzial-polski-w-systemie-eurodac-nowe-zasady-przetwarzania-danych-biometrycznych/  [dostęp: 25.05.2026].

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Kto się boi Eurodaca? Polska przyjmuje kolejny wielkoskalowy system UE pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Partnerstwo z konieczności. UE i Indie zawierają strategiczną umowę /partnerstwo-z-koniecznosci-ue-i-indie-zawieraja-strategiczna-umowe/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=partnerstwo-z-koniecznosci-ue-i-indie-zawieraja-strategiczna-umowe Mon, 16 Feb 2026 20:59:08 +0000 /?p=8304 W dobie nasilającej się rywalizacji chińsko-amerykańskiej, świat od wielu miesięcy doświadcza intensywnych działań o charakterze konsolidowania sił i redefinicji systemu międzynarodowego. Konfrontacyjna i trudna do przewidzenia polityka obecnej administracji amerykańskiej, w połączeniu z narastającą tendencją Chin do instrumentalizowania relacji gospodarczych dla osiągania politycznych korzyści, wzmacnia wśród dużej części decydentów politycznych przekonanie o konieczności ograniczania nadmiernych […]

Artykuł Partnerstwo z konieczności. UE i Indie zawierają strategiczną umowę pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

W dobie nasilającej się rywalizacji chińsko-amerykańskiej, świat od wielu miesięcy doświadcza intensywnych działań o charakterze konsolidowania sił i redefinicji systemu międzynarodowego. Konfrontacyjna i trudna do przewidzenia polityka obecnej administracji amerykańskiej, w połączeniu z narastającą tendencją Chin do instrumentalizowania relacji gospodarczych dla osiągania politycznych korzyści, wzmacnia wśród dużej części decydentów politycznych przekonanie o konieczności ograniczania nadmiernych zależności od obu hegemonów. Dynamika polityczna osiągnęła poziom niewidziany od czasu upadku Związku Radzieckiego. Na domiar tego, złożoność współczesnych wyzwań sprawia, że większość istotnych decyzji muszą dziś uwzględniać jednocześnie czynniki polityczne, gospodarcze, technologiczne i regulacyjne w skali niespotykanej w poprzednich dekadach. Szczególnie wyraźnie proces ten widoczny jest w Europie, gdzie wieloletni okres ostrożnego podejścia strategicznego ustępuje miejsca przyspieszonej, i jakże koniecznej, mobilizacji. Jej symbolem stała się finalizacja w styczniu 2026 roku dwóch kluczowych porozumień handlowych, z Mercado Común del Sur (Mercosur) oraz z Republiką Indii. O ile jednak umowa z Mercosur wywołała szeroką debatę publiczną i polityczne niesnaski, o tyle porozumienie z Nowym Delhi, mimo porównywalnej wagi strategicznej, przeszło niemal bez echa. A niesłusznie. To właśnie ono wyznacza kurs, który ma umożliwić Unii Europejskiej skuteczniejsze funkcjonowanie w rodzącym się świecie wielobiegunowym.

Autor: Adam Pacuszka


Dlaczego zawarto owo porozumienie właśnie teraz?

Należy podkreślić, że idea pogłębionej współpracy handlowej zarówno z Indiami, jak i z państwami Mercosur, narodziła się w zupełnie innej rzeczywistości geopolitycznej i gospodarczej niż ta, z którą mamy do czynienia obecnie. Negocjacje UE z Mercosur rozpoczęto już w 1999 roku, natomiast rozmowy z Indiami w 2007 roku. Przez długie lata oba procesy pozostawały w martwym punkcie z powodu rozbieżności interesów, a także braku realnej presji na ich finalizację. Od lat 90. XX wieku do końca pierwszej dekady XXI wieku Unia Europejska znajdowała się w zdecydowanie korzystniejszej pozycji gospodarczej niż obecnie. Wysokie tempo wzrostu, stymulowane m.in. wprowadzeniem wspólnej waluty w 2002 roku, oraz względnie stabilne otoczenie międzynarodowe sprawiały, że Bruksela nie była skłonna do daleko idących ustępstw handlowych. Sytuacja strategiczna nie przedstawiała żadnych poważniejszych niebezpieczeństw, ergo nie istniało wówczas poczucie pilnej konieczności zawierania kompromisów. Sytuacja ta uległa jednak zasadniczej zmianie, co dobrze ilustrują dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego (zob. wykresy).

Rysunek  SEQ Rysunek \* ARABIC 1: Wykres logarytmiczny pokazujący udział UE, USA i CHRL w światowym PKB

Rysunek SEQ Rysunek \* ARABIC 1: Wykres logarytmiczny pokazujący udział UE, USA i CHRL w światowym PKB, https://www.imf.org/external/datamapper/NGDPD@WEO/EU/WEOWORLD/USA/CHN?year=1985&yaxis=log

Źródło: https://www.imf.org/external/datamapper/NGDPD @WEO/EU/WEOWORLD/USA/CHN?year=1985&yaxis=log

Tabela 1: Udział UE w światowym PKB

Rok

PKB świata (bln USD)

PKB UE (bln USD)

Udział UE w światowym PKB (%)

1992

25,4

7,3

28,74%

1999

33,12

7,97

24,06%

2007

58,87

14,78

25,11%

2025

117,17

21,1

18,01%

W ciągu ostatnich 33 lat udział Unii Europejskiej w światowym PKB zmniejszył się o ponad 10 punktów procentowych. W połączeniu z narastającymi problemami strukturalnymi europejskiej gospodarki, szeroko opisanymi m.in. w raporcie byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego z 2024 roku, oraz postępującą marginalizacją strategiczną Europy w kluczowych globalnych procesach decyzyjnych, rysuje się obraz co najmniej niepokojący. Unia Europejska, stojąc w obliczu zagrożenia ze strony Rosji, rosnącej presji politycznej i handlowej ze strony Stanów Zjednoczonych oraz ograniczonych możliwości porozumienia z Chinami na płaszczyźnie gospodarczej, od kilku lat intensywnie poszukuje nowych, wiarygodnych partnerów. W tym kontekście Indie jawią się jako jeden z nielicznych podmiotów zdolnych do zaoferowania zarówno skali gospodarczej, jak i względnej autonomii strategicznej wobec głównych globalnych biegunów siły.

