Europa Zachodnia | Forum Młodych Dyplomatów /category/europa-zachodnia/ Kreujemy przyszłych liderów Tue, 05 May 2026 20:48:55 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Europa Zachodnia | Forum Młodych Dyplomatów /category/europa-zachodnia/ 32 32 “Up the RA, Nigel”, czyli kim jest lider brytyjskiej skrajnej prawicy? /up-the-ra-nigel-czyli-kim-jest-lider-brytyjskiej-skrajnej-prawicy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=up-the-ra-nigel-czyli-kim-jest-lider-brytyjskiej-skrajnej-prawicy Tue, 05 May 2026 20:45:45 +0000 /?p=9291 Nigel Farage i jego partia od ponad roku jest liderem brytyjskich sondaży. Choć  do kolejnych wyborów na Wyspach jeszcze ponad trzy lata, już dziś warto przyjrzeć się kim jest człowiek, który może zostać przyszłym premierem Wielkiej Brytanii.Autor: Bartosz RusselMa 62 lata i wychodzi na pełne zwolenników wiece do muzyki Eminema. Gdy rozbrzmiewa wers „Guess who’s […]

Artykuł “Up the RA, Nigel”, czyli kim jest lider brytyjskiej skrajnej prawicy? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Nigel Farage i jego partia od ponad roku jest liderem brytyjskich sondaży. Choć  do kolejnych wyborów na Wyspach jeszcze ponad trzy lata, już dziś warto przyjrzeć się kim jest człowiek, który może zostać przyszłym premierem Wielkiej Brytanii.

Autor: Bartosz Russel

Ma 62 lata i wychodzi na pełne zwolenników wiece do muzyki Eminema. Gdy rozbrzmiewa wers „Guess who’s back”, młodsi wyborcy mogą mieć wrażenie, że trwa właśnie jego polityczny renesans. Choć on sam może próbować tworzyć wrażenie, że wraca do wielkiej polityki, to prawdopodobnie dopiero teraz, po raz pierwszy, ma szansę w walce o najwyższą stawkę – urząd premiera Wielkiej Brytanii. Czy swój wzrost popularności zawdzięcza przemyślanej strategii? A może jest on jedynie odbiciem nieudolnego przywództwa kolejnych brytyjskich premierów? Kim tak naprawdę jest Nigel Farage?

Aby odpowiedzieć na te pytania, warto przyjrzeć się politycznej drodze lidera Reform UK. Wprawdzie jego partia jest dzisiaj liderem sondaży, ale zdecydowanie nie zawsze tak było. Przed 2024 rokiem bezskutecznie próbował dostać się do brytyjskiego parlamentu aż siedem razy. Jednak dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej i specyfice wyborów do europarlamentu (słabsza frekwencja, większa skłonność wyborców do „eksperymentowania”) reprezentował w Brukseli swoich wyborców pięć razy. Jest to pewna ironia losu, biorąc pod uwagę poglądy Farage’a dotyczące Unii Europejskiej, ale do tego jeszcze wrócimy.

Pecunia non olet 

Mimo europejskich sukcesów i tak przez większość swojej kariery nie był on politykiem traktowanym poważnie. Trzeba przyznać, że przez wiele lat sam polityk dawał poważne argumenty, by tak uważać. Jest postacią co najmniej nieszablonową, bohaterem licznych memów i autorem wielu gaf. Wiele z nich powstało w wyniku ekscentrycznej działalności potencjalnego przyszłego premiera prawie 70-milionowego państwa na platformie Cameo. Dla niewtajemniczonych: jest to serwis, który umożliwia celebrytom nagrywanie spersonalizowanych wiadomości wideo (np. życzeń urodzinowych) za stosowną opłatą. Jednak największej popularności i fali krytyki nie sprowadziły na Nigela Farage’a nagrania, na których śpiewa „Sto lat”. Sprawiły to upublicznione filmiki, na których lider Reform UK m.in. pociesza kryminalistę (skazanego za udział w zamieszkach), wyraża poparcie dla neonazistowskiego wydarzenia albo wznosi okrzyk „Up the RA!”, uznawany za gest poparcia dla IRA (irlandzkiej organizacji wojskowej, która dokonywała aktów terroryzmu przeciwko ludności i rządowi brytyjskiemu). Jego działalność na tej platformie, choć kontrowersyjna i nieprzystająca do wizerunku profesjonalnego polityka, poza wzrostem popularności przyniosła Farage’owi pozytywne skutki finansowe. Zakończona ostatnio po kolejnej fali krytyki aktywność pozwoliła mu zarobić prawie 400 tysięcy funtów w ciągu pięciu lat, podczas których nagrywał średnio ok. trzech filmików dziennie.

Nie była to jednak finansowa desperacja. Nigel Farage posiada majątek szacowany na przynajmniej 3 miliony funtów, będąc przy tym najlepiej zarabiającym parlamentarzystą w Wielkiej Brytanii. Nie powinno to dziwić – jego wyjątkowa przedsiębiorczość pozwoliła mu w ostatnich latach czerpać zyski z kilkunastu różnych źródeł. Poza pracą w parlamencie i na platformie Cameo zadeklarował w oświadczeniu majątkowym wynagrodzenie za pracę jako m.in. prezenter GB News, publicysta Daily Express US, profesjonalny mówca, doradca inwestycyjny czy członek rady nadzorczej holenderskiej firmy ekologicznej DGB. W tym ostatnim przypadku obu stronom nie przeszkadza fakt, że sam Farage jest przeciwnikiem polityki „net zero”, którą DGB pomaga wprowadzać. Jego aktywność zawodowa wzbudza kontrowersje nie tylko ze względu na wątpliwości co do możliwości pogodzenia aktywności pozaparlamentarnej z pracą parlamentarzysty. W ramach jednego ze zleceń występował na konferencji firmy Nomad Capitalist zajmującej się doradztwem w kwestii unikania płacenia podatków poprzez raje podatkowe, co zostało odczytane jako wyjątkowo niepatriotyczne.

Jego przedsiębiorczy wizerunek w połączeniu z próbą budowy mitu człowieka, który sam doszedł do bogactwa, wpisuje się w populistyczny trend zachodniej prawicy, w którym wiedzie prym Donald Trump. Stąd w mediach częste porównania obu liderów, połączone z krytyczną weryfikacją kreowanych przez nich wizerunków. Prezydent Stanów Zjednoczonych nieustannie kreuje się na skutecznego biznesmena i negocjatora, mimo że jego firmy sześciokrotnie bankrutowały na mocy prawa restrukturyzacyjnego. Mimo prestiżowego i drogiego wykształcenia Farage’owi dużo łatwiej jest autentycznie budować obraz „człowieka z ludu” niż Trumpowi, który według ustaleń dziennikarzy The New York Times jest milionerem od ósmego roku życia. Umożliwia mu to m.in. trudna historia rodzinna – ojciec zostawił go i jego matkę, gdy Farage miał pięć lat. Jakkolwiek kuriozalnie, by to nie brzmiało – nie jest bez znaczenia.

Populizm XXI wieku 

Dzisiejszą politykę w dużej mierze definiuje stosunek polityków (i ich wyborców) do establishmentu – tego politycznego, ekonomicznego i społecznego. Partie populistyczne, w tym Reform UK, dążą do jak największej legitymizacji swoich działań jako reprezentantów mas w walce z elitami. Jest to skuteczna strategia komunikacyjna – w końcu większość z nas czuje się bardziej „zwykłymi ludźmi” niż częścią jakiejś ekskluzywnej klasy społecznej. Populizm antagonizuje, ale „wróg” nie zawsze jest bardziej uprzywilejowany od projektowanych odbiorców. Często tę rolę pełnią migranci.

Dlatego ugrupowanie Reform UK zapowiedziało ostatnio, że po objęciu władzy wypowie Europejską konwencję praw człowieka, co pozwoli na deportowanie wszystkich imigrantów, którym przyznany został w Wielkiej Brytanii azyl, a którzy na Wyspy dostali się nielegalnie. Partia szacuje, że ta procedura objęłaby kilkaset tysięcy osób. Pomysł ten cieszy się poparciem znacznej części społeczeństwa, ponieważ środowisku Farage’a przez lata udało się przekonać ludzi, że problemy na rynku pracy, ze służbą zdrowia czy z rosnącą liczbą przestępstw to wina skali nielegalnej migracji. Do kogo trafia ta narracja?

Najprościej rzecz ujmując, chęć oddania głosu na Reform UK deklarują w większości grupy, które są najbardziej podatne na te antagonizujące, populistyczne przekazy. Najczęściej są to wyborcy konserwatywni, sfrustrowani politycznymi elitami i obawiający się o swoją sytuację ekonomiczną. Połowa ma więcej niż 55 lat, aż ok. 80% nie ukończyło studiów wyższych i zaledwie niespełna co trzeci badany czuje, że jego sytuacja finansowa jest wystarczająco stabilna czy komfortowa.

Cień 

Wzrostu poparcia dla partii Nigela Farage’a należy doszukiwać się w licznych problemach społecznych i politycznych Zjednoczonego Królestwa, które sprawiły, że wyborcy (głównie Partii Konserwatywnej) poczuli się zawiedzeni swoimi liderami. Farage bardzo sprawnie to wykorzystał, narzucając tematy debaty publicznej całej brytyjskiej klasie politycznej. Wyrazistą retoryką i rosnącymi sondażami zmusił torysów do powtarzania wszystkich swoich najpopularniejszych pomysłów. Niedawno minister spraw wewnętrznych w konserwatywnym gabinecie cieni, Chris Philp, zapowiedział te same rozwiązania w kwestii migracji co politycy Reform UK. Na razie w badaniach poparcia wymiernych efektów tej strategii nie widać. Prawdopodobnie torysi są zwyczajnie mniej wiarygodni w głoszeniu tych samych poglądów co ich bardziej skrajni rywale. To nie oni wprowadzili te postulaty do mainstreamu, a obciąża ich również nieskuteczność w realizacji podobnych pomysłów w trakcie swoich rządów (choćby fiasko planu Sunaka polegającego na deportacji nielegalnych migrantów do Rwandy).

To nie jest pierwszy przypadek tak ewidentnego wpływu skrajnej prawicy na działania kierownictwa Partii Konserwatywnej. Po kilkunastu latach agitacji na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej Farage’owi i jego środowisku udało się wywrzeć presję na bardziej prawicowym skrzydle ówcześnie rządzących torysów, pod którego naciskiem ugiął się premier Cameron i rozpisał referendum. W kampanii Nigel Farage był jedną z twarzy brexitu, by po kilku latach ogłosić wyjście ze Wspólnoty jako „porażkę” i obwinić za nią poprzednie rządy. Nie powinno to dziwić – jak większość populistów Farage świetnie czuje nastroje społeczne, a obecnie nawet większość głosujących za opuszczeniem UE żałuje swojej decyzji. Dlaczego, pomimo poparcia ponad połowy Brytyjczyków dla powrotu do struktur unijnych, prawdopodobnie najgorętszy zwolennik brexitu w kraju ma największe szanse na zostanie premierem? Odpowiedź na to pytanie daje znajomość brytyjskiej ordynacji wyborczej.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

W brytyjskich wyborach parlamentarnych obowiązuje ordynacja większościowa, która faworyzuje największe ugrupowania. Przez lata była ona zmorą kolejnych partii Farage’a (UKIP i Reform UK), który nie był w stanie uzyskać miejsca w parlamencie. Był wtedy zagorzałym krytykiem tego systemu. Teraz, gdy jego frakcja prowadzi w sondażach i ma szansę na samodzielną większość przy poparciu ogólnokrajowym nieprzekraczającym 30-35%, zmiana ordynacji przestała być priorytetem zarówno dla lidera, jak i wyborców partii, wśród których odnotowano znaczny spadek poparcia dla takiego rozwiązania. To pragmatyczne podejście cechuje Nigela Farage’a, który do żadnego poglądu nie jest przywiązany na tyle mocno, by go nie porzucić, jeśli będzie mu się to opłacało.

Na jego drodze może jednak stanąć Rupert Lowe, były działacz Reform UK i założyciel nowej siły politycznej Restore Britain. Skrajnego polityka poparł Elon Musk, deklarując jednocześnie plany finansowego wsparcia. Farage stracił je, gdy odciął się od bardzo kontrowersyjnego, wielokrotnie skazywanego aktywisty antyimigracyjnego Tommy’ego Robinsona. Lowe, choć mniej rozpoznawalny, jest często bardziej radykalny od lidera Reform UK. Choć Restore notuje na razie kilkuprocentowe poparcie w sondażach, ze względu na niewielką przewagę Reform UK i ordynację większościową nie jest wykluczone, że nowy gracz zagrozi im w zdobyciu większości w wyborach za trzy lata. Być może wtedy Farage i jego zwolennicy znowu będą głośnymi orędownikami ordynacji proporcjonalnej?

W tym miejscu warto cofnąć się o kilka lat i wyjaśnić znaczenie wersu Eminema, do którego na wiecach wychodzi Farage. Gdy brexit doszedł do skutku i okazał się fiaskiem, jego „paliwo wyborcze” jakby się wyczerpało. Próbował w pandemii organizować protesty przeciwko restrykcjom covidowym, jednak bez większego sukcesu. W 2021 roku zrezygnował z przewodniczenia partii Reform UK i odszedł z polityki. Dlaczego trzy lata później wrócił? Ponieważ obserwował napływające do wybrzeża w Dover nielegalne łodzie imigrantów i zobaczył w nich jedynie polityczne złoto. Dlatego , gdy rozbrzmiewa „Guess who’s back”, Farage zdaje sobie sprawę, że powrót to dla niego szansa. Być może jedyna taka w życiu.

Bibliografia

[1] Buettner R., Craig S., Barstow D., 11 Takeaways From The Times’s Investigation Into Trump’s Wealth [W:] The New York Times, [online], Nowy Jork, https://www.nytimes.com/2018/10/02/us/politics/donald-trump-wealth-fred-trump.html, [dostęp: 10.04.2026].

[2] Camut N., Farage rejects Tommy Robinson after Musk backs far-right firebrand [W:] Politico Europe, [online], Bruksela, https://www.politico.eu/article/uk-nigel-farage-far-right-tommy-robinson-elon-musk/, [dostęp: 16.04.2026].

[3] Greenfield P., Inside the Guardian’s investigation into Nigel Farage’s custom video clips [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/world/2026/mar/18/first-edition-nigel-farage-cameo, [dostęp: 21.04.2026].

[4] Gultasli S., Prof Bale: Nigel Farage is a ‘Marmite’ politician, loved by his base, toxic to many others [W:] Populism Studies, [online], https://www.populismstudies.org/prof-bale-nigel-farage-is-a-marmite-politician-loved-by-his-base-toxic-to-many-others/, [dostęp: 11.04.2026].

[5] Hope S., Reform UK vows to deport ‘hundreds of thousands’ of small boat migrants and asylum seekers [W:] The Independent, [online], Londyn, https://www.independent.co.uk/news/uk/politics/Reform UK-nigel-farage-small-boats-immigration-b2960847.html, [dostęp: 07.04.2026].

[6] Kellner P., Nigel Farage [W:] Britannica, [online], https://www.britannica.com/biography/Nigel-Farage, [dostęp: 05.04.2026].

[7] Martin-Pavitt R., Nigel Farage tricked into saying pro-IRA 'up the Ra’ message on Cameo [W:] The Independent, [online], Londyn, https://www.independent.co.uk/tv/news/nigel-farage-tricked-into-saying-proira-up-the-ra-message-on-cameo-b2186041.html, [dostęp: 12.04.2026].

[8] Nowicki M., Nie widać nikogo, kto byłby go w stanie zatrzymać. Nigel Farage premierem? [W:] Newsweek Polska, [online], Warszawa, https://www.newsweek.pl/swiat/nie-widac-nikogo-kto-bylby-go-w-stanie-zatrzymac-nigel-farage-premierem/4e9jpmt, [dostęp: 09.04.2026].

[9] O’Carroll L., More than half of Britons support rejoining EU 10 years on from Brexit vote [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/politics/2026/apr/17/half-britons-support-rejoining-eu-10-years-brexit-vote, [dostęp: 06.04.2026].

[10] Paz A., Kirk A., Who votes for Reform UK and why: charts that show who supports Farage’s party [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/politics/2025/nov/13/who-votes-for-Reform UK-and-why-charts-that-show-who-supports-farage-party, [dostęp: 19.04.2026].

[11] Quinn B., UK far right lines up behind Rupert Lowe in challenge to Reform UK [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/politics/2026/feb/15/rupert-lowe-great-yarmouth-first-party-far-right-Reform UK-uk, [dostęp: 14.04.2026].

[12] Skinner G., Half of Britons believe Brexit has been mostly a failure so far[W:] Ipsos, [online], Londyn, https://www.ipsos.com/en-uk/half-britons-believe-brexit-has-been-mostly-failure-so-far, [dostęp: 04.04.2026].

[13] The Register of Members’ Financial Interests, Nigel Farage [W:] UK Parliament, [online], Londyn, https://members.parliament.uk/member/5091/registeredinterests, [dostęp: 15.04.2026].

[14] Toynbee P., Brexit didn’t solve Britain’s woes, but no matter: leaving the ECHR definitely will. Sounds simple, doesn’t it? [W:] The Guardian, [online], Londyn,https://www.theguardian.com/commentisfree/2025/sep/05/brexit-britain-european-convention-on-human-rights-Reform UK, [dostęp: 20.04.2026].

[15] Whannel K., Farage pauses Cameo account for security reasons, says Reform UK UK [W:] BBC News, [online], Londyn, https://www.bbc.com/news/articles/c79jwxypp1ro, [dostęp: 08.04.2026].

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł “Up the RA, Nigel”, czyli kim jest lider brytyjskiej skrajnej prawicy? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Moment wyboru. Koalicja rządowa w Holandii /moment-wyboru-koalicja-rzadowa-w-holandii/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=moment-wyboru-koalicja-rzadowa-w-holandii Wed, 18 Feb 2026 08:42:32 +0000 /?p=8406 Holandia to dla nas głównie kraj wolno obracających się młynów i nasyconych kolorem tulipanów. Czas zmienić ten stereotypowy pogląd i wprowadzić nową świeżość na temat państwa, który wymyślił giełdę, mikroskop, przyczynił się do powstania waluty euro i liberalnej demokracji. Żeby to zrobić musimy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Co tak naprawdę dzieje się w państwie, […]

Artykuł Moment wyboru. Koalicja rządowa w Holandii pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Holandia to dla nas głównie kraj wolno obracających się młynów i nasyconych kolorem tulipanów. Czas zmienić ten stereotypowy pogląd i wprowadzić nową świeżość na temat państwa, który wymyślił giełdę, mikroskop, przyczynił się do powstania waluty euro i liberalnej demokracji. Żeby to zrobić musimy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Co tak naprawdę dzieje się w państwie, które w ujęciu politologów i socjologów zyskała miano laboratorium Europy? Dlaczego Holandia ma tak dużo partii politycznych? I co przyniesie jej nowy rząd koalicyjny?

Autor: Kacper Czwarno


Wstęp 

Holandia od lat jest jednym z najbardziej stabilnych i innowacyjnych krajów Europy, słynącym z liberalizmu społecznego, wysokiej jakości życia oraz aktywnej polityki zagranicznej. Od lat powojennych to właśnie Holandia (razem z innymi krajami Beneluxu) wprowadzała innowacyjne rozwiązania w dziedzinie polityki socjalno-społecznej, fiskalnej, zagranicznej i rozwiązań związanych z medycyną. Warto tutaj wspomnieć chociażby o tym, że kraje te powołały zaraz po II wojnie światowej unię celną, która była inspiracją i silnym argumentem odnośnie możliwości działania Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali,  identycznie wyglądała sytuacja w trakcie procesu powstawania waluty europejskiej – euro.  Holandia, jak i Belgia z Luksemburgiem, jako pierwsze skonstruowały i upowszechniały wspólną walutę w swoich państwach, co w kolejnych etapach integracji europejskiej było przenoszone na inne państwa wspólnoty. Jednakże, od kilku lat kraj ten przechodzi przez okres głębokich przemian, które wywołały poważne pytania o trwałość dotychczasowego modelu i kierunek rozwoju. Wydarzenia ostatnich miesięcy, szczególnie powołanie nowego rządu, zapowiedzi ambitnych reform oraz wyzwania na arenie międzynarodowej, pokazują, że Holandia stoi wobec kluczowych wyborów, które zadecydują o jej przyszłości na najbliższe dekady.

Charakterystyczny ustrój 

Holandia jest monarchią konstytucyjną, ustanowioną na mocy Konstytucji z 1814 roku. Jej ustrój tradycyjnie wyróżniał się dużą stabilnością. Podstawy prawne ustroju określa konstytucja z 1987 roku. Głową państwa jest dziedziczny monarcha – symbol jedności i tradycji narodowej – mający także uprawnienia w zakresie władzy ustawodawczej i wykonawczej. Jego akty wymagają kontrasygnaty właściwych ministrów, którzy ponoszą za nie polityczną odpowiedzialność. 

Przejdźmy jednak do krótkiej charakterystyki systemu politycznego Królestwa Niderlandów-w dalszej części artykułu będę wymiennie stosował terminy Niderlandy i Holandia, ponieważ Polska dostała specjalne upoważnienie do używania takiego nazewnictwa ze względu na brak koligacji metodologicznych. Władza ustawodawcza należy do dwuizbowych Stanów Generalnych, które pełnią rolę parlamentu. Izba Pierwsza (wyższa) liczy 75 deputowanych, wybieranych przez Stany Prowincjonalne na cztery lata. Izba Druga (niższa) składa się ze 150 deputowanych, wybieranych na cztery lata w wyborach powszechnych i proporcjonalnych, tradycyjnie najwięcej mandatów zdobywają chadecy, socjaliści i liberałowie. Władzę wykonawczą sprawuje rząd, którego członków powołuje (i odwołuje) monarcha. 

Kraj dzieli się na 12 prowincji i 823 gminy. W prowincjach władzę przedstawicielską sprawują Stany Prowincjonalne, wybierane na cztery lata, władzę administracyjną — zarządy prowincji, wybierane przez Stany, oraz komisarze mianowani przez monarchę. W gminach władzę sprawują rady i zarządy, a także burmistrzowie mianowani przez monarchę. Wymiar sprawiedliwości należy do Najwyższego Trybunału (jako sądu najwyższego), sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów grodzkich. Jednak w trakcie procesu wyborczego głosy liczone są na zasadzie jednego okręgu, co w teorii ma prowadzić do równej reprezentacji w myśl holenderskiego “het polder model”. 

Do 2010 roku struktura Królestwa Niderlandów wyglądała inaczej, ponieważ królestwo składało się z trzech części: Holandii, Aruby i Antyli Holenderskich (tworzonych przez Curaçao, Sint Maarten, Sabę, Sint Eustatius i Bonaire). Pod względem liczby ludności, powierzchni oraz siły gospodarczej dominującą częścią Królestwa Niderlandów jest część europejska. Na Wyspach Karaibskich wchodzących w skład królestwa mieszka niespełna 300 tys. osób, podczas gdy w części europejskiej około 17 mln. 

Holandia, inaczej niż np. Polska, nie ma prezydenta. Głową państwa jest król (lub królowa), natomiast na czele rządu stoi premier. Od 2013 roku królem jest Wilhelm Aleksander (Willem-Alexander), który zastąpił na tronie swoją matkę Beatrycze. Król nie posiada realnej władzy politycznej i pełni głównie funkcje ceremonialne. Jedynie po wyborach parlamentarnych monarcha może odegrać pewną rolę w procesie tworzenia koalicji rządowej, choć wiele zależy od jego osobistej postawy. 

Jak wspomniałem wyżej, Holandia jest monarchią parlamentarną, realna władza należy do parlamentu i rządu, a najważniejszą postacią życia politycznego jest premier. Królestwo jednak wciąż obciąża ten sam problem opisany jeszcze przez Josepha Huizingę. Problemem tym jest przestarzały system partyjny skupiony na proporcjonalnej reprezentacji. Sprawia to że od ponad 100 lat jest jednym okręgiem wyborczym co powoduje, że co wybory następuję problem ze sformowaniem stabilnego i wydajnego rządu. Był to wynik kompromisu między katolikami i protestantami. Problem ten nie jest już obecny i nie powinien mieć wpływu na obecny system wyborczy. W tym kontekście warto przytoczyć fragment wypowiedzi wspomnianego wcześniej Huizingi, który poruszył kwestię mentalności politycznej swoich rodaków przy okazji definiowania Holenderskiego esprit: “Każda partia polityczna, która dochodzi do władzy bez względu na to, czy w teorii dochowuje wierności swym szlachetnym celom, uczestniczy w zjawisku określanym spoils-system(…). Proporcjonalne prawo wyborcze daje jednak, powiada się, możliwość tworzenia nowych i spontanicznych sojuszy partyjnych. Niestety, ich skutki znamy. Ilekroć zapraszano masy do zrzeszenia się w imię wspólnych idei i przekonań, grupowały się one wedle trywialnych interesów i sloganów”.

Czas zmian i trudna przeszłość 

Najnowsza koalicja, utworzona przez partie centrum i centroprawicy, pod przewodnictwem Roba Jettena, młodego 38-letniego polityka i przyszłego premiera, symbolizuje próbę powrotu do konsensusowej, kompromisowej tradycji holenderskiej polityki. Jednakże równocześnie, wyzwania związane z gospodarką, obronnością, migracją, polityką klimatyczną i relacjami międzynarodowymi sprawiają, że realizacja ambitnych celów będzie wymagała dużej elastyczności, kompromisów oraz umiejętności zarządzania napięciami społecznymi. 

Dzieje się tak nie jedynie przez oczywistą specyfikę rządów koalicyjnych czy ogólne trudności stworzenia rządu większościowego w Holandii – wspominałem o tym wyżej, jednak warto przyjrzeć się, jak wygląda to w praktyce, a nie jest to takie proste. W Holandii liczba partii zasiadających w Stanach Generalnych oscyluje od wielu lat w okolicach 13. Dla porównania, z naszego rodzimego podwórka jest to zaledwie 7 partii (warto tutaj zwrócić uwagę na to, że Polska jest krajem niemal trzykrotnie liczniejszym – nie tylko pod względem obywateli, ale i liczby miejsc w parlamencie). Dlatego tak istotny jest nowy projekt koalicji złożonej z trzech partii. Obejmuje on racjonalną całość niderlandzkiej sceny politycznej, która stara się uzyskać realną większość na bazie elastycznej współpracy. 

Wyniki wyborów i przełomowa koalicja 

Wybory parlamentarne w Holandii, które odbyły się w listopadzie 2025 roku, były jednym z najbardziej nieprzewidywalnych wydarzeń od lat. Po kilku kadencjach zdominowanych przez partie prawicowe i eurosceptyczne, w końcu głos społeczeństwa skierował się ku partiom centrowym i liberalnym, dając im wyraźne poparcie. Partia Demokratów (D66), prowadzona przez młodego i charyzmatycznego lidera Roba Jettena, zdobyła 26 mandatów w 150-osobowym parlamencie i objęła funkcję głównej siły decydującej w nowym rządzie. 

Poza tym, znaczący wzrost uzyskały partie centrowe i ekologiczne, a także odnotowano spadek poparcia dla ugrupowań skrajnej prawicy, takich jak PVV Wildersa i FVD. Wyniki te odzwierciedlają zmęczenie społeczeństwa polityką populistyczną, nacjonalistyczną i skuteczność zastosowanego kordonu sanitarnego przed chorym człowiekiem politycznej sceny jakim jest prawica, jednocześnie silną chęć zmian i nowego podejścia do zarządzania państwem.

Jednakże iluzoryczny sukces wyborczy partii Jettena (uzyskała ona jedynie 17% głosów co jest najniższym wynikiem dla zwycięskiej partii w historii wyborów w Holandii) już po trudnościach z utworzeniem stabilnej większości parlamentarnej okazało się wyzwaniem. Koalicja utworzona przez D66, konserwatywną Chrześcijańską Partię Demokratyczną (CDA) i liberalną Partię na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) to układ, który wymaga kompromisów, szczególnie w obszarach takich jak wydatki publiczne, polityka migracyjna czy wyzwania gospodarcze. Z tej przyczyny, choć deklaracje i programy zapowiadają ambitne reformy, faktyczna realizacja tych zamierzeń będzie wymagała dużej elastyczności i zdolności do kompromisu. 

Plan zmian Holandii 

Nowa koalicja, podpisując umowę koalicyjną, postawiła sobie ambitne cele, ale także wyraziła wolę powrotu do tradycji kompromisu i polityki konsensusowej. Dokument, liczący 67 stron, prezentuje wizję kraju, który ma wyjść z okresu politycznej stagnacji, napięć i wrócić do stabilnego, zrównoważonego rozwoju. 

Głównym celem jest zbudowanie silnej i obronnej pozycji kraju na arenie międzynarodowej, w tym zwiększenie wydatków na obronność do 5% PKB (obecnie jest to 3,5% PKB), zgodnie z obowiązkami NATO, co oznacza dodatkowe 19 miliardów euro rocznie. Rząd zamierza przeznaczyć te środki na modernizację armii, rozwój technologii wojskowych i zwiększenie zdolności bojowych, co wpisuje się w szeroko rozumianą strategię bezpieczeństwa Europy i NATO. 

Kolejnym ważnym punktem jest rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego, który od lat paraliżuje rynek nieruchomości. Plany obejmują budowę nawet 1,5 miliona mieszkań w ciągu najbliższych 5 lat, uproszczenie procedur administracyjnych i zwiększenie inwestycji w infrastrukturę. Rząd zakłada także ograniczenie emisji azotu i innych zanieczyszczeń poprzez system buyoutów i inne metody, co ma poprawić jakość życia i ochronę środowiska. 

W ramach polityki budżetowej, rząd zdecydował o ograniczeniu wydatków na edukację i pomoc międzynarodową, aby przeznaczyć więcej środków na bezpieczeństwo i obronność. Wprowadzono też tzw. „wolnościową składkę” – podatek od każdego obywatela w wysokości około 184 euro, który ma zebrać około 3,4 miliarda euro na finansowanie polityki obronnej. Jest to rozwiązanie kontrowersyjne, ale konieczne z punktu widzenia konieczności zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo. 

W stosunku do polityki gospodarczej i rozwoju przemysłu, rząd zapowiada ograniczenie wydatków na świadczenia socjalne i zdrowotne, co spotkało się z krytyką ze strony opozycji i organizacji społecznych. Jednakże, według Jettena, ma to umożliwić uniknięcie katastrofy finansów publicznych i zapewnić stabilność na dłuższą metę. W planach jest także zwiększenie elastyczności rynku pracy, uproszczenie przepisów podatkowych i promowanie rozwiązań cyfrowych w administracji i usługach publicznych. Rząd na pewno nie zamierza radykalnie redefiniować postawionych umów z sektora nowych technologii i przemysłu tak jak niedawno podpisana umowa między francuskim koncernem Mistral AI a holenderskim ASML.

