Archiwa Donald Trump | Forum Młodych Dyplomatów /tag/donald-trump/ Kreujemy przyszłych liderów Sat, 25 Apr 2026 21:04:28 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Archiwa Donald Trump | Forum Młodych Dyplomatów /tag/donald-trump/ 32 32 Czy Donald Trump jest Andrew Jacksonem XXI wieku? /czy-donald-trump-jest-andrew-jacksonem-xxi-wieku/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czy-donald-trump-jest-andrew-jacksonem-xxi-wieku Sat, 25 Apr 2026 20:56:07 +0000 /?p=9236 Donald Trump znany jest ze swojego charakterystycznego stylu komunikacji, prowadzonej polityki oraz przełamywania wieloletnich tabu. Na pierwszy rzut oka można by go uznać za postać bezprecedensową, jednak w rzeczywistości czerpie on z wzorców ukształtowanych przeszło 200 lat temu przez Andrew Jacksona. Ten XIX-wieczny prezydent, do którego Trump jest częstokroć porównywany zarówno przez zwolenników, jak i […]

Artykuł Czy Donald Trump jest Andrew Jacksonem XXI wieku? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Donald Trump znany jest ze swojego charakterystycznego stylu komunikacji, prowadzonej polityki oraz przełamywania wieloletnich tabu. Na pierwszy rzut oka można by go uznać za postać bezprecedensową, jednak w rzeczywistości czerpie on z wzorców ukształtowanych przeszło 200 lat temu przez Andrew Jacksona. Ten XIX-wieczny prezydent, do którego Trump jest częstokroć porównywany zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników, działał w oparciu o podobny styl przywództwa oraz retorykę. W niniejszym artykule przybliżę tę historyczną analogię oraz spory, które, choć wydają się nowe, już w przeszłości kształtowały amerykańską politykę.

Autor: Mateusz Piątek

Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Donald Trump, postrzegany jest jako osoba, która odmieniła oblicze amerykańskiej polityki, a przede wszystkim profil ideologiczny Partii Republikańskiej. Znaczącą rolę odgrywają w niej obecnie przedstawiciele ruchu MAGA (ang. Make America Great Again). Podstawą postrzegania przez tę grupę rzeczywistości jest hasło „America First”, z którego wynika sprzeciw wobec globalizacji, protekcjonizm gospodarczy objawiający się w poparciu dla wysokich stawek celnych oraz restrykcyjna polityka migracyjna. Kolejnymi elementami tego sposobu myślenia jest przekonanie o istnieniu deep state, który sabotuje państwo i utrudnia zmiany, z czego wynika nieufność wobec instytucji, oraz zagrożeniu wobec tradycyjnego stylu życia ze strony tzw. woke’izmu, którego łączy się z Demokratami. 

Sama partia osiołka bywa nierzadko przedstawiana jako egzystencjalne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Donalda Trumpa często wymienia się jako inicjatora powstania tak zwanego siódmego systemu partyjnego, którego wyróżnianie jest jednak nadal dyskusyjne. W swoim dążeniu do obiecanego przywrócenia wielkości Stanom Zjednoczonym Trump nie operuje w próżni pojęciowej, ale nierzadko powołuje się na historyczne przykłady.

Ze względu na swoje upodobania w polityce handlowej często odwołuje się do 25. prezydenta, Williama McKinley’a, podając go jako wzorcowy przykład realizacji polityki protekcjonistycznej i wprowadzania ceł. Jeszcze jako kongresmen w 1890 doprowadził do uchwalenia ustawy McKinley Tariff, która została jednak wycofana przez prezydenta Clevelanda. Już w czasie swojej prezydentury po 1897 roku podpisał ustawę Dingley Tarrif wprowadzając najwyższe cła w historii USA wynoszące średnio 52%. Zamiłowanie Donalda Trumpa do tego narzędzia wyrażają jego wypowiedzi. W swoim wpisie na Platformie X (ówcześnie Twitter) 4 grudnia 2018 roku określił siebie sformułowaniem „I am a Tariff Man” (ang. jestem człowiekiem ceł). Jedną z bardziej rozpoznawalnych wypowiedzi na ten temat jest również zdanie „Dla mnie najpiękniejszym słowem w słowniku jest ‘cło’ (ang. tariff)”, które padło 15 października 2024 roku w Chicago. McKinley doprowadził również do aneksji Hawajów, przejęcia Filipin, Guam i Portoryko oraz do zrzucenia hiszpańskiego panowania przez Kubę. 