Z drugiej strony porozumienia mamy Indie, piątą co do wielkości gospodarkę świata, której wartość w 2025 roku wyniosła około 4,13 bln dolarów. Jednak mimo dynamicznego wzrostu gospodarczego oraz imponującego potencjału demograficznego (ok. 1,5 mld mieszkańców), państwo to przez długi czas nie odgrywało roli proporcjonalnej do swojej skali w systemie międzynarodowym. Dopiero w ostatnich latach, pod rządami Narendry Modiego, Indie weszły w fazę głębokiej transformacji gospodarczej i społecznej. Stereotypowy obraz Indii jako państwa pogrążonego w skrajnej biedzie, braku odpowiednich warunków sanitarnych oraz niedostatku infrastruktury wszelkiego typu powoli stopniowo traci na aktualności. Problemy te nie zostały wprawdzie całkowicie rozwiązane, niemniej władze w Nowym Delhi systematycznie podejmują działania na rzecz ograniczania ubóstwa i modernizacji państwa. Proces ten wzmacnia ambicje społeczne i polityczne Indii oraz sprzyja ich rosnącej aktywności na arenie międzynarodowej. Jednocześnie warto w tym miejscu zaznaczyć, że wewnętrzne przeobrażenia polityczne Indii również mogą, w dłuższej perspektywie czasowej, oddziaływać na charakter i trwałość ich zaangażowania w wielostronne porozumienia gospodarcze. 

Równolegle istotnej zmianie ulega sytuacja strategiczna tego państwa. Od czasów zimnej wojny indyjska klasa polityczna konsekwentnie prowadziła politykę niezaangażowania, starając się balansować pomiędzy ówcześnie rywalizującymi mocarstwami. Wyjątkiem pozostawał sektor zbrojeniowy, w którym Indie w znacznym stopniu opierały się na dostawach ze Związku Radzieckiego, a następnie Federacji Rosyjskiej. W 2026 roku, pomimo licznych prób zbudowania w Indiach niezależnego przemysłu zbrojeniowego, od 60 do 70 procent uzbrojenia indyjskich sił zbrojnych nadal pochodzi z tych źródeł. Dominacja rosyjskiego sprzętu w indyjskich siłach zbrojnych jest rezultatem kilku kluczowych czynników. Współpraca z Moskwą do niedawna pozwalała równoważyć rosnącą potęgę Chińskiej Republiki Ludowej, a bliskie relacje USA z, wrogim Indiom, Pakistanem uniemożliwiały oparcie strategii bezpieczeństwa na Stanach Zjednoczonych. 

Europa z kolei nie stanowiła realnej alternatywy, jej polityka bezpieczeństwa była silnie skoordynowana z USA, a możliwości przemysłowe nie dorównywały skali współpracy ze ZSRR, a następnie z Federacją Rosyjską. Kreml oferował duże ilości sprzętu, względną autonomię jego wykorzystania oraz transfer tańszych niż zachodnie technologii na atrakcyjnych warunkach finansowych. Jednak wybuch pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej w lutym 2022 roku znacząco podważył wiarygodność Moskwy jako partnera wojskowego. Ogromne potrzeby rosyjskiej armii w trakcie obecnie trwającej wojny znacząco utrudniły lub uniemożliwiły realizację zobowiązań wobec części niegdysiejszych sojuszników (Armenia, Syria) oraz kontraktów wobec Nowego Delhi, co wzmocniło tendencję do dywersyfikacji dostawców, zwłaszcza w kierunku Francji i Stanów Zjednoczonych. Ma to szczególne znaczenie tym bardziej, że w ciągu ostatnich pięciu lat Indie prowadziły otwarte starcia zbrojne zarówno z Pakistanem, jak i Chinami – swoimi kluczowymi rywalami. Niemniej jednak, to właśnie napięte relacje i rywalizacja z Państwem Środka, które od 2022 roku istotnie uzależniło od siebie gospodarczo Federację Rosyjską, w coraz większym stopniu zmieniają strategiczne kalkulacje Narendry Modiego.

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym była ofensywna polityka handlowa Stanów Zjednoczonych. Od 2 kwietnia 2025 roku Indie, podobnie jak większość państw świata, zostały objęte cłami wprowadzonymi przez administrację Donalda Trumpa w ramach ,,Dnia Wyzwolenia”. W odróżnieniu jednak od Unii Europejskiej oraz części partnerów USA jak Japonia, Indonezja czy Filipiny, Indie przez długi czas wzbraniały się przed ostatecznym zawarciem dwustronnego porozumienia regulującego nowe warunki wymiany handlowej. Postawa ta, w połączeniu z utrzymywaniem szeroko zakrojonego importu rosyjskich węglowodorów, doprowadziła do dalszej eskalacji napięć. W sierpniu 2025 roku Stany Zjednoczone nałożyły na Indie dodatkowe 25-procentowe cła o charakterze sankcyjnym, co podniosło łączny poziom obciążeń taryfowych do 50 procent. Przy eksporcie do USA o wartości 86,5 mld dolarów (rok fiskalny 2024-2025), stanowiącym blisko 10 procent całkowitego eksportu Indii, oznaczało to istotne i kłopotliwe obciążenie dla indyjskiej gospodarki. 

Suma czynników, takich jak: bezpośrednie zagrożenie ze strony Chin i Pakistanu, erozja partnerstwa z Rosją oraz konfrontacyjna polityka handlowa USA, wymusiła na Indiach głęboką reorientację strategiczną. W tym sensie porozumienie z Unią Europejską należy postrzegać nie tylko jako zwykłą umowę. Jest to przede wszystkim kolejny krok w stronę dywersyfikacji relacji międzynarodowych tego państwa, które podobnie jak UE, poszukuje partnerów, którzy mogą przyczynić się do zmniejszenia problematycznych zależności i zwiększenia bezpieczeństwa. Efektem tegoż było m.in. sfinalizowanie 27 stycznia 2026 roku porozumienia z Unią Europejską, a następnie parę dni później ogłoszenie na początku lutego ,,dealu’’ z administracją Donalda Trumpa, obniżającej amerykańskie cła do 18 procent i normalizującej relacje handlowe z USA. Wcześniej natomiast Indie zawarły umowy z Nową Zelandią, Omanem i Wielką Brytanią, zaś UE dąży do zawarcia lub już zawarła porozumienia z Indonezją, Japonią, Meksykiem, Szwajcarią, a także z wcześniej wspomnianą wspólnotą Mercosur.

Szczegóły porozumienia

,,Europe and India are making history today. We have concluded the mother of all deals. We have created a free trade zone of two billion people, with both sides set to benefit. This is only the beginning. We will grow our strategic relationship to be even stronger.” – napisała na swoim profilu w serwisie X przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.. 

Trudno odmówić tym słowom pewnej trafności. Zawarta umowa o wolnym handlu (FTA), uzupełniona rozdziałem dotyczącym partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, obejmuje swoim zakresem około dwóch miliardów ludzi w gospodarkach odpowiadających za blisko jedną piątą światowego PKB. 