Wstrzymanie się od rewolucji? Realistyczne oczekiwania a ambicje nowego rządu

Mimo deklaracji o odrodzeniu polityki kompromisowej, krytycy podkreślają, że pomimo na papierze wszystko wygląda dobrze, rzeczywistość może okazać się inna. Sarah de Lange, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie w Lejdzie, ostrzega, że planowane reformy, szczególnie te związane z wydatkami i polityką migracyjną, mogą napotkać poważne przeszkody wewnątrz koalicji, a także ze strony opozycji, która związana jest wyborczymi obietnicami i została wybrana niejako w kontrze do radykalnie usytuowanego, prawicowego ugrupowania PVV.

Polityka migracyjna jest niejednoznaczna, choć nowy rząd deklaruje kontynuację restrykcyjnych działań i zwiększenie deportacji, musi równocześnie unikać nadmiernej radykalizacji, aby nie stracić poparcia bardziej progresywnych wyborców. Zapowiedziany szczyt na temat azylu i współpracy z Unią Europejska ma na celu wzmocnienie kontroli, ale pojawiają się głosy sprzeciwu zarówno w państwach członkowskich UE, jak i w społeczeństwie. Kraj, obudzony w ostatnich latach skutkami źle zorganizowanej migracji, pokazał w sondażach z 2023 roku, że nawet spokojny i prostolinijny Holender może posunąć się do skrajnych wyborów, aby uniknąć chaosu spowodowanego nadmierną gościnnością. Dlatego właśnie nowy rząd koalicyjny, w celu uspokojenia wyborców i wybicia argumentu skrajnej prawicy postanowił kontynuować w bardziej permisywny i zorganizowany sposób politykę regulacji migracji. 

Plany kraju Wilhelma Orańskiego wobec polityki obronnej są zdecydowane, nowy rząd opowiada się za zwiększeniem wydatków na wojsko uzasadniając swoje decyzję potrzebą dostosowania się UE- w tym i więc Holandii- do zmieniającej się sytuacji na arenie międzynarodowej, opinie te znajdują coraz większy posłuch przez agresywną-wobec swoich sojuszników-politykę Prezydenta Donalda Trumpa i jego administracji. Dla rządu to konieczność, ale także wyzwanie budżetowe, ponieważ jak każdy kraj “zachodniego dobrobytu”, tak i Holendrzy będą musieli zrównoważyć wydatki na zbrojenia i system ochrony cywilnej dla ludności z rozbudowaną polityką socjalną. Dodatkowym obciążeniem w początkowych fazach planu zbrojeniowego jest fakt, często przytaczany przez wielu komentatorów, że bez głębokich reform i szerokiej zgody społecznej realizacja tych planów może okazać się trudna. Plan reformy systemu zdrowotnego i socjalnego to planowane cięcia oraz ograniczenia, mogą wywołać protesty i sprzeciw opinii publicznej, zwłaszcza w kontekście starzejącego się społeczeństwa holenderskiego. 

Waga Unii Europejskiej 

Holandia w 2026 roku powraca do bardziej aktywnej polityki europejskiej, stawiając na współpracę i solidarność, szczególnie w obszarze bezpieczeństwa i obronności. Rząd Roba Jettena deklaruje zwiększenie współpracy w ramach UE, w tym zakłada wspólne zakupy sprzętu wojskowego, większe zaangażowanie w kwestie migracji i azylu, a także wsparcie dla Ukrainy, zarówno militarne, jak i finansowe. Warto zwrócić uwagę na rosnącą chęć współpracy militarnej z Niemcami. Kilka lat temu obu państwom udało się stworzyć wspólną grupę operacyjną, która wypracowała jednolity system działania obejmujący poziom sztabu, zarządzanie, organizację, a także taktykę oraz wspólne, intensywne szkolenia. 

Podczas gdy poprzedni rząd wykazywał większą ostrożność wobec wspólnej polityki obronnej UE, nowa koalicja wyraża zdecydowane poparcie dla rozwoju europejskiego filara bezpieczeństwa. Zobowiązała się do zwiększenia wydatków na obronę do 5% PKB, co jest kluczowym elementem strategii obronnej i odpowiedzią na naciski stosowane na państwa zachodnie przez Stany Zjednoczone. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że nawet teraz siły powietrzne Beneluksu-a więc i Holandii-według ostatnich badań wygrałyby starcie powietrzne z Rosją Władimira Putina. 

Nieuw Amsterdam oddziela się grubą kreską 

W relacjach z USA rząd zamierza podkreślać konieczność obrony wartości demokratycznych i wspólnej odpowiedzialności w NATO jak i wspólnej historii, ale jednocześnie deklaruje krytyczny stosunek wobec działań amerykańskich, które mogą naruszać zasady międzynarodowe. W stosunkach z Rosją Holandia będzie dążyć do utrzymania kierunku warunkujący sprawiedliwy pokój i możliwą stabilizację, jednocześnie wspierając sankcje i plany wsparcie dla Ukrainy. 

Nowa strategia zakłada większą integrację sektorów obronnych, energetycznych i gospodarczych w ramach UE. Holandia będzie wspierać inicjatywy mające na celu zwiększenie niezależności energetycznej, przeciwdziałanie dezinformacji i cyberatakom, a także promowanie praworządności i demokracji na poziomie międzynarodowym. W obliczu poważnych zmian, społeczeństwo holenderskie jest podzielone. Z jednej strony, widoczna jest nadzieja na odnowę i stabilizację, z drugiej – obawy dotyczące ograniczenia niektórych praw, szczególnie w zakresie polityki migracyjnej i socjalnej. Młode pokolenia cenią sobie liberalne wartości, takie jak równość, tolerancja i ochrona środowiska, ale równocześnie oczekują realnych rozwiązań problemów, takich jak mieszkalnictwo, zatrudnienie i edukacja. Media społecznościowe stały się areną sporów i protestów, szczególnie wokół kwestii migracji, bezpieczeństwa i polityki europejskiej. Rząd Jettena musi więc nie tylko prowadzić politykę, ale także dbać o dialog i transparentność, aby utrzymać poparcie społeczne. 

Holenderska tożsamość, oparta na wartościach tolerancji i wolności, stoi obecnie przed wyzwaniem, czy nowa polityka pozwoli zachować te wartości poprzez swoje mocno progresywne nastawienie, jednocześnie odpowiadając na potrzeby i oczekiwania obywateli w zmieniającym się świecie. Czy Holendrzy jeszcze raz będą stanowili punkt odniesienia dla Europy i podtrzymają opinie “laboratorium Europy”. Na pewno koalicja będzie musiała szukać wsparcia wśród mniejszych ugrupowań, a także negocjować z opozycją, w tym z lewicą i skrajną prawicą. Realistyczne podejście wskazuje na konieczność kompromisów, które mogą ograniczyć ambitne cele rządu i przesunąć je w bardziej zachowawcze rejony. 

Wnioski na przyszłość 

Podsumowując, Holandia w 2026 roku stoi na rozdrożu. Z jednej strony, ambitne plany rządu i odnowiona wola współpracy mogą przynieść stabilizację i rozwój. Z drugiej – istnieją poważne wyzwania związane z ograniczeniami budżetowymi, polityczną niepewnością i społecznymi napięciami wynikającymi nie tyle z różnic narodowościowych coraz bardziej polaryzujących się wyborców partii politycznych. Kluczowym czynnikiem będzie zdolność do kompromisu, skutecznego zarządzania kryzysami i utrzymania równowagi między wartościami liberalnymi a koniecznością reform. Ponadto w kwestii spraw wewnętrznych Holendrzy muszą pamiętać o naturalnym dla rozwiniętych państw-spadku dzietności, a nawet kryzysie demograficznym, przy którym to trudno będzie ograniczać wydatki na służbę zdrowia. 

W kontekście międzynarodowym Holandia musi balansować między współpracą europejską, bezpieczeństwem transatlantyckim a własną suwerennością. Przyszłość polityczna Holandii będzie zależała od tego, czy uda się wypracować szeroki konsensus społeczny, czy też głęboka polaryzacja i napięcia społeczne nie doprowadzą do poważniejszych kryzysów. Jak wiemy, Holandia ma poważne problemy systemowe co wciąż rzutuję na kształtowanie się jej kierunku polityki tak wewnętrznej jak i zewnętrznej. Pomimo całej “wyjątkowości” Holandii, zdarzenia, które mają teraz miejsce, procesy przed jakimi staje państwo, które walczyło z morzem o swoje terytorium, nie są niczym wyjątkowym. Kraj musi się redefiniować, wymyślić się na nowo co przyspieszają jedynie czynniki zewnętrzne, zewnętrzne kryzysy i napięcia. Jednakże dzięki silnym tradycjom kompromisu i innowacyjności, kraj ten ma szansę na odnowę i dalszy rozwój, jeśli tylko politycy będą potrafili słuchać obywateli i działać w ich najlepszym interesie.


Bibliografia:

[1] Huizinga, Johan, Kultura XVII-wiecznej Holandii, Kraków: Universitas, 2008 

[2] GlosPolski.nl, Skandal polityczny w Holandii: FvD bojkotowane w miastach. Powiązania z ekstremistami na listach wyborczych, Paulina Szulc, 06.02.2026, dostęp: https://glospolski.nl/skandal-polityczny-w-holandii-fvd-bojkotowane-w-miastach-powiazania -z-ekstremistami-na-listach-wyborczych/ (dostęp: 25.02.2026). 

[3] Euractiv.pl, Rob Jetten – kim jest, prawdopodobnie przyszły premier Holandii, Aleksandra Krzysztofek, 30.10.2025, dostęp: https://euractiv.pl/section/demokracja/news/rob-jetten-kim-jest-prawdopodobnie-przyszly-pre mier-holandii/ (dostęp: 25.02.2026). 

[4] Politico.eu, 5 things to know about new Dutch government’s plans, 30.01.2026, dostęp: https://www.politico.eu/article/5-things-to-know-about-new-dutch-governments-plans/ (dostęp: 25.02.2026). 

[5] Wiatrak.nl, Rola i szansa holenderskiej gospodarki w świecie, 07.01.2026, dostęp: https://www.wiatrak.nl/23257/rola-i-szansa-holenderskiej-gospodarki-w-swiecie (dostęp: 25.02.2026). 

[6] NLTimes.nl, CDA’s Berendsen, member European Parliament, named minister foreign affairs, 07.01.2026, dostęp: https://nltimes.nl/2026/02/07/cdas-berendsen-member-european-parliament-named-minister-f oreign-affairs (dostęp: 25.02.2026). 

[7] Euronews Polska, Wybory w Holandii: wyniki. Centrowa D66 zwycięzcą w holenderskich wyborach parlamentarnych, Emilia Ruiter i Agata Todorow, 31.10.2025, dostęp: https://pl.euronews.com/2025/10/31/wybory-w-holandii-wyniki-centrowa-d66-zwyciezca-w holenderskich-wyborach-parlamentarnych (dostęp: 25.02.2026). 

[8] NLTimes.nl, Dutch government revoked 90 citizenships in four years, 09.02.2026, dostęp: https://nltimes.nl/2026/02/08/dutch-government-revoked-90-citizenships-four-years (dostęp: 25.02.2026). 

[9] European Union – Europe.eu, Netherlands, brak daty publikacji/aktualizacji, dostęp: https://european-union.europa.eu/principles-countries-history/eu-countries/netherlands_pl (dostęp: 25.02.2026).

[10] PWN – Encyklopedia (encyklopedia.pwn.pl), Holandia – ustrój polityczny, brak daty publikacji/aktualizacji, dostęp: https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Holandia-Ustroj-polityczny;4574263.html (dostęp: 25.02.2026). 

[11] NEW.org.pl, Progresywny premier w prawicowym rządzie. Holenderski paradoks Roba Jettena, Patryk Kulpok, dostęp: https://new.org.pl/5636,progresywny_premier.html (dostęp:  21.01.2026).

Artykuł Moment wyboru. Koalicja rządowa w Holandii pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Partnerstwo z konieczności. UE i Indie zawierają strategiczną umowę /partnerstwo-z-koniecznosci-ue-i-indie-zawieraja-strategiczna-umowe/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=partnerstwo-z-koniecznosci-ue-i-indie-zawieraja-strategiczna-umowe Mon, 16 Feb 2026 20:59:08 +0000 /?p=8304 W dobie nasilającej się rywalizacji chińsko-amerykańskiej, świat od wielu miesięcy doświadcza intensywnych działań o charakterze konsolidowania sił i redefinicji systemu międzynarodowego. Konfrontacyjna i trudna do przewidzenia polityka obecnej administracji amerykańskiej, w połączeniu z narastającą tendencją Chin do instrumentalizowania relacji gospodarczych dla osiągania politycznych korzyści, wzmacnia wśród dużej części decydentów politycznych przekonanie o konieczności ograniczania nadmiernych […]

Artykuł Partnerstwo z konieczności. UE i Indie zawierają strategiczną umowę pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

W dobie nasilającej się rywalizacji chińsko-amerykańskiej, świat od wielu miesięcy doświadcza intensywnych działań o charakterze konsolidowania sił i redefinicji systemu międzynarodowego. Konfrontacyjna i trudna do przewidzenia polityka obecnej administracji amerykańskiej, w połączeniu z narastającą tendencją Chin do instrumentalizowania relacji gospodarczych dla osiągania politycznych korzyści, wzmacnia wśród dużej części decydentów politycznych przekonanie o konieczności ograniczania nadmiernych zależności od obu hegemonów. Dynamika polityczna osiągnęła poziom niewidziany od czasu upadku Związku Radzieckiego. Na domiar tego, złożoność współczesnych wyzwań sprawia, że większość istotnych decyzji muszą dziś uwzględniać jednocześnie czynniki polityczne, gospodarcze, technologiczne i regulacyjne w skali niespotykanej w poprzednich dekadach. Szczególnie wyraźnie proces ten widoczny jest w Europie, gdzie wieloletni okres ostrożnego podejścia strategicznego ustępuje miejsca przyspieszonej, i jakże koniecznej, mobilizacji. Jej symbolem stała się finalizacja w styczniu 2026 roku dwóch kluczowych porozumień handlowych, z Mercado Común del Sur (Mercosur) oraz z Republiką Indii. O ile jednak umowa z Mercosur wywołała szeroką debatę publiczną i polityczne niesnaski, o tyle porozumienie z Nowym Delhi, mimo porównywalnej wagi strategicznej, przeszło niemal bez echa. A niesłusznie. To właśnie ono wyznacza kurs, który ma umożliwić Unii Europejskiej skuteczniejsze funkcjonowanie w rodzącym się świecie wielobiegunowym.

Autor: Adam Pacuszka


Dlaczego zawarto owo porozumienie właśnie teraz?

Należy podkreślić, że idea pogłębionej współpracy handlowej zarówno z Indiami, jak i z państwami Mercosur, narodziła się w zupełnie innej rzeczywistości geopolitycznej i gospodarczej niż ta, z którą mamy do czynienia obecnie. Negocjacje UE z Mercosur rozpoczęto już w 1999 roku, natomiast rozmowy z Indiami w 2007 roku. Przez długie lata oba procesy pozostawały w martwym punkcie z powodu rozbieżności interesów, a także braku realnej presji na ich finalizację. Od lat 90. XX wieku do końca pierwszej dekady XXI wieku Unia Europejska znajdowała się w zdecydowanie korzystniejszej pozycji gospodarczej niż obecnie. Wysokie tempo wzrostu, stymulowane m.in. wprowadzeniem wspólnej waluty w 2002 roku, oraz względnie stabilne otoczenie międzynarodowe sprawiały, że Bruksela nie była skłonna do daleko idących ustępstw handlowych. Sytuacja strategiczna nie przedstawiała żadnych poważniejszych niebezpieczeństw, ergo nie istniało wówczas poczucie pilnej konieczności zawierania kompromisów. Sytuacja ta uległa jednak zasadniczej zmianie, co dobrze ilustrują dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego (zob. wykresy).

Rysunek  SEQ Rysunek \* ARABIC 1: Wykres logarytmiczny pokazujący udział UE, USA i CHRL w światowym PKB

Rysunek SEQ Rysunek \* ARABIC 1: Wykres logarytmiczny pokazujący udział UE, USA i CHRL w światowym PKB, https://www.imf.org/external/datamapper/NGDPD@WEO/EU/WEOWORLD/USA/CHN?year=1985&yaxis=log

Źródło: https://www.imf.org/external/datamapper/NGDPD @WEO/EU/WEOWORLD/USA/CHN?year=1985&yaxis=log

Tabela 1: Udział UE w światowym PKB

Rok

PKB świata (bln USD)

PKB UE (bln USD)

Udział UE w światowym PKB (%)

1992

25,4

7,3

28,74%

1999

33,12

7,97

24,06%

2007

58,87

14,78

25,11%

2025

117,17

21,1

18,01%

W ciągu ostatnich 33 lat udział Unii Europejskiej w światowym PKB zmniejszył się o ponad 10 punktów procentowych. W połączeniu z narastającymi problemami strukturalnymi europejskiej gospodarki, szeroko opisanymi m.in. w raporcie byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego z 2024 roku, oraz postępującą marginalizacją strategiczną Europy w kluczowych globalnych procesach decyzyjnych, rysuje się obraz co najmniej niepokojący. Unia Europejska, stojąc w obliczu zagrożenia ze strony Rosji, rosnącej presji politycznej i handlowej ze strony Stanów Zjednoczonych oraz ograniczonych możliwości porozumienia z Chinami na płaszczyźnie gospodarczej, od kilku lat intensywnie poszukuje nowych, wiarygodnych partnerów. W tym kontekście Indie jawią się jako jeden z nielicznych podmiotów zdolnych do zaoferowania zarówno skali gospodarczej, jak i względnej autonomii strategicznej wobec głównych globalnych biegunów siły.

Z drugiej strony porozumienia mamy Indie, piątą co do wielkości gospodarkę świata, której wartość w 2025 roku wyniosła około 4,13 bln dolarów. Jednak mimo dynamicznego wzrostu gospodarczego oraz imponującego potencjału demograficznego (ok. 1,5 mld mieszkańców), państwo to przez długi czas nie odgrywało roli proporcjonalnej do swojej skali w systemie międzynarodowym. Dopiero w ostatnich latach, pod rządami Narendry Modiego, Indie weszły w fazę głębokiej transformacji gospodarczej i społecznej. Stereotypowy obraz Indii jako państwa pogrążonego w skrajnej biedzie, braku odpowiednich warunków sanitarnych oraz niedostatku infrastruktury wszelkiego typu powoli stopniowo traci na aktualności. Problemy te nie zostały wprawdzie całkowicie rozwiązane, niemniej władze w Nowym Delhi systematycznie podejmują działania na rzecz ograniczania ubóstwa i modernizacji państwa. Proces ten wzmacnia ambicje społeczne i polityczne Indii oraz sprzyja ich rosnącej aktywności na arenie międzynarodowej. Jednocześnie warto w tym miejscu zaznaczyć, że wewnętrzne przeobrażenia polityczne Indii również mogą, w dłuższej perspektywie czasowej, oddziaływać na charakter i trwałość ich zaangażowania w wielostronne porozumienia gospodarcze. 

Równolegle istotnej zmianie ulega sytuacja strategiczna tego państwa. Od czasów zimnej wojny indyjska klasa polityczna konsekwentnie prowadziła politykę niezaangażowania, starając się balansować pomiędzy ówcześnie rywalizującymi mocarstwami. Wyjątkiem pozostawał sektor zbrojeniowy, w którym Indie w znacznym stopniu opierały się na dostawach ze Związku Radzieckiego, a następnie Federacji Rosyjskiej. W 2026 roku, pomimo licznych prób zbudowania w Indiach niezależnego przemysłu zbrojeniowego, od 60 do 70 procent uzbrojenia indyjskich sił zbrojnych nadal pochodzi z tych źródeł. Dominacja rosyjskiego sprzętu w indyjskich siłach zbrojnych jest rezultatem kilku kluczowych czynników. Współpraca z Moskwą do niedawna pozwalała równoważyć rosnącą potęgę Chińskiej Republiki Ludowej, a bliskie relacje USA z, wrogim Indiom, Pakistanem uniemożliwiały oparcie strategii bezpieczeństwa na Stanach Zjednoczonych. 

Europa z kolei nie stanowiła realnej alternatywy, jej polityka bezpieczeństwa była silnie skoordynowana z USA, a możliwości przemysłowe nie dorównywały skali współpracy ze ZSRR, a następnie z Federacją Rosyjską. Kreml oferował duże ilości sprzętu, względną autonomię jego wykorzystania oraz transfer tańszych niż zachodnie technologii na atrakcyjnych warunkach finansowych. Jednak wybuch pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej w lutym 2022 roku znacząco podważył wiarygodność Moskwy jako partnera wojskowego. Ogromne potrzeby rosyjskiej armii w trakcie obecnie trwającej wojny znacząco utrudniły lub uniemożliwiły realizację zobowiązań wobec części niegdysiejszych sojuszników (Armenia, Syria) oraz kontraktów wobec Nowego Delhi, co wzmocniło tendencję do dywersyfikacji dostawców, zwłaszcza w kierunku Francji i Stanów Zjednoczonych. Ma to szczególne znaczenie tym bardziej, że w ciągu ostatnich pięciu lat Indie prowadziły otwarte starcia zbrojne zarówno z Pakistanem, jak i Chinami – swoimi kluczowymi rywalami. Niemniej jednak, to właśnie napięte relacje i rywalizacja z Państwem Środka, które od 2022 roku istotnie uzależniło od siebie gospodarczo Federację Rosyjską, w coraz większym stopniu zmieniają strategiczne kalkulacje Narendry Modiego.

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym była ofensywna polityka handlowa Stanów Zjednoczonych. Od 2 kwietnia 2025 roku Indie, podobnie jak większość państw świata, zostały objęte cłami wprowadzonymi przez administrację Donalda Trumpa w ramach ,,Dnia Wyzwolenia”. W odróżnieniu jednak od Unii Europejskiej oraz części partnerów USA jak Japonia, Indonezja czy Filipiny, Indie przez długi czas wzbraniały się przed ostatecznym zawarciem dwustronnego porozumienia regulującego nowe warunki wymiany handlowej. Postawa ta, w połączeniu z utrzymywaniem szeroko zakrojonego importu rosyjskich węglowodorów, doprowadziła do dalszej eskalacji napięć. W sierpniu 2025 roku Stany Zjednoczone nałożyły na Indie dodatkowe 25-procentowe cła o charakterze sankcyjnym, co podniosło łączny poziom obciążeń taryfowych do 50 procent. Przy eksporcie do USA o wartości 86,5 mld dolarów (rok fiskalny 2024-2025), stanowiącym blisko 10 procent całkowitego eksportu Indii, oznaczało to istotne i kłopotliwe obciążenie dla indyjskiej gospodarki. 

Suma czynników, takich jak: bezpośrednie zagrożenie ze strony Chin i Pakistanu, erozja partnerstwa z Rosją oraz konfrontacyjna polityka handlowa USA, wymusiła na Indiach głęboką reorientację strategiczną. W tym sensie porozumienie z Unią Europejską należy postrzegać nie tylko jako zwykłą umowę. Jest to przede wszystkim kolejny krok w stronę dywersyfikacji relacji międzynarodowych tego państwa, które podobnie jak UE, poszukuje partnerów, którzy mogą przyczynić się do zmniejszenia problematycznych zależności i zwiększenia bezpieczeństwa. Efektem tegoż było m.in. sfinalizowanie 27 stycznia 2026 roku porozumienia z Unią Europejską, a następnie parę dni później ogłoszenie na początku lutego ,,dealu’’ z administracją Donalda Trumpa, obniżającej amerykańskie cła do 18 procent i normalizującej relacje handlowe z USA. Wcześniej natomiast Indie zawarły umowy z Nową Zelandią, Omanem i Wielką Brytanią, zaś UE dąży do zawarcia lub już zawarła porozumienia z Indonezją, Japonią, Meksykiem, Szwajcarią, a także z wcześniej wspomnianą wspólnotą Mercosur.

Szczegóły porozumienia

,,Europe and India are making history today. We have concluded the mother of all deals. We have created a free trade zone of two billion people, with both sides set to benefit. This is only the beginning. We will grow our strategic relationship to be even stronger.” – napisała na swoim profilu w serwisie X przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.. 

Trudno odmówić tym słowom pewnej trafności. Zawarta umowa o wolnym handlu (FTA), uzupełniona rozdziałem dotyczącym partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, obejmuje swoim zakresem około dwóch miliardów ludzi w gospodarkach odpowiadających za blisko jedną piątą światowego PKB. 

Zgodnie z ustaleniami Nowe Delhi stopniowo obniży lub zniesie cła na 96,6% eksportu z Unii Europejskiej, podczas gdy Bruksela zredukuje taryfy na 99,5% towarów z Indii w okresie siedmiu lat. Liberalizacja obejmie przede wszystkim sektory: elektromaszynowy, motoryzacyjny, lotniczy, kosmiczny, medyczny, chemiczny, odzieżowy oraz spożywczy. Jednakże, tym szczególnie istotnym elementem negocjacji jest właśnie sektor motoryzacyjny. W ramach porozumienia Nowe Delhi zgodziło się na stopniowe obniżenie ceł na samochody importowane z Unii Europejskiej, z dotychczasowych stawek sięgających nawet 110% do 40% w pierwszym etapie liberalizacji. Docelowo taryfy mają zostać zredukowane do 10%. Ustalono jednak limit, preferencyjne stawki obejmą maksymalnie 250.000 pojazdów rocznie. Rząd Indii zaakceptował również natychmiastową redukcję ceł na ograniczoną liczbę samochodów wyprodukowanych w UE o wartości powyżej 15.000 euro. Rozwiązanie to poprawi dostęp do indyjskiego rynku dla europejskich producentów, takich jak Volkswagen, Mercedes-Benz czy BMW, przynosząc delikatną ulgę, będącemu pod ciągłą presją ze strony konkurencji, sektorowi motoryzacyjnemu.

Cła pozostaną w mocy jedynie na wybrane, wrażliwe produkty rolne, takie jak wołowina, cukier, ryż, drób, mleko w proszku, miód, banany, pszenica miękka, czosnek czy etanol. Unia Europejska dopuści także ograniczony import niektórych produktów rolnych, m.in. mięsa baraniego i koziego, kukurydzy cukrowej, winogron, ogórków, suszonej cebuli, rumu z melasy czy skrobi. Jednak niektóre towary spożywcze UE, takie jak soki owocowe, żywność przetworzona, oliwa z oliwek i inne oleje roślinne oraz napoje spirytusowe, będą objęte stawką obniżoną do 40%.

Oczekuje się, że porozumienie znacząco zwiększy europejski eksport do Indii, który już dziś zapewnia około 800 tys. miejsc pracy w Unii, a tworzeniu kolejnych mają sprzyjać nowe możliwości biznesowe. Według szacunków umowa może przynieść europejskim przedsiębiorstwom oszczędności przekraczające 4,8 mld dolarów rocznie dzięki redukcji ceł oraz zwiększyć wartość dwustronnej wymiany handlowej do około 200 mld dolarów do 2030 roku. Dla porównania, w 2024 r. handel towarami między UE a Indiami wyniósł 120 mld euro (49 mld euro eksportu z UE i 71 mld euro importu). 

Jeśli chodzi zaś o sferę współpracy w zakresie bezpieczeństwa, sprawa jest dalece niesprecyzowana. Umowa nie zawiera bezpośrednich zobowiązań do zakupu sprzętu wojskowego ani elementów paktu obronnego. Stanowi raczej rozszerzenie już istniejącej współpracy, zwłaszcza tej rozwijanej przez Indie z Francją. Mowa tu o zakupionych przez Indie w 2016 roku 36 myśliwcach wielozadaniowych Dassault Rafale oraz kolejnych 26 zamówionych sztukach, z czego 22 ma być wyprodukowane w wersji dostosowanej do operowania z lotniskowców. Kontrakt został podpisany 28 kwietnia 2025 r. i opiewa na kwotę ok. 7–7,5 mld $. Zakończenie realizacji dostaw spodziewane jest na przełomie 2029 i 2031 r. Ogólnie rzecz biorąc, Francja i USA odpowiadają obecnie za 55% obecnych dostaw importowanej broni, reszta przypada na Federację Rosyjską. Równolegle Indie prowadzą rozmowy dotyczące zakupu nowej generacji okrętów podwodnych od Niemiec, co ma wzmocnić ich zdolności morskie w obliczu rosnącej aktywności chińskiej marynarki wojennej na Oceanie Indyjskim.

Porozumienie przewiduje ponadto wzmocnienie współpracy regulacyjnej, uproszczenie zasad inwestycyjnych oraz zwiększenie mobilności pracowników. Zawiera ono także rozdział poświęcony zrównoważonemu rozwojowi, obejmujący m.in. kwestie ochrony środowiska, zmian klimatu oraz praw pracowniczych. Dokument przewiduje stworzenie stałej platformy dialogu w zakresie powiązań między handlem a ochroną środowiska oraz mechanizmy monitorowania wdrażania zobowiązań.

Przed formalnym wejściem w życie umowa musi zostać zatwierdzona przez Radę Unii Europejskiej kwalifikowaną większością głosów oraz uzyskać zgodę Parlamentu Europejskiego. Analogiczne procedury ratyfikacyjne przeprowadzone zostaną w Indiach. Minister handlu Indii zapowiedział, że porozumienie prawdopodobnie wejdzie w życie do końca 2026 roku.


Bibliografia:

[1] Agrawal R., The New Idea of India. Narendra Modi’s Reign Is Producing a Less Liberal but More Assured Nation [W:] Foreign Policy, [online], 2024-04-08, https://foreignpolicy.com/2024/04/08/india-modi-bjp-elections/, [dostęp: 9.02.2026].

[2] Defense News Aerospace 2025, India and France Officially Sign $7.5 Billion Agreement for 26 Rafale Marine Jets to Modernize Carrier Strike Capabilities [W:] Army Recognition, [online], 2025-04-29, https://www.armyrecognition.com/news/aerospace-news/2025/india-and-france-officially-sign-7-5-billion-agreement-for-26-rafale-marine-jets-to-modernize-carrier-strike-capabilities, [dostęp: 12.02.2026].

[3] European Union–Mercosur Partnership Agreement [W:] Wikipedia. The Free Encyclopedia, [online], https://en.wikipedia.org/wiki/EU%E2%80%93Mercosur_Partnership_Agreement, [dostęp: 9.02.2026].

[4] FactoData, India US Trade 2025: Sector Wise Data, Growth Trends & Key Exports [W:] FactoData, [online], https://factodata.com/how-big-is-india-us-trade-latest-data-sector-analysis/, [dostęp: 9.02.2026].