Donald Trump jako jeden ze swoich celów definiuje zapisanie się w historii poprzez powiększenie terytorium USA, czego w zauważalnym zakresie jako ostatni dokonał właśnie McKinley. Formę realizacji wskazanych ambicji Trumpa przyjęły liczne wypowiedzi o uczynieniu z Kanady 51. stanu oraz poważny kryzys dyplomatyczny mający miejsce w styczniu bieżącego roku związany z chęcią przejęcia Grenlandii przez obecną administrację. Z powodu sympatii do tej postaci historycznej, jak i również chęci zwalczania ”poprawności politycznej” rozporządzeniem wykonawczym ze stycznia 2025 roku Donald Trump przywrócił nazwę Mount McKinley najwyższemu szczytowi Ameryki znajdującemu się na Alasce, po 10 latach używania lokalnej, indiańskiej nazwy Denali, którą w 2015 roku wprowadził Barack Obama. Pokazuje to nie tylko bezpośrednią inspirację w polityce, ale i symboliczny powrót do idei 25. Prezydenta. 

Mimo zauważalnych podobieństw wykazanych powyżej, czy to z powodu różnic w stylu komunikowania politycznego obu przywódców, albowiem McKinley był zauważalnie bardziej stonowanym politykiem, czy stałego wpływu na funkcjonowanie amerykańskiej demokracji, należy pochylić się nad jeszcze innym prezydentem, do którego odwoływał się Donald Trump i do którego porównywany jest zarówno przez przeciwników, jak i zwolenników.

Tą postacią jest siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych – Andrew Jackson. Jego portret dumnie wisiał za biurkiem w Gabinecie Owalnym podczas pierwszej kadencji lidera ruchu MAGA. Sprawujący urząd w latach 1829–1837 Jackson również był zwolennikiem ekspansjonizmu. Jego głównym dziełem była ustawa Indian Removal Act z 1830 roku, która doprowadziła do – często sprzecznych z wyrokami sądów – przesiedleń ludności rodzimej na zachód od rzeki Missisipi w celu poszerzenia zasięgu osadnictwa. Był on również zwolennikiem wysokich ceł, z których jednak częściowo się wycofał z powodu kryzysu nulifikacyjnego z 1830 roku, związanego ze sporem o podział kompetencji w Unii.

Ważniejsze jednak od wyliczania jego poczynań i osiągnięć jako prezydenta jest zarysowanie jego trwałego wpływu na odmianę oblicza amerykańskiej polityki. Był on zauważalnie większy niż wpływ wspomnianego wyżej Williama McKinley’a, mimo że sprawowanie urzędu przez obu uważane jest za początki kolejnych systemów partyjnych. W kontekście próby szukania analogii historycznych to właśnie postać Jacksona bardziej przystaje do tego, co możemy obserwować obecnie w związku ze zmierzchem neokonserwatyzmu i niebagatelnym wpływem ruchu MAGA wraz z jego aparatem postrzegania świata.

Kreowanie narracji antyelitarnej przedstawiającej drugą partię jako chcącą uzurpować nienależną jej władzę oraz niereprezentującej zwykłego Amerykanina, towarzyszy scenie partyjnej w USA od jej narodzin. Początków używania tych motywów w kampaniach politycznych można się doszukiwać już w charakterystyce pierwszego systemu partyjnego. Narracja, w której rządy Federalistów zagrażają suwerenności ludu i doprowadzą do powstania nowej monarchii wraz z klasą arystokracji kosztem wolności stanów, napędzała Partię Demokratyczno-Republikańską, której prekursorem był Thomas Jefferson.

Jednakże na poziom nieznany wcześniej wyniósł to zjawisko wspomniany Andrew Jackson. Po okresie Era of Good Feelings, charakteryzującym się występowaniem de facto systemu jednopartyjnego po wojnie 1812 roku związanego z kompromitacją i upadkiem Partii Federalistycznej, postanowił on pozyskać poparcie w nowatorski sposób. To właśnie w jego czasach po raz pierwszy pojawiły się narracje o „ukradzionych wyborach”, deep state, elicie sprawującej władzę wbrew woli ludu, suwerenności narodu, uzurpatorskich rządach sądów i przeciwstawianiu się dyktaturze mniejszości z dużych miast. Są to motywy powszechnie znane we współczesnym dyskursie politycznym w Stanach Zjednoczonych i wykorzystywane przez polityków Partii Republikańskiej w celu konsolidacji i budowania poparcia.