Zgodnie z ustaleniami Nowe Delhi stopniowo obniży lub zniesie cła na 96,6% eksportu z Unii Europejskiej, podczas gdy Bruksela zredukuje taryfy na 99,5% towarów z Indii w okresie siedmiu lat. Liberalizacja obejmie przede wszystkim sektory: elektromaszynowy, motoryzacyjny, lotniczy, kosmiczny, medyczny, chemiczny, odzieżowy oraz spożywczy. Jednakże, tym szczególnie istotnym elementem negocjacji jest właśnie sektor motoryzacyjny. W ramach porozumienia Nowe Delhi zgodziło się na stopniowe obniżenie ceł na samochody importowane z Unii Europejskiej, z dotychczasowych stawek sięgających nawet 110% do 40% w pierwszym etapie liberalizacji. Docelowo taryfy mają zostać zredukowane do 10%. Ustalono jednak limit, preferencyjne stawki obejmą maksymalnie 250.000 pojazdów rocznie. Rząd Indii zaakceptował również natychmiastową redukcję ceł na ograniczoną liczbę samochodów wyprodukowanych w UE o wartości powyżej 15.000 euro. Rozwiązanie to poprawi dostęp do indyjskiego rynku dla europejskich producentów, takich jak Volkswagen, Mercedes-Benz czy BMW, przynosząc delikatną ulgę, będącemu pod ciągłą presją ze strony konkurencji, sektorowi motoryzacyjnemu.

Cła pozostaną w mocy jedynie na wybrane, wrażliwe produkty rolne, takie jak wołowina, cukier, ryż, drób, mleko w proszku, miód, banany, pszenica miękka, czosnek czy etanol. Unia Europejska dopuści także ograniczony import niektórych produktów rolnych, m.in. mięsa baraniego i koziego, kukurydzy cukrowej, winogron, ogórków, suszonej cebuli, rumu z melasy czy skrobi. Jednak niektóre towary spożywcze UE, takie jak soki owocowe, żywność przetworzona, oliwa z oliwek i inne oleje roślinne oraz napoje spirytusowe, będą objęte stawką obniżoną do 40%.

Oczekuje się, że porozumienie znacząco zwiększy europejski eksport do Indii, który już dziś zapewnia około 800 tys. miejsc pracy w Unii, a tworzeniu kolejnych mają sprzyjać nowe możliwości biznesowe. Według szacunków umowa może przynieść europejskim przedsiębiorstwom oszczędności przekraczające 4,8 mld dolarów rocznie dzięki redukcji ceł oraz zwiększyć wartość dwustronnej wymiany handlowej do około 200 mld dolarów do 2030 roku. Dla porównania, w 2024 r. handel towarami między UE a Indiami wyniósł 120 mld euro (49 mld euro eksportu z UE i 71 mld euro importu). 

Jeśli chodzi zaś o sferę współpracy w zakresie bezpieczeństwa, sprawa jest dalece niesprecyzowana. Umowa nie zawiera bezpośrednich zobowiązań do zakupu sprzętu wojskowego ani elementów paktu obronnego. Stanowi raczej rozszerzenie już istniejącej współpracy, zwłaszcza tej rozwijanej przez Indie z Francją. Mowa tu o zakupionych przez Indie w 2016 roku 36 myśliwcach wielozadaniowych Dassault Rafale oraz kolejnych 26 zamówionych sztukach, z czego 22 ma być wyprodukowane w wersji dostosowanej do operowania z lotniskowców. Kontrakt został podpisany 28 kwietnia 2025 r. i opiewa na kwotę ok. 7–7,5 mld $. Zakończenie realizacji dostaw spodziewane jest na przełomie 2029 i 2031 r. Ogólnie rzecz biorąc, Francja i USA odpowiadają obecnie za 55% obecnych dostaw importowanej broni, reszta przypada na Federację Rosyjską. Równolegle Indie prowadzą rozmowy dotyczące zakupu nowej generacji okrętów podwodnych od Niemiec, co ma wzmocnić ich zdolności morskie w obliczu rosnącej aktywności chińskiej marynarki wojennej na Oceanie Indyjskim.

Porozumienie przewiduje ponadto wzmocnienie współpracy regulacyjnej, uproszczenie zasad inwestycyjnych oraz zwiększenie mobilności pracowników. Zawiera ono także rozdział poświęcony zrównoważonemu rozwojowi, obejmujący m.in. kwestie ochrony środowiska, zmian klimatu oraz praw pracowniczych. Dokument przewiduje stworzenie stałej platformy dialogu w zakresie powiązań między handlem a ochroną środowiska oraz mechanizmy monitorowania wdrażania zobowiązań.

Przed formalnym wejściem w życie umowa musi zostać zatwierdzona przez Radę Unii Europejskiej kwalifikowaną większością głosów oraz uzyskać zgodę Parlamentu Europejskiego. Analogiczne procedury ratyfikacyjne przeprowadzone zostaną w Indiach. Minister handlu Indii zapowiedział, że porozumienie prawdopodobnie wejdzie w życie do końca 2026 roku.


Bibliografia:

[1] Agrawal R., The New Idea of India. Narendra Modi’s Reign Is Producing a Less Liberal but More Assured Nation [W:] Foreign Policy, [online], 2024-04-08, https://foreignpolicy.com/2024/04/08/india-modi-bjp-elections/, [dostęp: 9.02.2026].

[2] Defense News Aerospace 2025, India and France Officially Sign $7.5 Billion Agreement for 26 Rafale Marine Jets to Modernize Carrier Strike Capabilities [W:] Army Recognition, [online], 2025-04-29, https://www.armyrecognition.com/news/aerospace-news/2025/india-and-france-officially-sign-7-5-billion-agreement-for-26-rafale-marine-jets-to-modernize-carrier-strike-capabilities, [dostęp: 12.02.2026].

[3] European Union–Mercosur Partnership Agreement [W:] Wikipedia. The Free Encyclopedia, [online], https://en.wikipedia.org/wiki/EU%E2%80%93Mercosur_Partnership_Agreement, [dostęp: 9.02.2026].

[4] FactoData, India US Trade 2025: Sector Wise Data, Growth Trends & Key Exports [W:] FactoData, [online], https://factodata.com/how-big-is-india-us-trade-latest-data-sector-analysis/, [dostęp: 9.02.2026].

[5] Ganguly S., The Other India-EU Deal. The Trade Pact May Be Getting All the Attention, but the Pair Also Inked a Landmark Defense Agreement [W:] Foreign Policy, [online], 2026-01-28, https://foreignpolicy.com/2026/01/28/india-eu-security-defense-partnership/, [dostęp: 9.02.2026].

[6] GDP by Country (2025) – IMF [W:] Worldometer, [online], https://www.worldometers.info/gdp/gdp-by-country/, [dostęp: 9.02.2026].

[7] India–European Union Free Trade Agreement [W:] Wikipedia. The Free Encyclopedia, [online], https://en.wikipedia.org/wiki/India%E2%80%93European_Union_Free_Trade_Agreement, [dostęp: 9.02.2026].