[5] Ganguly S., The Other India-EU Deal. The Trade Pact May Be Getting All the Attention, but the Pair Also Inked a Landmark Defense Agreement [W:] Foreign Policy, [online], 2026-01-28, https://foreignpolicy.com/2026/01/28/india-eu-security-defense-partnership/, [dostęp: 9.02.2026].

[6] GDP by Country (2025) – IMF [W:] Worldometer, [online], https://www.worldometers.info/gdp/gdp-by-country/, [dostęp: 9.02.2026].

[7] India–European Union Free Trade Agreement [W:] Wikipedia. The Free Encyclopedia, [online], https://en.wikipedia.org/wiki/India%E2%80%93European_Union_Free_Trade_Agreement, [dostęp: 9.02.2026].

[8] Międzynarodowy Fundusz Walutowy, GDP, Current Prices [W:] IMF, [online], https://www.imf.org/external/datamapper/NGDPD@WEO/OEMDC/ADVEC/WEOWORLD, [dostęp: 9.02.2026].

[9] Ministerstwo Rozwoju i Technologii, UE osiągnęła porozumienie z Indiami w kwestii umowy o wolnym handlu [W:] gov.pl, [online], https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/ue-osiagnela-porozumienie-z-indiami-w-kwestii-umowy-u-wolnym-handlu, [dostęp: 12.02.2026].

[10] Sharp A., India, EU Clinch Long-Delayed Trade Deal Amid Trump’s Tariff War. The Agreement Highlights a Wider Global Trend to Diversify Markets Away from the United States [W:] Foreign Policy, [online], 2026-01-27, https://foreignpolicy.com/2026/01/27/india-european-union-eu-free-trade-deal-trump-tariffs/, [dostęp: 9.02.2026].

[11] Von der Leyen U., wpis w serwisie X [W:] X, [online], 2026-01-27, https://x.com/vonderleyen/status/2016039782439129113?s=20, [dostęp: 12.02.2026].

Zdjęcie na okładce: Prime Minister of Bharat, Shri Narendra Damodardas Modi greets President of the European Commission, Ursula von der Leyen on her arrival on the occasion of 77th Republic Day celebrations at Kartavya Path, Prime Minister’s Office (GODL-India), GODL-India <https://data.gov.in/sites/default/files/Gazette_Notification_OGDL.pdf>, via Wikimedia Commons.

O Autorze

Nazywam się Adam Pacuszka. Jestem absolwentem filologii romańskiej I stopnia, a obecnie studiuję politologię na II stopniu. Interesuję się polityką, w szczególności tą międzynarodową, historią i nauką języków obcych. W wolnym w czasie lubię napić się dobrej kawy i pobawić się z moim kotem.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Partnerstwo z konieczności. UE i Indie zawierają strategiczną umowę pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Opowieść o trzech miastach i dyplomacji: Munster, Utrecht, Wiedeń /opowiesc-o-trzech-miastach-i-dyplomacji-munster-utrecht-wieden/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=opowiesc-o-trzech-miastach-i-dyplomacji-munster-utrecht-wieden Tue, 03 Feb 2026 16:52:14 +0000 /?p=8231 Czy dyplomacja ma realne przełożenie na rzeczywistość? Kiedy wymyśliliśmy podstawowe prawa w kontaktach międzynarodowych? Powszechne w polskim przekazie jest, aby na drodze poznawania historii dyplomacji, prawa międzynarodowego, jedynie zahaczyć — raczej z poczucia zgodności z chronologią niż w ramach szczegółowej analizy tematu — o kwestię ewolucji i historii linearnego rozwoju. Dlatego w niniejszym artykule postaram […]

Artykuł Opowieść o trzech miastach i dyplomacji: Munster, Utrecht, Wiedeń pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Czy dyplomacja ma realne przełożenie na rzeczywistość? Kiedy wymyśliliśmy podstawowe prawa w kontaktach międzynarodowych? Powszechne w polskim przekazie jest, aby na drodze poznawania historii dyplomacji, prawa międzynarodowego, jedynie zahaczyć — raczej z poczucia zgodności z chronologią niż w ramach szczegółowej analizy tematu — o kwestię ewolucji i historii linearnego rozwoju. Dlatego w niniejszym artykule postaram się odpowiedzieć na przedstawione na początku pytania i zaprezentować cały proces dążenia do nowoczesnych form dyplomacji, trwający prawie 200 lat.

Autor: Kacper Czwarno


Rozwój współczesnych relacji międzynarodowych: od Westfalii do wyzwań XXI wieku 

Rozwój współczesnych relacji międzynarodowych, opartych na prawie międzynarodowym i dyplomacji, nie był procesem spontanicznym ani jednolitym. Przez stulecia kontynent podlegał skomplikowanym przemianom politycznym, społecznym i religijnym, w których centralną rolę odgrywała kwestia władzy, suwerenności i kontroli nad terytorium. Już od średniowiecza dynamika konfliktów i sojuszy między państwami wymuszała tworzenie instrumentów umożliwiających zarządzanie napięciami międzynarodowymi, choć na początku były one oparte głównie na siłach militarnych i autorytecie kościelnym. 

W średniowiecznej Europie dominacja Kościoła Katolickiego i Świętego Cesarstwa Rzymskiego narzucała porządek oparty na hierarchii religijnej i dynastycznej, w którym państwa i księstwa często pełniły rolę marionetek większych sił politycznych – system feudalny oparty na zasadzie rozbudowanych lennych terytoriów i seniorów. Złożona struktura Świętego Cesarstwa – składającego się z setek podmiotów o zróżnicowanej autonomii – była przykładem systemu, w którym formalna przynależność nie gwarantowała rzeczywistej kontroli ani stabilności. Konflikty lokalne, często wywoływane przez spory religijne i dynastyczne, mogły w krótkim czasie eskalować do wojen o charakterze ogólnoeuropejskim, jak pokazała wojna trzydziestoletnia. 

Pokój westfalski i narodziny zasady suwerenności
 

Proces kształtowania nowoczesnej dyplomacji europejskiej w XVII i XVIII wieku nieodłącznie wiązał się z rozwojem protokołów negocjacyjnych oraz formalnych mechanizmów regulujących stosunki międzynarodowe jak i, co najważniejsze, ciągłej pracy nad rodzącym się w ogniu wojen europejskich prawem międzynarodowym. Pierwszym historycznym przykładem, w którym te elementy znalazły pełne zastosowanie, były traktaty westfalskie kończące wojnę trzydziestoletnią w 1648 roku.

W kontekście wojny trzydziestoletniej i pokoju westfalskiego pojawia się kluczowe pojęcie suwerenności państwowej i równości w rozmowach pokojowych. Przed Westfalią państwa często definiowane były przez przynależność do dynastii lub wyznania religijnego; po 1648 roku zaczęto uznawać, że suwerenne państwo, a nie cesarstwo czy Kościół, jest podstawowym elementem porządku międzynarodowego. To przedefiniowanie roli państwa wymagało jednak stworzenia narzędzi umożliwiających przekształcenie zasady suwerenności w praktyczne mechanizmy współpracy i kontroli. 

W względach protokolarnych, przez ilość delegatów (było ich aż 235, plus około trzy razy tyle służby, gwardzistów, kucharzy, służących w liberiach i stajennych) i stron reprezentowanych w celu zmniejszenia napięć i zbliżenia poziomu stron, ustanowiono, że każdy król będzie tytułowany “jego królewską mością”, a do wszystkich królewskich i elektorskich ambasadorów powinno zwracać się “ekscelencjo”. Istotne w pokoju westfalskim było ustanowienie braku dominacji jednej grupy interesów nad drugą. W tym celu rozmowy prowadzono w dwóch oddzielnych miastach: Munster i Osnabruck, gdzie równolegle omawiane były sprawy Europy Zachodniej i Europy Środkowej. 

Postanowienia traktatów westfalskich obejmowały szeroki zakres kwestii terytorialnych, religijnych i suwerennościowych. Wyznaczono granice państw niemieckich, potwierdzono niezależność Szwajcarii i Holandii oraz wprowadzono zasadę równouprawnienia wyznań katolickiego, luterańskiego i kalwińskiego. Potwierdzając zasadę suwerenności, zakazano ingerencji w wewnętrzną politykę innych państw i księstw, co stanowiło fundament nowoczesnego prawa międzynarodowego. 

Testowanie zasady westfalskiej w praktyce: wyzwania XX wieku
 

Zasada suwerenności państwowej, ustanowiona w Westfalii, była wielokrotnie testowana na przestrzeni kolejnych stuleci, pokazując zarówno swoją trwałość, jak i ograniczenia. Pierwszym poważnym wyzwaniem dla systemu westfalskiego w XX wieku było powstanie Ligi Narodów w 1920 roku. Organizacja ta, będąca bezpośrednią odpowiedzią na horror I wojny światowej, stanowiła próbę instytucjonalizacji międzynarodowego pokoju zgodnie z wizją Saint-Pierre’a – stałego zgromadzenia państw dysponującego mechanizmami egzekwowania postanowień. Liga Narodów była pierwszą międzynarodową organizacją, która miała sprawować kontrolę nad przestrzeganiem prawa międzynarodowego i zapobiegać konfliktom poprzez mechanizmy arbitrażu i sankcji. 

Jednak Liga Narodów szybko ujawniła fundamentalny konflikt między zasadą suwerenności a skuteczną kolektywną egzekucją prawa międzynarodowego. Kiedy w 1931 roku Japonia najechała Mandżurię, a w 1935 roku Włochy Etiopię, Liga okazała się bezsilna – zasada suwerenności i brak mechanizmów przymusu uniemożliwiły skuteczną interwencję. Państwa członkowskie nie były skłonne poświęcić swojej suwerenności na rzecz kolektywnego bezpieczeństwa, co pokazało, że westfalski system, choć trwały, wymaga rewizji w obliczu nowych zagrożeń globalnych.

Druga wojna światowa brutalnie zweryfikowała założenie, że suwerenność państwowa jest nienaruszalna. Zbrodnie nazistowskich Niemiec pokazały, że absolutna zasada nieinterwencji może chronić reżimy ludobójcze. Proces norymberski po wojnie ustanowił precedens, że pewne normy międzynarodowe przewyższają suwerenność państwową, co było rewolucją w systemie westfalskim. To doświadczenie doprowadziło ostatecznie do powstania koncepcji “odpowiedzialności za ochronę” (Responsibility to Protect), która modyfikuje westfalską zasadę suwerenności – państwo traci prawo do ochrony swojej suwerenności, jeśli dopuszcza się zbrodni przeciwko ludzkości. 

Współcześnie zasada suwerenności westfalskiej napotyka na kolejne wyzwania. Interwencje humanitarne w Kosowie (1999), gdzie NATO zaatakowało Jugosławię bez mandatu ONZ w celu zapobieżenia czystkom etnicznym, pokazały napięcie między ochroną praw człowieka a szacunkiem dla suwerenności. Z jednej strony interwencja zapobiegła masakrom, z drugiej naruszyła podstawową zasadę prawa międzynarodowego. Podobnie inwazja na Irak w 2003 roku, uzasadniana przez USA i Wielką Brytanię koniecznością obalenia dyktatury, była przez większość społeczności międzynarodowej uznana za pogwałcenie suwerenności państwa i prawa międzynarodowego. 

Najbardziej aktualnym testem systemu westfalskiego jest rosyjska agresja na Ukrainę rozpoczęta w 2014 roku aneksją Krymu i kontynuowana pełnoskalową inwazją w 2022 roku. Rosja, powołując się na potrzebę “ochrony rosyjskojęzycznej ludności”, złamała fundamentalną zasadę nienaruszalności granic i suwerenności terytorialnej – zasadę, która od 1648 roku stanowiła rdzeń europejskiego porządku międzynarodowego. Co więcej, Rosja – jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ – zademonstrowała strukturalną słabość systemu, w którym największe mocarstwa mogą blokować międzynarodową reakcję na własne naruszenia prawa. 

Reakcja społeczności międzynarodowej na agresję rosyjską pokazuje jednocześnie trwałość westfalskich zasad. Sankcje ekonomiczne, izolacja dyplomatyczna Rosji, dostarczanie broni Ukrainie i wsparcie polityczne dla jej integralności terytorialnej – wszystko to potwierdza, że zasada suwerenności państwowej pozostaje podstawą porządku międzynarodowego. Jednak konflikt pokazał również, że westfalski system wymaga uzupełnienia o skuteczne mechanizmy egzekucji – bez nich zasady pozostają tylko deklaracjami. 

Traktaty utrechckie i rozwój multilateralnej dyplomacji
 

Wydarzeniem łączącym dwa wielkie wydarzenia z zakresu rozwoju dyplomacji było, dziejące się ponad sześćdziesiąt lat później – bo w 1713 roku – wypracowanie traktatów utrechckich kończących wojnę o sukcesję hiszpańską, które pokazały rozwój i pełną integrację protokołu. Traktat w Utrechcie nie tylko kończył wojnę, ale również pokazał, że sam wynik konfliktu militarnego nie wystarcza do zapewnienia trwałego pokoju. Ważne było wprowadzenie wielostronnych instytucji negocjacyjnych, precyzyjnych protokołów i mechanizmów arbitrażu, które pozwalały równoważyć interesy mocarstw w sposób stabilny i przewidywalny.

Tym, co wykształciło się w trakcie kongresu, był nowoczesny system mediacji, którego rolę pełniła Holandia i Wielka Brytania (złączone wtedy unią personalną po chwalebnej rewolucji). Rola mediatorów i procedury arbitrażowe były tutaj równie istotne. Doświadczeni dyplomaci, tacy jak Melchior de Polignac w imieniu Francji, pełnili funkcję koordynatorów i rozjemców, umożliwiając rozwiązywanie sporów między państwami. Mechanizmy ratyfikacji zapewniały trwałość postanowień – każde ustalenie wymagało formalnej akceptacji wszystkich uczestników, co nadawało traktatom legitymizację prawną i polityczną, a zarazem zmniejszało ryzyko jednostronnej reinterpretacji. 

Postanowienia utrechckie obejmowały fundamentalne zagadnienia sukcesji dynastii, podziału terytoriów oraz równowagi politycznej. Wnuk Ludwika XIV objął tron hiszpański, ale utracił część europejskich posiadłości, a Francja musiała zrezygnować z kolonii w Ameryce Północnej, co równoważyło zyski Anglii w handlu i monopolu na transport niewolników do kolonii hiszpańskich. 

Mediacja i równowaga sił w praktyce XX i XXI wieku: konferencje w Teheranie i Jałcie 

System mediacji wypracowany w Utrechcie znalazł swoje odzwierciedlenie w dwóch kluczowych konferencjach II wojny światowej – w Teheranie (1943) i Jałcie (1945). Konferencje te, choć odbywały się w warunkach wojny totalnej, wykorzystały fundamentalne zasady utrechckiego modelu: wielostronność negocjacji, rolę mediatorów i kompromis oparty na równowadze sił. 

W Teheranie Franklin D. Roosevelt, Winston Churchill i Józef Stalin spotykali się po raz pierwszy jako “Wielka Trójka”, negocjując strategię wojenną i zarys powojennego porządku. Roosevelt pełnił w pewnym sensie rolę mediatora między brytyjskim imperializmem a sowieckim ekspansjonizmem, próbując stworzyć podstawy dla przyszłego systemu ONZ. Kluczowe było ustalenie drugiego frontu w Europie, co było kompromisem między interesami strategicznymi aliantów. Podobnie jak w Utrechcie, gdzie Wielka Brytania i Holandia pełniły funkcję mediatorów, w Teheranie USA starały się równoważyć sprzeczne interesy mocarstw. 

Konferencja jałtańska w lutym 1945 roku była jeszcze bardziej złożonym przedsięwzięciem dyplomatycznym. Ustalenia dotyczące podziału Europy na strefy wpływów, przyszłości Polski, losów Niemiec i utworzenia ONZ wymagały skomplikowanych negocjacji i kompromisów. System, w którym każde z mocarstw mogło zawetować decyzje w przyszłej Radzie Bezpieczeństwa ONZ, był bezpośrednim echem utrechckiego wymogu ratyfikacji przez wszystkie strony – żadne państwo nie mogło zostać zmuszone do akceptacji rozwiązań sprzecznych z jego żywotnymi interesami. 

Jednak Jałta pokazała również fundamentalną słabość systemu utrechckiego: równowaga sił działa tylko wtedy, gdy wszystkie strony są gotowe przestrzegać ustaleń. Stalin systematycznie łamał postanowienia dotyczące wolnych wyborów w Polsce i innych krajach

Europy Środkowo-Wschodniej, wykorzystując obecność Armii Czerwonej do narzucenia kontroli komunistycznej. To pokazało, że formalne protokoły i procedury ratyfikacyjne są bezsilne wobec faktycznej dysproporcji siły militarnej na miejscu. 

Współczesne próby mediacji międzynarodowej często natrafiają na podobne problemy. Porozumienia mińskie (Mińsk I w 2014 i Mińsk II w 2015), które miały zakończyć konflikt na wschodzie Ukrainy, były negocjowane przy mediacji Niemiec i Francji w formacie normandzkiego, bezpośrednio wzorowanym na modelu utrechckim. Jednak podobnie jak w przypadku ustaleń jałtańskich, Rosja systematycznie naruszała postanowienia, wspierając separatystów i utrzymując wojskową obecność w Donbasie. To pokazuje, że system mediacji wymaga nie tylko dobrej woli, ale przede wszystkim mechanizmów egzekucji – których ani w XVIII, ani w XXI wieku nie udało się skutecznie ustanowić. 

Kongres wiedeński i formalizacja protokołu dyplomatycznego
 

Kongres wiedeński, mający miejsce w 1815 roku, stanowi kulminację ewolucji w zakresie stosunków międzynarodowych. Tutaj protokół dyplomatyczny i prawo międzynarodowe osiągnęły najwyższy poziom precyzji: harmonogram obrad, hierarchia delegatów, procedury głosowania i formalizacja postanowień traktatowych stały się instrumentem utrzymywania równowagi sił w całej Europie. Często w starszych pracach naukowych to właśnie Kongres Wiedeński (zwany również “Tańczącym Kongresem”) jest punktem początkowym w historii stosunków międzynarodowych. 

Podczas kongresu wiedeńskiego wykształcono w pełni regułę precedencji, która początkowo służyła do ustalania kolejności uczestników spotkań dyplomatycznych, a następnie zaczęła być stosowana szerzej w relacjach międzynarodowych, także poza ścisłym kontekstem dyplomatycznym, a zaczęła być stosowana również w kontekście grzecznościowym. Najważniejszym osiągnięciem kongresu w zakresie protokołu dyplomatycznego było ustalenie klas szefów misji dyplomatycznych oraz kolejności w ich obrębie. W celu uniknięcia sporów podzielono ich na cztery klasy: ambasadorów, legatów i nuncjuszy; posłów nadzwyczajnych i ministrów pełnomocnych; ministrów-rezydentów (funkcjonujących krótko); oraz chargés d’affaires (którzy obecnie stanowią trzecią klasę). 

Ustalono również, że pierwszeństwo w ramach danej klasy nie zależy od znaczenia państwa czy pozycji władcy, lecz od obiektywnego kryterium – daty rozpoczęcia pełnienia funkcji w danym państwie. Potrzeba uporządkowania precedencji wynikała ze wzrostu liczby stałych przedstawicielstw dyplomatycznych. Postanowienia kongresu wiedeńskiego dotyczące pierwszeństwa w stosunkach międzynarodowych zachowały aktualność do dziś, a późniejsze zmiany miały głównie charakter porządkujący i nie zmieniły istoty tej zasady.

Wiedeński protokół dyplomatyczny w XX i XXI wieku: trwałość i adaptacja
 

System protokołu dyplomatycznego ustanowiony w Wiedniu okazał się niezwykle trwały i jest stosowany po dziś dzień, choć był wielokrotnie testowany przez zmieniające się realia polityczne. Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku skodyfikowała i zmodernizowała zasady wiedeńskie, potwierdzając ich fundamentalną wartość. Konwencja ta, ratyfikowana przez 193 państwa, ustala hierarchię przedstawicieli dyplomatycznych, zasady immunitetów i przywilejów oraz procedury akredytacji – wszystkie te elementy są bezpośrednią kontynuacją ustaleń z 1815 roku. 

Jednym z najpoważniejszych testów wiedeńskiego systemu był kryzys związany z zajęciem ambasady amerykańskiej w Teheranie w 1979 roku. Irańscy rewolucjoniści przetrzymywali amerykańskich dyplomatów jako zakładników przez 444 dni, rażąco naruszając fundamentalną zasadę nietykalności przedstawicieli dyplomatycznych. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze jednoznacznie potępił Iran, potwierdzając uniwersalność zasad wiedeńskich, ale brak skutecznych mechanizmów egzekucji pokazał, że formalne zasady są bezsilne wobec państw działających poza systemem międzynarodowym. 

Podobne naruszenia miały miejsce w przypadku ataku na ambasadę USA w Benghazi w 2012 roku czy zabójstwa w ambasadzie Arabii Saudyjskiej w Stambule w 2018 roku. Każde z tych wydarzeń potwierdzało wartość wiedeńskich zasad – międzynarodowa społeczność jednoznacznie potępiała naruszenia – ale jednocześnie pokazywało ich ograniczenia w obliczu aktorów niepaństwowych czy państw działających cynicznie. 

Innym interesującym przykładem adaptacji systemu wiedeńskiego jest kwestia uznania dyplomatycznego nowych państw. Po rozpadzie Jugosławii w latach 90. XX wieku powstało pytanie o kolejność uznawania nowych republik i akredytacji ich przedstawicieli dyplomatycznych. Uznanie Chorwacji i Słowenii przez Niemcy w 1991 roku, jeszcze przed konsensem międzynarodowym, pokazało napięcie między formalnymi zasadami precedencji a realpolitik. Jednak ostatecznie system zadziałał – wszystkie nowe państwa ustanowiły przedstawicielstwa dyplomatyczne zgodnie z wiedeńskimi procedurami, a hierarchia ambasadorów była ustalana według obiektywnego kryterium daty akredytacji. 

Współcześnie system wiedeński musi radzić sobie z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberataki na ambasady czy kwestia przedstawicielstw dyplomatycznych podmiotów niepaństwowych. Unia Europejska posiada własne delegacje dyplomatyczne, których status nie pasuje idealnie do wiedeńskiej hierarchii. Palestyna została uznana przez wiele państw i posiada przedstawicielstwa dyplomatyczne, choć jej status państwowości jest kwestionowany. To pokazuje, że system wiedeński, choć trwały, wymaga ciągłej adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości międzynarodowej.

Konflikt na Bałkanach: testowanie systemu w obliczu rozpadu państwa
 

Wojny na Bałkanach w latach 90. XX wieku stanowiły kompleksowy test wszystkich trzech filarów systemu: zasady suwerenności westfalskiej, mechanizmów mediacji utrechckich i protokołu dyplomatycznego wiedeńskiego. Rozpad Jugosławii w 1991 roku natychmiast postawił pytanie o suwerenność – czy republika federalna ma prawo siłą powstrzymać secesję swoich części składowych? Czy nowe republiki mają prawo do suwerenności, nawet jeśli ich granice nie odpowiadają podziałom etnicznym? 

Społeczność międzynarodowa początkowo próbowała zastosować westfalską zasadę nienaruszalności granic, wzywając do zachowania integralności terytorialnej Jugosławii. Jednak brutalność wojny i czystki etniczne wymusiły rewizję tego stanowiska. Uznanie niepodległości Chorwacji, Słowenii, a później Bośni i Hercegowiny było de facto przyznaniem, że zasada suwerenności może być podporządkowana prawu narodów do samostanowienia – przesunięcie, które naruszało klasyczną interpretację westfalską. 

Próby mediacji międzynarodowej na Bałkanach były bezpośrednim testem utrechckiego modelu. Konferencja pokojowa w Dayton w 1995 roku, która zakończyła wojnę w Bośni, wykorzystała wszystkie elementy utrechckiego systemu: wielostronność negocjacji (uczestniczyli przedstawiciele Bośni, Serbii, Chorwacji oraz mediatorzy z USA, UE i Rosji), rolę mediatora (kluczową rolę odegrał Richard Holbrooke jako reprezentant USA) i kompromis oparty na równowadze sił (Bośnia została podzielona na dwie jednostki autonomiczne, co odzwierciedlało realia militarne na miejscu). 

Porozumienia z Dayton pokazały jednocześnie mocne i słabe strony systemu utrechckiego. Z jednej strony, mediacja międzynarodowa rzeczywiście zakończyła wojnę i stworzyła ramy dla pokoju. Z drugiej strony, kompromis oparty na równowadze sił utrwalił podział etniczny i stworzył niefunkcjonalne państwo, w którym antagonizmy między grupami pozostają żywe po niemal 30 latach. To pokazuje fundamentalne pytanie: czy trwały pokój może być oparty wyłącznie na równowadze sił, czy wymaga również głębszej transformacji społecznej i pojednania? 

Interwencja NATO w Kosowie w 1999 roku była jeszcze bardziej kontrowersyjnym testem systemu. Atak na Jugosławię bez mandatu ONZ był bezprecedensowym naruszeniem westfalskiej zasady suwerenności – mocarstwa zachodnie zdecydowały, że ochrona ludności albańskiej przed czystkami etnicznymi przeważa nad szacunkiem dla integralności terytorialnej Serbii. To był moment, w którym “odpowiedzialność za ochronę” wygrała z klasyczną suwerennością. Jednak brak formalnego mandatu ONZ i sprzeciw Rosji i Chin pokazały, że taka reinterpretacja westfalskiego systemu nie ma powszechnej akceptacji.

Wnioski: system westfalsko-utrechcko-wiedeński w XXI wieku 

Analiza historyczna rozwoju protokołu dyplomatycznego i prawa międzynarodowego od Westfalii, przez Utrecht, po Wiedeń, a następnie ich testowanie w praktyce XX i XXI wieku, prowadzi do kilku kluczowych wniosków. 

Po pierwsze, fundamentalne zasady systemu – suwerenność państwowa, równowaga sił, formalizacja procedur dyplomatycznych – pozostają aktualne i stanowią rdzeń współczesnego porządku międzynarodowego. Nawet w obliczu nowych wyzwań, takich jak globalizacja, terroryzm międzynarodowy czy zmiany klimatyczne, państwa narodowe pozostają podstawowymi aktorami sceny międzynarodowej, a ich suwerenność jest szanowana przez prawo międzynarodowe. Organizacja Narodów Zjednoczonych, mimo wszystkich swoich ograniczeń, jest bezpośrednią spadkobierczynią systemu wielostronnej dyplomacji zapoczątkowanego w Westfalii i rozwijającego się przez Utrecht i Wiedeń. 

Po drugie, system ten jest stale adaptowany i modyfikowany w odpowiedzi na nowe realia. Koncepcja “odpowiedzialności za ochronę” modyfikuje westfalską zasadę nienaruszalności suwerenności, uznając, że państwa mają odpowiedzialność wobec własnych obywateli. Rozwój prawa humanitarnego międzynarodowego, trybunały międzynarodowe takie jak Międzynarodowy Trybunał Karny, regionalne organizacje integracyjne jak Unia Europejska – wszystkie te instytucje stanowią ewolucję, a nie rewolucję w stosunku do historycznego systemu. UE, z jej częściową cesją suwerenności na rzecz instytucji ponadnarodowych, jest najbardziej zaawansowaną próbą przekroczenia ograniczeń systemu westfalskiego, zachowując jednocześnie jego fundamentalne zasady. 

Po trzecie, największą słabością systemu pozostaje brak skutecznych mechanizmów egzekucji. Wszystkie historyczne i współczesne przykłady – od Ligi Narodów, przez naruszenia ustaleń jałtańskich, po agresję na Ukrainę – pokazują, że formalne zasady i procedury są bezsilne wobec państw dysponujących siłą militarną i polityczną wolą do ich naruszenia. Strukturalna słabość ONZ, gdzie mocarstwa posiadają prawo weta, uniemożliwia skuteczną reakcję na naruszenia prawa międzynarodowego przez stałych członków Rady Bezpieczeństwa. To fundamentalne pytanie – jak egzekwować prawo międzynarodowe wobec najpotężniejszych państw – pozostaje bez satysfakcjonującej odpowiedzi. 

Po czwarte, protokół dyplomatyczny i formalne procedury negocjacyjne, choć mogą wydawać się technicznymi szczegółami, w rzeczywistości pełnią kluczową funkcję w utrzymywaniu stabilności międzynarodowej. Hierarchia przedstawicieli dyplomatycznych, zasady immunitetów, procedury mediacji i ratyfikacji – wszystkie te elementy zmniejszają ryzyko nieporozumień, umożliwiają komunikację nawet między wrogimi państwami i tworzą ramy dla przewidywanej interakcji. W świecie, w którym broń jądrowa sprawia, że konflikt między mocarstwami może oznaczać zagładę ludzkości, te “nudne” procedury dyplomatyczne mogą być różnicą między pokojem a apokalipsą. 

Wreszcie, rozwój systemu westfalsko-utrechcko-wiedeńskiego pokazuje fundamentalną prawdę o stosunkach międzynarodowych: porządek międzynarodowy nie jest naturalny czy

spontaniczny, lecz musi być świadomie konstruowany, utrzymywany i stale adaptowany. Każde pokolenie staje przed wyborem – czy będzie respektować i rozwijać zasady prawa międzynarodowego, czy pozwoli na powrót do anarchii i prawa siły. Współczesne wyzwania – od wojny w Ukrainie, przez kryzysy migracyjne, po zmiany klimatyczne – wymagają nie porzucenia systemu wypracowanego przez stulecia, lecz jego głębokiej reformy i wzmocnienia mechanizmów egzekucji. 

System westfalsko-utrechcko-wiedeński nie jest przestarzały, lecz niepełny. Jego podstawowe zasady – suwerenność, równowaga sił, formalne procedury dyplomatyczne – pozostają fundamentem porządku międzynarodowego. Jednak XXI wiek wymaga ich uzupełnienia o skuteczne mechanizmy egzekucji, większą elastyczność wobec aktorów niepaństwowych i globalnych wyzwań oraz głębszego zakorzenienia w wartościach uniwersalnych, takich jak prawa człowieka i demokracja. To jest zadanie dla współczesnej dyplomacji i prawa międzynarodowego – nie zbudować nowego systemu od zera, lecz rozwinąć i wzmocnić ten, który Europa wypracowała przez ostatnie cztery stulecia.


Bibliografia:

[1] Davies, N. Europa. Rozprawa historyka z historią, Kraków: Znak. 

[2] Dobrzycki, W. Historia stosunków międzynarodowych, Warszawa: Scholar. 

[3] Gaxotte, P. Ludwik XIV, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy. 

[4] Grocjusz, H. O prawie wojny i pokoju, Warszawa: PWN. 

