Archiwa cła | Forum Młodych Dyplomatów /tag/cla/ Kreujemy przyszłych liderów Sat, 25 Apr 2026 21:04:28 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Archiwa cła | Forum Młodych Dyplomatów /tag/cla/ 32 32 Czy Donald Trump jest Andrew Jacksonem XXI wieku? /czy-donald-trump-jest-andrew-jacksonem-xxi-wieku/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czy-donald-trump-jest-andrew-jacksonem-xxi-wieku Sat, 25 Apr 2026 20:56:07 +0000 /?p=9236 Donald Trump znany jest ze swojego charakterystycznego stylu komunikacji, prowadzonej polityki oraz przełamywania wieloletnich tabu. Na pierwszy rzut oka można by go uznać za postać bezprecedensową, jednak w rzeczywistości czerpie on z wzorców ukształtowanych przeszło 200 lat temu przez Andrew Jacksona. Ten XIX-wieczny prezydent, do którego Trump jest częstokroć porównywany zarówno przez zwolenników, jak i […]

Artykuł Czy Donald Trump jest Andrew Jacksonem XXI wieku? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Donald Trump znany jest ze swojego charakterystycznego stylu komunikacji, prowadzonej polityki oraz przełamywania wieloletnich tabu. Na pierwszy rzut oka można by go uznać za postać bezprecedensową, jednak w rzeczywistości czerpie on z wzorców ukształtowanych przeszło 200 lat temu przez Andrew Jacksona. Ten XIX-wieczny prezydent, do którego Trump jest częstokroć porównywany zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników, działał w oparciu o podobny styl przywództwa oraz retorykę. W niniejszym artykule przybliżę tę historyczną analogię oraz spory, które, choć wydają się nowe, już w przeszłości kształtowały amerykańską politykę.

Autor: Mateusz Piątek

Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Donald Trump, postrzegany jest jako osoba, która odmieniła oblicze amerykańskiej polityki, a przede wszystkim profil ideologiczny Partii Republikańskiej. Znaczącą rolę odgrywają w niej obecnie przedstawiciele ruchu MAGA (ang. Make America Great Again). Podstawą postrzegania przez tę grupę rzeczywistości jest hasło „America First”, z którego wynika sprzeciw wobec globalizacji, protekcjonizm gospodarczy objawiający się w poparciu dla wysokich stawek celnych oraz restrykcyjna polityka migracyjna. Kolejnymi elementami tego sposobu myślenia jest przekonanie o istnieniu deep state, który sabotuje państwo i utrudnia zmiany, z czego wynika nieufność wobec instytucji, oraz zagrożeniu wobec tradycyjnego stylu życia ze strony tzw. woke’izmu, którego łączy się z Demokratami. 

Sama partia osiołka bywa nierzadko przedstawiana jako egzystencjalne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Donalda Trumpa często wymienia się jako inicjatora powstania tak zwanego siódmego systemu partyjnego, którego wyróżnianie jest jednak nadal dyskusyjne. W swoim dążeniu do obiecanego przywrócenia wielkości Stanom Zjednoczonym Trump nie operuje w próżni pojęciowej, ale nierzadko powołuje się na historyczne przykłady.

Ze względu na swoje upodobania w polityce handlowej często odwołuje się do 25. prezydenta, Williama McKinley’a, podając go jako wzorcowy przykład realizacji polityki protekcjonistycznej i wprowadzania ceł. Jeszcze jako kongresmen w 1890 doprowadził do uchwalenia ustawy McKinley Tariff, która została jednak wycofana przez prezydenta Clevelanda. Już w czasie swojej prezydentury po 1897 roku podpisał ustawę Dingley Tarrif wprowadzając najwyższe cła w historii USA wynoszące średnio 52%. Zamiłowanie Donalda Trumpa do tego narzędzia wyrażają jego wypowiedzi. W swoim wpisie na Platformie X (ówcześnie Twitter) 4 grudnia 2018 roku określił siebie sformułowaniem „I am a Tariff Man” (ang. jestem człowiekiem ceł). Jedną z bardziej rozpoznawalnych wypowiedzi na ten temat jest również zdanie „Dla mnie najpiękniejszym słowem w słowniku jest ‘cło’ (ang. tariff)”, które padło 15 października 2024 roku w Chicago. McKinley doprowadził również do aneksji Hawajów, przejęcia Filipin, Guam i Portoryko oraz do zrzucenia hiszpańskiego panowania przez Kubę. 

Donald Trump jako jeden ze swoich celów definiuje zapisanie się w historii poprzez powiększenie terytorium USA, czego w zauważalnym zakresie jako ostatni dokonał właśnie McKinley. Formę realizacji wskazanych ambicji Trumpa przyjęły liczne wypowiedzi o uczynieniu z Kanady 51. stanu oraz poważny kryzys dyplomatyczny mający miejsce w styczniu bieżącego roku związany z chęcią przejęcia Grenlandii przez obecną administrację. Z powodu sympatii do tej postaci historycznej, jak i również chęci zwalczania ”poprawności politycznej” rozporządzeniem wykonawczym ze stycznia 2025 roku Donald Trump przywrócił nazwę Mount McKinley najwyższemu szczytowi Ameryki znajdującemu się na Alasce, po 10 latach używania lokalnej, indiańskiej nazwy Denali, którą w 2015 roku wprowadził Barack Obama. Pokazuje to nie tylko bezpośrednią inspirację w polityce, ale i symboliczny powrót do idei 25. Prezydenta. 

Mimo zauważalnych podobieństw wykazanych powyżej, czy to z powodu różnic w stylu komunikowania politycznego obu przywódców, albowiem McKinley był zauważalnie bardziej stonowanym politykiem, czy stałego wpływu na funkcjonowanie amerykańskiej demokracji, należy pochylić się nad jeszcze innym prezydentem, do którego odwoływał się Donald Trump i do którego porównywany jest zarówno przez przeciwników, jak i zwolenników.

Tą postacią jest siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych – Andrew Jackson. Jego portret dumnie wisiał za biurkiem w Gabinecie Owalnym podczas pierwszej kadencji lidera ruchu MAGA. Sprawujący urząd w latach 1829–1837 Jackson również był zwolennikiem ekspansjonizmu. Jego głównym dziełem była ustawa Indian Removal Act z 1830 roku, która doprowadziła do – często sprzecznych z wyrokami sądów – przesiedleń ludności rodzimej na zachód od rzeki Missisipi w celu poszerzenia zasięgu osadnictwa. Był on również zwolennikiem wysokich ceł, z których jednak częściowo się wycofał z powodu kryzysu nulifikacyjnego z 1830 roku, związanego ze sporem o podział kompetencji w Unii.

Ważniejsze jednak od wyliczania jego poczynań i osiągnięć jako prezydenta jest zarysowanie jego trwałego wpływu na odmianę oblicza amerykańskiej polityki. Był on zauważalnie większy niż wpływ wspomnianego wyżej Williama McKinley’a, mimo że sprawowanie urzędu przez obu uważane jest za początki kolejnych systemów partyjnych. W kontekście próby szukania analogii historycznych to właśnie postać Jacksona bardziej przystaje do tego, co możemy obserwować obecnie w związku ze zmierzchem neokonserwatyzmu i niebagatelnym wpływem ruchu MAGA wraz z jego aparatem postrzegania świata.