[8] Międzynarodowy Fundusz Walutowy, GDP, Current Prices [W:] IMF, [online], https://www.imf.org/external/datamapper/NGDPD@WEO/OEMDC/ADVEC/WEOWORLD, [dostęp: 9.02.2026].

[9] Ministerstwo Rozwoju i Technologii, UE osiągnęła porozumienie z Indiami w kwestii umowy o wolnym handlu [W:] gov.pl, [online], https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/ue-osiagnela-porozumienie-z-indiami-w-kwestii-umowy-u-wolnym-handlu, [dostęp: 12.02.2026].

[10] Sharp A., India, EU Clinch Long-Delayed Trade Deal Amid Trump’s Tariff War. The Agreement Highlights a Wider Global Trend to Diversify Markets Away from the United States [W:] Foreign Policy, [online], 2026-01-27, https://foreignpolicy.com/2026/01/27/india-european-union-eu-free-trade-deal-trump-tariffs/, [dostęp: 9.02.2026].

[11] Von der Leyen U., wpis w serwisie X [W:] X, [online], 2026-01-27, https://x.com/vonderleyen/status/2016039782439129113?s=20, [dostęp: 12.02.2026].

Zdjęcie na okładce: Prime Minister of Bharat, Shri Narendra Damodardas Modi greets President of the European Commission, Ursula von der Leyen on her arrival on the occasion of 77th Republic Day celebrations at Kartavya Path, Prime Minister’s Office (GODL-India), GODL-India <https://data.gov.in/sites/default/files/Gazette_Notification_OGDL.pdf>, via Wikimedia Commons.

O Autorze

Nazywam się Adam Pacuszka. Jestem absolwentem filologii romańskiej I stopnia, a obecnie studiuję politologię na II stopniu. Interesuję się polityką, w szczególności tą międzynarodową, historią i nauką języków obcych. W wolnym w czasie lubię napić się dobrej kawy i pobawić się z moim kotem.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Partnerstwo z konieczności. UE i Indie zawierają strategiczną umowę pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Opowieść o trzech miastach i dyplomacji: Munster, Utrecht, Wiedeń /opowiesc-o-trzech-miastach-i-dyplomacji-munster-utrecht-wieden/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=opowiesc-o-trzech-miastach-i-dyplomacji-munster-utrecht-wieden Tue, 03 Feb 2026 16:52:14 +0000 /?p=8231 Czy dyplomacja ma realne przełożenie na rzeczywistość? Kiedy wymyśliliśmy podstawowe prawa w kontaktach międzynarodowych? Powszechne w polskim przekazie jest, aby na drodze poznawania historii dyplomacji, prawa międzynarodowego, jedynie zahaczyć — raczej z poczucia zgodności z chronologią niż w ramach szczegółowej analizy tematu — o kwestię ewolucji i historii linearnego rozwoju. Dlatego w niniejszym artykule postaram […]

Artykuł Opowieść o trzech miastach i dyplomacji: Munster, Utrecht, Wiedeń pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Czy dyplomacja ma realne przełożenie na rzeczywistość? Kiedy wymyśliliśmy podstawowe prawa w kontaktach międzynarodowych? Powszechne w polskim przekazie jest, aby na drodze poznawania historii dyplomacji, prawa międzynarodowego, jedynie zahaczyć — raczej z poczucia zgodności z chronologią niż w ramach szczegółowej analizy tematu — o kwestię ewolucji i historii linearnego rozwoju. Dlatego w niniejszym artykule postaram się odpowiedzieć na przedstawione na początku pytania i zaprezentować cały proces dążenia do nowoczesnych form dyplomacji, trwający prawie 200 lat.

Autor: Kacper Czwarno


Rozwój współczesnych relacji międzynarodowych: od Westfalii do wyzwań XXI wieku 

Rozwój współczesnych relacji międzynarodowych, opartych na prawie międzynarodowym i dyplomacji, nie był procesem spontanicznym ani jednolitym. Przez stulecia kontynent podlegał skomplikowanym przemianom politycznym, społecznym i religijnym, w których centralną rolę odgrywała kwestia władzy, suwerenności i kontroli nad terytorium. Już od średniowiecza dynamika konfliktów i sojuszy między państwami wymuszała tworzenie instrumentów umożliwiających zarządzanie napięciami międzynarodowymi, choć na początku były one oparte głównie na siłach militarnych i autorytecie kościelnym. 

W średniowiecznej Europie dominacja Kościoła Katolickiego i Świętego Cesarstwa Rzymskiego narzucała porządek oparty na hierarchii religijnej i dynastycznej, w którym państwa i księstwa często pełniły rolę marionetek większych sił politycznych – system feudalny oparty na zasadzie rozbudowanych lennych terytoriów i seniorów. Złożona struktura Świętego Cesarstwa – składającego się z setek podmiotów o zróżnicowanej autonomii – była przykładem systemu, w którym formalna przynależność nie gwarantowała rzeczywistej kontroli ani stabilności. Konflikty lokalne, często wywoływane przez spory religijne i dynastyczne, mogły w krótkim czasie eskalować do wojen o charakterze ogólnoeuropejskim, jak pokazała wojna trzydziestoletnia. 

Pokój westfalski i narodziny zasady suwerenności
 

Proces kształtowania nowoczesnej dyplomacji europejskiej w XVII i XVIII wieku nieodłącznie wiązał się z rozwojem protokołów negocjacyjnych oraz formalnych mechanizmów regulujących stosunki międzynarodowe jak i, co najważniejsze, ciągłej pracy nad rodzącym się w ogniu wojen europejskich prawem międzynarodowym. Pierwszym historycznym przykładem, w którym te elementy znalazły pełne zastosowanie, były traktaty westfalskie kończące wojnę trzydziestoletnią w 1648 roku.

W kontekście wojny trzydziestoletniej i pokoju westfalskiego pojawia się kluczowe pojęcie suwerenności państwowej i równości w rozmowach pokojowych. Przed Westfalią państwa często definiowane były przez przynależność do dynastii lub wyznania religijnego; po 1648 roku zaczęto uznawać, że suwerenne państwo, a nie cesarstwo czy Kościół, jest podstawowym elementem porządku międzynarodowego. To przedefiniowanie roli państwa wymagało jednak stworzenia narzędzi umożliwiających przekształcenie zasady suwerenności w praktyczne mechanizmy współpracy i kontroli. 

W względach protokolarnych, przez ilość delegatów (było ich aż 235, plus około trzy razy tyle służby, gwardzistów, kucharzy, służących w liberiach i stajennych) i stron reprezentowanych w celu zmniejszenia napięć i zbliżenia poziomu stron, ustanowiono, że każdy król będzie tytułowany “jego królewską mością”, a do wszystkich królewskich i elektorskich ambasadorów powinno zwracać się “ekscelencjo”. Istotne w pokoju westfalskim było ustanowienie braku dominacji jednej grupy interesów nad drugą. W tym celu rozmowy prowadzono w dwóch oddzielnych miastach: Munster i Osnabruck, gdzie równolegle omawiane były sprawy Europy Zachodniej i Europy Środkowej. 