[5] Hazard, P. Myśl europejska w XVIII wieku. Od Monteskiusza do Lessinga, Warszawa: PIW. 

[6] Herre, F. Metternich, Warszawa: PIW. 

[7] Kissinger, H. Dyplomacja, Warszawa: Philip Wilson. 

[8] Kissinger, H. Świat przywrócony, Warszawa: PISM. 

[9] Małecki, P. Powojnie. Jak Moskwa oszukała Zachód w 1945 roku, [wydawnictwo]. 

[10] Orieux, J. Talleyrand, Warszawa: PIW. 

[11] Orłowski, T. Protokół dyplomatyczny. Ceremoniał i etykieta, Warszawa: PISM. 

[12] Petraeus, D., Roberts, A. Konflikt, Warszawa: Znak. 

[13] Sielska, Z. Zrozumieć Bałkany, Warszawa: Żwakowskie. 

[14] Wilson, P. H. Wojna trzydziestoletnia 1618–1648, Warszawa: Bellona. 

[15] Czwarno, K. Historia dyplomacji, Stowarzyszenie Racja. 

[16] Encyclopaedia Britannica (online) 

Peace of Westphalia — wersja artykułu ostatnio aktualizowana 23 stycznia 2026 r. — Diplomacy / History of diplomacy — artykuł o historii dyplomacji, ostatnia aktualizacja 19 stycznia 2026 r. 

Modern diplomatic practice — sekcja omawiająca współczesne praktyki dyplomatyczne, aktualizowana 19 stycznia 2026 r. 

Treaties of Utrecht — omówienie traktatów z Utrechtu (1713–1714) — data publikacji online: artykuł dostępny w Encyclopaedia Britannica (bez wyraźnej daty publikacji, ciągle aktualizowany w wersji online w ramach Britannica Editors). 

Strony źródłowe: 

[1] https://stowarzyszenieracja.pl/historia-dyplomacji/ — 25.02.2026 

[2] https://www.britannica.com/event/Peace-of-Westphalia — Peace of Westphalia (ostatnia aktualizacja 23.01.2026) 

[3] https://www.britannica.com/topic/diplomacy/History-of-diplomacy — Historia dyplomacji (ostatnia aktualizacja 19.01.2026) 

[4] https://www.britannica.com/topic/diplomacy/Modern-diplomatic-practice — Współczesne praktyki dyplomatyczne (ostatnia aktualizacja 19.01.2026) 

[5] https://www.britannica.com/topic/treaties-of-Utrecht — Traktaty z Utrechtu (dostęp online)

O Autorze

Kacper Czwarno jest maturzystą zainteresowanym finansami, które postrzega jako przyszły kierunek studiów i obszar pozwalający zrozumieć mechanizmy funkcjonowania współczesnej gospodarki oraz zależności międzynarodowe. Jego zainteresowania naukowe obejmują również historię XVIII wieku oraz matematykę, szczególnie w kontekście analitycznego myślenia i zastosowań ilościowych w ekonomii, a doświadczenie zdobywał m.in. poprzez udział w dwóch sesjach MEP. Interesuje się funkcjonowaniem rynków finansowych i rolą państwa w gospodarce, starając się łączyć wiedzę teoretyczną z działaniem. W wolnym czasie gra na skrzypcach, traktując muzykę jako formę rozwoju i równowagi poza nauką.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Opowieść o trzech miastach i dyplomacji: Munster, Utrecht, Wiedeń pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Lodowa wyspa, gorąca polityka: Grenlandia w centrum globalnej uwagi /lodowa-wyspa-goraca-polityka-grenlandia-w-centrum-globalnej-uwagi/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=lodowa-wyspa-goraca-polityka-grenlandia-w-centrum-globalnej-uwagi Sat, 31 Jan 2026 16:17:33 +0000 /?p=8179 Grenlandia rzadko trafia na pierwsze strony gazet, a jednak w ostatnich latach stała się nieoczekiwanym punktem globalnej uwagi. Wypowiedzi Donalda Trumpa o „konieczności” jej przejęcia oraz rosnące napięcia w Arktyce skierowały uwagę Waszyngtonu na lodową wyspę. Artykuł analizuje, czy Grenlandia ma realne znaczenie strategiczne dla USA, czy raczej stała się symbolem ambicji i polityki siły […]

Artykuł Lodowa wyspa, gorąca polityka: Grenlandia w centrum globalnej uwagi pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Grenlandia rzadko trafia na pierwsze strony gazet, a jednak w ostatnich latach stała się nieoczekiwanym punktem globalnej uwagi. Wypowiedzi Donalda Trumpa o „konieczności” jej przejęcia oraz rosnące napięcia w Arktyce skierowały uwagę Waszyngtonu na lodową wyspę. Artykuł analizuje, czy Grenlandia ma realne znaczenie strategiczne dla USA, czy raczej stała się symbolem ambicji i polityki siły amerykańskiego prezydenta.

Autor: Kacper Słomiński


Wstęp

Grenlandia w ostatnich latach coraz częściej pojawia się w wypowiedziach polityków, analizach think tanków oraz medialnych spekulacjach dotyczących rywalizacji mocarstw w Arktyce. Szczególną uwagę przyciągają kontrowersyjne deklaracje Donalda Trumpa, który wielokrotnie sugerował konieczność „pozyskania” wyspy przez Stany Zjednoczone, uzasadniając to względami bezpieczeństwa, oraz rywalizacją z Chinami i Rosją. Artykuł stawia tezę, że mimo rosnącego znaczenia Arktyki w globalnej polityce, realne przesłanki stojące za amerykańskim zainteresowaniem Grenlandią są znacznie mniej jednoznaczne, niż sugeruje prezydencka retoryka. Analiza koncentruje się na trzech głównych wymiarach tego zainteresowania: geopolitycznym i militarnym, związanym z rywalizacją w Arktyce i obecnością USA na wyspie; gospodarczym, dotyczącym surowców naturalnych; oraz polityczno-społecznym, uwzględniającym stanowisko samych Grenlandczyków. Wskazano, że Grenlandia pozostaje istotnym elementem architektury bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, natomiast narracja o jej „przejęciu” ma w dużej mierze charakter polityczny i symboliczny, nie zaś wynikający z pilnej konieczności strategicznej.

Grenlandia – największa wyspa świata 

Lód, Inuici i psie zaprzęgi – to prawdopodobnie pierwsze co przychodzi do głowy, gdy myślimy o Grenlandii. Wszystkie są trafne. To największa wyspa świata niebędąca kontynentem, o powierzchni ponad 2 000 000 km² i zaledwie około 56 tys. mieszkańców. Od 2009 r. Grenlandia posiada szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii.

Choć odległa i skuta lodem, wyspa od dawna przyciąga uwagę światowych mocarstw ze względu na swoje strategiczne położenie w Arktyce oraz bogactwa naturalne, w tym złoża metali ziem rzadkich. W ostatnich latach temat Grenlandii powrócił do debaty międzynarodowej za sprawą roszczeń Stanów Zjednoczonych, co czyni ją jednym z kluczowych punktów globalnej rywalizacji. Jak to możliwe, że tak odległa wyspa stała się centrum światowej uwagi?

Donald Trump – ,,Potrzebujemy jej”

Nie jest niczym nowym, że akurat Prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawia roszczenia do Grenlandii. Już po II Wojnie Światowej w 1946 r. została wystosowana pierwsza oferta zakupu wyspy. Wtedy była to kwota 100 milionów dolarów w sztabkach złota. Została ona jednak odrzucona przez Królestwo Danii. Wtedy podobnie jak i dziś Amerykanie uznawali przejęcie wyspy za ,,konieczność militarną”.

Temat kupna wysypy powrócił w 2019 r. za sprawą prezydenta Donalda Trumpa. Tym razem skończyło się jedynie na zapowiedziach i oficjalnej oferty nie przedstawiono. Mimo to Trump wracał do tego tematu wielokrotnie, powtarzając słowa: „Potrzebujemy jej” i „Będziemy ją mieli”. Zapewne tak jak w XX wieku, zapowiedź z 2019 r. oraz ponowne poruszenie tematu w 2025 i 2026 r. nie zakończy tematu lodowej wyspy.

Psie zaprzęgi? – Grenlandczycy mówią ,,Nie” dla wiceprezydenta 

Na początku 2025 r. znów temat Grenlandii ponownie wrócił na międzynarodowe nagłówki. W formie nacisku przedstawiony został plan wizyty wiceprezydenta USA, J.D. Vance’a, który wraz z żoną miał wybrać się na wyspę i obejrzeć tzw. Avannaata Qimussersu czyli wyścigi psich zaprzęgów, które dla Grenlandczyków są ważnym wydarzeniem. Głównym celem podróży była wizyta w bazie wojsk amerykańskich Pituffik Space Base, gdzie wiceprezydent miał spotkać się z żołnierzami.

Jednak rosnące niezadowolenie społeczności grenlandzkiej spowodowało ograniczenie wizyty wyłącznie do bazy wojskowej. W sondażu przeprowadzonym wśród Grenlandczyków w styczniu 2025 roku zapytano mieszkańców wyspy „Czy chcesz, aby Grenlandia opuściła Danię i stała się częścią Stanów Zjednoczonych?” aż 85% badanych odpowiedziało ,,Nie”, 6% opowiedziało się za opuszczeniem Królestwa Danii i przyłączeniem się do Stanów Zjednoczonych, a 9% pozostało niezdecydowanych. Wyniki te jasno pokazują nastawienie Grenlandczyków do pomysłu Donalda Trumpa.

Jednocześnie przeprowadzono drugie, także istotne badanie gdzie zapytano ,,Czy gdyby referendum niepodległościowe  odbyło się dzisiaj, głosowałbyś za niepodległością?”. Wyniki wykazały, że 56% badanych byłoby za niepodległością wyspy, 28% byłoby przeciwne, a 17% byłoby niezdecydowanych. Biorąc pod uwagę wyniki można wysnuć wniosek, że Grenlandczycy nie chcieliby stać się kolejnym stanem USA i odstąpić od Danii, choć jednocześnie mają oni silne tendencje niepodległościowe i chęć samodzielnego decydowania o sobie. Mieszkańcy wyspy jednak nie dążą do niepodległości poprzez wskrzeszanie powstań czy walkę zbrojną, lecz poprzez skandynawską kulturę polityczną opartą na dialogu i szukaniu wzajemnych rozwiązań. 

Polarny jedwabny szlak – Rywalizacja w regionie arktycznym

 

Jednym z argumentów, które Donald Trump podawał jako powód zainteresowania Grenlandią, jest rywalizacja mocarstw w regionie arktycznym. Wzrost możliwości żeglugi poprzez Arktykę spowodowany czynnikami klimatycznymi, zwiększa napięcia w tym regionie. Szczególnie istotną inicjatywą, która może najbardziej zagrażać interesom USA jest tzw. Polarny Jedwabny Szlak, który został określony w Białej Księdze Chińskiej Republiki Ludowej z roku 2018 r., opisującej politykę Chin wobec Arktyki. W dokumencie Chiny określają siebie jako geograficznie ,,Państwo bliskie Arktyce”.  

Inicjatywa Polarnego Jedwabnego Szklaku zakłada trasę morską przez północ, która znacząco skraca drogę do Europy w porównaniu z Kanałem Sueskim, który jest wrażliwy na blokady i przepustowość. Północna droga morska nie jest jednak jeszcze stabilną ani pewną opcją, nadal do przepłynięcia przez nią potrzebne są lodołamacze. Rosja posiada takie jednostki wzdłuż swojego wybrzeża i chętnie współpracuje w tym zakresie z Chinami. Nie jest to jedynie rozwiązanie w postaci szybszej i potencjalnie bardziej pewnej (o ile pozwolą na to warunki klimatyczne) drogi transportu towarów, lecz także przestrzeń umożliwiająca prowadzenie operacji militarnych oraz realizację inwestycji strategicznych Chin i Rosji w regionie.

Według administracji Donalda Trumpa stanowi to potencjalne zagrożenie dla interesów Stanów Zjednoczonych. Z tego powodu prezydent argumentował, że USA powinny posiadać Grenlandię na wyłączność, aby móc kontrolować tę część Arktyki. 

Rzeczywista sytuacja dotycząca szlaków morskich w Arktyce jest inna niż przedstawiają to niektóre wypowiedzi prezydenta USA. W regionie funkcjonują dwa główne szlaki: Przejście Północno-Zachodnie oraz Przejście Północno-Wschodnie. To drugie, biegnące wzdłuż wybrzeży Federacji Rosyjskiej, pozostaje pod kontrolą Rosji, dlatego kwestia posiadania Grenlandii nie zmienia sytuacji dotyczącej rosyjskich przepraw tą drogą.

Przejście Północno-Zachodnie, wzdłuż wybrzeży Grenlandii ma znaczenie dla tej wyspy, Kanady, Stanów Zjednoczonych i innych państw prowadzących żeglugę w tym obszarze. Według danych Scott Polar Research Institute w 2025 roku przez trasę przepłynęło 35 jednostek: 19 jachtów i statków prywatnych, 10 statków pasażerskich oraz 6 jednostek komercyjnych. Żaden z nich nie pływał pod banderą chińską ani rosyjską.

Na tej podstawie posiadanie Grenlandii mogłoby umożliwić kontrolę nad północno-zachodnim szlakiem, ale dane wskazują, że w ostatnim roku ruch statków Chińskich i Rosyjskich na tej trasie nie odbywał się. Nie jest więc prawdą, że statki chińskie i rosyjskie operują w tym rejonie w liczbie, która mogłaby niepokoić Grenlandczyków i Amerykanów.

Bezpieczeństwo – Obecność militarna USA na wyspie

W kontekście Grenlandii, na początku 2026r. Donald Trump argumentował, że Stany Zjednoczone muszą przejąć wyspę ze względów bezpieczeństwa, sugerując, iż w przeciwnym razie mogłaby ona znaleźć się w orbicie wpływów Rosji lub Chin. Tego rodzaju narracja wpisuje się w szerszą retorykę rywalizacji mocarstw w Arktyce, jednak nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w realiach. Scenariusz przejęcia Grenlandii przez Rosję lub Chiny wydaje się mało prawdopodobny, przede wszystkim ze względu na długotrwałą i ugruntowaną obecność militarną Stanów Zjednoczonych na wyspie, w tym funkcjonowanie bazy Pituffik Space Base.

Co istotne, władze Grenlandii w Greenland’s Foreign, Security and Defense Policy 2024–2033 wprost wskazują Stany Zjednoczone jako głównego gwaranta bezpieczeństwa wyspy w przypadku konfliktu militarnego. Dokument ten podkreśla również, że obecność USA na Grenlandii trwa nieprzerwanie od ponad 80 lat i opiera się na Porozumieniu o Obronie zawartym z Królestwem Danii w 1951 r. Kluczowym zapisem tego porozumienia, jest artykuł II, który przyznaje Stanom Zjednoczonym, w porozumieniu z Danią, prawo do utrzymywania i rozbudowy instalacji obronnych na Grenlandii, swobodnego przemieszczania się sił zbrojnych oraz wykonywania uprawnień operacyjnych w przestrzeni powietrznej i morskiej wyspy w celach obronnych.

W praktyce oznacza to, że nie ma przeciwskazań, które uniemożliwiałyby Stanom Zjednoczonym zwiększenie swojej obecności wojskowej na Grenlandii, nawet bez jej formalnego przejęcia. Amerykańska swoboda działania w tym zakresie pozostaje szeroka i realizowana jest w ramach uzgodnień z Danią oraz struktur NATO. 

Surowce – Czy to kluczowy czynnik przejęcia wyspy?

W debacie publicznej często pojawiają się spekulacje, że jednym z głównych powodów zainteresowania Grenlandią ze strony Donalda Trumpa są bogate zasoby surowców naturalnych znajdujące się na wyspie. Rzeczywiście, Grenlandia posiada znaczne złoża różnorodnych minerałów, w tym metali ziem rzadkich, które mają kluczowe znaczenie dla nowoczesnych technologii i przemysłu zbrojeniowego, a tym samym są strategicznie istotne dla państw takich jak Stany Zjednoczone. 

Według analiz ośrodków eksperckich Grenlandia dysponuje jednymi z największych na świecie niezagospodarowanych zasobów metali ziem rzadkich, a także znacznymi złożami m.in. uranu, grafitu, cynku, miedzi i wolframu, co czyni ją potencjalnie ważnym miejscem do pozyskania tych złóż. Jednocześnie jednak praktyczne możliwości ich wydobycia pozostają poważnie ograniczone. Znaczna część złóż znajduje się pod pokrywą lodową lub w obszarach trudno dostępnych, co znacząco podnosi koszty wydobycia.

Grenlandia nie posiada rozwiniętej infrastruktury transportowej w głębi wyspy, brak dróg sprawia, że transport odbywa się głównie drogą morską i lotniczą, a lokalnie przy użyciu skuterów śnieżnych czy psich zaprzęgów. Realizacja dużych projektów wydobywczych wymagałaby więc nie tylko znacznych inwestycji technologicznych, lecz także kosztownego zaplecza logistycznego oraz siły roboczej zdolnej do pracy w ekstremalnych warunkach klimatycznych.

Choć zmiany klimatyczne powodują stopniowe ustępowanie lodu, proces ten nie jest na obecnym etapie na tyle zaawansowany, aby umożliwić wydobycie surowców na szeroką, ekonomicznie opłacalną skalę. W efekcie, mimo dużego potencjału surowcowego Grenlandii, obecne uwarunkowania klimatyczne i logistyczne czynią takie projekty wysoce problematycznymi.

W konsekwencji, choć Grenlandia posiada realny i istotny potencjał surowcowy dla mocarstw takich jak Stany Zjednoczone, obecnie nie wydaje się on czynnikiem decydującym o zainteresowaniu administracji amerykańskiej wyspą. Znacznie większe znaczenie mają jej walory strategiczne i geopolityczne – położenie w Arktyce, rola w systemie bezpieczeństwa USA oraz kontekst rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Chinami i Rosją.

Konkluzje

Analizując dynamikę wydarzeń i wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Grenlandii, można dojść do wniosku, że zainteresowanie wyspą ma przede wszystkim wymiar osobisty i polityczny. Czynniki, takie jak bogactwa naturalne czy bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych, nie wydają się faktycznym celem prezydenta.

W Arktyce coraz większą rolę odgrywać zaczynają mocarstwa takie jak Rosja czy Chiny, jednak ich wpływ na aktualną sytuacje jest ograniczony. Grenlandczycy bardziej obawiają się utraty autonomii i zmiany ich stylu życia gdyby to Amerykanie przejęli kontrolę nad wyspą.

Donald Trump swoimi zapowiedziami realizuje zarówno politykę wewnętrzną, jak i zagraniczną. W kraju służą one budowaniu jego wizerunku jako silnego przywódcy oraz wzmacnianiu poczucia potęgi Stanów Zjednoczonych, a także podkreślaniu, że jako prezydent może powiększyć terytorium państwa. Na arenie międzynarodowej działania te wywierają presję przede wszystkim na sojuszników z NATO, skłaniając ich do zwiększenia obecności w regionie arktycznym, a jednocześnie budują niepewność w relacjach transatlantyckich, co nie sprzyja relacjom USA–Europa. 

Prezydent podejmuje działania zgodne z nową strategią bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, w której zachodnia hemisfera (półkula) została określona jako obszar znajdujący się w amerykańskiej strefie wpływów. W jej ujęciu stanowi to powrót do doktryny Monroe, zakładającej dominującą rolę Stanów Zjednoczonych na zachodniej półkuli oraz zasadę niemieszania się państw europejskich w sprawy regionu, przy jednoczesnym ograniczeniu zaangażowania USA w sprawy europejskie. W tę narrację doskonale wpisuje się Grenlandia, która geograficznie znajduje się w zachodniej hemisferze, a jednocześnie pozostaje pod jurysdykcją Królestwa Danii. Staje się ona zatem symbolem polityki Donalda Trumpa oraz jego sposobu postrzegania roli Stanów Zjednoczonych w świecie. Znaczenie Grenlandii dla prezydenta nie wynika przede wszystkim z realnych uwarunkowań strategicznych czy gospodarczych, lecz z jej funkcji jako prostego i czytelnego przykładu w przekazie politycznym, służącego podkreśleniu amerykańskiej dominacji w postrzeganej przez Trumpa naturalnej strefie wpływów USA.

Epizody, w których największa wyspa świata odgrywa pierwszoplanową rolę w globalnej układance, pojawiają się okresowo i będą się powtarzać, jednak w praktyce nie zmieniają statusu Grenlandii ani sytuacji jej mieszkańców. Grenlandia pozostaje podmiotem posiadającym szeroką autonomię i własne ambicje polityczne, a jej przyszłość zależeć będzie przede wszystkim od decyzji samych Grenlandczyków oraz relacji z Królestwem Danii.


Bibliografia:

[1] Agreement Concerning the Defense of Greenland. Government of the United States of America and Government of the Kingdom of Denmark. Signed at Copenhagen, April 27, 1951. United Nations Treaty Series 94 (1951): 1305, https://treaties.un.org/doc/Publication/UNTS/Volume%2094/v94.pdf.

[2] Blakemore, Reed, and Alexis Harmon. “Greenland’s Critical Minerals Require Patient Statecraft.” Atlantic Council, January 13, 2026, https://www.atlanticcouncil.org/dispatches/greenlands-critical-minerals-require-patient-statecraft/.

[3] Government of Greenland. Greenland’s Foreign, Security and Defense Policy 2024–2033: An Arctic Strategy. Nuuk, February 2024, https://www.surrey.ac.uk/sites/default/files/2024-09/2024_Greenland.pdf

[4] Headland, Robert, with colleagues, friends, shipmates, and associates. Northwest Passage Transits to End of the 2025 Navigation Season. Revised November 1, 2025. Scott Polar Research Institute, University of Cambridge. PDF, https://www.spri.cam.ac.uk/resources/infosheets/northwestpassage.pdf

[5] Little, Tom, Leonhard Foeger, and Nandita Bose. “Vance Accuses Denmark of Not Keeping Greenland Safe from Russia, China.” Reuters, March 30, 2025, https://www.reuters.com/world/us-vice-president-vance-visit-greenland-island-trump-wants-control-2025-03-28/.

[6] Reuters. “Trump Announces Louisiana Governor as Greenland Special Envoy.” Reuters, December 22, 2025, https://www.reuters.com/world/us/trump-announces-louisiana-governor-greenland-special-envoy-2025-12-22.

[7] Reuters. “Trump Says US Needs to Own Greenland to Deter Russia, China.” Reuters, January 9, 2026, https://www.reuters.com/world/china/trump-says-us-needs-own-greenland-deter-russia-china-2026-01-09/.

[8] State Council Information Office of the People’s Republic of China. China’s Arctic Policy. White Paper, January 26, 2018, https://english.www.gov.cn/archive/white_paper/2018/01/26/content_281476026660336.htm.

[9] The North West Passage. “The North West Passage.” Accessed January 22, 2026, https://thenorthwestpassage.info/.

[10] Verian Group. “Opinion Poll: Greenland 2025.” Accessed January 2026, https://www.veriangroup.com/news-and-insights/opinion-poll-greenland-2025

[11] Wong, Edward. “The Long History Behind Trump’s Talk of Buying Greenland.” Time, August 19, 2019, https://time.com/5653894/trump-greenland-history/

[12] National Security Strategy of the United States. The White House. December 2025, https://www.whitehouse.gov/wp-content/uploads/2025/12/2025-National-Security-Strategy.pdf

O Autorze

Kacper Słomiński jest studentem dyplomacji na Uniwersytecie Gdańskim oraz założycielem i przewodniczącym Koła Naukowego Nordsterna. Jego zainteresowania naukowe obejmują geopolitykę, w szczególności Arktyki i regionu nordyckiego, stosunki międzynarodowe oraz dyplomację, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień bezpieczeństwa i polityki państw nordyckich. Aktywnie uczestniczy w inicjatywach popularyzujących wiedzę o Europie Północnej.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Lodowa wyspa, gorąca polityka: Grenlandia w centrum globalnej uwagi pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Odbudowa Bundeswehry – niemieckie plany, kierunki i tendencje modernizacji /odbudowa-bundeswehry-niemieckie-plany-kierunki-i-tendencje-modernizacji/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=odbudowa-bundeswehry-niemieckie-plany-kierunki-i-tendencje-modernizacji Thu, 20 Nov 2025 16:39:29 +0000 /?p=6565 Autor: Szymon Olszewski Aspekty polityczne modernizacji Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę z 24 lutego 2022 r., stanowiąca drugi, po wydarzeniach z 2014 r., etap rosyjskiej inwazji na to państwo, tym razem w pełnej skali, stała się poważnym wyzwaniem dla Niemiec w kontekście ich polityki bezpieczeństwa i obrony. Sytuacja ta skłoniła rząd w Berlinie do podjęcia działań zmierzających […]

Artykuł Odbudowa Bundeswehry – niemieckie plany, kierunki i tendencje modernizacji pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Autor: Szymon Olszewski 



Aspekty polityczne modernizacji 


Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę z 24 lutego 2022 r., stanowiąca drugi, po wydarzeniach z 2014 r., etap rosyjskiej inwazji na to państwo, tym razem w pełnej skali, stała się poważnym wyzwaniem dla Niemiec w kontekście ich polityki bezpieczeństwa i obrony. Sytuacja ta skłoniła rząd w Berlinie do podjęcia działań zmierzających do odbudowy potencjału bojowego Bundeswehry, która zarówno wówczas, jak i dziś, pozostaje jedynie cieniem zdolności, jakimi dysponowała w okresie największych napięć zimnej wojny.

Za punkt zwrotny uznać można przemówienie kanclerza Olafa Scholza z 27 lutego 2022 r., w którym ogłosił on „epokową zmianę” (Zeitenwende) w postrzeganiu Rosji oraz w niemieckiej polityce obronnej. Zapowiedział wówczas utworzenie specjalnego funduszu w wysokości 100 mld euro (Sondervermögen), przeznaczonego na modernizację Bundeswehry, a także zwiększenie budżetu Ministerstwa Obrony do poziomu 2% PKB. Z dzisiejszej perspektywy można jednak stwierdzić, że wdrażanie zapowiedzianych reform – zwłaszcza odbudowa zdolności bojowych sił zbrojnych Republiki Federalnej Niemiec – napotkała liczne trudności i nie doprowadziła do znaczącej poprawy ich stanu.

Kolejnym impulsem, który być może wstrząsnął politykami w Berlinie jeszcze bardziej niż rosyjska inwazja na Ukrainę, był powrót Donalda Trumpa na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wiązało się to z realnym ryzykiem ograniczenia amerykańskiego zaangażowania w obronę Starego Kontynentu. Początek nowej kadencji prezydenta USA zbiegł się w czasie z przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi w Niemczech, po których urząd kanclerza objął Friedrich Merz z ramienia CDU.

Niemiecki polityk już w trakcie kampanii – m.in. podczas wystąpienia w Fundacji Körbera 23 stycznia br. – podkreślał, że Niemcy nie są obecnie w stanie sprostać stojącym przed nimi wyzwaniom. Przedstawił jednocześnie trzy kluczowe elementy polityki swojego przyszłego rządu, mające uczynić z Niemiec „czołowe średnie mocarstwo”, zamiast „śpiącego średniego mocarstwa”. Po pierwsze – przywrócenie pełnej zdolności do działania w polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i europejskiej. Po drugie – odbudowanie zaufania partnerów i sojuszników. Po trzecie – wyznaczanie klarownych priorytetów strategicznych i ich konsekwentna realizacja. Modernizacja Bundeswehry ma być jednym z elementów realizacji postulatów Merza. 

Jednym z pierwszych praktycznych przejawów zapowiedzianych przez Friedricha Merza zmian były modyfikacje konstytucji oraz reforma tzw. hamulca zadłużenia. Działania te miały m.in. umożliwić rządowi w Berlinie przeznaczenie 400 mld euro na cele obronne. W rezultacie Ministerstwo Obrony w projekcie budżetu na bieżący rok mogło zwiększyć swoje wydatki z 52 mld euro do 62,4 mld euro w 2025 r. Kwota ta została dodatkowo uzupełniona o 24 mld euro ze specjalnego funduszu Sondervermögen oraz 8,3 mld euro przeznaczonych na pomoc dla Ukrainy. Łącznie niemieckie wydatki na obronność w 2025 r. wyniosą około 95 miliardów euro.

Prognozy przewidują dalszy, systematyczny wzrost tych nakładów tak, że do 2029 r. mają one osiągnąć poziom 162 mld euro, co stanowić będzie około 3,5% niemieckiego PKB. Tym samym Niemcy mają zrealizować nowy cel wydatków przeznaczonych na kwestie stricte obronne, przyjęty podczas szczytu NATO w Hadze w czerwcu br. Tak znaczący wzrost wynika z decyzji podjętej podczas spotkania ministrów obrony państw Sojuszu dotyczącej zwiększenia liczby brygad wojskowych niezbędnych do zapewnienia zdolności obronnych NATO. Co istotne, plany Sojuszu są w pełni zgodne z koncepcją kanclerza przedstawioną w jego exposé, zgodnie z którą Bundeswehra ma zostać rozbudowana do rozmiarów największej konwencjonalnej armii Starego Kontynentu.

Dotychczas plany zakładały zapotrzebowanie na około 80 brygad, jednak w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji liczba ta ma zostać zwiększona do około 120–130 brygad. W 2021 r. oczekiwania wobec Niemiec określono na 10 brygad. Obecnie Bundeswehra dysponuje 8 brygadami, a dziewiąta jest formowana na Litwie i ma zostać skompletowana w 2027 roku. Z dostępnych informacji wynika, że nowe plany wymagałyby od RFN wystawienia dodatkowych 5–7 brygad, co wiąże się z koniecznością zakupu znacznych ilości uzbrojenia.

W celu realizacji planów zarówno w ramach NATO, jak i osobistych założeń kanclerza Merza, rząd niemiecki przygotował dokument określający strategię zakupów uzbrojenia dla Bundeswehry. Szczegóły tego projektu mają zostać przedstawione w budżecie resortu obrony na przyszły rok. Z dostępnych informacji wynika, że planowanych jest 320 zamówień i projektów związanych z obronnością. Dotychczas wyłoniono wykonawców dla 178 z nich, natomiast pozostałe wciąż pozostają nierozstrzygnięte. Co istotne, aż 160 spośród 178 projektów powierzono przedsiębiorstwom krajowym, co jednoznacznie wskazuje na zamiar wzmocnienia rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Największym beneficjentem po stronie niemieckiej będzie koncern Rheinmetall, który uzyska kontrakty o łącznej wartości około 88 mld euro. Z tej kwoty 32 mld euro trafi bezpośrednio do spółki, zaś pozostałe 56 mld euro zostanie rozdysponowane w ramach projektów realizowanych przez powiązanych podwykonawców oraz spółki joint venture, m.in. z firmą KNDS Deutschland.