Sam Andrew Jackson zapoczątkował model prowadzenia polityki zwany w literaturze demokracją jacksonowską. System myślowy, na jakim się opiera, nazywa się jacksonizmem. To populistyczna filozofia polityczna oparta na wierze w prymat woli „zwykłego człowieka” nad elitami, charakteryzująca się silnym nacjonalizmem, dążeniem do szerokiej demokratyzacji, jednakże skupionej tylko na białych mężczyznach oraz gotowością do bezkompromisowej obrony honoru i interesów narodu. Zanim Jackson postanowił ubiegać się o urząd prezydenta po raz pierwszy w wyborach 1824 roku, był już postacią rozpoznawalną w całym kraju. Mimo historii pełnienia funkcji politycznych, takich jak członek Izby Reprezentantów, senator czy sędzia Sądu Najwyższego Tennessee, jego sława wywodziła się głównie z osiągnięć wojskowych. Czołowym przykładem była bitwa o Nowy Orlean stoczona 8 stycznia 1815 roku, w której rozgromił wojska brytyjskie, oraz seria bitew z plemionami rdzennymi w stanach południowych mająca pozwolić na rozszerzenie białego osadnictwa. Taka biografia dodawała spójności i legitymizacji jego postulatom politycznym.

Gdy po raz pierwszy ubiegał się o prezydenturę w 1824 roku, uzyskał najwyższe, 42-procentowe poparcie w głosowaniu powszechnym oraz największą liczbę głosów elektorskich. Jednak w związku z tym, że nie uzyskał większości bezwzględnej w Kolegium Elektorów, zgodnie z 12. poprawką wyboru dokonała Izba Reprezentantów. Tam jeden z pozostałych kandydatów, Henry Clay, poparł Johna Quincy’ego Adamsa, co sprawiło, że to on, a nie Jackson, został 6. prezydentem USA. W późniejszych latach Jackson przedstawiał te wydarzenia jako spisek i zmowę skorumpowanych elit, które nie chciały pozwolić, aby „kandydat ludu” sprawował władzę. Stosowanie podobnej narracji można obserwować współcześnie w stosunku do wyborów z 2020 roku, które wygrał Joe Biden. Jej skutki pokazują badania opinii publicznej. Przywołując badanie przeprowadzone na zlecenie The Washington Post w grudniu 2024 roku, 33% respondentów było wówczas przekonanych, że Joe Biden nie był został prawowicie i legalnie wybrany. Budowanie takiego obrazu wśród elektoratu doprowadziło do jego większej mobilizacji cztery lata później i było jednym z czynników, które pozwoliły wrócić obecnemu prezydentowi do Gabinetu Owalnego. 

Podobnie popularność Jacksona w następnych latach tylko rosła, co sprawiło, że wybory w 1828 roku wygrał z łatwością. W okresie przed tymi wyborami udało mu się skonsolidować zwolenników i doprowadzić do utworzenia Partii Demokratycznej, której agenda miała w zamyśle odpowiadać woli ludu, a nie tzw. skompromitowanemu establishmentowi.

Po objęciu urzędu w 1829 roku rozpoczął rządy od czystek personalnych. Ówcześnie tradycją było, że większość sprawdzonych urzędników administracji pozostawała na stanowiskach mimo zmiany prezydenta. Jackson jednak uważał ich za „hamulcowych” reform. W związku z tym wprowadził system łupów (ang. spoils system). Polegał on na rozdzielaniu większości stanowisk w administracji podług woli Jacksona sprawiając, że od wieloletniego doświadczenia czy reputacji na stanowiskach, zaczęła się bardziej liczyć zgodność z linią prezydenta. Z jednej strony pozwoliło to zwiększyć „sterowność” egzekutywy, z drugiej jednak zmniejszyło jej stabilność i profesjonalizm, co zostało spotęgowane przez częste rotacje na stanowiskach. Jak podsumował zaprzyjaźniony z nim senator William L. Marcy: „Do zwycięzcy należą łupy”.