Postanowienia traktatów westfalskich obejmowały szeroki zakres kwestii terytorialnych, religijnych i suwerennościowych. Wyznaczono granice państw niemieckich, potwierdzono niezależność Szwajcarii i Holandii oraz wprowadzono zasadę równouprawnienia wyznań katolickiego, luterańskiego i kalwińskiego. Potwierdzając zasadę suwerenności, zakazano ingerencji w wewnętrzną politykę innych państw i księstw, co stanowiło fundament nowoczesnego prawa międzynarodowego. 

Testowanie zasady westfalskiej w praktyce: wyzwania XX wieku
 

Zasada suwerenności państwowej, ustanowiona w Westfalii, była wielokrotnie testowana na przestrzeni kolejnych stuleci, pokazując zarówno swoją trwałość, jak i ograniczenia. Pierwszym poważnym wyzwaniem dla systemu westfalskiego w XX wieku było powstanie Ligi Narodów w 1920 roku. Organizacja ta, będąca bezpośrednią odpowiedzią na horror I wojny światowej, stanowiła próbę instytucjonalizacji międzynarodowego pokoju zgodnie z wizją Saint-Pierre’a – stałego zgromadzenia państw dysponującego mechanizmami egzekwowania postanowień. Liga Narodów była pierwszą międzynarodową organizacją, która miała sprawować kontrolę nad przestrzeganiem prawa międzynarodowego i zapobiegać konfliktom poprzez mechanizmy arbitrażu i sankcji. 

Jednak Liga Narodów szybko ujawniła fundamentalny konflikt między zasadą suwerenności a skuteczną kolektywną egzekucją prawa międzynarodowego. Kiedy w 1931 roku Japonia najechała Mandżurię, a w 1935 roku Włochy Etiopię, Liga okazała się bezsilna – zasada suwerenności i brak mechanizmów przymusu uniemożliwiły skuteczną interwencję. Państwa członkowskie nie były skłonne poświęcić swojej suwerenności na rzecz kolektywnego bezpieczeństwa, co pokazało, że westfalski system, choć trwały, wymaga rewizji w obliczu nowych zagrożeń globalnych.

Druga wojna światowa brutalnie zweryfikowała założenie, że suwerenność państwowa jest nienaruszalna. Zbrodnie nazistowskich Niemiec pokazały, że absolutna zasada nieinterwencji może chronić reżimy ludobójcze. Proces norymberski po wojnie ustanowił precedens, że pewne normy międzynarodowe przewyższają suwerenność państwową, co było rewolucją w systemie westfalskim. To doświadczenie doprowadziło ostatecznie do powstania koncepcji “odpowiedzialności za ochronę” (Responsibility to Protect), która modyfikuje westfalską zasadę suwerenności – państwo traci prawo do ochrony swojej suwerenności, jeśli dopuszcza się zbrodni przeciwko ludzkości. 

Współcześnie zasada suwerenności westfalskiej napotyka na kolejne wyzwania. Interwencje humanitarne w Kosowie (1999), gdzie NATO zaatakowało Jugosławię bez mandatu ONZ w celu zapobieżenia czystkom etnicznym, pokazały napięcie między ochroną praw człowieka a szacunkiem dla suwerenności. Z jednej strony interwencja zapobiegła masakrom, z drugiej naruszyła podstawową zasadę prawa międzynarodowego. Podobnie inwazja na Irak w 2003 roku, uzasadniana przez USA i Wielką Brytanię koniecznością obalenia dyktatury, była przez większość społeczności międzynarodowej uznana za pogwałcenie suwerenności państwa i prawa międzynarodowego. 

Najbardziej aktualnym testem systemu westfalskiego jest rosyjska agresja na Ukrainę rozpoczęta w 2014 roku aneksją Krymu i kontynuowana pełnoskalową inwazją w 2022 roku. Rosja, powołując się na potrzebę “ochrony rosyjskojęzycznej ludności”, złamała fundamentalną zasadę nienaruszalności granic i suwerenności terytorialnej – zasadę, która od 1648 roku stanowiła rdzeń europejskiego porządku międzynarodowego. Co więcej, Rosja – jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ – zademonstrowała strukturalną słabość systemu, w którym największe mocarstwa mogą blokować międzynarodową reakcję na własne naruszenia prawa. 

Reakcja społeczności międzynarodowej na agresję rosyjską pokazuje jednocześnie trwałość westfalskich zasad. Sankcje ekonomiczne, izolacja dyplomatyczna Rosji, dostarczanie broni Ukrainie i wsparcie polityczne dla jej integralności terytorialnej – wszystko to potwierdza, że zasada suwerenności państwowej pozostaje podstawą porządku międzynarodowego. Jednak konflikt pokazał również, że westfalski system wymaga uzupełnienia o skuteczne mechanizmy egzekucji – bez nich zasady pozostają tylko deklaracjami. 

Traktaty utrechckie i rozwój multilateralnej dyplomacji
 

Wydarzeniem łączącym dwa wielkie wydarzenia z zakresu rozwoju dyplomacji było, dziejące się ponad sześćdziesiąt lat później – bo w 1713 roku – wypracowanie traktatów utrechckich kończących wojnę o sukcesję hiszpańską, które pokazały rozwój i pełną integrację protokołu. Traktat w Utrechcie nie tylko kończył wojnę, ale również pokazał, że sam wynik konfliktu militarnego nie wystarcza do zapewnienia trwałego pokoju. Ważne było wprowadzenie wielostronnych instytucji negocjacyjnych, precyzyjnych protokołów i mechanizmów arbitrażu, które pozwalały równoważyć interesy mocarstw w sposób stabilny i przewidywalny.

Tym, co wykształciło się w trakcie kongresu, był nowoczesny system mediacji, którego rolę pełniła Holandia i Wielka Brytania (złączone wtedy unią personalną po chwalebnej rewolucji). Rola mediatorów i procedury arbitrażowe były tutaj równie istotne. Doświadczeni dyplomaci, tacy jak Melchior de Polignac w imieniu Francji, pełnili funkcję koordynatorów i rozjemców, umożliwiając rozwiązywanie sporów między państwami. Mechanizmy ratyfikacji zapewniały trwałość postanowień – każde ustalenie wymagało formalnej akceptacji wszystkich uczestników, co nadawało traktatom legitymizację prawną i polityczną, a zarazem zmniejszało ryzyko jednostronnej reinterpretacji. 

Postanowienia utrechckie obejmowały fundamentalne zagadnienia sukcesji dynastii, podziału terytoriów oraz równowagi politycznej. Wnuk Ludwika XIV objął tron hiszpański, ale utracił część europejskich posiadłości, a Francja musiała zrezygnować z kolonii w Ameryce Północnej, co równoważyło zyski Anglii w handlu i monopolu na transport niewolników do kolonii hiszpańskich. 