W kontekście tak szeroko zakrojonych planów zakupowych warto przypomnieć, że w lipcu br. przyjęto projekt ustawy o przyspieszeniu realizacji zamówień dla Bundeswehry. Nowe przepisy mają na celu znaczące usprawnienie i uproszczenie procedur zakupowych w sektorze obronnym. Wśród wprowadzanych rozwiązań znajduje się m.in. zniesienie obowiązku dzielenia większych zamówień na mniejsze przetargi, ułatwienie realizacji kontraktów międzyrządowych oraz rezygnacja z konieczności przeprowadzania przetargów w przypadku zamówień realizowanych we współpracy z siłami zbrojnymi państw sojuszniczych. Ponadto ustawa przewiduje możliwość dokonywania płatności zaliczkowych, co ma ułatwić udział mniejszych firm i start-upów w procesie realizacji zamówień. Zgodnie z przyjętymi założeniami nowe przepisy mają wejść w życie z początkiem 2026 r. — czyli w okresie, w którym spodziewane jest zawarcie licznych kontraktów na pozyskanie uzbrojenia dla niemieckich sił zbrojnych.

Ciężkie pojazdy są nadal ważne


W związku z zapotrzebowaniem NATO na wystawienie przez Bundeswehrę kilku dodatkowych brygad wojsk lądowych, znacząca część wydatków ujętych w planie najprawdopodobniej zostanie przeznaczona na zakupy w tej domenie. Warto więc zwrócić uwagę na ambitne plany pozyskania ciężkich pojazdów bojowych – podstawowego uzbrojenia wojsk pancerno-zmechanizowanych, które, mimo dynamicznie zmieniającego się charakteru prowadzenia działań bojowych, pozostają bardzo ważnym elementem współczesnego pola walki.

Zgodnie z doniesieniami medialnymi plan przewiduje m.in. pozyskanie 687 bojowych wozów piechoty Puma: 662 w wersji bojowej oraz 25 w wersji treningowej. Bundeswehra eksploatuje obecnie około 337 Pum, a w 2023 r. zamówiono kolejne 50. Po realizacji aktualnych planów siły zbrojne Niemiec mogłyby dysponować flotą łącznie 1 054 pojazdów tego typu. Oprócz Pum planowane jest także pozyskanie znacznej liczby kołowych transporterów opancerzonych Boxer w różnych wariantach. W ramach projektu Arminus przewiduje się możliwość zakupu nawet około 3 tys. KTO Boxer za kwotę około 40 mld euro. Umowa ramowa miałaby umożliwiać nabycie wielu wersji pojazdów w ramach jednego kontraktu — m.in. transporterów opancerzonych, wozów dowodzenia oraz kołowych haubic RCH 155. Trzecim elementem dopełniającym swego rodzaju triadę podstawowego uzbrojenia wojsk pancerno-zmechanizowanych są czołgi podstawowe. W tym przypadku doniesienia medialne sugerują możliwość pozyskania nawet do 1 tys. czołgów Leopard 2A8 lub Leopard 2AX.

Co istotne, zamawiany sprzęt nie musi w całości trafić bezpośrednio do jednostek liniowych. Część uzbrojenia najprawdopodobniej zostanie skierowana do magazynów sprzętowych, co wiąże się z planami Ministerstwa Obrony dotyczącymi utworzenia rezerwy rotacyjnej, która miałaby stanowić około 40% pierwotnego stanu wyposażenia jednostek. Potrzeba stworzenia takiej rezerwy wynika z konieczności zapewnienia ciągłej zdolności bojowej sił zbrojnych – zarówno podczas normalnej eksploatacji, jak i w warunkach działań wojennych. Sprzęt z czasem ulega zużyciu, uszkodzeniu lub zniszczeniu, dlatego konieczne jest jego szybkie i sprawne uzupełnianie.

Warto również podkreślić, że tak duże ilości planowanego uzbrojenia robią niewątpliwie duże wrażenie. Analizując te informacje, należy jednak pamiętać, że w znacznej mierze opierają się one na doniesieniach medialnych, a nie na finalnych, szczegółowych umowach wykonawczych. Oznacza to, że podawane liczby mogą jeszcze ulec zmianie – zarówno w zależności od realnych możliwości niemieckiego przemysłu do istotnego zwiększenia wolumenu produkcji, jak i od ostatecznego zapotrzebowania Bundeswehry na poszczególne rodzaje uzbrojenia.

Obrona powietrzna jest niezbędna

Oprócz wojsk lądowych znaczące inwestycje przewidziano również w obszarze obrony powietrznej. W ramach jej wzmocnienia planowany jest zakup 14 rakietowych zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu IRIS-T SLM o wartości 4,2 mld euro. Każdy zestaw ma obejmować centrum dowodzenia, radar oraz trzy wyrzutnie. Zamówienie uwzględnia także dostawę 300 pocisków o standardowym zasięgu oraz 396 o zasięgu wydłużonym. Realizacja tych planów pozwoliłaby Niemcom dysponować łącznie 20 zestawami IRIS-T SLM, wliczając obecnie użytkowane egzemplarze.

Warto jednak zauważyć, że choć liczba zestawów przeciwlotniczych prezentuje się imponująco, to zasoby pocisków – zwłaszcza w wersji o wydłużonym zasięgu, których po finalizacji zamówienia i doliczeniu obecnych zapasów byłoby łącznie 612 – pozostają stosunkowo niewielkie. Przy przyszłej flocie 20 zestawów oznaczałoby to zaledwie około 30 pocisków na wyrzutnię. Dodatkowo, w świetle doświadczeń z wojny w Ukrainie, należy podkreślić, że zużycie pocisków obrony powietrznej jest bardzo wysokie ze względu na intensywne ataki z użyciem różnorodnych środków napadu powietrznego, takich jak drony, pociski manewrujące czy balistyczne, co znacząco wpływa na tempo eksploatacji szerokiej gamy efektorów.

Kolejnym elementem wzmacniającym niemiecką obronę powietrzną mają być samobieżne zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu Skyranger, osadzone na podwoziu KTO Boxer. Według dostępnych informacji systemy te mają zostać pozyskane w ramach tego samego, wcześniej omawianego dużego kontraktu na różne warianty pojazdów opartych na platformie Boxer. Szacuje się, że zamówienie może objąć nawet 561 takich pojazdów. 

Warto również odnotować, że 5 listopada br. komisja budżetowa Bundestagu zatwierdziła projekt dotyczący opracowania i przyszłego pozyskania przeciwdronowego systemu rakietowego DefendAir, rozwijanego przez MBDA Deutschland. Pociski te mają stanowić uzbrojenie m.in. właśnie systemu Skyranger. Istotne jest doprecyzowanie, czym jest wspomniany efektor, ponieważ ma to znaczenie dla oceny, w jaki sposób państwa NATO implementują wnioski z wojny na Ukrainie. DefendAir ma bazować na rozwiązaniach znanych Bundeswehrze jako Light Weapon System 1800+, pierwotnie przeznaczonych do zwalczania lekko opancerzonych celów. Opracowywany pocisk ma zostać przystosowany do niszczenia niewielkich obiektów powietrznych, takich jak drony bojowe.

Podobną koncepcję zastosowano w systemie APKWS opracowanym przez BAE Systems, wykorzystującym zmodyfikowane 70-mm niekierowane rakiety z systemem naprowadzania oraz zapalnikiem zbliżeniowym. Uzbrojenie to jest już używane przez siły zbrojne Ukrainy do zwalczania rosyjskich dronów typu Szached, wykazując wysoką skuteczność i – co szczególnie istotne przy masowym użyciu dronów przez przeciwnika – bardzo korzystną relację koszt–efekt. Wprowadzenie podobnych systemów do arsenałów państw członkowskich NATO należy więc uznać za potencjalnie bardzo efektywną odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony szerokiej gamy dronów bojowych.

Czy drony to Wunderwaffe?

Niemniej zdolności do zwalczania dronów nie są jedynym obszarem działań planowanych przez Bundeswehrę w kontekście bezzałogowców. Niemiecki resort obrony zamierza pozyskać duże ilości systemów bezzałogowych dla sił zbrojnych, które dotychczas były w nie wyposażone w zdecydowanie niewystarczającym stopniu – szczególnie biorąc pod uwagę rosnącą rolę dronów na polu walki, udowodnioną w licznych współczesnych konfliktach zbrojnych na świecie. Według dostępnych informacji, w zależności od źródła, planowane jest pozyskanie od kilku do nawet kilkunastu tysięcy różnego rodzaju bezzałogowców. Wśród nich ma się znaleźć około 12 tys. sztuk amunicji krążącej o wartości około 900 mln euro. Planowanie tak dużego zamówienia nie jest zaskoczeniem. Już w kwietniu br. niemieckie ministerstwo obrony ogłosiło zamiar znaczącego zwiększenia floty bezzałogowców. Z kolei inspektor generalny Bundeswehry, generał Carsten Breuer, określił drony – w tym amunicję krążącą – jako element przełomowy we współczesnej wojskowości.

Co istotne, model dostaw ma być innowacyjny i elastyczny. Tylko część wyprodukowanego sprzętu trafi do jednostek od razu po zejściu z linii produkcyjnej, natomiast pozostałe platformy mają zostać zmagazynowane u producentów i na bieżąco modernizowane w oparciu o doświadczenia z pola walki, przede wszystkim z wojny w Ukrainie. Tam drony są systematycznie dostosowywane do powierzanych im zadań, w odpowiedzi na równolegle rozwijane przez przeciwnika środki antydronowe. Oprócz amunicji krążącej planuje się także zakup znacznych ilości dronów rozpoznawczych oraz nanodronów. 

Analizując rolę dronów, nie można jednak popaść w błędne przekonanie – na podstawie doświadczeń z konfliktów w których walczą państwa o ograniczonych zasobach, takich jak wojna na Ukrainie – że stanowią one swego rodzaju Wunderwaffe (cudowna broń). W ewentualnym starciu NATO z Rosją działania wojenne mogłyby wyglądać inaczej, chociażby ze względu na znaczące zasoby lotnictwa taktycznego po stronie państw Sojuszu.

Nie zmienia to faktu, że drony mają istotną rolę do odegrania, m.in. poprzez zwiększanie świadomości sytuacyjnej dzięki zdolnościom rozpoznawczym na poziomie taktycznym i operacyjnym, czy udział w misjach SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses). Wykorzystanie dużej liczby bezzałogowców bojowych w połączeniu z klasycznymi środkami rażenia dalekiego zasięgu mogłoby skutecznie przeciążyć i utrudnić działanie obrony przeciwlotniczej przeciwnika w trakcie ataku. Podsumowując, drony odgrywają na współczesnym polu walki coraz większą rolę, ale stanowią przede wszystkim uzupełnienie pozostałych zdolności. W połączeniu z nimi tworzą system naczyń połączonych, w którym każdy element ma swoje określone zadania do wykonania.

Kwestia amerykańska 


Zasługującą na osobny akapit, ze względu na swoje znaczenie polityczne, jest kwestia pozyskiwania uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych. W planie przewidziano zakup amerykańskich systemów, jednak w porównaniu z całościową wartością programu modernizacyjnego, szacowaną na nawet 400 mld euro w najbliższych latach, środki przeznaczone na uzbrojenie z USA są relatywnie niewielkie. Wśród nich znajduje się m.in. możliwy zakup 15 dodatkowych myśliwców wielozadaniowych F-35 o wartości około 2,5 mld euro, które uzupełniłyby wcześniejsze zamówienie na 35 takich maszyn. Jest to szczególnie interesujące w kontekście napięć dotyczących podziału prac w ramach programu budowy myśliwca 6. generacji Future Combat Air System (FCAS), realizowanego przez Niemcy, Francję i Hiszpanię. Zwiększenie liczby zamówionych F-35, w połączeniu z planowanymi zakupami kolejnych samolotów Eurofighter Typhoon, współprodukowanych przez państwa europejskie (w tym RFN), mogłoby zatem na wiele lat ograniczyć przestrzeń dla nowej konstrukcji w niemieckich siłach powietrznych.

Ponadto Bundeswehra planuje pozyskanie trzech systemów Typhoon (mobilne wyrzutnie rakiet oparte o systemu pionowego startu mk41 stosowany na okrętach) wraz z 400 rakietami manewrującymi Tomahawk za łączną kwotę około 1,4 mld euro. Uzbrojenie to, jeśli zostanie zakupione, uzupełni systemy, których rozmieszczenie na terytorium Niemiec zapowiedziano podczas szczytu NATO w Waszyngtonie w lipcu ubiegłego roku, wzmacniając zdolności odstraszania i zapewniając RFN oraz całemu Sojuszowi możliwość precyzyjnego rażenia celów na terytorium Rosji na dużym dystansie.

Warto podkreślić, że choć zamówienia u producentów z USA stanowią pod względem wartości jedynie niewielką część całego planu, to właśnie dzięki nim Niemcy uzyskają kluczowe zdolności – przenoszenie broni jądrowej w ramach programu Nuclear Sharing oraz możliwość prowadzenia uderzeń dalekiego zasięgu na terytorium przeciwnika. W efekcie, mimo deklarowanej chęci oparcia modernizacji Bundeswehry na krajowych rozwiązaniach, Berlin w tych dwóch kluczowych obszarach pozostanie w pewnym sensie uzależniony od Waszyngtonu. W przypadku zdolności do precyzyjnego rażenia na poziomie strategicznym sytuacja ta utrzyma się przynajmniej do czasu opracowania europejskich systemów w ramach inicjatyw takich jak ELSA (European Long-Range Strike Approach). Jednak wejście tego typu uzbrojenia do służby to perspektywa odległa.

Podsumowanie 

Podsumowując powyższą analizę, należy zaznaczyć, że mimo stosunkowo szczegółowego przedstawienia poszczególnych planowanych do wprowadzenia na uzbrojenie Bundeswehry systemów wojskowych, jej celem nie było wyliczenie każdego zamówienia planowanego przez Niemcy. Kluczowym założeniem było ukazanie głównych tendencji politycznych i wojskowych, które będą kształtować proces modernizacji i odbudowy zdolności sił zbrojnych RFN w najbliższych latach.

Wnioski wynikające z analizy można podzielić na te o charakterze wojskowym oraz politycznym. W pierwszym przypadku zauważalne jest, że niemieccy decydenci z dystansem odnoszą się do tez, jakoby gwałtowny wzrost użycia bezzałogowców na polu walki miał znacząco ograniczyć potrzebę eksploatacji ciężkiego sprzętu. Świadczą o tym – mimo braku pełnych danych liczbowych – plany zakupu dużych ilości bojowych wozów piechoty, transporterów opancerzonych i czołgów. Warto w tym kontekście odnieść się do doświadczeń z wojny w Ukrainie, gdzie systemy bezzałogowe odgrywają bardzo ważna rolę. Konflikt ten przechodził jednak różne fazy – od działań manewrowych, z intensywnym użyciem ciężkiego uzbrojenia, po bardziej statyczne starcia, w których wzrosło znaczenie artylerii oraz dronów. Jednocześnie należy podkreślić, że drony – choć są relatywnie tanim i skutecznym środkiem walki – mogą być zwalczane za pomocą odpowiednio zaprojektowanych, masowych i równie tanich środków, takich jak opisane w tekście systemy przeciwdronowe. Jednakże, mimo tego systemy bezzałogowe, stanowiąc odpowiednio wkomponowany w całość systemu narzędzie, odgrywać mogą bardzo ważną rolę na polu walki. 

Przechodząc do wymiaru politycznego, zauważyć można, że po stronie Niemiec, reprezentowanych obecnie przez rząd kanclerza Merza, istnieje wyraźna determinacja, by podjąć realną próbę odbudowy potencjału bojowego Bundeswehry w sytuacji, gdy państwa europejskie muszą w większym stopniu niż dotychczas odpowiadać za własne bezpieczeństwo. Jednak sama motywacja nie przesądza o sukcesie. Kluczowym wyzwaniem będzie zdolność niemieckiego przemysłu zbrojeniowego – głównego beneficjenta planowanych zamówień – do odpowiedniego zwiększenia mocy produkcyjnych, tak aby sprostać dostawom zamawianych systemów. Jeszcze poważniejszym problemem może okazać się kwestia rekrutacji personelu. Niemcom nie udało się dotąd zrealizować celu z 2018 r., zakładającego zwiększenie liczebności sił zbrojnych z 182 tys. do 203 tys. Obecne plany przewidują wzrost do nawet 260 tys. żołnierzy w służbie czynnej oraz 200 tys. rezerwistów, czemu ma służyć wypracowany niedawno kompromis dotyczący nowego modelu służby wojskowej. Należy zatem uważnie obserwować, czy tym razem Bundeswehrze uda się zrealizować przyjęte plany.

Kolejnym istotnym wnioskiem politycznym jest fakt, że mimo nieprzewidywalnej polityki zagranicznej administracji prezydenta Donalda Trumpa oraz ryzyka ograniczenia zaangażowania Stanów Zjednoczonych w obronę Europy, niemieccy decydenci wciąż zakładają strategiczną współpracę z USA. Świadczy o tym to, że mimo deklarowanej chęci opierania modernizacji Bundeswehry na krajowym przemyśle, a także mimo iż amerykańskie zamówienia stanowią jedynie niewielką część wartości całego planu, to właśnie dzięki nim RFN uzyska kluczowe zdolności – przenoszenie broni jądrowej w ramach programu „nuclear sharing” oraz możliwość prowadzenia uderzeń dalekiego zasięgu.

Źródła:

[1] Advanced Precision Kill Weapon System, https://en.wikipedia.org/wiki/Advanced_Precision_Kill_Weapon_System
[2] Andrzejewski Piotr, Historyczne głosowanie w Bundestagu – reforma konstytucji i hamulca zadłużenia, 2025, https://iz.poznan.pl/publikacje/serwis/historyczne-glosowanie-w-bundestagu-reforma-konstytucji-i-hamulca-zadluzenia.
[3] Bundeswehr Beschaffung: Neues Gesetz stärkt Verteidigungsfähigkeit, 2025, https://www.bmvg.de/de/beschaffung-neues-gesetz-staerkt-verteidigungsfaehigkeit
[4] Friedrich Merz zu außen- und europapolitischen Prioritäten für Deutschland, 2025, https://koerber-stiftung.de/mediathek/friedrich-merz-zu-aussen-und-europapolitischen-prioritaeten-fuer-deutschland/.
[5] Geiger Waldemar, Arminius – mehr Boxer für Bundeswehr, 2025, https://www.hartpunkt.de/arminius-mehr-boxer-fuer-bundeswehr/
[6] Geiger Waldemar, Erhöhung der Einsatzbereitschaft – Bundeswehr plant offenbar die Etablierung einer Umlaufreserve, 2025, https://www.hartpunkt.de/erhoehung-der-einsatzbereitschaft-bundeswehr-plant-offenbar-die-etablierung-einer-umla,ufreserve/
[7] Janoś Karol, Wzmocnienie zdolności niemieckich sił zbrojnych, w: Zeitenwende. Działania Niemiec wobec wojny w Ukrainie, IZ Policy Papers nr 46/2024.
[8] Lunday Chris, Germany’s new €377B military wish list, 2025, https://www.politico.eu/article/germany-military-wish-list-defense-politics-budget-domestic-industry/
[9] Merz: Bundeswehr soll „konventionell zur stärksten Armee Europas“ werden, 2025, https://www.bundestag.de/dokumente/textarchiv/2025/kw20-de-regierungserklaerung-merz-1064956
[10] Nienaber Michael, Germany Prepares €25 Billion Tank Order to Boost NATO Forces, 2025, https://www.bloomberg.com/news/articles/2025-07-04/germany-prepares-25-billion-tank-order-to-ramp-up-nato-brigades
[11] Olszewski Szymon, NATO oczekuje zwiększenia wkładu Niemiec w obronę, 2025, https://www.iz.poznan.pl/publikacje/serwis/nato-oczekuje-zwiekszenia-wkladu-niemiec-w-obrone
[12] Olszewski Szymon, Niemcy wesprą Belgię w obronie przed dronami, 2025, https://www.iz.poznan.pl/publikacje/serwis/niemcy-wespra-belgie-w-obronie-przed-dronami.
[13]
Olszewski Szymon, Niemiecki rząd osiągnął porozumienie w sprawie służby wojskowej, 2025, https://www.iz.poznan.pl/publikacje/serwis/niemiecki-rzad-osiagnal-porozumienie-w-sprawie-sluzby-wojskowej
[14] Olszewski Szymon, Plany zwiększenia budżetu niemieckiego resortu obrony, 2025, https://www.iz.poznan.pl/publikacje/serwis/plany-zwiekszenia-budzetu-niemieckiego-resortu-obrony.
[15] Pitel Laura, German start-ups set for deal on kamikaze drones alongside Rheinmetall, 2025, https://www.ft.com/content/6945a079-e97d-4f28-b0b1-918f4fd8ee13
[16] Speer Clemens, Bundeswehr will 12.000 Kamikazedrohnen beschaffen, 2025, https://suv.report/bundeswehr-will-12-000-kamikazedrohnen-beschaffen/
[17] Speer Clemens, Bundeswehr will 14 weitere IRIS-T SLM Flugabwehrsysteme beschaffen, 2025, https://suv.report/bundeswehr-will-14-weitere-iris-t-slm-flugabwehrsysteme-beschaffen/. [18] Speer Clemens, Bundeswehr will 400 Tomahawk Marschflugkörper beschaffen, 2025, https://suv.report/bundeswehr-will-400-tomahawk-marschflugkoerper-beschaffen/
[18] Speer Clemens, Bundeswehr will 687 weitere Schützenpanzer Puma beschaffen, 2025, https://suv.report/bundeswehr-will-687-weitere-schuetzenpanzer-puma-beschaffen/



Artykuł Odbudowa Bundeswehry – niemieckie plany, kierunki i tendencje modernizacji pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Francja bez Macrona – jak będzie wyglądać? /francja-bez-macrona-jak-bedzie-wygladac/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=francja-bez-macrona-jak-bedzie-wygladac Sat, 01 Nov 2025 22:18:23 +0000 /?p=6457 Emmanuel Macron zdominował francuską scenę polityczną przez ostatnią dekadę – od czasu zaskakującej wygranej w wyborach prezydenckich 2017 roku dwukrotnie sięgnął po najwyższy urząd i wprowadził do polityki nową, centrową siłę. Jego druga kadencja dobiegnie końca w 2027 roku, a konstytucyjne limity oznaczają, że nie będzie mógł on ubiegać się o trzecią, kolejną kadencję. Francja […]

Artykuł Francja bez Macrona – jak będzie wyglądać? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Emmanuel Macron zdominował francuską scenę polityczną przez ostatnią dekadę – od czasu zaskakującej wygranej w wyborach prezydenckich 2017 roku dwukrotnie sięgnął po najwyższy urząd i wprowadził do polityki nową, centrową siłę. Jego druga kadencja dobiegnie końca w 2027 roku, a konstytucyjne limity oznaczają, że nie będzie mógł on ubiegać się o trzecią, kolejną kadencję. Francja staje więc przed epokową zmianą, a przyszłość kraju jawi się jako otwarta i pełna niewiadomych. 

Macron doszedł do władzy jako kandydat spoza tradycyjnych partii, obiecując reformy i odnowę życia politycznego. Jego prezydentura przypadła na burzliwy okres: protesty „żółtych kamizelek”, pandemia COVID-19, wojna na Ukrainie czy wreszcie masowe strajki przeciw reformie emerytalnej. W efekcie społeczeństwo jest głęboko podzielone, a tradycyjny podział na lewicę i prawicę ustąpił miejsca walce centrystów z populistycznymi ekstremami. Odejście Macrona tworzy polityczną próżnię, którą będą chcieli wypełnić różni aktorzy – od skrajnej prawicy po radykalną lewicę. Każdy z potencjalnych następców obecnego prezydenta proponuje diametralnie różne wizje przyszłości Francji.  

Autor: Gustaw Szram


Sytuacja polityczna po drugiej kadencji Macrona

Na dwa lata przed końcem drugiej kadencji Macrona klimat polityczny we Francji jest napięty. Centrowy projekt prezydenta, oparty na jego partii Renaissance i sojusznikach (m.in. Horizons i Mouvement démocrate), napotyka coraz większe trudności. W wyborach parlamentarnych 2022 roku obóz Macrona utracił większość w Zgromadzeniu Narodowym, zmuszając rząd do szukania doraźnego poparcia u opozycji lub rządzenia poprzez dekrety i kontrowersyjny artykuł 49.3 konstytucji. Społeczne niezadowolenie również jest wysokie – według sondaży poparcie dla prezydenta spadło znacząco w połowie drugiej kadencji. Szczególnie bolesnym ciosem dla wizerunku Macrona okazała się reforma emerytalna podnosząca wiek emerytalny z 62 do 64 lat. Przepchnięta bez głosowania parlamentu, wywołała masowe strajki i protesty na ulicach francuskich miast. Wielu wyborców odebrało ją jako symbol oderwania władzy od potrzeb zwykłych ludzi, co zasiliło nastroje sprzeciwu wobec establishmentu.

W efekcie na politycznych obrzeżach wzmocniły się dwie siły: skrajna prawica i skrajna lewica. Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement national, RN) – partia Marine Le Pen – ugruntowało swą pozycję jako główna siła opozycyjna, mając w parlamencie rekordową liczbę deputowanych i stale rosnące poparcie społeczne. Radykalna, antysystemowa retoryka RN trafia na podatny grunt wśród wyborców rozczarowanych Macronem, zaniepokojonych imigracją i spadkiem siły nabywczej. Również lewicowa koalicja NUPES (Francja Niepokorna, Zieloni, socjaliści i komuniści) zdobyła znaczące poparcie, stając się głosem protestu przeciw neoliberalnym reformom Macrona i nierównościom społecznym. W drugiej turze wyborów parlamentarnych z 2024 lewica zdobyła 180 mandatów, koalicja prezydencka (Ensemble) – 159, a Rassemblement National 142. W najnowszym sondażu (Ifop for France, 07.10.2025 – 08.10.2025) poparcie dla tych partii przełożyłoby się na 206 mandatów dla RN, 141 dla lewicy i jedynie 84 dla Ensamble. Porównanie tych danych pokazuje, że w ciągu roku Rassemblement National zyskał potencjał pozwalający mu wyprzedzić dotychczasowe ugrupowania dominujące i stać się realnym faworytem nadchodzących wyborów prezydenckich 2027.

Na horyzoncie rysują się więc trudne wybory dla Francuzów. Z jednej strony mogą opowiedzieć się za kontynuacją kursu Macrona pod przewodnictwem nowego centrowego lidera, co oznacza dalsze reformy proeuropejskie i liberalne podejście gospodarcze. Z drugiej strony coraz bardziej realna staje się wizja radykalnej zmiany kierunku – zwłaszcza zwycięstwa skrajnej prawicy, która obiecuje „odbudowę Francji” poprzez nacjonalistyczną politykę gospodarczą, zaostrzenie polityki migracyjnej i konfrontacyjny stosunek do Unii Europejskiej. 

Z całą pewnością można również stwierdzić, iż podjęte przez Francuzów decyzje zaważą nie tylko na polityce wewnętrznej kraju, ale i na przyszłości projektu europejskiego.

Możliwi następcy Macrona

Kto konkretnie mógłby zastąpić Emmanuela Macrona w Pałacu Elizejskim? Już teraz wyłania się galeria potencjalnych następców, z których każdy reprezentuje odmienny obóz polityczny i wizję dla kraju. 

Na czele skrajnej prawicy stoi dziś Jordan Bardella, trzydziestoletni lider Zjednoczenia Narodowego (RN) i polityczny protegowany Marine Le Pen. Po tym, jak Le Pen została w 2025 roku skazana za nadużycia finansowe i objęta zakazem pełnienia funkcji publicznych, Bardella przejął jej rolę naturalnego kandydata w wyborach prezydenckich 2027. Choć mniej doświadczony, kontynuuje jej linię programową, łącząc twarde stanowisko w kwestiach migracji i bezpieczeństwa z łagodniejszym wizerunkiem. Sondaże dają mu około 30 – 35% poparcia w pierwszej turze, co potwierdza silną lojalność elektoratu RN i dominującą pozycję skrajnej prawicy. Brak Le Pen w wyścigu może jednak wpłynąć na wynik drugiej tury – Bardella, mimo charyzmy i zdolności przyciągania młodych wyborców, nie ma jeszcze jej rozpoznawalności ani doświadczenia na arenie międzynarodowej.

Po stronie centrum i szeroko rozumianego obozu Macrona najczęściej wymienia się Édouarda Philippe’a i Gabriela Attala. Philippe, były premier (2017 – 2020) i lider ruchu Horizons, uchodzi za umiarkowanego polityka środka cieszącego się dużym zaufaniem społecznym (20 – 24% w sondażach). Uważany jest za naturalnego następcę Macrona, choć dla części wyborców pozostaje symbolem kontynuacji jego rządów. Attal, obecny przewodniczący partii Renaissance i również były premier, reprezentuje młodsze pokolenie, które może stać się symbolem odnowy, choć na razie jego poparcie jest niższe (15 – 18%). W obozie prezydenckim pojawiają się też inne nazwiska, m.in. Bruno Le Maire czy Gérald Darmanin, jednak kluczowe będzie uniknięcie rozbicia głosów centrum, co mogłoby otworzyć drogę skrajnej prawicy do zwycięstwa już w pierwszej turze.

Po stronie lewicy centralną postacią pozostaje Jean-Luc Mélenchon, lider ruchu Francja Niepokorna (La France insoumise, LFI), który w 2022 roku zdobył 22% głosów i niewiele zabrakło mu do wejścia do drugiej tury. Choć zapowiedział, że nie będzie ponownie kandydował, wciąż stara się utrzymać wpływ na zjednoczoną lewicę w ramach koalicji NUPES. Problemem pozostają jednak podziały między radykalnym skrzydłem LFI a umiarkowanymi socjalistami i Zielonymi. Wśród potencjalnych następców Mélenchona wymienia się François Ruffina, Marine Tondelier, Fabiena Roussela oraz Raphaëla Glucksmanna – tego ostatniego wielu widzi jako kandydata mogącego połączyć lewicowość z proeuropejskością i umiarkowaniem. Glucksmann notuje dziś ok. 10% poparcia, co wskazuje, że lewica może próbować odbudować swoją pozycję poprzez nową, bardziej konsensualną twarz.

Scenariusze dla Francji 

Biorąc pod uwagę układ sił i potencjalnych kandydatów, można nakreślić kilka scenariuszy przyszłości Francji po odejściu Emmanuela Macrona. Każdy z tych scenariuszy oznacza inny kurs polityczny w kraju oraz inne konsekwencje zarówno dla polityki wewnętrznej, jak i dla pozycji Francji w świecie.