Kreowanie narracji antyelitarnej przedstawiającej drugą partię jako chcącą uzurpować nienależną jej władzę oraz niereprezentującej zwykłego Amerykanina, towarzyszy scenie partyjnej w USA od jej narodzin. Początków używania tych motywów w kampaniach politycznych można się doszukiwać już w charakterystyce pierwszego systemu partyjnego. Narracja, w której rządy Federalistów zagrażają suwerenności ludu i doprowadzą do powstania nowej monarchii wraz z klasą arystokracji kosztem wolności stanów, napędzała Partię Demokratyczno-Republikańską, której prekursorem był Thomas Jefferson.

Jednakże na poziom nieznany wcześniej wyniósł to zjawisko wspomniany Andrew Jackson. Po okresie Era of Good Feelings, charakteryzującym się występowaniem de facto systemu jednopartyjnego po wojnie 1812 roku związanego z kompromitacją i upadkiem Partii Federalistycznej, postanowił on pozyskać poparcie w nowatorski sposób. To właśnie w jego czasach po raz pierwszy pojawiły się narracje o „ukradzionych wyborach”, deep state, elicie sprawującej władzę wbrew woli ludu, suwerenności narodu, uzurpatorskich rządach sądów i przeciwstawianiu się dyktaturze mniejszości z dużych miast. Są to motywy powszechnie znane we współczesnym dyskursie politycznym w Stanach Zjednoczonych i wykorzystywane przez polityków Partii Republikańskiej w celu konsolidacji i budowania poparcia.

Sam Andrew Jackson zapoczątkował model prowadzenia polityki zwany w literaturze demokracją jacksonowską. System myślowy, na jakim się opiera, nazywa się jacksonizmem. To populistyczna filozofia polityczna oparta na wierze w prymat woli „zwykłego człowieka” nad elitami, charakteryzująca się silnym nacjonalizmem, dążeniem do szerokiej demokratyzacji, jednakże skupionej tylko na białych mężczyznach oraz gotowością do bezkompromisowej obrony honoru i interesów narodu. Zanim Jackson postanowił ubiegać się o urząd prezydenta po raz pierwszy w wyborach 1824 roku, był już postacią rozpoznawalną w całym kraju. Mimo historii pełnienia funkcji politycznych, takich jak członek Izby Reprezentantów, senator czy sędzia Sądu Najwyższego Tennessee, jego sława wywodziła się głównie z osiągnięć wojskowych. Czołowym przykładem była bitwa o Nowy Orlean stoczona 8 stycznia 1815 roku, w której rozgromił wojska brytyjskie, oraz seria bitew z plemionami rdzennymi w stanach południowych mająca pozwolić na rozszerzenie białego osadnictwa. Taka biografia dodawała spójności i legitymizacji jego postulatom politycznym.

Gdy po raz pierwszy ubiegał się o prezydenturę w 1824 roku, uzyskał najwyższe, 42-procentowe poparcie w głosowaniu powszechnym oraz największą liczbę głosów elektorskich. Jednak w związku z tym, że nie uzyskał większości bezwzględnej w Kolegium Elektorów, zgodnie z 12. poprawką wyboru dokonała Izba Reprezentantów. Tam jeden z pozostałych kandydatów, Henry Clay, poparł Johna Quincy’ego Adamsa, co sprawiło, że to on, a nie Jackson, został 6. prezydentem USA. W późniejszych latach Jackson przedstawiał te wydarzenia jako spisek i zmowę skorumpowanych elit, które nie chciały pozwolić, aby „kandydat ludu” sprawował władzę. Stosowanie podobnej narracji można obserwować współcześnie w stosunku do wyborów z 2020 roku, które wygrał Joe Biden. Jej skutki pokazują badania opinii publicznej. Przywołując badanie przeprowadzone na zlecenie The Washington Post w grudniu 2024 roku, 33% respondentów było wówczas przekonanych, że Joe Biden nie był został prawowicie i legalnie wybrany. Budowanie takiego obrazu wśród elektoratu doprowadziło do jego większej mobilizacji cztery lata później i było jednym z czynników, które pozwoliły wrócić obecnemu prezydentowi do Gabinetu Owalnego. 

Podobnie popularność Jacksona w następnych latach tylko rosła, co sprawiło, że wybory w 1828 roku wygrał z łatwością. W okresie przed tymi wyborami udało mu się skonsolidować zwolenników i doprowadzić do utworzenia Partii Demokratycznej, której agenda miała w zamyśle odpowiadać woli ludu, a nie tzw. skompromitowanemu establishmentowi.

Po objęciu urzędu w 1829 roku rozpoczął rządy od czystek personalnych. Ówcześnie tradycją było, że większość sprawdzonych urzędników administracji pozostawała na stanowiskach mimo zmiany prezydenta. Jackson jednak uważał ich za „hamulcowych” reform. W związku z tym wprowadził system łupów (ang. spoils system). Polegał on na rozdzielaniu większości stanowisk w administracji podług woli Jacksona sprawiając, że od wieloletniego doświadczenia czy reputacji na stanowiskach, zaczęła się bardziej liczyć zgodność z linią prezydenta. Z jednej strony pozwoliło to zwiększyć „sterowność” egzekutywy, z drugiej jednak zmniejszyło jej stabilność i profesjonalizm, co zostało spotęgowane przez częste rotacje na stanowiskach. Jak podsumował zaprzyjaźniony z nim senator William L. Marcy: „Do zwycięzcy należą łupy”.

To jednak nie pomogło Jacksonowi w pełni podporządkować sobie administracji. W wyniku konfliktów z sekretarzami oraz swoim pierwszym wiceprezydentem, Johnem C. Calhounem, ukuto pojęcie gabinetu kuchennego (ang. Kitchen Cabinet). Opisywało ono zjawisko spotykania się i ustalania kluczowych kwestii tylko z wybranymi, zaufanymi osobami z otoczenia prezydenta. 

W kwestii kształtowania polityki personalnej przez Donalda Trumpa widać pewne podobieństwa, szczególnie po zestawieniu jego obu kadencji. Podczas pierwszej w administracji znajdowało się wielu przedstawicieli „starej gwardii” Partii Republikańskiej, co wywoływało liczne tarcia i pomijanie ich w procesach decyzyjnych. Najbardziej ostre przejawy braku zaufania prezydenta wobec swoich współpracowników można było zauważyć w okresie po wyborach w 2020 roku. Szczególnie dało to wyraz w stosunku do wiceprezydenta Mike’a Pence’a w obliczu jego odmowy zakwestionowania głosów elektorskich, a także relacje z Billem Barrem czy Johnem Kellym. W drugiej kadencji zjawisko ma już ograniczony charakter, albowiem gabinet składa się z osób lojalnych wobec Trumpa, głównie opierających piastowanie swoich stanowisk na personalnym wskazaniu prezydenta, a nie na doświadczeniu politycznym czy zawodowym, co czyni ich jeszcze bardziej zależnymi od jego prezydenta, podobnie jak działo się to za czasów Jacksona.

Siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych za związane ze starym establishmentem „hamulce” reform uznawał również sądy, a w szczególności Sąd Najwyższy. Jednym z najsłynniejszych przypisywanych mu cytatów jest: „John Marshall wydał wyrok; niech teraz spróbuje go wyegzekwować”. Marshall był wówczas prezesem Sądu Najwyższego, a słowa te padły po wyroku z 1832 roku w sprawie Worcester v. Georgia, dotyczącym sprzeciwu sądu wobec narzucania jurysdykcji stanowej Indianom. W praktyce oznaczało to, że Jackson nie zamierzał wprowadzać w życie wyroków wydanych przez sądy. Prezydentury Andrew Jacksona i Donalda Trumpa łączy dążenie do ograniczenia wpływu sądownictwa na władzę wykonawczą, choć stosują oni odmienne metody. Za czasów Jacksona współczesny spór między tekstualizmem, czyli wykładnią dosłowną, a koncepcją „żywej konstytucji”, jeszcze nie istniał. Dziś ten podział polaryzuje wymiar sprawiedliwości, co Trump wykorzystuje ostro krytykując oponentów w togach.

Co więcej, podobnie jak Jackson, Trump z czasem neutralizował opór sądów poprzez masowe nominacje. Obecny prezydent powołał ponad 200 sędziów federalnych, utrwalił również konserwatywną większość w Sądzie Najwyższym, która obecnie wynosi 6 do 3. W przeciwieństwie do Jacksona Trump rzadko ignoruje wyroki bezpośrednio. Stosuje raczej taktykę faktów dokonanych, ubiegając orzeczenia lub zmieniając podstawy prawne swoich decyzji (np. w kwestii ceł). Kluczowe wyroki, jak w sprawie Trump v. CASA, dodatkowo ograniczyły możliwość blokowania jego działań przez sądy niższych instancji.

Efektem wspomnianych zmian zaprowadzonych przez Jacksona w krajobrazie politycznym było wzmocnienie rangi prezydentury. Pomijając wspomniane powyżej system łupów, gabinet kuchenny oraz charakterystyczne podejście do sądów, należy przywołać to, że zawetował on więcej ustaw Kongresu niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci, przez co instytucja ta zaczęła być już trwale używana jako narzędzie walki politycznej. Jackson stworzył również model prezydentury personalnej, kładący największy nacisk na prezydenta jako twórcę i inicjatora działalności Unii, przez co ten urząd przestał być po prostu jedną z równoważących się gałęzi władzy. To właśnie za jego prezydentury do Białego Domu przeniósł się ciężar amerykańskiego systemu politycznego. 

Współcześnie wypełnianie podobnego modelu personalistycznego można przypisać Donaldowi Trumpowi, który analogicznie jak Jackson stał się jedynym wyznacznikiem linii swojej partii. Obecnie zapatrzenie w lidera sprawia, że odmienne poglądy traktowane są nie tylko jako zdrada jego samego, ale i całej Ameryki. Stąd też rozpowszechnił się termin RINO (ang. Republican in the Name Only) stygmatyzujący Republikanów nie podążających w pełni zgodnie z linią ruchu MAGA. Za prezydentury Trumpa, szczególnie w drugiej kadencji zauważalny jest wzrost udziału rozporządzeń wykonawczych wśród nowych aktów prawnych. Zjawisko to wynika z jednej strony z dobrowolnego zrzeczenia się roli legislacyjnej przez republikańskich polityków w obliczu przewodnictwa lidera, a z drugiej stanowi również odpowiedź na chroniczną niezdolność Kongresu do spełniania swojej roli, ze względu na przewlekłość procesu legislacyjnego. Widać więc, że podobnie jak za Jacksona, ciężar władzy przesunął się w stronę decyzji jednej jednostki, a jej otoczenie polityczne traci możliwości korekty prowadzonych przez nią działań i podlega coraz bardziej wyłącznie jej arbitralnej woli. 

To właśnie Andrew Jackson ze względu na opisany uprzednio styl rządzenia i przekonanie o urzeczywistnianiu woli ludu, która jest ważniejsza niż instytucje, jako szybko zaczął być określany przez przeciwników mianem „Króla”. Miało to ukazać opinii publicznej, że model demokracji jacksonowskiej prowadzi do tego, przed czym sam Jackson ostrzegał – nieograniczonej władzy federalnej, niereprezentatywności polityki prowadzonej przez państwo i nastawania na prawa obywateli.

Nieprzypadkowo nazwa Partii Wigów powstałej w opozycji do Demokratów wywodziła się od brytyjskich Wigów oznaczających przeciwników władzy królewskiej. Pod koniec lat 50. XIX wieku z części członków tej partii uformowała się istniejąca do dziś Partia Republikańska. Nawet sam Abraham Lincoln był pierwotnie kongresmenem z ramienia Wigów. Ironią losu jest, że partia Trumpa wywodzi się z ruchu powstałego w kontrze do polityka, którego Trump dziś najbardziej przypomina.

Zarzut „królowania” nie jest w amerykańskiej polityce hasłem historycznie obcym, jednakże jego szczególne natężenie obserwujemy obecnie w stosunku do Donalda Trumpa. Przywołać tu można odbywające się niemal cyklicznie protesty przeciwników obecnego prezydenta, na których głównym hasłem jest „No Kings” (z ang. Żadnych Królów). Odwołania do tego hasła pojawiły się między innymi w przemówieniu Joe Bidena w Bibliotece LBJ z 29 lipca 2024 roku brzmiącym: „Jesteśmy narodem praw, a nie królów czy dyktatorów” czy w komentarzu sędzi Sądu Najwyższego Sonii Sotomayor do wyroku z 1 lipca 2024 roku dotyczącego sprawy Trump v. United States. Komentarz do wyroku w tej sprawie był wyrazem głębokiego sprzeciwu wobec Trumpa jako ustanawiającego, w jej przekonaniu, dużą sferę bezkarności głowy państwa i brzmiał: „W każdym przypadku użycia władzy urzędowej Prezydent jest teraz królem stojącym ponad prawem”.

Spór toczący się wokół prezydentury Trumpa i Jacksona ukształtował się bardzo podobnie, mimo pewnych różnic wynikających z kontekstu historycznego oraz kształtu systemu politycznego. Oboje zbudowali swój wizerunek jako trybunów ludowych chroniących zwykłych ludzi przed zepsutymi i oderwanymi od rzeczywistości elitami, mimo że szczególnie w przypadku Trumpa jego biznesowy rodowód na pierwszy rzut oka nie koresponduje z tą narracją.

Ten konflikt odbywający się również na płaszczyźnie oczekiwań wobec charakteru polityków można podsumować pytaniem: czy prezydent ma przede wszystkim przestrzegać prawa i działać według ściśle narzuconych norm, czy jak najskuteczniej realizować wolę ludu, który dał mu mandat w wyborach? Jacksonowskie postrzeganie roli prezydenta wskazuje, że przedstawiciel ludu posiada pełną legitymację do sprawowania władzy i nie powinien podlegać sztywnym ograniczeniom instytucjonalnym i prawnym. Jego wyraźne odbicie widać również we współczesnym prezydencie Stanów Zjednoczonych. Można pokusić się o stwierdzenie, że to, co dla przeciwników Trumpa jest zarzutem, dla niego samego i jego zwolenników jest wielką zaletą. Podobnie było w latach 30. XIX wieku w odniesieniu do Andrew Jacksona. Analogicznie zresztą jak współcześnie podzielony jest stosunek do samego Jacksona.

Bibliografia: 

[1] LEPOLDE J., My Naród, Nowa Historia Stanów Zjednoczonych, Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, 2020. 

[2] DE TOCQUEVILLE A., O demokracji w Ameryce, t. 1, Warszawa, Fundacja im. Stefana Batorego, 1996. 

[3] TARCZYŃSKI P., Rozkład. O niedemokracji w Ameryce, Kraków, Znak Literanova, 2023. 