Mediacja i równowaga sił w praktyce XX i XXI wieku: konferencje w Teheranie i Jałcie 

System mediacji wypracowany w Utrechcie znalazł swoje odzwierciedlenie w dwóch kluczowych konferencjach II wojny światowej – w Teheranie (1943) i Jałcie (1945). Konferencje te, choć odbywały się w warunkach wojny totalnej, wykorzystały fundamentalne zasady utrechckiego modelu: wielostronność negocjacji, rolę mediatorów i kompromis oparty na równowadze sił. 

W Teheranie Franklin D. Roosevelt, Winston Churchill i Józef Stalin spotykali się po raz pierwszy jako “Wielka Trójka”, negocjując strategię wojenną i zarys powojennego porządku. Roosevelt pełnił w pewnym sensie rolę mediatora między brytyjskim imperializmem a sowieckim ekspansjonizmem, próbując stworzyć podstawy dla przyszłego systemu ONZ. Kluczowe było ustalenie drugiego frontu w Europie, co było kompromisem między interesami strategicznymi aliantów. Podobnie jak w Utrechcie, gdzie Wielka Brytania i Holandia pełniły funkcję mediatorów, w Teheranie USA starały się równoważyć sprzeczne interesy mocarstw. 

Konferencja jałtańska w lutym 1945 roku była jeszcze bardziej złożonym przedsięwzięciem dyplomatycznym. Ustalenia dotyczące podziału Europy na strefy wpływów, przyszłości Polski, losów Niemiec i utworzenia ONZ wymagały skomplikowanych negocjacji i kompromisów. System, w którym każde z mocarstw mogło zawetować decyzje w przyszłej Radzie Bezpieczeństwa ONZ, był bezpośrednim echem utrechckiego wymogu ratyfikacji przez wszystkie strony – żadne państwo nie mogło zostać zmuszone do akceptacji rozwiązań sprzecznych z jego żywotnymi interesami. 

Jednak Jałta pokazała również fundamentalną słabość systemu utrechckiego: równowaga sił działa tylko wtedy, gdy wszystkie strony są gotowe przestrzegać ustaleń. Stalin systematycznie łamał postanowienia dotyczące wolnych wyborów w Polsce i innych krajach

Europy Środkowo-Wschodniej, wykorzystując obecność Armii Czerwonej do narzucenia kontroli komunistycznej. To pokazało, że formalne protokoły i procedury ratyfikacyjne są bezsilne wobec faktycznej dysproporcji siły militarnej na miejscu. 

Współczesne próby mediacji międzynarodowej często natrafiają na podobne problemy. Porozumienia mińskie (Mińsk I w 2014 i Mińsk II w 2015), które miały zakończyć konflikt na wschodzie Ukrainy, były negocjowane przy mediacji Niemiec i Francji w formacie normandzkiego, bezpośrednio wzorowanym na modelu utrechckim. Jednak podobnie jak w przypadku ustaleń jałtańskich, Rosja systematycznie naruszała postanowienia, wspierając separatystów i utrzymując wojskową obecność w Donbasie. To pokazuje, że system mediacji wymaga nie tylko dobrej woli, ale przede wszystkim mechanizmów egzekucji – których ani w XVIII, ani w XXI wieku nie udało się skutecznie ustanowić. 

Kongres wiedeński i formalizacja protokołu dyplomatycznego
 

Kongres wiedeński, mający miejsce w 1815 roku, stanowi kulminację ewolucji w zakresie stosunków międzynarodowych. Tutaj protokół dyplomatyczny i prawo międzynarodowe osiągnęły najwyższy poziom precyzji: harmonogram obrad, hierarchia delegatów, procedury głosowania i formalizacja postanowień traktatowych stały się instrumentem utrzymywania równowagi sił w całej Europie. Często w starszych pracach naukowych to właśnie Kongres Wiedeński (zwany również “Tańczącym Kongresem”) jest punktem początkowym w historii stosunków międzynarodowych. 

Podczas kongresu wiedeńskiego wykształcono w pełni regułę precedencji, która początkowo służyła do ustalania kolejności uczestników spotkań dyplomatycznych, a następnie zaczęła być stosowana szerzej w relacjach międzynarodowych, także poza ścisłym kontekstem dyplomatycznym, a zaczęła być stosowana również w kontekście grzecznościowym. Najważniejszym osiągnięciem kongresu w zakresie protokołu dyplomatycznego było ustalenie klas szefów misji dyplomatycznych oraz kolejności w ich obrębie. W celu uniknięcia sporów podzielono ich na cztery klasy: ambasadorów, legatów i nuncjuszy; posłów nadzwyczajnych i ministrów pełnomocnych; ministrów-rezydentów (funkcjonujących krótko); oraz chargés d’affaires (którzy obecnie stanowią trzecią klasę). 

Ustalono również, że pierwszeństwo w ramach danej klasy nie zależy od znaczenia państwa czy pozycji władcy, lecz od obiektywnego kryterium – daty rozpoczęcia pełnienia funkcji w danym państwie. Potrzeba uporządkowania precedencji wynikała ze wzrostu liczby stałych przedstawicielstw dyplomatycznych. Postanowienia kongresu wiedeńskiego dotyczące pierwszeństwa w stosunkach międzynarodowych zachowały aktualność do dziś, a późniejsze zmiany miały głównie charakter porządkujący i nie zmieniły istoty tej zasady.

Wiedeński protokół dyplomatyczny w XX i XXI wieku: trwałość i adaptacja
 

System protokołu dyplomatycznego ustanowiony w Wiedniu okazał się niezwykle trwały i jest stosowany po dziś dzień, choć był wielokrotnie testowany przez zmieniające się realia polityczne. Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku skodyfikowała i zmodernizowała zasady wiedeńskie, potwierdzając ich fundamentalną wartość. Konwencja ta, ratyfikowana przez 193 państwa, ustala hierarchię przedstawicieli dyplomatycznych, zasady immunitetów i przywilejów oraz procedury akredytacji – wszystkie te elementy są bezpośrednią kontynuacją ustaleń z 1815 roku. 

Jednym z najpoważniejszych testów wiedeńskiego systemu był kryzys związany z zajęciem ambasady amerykańskiej w Teheranie w 1979 roku. Irańscy rewolucjoniści przetrzymywali amerykańskich dyplomatów jako zakładników przez 444 dni, rażąco naruszając fundamentalną zasadę nietykalności przedstawicieli dyplomatycznych. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze jednoznacznie potępił Iran, potwierdzając uniwersalność zasad wiedeńskich, ale brak skutecznych mechanizmów egzekucji pokazał, że formalne zasady są bezsilne wobec państw działających poza systemem międzynarodowym. 