Scenariusz 1: Kontynuacja centrowego kursu

W tym wariancie prezydenturę zdobywa kandydat umiarkowany, ideowy spadkobierca Macrona. Zwycięstwo umiarkowanego centrysty oznaczałoby, że Francuzi, mimo zmęczenia ostatnimi latami, postawili na względną ciągłość i stabilność. Taki prezydent najpewniej kontynuowałby proeuropejski, reformistyczny kierunek Macrona, choć zapewne z kilkoma korektami wynikającymi z wyciągniętych lekcji.

Na arenie wewnętrznej scenariusz centrowy oznacza dążenie do odbudowy konsensusu społecznego. Nowy prezydent musiałby zmierzyć się z głębokimi podziałami i próbować odzyskać zaufanie części społeczeństwa rozczarowanej stylem rządów Macrona. Można spodziewać się bardziej ugodowego tonu i prób dialogu z opozycją społeczno-polityczną. Być może rząd centrowy zdecydowałby się na pewne ustępstwa, np. na złagodzenie najbardziej kontrowersyjnych reform lub wprowadzenie osłon socjalnych, tak aby uspokoić nastroje. Reformy gospodarcze i instytucjonalne nadal byłyby jednak na agendzie. Francja stoi przed koniecznością uporządkowania finansów publicznych (dług powyżej 115% PKB wymaga działań oszczędnościowych i prorozwojowych), a także przed wyzwaniami modernizacji gospodarki i transformacji energetycznej. Umiarkowany rząd prawdopodobnie kontynuowałby politykę inwestycji w przemysł wysokich technologii, energię nuklearną i odnawialną, a także utrzymał dotychczasowe rozwiązania, takie jak reforma emerytalna podnosząca wiek emerytalny Jednocześnie jednak musiałby bardziej zadbać o spójność społeczną – walczyć z rosnącymi kosztami życia, kwestią wykluczenia prowincji i inwestować w usługi. Centrowy prezydent mógłby także podjąć inicjatywę zmian instytucjonalnych – pojawiały się pomysły reformy systemu prezydenckiego czy ordynacji wyborczej, aby lepiej reprezentować zróżnicowane głosy społeczeństwa (np. poprzez wprowadzenie elementów proporcjonalności w wyborach parlamentarnych). Tego typu działania mogłyby obniżyć temperaturę sporu politycznego i dać poczucie nowego otwarcia, mimo ogólnego utrzymania kursu.

W polityce zagranicznej kontynuacja kursu Macrona oznaczałaby, że Francja pozostanie silnym filarem Unii Europejskiej i sojuszu transatlantyckiego. Nowy prezydent zapewne podtrzyma ambicje Macrona, by wzmacniać europejską autonomię strategiczną – m.in. rozwijać niezależne zdolności obronne UE, uniezależniać technologie od Chin i USA, budować europejskie konsorcja przemysłowe. W relacjach z NATO i USA nie należy spodziewać się rewolucji. Wsparcie dla Ukrainy prawdopodobnie utrzymałoby się na wysokim poziomie, zarówno wojskowe, jak i humanitarne, z intencją utrzymania jedności Zachodu przeciw agresji Rosji. W ramach szerszej polityki globalnej, Paryż kontynuowałby aktywność na Bliskim Wschodzie i w Afryce, starając się utrzymać wpływy i stabilizować sytuację w dawanych strefach francuskich wpływów – tu jednak także konieczne mogą być korekty (np. nowa strategia zaangażowania w Afryce, gdzie narasta antyfrancuskie nastawienie). Generalnie jednak, dla partnerów zagranicznych scenariusz centrowy to sygnał ulgi. Francja pozostałaby przewidywalnym, prozachodnim graczem, co w dobie globalnej niestabilności miałoby ogromne znaczenie dla ciągłości polityki UE i NATO.

Scenariusz 2: Zwrot w prawo

Drugi scenariusz zakłada, że do władzy dochodzi skrajna prawica – czyli prezydenturę obejmuje Jordan Bardella. Byłaby to radykalna zmiana kursu dla Francji po epoce Macrona. Zwycięstwo kandydata RN oznacza, że większość Francuzów zagłosowało na narrację o przywróceniu suwerenności, porządku i tradycyjnych wartości w kontrze do elit i liberalnego establishmentu.

Na płaszczyźnie wewnętrznej prezydent z RN dążyłby do gruntownej przebudowy polityki krajowej. Priorytetem stałoby się zaostrzenie polityki imigracyjnej i wzmocnienie bezpieczeństwa wewnętrznego. Można spodziewać się natychmiastowych działań takich jak wprowadzenie limitów imigracyjnych, utrudnienie procedur azylowych czy zmienienie zasad przyznawania obywatelstwa. 

Istotnym elementem byłaby polityka społeczno-gospodarcza. Paradoksalnie, tutaj skrajna prawica ma program dość etatystyczny, chroniący najsłabszych Francuzów. Prezydent Bardella próbowałby uchylić reformy Macrona, które uznaje za antyspołeczne – na czele z reformą emerytalną. RN obiecywało powrót wieku emerytalnego do 62 lat, a nawet 60 lat dla osób, które wcześnie zaczęły pracę. Takie posunięcie dałoby klasie pracującej sygnał, że nowa władza dba o jej interes, ale równocześnie zachwiałoby kruche finanse publiczne. Inne postulaty RN to m.in. obniżki podatków VAT na produkty pierwszej potrzeby i paliwo, ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych, nacjonalistyczna polityka gospodarcza preferująca krajowe firmy. Te działania mogłyby krótkoterminowo poprawić nastroje części społeczeństwa, ale potencjalnie kosztem wzrostu deficytu. 

Reakcja społeczeństwa na zwycięstwo skrajnej prawicy byłaby mieszana. Z jednej strony jej elektorat (ponad jedna trzecia wyborców) świętowałby zmianę, ale z drugiej strony duża część Francuzów mogłaby wyjść na ulice w proteście, obawiając się autorytarnych zapędów nowej władzy czy uderzenia w prawa mniejszości. Już sama kampania wyborcza mogłaby spolaryzować kraj do granic możliwości – należy pamiętać, że o ile RN starał się ocieplać swój wizerunek, wielu obywateli nadal postrzega tę partię jako zagrożenie dla demokracji (trauma państwa Vichy i Frontu Narodowego ojca Le Pen ciąży w zbiorowej pamięci). Ewentualny prezydent Bardella musiałby więc rządzić krajem, który jest podzielony i niespokojny. Aby utrzymać poparcie, możliwe, że próbowałby szybko dostarczyć swoim wyborcom widocznych rezultatów – np. przeprowadzone na wzór amerykański spektakularne deportacje nielegalnych imigrantów, ostentacyjne cięcia w wydatkach na „przywileje elit” itp. – co z kolei mogłoby zaogniać sytuację i wywoływać kolejne fale protestów ze strony przeciwników.

Na arenie międzynarodowej zwycięstwo skrajnej prawicy we Francji miałoby tektoniczne skutki dla Europy i świata. Francja pod rządami Bardelli prawdopodobnie stałaby się partnerem trudnym, a momentami wręcz blokującym jedność Unii Europejskiej. Choć Marine Le Pen porzuciła otwarcie eurosceptyczne hasła opuszczenia UE czy strefy euro, to wciąż głosi ideę „Europy suwerennych państw” i sprzeciwia się dalszej integracji. Można więc oczekiwać, że francuski rząd skrajnie prawicowy wetowałby wiele unijnych inicjatyw, które uzna za sprzeczne z interesem narodowym bądź ideologią RN m.in. zaostrzenie celów klimatycznych, reformy dotyczące relokacji uchodźców czy pogłębianie unii fiskalnej. Francja mogłaby też dołączyć do krajów kwestionujących prymat prawa unijnego (jak dotąd czyniły to Węgry, czy polski rząd do grudnia 2023 roku). Taka postawa Paryża byłaby jakościowo innym wyzwaniem dla UE niż dotychczasowe spory z państwami peryferyjnymi – mówimy w końcu o drugiej największej gospodarce Unii i stałym członku Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ewentualne próby dyscyplinowania Francji (np. sankcje finansowe za łamanie praworządności) znalazłyby się w politycznej próżni, bo trudno wyobrazić sobie skuteczne izolowanie tak kluczowego kraju. 

Relacje Francji z najbliższymi partnerami uległyby napięciu. Oś Paryż-Berlin, będąca dotąd motorem integracji europejskiej, mogłaby się rozluźnić lub załamać – Niemcy zapewne z niepokojem patrzyłyby na poczynania nowego francuskiego rządu, zwłaszcza jeśli dotknęłyby one niezależności sądów czy mediów (Berlin był jednym z najostrzejszych krytyków Polski i Węgier w kwestii praworządności, trudno więc by tolerował podobne działania we Francji). Również stosunki z Polską i Europą Środkowo-Wschodnią mogłyby być ambiwalentne: z jednej strony rząd Bardelli byłby ideologicznie bliższy Budapesztowi czy Bratysławie, co mogłoby tworzyć nowy sojusz wewnątrz UE przeciw brukselskiemu mainstreamowi. Z drugiej strony jednak, skrajna prawica francuska ma tradycyjnie prorosyjskie sympatie (Le Pen i wielu działaczy RN wyrażało podziw dla Putina, a partia korzystała w przeszłości z kredytów rosyjskich banków), co stoi w sprzeczności z interesami i odczuciami krajów naszego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Niewykluczone, iż polityka wobec wojny na Ukrainie mogłaby w związku z tym ulec zmianie. Le Pen deklarowała, że nie wyjdzie z NATO, jednak postulowała równocześnie wycofanie Francji ze zintegrowanego dowództwa oraz sprzeciwiała się dostawom ciężkiej broni dla Kijowa. Możliwe więc, że Francja ograniczyłaby wsparcie militarne dla Ukrainy i forsowała rychłe negocjacje pokoju z Rosją, nawet na niekorzystnych dla Ukrainy warunkach. To wywołałoby napięcia w relacjach wieloma krajami aktywnie wspierającymi Ukrainę. 

Reasumując, scenariusz skrajnie prawicowy to duży znak zapytania co do przyszłości demokracji liberalnej we Francji i spójności Unii Europejskiej. Byłby to test dla instytucji Republiki – na ile są odporne na ewentualne autorytarne tendencje, oraz dla francuskiego społeczeństwa obywatelskiego. Dla świata oznaczałoby to, że jeden z filarów porządku międzynarodowego być może odwraca się plecami do dotychczasowych sojuszy, co mogłoby zostać wykorzystane przez rywali „zachodu”.

Scenariusz 3: Lewicowa alternatywa
 

Trzecim możliwym scenariuszem, aczkolwiek mniej prawdopodobnym niż dwa pierwsze, jest zwycięstwo kandydata lewicy. Choć jak wspomniano, żaden kandydat lewicowy na razie nie zbliża się poparciem do duetu RN-centrum, dynamika kampanii i ewentualne sojusze mogą obrócić sytuację o 180 stopni. 

Gdyby doszło do lewicowej prezydentury – na przykład pod wodzą kandydata LFI lub szerokiej koalicji postępowej – Francję czekałby inny rodzaj zmiany kursu. W polityce wewnętrznej priorytetem stałaby się redystrybucja dochodu, rozbudowa usług publicznych i ambitna polityka klimatyczna. Taki prezydent prawdopodobnie podniósłby podatki dla najbogatszych i korporacji, aby finansować programy społeczne (jak podwyżka płacy minimalnej, inwestycje w mieszkalnictwo komunalne, transport publiczny, ochronę zdrowia). Reforma emerytalna Macrona zostałaby zapewne również cofnięta – lewica tak samo jak RN uważa ją za krzywdzącą dla pracowników. Lewica skupiłaby się też na walce z zmianami klimatycznymi – można sobie wyobrazić duży nacisk na zieloną transformację gospodarki, rozwój energetyki odnawialnej kosztem atomu, inwestycje w termomodernizację, transport kolejowy itp. Taka polityka zyskałaby poklask młodzieży i klasy średniej miejskiej, ale mogłaby budzić opór ze strony przemysłu czy regionów uzależnionych od tradycyjnych gałęzi gospodarki.

Kluczową trudnością dla lewicowego prezydenta byłoby jednak zbudowanie stabilnej większości parlamentarnej. Dziś lewica jest rozbita i aby rządzić, musiałaby zmontować koalicję różnych ugrupowań – od umiarkowanych socjalistów po rewolucyjną lewicę – co w praktyce może się rozbić o różnice programowe. Istnieje ryzyko, że lewicowy rząd popadłby szybko w chaos i wewnętrzne spory, zwłaszcza pod presją silnej opozycji prawicowej na ulicach i w instytucjach. W skrajnym wypadku mogłoby dojść do kolejnej kohabitacji: np. lewicowy prezydent i parlament z przewagą prawicy, co wymusi podział władzy wykonawczej między obóz prezydencki a prawicowego premiera. Taki impas decyzyjny mógłby skutkować stagnacją reform albo wręcz kryzysem konstytucyjnym, jeśli strony wzajemnie by się blokowały.

Na arenie międzynarodowej lewica u władzy oznaczałaby interesujące przemeblowanie sojuszy. Nie można z pewnością stwierdzić, jak wyglądałyby wtedy relacje Francji z UE – w obrębie samej lewicy istnieją spore różnice w podejściu do współpracy w ramach europejskiej wspólnoty.  Taki rząd mógłby stać się sojusznikiem krajów południa (jak Hiszpania czy Grecja) w dążeniu do poluzowania reguł budżetowych UE, większej redystrybucji i solidarności (np. wspólnych długów UE na inwestycje społeczne). Natomiast stosunki transatlantyckie mogłyby się nieco ochłodzić – lewica (szczególnie LFI Mélenchona) jest sceptyczna wobec NATO i obecności wojskowej USA w Europie. Nie znaczy to, że Francja odwróciłaby się od Zachodu, ale raczej akcentowałaby niezależność i multipolarny porządek. Niemniej jednak wsparcie dla Ukrainy prawdopodobnie by pozostało – choć Mélenchon bywał oskarżany o zbytnią wyrozumiałość dla Rosji w przeszłości, większość lewicowej koalicji jest jednak zdecydowanie przeciw imperializmowi Putina. Być może Francja skupiłaby się mocniej na działaniach dyplomatycznych i humanitarnych niż na wysyłaniu broni, ale otwarte wyłamanie się z europejskiego frontu pomocy Ukrainie jest mało realne. 

Podsumowując, scenariusz lewicowy byłby dużym eksperymentem dla Francji. Oznaczałby próbę zmiany kierunku na bardziej egalitarny, ale też nieuchronnie napotkałby na opór wpływowych grup i zamożniejszej części społeczeństwa. Może się okazać, że zamiast spokoju przyniósłby kolejną odsłonę burzliwego konfliktu ideologicznego – tylko z odwróceniem ról, gdzie to prawica protestuje przeciw „skrajnej” władzy. Jeśli zaś lewica nie zdobędzie władzy, a jednocześnie centrum i prawica nie uzyskają wyraźnego mandatu, możliwy jest dalszy okres fragmentacji: kolejne rządy mniejszościowe, konieczność budowania koalicji ad hoc, być może częste odwoływanie się do referendów lub dekretów przez przyszłego prezydenta, aby przeforsować swoje inicjatywy. Taki przedłużający się brak stabilnej większości może skutkować paraliżem decyzyjnym w kluczowych sprawach i osłabieniem pozycji Francji na arenie międzynarodowej. 

Podsumowanie

Francja stoi u progu nowej ery politycznej. Odejście Emmanuela Macrona zamknie ważny rozdział – czas eksperymentu z radykalnym centrum, które miało uzdrowić politykę, a skończyło z mieszanymi rezultatami i narastającą polaryzacją społeczną. To, co nastąpi potem, zdefiniuje nie tylko losy samych Francuzów, ale i przyszłość projektu europejskiego, a pośrednio wpłynie na geopolityczną równowagę sił na świecie. W grze są zasadniczo trzy drogi i każda wiąże się z innymi szansami i ryzykiem.

Francuzi słyną z politycznej nieprzewidywalności – w 2017 roku postawili na outsidera Macrona, w 2022 roku dali rekordowe poparcie skrajnej prawicy i lewicy, marginalizując centrum. W 2027 roku ponownie dokonają wyboru o historycznym znaczeniu. Czy wybiorą ewolucję, czy rewolucję? Czy zachowają równowagę między zmianą a ciągłością, czy wykonają gwałtowny skręt? Na te pytania poznamy odpowiedź za kilka lat. Niezależnie od tego, który scenariusz się spełni, jedno jest pewne: Francja pozostanie kluczowym krajem dla Europy i świata. Dysponuje potężną gospodarką, bronią nuklearną, miejscem przy wszystkich najważniejszych stołach dyplomatycznych. Zmiana na szczytach władzy w Paryżu będzie więc odczuwalna zarówno dla sojuszników, jak i rywali – w związku z czym już teraz warto analizować możliwe ścieżki i rozumieć konsekwencje przyszłych możliwych wydarzeń. 

Źródła: 

 

[1] Bremmer, Ian. “France’s Far-Right Reckoning Is Delayed, Not Denied.” Project Syndicate, 10 października 2025  https://www.project-syndicate.org/commentary/macron-no-options-left-to-end-french-political-deadlock-by-ian-bremmer-2025-10#:~:text=France%E2%80%99s%20Far,Not%20Denied

[2] Darame, Mariama, i Nathalie Segaunes. “Macron can’t run in 2027, but he is hinting at a return in 2032.” Le Monde, 11 lipca 2025 https://www.lemonde.fr/en/politics/article/2025/07/11/macron-can-t-run-in-2027-but-he-is-hinting-at-a-return-in-2032_6743262_5.html#:~:text=By%C2%A0Mariama%20Darame%20%20and%20,85 
[3] Dosda, Guillaume. “SONDAGE RTL – Présidentielle anticipée : Le Pen et Bardella loin devant au premier tour, les potentiels successeurs de Macron à la peine.” RTL, 8 października 2025
https://www.rtl.fr/actu/politique/sondage-rtl-presidentielle-anticipee-le-pen-et-bardella-loin-devant-au-premier-tour-les-potentiels-successeurs-de-macron-a-la-peine-7900550180#:~:text=Jordan%20Bardella%20et%20Marine%20Le,Pen

[4] Dabi, Frédéric “Le regard des Français sur le meilleur successeur d’Emmanuel Macron pour la prochaine élection présidentielle.” Ifop, 9 października2023 https://www.ifop.com/article/le-regard-des-francais-sur-le-meilleur-successeur-demmanuel-macron-pour-la-prochaine-election-presidentielle/#:~:text=Mais%20la%20grande%20surprise%20de,du%20p%C3%B4le%20Opinion%20de%20l%E2%80%99Ifop

[5] Khatsenkova, Sophia. “What comes next for France after PM Sébastien Lecornu’s shock resignation?” Euronews, 6 października 2025https://www.euronews.com/2025/10/06/what-comes-next-for-france-after-pm-sebastien-lecornus-shock-resignation#:~:text=By%C2%A0Sophia%20Khatsenkova

[6] Maślanka, Łukasz. “Zmierzch Króla Słońce: dziedzictwo polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Macrona.” Komentarze OSW, nr 518, 18 lipca 2024
https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2024-07-18/zmierzch-krola-slonce-dziedzictwo-polityki-zagranicznej-i#:~:text=2024

[7] Petrequin, Samuel, i John Leicester. “Macron to name new prime minister amid political storm in France.” Associated Press, październik 2025
https://apnews.com/article/france-political-crisis-macron-lecornu-87de1da64f333922fcfd0acf29da561e#:~:text=By%C2%A0%20SAMUEL%20PETREQUIN%20and%20JOHN,LEICESTER

[8] Pineau, Elizabeth. “Back to the future as France’s Macron reappoints Lecornu as PM.” Reuters, 11 października 2025https://www.reuters.com/world/macron-summons-party-leaders-deadline-naming-pm-nears-2025-10-10/#:~:text=Back%20to%20the%20future%20as,Macron%20reappoints%20Lecornu%20as%20PM

[9] Gauquelin, Igor  “Présidentielle française 2027: ces candidats qui partent à point RFI, 27 maja 2025 https://www.rfi.fr/fr/france/20250527-pr%C3%A9sidentielle-fran%C3%A7aise-2027-ces-candidats-qui-partent-%C3%A0-point

[10] Rahman, Mujtaba. “Macron’s succession problem.” Politico Europe, 2 lipca 2025
https://www.politico.eu/article/emmanuel-macron-presidential-race-2027-succession-france-eu/ 

Artykuł Francja bez Macrona – jak będzie wyglądać? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Nowa Kaledonia jako „Państwo w Ramach Republiki Francuskiej”: Między Autonomią a Niepodległością /nowa-kaledonia-jako-panstwo-w-ramach-republiki-francuskiej-miedzy-autonomia-a-niepodlegloscia/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=nowa-kaledonia-jako-panstwo-w-ramach-republiki-francuskiej-miedzy-autonomia-a-niepodlegloscia Wed, 17 Sep 2025 20:43:08 +0000 /?p=6003 Porozumienie z Bougival, zawarte w nocy z 11 na 12 lipca 2025 roku między władzami Francji a osiemnastoma liderami nowokaledońskich ugrupowań politycznych, reprezentującymi zarówno idee niepodległości Nowej Kaledonii, jak i utrzymania zależności od Francji, zostało nazwane przez Emmanuela Macrona historycznym. Porozumienie to otwiera nowy rozdział w relacjach Paryża z tym zamorskim terytorium położonym na południowym […]

Artykuł Nowa Kaledonia jako „Państwo w Ramach Republiki Francuskiej”: Między Autonomią a Niepodległością pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Porozumienie z Bougival, zawarte w nocy z 11 na 12 lipca 2025 roku między władzami Francji a osiemnastoma liderami nowokaledońskich ugrupowań politycznych, reprezentującymi zarówno idee niepodległości Nowej Kaledonii, jak i utrzymania zależności od Francji, zostało nazwane przez Emmanuela Macrona historycznym. Porozumienie to otwiera nowy rozdział w relacjach Paryża z tym zamorskim terytorium położonym na południowym Pacyfiku. 

Nowa Kaledonia od dekad stanowi przestrzeń ostrych napięć między dążeniami niepodległościowymi rdzennych Kanaków (stanowiących 45% ogółu ludności) a lojalistycznymi postawami ludności napływowej pochodzenia europejskiego, polinezyjskiego, japońskiego i australijskiego oraz interesami Francji. Na mocy Porozumienia z Bougival Nowa Kaledonia uzyska unikalny status „Państwa Kaledonii w ramach Republiki Francuskiej”. W tekście Porozumienia ani razu nie pojawia się pojęcie niepodległości. Dokument ten jest jednak traktowany jako istotny krok na drodze do samostanowienia Nowej Kaledonii.     

Analiz ta ma na celu ukazanie znaczenia lipcowego Porozumienia zarówno w wymiarze historyczno-tożsamościowym, jak i prawnym, a także podejmuje próbę uzyskania odpowiedzi na pytanie, czy Nowa Kaledonia może stać się laboratorium alternatywnego modelu państwowości zarówno w Europie, jak i poza nią.  

Autor: Olivier Kopciewicz 


Nowa Kaledonia jako francuska wspólnota zamorska sui generis 

Nowa Kaledonia jest terytorium złożonym z kilkudziesięciu wysp i wysepek, leżącym w Melanezji w południowo-zachodniej części Pacyfiku. Jest położona w odległości 1200 km na wschód od Australii i na północ od Nowej Zelandii. Głównymi wyspami Nowej Kaledonii są Grande Terre, Wyspa Sosen, Archipelag Belep oraz Wyspy Lojalności. Grande Terre jest największą i najbardziej zaludnioną wyspą – zamieszkuje ją 70% ludności Nowej Kaledonii. Na Grande Terre znajduje się również stolica Nowej Kaledonii – miasto Nouméa. 

Wyspa otoczona jest największą na świecie rafą koralową, tworzącą lagunę wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W skład Nowej Kaledonii wchodzą też liczne mniejsze, zamieszkałe i niezamieszkałe, wyspy i atole.  

Formalnie Nowa Kaledonia ma status specjalnej wspólnoty zamorskiej (collectivité sui generis). Posiada własny parlament i rząd lokalny, ale wciąż podlega zwierzchnictwu Francji jako terytorium skolonizowane. Podobny status wspólnot zamorskich Francji na Pacyfiku posiadają wyspy Wallis i Futuna, Polinezja Francuska (118 wysp) oraz Wyspa Clippertona.  Terytoria zamorskie Francji nie należą do Unii Europejskiej ani nie są częścią strefy Schengen.

Kontekst historyczno-tożsamościowy

W celu pełnego zrozumienia znaczenia lipcowego Porozumienia, konieczne jest cofnięcie się do historii francuskiego kolonializmu w rejonie południowego Pacyfiku. Archipelag w czasach przedkolonialnych był zamieszkiwany przez Kanaków. Pierwszym Europejczykiem, który dotarł na wyspy, był James Cook, nadając im nazwę Nowa Kaledonia (w 1774 roku). W połowie XIX wieku Francja poszukiwała nowych baz na Pacyfiku, aby równoważyć wpływy brytyjskie w Australii i Nowej Zelandii. Archipelag miał korzystne położenie z punktu widzenia działań francuskiej floty. 

Nowa Kaledonia została zdobyta jako kolonia w 1853 roku. Admirał Febvrier-Despointes oficjalnie ogłosił zajęcie wysp w imieniu Napoleona III bez konfrontacji militarnej. Kanakowie tolerowali obecność Francuzów, ponieważ była ona ograniczona do nielicznych punktów osadniczych. 

Od 1864 roku Francuzi zaczęli intensyfikować osadnictwo w Nowej Kaledonii. Założyli tam również kolonię karną, do której zsyłali tysiące więźniów. Kanakowie byli wysiedlani do rezerwatów, zmuszani do niewolniczej pracy w kopalniach i hutach niklu, tracili ziemię na rzecz nowoprzybyłych Francuzów, co prowadziło do buntów i powstań. Najważniejszymi były powstania w 1878 roku i 1917 roku. Były one brutalnie tłumione. Ograniczenia i dyskryminujące prawa wobec Kanaków (Code de l’indigénat) utrzymywano także w XX wieku. 

Po II wojnie światowej Nowa Kaledonia stała się terytorium zamorskim Francji. Mieszkańcy archipelagu otrzymali francuskie obywatelstwo, stopniowo zrównano prawa Kanaków i ludności pochodzenia europejskiego, w tym prawa wyborcze. W latach 80. XX wieku nastąpiło kulturowe przebudzenie rdzennych mieszkańców archipelagu, którzy dążyli do niepodległości i sprzeciwiali się politycznej oraz ekonomicznej marginalizacji. 

Porozumienie z Nouméa podpisane w 1998 roku spowodowało stopniowy transfer kompetencji decyzyjnych z metropolitalnej Francji do władz lokalnych, powołując tym samym do życia instytucje afirmujące rdzenne tradycje i modele sprawowania władzy (Senat Kanaków) oraz zasadę „suwerenności dzielonej”. Porozumienie z Nouméa przewidywało też organizację trzech referendów niepodległościowych w Nowej Kaledonii – w 2018, 2020 i 2021 roku. Jednak ich wyniki przesądziły o utrzymaniu więzi z Francją, a ostatnie – zbojkotowane przez stronę niepodległościową – pokazało ograniczoną legitymację dla proponowanych rozwiązań.

Czynnikiem eskalującym napięcia okazała się propozycja reformy prawa wyborczego z 2024 roku, która przewidywała poszerzenie elektoratu o „długoterminowych rezydentów” wywodzących się spoza rdzennych społeczności. Zaproponowane rozwiązanie doprowadziłoby do wzrostu elektoratu opozycji o 14%, będącego przeciwko rozluźnieniu relacji z Francją. Kanacy odpowiedzieli gwałtownymi protestami, w wyniku których życie straciło 13 osób – w odpowiedzi na te wydarzenia władze wprowadziły stan wyjątkowy, a straty ekonomiczne oszacowano na blisko 2 miliardy euro.

Czy Francja wspiera dążenia niepodległościowe Nowej Kaledonii? 

Francja nie wspiera dążeń niepodległościowych Nowej Kaledonii z powodów geopolitycznych, strategicznych, gospodarczych i militarnych. Utrzymanie tego terytorium – podobnie jak innych departamentów i wspólnot zamorskich – pozwala Francji zachować status globalnego mocarstwa, aktywnego politycznie i militarnie na arenie międzynarodowej.

Gospodarka Nowej Kaledonii jest silnie powiązana z rynkiem francuskim i inwestycjami metropolii, przede wszystkim dzięki jednemu z największych na świecie złóż niklu (ok. 10% światowych zasobów) oraz znaczących zasobów kobaltu. Surowce te mają ogromne znaczenie w kontekście transformacji energetycznej i rozwoju nowych technologii.

Francja posiada również rozległą wyłączną strefę ekonomiczną na Pacyfiku, której znaczną część tworzy obszar wokół Nowej Kaledonii. Wynosi on ponad 11 milionów km², co nadaje Francji status posiadacza drugiej co do wielkości strefy morskiej na świecie (po Stanach Zjednoczonych). Jest to czynnik strategiczny, szczególnie istotny wobec rosnących wpływów Chin w regionie południowego Pacyfiku.

Z punktu widzenia militarnego Nowa Kaledonia jest jednym z kluczowych elementów francuskiej obecności w tym regionie. Na archipelagu stacjonują siły zbrojne Francji, w skład których wchodzą jednostki lądowe, lotnicze i morskie. Francja utrzymuje bazę marynarki wojennej w mieście Nouméa, lotnictwo transportowe i patrolowe oraz siły zdolne do prowadzenia operacji humanitarnych i wojskowych. Francja podejmuje współpracę wojskową z sojusznikami, takimi jak Australia, Nowa Zelandia czy Stany Zjednoczone oraz równoważy ekspansję militarną i gospodarczą Chin w regionie. 

Równocześnie Francja inwestuje znaczne środki w utrzymanie wysokiego poziomu życia w Nowej Kaledonii poprzez finansowanie systemu socjalnego, edukacyjnego czy ochrony zdrowia. Sprawia to, że wielu mieszkańców – zwłaszcza pochodzenia europejskiego – obawia się, iż uzyskanie niepodległości mogłoby doprowadzić do pogorszenia warunków życia i kryzysu gospodarczego.

„Fundament nowego partnerstwa”  

Porozumienie z Bougival można interpretować jako formę kompromisu, który z jednej strony zabezpiecza integralność terytorialną Republiki Francuskiej, z drugiej natomiast otwiera przestrzeń dla realizacji aspiracji niepodległościowych Kanaków. Prezydent Emmanuel Macron określił je mianem „fundamentu nowego partnerstwa”, wskazując na jego znaczenie dla utrzymania stabilności politycznej oraz równowagi kulturowej.