[4] GRAHAM D. A., Projekt 2025, Ameryka Donalda Trumpa, Warszawa, Prześwity, 2025. 

[5] VENKATRAMAN, S., No Kings protests draw large crowds to rally against Donald Trump [W:] BBC, [online], 2026, https://www.bbc.com/news/articles/cq8wy7g1gd1o, [dostęp: 17.04.2026].

[6] U.S. SUPREME COURT, Trump v. United States. No. 23-939, slip op. [W:] supremecourt.gov, [online], 2024-07-01, https://www.supremecourt.gov/opinions/23pdf/23-939_e2pg.pdf, [dostęp: 17.04.2026].

[7] GILCHRIST, A., Biden says Supreme Court reforms are needed to counter an 'extreme and unchecked agenda’ [W:] NBC News, [online], 2024, https://www.nbcnews.com/politics/supreme-court/biden-call-supreme-court-reforms-constitutional-limits-presidential-im-rcna163970, [dostęp: 17.04.2026].

[8] ORTH, T., How Americans evaluate U.S. presidents and first ladies [W:] YouGov, [online], 2026, https://yougov.com/en-us/articles/54109-how-americans-evaluate-us-presidents-and-first-ladies, [dostęp: 17.04.2026].

[9] THE WASHINGTON POST, UNIVERSITY OF MARYLAND, Washington Post-University of Maryland poll [W:] The Washington Post, [online], 2024, https://www.washingtonpost.com/documents/52fa9d33-c1d3-44ab-ade8-05445d42bbfd.pdf, [dostęp: 17.04.2026].

[10] ARATANI, L., Trump vows to impose tariffs as experts warn of price hikes and angry allies [W:] The Guardian, [online], 2024, https://www.theguardian.com/us-news/2024/oct/15/trump-tariffs-price-hikes-warnings, [dostęp: 17.04.2026].

[11] D.J. Trump (@realDonaldTrump), ….I am a Tariff Man. When people or countries come in to raid the great wealth of our Nation, I want them to pay for the privilege of doing so […], „X” (dawniej Twitter), 4 grudnia 2018 r., [online], https://x.com/realDonaldTrump/status/1069970500535902208 [dostęp: 17.04.2026].

[12] GREENHOUSE S., The Supreme Court used to be Trump’s ally. Now its judges are his latest targets [W:] The Guardian, [online], 2026-02-24, https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/feb/24/trump-supreme-court-judges-attacks, [dostęp: 19.04.2026].

[14] HOWE A., Supreme Court sides with Trump administration on nationwide injunctions in birthright citizenship case [W:] SCOTUSblog, [online], 2025-06-27, https://www.scotusblog.com/2025/06/supreme-court-sides-with-trump-administration-on-nationwide-injunctions-in-birthright-citizenship-case/, [dostęp: 19.04.2026].

[15] MOYNIHAN D., Trump, Personalism, and US Administrative Capacity [W:] McCourt School of Public Policy, Georgetown University, [online], 2023, https://pir.fiu.edu/events/personalism-and-good-governance/detailed-conference-program/moynihan-trump-personalism-and-us-administrative-capacity.pdf , [dostęp: 24.04.2026]

O Autorze

Mateusz Piątek jest studentem Politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesują go zagadnienia związane z historią oraz filozofią polityki, szczególnie dotyczące Polski, Europy Zachodniej oraz Ameryki Północnej.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Czy Donald Trump jest Andrew Jacksonem XXI wieku? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
O co chodzi w przepychankach celnych Trumpa? /o-co-chodzi-w-przepychankach-celnych-trumpa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=o-co-chodzi-w-przepychankach-celnych-trumpa Wed, 11 Mar 2026 22:36:17 +0000 /?p=8903 Prezydent Trump zszokował cały świat kilka miesięcy po zaprzysiężeniu, gdy ogłosił bezprecedensowe cła na prawie wszystkie państwa świata. Wielu ekspertów nie było w stanie racjonalnie wytłumaczyć tej decyzji. Jakie znaczenie dla zrozumienia całej sytuacji ma pewna XVIII-wieczna doktryna gospodarcza? Jak te działania wpisują się w strategię negocjacyjną i komunikacyjną Białego Domu? Czy tak radykalne działania […]

Artykuł O co chodzi w przepychankach celnych Trumpa? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Prezydent Trump zszokował cały świat kilka miesięcy po zaprzysiężeniu, gdy ogłosił bezprecedensowe cła na prawie wszystkie państwa świata. Wielu ekspertów nie było w stanie racjonalnie wytłumaczyć tej decyzji. Jakie znaczenie dla zrozumienia całej sytuacji ma pewna XVIII-wieczna doktryna gospodarcza? Jak te działania wpisują się w strategię negocjacyjną i komunikacyjną Białego Domu? Czy tak radykalne działania pomogą USA utrzymać pozycję hegemona i pokonać aspirujące do światowego przywództwa Chiny?

Autor: Bartosz Russel

W kwietniu zeszłego roku cały świat mówił o zaskakującej decyzji prezydenta Stanów Zjednoczonych o nałożeniu „ceł odwetowych” na towary z kilkudziesięciu państw. Choć wpisywała się ona w retorykę Trumpa z początku roku, skala samych ceł była bezprecedensowa. Ekonomiści wskazywali na ich charakter jako specyficznego podatku w handlu międzynarodowym, który działa jak miecz obosieczny – uderza zarówno w zagranicznych eksporterów, jak i krajowych konsumentów, a ponadto jest zazwyczaj stosowany do wywierania nacisku na jedno konkretne państwo, a nie na cały świat.

Sama tzw. wojna celna, rozumiana jako instrument polityki zagranicznej, była wykorzystywana już w 2018 roku podczas pierwszej kadencji Trumpa przeciwko Chinom i zakończyła się „zawieszeniem broni” w 2020 roku. Po 5 latach, w nowej sytuacji geopolitycznej ukształtowanej m.in. pełnoskalową agresją Rosji (popieranej przez ChRL) na Ukrainę, temat ceł w polityce amerykańskiej powrócił. Poza realiami międzynarodowymi zmieniła się również formuła ustalania wysokości taryf celnych – dziennikarze szybko wychwycili, że stawki dla poszczególnych państw są ustalane według jednolitego, absurdalnie wręcz prostego wzoru matematycznego. Nadwyżka handlowa danego państwa względem USA była dzielona przez całkowity eksport tego kraju, a następnie jeszcze przez dwa. Według ekspertów wysokość deficytu handlowego nigdy nie była podstawą wyznaczania tego typu stawek. Dlaczego więc zdecydowano się na takie działanie? Rozjaśnić źródła tej strategii może pomóc przytoczenie doktryny ekonomicznej traktującej deficyt handlowy jako sytuację dla danego kraju fundamentalnie niepożądaną, czyli merkantylizmu.