Podobne naruszenia miały miejsce w przypadku ataku na ambasadę USA w Benghazi w 2012 roku czy zabójstwa w ambasadzie Arabii Saudyjskiej w Stambule w 2018 roku. Każde z tych wydarzeń potwierdzało wartość wiedeńskich zasad – międzynarodowa społeczność jednoznacznie potępiała naruszenia – ale jednocześnie pokazywało ich ograniczenia w obliczu aktorów niepaństwowych czy państw działających cynicznie. 

Innym interesującym przykładem adaptacji systemu wiedeńskiego jest kwestia uznania dyplomatycznego nowych państw. Po rozpadzie Jugosławii w latach 90. XX wieku powstało pytanie o kolejność uznawania nowych republik i akredytacji ich przedstawicieli dyplomatycznych. Uznanie Chorwacji i Słowenii przez Niemcy w 1991 roku, jeszcze przed konsensem międzynarodowym, pokazało napięcie między formalnymi zasadami precedencji a realpolitik. Jednak ostatecznie system zadziałał – wszystkie nowe państwa ustanowiły przedstawicielstwa dyplomatyczne zgodnie z wiedeńskimi procedurami, a hierarchia ambasadorów była ustalana według obiektywnego kryterium daty akredytacji. 

Współcześnie system wiedeński musi radzić sobie z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberataki na ambasady czy kwestia przedstawicielstw dyplomatycznych podmiotów niepaństwowych. Unia Europejska posiada własne delegacje dyplomatyczne, których status nie pasuje idealnie do wiedeńskiej hierarchii. Palestyna została uznana przez wiele państw i posiada przedstawicielstwa dyplomatyczne, choć jej status państwowości jest kwestionowany. To pokazuje, że system wiedeński, choć trwały, wymaga ciągłej adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości międzynarodowej.

Konflikt na Bałkanach: testowanie systemu w obliczu rozpadu państwa
 

Wojny na Bałkanach w latach 90. XX wieku stanowiły kompleksowy test wszystkich trzech filarów systemu: zasady suwerenności westfalskiej, mechanizmów mediacji utrechckich i protokołu dyplomatycznego wiedeńskiego. Rozpad Jugosławii w 1991 roku natychmiast postawił pytanie o suwerenność – czy republika federalna ma prawo siłą powstrzymać secesję swoich części składowych? Czy nowe republiki mają prawo do suwerenności, nawet jeśli ich granice nie odpowiadają podziałom etnicznym? 

Społeczność międzynarodowa początkowo próbowała zastosować westfalską zasadę nienaruszalności granic, wzywając do zachowania integralności terytorialnej Jugosławii. Jednak brutalność wojny i czystki etniczne wymusiły rewizję tego stanowiska. Uznanie niepodległości Chorwacji, Słowenii, a później Bośni i Hercegowiny było de facto przyznaniem, że zasada suwerenności może być podporządkowana prawu narodów do samostanowienia – przesunięcie, które naruszało klasyczną interpretację westfalską. 

Próby mediacji międzynarodowej na Bałkanach były bezpośrednim testem utrechckiego modelu. Konferencja pokojowa w Dayton w 1995 roku, która zakończyła wojnę w Bośni, wykorzystała wszystkie elementy utrechckiego systemu: wielostronność negocjacji (uczestniczyli przedstawiciele Bośni, Serbii, Chorwacji oraz mediatorzy z USA, UE i Rosji), rolę mediatora (kluczową rolę odegrał Richard Holbrooke jako reprezentant USA) i kompromis oparty na równowadze sił (Bośnia została podzielona na dwie jednostki autonomiczne, co odzwierciedlało realia militarne na miejscu). 

Porozumienia z Dayton pokazały jednocześnie mocne i słabe strony systemu utrechckiego. Z jednej strony, mediacja międzynarodowa rzeczywiście zakończyła wojnę i stworzyła ramy dla pokoju. Z drugiej strony, kompromis oparty na równowadze sił utrwalił podział etniczny i stworzył niefunkcjonalne państwo, w którym antagonizmy między grupami pozostają żywe po niemal 30 latach. To pokazuje fundamentalne pytanie: czy trwały pokój może być oparty wyłącznie na równowadze sił, czy wymaga również głębszej transformacji społecznej i pojednania? 

Interwencja NATO w Kosowie w 1999 roku była jeszcze bardziej kontrowersyjnym testem systemu. Atak na Jugosławię bez mandatu ONZ był bezprecedensowym naruszeniem westfalskiej zasady suwerenności – mocarstwa zachodnie zdecydowały, że ochrona ludności albańskiej przed czystkami etnicznymi przeważa nad szacunkiem dla integralności terytorialnej Serbii. To był moment, w którym “odpowiedzialność za ochronę” wygrała z klasyczną suwerennością. Jednak brak formalnego mandatu ONZ i sprzeciw Rosji i Chin pokazały, że taka reinterpretacja westfalskiego systemu nie ma powszechnej akceptacji.

Wnioski: system westfalsko-utrechcko-wiedeński w XXI wieku 

Analiza historyczna rozwoju protokołu dyplomatycznego i prawa międzynarodowego od Westfalii, przez Utrecht, po Wiedeń, a następnie ich testowanie w praktyce XX i XXI wieku, prowadzi do kilku kluczowych wniosków. 

Po pierwsze, fundamentalne zasady systemu – suwerenność państwowa, równowaga sił, formalizacja procedur dyplomatycznych – pozostają aktualne i stanowią rdzeń współczesnego porządku międzynarodowego. Nawet w obliczu nowych wyzwań, takich jak globalizacja, terroryzm międzynarodowy czy zmiany klimatyczne, państwa narodowe pozostają podstawowymi aktorami sceny międzynarodowej, a ich suwerenność jest szanowana przez prawo międzynarodowe. Organizacja Narodów Zjednoczonych, mimo wszystkich swoich ograniczeń, jest bezpośrednią spadkobierczynią systemu wielostronnej dyplomacji zapoczątkowanego w Westfalii i rozwijającego się przez Utrecht i Wiedeń. 

Po drugie, system ten jest stale adaptowany i modyfikowany w odpowiedzi na nowe realia. Koncepcja “odpowiedzialności za ochronę” modyfikuje westfalską zasadę nienaruszalności suwerenności, uznając, że państwa mają odpowiedzialność wobec własnych obywateli. Rozwój prawa humanitarnego międzynarodowego, trybunały międzynarodowe takie jak Międzynarodowy Trybunał Karny, regionalne organizacje integracyjne jak Unia Europejska – wszystkie te instytucje stanowią ewolucję, a nie rewolucję w stosunku do historycznego systemu. UE, z jej częściową cesją suwerenności na rzecz instytucji ponadnarodowych, jest najbardziej zaawansowaną próbą przekroczenia ograniczeń systemu westfalskiego, zachowując jednocześnie jego fundamentalne zasady. 