W wymiarze instytucjonalnym Porozumienie utrzymuje sytuację asymetrycznej autonomii – model, który umożliwia zachowanie formalnych więzi z państwem centralnym przy równoczesnym wzmacnianiu podmiotowości politycznej i kulturowej społeczności rdzennych.

Oprócz zapowiedzi powstania Państwa Nowej Kaledonii będącego jednostką administracyjną w ramach Republiki Francuskiej, treść Porozumienia z Bougival gwarantuje wprowadzenie obywatelstwa nowokaledońskiego równoległego do obywatelstwa francuskiego. Porozumienie odnosi się też do stopniowego przekazania władzom Nowej Kaledonii kompetencji w dziedzinie polityki zagranicznej, społecznej i edukacyjnej. W wyłącznej gestii Francji pozostaną obszary obronności, wymiar sprawiedliwości, bezpieczeństwo i polityka monetarna.  Mieszkańcom zagwarantowano także zwiększenie politycznej reprezentacji południowej prowincji Nowej Kaledonii zamieszkiwanej przez rdzennych Kanaków oraz reformę składu lokalnego Kongresu.

Wymiar prawno-polityczny

Analizując rozwiązania zaproponowane w Porozumieniu z Bougival warto zwrócić uwagę na podwójne obywatelstwo mieszkańców Nowej Kaledonii. Można je traktować jako eksperyment prawny, w którym dochodzi do płynnego połączenia obywatelstwa państwa nadrzędnego z formą obywatelstwa kulturowego. Czy procesy te doprowadzą do powstania nowej formuły narodu obywatelskiego bez formalnej niepodległości?  

Konstrukcja ta może być eksplorowana w innych regionach świata, również w innych francuskich terytoriach zamorskich, w których silne aspiracje tożsamościowe spotykają się z ograniczeniami wynikającymi z logiki państwa unitarnego. Być może również Katalonia, Szkocja czy Korsyka w przyszłości zaimplementują podobne rozwiązania, które w pewnym stopniu złagodzą napięcia secesyjne, ale nie będą marginalizować odrębności kulturowo-politycznej obywateli i dążeń do jej afirmowania. 

Co dalej?

Choć Porozumienie z Bougival nie oznacza niepodległości, jego przyjęcie jest odczytywane jako krok w kierunku stopniowej emancypacji Nowej Kaledonii – przez Kanaków jest one traktowane jako usystematyzowana ścieżka ku samostanowieniu, a przez zwolenników status quo – za trudne „kulturowe ustępstwo” wobec Kanaków, które pozwala na zachowanie więzi z Francją w ramach „nowej autonomii”. Wiele zależeć będzie od złożonego i długotrwałego procesu legislacyjnego – decyzji francuskiego Zgromadzenia Narodowego, które musi przegłosować tę zmianę konstytucyjną większością kwalifikowaną, a następnie – od referendum w Nowej Kaledonii w 2026 roku. 

Z perspektywy prawno-politycznej przypadek Nowej Kaledonii może być postrzegany dwojako. Po pierwsze – jako manifestacja państwa w procesie dekolonizacji, które odwołuje się do demokratycznych procedur wykluczających niepodległość. Z drugiej strony, Nowa Kaledonia jest obszarem wyłaniania się asymetrycznej autonomii – unikalnej konstrukcji ustrojowej, która, w przeciwieństwie do modeli federalnych, instytucjonalizuje płynność i hybrydowość stanów prawnych – zależności i samostanowienia oraz autonomii i niepodległości. 

Przypadek tego pacyficznego archipelagu nie jest wyłącznie problemem polityki wewnętrznej Republiki Francuskiej, lecz istotnym wkładem w globalną debatę nad przyszłością państw narodowych, sytuacją polityczną i ustrojową małych państw (państw zależnych) oraz drogą realizacji niepodległościowych aspiracji w ustrojach zdecentralizowanych lub w sytuacji podporządkowania.  

Nowy kryzys 

W połowie sierpnia 2025 roku główny ruch niepodległościowy Nowej Kaledonii – Front Wyzwolenia Narodowego Kanaków i Socjalistów (FLNKS) odrzucił treść Porozumienia z Bougival, uznając je za sprzeczne z celami walki o niepodległość. Kanacy nie zgadzają się na      referendum 2026 roku i domagają się organizacji wyborów planowanych pierwotnie na 30 listopada 2025 roku. FLNKS przedstawił ambitny plan, zakładający uznanie kanackiego (kaledońskiego) obywatelstwa, przekazanie całkowitej kontroli nad polityką zagraniczną, obronną i polityką monetarną władzom Nowej Kaledonii, międzynarodowe uznanie państwowości Nowej Kaledonii oraz prawo zasiadania jej przedstawicieli w ONZ. Kanacy domagają się proklamowania niepodległości Nowej Kaledonii przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku.            

Źródła:

[1] Baker, Kerryn. Independence, interdependence and flexible sovereignty in the small states of the Pacific. Small States & Territories 4, no. 2 (2021).
[2] Blaise, Severine, David, Carine & Prinsen, Gerard, Pour un réexamen des concepts de « décolonisation, indépendance et souveraineté » au prisme de l’expérience néocalédonienne. Journal de la Société des Océanistes, no. 155 (2022).
[3] Boulard, Florence, Lechene, Marine, & Kamblock, Lola. Across the Tropical Pacific Ocean: Reflections on the Future of Kanaky-New CaledoniaeTropic: Electronic Journal of Studies in the Tropics 24, no. 1 (2025).
[4] Chappell, David A. The Noumea Accord: Decolonization without Independence in New Caledonia? Pacific Affairs 72, no. 3 (1999).
[5] Chauchat, Louise et Roux, François. Nouvelle-Calédonie: quand la justice devient le bras armé du politique face à l’insurrection kanak pour son indépendance », La Lettre. La Revue du Syndicat des Avocats de France, 2024. < https://lesaf.org/la-lettre/octobre-2024/nouvelle-caledonie-quand-la-justice-devient-le-bras-arme-du-politique-face-a-linsurrection-kanak-pour-son-independance> dostęp: (24.08.2025r.).
[6] Connell, John. New Caledonia Or Kanaky?: The Political History of a French Colony. Canberra: Australian National University, 1987. 
[7] Connell, John. The 2020 New Caledonia Referendum: The Slow March to Independence. The Journal of Pacific History 56, no. 2 (2021).
[8] Dom, Evelyn A.M. Nowa Kaledonia będzie nowym „państwem”, ale pozostanie zależna od Francji, Euronews, 13.07.2025r.< https://pl.euronews.com/2025/07/13/nowa-kaledonia-bedzie-nowym-panstwem-ale-pozostanie-zalezna-od-francji> dostęp: (25.08.2025r.). 
[9] Dorocki, Sławomir, Brzegowy, Paweł. La Nouvelle-Calédonie – the overseas face of France…. Impact of the colonial era on the contemporary socio-economic situation of the archipelago, Annales Univeristatis Mariae Curie-Skłodowska 20, nr 1 (2013).
[10] Dziubińska Amanda, Niepewna przyszłość Nowej Kaledonii. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, 2024.< https://www.pism.pl/publikacje/niepewna-przyszlosc-nowej-kaledonii>, dostęp: (15.08.2025r.).    
[11] Fisher, Denise. France in the South Pacific: Power and Politics. Canberra: Australian National University E-Press, 2013.
[12] Fisher, Denise. Uncertainty in New Caledonia. The Interpreter 19.06.2023 r. <https://www.lowyinstitute.org/the-interpreter/uncertainty-new-caledonia> dostęp: (24.08.2025r). 
[13] Guilbert, Kieran. French bid to create state of New Caledonia rejected by pro-independence bloc, Euronews, 13.08.2025 r. <https://www.euronews.com/2025/08/13/french-bid-to-create-state-of-new-caledonia-rejected-by-pro-independence-bloc> dostęp: (25.08.2025r.).
[14] Kowasch, Matthias, Batterbury, Simon P.J. Geographies of New Caledonia-Kanaky. Environments, Politics and Cultures. Cham: Springer 2024.  
[15] Leblic, Isabelle. Kanak identity, new citizenship building and reconciliation. Journal de la Société des Océanistes, no.125 (2007).
[16] Mathieson, Andrew. Kanaky Indigenous alliance reject latest French deal for limited independence of New Caledonia, National Indigenous Times, 14.08. 2025 <https://nit.com.au/14-08-2025/19632/kanaky-indigenous-alliance-reject-latest-french-deal-for-limited-independence-of-new-caledonia>, dostęp: (25.08.2025r).  
[17] Parry, Richard Lloyd. New Caledonian independence activists reject deal with France, The Sunday Times, 13.07.2025 r.< https://www.thetimes.co.uk/article/new-caledonian-independence-activists-reject-deal-with-france-jcxbkdf5x> dostęp: (25.08.2025r.).
[18] Small, David. Education, colonisation and Kanak aspirations in New Caledonia: Historical contexts and contemporary challenges. Pacific Dynamics: Journal of Interdisciplinary Research 1, no. 2 (2017)
[19] Zhang, Denghua. Pacific Studies in China: Policies, Structure and Research’, Journal of Pacific History 55, no. 1 (2020).

Artykuł Nowa Kaledonia jako „Państwo w Ramach Republiki Francuskiej”: Między Autonomią a Niepodległością pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Why Germany Fails to Lead on Migration /why-germany-fails-to-lead-on-migration/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=why-germany-fails-to-lead-on-migration Sun, 03 Aug 2025 14:27:51 +0000 /?p=5933 Germany is often described as a model of European stability: economically powerful, administratively competent and a self-proclaimed leader in humanitarian values. However, their migration system tells a different story. Since Merkel’s “Wir schaffen das” declaration in 2015, Germany has moved from openness to restriction, from leadership to hesitation, revealing deeper institutional, strategic and political cracks. […]

Artykuł Why Germany Fails to Lead on Migration pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Germany is often described as a model of European stability: economically powerful, administratively competent and a self-proclaimed leader in humanitarian values. However, their migration system tells a different story. Since Merkel’s “Wir schaffen das” declaration in 2015, Germany has moved from openness to restriction, from leadership to hesitation, revealing deeper institutional, strategic and political cracks. Reports from the World Bank and the Heinrich Böll Foundation emphasise the need for decentralised flexibility, stakeholder coordination and long-term planning, but these findings go largely unnoticed. This contradiction between external image and internal reality raises a fundamental question:

Why has Germany, despite its capabilities and experience, failed to lead migration in a coherent and sustainable way?

Author: Nina Wojnar

From ‘Wir schaffen das’ to burnout 

Chancellor Angela Merkel’s iconic statement ‘Wir schaffen das’ (‘We can do it’) in 2015 was a bold humanitarian gesture, signalling Germany’s intention to take the initiative at the height of the European refugee crisis. At a time when thousands of asylum seekers were arriving at the EU’s external borders every day, especially in Greece and Italy, Merkel’s statement represented a break with the uncertainty prevailing in most European countries. It had enormous symbolic power both at home and abroad, positioning Germany as a moral leader amid the fragmented EU response. Nevertheless, this political message quickly clashed with the practical realities of a bureaucratic system that was not prepared for rapid mass adoption. 

Within a few months, the influx of around 890,000 asylum seekers revealed deep institutional tensions. Studies estimate that after 2015, social unrest related to immigration increased by 22%, especially in the eastern federal states. This led to a rise in support for the anti-immigration party Alternative for Germany (AfD), an early sign that the honeymoon period was coming to an end.

What began as a narrative of unity and compassion quickly changed. High-profile security incidents, such as the New Year’s Eve attacks in Cologne, and growing expectations on overburdened social welfare systems fuelled public anxiety. By 2017, the mainstream discussion had shifted towards deterring immigrants, as evidenced by budget proposals to tighten border controls and deportation processes. 

The AfD has gained popularity by capitalising on this fatigue, with polls indicating that nearly a quarter of Germans support radical change. Friedrich Merz, the current leader of the CDU, further codified this shift: ‘Germany… has clearly failed’ to cope with the influx of refugees and must now move to assertive migration control.

Institutional overload


The German administration may look solid on paper, but it has proven incapable of managing large-scale migration. It has been hampered by rigid procedures, fragmented responsibilities and recurring crises in crucial agencies. The key institution for migration policy, The Federal Office for Migration and Refugees (BAMF), has struggled to keep up with demand. The number of pending asylum applications rose sharply after 2015, even though the number of staff at the agency quadrupled by mid-2016. 

Persistent delays in processing applications, combined with a high-profile scandal in 2018 that led to the re-examination of around 18,000 asylum decisions, revealed both inadequate staff training and the risk of corruption. Despite a formal increase in staff numbers, oversight reports pointed to duplication of work, poor communication between agencies, and inefficient digital systems. There was even a lack of analysis of known risks in case management systems until external auditors forced them to do so.

Germany’s federal structure exacerbates these challenges. While the BAMF sets asylum standards, the federal states (Länder) and municipalities manage reception and initial accommodation. In 2015, this led to chaotic results: some federal states ran out of shelter space and had to resort to emergency camps. Meanwhile, larger city-states such as Berlin, Bremen and Hamburg bore a disproportionate burden due to high housing costs and limited urban space. 

The ‘campification’ of refugee accommodation is a clear sign of institutional overload. The term refers to the shift from decentralised, community-based housing to large-scale temporary facilities that prioritise control and containment over integration. A comparative study conducted by Schammann and Gluns (2017) for Comparative Migration Studies describes in detail how Berlin transitioned from settling refugees in apartments before 2015 to establishing over 100 crisis centres by 2016. Reception camps and hastily converted industrial halls were designated for the temporary detention of asylum seekers for several months. This model prioritised isolation over integration and reflected a reactive, minimalist approach to accommodation.

A 2025 Reuters report highlighted that nearly 40% of municipalities now describe their refugee situation as critical. Public frustration has been mounting across the country, and protests immediately erupted in places such as Rott am Inn when plans emerged to house 300 migrants in a disused factory. 

These institutional failures are not isolated. A 2023 World Bank study found that German migration management lacked integrated feedback loops. Regions were unable to communicate their needs quickly, and the BAMF did not significantly adjust its decision-making pace or resource allocation to meet new challenges. Administrative structures remained rigid, reactive, and isolated rather than flexible.

Leadership gap


While Germany has shown strong leadership on long-term challenges such as the energy transition, its approach to migration reveals a striking lack of strategic coordination. It is a conspicuous lack of stakeholder engagement, visionary planning and inclusive structures that characterise resilient governance.

This pattern reflects what the public policy literature describes as a failure of multi-level governance, in which responsibilities are distributed among national, regional and local actors without effective vertical coordination. Migration, as a policy domain that transcends the legal, social and economic spheres, fits the definition of a “wicked problem” that has no simple solutions and requires adaptive, cross-sectoral responses. 

The German centralised but fragmented approach does not take this complexity into account. Moreover, in the context of the EU, Germany’s changing position undermines its normative leadership, a concept associated with states that consistently promote values such as human rights and solidarity through both rhetoric and institutional coherence.

Germany’s great strength in managing complex policies such as the Energiewende lies in the broad stakeholder engagement. It is the cooperation between federal ministries, federal states, municipalities, industry representatives, trade unions and environmental NGOs that has led to success. A key example is the cross-sectoral stakeholder committee on coal phase-out, which has achieved a sustainable consensus by 2038 through structured cooperation at different levels of government and civil society.

In contrast, migration governance remains highly isolated. A recent FEPS policy report noted that there are ‘clear objectives’ on migration. However, ‘their implementation remains difficult’ due to poor stakeholder integration. Civil society organisations or municipalities involved in direct support to refugees rarely play a significant role in policy-making. Agencies act top-down as delivery-only entities that are completely disconnected from expertise on the ground.

Germany is at the forefront of policy areas where long-term thinking dominates. This is evidenced by the German Climate Action Plan 2050, which builds a framework over decades and fosters iterative adaptation through annual reviews, regional councils and ministerial accountability. The key to its success has been institutionalised stakeholder feedback loops, allowing policy to evolve with social and economic realities, something that is particularly lacking in migration governance. 

As opposed, migration policy remains crisis-based and reactive. Between 2022 and 2024, Germany has moved from gesture-based openness to secure border controls, with little planning for socio-economic integration, housing or labour demand beyond populist cycles. Without a far-reaching migration framework, German policy is vulnerable to short-term shocks.

Sustainable management recognises migrants as co-creation partners, a principle present in successful renewable energy projects and social innovation models. For example, the EU’s Fair Transition Mechanism enables local workers in energy regions such as the Ruhr to shape policy outcomes. 

Migration policy, on the other hand, has no structure for co-design. ESSIER policies, such as German-funded skills partnerships, can summon the private sector and government. But they do not convene migrant representatives themselves, which weakens the legitimacy and limits the reach of integration solutions. Local actors who witness the daily realities of migration are not embedded in national planning processes.

The contrast could not be more stark: where Germany is building an inclusive, horizontal, multilateral framework for sustainable development, its migration apparatus remains fragmented, reactive and driven by political narratives rather than national strategy. The leadership that drove the Energiewende is remarkably absent in migration, and until it is replicated, Germany will struggle for leadership in any lasting sense.

Perception vs. Practice: Image vs. Reality


Germany presents itself as a “responsible leader” on migration, a narrative deeply rooted in its 2015 response under Chancellor Angela Merkel. However, actions taken since then reveal a persistent dissonance between image and practice, undermining both national credibility and EU coherence.

Merkel’s decision to suspend the Dublin Regulation and accept more than one million refugees has gained global recognition, temporarily transforming Germany and Europe into confident moral entities. German political scientists have noted that such decisions were aimed at preserving Germany’s “positive national image” in the face of intense international scrutiny. The leadership’s rhetoric was part of the EU’s broader ambitions to assert normative authority, as well as to promote human rights at home and abroad.

Despite this initial openness, Germany soon made sharp changes to its policy. Interior Minister Horst Seehofer’s much-publicised dispute with Merkel over asylum in 2018 illustrated the growing tensions in domestic politics and political paralysis. More recently, under Scholz, Germany reintroduced systematic border controls, suspended family reunification and promoted offshore asylum processing with EU partners.

These unilateral measures, while politically defensible at home, have damaged the EU’s credibility. European asylum coordination depends on consistent implementation at national level. Therefore, changes in German policy, from the Dublin opt-out to the border change, have contributed to wider fragmentation at EU level and delays in reforming the common framework. Critics warn that systematic border controls threaten the Schengen system and could normalise national discretion over European cohesion. Poland, Hungary and Austria have applauded the change made by Germany, while pro-European voices fear it could destroy the liberal-democratic foundations of the Union.

Research has consistently shown that credibility is the cornerstone of normative leadership. Germany’s vacillating stance on migration alternates between humanitarian openness and secure retreat. This has weakened their voice at EU summits, complicating efforts for a unified asylum and migration framework. The 2022 Reconnect document argues that such vacillation undermines both the EU’s internal democratic legitimacy and global moral stance.

Germany’s record on migration reveals a painful truth: leadership without coherent action is hollow. It can be argued that when Germany acts rashly, it undermines not only its own moral standing, but also the resilience and unity of the EU.

Missed Strategic Framing: Crisis, Not Reality


Germany continues to treat migration as a series of sudden episodes. They present each influx as a crisis to be contained, rather than as part of a long-term demographic and economic strategy. This crisis mindset has stifled sustainable reforms and muddled public discourse.

Public discourse in Germany often uses the language of “waves” and “crises”. Political scientists who pay attention to framing effects argue that such terminology perpetuates a narrative of threat, crowding out more productive interpretations that might emphasise demographic recovery or economic contribution. By anchoring public sentiment in fear and unpredictability, policy discussions remain reactive – focused on border controls and short-term deterrence rather than migration as a structural opportunity.

Germany is facing a serious demographic crisis: an ageing population, low birth rates and a shrinking workforce. The 2023 spatial microsimulation study highlights that regional population projections and workforce vitality are highly sensitive to assumptions about migration. Interestingly, policymakers rarely refer to these projections in debates on migration. Instead, the focus is on political emergency response. This leaves little room for evidence-based planning that aligns migration with labour market and education needs.

A recent comparative study of refugee reception frameworks shows that Germany has largely prioritised security and cultural frameworks. Economic opportunities have been underestimated, despite their potential to shift policy towards integration and skills matching. Although labour market shortages are acute, experts estimate that Germany needs around 400,000 arrivals a year to stabilise its workforce. Yet the public conversation remains mired in talk of crisis rather than strategic investment.

This crisis approach prevents the development of long-term migration strategies that integrate demographic planning, education, housing and labour needs. Bridging initiatives such as “skills partnerships” suffer from insufficient policy support and a lack of coordination between federal agencies, employers and vocational institutions.

Countries with coherent strategies, such as Canada or Sweden, anchor migration in the current nation-building framework. Unlike Germany, they are also investing in public communication strategies that present migration as an economic necessity and cultural enrichment, rather than just a control issue or crisis situation. These sporadic efforts undermine the country’s ability to integrate newcomers, followed by a sudden policy reversal when public opinion changes.

By constantly portraying migration as an acute crisis, Germany is locking itself into a reactive cycle. In doing so, they undermine sustainable reforms that could ensure demographic stability, economic gains and social resilience. Shifting to a strategic framework, i.e. treating migration as a structural reality, remains the missing element of a truly coherent policy.

What Now for German Migration Policy?


Germany’s experience shows that even strong, resource-rich democracies can fail when migration policy emphasises short-term control over long-term strategy. Each crisis previously promised moral leadership, but revealed a deeper institutional weakness: the BAMF was overstretched, federal coordination fragmented and capabilities disconnected from a credible vision.

Moreover, superficial, reactive policymaking not only fails administratively but also undermines public trust. Political science research shows that when citizens perceive their leaders as incompetent or chaotic, trust in institutions declines. As a result, they make voters vulnerable to the polarising rhetoric of populists and disrupt social cohesion. In Germany, migrants may arrive but the lack of strategic framing and coherent planning means that citizens ultimately “pay” the price through service burden, increased fears and democratic disillusionment.

The German case shows that resilience lies in systems built for complexity: policies that balance humanitarian values, economic planning and demographic realities. Short-termism and superficial solutions may buy political time, but they come at a higher cost, undermine public trust and raise the future price of poor migration management.

In the face of rising social tensions, ongoing demographic changes and new migration pressures, the question remains open: 

Will Germany finally decide on a coherent, long-term migration strategy or will it continue to react in an ad hoc manner and allow political calculations to obscure the structural needs of the state?

Sources 

[1] Alkopher, Tal Dingott, and Emmanuelle Blanc. “Schengen’s Security Dilemma: Immigration-Related Threat Perceptions and the European Security Community.” Journal of European Integration Studies, 2017.
https://eprints.lse.ac.uk/82528/1/Blanc_Schengen%20area%20shaken_2017.pdf

[2] AP News. “Germany Extends Border Controls by 6 Months.” February 2025.
https://apnews.com/article/316a0b1de7d57acb0826a12a7a9cece0

[3] Bauböck, Rainer. “One Step Forward, Two Steps Back: Germany’s Ambiguous Role in EU Asylum Policies.” Journal of Contemporary European Studies, 2021.
https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/07036337.2021.1877692

[4] Carnegie Endowment for International Peace. “Suspend Schengen to Rescue Europe.” 2016.
https://carnegieendowment.org/europe/strategic-europe/2016/03/suspend-schengen-to-rescue-europe?lang=en

[5] De Bruycker, Philippe. “Solidarity under EU Asylum Policy with the New Pact on Migration and Asylum: Deal or Grail?” ECA Journal, 2023.
https://www.eca.europa.eu/sv/news/NEWS-JOURNAL-2023-02

[6] Deutsche Welle (DW). “German Asylum Scandal: A Timeline.” May 22, 2018.
https://www.dw.com/en/german-asylum-scandal-a-timeline/g-43887268

[7] Deutsche Welle (DW). “Migration Official Took No Bribes, Lawyer Says.” June 2, 2018.
https://www.dw.com/en/german-asylum-scandal-bribery-charges-are-nonsense-says-lawyer/a-44050845

[8] European Council on Refugees and Exiles (ECRE). “Germany: Data on Decision-Making Reveals BAMF Shortcomings.” 2019.
https://ecre.org/germany-data-on-decision-making-reveals-bamf-shortcomings/

[9] European Court of Auditors. “Migration Policy and the EU.” ECA Journal, 2023.
https://www.eca.europa.eu/sv/publications/JOURNAL-2023-02

[10] European Policy Centre (EPC). “The Refugee Crisis: Schengen’s Slippery Slope.” 2015.
https://epc.eu/publication/The-refugee-crisis-Schengens-1cfbec/

[12] Financial Times. “The EU’s Overstretched Asylum System.” 2024.
https://www.ft.com/content/f8c47476-47f2-4dc1-938e-efb248fe6ba6

[13] Hooghe, Liesbet, and Gary Marks. Multi-Level Governance and European Integration. Lanham, MD: Rowman & Littlefield, 2001.

[14] Loichinger, Elke, and Reinhold Sackmann. “The Role of International Migration for Regional Population Dynamics in Germany.” Social Sciences 12, no. 5 (2023).https://www.mdpi.com/2076-0760/12/5/255

[15] LSE Blogs / News Deeply. “Unpicking the Asylum Scandal That Shook Germany.” June 21, 2018.
https://deeply.thenewhumanitarian.org/refugees/community/2018/06/21/unpicking-the-asylum-scandal-that-shook-germany.html

[16] Manners, Ian. “Normative Power Europe: A Contradiction in Terms?” Journal of Common Market Studies 40, no. 2 (2002): 235–258.
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/1468-5965.00353

[17] Matos, Luís, and Sofía Torres Bizou. “Re-bordering Schengen? The Politicization of Migration and the Erosion of Europe’s Internal Open Borders.” College of Europe Working Paper, 2025.
https://eustudies.org/conference/papers/download/1162

[18] Migration Policy Institute. “The Asylum Crisis in Europe: Designed Dysfunction.” 2018.
https://www.migrationpolicy.org/news/asylum-crisis-europe-designed-dysfunction

[19] OECD. Working Together for Local Integration of Migrants and Refugees in Berlin. Paris: OECD Publishing, 2018.
https://www.oecd.org/publications/working-together-for-local-integration-of-migrants-and-refugees-in-berlin-9789264305236-en.htm

[20] Olbrich, Eckehard, and Sven Banisch. “The Rise of Populism and the Reconfiguration of the German Political Space.” arXiv preprint, 2021.
https://arxiv.org/abs/2106.15717

[21] Podobnik, Boris, Marko Jusup, and H. Eugene Stanley. “Predicting the Rise of Right-Wing Populism in Response to Unbalanced Immigration.” arXiv preprint, 2016.
https://arxiv.org/abs/1612.00270

[22] ReConnect Project. “Fragmented Credibility: EU’s Moral Posture and Germany’s Migration Stance.” 2022.
https://reconnect-europe.eu/wp-content/uploads/2020/11/D13.1.pdf

[23] Rittel, Horst W. J., and Melvin M. Webber. “Dilemmas in a General Theory of Planning.” Policy Sciences 4, no. 2 (1973): 155–169.
[24] Schammann, Hannes, and Dennis Gluns. “Germany: Reluctant Country of Immigration?” Comparative Migration Studies5, no. 1 (2017): 1–https://comparativemigrationstudies.springeropen.com/articles/10.1186/s40878-017-0069-8 

[25] The Guardian. “Germany’s Border Clampdown Threatens the Entire European Project.” September 13, 2024.
https://www.theguardian.com/commentisfree/2024/sep/13/germanys-border-clampdown-threatens-the-entire-european-project

 

Artykuł Why Germany Fails to Lead on Migration pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
49.3: Sól w oku francuskiej demokracji /49-3-sol-w-oku-francuskiej-demokracji/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=49-3-sol-w-oku-francuskiej-demokracji Mon, 12 May 2025 19:35:49 +0000 /?p=5743 Autor: Pierre-Stanislas Solski Do następnych wyborów prezydenckich we Francji pozostały jeszcze dwa lata. W natłoku obecnych wydarzeń na arenie międzynarodowej ten okres zdaje się być wiecznością, jednak to właśnie 2027 rok leży w centrum zainteresowania francuskiej debaty publicznej. Nie ulega wątpliwości, że na wiele sposobów będą to wybory decydujące dla Francji kolejnych dekad.  Dzisiejsza sytuacja […]

Artykuł 49.3: Sól w oku francuskiej demokracji pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Autor: Pierre-Stanislas Solski

Do następnych wyborów prezydenckich we Francji pozostały jeszcze dwa lata. W natłoku obecnych wydarzeń na arenie międzynarodowej ten okres zdaje się być wiecznością, jednak to właśnie 2027 rok leży w centrum zainteresowania francuskiej debaty publicznej. Nie ulega wątpliwości, że na wiele sposobów będą to wybory decydujące dla Francji kolejnych dekad. 

Dzisiejsza sytuacja polityczna w kraju, charakteryzująca się chaosem, sojuszami zbudowanymi na niepewnych fundamentach, skandalami politycznymi i obyczajowymi, nie pozwala przewidzieć wyników elekcji. Pod znakiem zapytania stoją także sami kandydaci. Emmanuel Macron, obecny prezydent, kończyć będzie wówczas swoją drugą kadencję, co w świetle francuskiego prawa oznacza brak możliwości ponownego ubiegania się o najważniejsze stanowisko w państwie. 

Największą rywalką Macrona jest dzisiaj Marine Le Pen z partii Zjednoczenie Narodowe. Prezydent starł się już z nią w drugiej turze wyborów dwa lata temu, wygrywając je z nadwyżką blisko 20 punktów procentowych (pkt%). Była prezeska partii jest przez wielu wskazywana jako faworytka nadchodzących wyborów, jednak 31 marca bieżącego roku sąd wydał wyrok skazujący potencjalną kandydatkę na dwa lata więzienia i 5 lat niemożności sprawowania funkcji publicznych za defraudację publicznych pieniędzy. Sankcje, z decyzji sądu, weszły ze skutkiem natychmiastowym, co oznacza, że do czasu ponownego rozpatrzenia sprawy przez sąd drugiej instancji, której data wskazana została na czerwiec przyszłego roku, kandydatura pani Le Pen pozostaje niepewna. 

Po lewej stronie sceny politycznej sytuacja nie jest bardziej klarowna. Jean-Luc Melenchon, najsilniejszy kandydat lewicy w ostatnich wyborach, zapowiedział już swój udział w walce o prezydenturę. Nie jest on jednak popularnym politykiem, zarówno w całej Francji, jak i wewnątrz stronnictw lewicowych. Melenchonowi marzy się powtórka z zeszłorocznych wyborów legislacyjnych, gdzie ówczesna koalicja Nowego Frontu Ludowego wzniosła się na pierwsze miejsce pod względem ilości mandatów w zgromadzeniu narodowym (193), niższej izbie francuskiego parlamentu. Należy tutaj jednak podkreślić większościowy charakter ordynacji wyborczej, który znacząco wspomógł koalicję w uzyskaniu tak znaczącego wyniku. 