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o… złoto

To właśnie w tej XVII-wiecznej doktrynie możemy doszukiwać się podobieństw do pomysłów gospodarczych ruchu Make America Great Again. Założenie merkantylizmu, zgodnie z którym każda umowa handlowa stawia jedną ze stron w roli zwycięzcy, jest bardzo bliskie retoryce republikanów. Protekcjonizm, wynikający m.in. ze współczesnego nacjonalizmu amerykańskiego, zbiega się z dawnymi interesami i praktykami mocarstw kolonialnych, które gromadziły złoto i inne cenne kruszce w celu osiągnięcia dobrobytu i przewagi nad innymi państwami. Współcześnie idea dodatniego bilansu handlowego i stopniowego przenoszenia produkcji przemysłowej do własnego kraju nie jest jedynie nacjonalistyczną megalomanią, ale ma też realne uzasadnienie. Globalizm, choć pozwala znacząco obniżyć koszty produkcji, uzależnia podmioty gospodarcze od międzynarodowych łańcuchów dostaw, które w ostatnich latach okazywały się niestabilne, np. w trakcie pandemii COVID-19 czy wojny w Ukrainie.

Równie istotnymi przyczynami uzasadniającymi agresywną politykę celną w duchu merkantylistycznym są chip wars, czyli konflikty skupione wokół rywalizacji o najnowsze technologie oparte na zaawansowanych półprzewodnikach. Znajdują one zastosowanie w wielu kluczowych sektorach – od sztucznej inteligencji po wojsko. Już administracja Bidena ograniczyła ich przepływ między Waszyngtonem a Pekinem. Ich specyfika nie ogranicza się jedynie do szerokiego zastosowania, ale i również do ich ograniczonej liczby na rynku. A to oznacza, że stają się również nieopłacalne w eksporcie, podobnie jak złoto kilkaset lat temu.

W tym szaleństwie jest metoda?

Kolejnym kluczem do rozszyfrowania działań administracji amerykańskiej jest przyjrzenie się strategii komunikacyjnej wykorzystywanej przy wdrażaniu nowych ceł. Były doradca Trumpa, Steve Bannon, w 2018 roku w jednym z wywiadów zdradził modus operandi administracji określany jako flood the zone (z ang. zalać strefę), którego nazwa odnosi się do „zalewania” mediów i przeciwników politycznych oświadczeniami, decyzjami czy oskarżeniami w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej od spraw, które rzeczywiście mają znaczenie. Zdaje się, że obecnie strategia ta została rozszerzona na grunt polityki międzynarodowej i jest wykorzystywana w negocjacjach z liderami innych państw. Huczne ogłoszenie „Dnia Wyzwolenia” (dnia ogłoszenia ceł), liczne zapowiedzi ich podnoszenia, zamrażania czy groźby eskalacji – to tylko niektóre z głośnych wydarzeń z ostatnich miesięcy.

Różnie można oceniać skuteczność bądź zasadność stosowania takiej taktyki, ale nie ulega wątpliwości, że Donald Trump, znany z nieobliczalności, używa siły i pozycji Stanów Zjednoczonych jako broni przeciwko innym państwom zagrażającym luźno zdefiniowanym interesom USA. Wydaje się, że to właśnie zarządzanie chaosem jest specjalnością Trumpa. Dawniej opierała się na nim jedynie wewnątrzkrajowa komunikacja polityczna. Dzisiaj jest to narzędzie służące redefinicji globalnego ładu stosunków gospodarczych. Na ile te działania realnie służą interesom USA? Trudno z obecnej perspektywy wyrokować, aczkolwiek zaryzykowałbym tezę, że pomimo wpadek wizerunkowych do tej pory nie zaszkodziły. Co prawda wiele z zapowiadanych ceł zostało obniżonych w wyniku umów z poszczególnymi państwami, ale np. wynegocjowana w lipcu wstępna umowa z Unią Europejską ustala stawkę 15% na większość eksportu do USA, co jest odbierane jako ustępstwo szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, która rozpoczynała negocjacje z propozycją „zero za zero”. Ten przykład ilustruje mechanizm wpływu agresywnej polityki celnej na politykę międzynarodową. USA, dzięki Trumpowi, są w stanie negocjować z pozycji siły nawet wobec największych graczy.

Między Scyllą a Charybdą

Warto w tym miejscu zastanowić się, gdzie w tej strategii gospodarczej jest miejsce dla sojusznika USA – Unii Europejskiej. To pytanie zdają się zadawać przywódcy europejscy, i to nie bez przyczyny, ponieważ sytuacja tej wspólnoty wydaje się szczególna. Z jednej strony są Stany Zjednoczone – potężny sojusznik, ale aktualnie stawiający warunki twardsze niż wypadałoby adherentowi tych samych wartości. Po przeciwnej stronie barykady są Chiny – bardzo ważny partner handlowy, ale odległy ideowo. Na prawdziwy sojusz z tymi drugimi nie ma realnych szans, ponieważ oznaczałoby to zerwanie dobrych relacji z USA, co zagroziłoby pokojowi w Europie. Również chiński eksport, np. samochodów elektrycznych, zagraża europejskiemu rynkowi i już teraz jest kością niezgody. Pewne jest, że bez jednomyślności i zdolności decyzyjnej Unia Europejska nie odegra należnej jej roli w kształtowaniu przyszłego ładu międzynarodowego.

Quo vadis, Ameryko?

Nowa, niekonwencjonalna taktyka administracji amerykańskiej z pewnością nie mieści się w żadnym z klasycznych podręczników dotyczących stosunków międzynarodowych. Właśnie w tej nieprzewidywalności i bezwzględności tkwi jej (przynajmniej krótkoterminowa) skuteczność. Wraz z powolnym rozkładem Pax Americana na horyzoncie zdaje się klarować ład międzynarodowy z trzema mocarstwami: osłabionymi, ale wciąż rozdającymi karty Stanami Zjednoczonymi, aspirującą Unią Europejską oraz Chinami wzmocnionymi uzależnieniem Rosji i niektórych państw Afryki. Być może opisane działania to jedynie desperacka próba ustępującego hegemona, by za pomocą merkantylistycznych metod utrzymać swoją pozycję. Jedno jest pewne – to właśnie o przywództwo oraz pozycję w tej nowej rzeczywistości toczy się gra, a cła są tylko narzędziem do jej wygrania.

Bibliografia:

[1] AITKEN P., Steve Bannon’s 'Flood the Zone’ Strategy Explained Amid Trump Policy Blitz [W:] Newsweek.com, [online], Nowy Jork, Newsweek Digital LLC, 2025-02-06, https://www.newsweek.com/steve-bannon-flood-zone-strategy-explained-trump-policy-blitz-2027482, [dostęp: 18.12.25]

[2] ALLEN G. C., Choking Off China’s Access to the Future of AI [W:] Csis.org, [online], Waszyngton, Center for Strategic and International Studies, 2022-10-11, https://www.csis.org/analysis/choking-chinas-access-future-ai, [dostęp: 11.03.26]

[3] BOWN C. P., US-China Trade War Tariffs: An Up-to-Date Chart [W:] Piie.com, [online], Waszyngton, Peterson Institute for International Economics, 2019, https://www.piie.com/research/piie-charts/2019/us-china-trade-war-tariffs-date-chart, [dostęp: 11.03.26]

[4] CYTERA C., Chip Wars: How to Trump China [W:] Cepa.org, [online], Waszyngton, Center for European Policy Analysis, 2024-12-18, https://cepa.org/article/chip-wars-how-to-trump-china/, [dostęp: 17.12.25]

[5] FEINGOLD S., How impacted is your country by the Trump tariffs? [W:] Weforum.org, [online], Genewa, World Economic Forum, 2025-04-08, https://www.weforum.org/stories/2025/04/how-impacted-your-country-us-trump-tariffs/, [dostęp: 19.12.25]