Po trzecie, największą słabością systemu pozostaje brak skutecznych mechanizmów egzekucji. Wszystkie historyczne i współczesne przykłady – od Ligi Narodów, przez naruszenia ustaleń jałtańskich, po agresję na Ukrainę – pokazują, że formalne zasady i procedury są bezsilne wobec państw dysponujących siłą militarną i polityczną wolą do ich naruszenia. Strukturalna słabość ONZ, gdzie mocarstwa posiadają prawo weta, uniemożliwia skuteczną reakcję na naruszenia prawa międzynarodowego przez stałych członków Rady Bezpieczeństwa. To fundamentalne pytanie – jak egzekwować prawo międzynarodowe wobec najpotężniejszych państw – pozostaje bez satysfakcjonującej odpowiedzi. 

Po czwarte, protokół dyplomatyczny i formalne procedury negocjacyjne, choć mogą wydawać się technicznymi szczegółami, w rzeczywistości pełnią kluczową funkcję w utrzymywaniu stabilności międzynarodowej. Hierarchia przedstawicieli dyplomatycznych, zasady immunitetów, procedury mediacji i ratyfikacji – wszystkie te elementy zmniejszają ryzyko nieporozumień, umożliwiają komunikację nawet między wrogimi państwami i tworzą ramy dla przewidywanej interakcji. W świecie, w którym broń jądrowa sprawia, że konflikt między mocarstwami może oznaczać zagładę ludzkości, te “nudne” procedury dyplomatyczne mogą być różnicą między pokojem a apokalipsą. 

Wreszcie, rozwój systemu westfalsko-utrechcko-wiedeńskiego pokazuje fundamentalną prawdę o stosunkach międzynarodowych: porządek międzynarodowy nie jest naturalny czy

spontaniczny, lecz musi być świadomie konstruowany, utrzymywany i stale adaptowany. Każde pokolenie staje przed wyborem – czy będzie respektować i rozwijać zasady prawa międzynarodowego, czy pozwoli na powrót do anarchii i prawa siły. Współczesne wyzwania – od wojny w Ukrainie, przez kryzysy migracyjne, po zmiany klimatyczne – wymagają nie porzucenia systemu wypracowanego przez stulecia, lecz jego głębokiej reformy i wzmocnienia mechanizmów egzekucji. 

System westfalsko-utrechcko-wiedeński nie jest przestarzały, lecz niepełny. Jego podstawowe zasady – suwerenność, równowaga sił, formalne procedury dyplomatyczne – pozostają fundamentem porządku międzynarodowego. Jednak XXI wiek wymaga ich uzupełnienia o skuteczne mechanizmy egzekucji, większą elastyczność wobec aktorów niepaństwowych i globalnych wyzwań oraz głębszego zakorzenienia w wartościach uniwersalnych, takich jak prawa człowieka i demokracja. To jest zadanie dla współczesnej dyplomacji i prawa międzynarodowego – nie zbudować nowego systemu od zera, lecz rozwinąć i wzmocnić ten, który Europa wypracowała przez ostatnie cztery stulecia.


Bibliografia:

[1] Davies, N. Europa. Rozprawa historyka z historią, Kraków: Znak. 

[2] Dobrzycki, W. Historia stosunków międzynarodowych, Warszawa: Scholar. 

[3] Gaxotte, P. Ludwik XIV, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy. 

[4] Grocjusz, H. O prawie wojny i pokoju, Warszawa: PWN. 

[5] Hazard, P. Myśl europejska w XVIII wieku. Od Monteskiusza do Lessinga, Warszawa: PIW. 

[6] Herre, F. Metternich, Warszawa: PIW. 

[7] Kissinger, H. Dyplomacja, Warszawa: Philip Wilson. 

[8] Kissinger, H. Świat przywrócony, Warszawa: PISM. 

[9] Małecki, P. Powojnie. Jak Moskwa oszukała Zachód w 1945 roku, [wydawnictwo]. 

[10] Orieux, J. Talleyrand, Warszawa: PIW. 

[11] Orłowski, T. Protokół dyplomatyczny. Ceremoniał i etykieta, Warszawa: PISM. 

[12] Petraeus, D., Roberts, A. Konflikt, Warszawa: Znak. 

[13] Sielska, Z. Zrozumieć Bałkany, Warszawa: Żwakowskie. 

[14] Wilson, P. H. Wojna trzydziestoletnia 1618–1648, Warszawa: Bellona. 

[15] Czwarno, K. Historia dyplomacji, Stowarzyszenie Racja. 

[16] Encyclopaedia Britannica (online) 

Peace of Westphalia — wersja artykułu ostatnio aktualizowana 23 stycznia 2026 r. — Diplomacy / History of diplomacy — artykuł o historii dyplomacji, ostatnia aktualizacja 19 stycznia 2026 r. 

Modern diplomatic practice — sekcja omawiająca współczesne praktyki dyplomatyczne, aktualizowana 19 stycznia 2026 r. 

Treaties of Utrecht — omówienie traktatów z Utrechtu (1713–1714) — data publikacji online: artykuł dostępny w Encyclopaedia Britannica (bez wyraźnej daty publikacji, ciągle aktualizowany w wersji online w ramach Britannica Editors). 

Strony źródłowe: 

[1] https://stowarzyszenieracja.pl/historia-dyplomacji/ — 25.02.2026 

[2] https://www.britannica.com/event/Peace-of-Westphalia — Peace of Westphalia (ostatnia aktualizacja 23.01.2026) 

[3] https://www.britannica.com/topic/diplomacy/History-of-diplomacy — Historia dyplomacji (ostatnia aktualizacja 19.01.2026) 

[4] https://www.britannica.com/topic/diplomacy/Modern-diplomatic-practice — Współczesne praktyki dyplomatyczne (ostatnia aktualizacja 19.01.2026) 

[5] https://www.britannica.com/topic/treaties-of-Utrecht — Traktaty z Utrechtu (dostęp online)

O Autorze

Kacper Czwarno jest maturzystą zainteresowanym finansami, które postrzega jako przyszły kierunek studiów i obszar pozwalający zrozumieć mechanizmy funkcjonowania współczesnej gospodarki oraz zależności międzynarodowe. Jego zainteresowania naukowe obejmują również historię XVIII wieku oraz matematykę, szczególnie w kontekście analitycznego myślenia i zastosowań ilościowych w ekonomii, a doświadczenie zdobywał m.in. poprzez udział w dwóch sesjach MEP. Interesuje się funkcjonowaniem rynków finansowych i rolą państwa w gospodarce, starając się łączyć wiedzę teoretyczną z działaniem. W wolnym czasie gra na skrzypcach, traktując muzykę jako formę rozwoju i równowagi poza nauką.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Opowieść o trzech miastach i dyplomacji: Munster, Utrecht, Wiedeń pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>