Część francuskich wyborców zdecydowała się bowiem złożyć tzw. głos republikański, który był zasadniczo aktem protestu przeciwko partii skrajnie prawicowej Zjednoczenie Narodowe. Republikański ruch społeczny przyniósł zamierzone efekty, Zjednoczenie Narodowe, uzyskując aż 37,17% głosów, notuje jedynie trzeci wynik pod względem zdobytych mandatów (142). Wybory parlamentarne z 2022 są pierwszymi, w których ZN uzyskało względną większość głosów, co nakłada presję na opozycyjne do nich partie, które nie będą już beneficjentami ordynacji większościowej w powszechnych wyborach prezydenckich. Można spodziewać się ponownego frontu republikańskiego w drugiej turze wyborów, lecz przy dzisiejszym rozdrobnieniu w parlamencie jego przyszłość pozostaje w sferze spekulacji. 

Rok 2027 będzie nie tylko gospodarzem niezwykle przejmującej kampanii wyborczej, lecz również czasem wieńczącym 10-letni okres Macrona u sterów Francji. Na dziś dzień nic nie wskazuje na to żeby obecny prezydent Francji miał za dwa lata zniknąć ze świata polityki. Początek bieżącego roku był jednak szczególnie dotkliwy dla założyciela Renaissance. 

W styczniu notował on bowiem rekordowo niskie poparcie wśród społeczeństwa – poniżej 20% – niższe niż w okresie, gdy przeforsował on ogromnie niepopularną reformę emerytalną w 2023 roku oraz gorszy wynik niż gdy na sile zyskiwał ruch Żółtych kamizelek (fr. Gilets jaunes) w 2018 roku. 

Wspomniane wydarzenia są symbolami głęboko niepopularnej kariery politycznej Emmanuela Macrona. Niesiony obietnicą zmiany na przestarzałej scenie politycznej, wsparty czystą kartą i zasługami w ministerstwie ekonomii, Macron otworzył nowy rozdział w historii systemu partyjnego Francji. W 2017 roku koalicja pod jego przewodnictwem uzyskała bezwzględną większość głosów w Zgromadzeniu Narodowym (314 dla samej LREM i dodatkowe 47 koalicjantów z MoDem) łamiąc dotychczas funkcjonujący system dwupartyjny. 

Nadchodzące wybory na zwierzchnika narodu są świetną okazją do próby wytłumaczenia konsekwentnego upadku popularności Macrona. Jego prezydentura rzuciła światło na wiele dysfunkcjonalnych elementów francuskiego systemu politycznego i w poniższym tekście opisany zostanie w szczególności jeden z owych aspektów – artykuł 49 ustęp 3 francuskiej konstytucji z 1958 roku. Tekst podzielony jest na kilka części. W pierwszej przedstawiony zostanie sam czym artykuł 49.3 oraz określona zostanie jego pozycja w systemie politycznym. 

W drugiej części na przykładzie zamieszania wokół zeszłorocznych wyborów parlamentarnych we Francji oraz późniejszych perypetii przy tworzeniu rządów, zobrazowana zostanie rzeczywista siła i skutki dla życia politycznego, jakie niesie za sobą ten artykuł. W ostatniej części omówione zostaną wyniki badania, które opisują odczucia Francuzów względem sytuacji politycznej w kraju.

Artykuł 49.3: stabilność przeciw demokracji

Jedną z praktyk rządów obozu Macrona, która w szczególności okryła go złą sławą, jest częste uciekanie się do ustępu 3 artykułu 49 francuskiej konstytucji. Artykuł możemy odnaleźć w piątym rozdziale ustawy zasadniczej, który określa stosunki między rządem a parlamentem. 

Jego głównym zadaniem jest zagwarantowanie obozowi u władzy możliwości rządzenia i prowadzenia działań zgodnych ze swoim programem. Działa on w następujący sposób: premier, po wcześniejszym zasięgnięciu opinii u swojego rządu, może zdecydować się na przyjęcie konkretnego projektu ustawy, omijając procedurę głosowania w parlamencie. Szef rządu może ogłosić użycie artykułu 49.3 na samym wstępie obrad zgromadzenia narodowego zamykając tym samym możliwość debaty nad tekstem, albo na koniec obrad w celu przełamania impasu. 

Artykuł gruntownie zmienia tor prowadzący do uchwalenia projektu ustawy, zamienia on dyskusję nad aktem prawnym, na dyskusję nad zaufaniem deputowanych do rządu. W przypadku użycia artykułu przez premiera opozycja musi zadecydować, czy zablokowanie uchwalenia ustawy jest dla niej na tyle ważne, by zjednoczyć się mimo różnic i w sprzeciwie do obozu rządzącego uchwalić wotum nieufności. To właśnie wotum nieufności jest jedynym narzędziem opozycji umożliwiającym zablokowanie wprowadzenie aktu prawnego przez premiera. 

Proces uchwalenia owego wotum jest opisany we wcześniejszych ustępach artykułu 49 Konstytucji. Opozycja ma jedynie 24 godziny na wniesienie wniosku o wotum nieufność i musi się pod nim podpisać minimum 10% członków zgromadzenia narodowego, czyli co najmniej 58 deputowanych. Najważniejszy jest jednak fakt, zgodnie z którym aby wotum nieufności zyskało siłę wiążącą, musi ono zostać przegłosowane przez większość bezwzględną w zgromadzeniu narodowym, w przeciwieństwie do większości względnej lub zwykłej, jaka jest potrzebna do przegłosowania ustawy. 

Można zauważyć, że o faktycznej sile artykułu decyduje sposób, w jaki rozmieszczone będą mandaty w zgromadzeniu narodowym. W zależności od tego ile mandatów ma obóz rządzący, ile opozycja, jak zjednoczona jest reszta parlamentu i jaka jest zdolność koalicyjna poszczególnych ugrupowań, artykuł 49.3 może okazać się zupełnie bezużyteczny, albo witalny dla rządzących. Skuteczność artykułu 49.3 najlepiej ilustrują liczby. 

Od początku V Republiki Francuskiej w 1958 notujemy użycie artykułu 115 razy, wniosek o wotum nieufności zostało złożone 85 razy, a uchwalone jedynie 2 razy. Można jednak argumentować, że artykuł ma stuprocentową skuteczność. W obu przypadkach, gdy wotum nieufności zostało uchwalone, w 1962 i 2024, premier, który zastąpił prezesa obalonego rządu, był z ugrupowania poprzedniego rządu (odpowiednio George Pompidou i François Bayrou). Uchwalenie wotum nie niosło zatem rzeczywistej zmiany politycznej.

Od 2022 roku artykuł 49 ustęp 3 francuskiej Konstytucji zajmował centralne miejsce w debacie publicznej we Francji. Powodem jest ponadprzeciętna częstotliwość, z jaką rząd Elisabeth Borne, premierki Francji w latach 2022-2024, korzystał z owej kompetencji. W 20 miesięcy urzędowania premierka użyła artykułu aż 23 razy, co jest rekordem pod względem częstotliwości. Nie jest to jednak rekord pod względem nominalnym. Premierem odpowiedzialnym za największą ilość użytych 49.3 jest Michel Rocard, premier Partii Socjalistycznej (PS) w latach 1988-91. 

Premier Rocard liczy aż 28 użyć w 35 miesięcy urzędowania. PS jest również na szczycie listy partii, które uciekły się do artykułu 49.3, notując 56 użyć od 1958 roku. Na drugim miejscu znajdują się natomiast koalicje, którym przewodził Macron, licząc 29 użyć, a na trzecim znajduje się partia Republikanie, która wykorzystała artykuł 49.3 25 razy. Warto tutaj podkreślić, że koalicje Macrona w różnych obliczach zaczęły rządy dopiero w 2017 roku.

Powyższe statystyki mają na celu ukazanie, że artykuł 49.3 nie jest „kaprysem” Macrona czy nadużyciem władzy, a opisywanie go w taki sposób jest spłycaniem jego znaczenia. Artykuł jest integralną częścią francuskiego systemu prawno-politycznego i funkcjonował on również za czasów IV Republiki. Przepis był wykorzystywany przez partie o zróżnicowanych profilach ideologicznych oraz jest elementem szerszego nurtu myśli politycznej, parlamentaryzmu zracjonalizowanego. 

W kontekście francuskiego systemu politycznego zracjonalizowany parlamentaryzm odnosi się do zestawu przepisów określonych w Konstytucji z 1958 r., mających na celu regulację uprawnień parlamentu w celu zwiększenia możliwości działania rządu. Konstytucja ściśle reguluje uprawnienia ustawodawcze i kontrolne dwóch izb tworzących parlament (zgromadzenia narodowego i senatu) na korzyść rządu. Częstotliwość, z jaką obóz rządzący korzysta z artykułu 49.3, świadczy jednak o braku skłonności do kompromisów i chęć utrzymania pełni władzy. 

W celu zilustrowania rzeczywistej siły, jaką w praktyce przejawia artykuł 49 ustęp 3 w kolejnym fragmencie tekstu przedstawiona zostanie zeszłoroczna sytuacja polityczna we Francji, która poskutkowała uchwaleniem drugiego w historii Francji wotum nieufności przeciwko obozowi rządzącemu. 

Rok 2024: walka o władzę i 49.3 w praktyce


Wskutek zdecydowanej wygranej Zjednoczenia Narodowego w wyborach do Parlamentu Europejskiego, 9 czerwca prezydent Francji, Emmanuel Macron, ogłosił rozwiązanie zgromadzenia narodowego. Oficjalnym powodem dla tej decyzji było to, że zdaniem Macrona rozłożenie mandatów z 2022 w niższej izbie nie odwzorowywało już prawdziwych preferencji politycznych Francuzów. Rezultatem było rozpisanie nowych wyborów do zgromadzenia narodowego, których wyniki ogłoszono w połowie lipca ubiegłego roku. Wybory nie wskazały jednoznacznego zwycięzcy. 

Nowy Front Ludowy, koalicja ugrupowań lewicy, skończyła jako obóz z największą liczbą mandatów (193) i na drugim miejscu pod względem liczby zebranych głosów. Z kolei Zjednoczenie Narodowe, w następstwie wspomnianego we wstępie ruchu republikańskiego, mimo bycia partią, na którą głos oddała największa liczba osób (aż 37,17% w II turze), w Zgromadzeniu Narodowym liczy jedynie 142 mandaty. Oba wymienione ugrupowania miały zatem silne argumenty za kandydaturą na urząd premiera, NFL jako największa siła w izbie niższej, a ZN jako partia o największym poparciu społeczeństwa. 

W systemie politycznym Francji to prezydentowi przysługuje prerogatywa wskazywania premiera. Prawo nie przewiduje ograniczeń dla prezydenta, pozostawiając mu dowolność w wyborze kandydata na owe stanowisko. Francja pozostawała przez to w głębokiej niepewności jeśli chodzi o przyszłe przywództwo. Okres niepewności trwał od 9 czerwca, gdy ogłoszono rozwiązanie zgromadzenia narodowego, aż do 5 września, gdy ostatecznie prezydent powierzył misję powołania rządu Michelowi Barnier z partii Republikanie. Rząd Michela Barnier był jednak spisany na straty, jako że zarówno NFL, jak i ZN, otwarcie przeciwstawiały się decyzji Emmanuela Macrona i zapowiadały uchwalenie wotum nieufności. 

Jeżeli wybory z 2024 nie miały jednoznacznego zwycięzcy, to z pewnością miały jednoznacznego przegranego. Ensemble, koalicja prezydenta, odnotowała spadek z 250 do 166 mandatów i musiała uciec się do wspólnego utworzenia rządu z Republikanami w celu utrzymania się u władzy. Rzeczywiście, w koalicji z grupą Droite republicaine obóz rządzący liczy już 213 mandatów, dokładnie 20 deputowanych więcej niż NFL, dając im większość względną. Nie było to jednak w stanie uchronić Michela Barnier, jako że łącznie NFL i ZN liczyły wystarczająco dużo mandatów, by uchwalić wotum nieufności. 

Cios padł 2 grudnia kiedy zarówno reprezentanci NFL i ZN zdecydowali się złożyć wniosek o wotum nieufności wskutek próby Barnier’a przepchnięcia budżetu na rok 2025. 5 grudnia Francuzi pozostają zatem bez premiera i bez budżetu kontynuując okres niestabilności. Aby zrozumieć finał walki o władzę, kluczowe jest zauważenie, jak długi był czas niepewności oraz w jaki sposób obóz rządzący, z prezydentem Macronem na czele, wykorzystywał go dla utrwalenia swojej władzy. 

Od czerwca do września 2024 roku, przez trzy miesiące, prezydent odmawiał powołania premiera, broniąc się koniecznością stabilności rządów w obliczu letnich igrzysk olimpijskich w Paryżu. Finalnie powołał on Michela Barnier, jego rząd próbował uchwalić budżet, nie uwzględniając uwag innych ugrupowań w sejmie o silniejszej legitymacji społecznej. W momencie gdy nastąpił jego niechybny upadek, zamiast zrewidować swoje działanie, postawił on na swoim wskazując premiera z MoDem, François Bayrou, jeszcze bliższego mu niż Michel Barnier. Nowy rząd liczy również więcej ministrów z Renaissance niż poprzedni, zarówno nominalnie jak i w proporcji do innych ugrupowań, zmniejszając rolę Republikanów w rządzie. 

Celem ostatecznego utwierdzenia swojej pozycji, rząd musiał również odebrać opozycji, Nowemu Frontowi Ludowemu oraz Zjednoczeniu Narodowemu, możliwość uchwalenia wotum nieufności, tzn. odebrać łączną większość bezwzględną. W tym celu obóz Macrona uderzył w słabszą pod względem jedności lewicową koalicję Nowego Frontu Ludowego, a precyzyjniej w Partię Socjalistyczną. 

Z całej koalicji to właśnie PS jest najbliżej obozu Macrona. Można doszukiwać się wielu zbieżności pod względem programowym i ideologicznym oraz ważni politycy tacy jak Manuel Valls i obecny prezydent Emmanuel Macron byli niegdyś częścią rządu PS. Partia Socjalistyczna jest również drugim największym ugrupowaniem wewnątrz koalicji Nowego Frontu Ludowego (po Niezłomnej Francji), która walczy o niezależny głos i chce być postrzegana jako autonomiczna siła polityczna. Obóz rządzący postanowił również uderzyć w ważną grupę wyborców dla PS, czyli drobnych, prowincjonalnych przedsiębiorców. 31 grudnia 2024 roku, ze względu na brak uchwalonego budżetu na następny rok prezydent promulgował prowizorium budżetowe (fr. Loi speciale), które z decyzji premiera François Bayrou uwzględniało jedynie 25% pełnej wartości środków do dyspozycji. 

Należy tutaj jednak podkreślić fakt, że prowizorium budżetowe musi być zatwierdzone przez parlament (miało to miejsce 16.12.2024r.), nie było to zatem samowolna decyzja rządu, a PS zagłosowało za uchwaleniem aktu prawnego. Jedynym ugrupowaniem, które opowiedziało się przeciwko (choć w formie abstynencji od głosu) była Niezłomna Francja (LFI). Państwo dysponując ograniczonymi środkami po nowym roku, musiało ograniczyć pomoce finansowe, np. dla drobnych przedsiębiorców, co potęgowało frustrację francuskiego społeczeństwa. 

Opozycja oraz obóz rządzący wzajemnie obwiniały o polaryzację społeczeństwa i brak decyzyjności w państwie. Ostateczna wygrana rządu François Bayrou nastąpiła 14 lutego 2025 kiedy promulgowany został francuski budżet na rok 2025. On również ominął głosowanie w parlamencie drogą artykułu 49.3. Partia Socjalistyczna uległa presji czasu i ryzyka utraty wyborców, by w zamian za nieuchwalenie wotum nieufności dostać następujące gwarancje: ponowne opracowanie reformy emerytalnej, odwołanie likwidacji 4 000 stanowisk nauczycielskich, utworzenie 2 000 stanowisk pomocy szkolnej dla uczniów z niepełnosprawnością, potrojenie wartości funduszu pomocy nagłej dla domów spokojnej starości. Nominalnie jednak promulgowany budżet przewidywał mniejsze nakład na pomoc społeczną niż budżet Michela Barnier. Świadczy to o braku woli ze strony rządu, by pogodzić interesy wychodzące z różnych ugrupowań parlamentu. Wspomniane we wstępie rekordowo niskie poparcie dla Emmanuela Macrona pokazuje, że była cena za utrzymanie się u władzy, jednak do wyborów prezydenckich pozostały jeszcze dwa lata i przyszły kandydat koalicji centrowej będzie miał czas odbudować zaufanie społeczne. 

Sytuacja polityczna zeszłego roku uwypukla skazy na francuskiej demokracji i ponownie udowodniła, jak silnie skoncentrowana jest władza w egzekutywie. Co prawda koalicjanci z Ensemble, sytuujący się w centrum politycznego spektrum, korzystali z rozbitej na pół opozycji. Powyższy przykład podkreśla niemożność w działaniu bez przychylności prezydenta republiki i unaocznia słabą pozycję parlamentu, organu mającego być odbiciem społeczeństwa. 

Podczas analizy praktyki parlamentarnej na podstawie wydarzenia z zeszłego roku zobrazowane zostały subtelne zagrywki polityczne Emmanuela Macrona i jego obozu, które poskutkowały utrzymaniem się partii rządzącej u władzy mimo, iż została ona okrzyknięta główną przegraną wyborów. Pytanie, na które nie przyszło nam jeszcze odpowiedzieć to czy znaczący spadek w ilości mandatów i rekordowo niska popularność prezydenta jest w rzeczywistości spowodowana nadużyciem artykułu 49.3. Czy Francuzi naprawdę przykładają tak dużą wagę do procesów demokratycznych? Czy zniesienie artykułu, otwarcie parlamentu na debatę i kompromis polityczny jest rozwiązaniem tego impasu? 

Piętno na opinii publicznej

Centrum badań politycznych Sciences Po (Cevipof) opublikowało w lutym tego roku raport zbierający odczucia Francuzów na temat sytuacji politycznej w ich kraju. Dane gromadzone były w drugiej połowie stycznia, dzięki czemu odpowiedzi respondentów uwzględniają również wrażenia dotyczące powoływania dwóch ostatnich rządów i ich działań. Dodatkowo część pytań wzbogacona jest o odpowiedzi ludności sąsiednich krajów, takich jak Włochy, Niemcy i Holandia, zbiera również dane z poprzednich lat, dzięki czemu można rozpoznać różne trendy.

Zgromadzone dane pokazują wyraźną frustrację Francuzów. Główne emocje towarzyszące społeczeństwu w obliczu sytuacji politycznej w kraju to nieufność – 45% i znużenie – 40%, które wzrosły odpowiednio o 16 i 10 procent w okresie ostatnich dwóch lat. Aż 74% Francuzów deklaruje brak zaufania do instytucji, a od 2022 roku, gdy rozpoczęła się intensyfikacja wdrażania aktów prawnych drogą artykułu 49.3, zgromadzenie narodowe straciło 14 pkt% zaufania, a prezydent i rząd po 12 pkt%. 

Co istotne, w okresie między 2018 a 2021 rokiem, zaufanie wzrosło dla wszystkich instytucji, a najwięcej zyskało zgromadzenie narodowe oraz prezydent (+15 pkt%). Był to czas gdy ugrupowanie, któremu przewodził prezydent Macron, miał większość bezwzględną w zgromadzeniu narodowym, co gwarantowało mu swobodę rządzenia. Inne pytanie potwierdza tę tendencję, satysfakcja z funkcjonowania demokracji w latach 2018-2021 wzrosła z 27% do 42%, a z kolei między rokiem 2022 a 2025 spadła do 28%. 

Aż 71% Francuzów deklaruje być niezadowolonym z funkcjonowania demokracji w kraju, przeciwko 48% w Niemczech, 62% we Włoszech i 53% w Niderlandach. Aż 56% Francuzów wskazuje prezydenta republiki jako głównego odpowiedzialnego za sytuację polityczną w kraju (kolejne odpowiedzi to partie polityczne – 23% i obywatele – 9%), a niezadowolenie z działań przez niego podejmowanych między rokiem 2022 a 2025 wzrosła z 50% do 67%. Jedynie 28% społeczeństwa uznaje nowy rząd Bayrou za prawowity.

Wśród głosów respondentów możemy także odnaleźć pewne sprzeczności. 71% ankietowanych twierdzi, że demokracja funkcjonowałaby lepiej, gdyby obywatele mieli większy wpływ bezpośredni na decyzji. Również 67% uważa, że demokracja funkcjonowałaby lepiej gdyby organizacje społeczeństwa obywatelskiego miały większy wpływ. Jednak 39% Francuzów preferuje rząd realizujący swoje zobowiązania programowe, przeciwko 32% procentom osób, które są zwolennikami podejmowania kompromisów. 73% Francuzów twierdzi, że kraj potrzebuje silnego przywódcy, który zaprowadzi porządek. Mimo wszystko demokracja to system rządów faworyzowany przez Francuzów i popiera go 80% respondentów.

Podsumowanie

Wyniki badania pomimo pozornie sprzecznych ze sobą odpowiedzi budują one koherentny profil francuskiego wyborcy. Francuzi, co również wynika z powyższej sondy, wskazują na duże znaczenie komunitaryzmu i większość z nich deklaruje poczucie przynależności do pewnej wspólnoty, np. narodowej, geograficznej czy religijnej. Takie podejście u swych korzeni wspiera wartości demokracji, równości i rozproszonej decyzyjności. 

Owe aspiracje zderzają się jednak z rzeczywistością francuskiego systemu politycznego. Francuzi nie czują się wystarczająco reprezentowani przez swoich polityków i nie ufają im w kwestii spełniania obietnic wyborczych. Możemy odnotować wyraźny spadek zaufania względem instytucji od czasu intensyfikacji użycia artykułu 49.3 konstytucji, który jest już dzisiaj symbolem koncentracji władzy oraz zamknięcia obozu rządzącego na debatę i kompromis. Społeczeństwo doprasza się zmiany na scenie politycznej, jako że nie zapewniły tego ostatnie wybory parlamentarne, i część Francuzów skłania się przez to do zwrotu w stronę mniej demokratycznych rozwiązań.

Powyższa analiza unaocznia ogromną wagę jaką będą miały wybory prezydenckie w 2027 roku. Można dostrzec znaczącą dysproporcję siły politycznej między władzą wykonawczą, a ustawodawczą. Oznacza to, że w praktyce bez przychylności najwyższego stanowiska w państwie żadne ugrupowanie nie może liczyć na wdrożenie własnego programu. Artykuł 49.3 stanowi oczywiście część szerszego sporu o stabilność rządów i ich skuteczność, lecz jest również dowodem nieumiejętności francuskiej klasy politycznej w dochodzeniu do wspólnych rozwiązań i znajdowania kompromisów. 

W centrum powyższego tekstu leżało dziedzictwo rządów Macrona, jako że to wskazane przez niego rządy decydowały się na ignorowanie debaty publicznej i głosów innych ugrupowań parlamentu w ciągu ostatnich 8 lat. Wskazywanie obecnego prezydenta jako jedynego winnego w tej sytuacji byłoby jednak błędne. Melenchon jako reprezentant koalicji lewicowej zapowiadał w zeszłym roku możliwość rządzenia za pomocą dekretów przy ewentualnym dojściu do władzy. 

Również Zjednoczenie Narodowe głosiło chęć prywatyzacji państwowej telewizji co mogłoby stanowić zagrożenia dla równego i rzetelnego dostępu do wiedzy przez francuskich obywateli. Widzimy zatem, że scena polityczna kraju nad Sekwaną ulega zjawisku polaryzacji. W świetle nadchodzących wyborów priorytetem Francuzów powinno być zatem zbudowanie platformy dla wspólnej debaty i podjęcie kwestii dysfunkcjonalnych elementów systemu politycznego.

Źródła:

[1] Alternatives Économiques. „Budget Bayrou : mieux ou pire que le budget Barnier ?”, February 05 2025, https://www.alternatives-economiques.fr/budget-bayrou-mieux-pire-budget-barnier/00113944.
[2] Assemblée nationale. „Paul Reynaud et Georges Pompidou, 4 octobre 1962.” https://www2.assemblee-nationale.fr/decouvrir-l-assemblee/histoire/grands-discours-parlementaires/paul-reynaud-et-georges-pompidou-4-octobre-1962
[3] Assemblée nationale. „Séance du lundi 16 décembre 2024.” https://www.assemblee-nationale.fr/dyn/17/comptes-rendus/seance/session-ordinaire-de-2024-2025/seance-du-lundi-16-decembre-2024-annexe
[4] Cassini, Sandrine, „Présidentielle 2027 : Jean-Luc Mélenchon lance les hostilités pour prendre de court ses concurrents.” Le Monde, March 22 2024. https://www.lemonde.fr/politique/article/2024/03/22/presidentielle-2027-jean-luc-melenchon-lance-les-hostilites-pour-prendre-de-court-ses-concurrents_6223399_823448.html
[5] CEVIPOF – Sciences Po, “En qu[o]i les Francais ont-ils confiance aujourd’hui?”, February 2025.https://www.sciencespo.fr/cevipof/sites/sciencespo.fr.cevipof/files/Barometre%20confiance%20CEVIPOF%20Vague%2016%20fev%202025-v2_0.pdf
[6] Chastrusse ,Camille, Ulysse, Victor, Non-censure: Un budget ultra austéritaire déchire le NFP” BLAST, Le souffle de l’info, February 08 2025, https://youtu.be/acMwNAkiYWs?si=NQ43pOdzziw9reCG.
[7] Conseil constitutionnel. „Constitution de 1946 – IVe République.” https://www.conseil-constitutionnel.fr/les-constitutions-dans-l-histoire/constitution-de-1946-ive-republique.
[8] Courrier International. „Législatives : le vote républicain l’a emporté, mais gare au pansement provisoire.” https://www.courrierinternational.com/article/vu-de-l-etranger-legislatives-le-vote-republicain-l-a-emporte-mais-gare-au-pansement-provisoire
[9] Gatinois, Claire. „Emmanuel Macron reporte la formation d’un nouveau gouvernement à l’après-JO.” Le Monde, July 24 2024. https://www.lemonde.fr/politique/article/2024/07/24/emmanuel-macron-reporte-la-formation-d-un-nouveau-gouvernement-a-l-apres-jo_6256726_823448.html
[10] Gouvernement français. „La composition du gouvernement de François Bayrou.” https://www.info.gouv.fr/actualite/la-composition-du-gouvernement-de-francois-bayrou.
[11] Légifrance. „Arrêté du 30 décembre 2024 relatif à la gestion budgétaire pendant la période de mise en œuvre de la loi n° 2024-1188 du 20 décembre 2024 spéciale prévue par l’article 45 de la loi organique du 1er août 2001 relative aux lois de finances Arrêté du 30 décembre 2024 relatif à la gestion budgétaire pendant la période de mise en œuvre de la loi n° 2024-1188 du 20 décembre 2024 spéciale prévue par l’article 45 de la loi organique du 1er août 2001 relative aux lois de financeshttps://www.legifrance.gouv.fr/jorf/id/JORFTEXT000050872881.
[12] Mazuir, Valérie „Michel Barnier Premier ministre : ce qu’il faut savoir.”, Les Échos., October 01 2024, https://www.lesechos.fr/politique-societe/gouvernement/michel-barnier-premier-ministre-ce-quil-faut-savoir-2117495.
[13] Mestre, Abel, „Condamnation de Marine Le Pen : premier coup d’arrêt de sa vie politique à deux ans de la présidentielle.” Le Monde, March 31 2025. https://www.lemonde.fr/politique/article/2025/03/31/condamnation-de-marine-le-pen-premier-coup-d-arret-de-sa-vie-politique-a-deux-ans-de-la-presidentielle_6589032_823448.html
[14] Ministère de l’Économie, des Finances et de la Souveraineté industrielle et numérique. „Calendrier budgétaire.” https://www.budget.gouv.fr/calendrier-budgetaire.
[15] Ministère de l’Intérieur. „Résultats de l’élection présidentielle 2022.” https://www.archives-resultats-elections.interieur.gouv.fr/resultats/presidentielle-2022/index.php.
[16] Ministère de l’Intérieur. „Résultats des élections législatives 2024.” https://www.archives-resultatselections.interieur.gouv.fr/resultats/legislatives2024/.
[17] Public Sénat. „Direct : suivez la déclaration de politique générale de François Bayrou devant le Sénat.”, January 15 2025, https://www.publicsenat.fr/actualites/politique/direct-suivez-la-declaration-de-politique-generale-de-francois-bayrou-devant-le-senat.
[18] Public Sénat. „Sondage : Jean-Luc Mélenchon devient la personnalité politique qui suscite le plus de rejet dans l’opinion.”, October 31 2023, https://www.publicsenat.fr/actualites/politique/sondage-jean-luc-melenchon-devient-la-personnalite-politique-qui-suscite-le-plus-de-rejet-dans-lopinion
[19] Poussielgue, Grégoire „Emmanuel Macron fait le pari de la dissolution après są déroute aux européennes” Les Échos., June 09 2024, https://www.lesechos.fr/politique-societe/emmanuel-macron-president/emmanuel-macron-contraint-a-dissoudre-lassemblee-apres-sa-deroute-aux-europeennes-2100255
[20] Poussielgue, Grégoire, „Sondage exclusif : la cote de confiance d’Emmanuel Macron s’effondre.” Les Échos., January 09 2025 https://www.lesechos.fr/politique-societe/emmanuel-macron-president/sondage-exclusif-la-cote-de-confiance-demmanuel-macron-seffondre-2141588
[21] Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. „Konstytucja Francji.” https://libr.sejm.gov.pl/tek01/txt/konst/francja.html.
[22] Tésorière, Ronan, Alexander, Victor, de Livonnière, Stanislas„113 utilisations du 49.3 dans la Ve République : quel Premier ministre détient le record ?”, Le Parisien, December 3, 2024. https://www.leparisien.fr/politique/113-utilisations-du-493-dans-la-ve-republique-quel-premier-ministre-detient-le-record-03-12-2024-LLOAXVH7YVD3VJQQ3HRPEX3BBI.php
[23] Vie Publique. „Article 49.3 sur le PLFSS 2025 : censure du gouvernement Barnier.”, December 05 2024, https://www.vie-publique.fr/en-bref/296487-article-493-sur-le-plfss-2025-censure-du-gouvernement-barnier.
[24] Vie Publique. „Comment caractériser le régime politique de la Ve République ?”, January 15 2025https://www.viepublique.fr/fiches/38013-comment-caracteriser-le-regime-politique-de-la-ve-republique.

Artykuł 49.3: Sól w oku francuskiej demokracji pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>