[6] GRABBE H., PISANI-FERRY J., Political contagion in Europe: can the European Union survive Trumpism? [W:] Bruegel.org, [online], Bruksela, Bruegel, 2025-01-16, https://www.bruegel.org/first-glance/political-contagion-europe-can-european-union-survive-trumpism, [dostęp: 11.03.26]

[7] ILLING S., ‘Flood the zone with sh*t’: How misinformation overwhelmed our democracy [W:] Vox.com, [online], Nowy Jork, Vox Media, 2020-01-16, https://www.vox.com/policy-and-politics/2020/1/16/20991816/impeachment-trial-trump-bannon-misinformation, [dostęp: 11.03.26]

[8] KURT S., A Neo-Mercantilist Analysis of the Political Economy of U.S. Foreign Policy under Trump’s Rule [W:] ResearchGate.net, [online], Suceava, Universitatea „Ștefan cel Mare”, lipiec 2021, https://www.researchgate.net/publication/353975480_A_Neo-Mercantilist_Analysis_of_the_Political_Economy_of_US_Foreign_Policy_under_Trump’s_Rule, [dostęp: 17.12.25]

[9] MILLER C., Chip War: The Fight for the World’s Most Critical Technology [W:] Simonandschuster.com, Nowy Jork, Simon & Schuster, 2022

[10] POSEN A. S., The Price of Nostalgia: America’s Self-Defeating Economic Retreat [W:] Foreignaffairs.com, [online], Nowy Jork, Foreign Affairs, 2021-04-20, https://www.foreignaffairs.com/articles/united-states/2021-04-20/price-nostalgia, [dostęp: 11.03.26]

[11] WOJCZAL K., Z Chinami Unia i Polska polegną? [W:] Krzysztofwojczal.pl, [online], Częstochowa, Blog Geopolityczny, 2025-04-10, https://www.krzysztofwojczal.pl/nowy-wpis/z-chinami-unia-i-polska-polegna/, [dostęp: 18.12.25]

Artykuł O co chodzi w przepychankach celnych Trumpa? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Wietnam — ekonomiczne centrum Azji? /wietnam-ekonomiczne-centrum-azji/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=wietnam-ekonomiczne-centrum-azji Wed, 25 Jun 2025 17:08:11 +0000 /?p=5869 Ogłoszone niedawno przez Donalda Trumpa cła — obecnie wciąż jeszcze zawieszone — wywołały nie tylko ogromny chaos na całym świecie, lecz także obawy wielu państw o przyszłość ich gospodarek w obliczu obciążeń, które obowiązywać miały w handlu z Ameryką, i wywołanego nimi spowolnienia globalnego wzrostu gospodarczego. Mało krajów miało jednakże równie duże powody do obaw, […]

Artykuł Wietnam — ekonomiczne centrum Azji? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Ogłoszone niedawno przez Donalda Trumpa cła — obecnie wciąż jeszcze zawieszone — wywołały nie tylko ogromny chaos na całym świecie, lecz także obawy wielu państw o przyszłość ich gospodarek w obliczu obciążeń, które obowiązywać miały w handlu z Ameryką, i wywołanego nimi spowolnienia globalnego wzrostu gospodarczego. Mało krajów miało jednakże równie duże powody do obaw, co położony w Azji Południowo-Wschodniej Wietnam, dla którego implementacja taryf ogłoszonych przez Biały Dom wiązać mogłaby się nie tylko z osłabieniem finansowej sytuacji, lecz również z podważeniem całego modelu ekonomicznego, na którym próbowano oprzeć współczesne państwo wietnamskie.

Autorka: Małgorzata Korecka


SKOMPLIKOWANA PRZESZŁOŚĆ

Ostatnią historię kraju niewątpliwie uznać można bowiem za opowieść o wyjątkowym sukcesie, zarówno politycznym, jak i ekonomicznym. Strategiczne położenie Wietnamu, choć potrafiło niekiedy wiązać się z wyzwaniami natury geopolitycznej — w zeszłym stuleciu zaangażowany był on w wojny, których stronami były Chiny czy USA — pociągało za sobą tradycyjnie także unikalne możliwości, które dostrzec byli w stanie także jego przywódcy. 

Umiejscowienie państwa wietnamskiego na samym wybrzeżu Azji, tuż przy Państwie Środka i Morzu Południowochińskim, umieszcza je bowiem w rejonie tzw. Rimlandu — czyli zgodnie z założeniem amerykańskiego geopolityka Spykmana na obszarze, gdzie rozgrywać miałaby się globalna rywalizacja o światową dominację. Ów status strategicznie ulokowanego państwa wiąże się z ciągłym ryzykiem znalezienia się w ognisku kolejnego konfliktu, lecz jednocześnie, w czasie pokoju, oferuje bezprecedensowe perspektywy. 

Indo-Pacyfik stanowi bowiem nie tylko rejon kluczowy dla światowego handlu i punkt przepływu ogromnych wolumenów dóbr czy surowców, lecz także ekonomiczne serce Azji, gdzie osadzone są najważniejsze globalnie gospodarki, takie jak Japonia, Korea czy — przede wszystkim — Chiny.

W tym kontekście szczególne znaczenie ma właśnie Państwo Środka, dzielące z Hanoi liczącą 1300 kilometrów granicę lądową. Oba państwa mają historycznie skomplikowane relacje, które szczególnego kryzysu doświadczyły mniej niż pięćdziesiąt lat temu, podczas trzeciej wojny indochińskiej. Z uwagi na polityczną i ekonomiczną dominację Pekinu, Wietnam wciąż pozostaje blisko powiązany ze swoim północnym sąsiadem.

Zależność ta, choć niekiedy problematyczna, w rzeczywistości okazała się  być niespotykaną szansą, leżącą u podstaw nowego ekonomicznego modelu państwa wietnamskiego. Stanowiła ona bowiem okazję do redefinicji globalnej pozycji Hanoi, wciąż znacznie mniej rozwiniętego niż inne, kluczowe gospodarki, o dochodzie per capita — nawet po uwzględnieniu imponującej historii wzrostu i obiecujących wskaźników gospodarczych — znacznie poniżej standardów państw wysokorozwiniętych i nieprzekraczającym wciąż nawet 4300 dolarów.

WIETNAM — EKONOMICZNA HISTORIA SUKCESU?

W przeciwieństwie do innych krajów rozwijających się, od lat zmagających się z podobnymi trudnościami i pozbawionych realnych perspektyw na zrównoważony rozwój, Wietnam — jako jeden z nielicznych krajów Globalnego Południa — nie tylko znalazł na siebie pomysł, tworząc nowy model gospodarczego wzrostu, lecz także okazał się zdolny skutecznie realizować jego założenia. 

Na przestrzeni ostatnich kilku lat, a w szczególności w obliczu intensyfikacji napięć na arenie międzynarodowej i eskalacji wojny handlowej między Chinami a USA, stał się on jednym z centrów azjatyckiego handlu i odbiorcą bezprecedensowych ilości zagranicznych inwestycji. Poprzednia dekada przyniosła bowiem spadek zaufania inwestorów do bezpieczeństwa chińskiej gospodarki oraz obawy związane z możliwościami wprowadzenia barier w handlu między Państwem Środka a Ameryką, a także wzrost standardów życia w Chinach oraz — co za tym idzie — wyższe koszty produkcji i odchodzenie od prymitywnego, przemysłowego modelu gospodarczego na rzecz większej specjalizacji chińskiej gospodarki. 

Wszystko to sprawiło, iż coraz więcej zachodnich biznesów, regularnie stykających się z hasłami o decouplingu i pełnych niepewności odnośnie do przyszłości globalizacji, podjęło decyzję o ograniczeniu swojego ryzyka i własnej ekspozycji na inherentnie niepewny pekiński rynek.

Idealnym kandydatem na relokację swoich interesów stał się zaś właśnie Wietnam. Bezpośrednio sąsiadujący z Chinami, o wielowymiarowych i głębokich powiązaniach z chińskimi przedsiębiorstwami i inwestorami, niskich kosztach pracy i relatywnie wysokim poziomie politycznej stabilności, stał się on oczywistą odpowiedzią na wyzwania związane z powolnym zamykaniem rynków Państwa Środka na zagraniczny kapitał i inwestycje. 

W obliczu ogólnoamerykańskiej zgody co do konieczności ograniczania możliwości Chin, wprowadzania szeregu rozwiązań mających na celu osłabić sino-amerykańskie więzi (na przykład ceł, programów subsydiarnych czy ograniczeń eksportowych) oraz globalnie rosnącej nieufności wobec Pekinu, Wietnam prezentować się zaczął jako bezpieczniejszy odpowiednik swojego północnego sąsiada. 

Ów trend swoje odbicie znalazł także w statystykach gospodarczych. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI) odpowiedzialne jest aż za 5% wietnamskiego PKB, co stanowi znacznie wyższy udział w produkcie krajowym brutto niż w przypadku innych gospodarek regionu. Wzrósł także poziom partycypacji kraju w globalnym eksporcie; uczestnictwo kraju w globalnym eksporcie dóbr wzrosło z zaledwie 0,1% w 1997 roku aż do 2,2% w 2022, co stanowi wynik na równi z państwami, takimi jak znacznie liczniejsze i terytorialnie większe Indie. Do Wietnamu przenosić zaczęły się nie tylko niskobudżetowe, oparte na przemyśle i produkcji względnie prymitywnych towarów przedsiębiorstwa, lecz przede wszystkim także oddziały wyspecjalizowanych, technologicznie wyrafinowanych firm. Oprócz inwestycji i kapitału do kraju napływać zaczął także inny, kluczowy zasób, niezbędny dla zrównoważonego i długofalowego rozwoju państwa — a mianowicie know-how

Korzystając z wcześniejszych dekad offshoringu i budowania zależności zachodnich spółek od taniej siły roboczej Azji, Wietnam nową falę inwestycji przyjął z całym jej błogosławieństwem, otwierając drzwi dla najbardziej zaawansowanych technologicznie podmiotów, takich jak Intel, Apple czy Boeing. Już dzisiaj towary high-tech odpowiadają za imponujące 43% całego eksportu Wietnamu — zdumiewająco wysoki odsetek jak na wciąż względnie ubogie państwo Globalnego Południa.

WIETNAMSKI WYTRYCH

Państwo wietnamskie stało się tym samym nie tylko wygodnym wytrychem, umożliwiającym ominięcie szeregu ograniczeń nałożonych na Chiny poprzez relokację swojego biznesu kilkaset kilometrów na południe, lecz z czasem także zbudowało swoją pozycję jako atrakcyjnego miejsca do aktywności inwestycyjnej i zaangażowania kapitału. Reformistyczne rządy w Hanoi rozpoznały okazję, jaką prezentował wzrost geopolitycznych napięć na świecie, wykorzystując panujący w globalnej polityce chaos w celu redefinicji własnego statusu jako kluczowego elementu indo-pacyficznej układanki ekonomicznej — na wzór tego, co dekady wcześniej dokonać próbowano w Singapurze, Japonii, Korei Południowej czy na Tajwanie. 

Osłabienie konkurencyjności Chin, w kalkulacjach wietnamskich decydentów, mogło okazać się być odwrotnie proporcjonalne do wzrostu pozycji samego Wietnamu. Nacisk na produkcję i eksport wyrafinowanych technologicznie produktów zaś minimalizuje ryzyko odpływu kapitału do krajów o jeszcze niższych kosztach siły roboczej z chwilą, gdy wzrost gospodarczy znajdzie swoje odbicie także w wynagrodzeniach i cenach, co przez ekonomistów nazywane często pułapką średniego dochodu. Co więcej, strategia ta pozwala także na budowanie od podstaw przemysłu i przedsiębiorstw wietnamskich, kształtując wykształconą, wyspecjalizowaną klasę średnią na wzór chiński. Zakorzenia to jednocześnie w państwie zachodnie firmy technologiczne, których łańcuchy dostaw pozostają tradycyjnie znacznie bardziej skomplikowane i trudne do przeniesienia, niż w przypadku produkcji innych, mniej wymagających dóbr.

Skala zachodnich inwestycji, ilość płynącego w kierunku Hanoi kapitału oraz dorobek wielu lat rozległych reform, mających na celu unowocześnienie gospodarki oraz poprawę ogólnego klimatu biznesowego i inwestycyjnego w państwie, położyły fundamenty pod nową ścieżkę rozwoju Wietnamu. Jednakże nawet głębia wprowadzanych w kraju zmian i oddanie sprawie, jakim wykazują się rządzący, nie stanowi gwarancji sukcesu. Choć w normalnych warunkach dalsza ekspansja ekonomiczna państwa wietnamskiego stanowiłaby naturalną kolej rzeczy, związana z objęciem przez Donalda Trumpa rewolucja w globalnym handlu zachwiała przyszłymi perspektywami Wietnamu. Co więcej, postawiła go ona wręcz w pozycji, gdzie mierzyć się musi z ryzykiem bycia jednym z największych przegranych nowego ekonomicznego porządku, jaki na świecie zaprowadzić próbuje nowa administracja w Białym Domu.

Masowe manipulacje firm zachodnich oraz wykorzystywanie Wietnamu jako środka na ominięcie nakładanych na Chiny sankcji i ograniczeń, od dawna stanowiły tajemnicę poliszynela. Poprzednie amerykańskie rządy regularnie przymykały jednak oko na owe praktyki, przekładając ponad wszystko kwestię zerwania najbardziej newralgicznych, bezpośrednich powiązań z Pekinem i troszcząc się o klimat biznesowy oraz ogólną sytuację najważniejszych zachodnich spółek. 

Maksymalistyczne podejście, jakie we wszystkich dziedzinach polityki wykazuje Donald Trump, zdaje się jednakże nieść za sobą ryzyko także i dla wielkich korporacji, cieszących się tradycyjnie preferencyjnym traktowaniem ze strony republikanów. Sięgające aż 46% cła, jakie miały być nałożone na Wietnam, wyraźnie wskazują na rosnącą świadomość problemu masowego unikania ograniczeń handlowych z Chinami i występującą w obecnej administracji wolę polityczną niezbędną, by ów problem skutecznie zniwelować.

NIEPEWNA PRZYSZŁOŚĆ

Choć na razie indywidualne cła amerykańskie pozostają zawieszone, ryzyko ponownej ich implementacji pozostaje wysokie, bezpośrednio godząc tym samym w żywotne interesy państwa wietnamskiego. Dziedzictwo dekad działań reformistycznych, rodzaju inwestycji w system szkolnictwa, sprowadzania do kraju zagranicznych biznesów i szerokiej liberalizacji gospodarki w latach 80. XX w. — co znane jest dzisiaj jako reformy Đổi Mới — doświadcza tym samym dzisiaj egzystencjalnego zagrożenia. Wprowadzone przez USA cła ograniczyłyby na niespotykaną skalę perspektywy, model rozwoju i gospodarcze możliwości Hanoi, godząc w same fundamenty funkcjonowania współczesnego Wietnamu. 

Co więcej, równie wysokie cła nie tylko ograniczyłyby handlową pozycję Wietnamu, lez także dodatkowo uderzyłyby w zachodzące obecnie reformy dążące do jego większego uniezależnienia i wywalczenia dla siebie istotniejszej podmiotowości na arenie międzynarodowej. Wszelka słabość, wywołana wojnami handlowymi czy nałożonymi na kraj ograniczeniami, niewątpliwie wykorzystana byłaby przez Chiny, będące bezsprzecznie dominującym graczem w regionie i zawsze gotowe do poszerzenia własnej strefy wpływów. 

Już w tej chwili, z uwagi na tradycyjnie bliskie relacje między oboma państwami oraz przez trwający latami proces pozornej relokacji zachodnich biznesów poza Państwo Środka i ograniczania sino-amerykańskich powiązań, niemal jedna trzecia wszystkich inwestycji w Wietnamie finansowana jest przez chiński kapitał. Ów dodatkowy napływ pieniędzy stanowić może zaś nie tylko sposób na utrzymanie obecnego kursu i omijanie zachodnich sankcji czy ograniczeń handlowych, lecz także pułapkę dla wietnamskiego rządu, który w obliczu gospodarczych trudności mógłby okazać się skłonny wyciągnąć rękę po pieniądze od północnego sąsiada, dodatkowo wciągając kraj w orbitę Chin.

Póki co perspektywy Wietnamu pozostają wciąż niejasne. Ograniczenie ambicji amerykańskiej administracji i utrzymanie wysokich ceł jedynie w handlu z Chinami — bądź kompletne ich zniesienie — umożliwiłoby na utrzymanie przy życiu wietnamskiej konkurencyjności i dalszy rozwój kraju. Państwo wietnamskie nie tylko cieszyć by się wciąż mogło stałym napływem kapitału i wiedzy zza granicy, dostrzegając rosnącą atrakcyjność kraju jako jednego z inwestycyjnych centr Azji, lecz także skorzystać ze wzrostu barier w handlu z Państwem Środka i z otwartymi ramionami przyjąć uciekające z Północy biznesy. Pozostanie administracji Trumpa przy modelu “totalnych” taryf byłoby jednakże tożsame z niemal definitywnym końcem obecnego modelu gospodarczego wzrostu Hanoi. Choć nie stłamsiłoby to zupełnie przyszłych perspektyw Wietnamu — dekady intensywnych wysiłków reformistycznych położyły stabilny fundament pod jego ekonomiczny system, a europejskie firmy wciąż byłyby zapewne skłonne do kontynuacji strategii de-riskingu i utrzymania handlowych powiązań z państwem — nie byłoby już jednak zapewne mowy o równie dynamicznym wzroście bądź wielkich, ogólnonarodowych projektach redefinicji globalnej pozycji państwa wietnamskiego.

WIETNAMSKIE PERSPEKTYWY

Historia pokazała już niejednokrotnie, iż możliwa jest kompletna transformacja państwa, jeśli stoi za nią konkretna, jasno zdecydowana wizja i przywódcy gotowi do poświęceń w imię jej realizacji. Swoją unikalną sytuację na własną korzyść wykorzystał choćby Singapur, dostrzegając szanse związane ze strategicznym położeniem kraju i bliskimi powiązaniami z Chinami, stając się jednym z bogatszych państw świata. Przemyślany, długofalowy i oparty na konkretnych założeniach program gospodarczych reform umożliwił także wzrost ekonomicznego, politycznego i geopolitycznego znaczenia państw rodzaju Japonii, Korei Południowej czy Tajwanu, które wykorzystały własny kapitał ludzki i bliskość do globalnych szlaków handlowych w celu rozbudowy przemysłu high-tech i utworzenia dla siebie niszy w światowym handlu. Były to decyzje, które nie tylko zwiększyły ich znaczenie na arenie międzynarodowej, lecz także znacznie poprawiły sytuację wewnętrzną, przyczyniając się do rozwoju państwa i wzbogacenia się samych obywateli.

Przeszłe wskaźniki gospodarcze Wietnamu wskazują, iż nie jest wykluczone powtórzenie owego scenariusza w przypadku Hanoi. Wkraczamy bowiem w erę bezprecedensowej niestabilności, towarzyszącej zawsze zmianie globalnego układu sił, której — zdaniem wielu ekspertów — doświadczamy obecnie. Sytuacja ta, choć obfitująca w zagrożenia, może także przynieść niespotykane korzyści tym, którzy wykażą się dostateczną przenikliwością, by dostrzec wiążące się z nią możliwości i skutecznie je wykorzystać. Póki co Wietnam zdawał się odznaczać dostateczną dojrzałością, by podjąć próbę wymyślenia siebie na nowo i odnalezienia dla siebie miejsce w sercu globalnego handlu. Przyszłość kraju pozostaje jednak niejasna; najbliższe miesiące pokażą, czy dyskutując o współczesnym państwie wietnamskim mówić będziemy o historii wyjątkowego sukcesu czy też o nadziejach utraconych.

ŹRÓDŁA

[1] Emont, Jon i Kapner, Suzanne. “Nike and Lululemon Bet Big on Vietnam. They Bet Wrong.” The Wall Street Journal, April 4 2025. https://www.wsj.com/business/retail/trump-tariffs-apparel-manufacturing-china-vietnam-4198e4f1?mod=Searchresults_pos7&page=1 
[2] Emont, Jon i Woo, Stu. “In Vietnam’s Streets and Factories, Boom Built on U.S. Trade Suddenly Looks Fragile.” The Wall Street Journal, April 6 2025
https://www.wsj.com/world/asia/in-vietnam-factories-that-boomed-in-trumps-first-term-brace-for-46-tariffs-65647a4c?mod=Searchresults_pos3&page=1
[3] Giang, Nguyen Kieu. “Vietnam Aims to Blunt Trump Tariffs With Tax Cuts on Imports.”. Bloomberg, April 1 2025. https://www.bloomberg.com/news/articles/2025-04-01/vietnam-aims-to-blunt-trump-tariffs-with-tax-cuts-on-imports
[4] Lakshmi, A. Anantha. “Chinese investment surge into Vietnam raises risk of Donald Trump retaliation.” Financial Times, February 25 2025 https://www.ft.com/content/d214d732-4126-406b-a926-3850a6168333
[5]  Lakshmi, A. Anantha. “Why Vietnam risks ending up a big loser from Donald Trump’s tariffs.” Financial Times, November 18 2025 https://www.ft.com/content/4f9f11dd-2278-49a6-9e70-b87916667fbe
[6] Parikh, Tej. “Vietnam can escape the middle-income trap”. Financial Times, 23 February 2025 https://www.ft.com/content/07f78a64-5966-423c-ab8e-595e41b9c31c
[7] Uyen, Nguyen Dieu Tu. “Vietnam Offers to Remove Tariffs on US After Trump’s Action.” Bloomberg, April 6 2025. https://www.bloomberg.com/news/articles/2025-04-06/vietnam-offers-to-remove-all-tariffs-on-us-after-trump-action 

Artykuł Wietnam — ekonomiczne centrum Azji? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>