To jednak nie pomogło Jacksonowi w pełni podporządkować sobie administracji. W wyniku konfliktów z sekretarzami oraz swoim pierwszym wiceprezydentem, Johnem C. Calhounem, ukuto pojęcie gabinetu kuchennego (ang. Kitchen Cabinet). Opisywało ono zjawisko spotykania się i ustalania kluczowych kwestii tylko z wybranymi, zaufanymi osobami z otoczenia prezydenta. 

W kwestii kształtowania polityki personalnej przez Donalda Trumpa widać pewne podobieństwa, szczególnie po zestawieniu jego obu kadencji. Podczas pierwszej w administracji znajdowało się wielu przedstawicieli „starej gwardii” Partii Republikańskiej, co wywoływało liczne tarcia i pomijanie ich w procesach decyzyjnych. Najbardziej ostre przejawy braku zaufania prezydenta wobec swoich współpracowników można było zauważyć w okresie po wyborach w 2020 roku. Szczególnie dało to wyraz w stosunku do wiceprezydenta Mike’a Pence’a w obliczu jego odmowy zakwestionowania głosów elektorskich, a także relacje z Billem Barrem czy Johnem Kellym. W drugiej kadencji zjawisko ma już ograniczony charakter, albowiem gabinet składa się z osób lojalnych wobec Trumpa, głównie opierających piastowanie swoich stanowisk na personalnym wskazaniu prezydenta, a nie na doświadczeniu politycznym czy zawodowym, co czyni ich jeszcze bardziej zależnymi od jego prezydenta, podobnie jak działo się to za czasów Jacksona.

Siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych za związane ze starym establishmentem „hamulce” reform uznawał również sądy, a w szczególności Sąd Najwyższy. Jednym z najsłynniejszych przypisywanych mu cytatów jest: „John Marshall wydał wyrok; niech teraz spróbuje go wyegzekwować”. Marshall był wówczas prezesem Sądu Najwyższego, a słowa te padły po wyroku z 1832 roku w sprawie Worcester v. Georgia, dotyczącym sprzeciwu sądu wobec narzucania jurysdykcji stanowej Indianom. W praktyce oznaczało to, że Jackson nie zamierzał wprowadzać w życie wyroków wydanych przez sądy. Prezydentury Andrew Jacksona i Donalda Trumpa łączy dążenie do ograniczenia wpływu sądownictwa na władzę wykonawczą, choć stosują oni odmienne metody. Za czasów Jacksona współczesny spór między tekstualizmem, czyli wykładnią dosłowną, a koncepcją „żywej konstytucji”, jeszcze nie istniał. Dziś ten podział polaryzuje wymiar sprawiedliwości, co Trump wykorzystuje ostro krytykując oponentów w togach.

Co więcej, podobnie jak Jackson, Trump z czasem neutralizował opór sądów poprzez masowe nominacje. Obecny prezydent powołał ponad 200 sędziów federalnych, utrwalił również konserwatywną większość w Sądzie Najwyższym, która obecnie wynosi 6 do 3. W przeciwieństwie do Jacksona Trump rzadko ignoruje wyroki bezpośrednio. Stosuje raczej taktykę faktów dokonanych, ubiegając orzeczenia lub zmieniając podstawy prawne swoich decyzji (np. w kwestii ceł). Kluczowe wyroki, jak w sprawie Trump v. CASA, dodatkowo ograniczyły możliwość blokowania jego działań przez sądy niższych instancji.

Efektem wspomnianych zmian zaprowadzonych przez Jacksona w krajobrazie politycznym było wzmocnienie rangi prezydentury. Pomijając wspomniane powyżej system łupów, gabinet kuchenny oraz charakterystyczne podejście do sądów, należy przywołać to, że zawetował on więcej ustaw Kongresu niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci, przez co instytucja ta zaczęła być już trwale używana jako narzędzie walki politycznej. Jackson stworzył również model prezydentury personalnej, kładący największy nacisk na prezydenta jako twórcę i inicjatora działalności Unii, przez co ten urząd przestał być po prostu jedną z równoważących się gałęzi władzy. To właśnie za jego prezydentury do Białego Domu przeniósł się ciężar amerykańskiego systemu politycznego. 

Współcześnie wypełnianie podobnego modelu personalistycznego można przypisać Donaldowi Trumpowi, który analogicznie jak Jackson stał się jedynym wyznacznikiem linii swojej partii. Obecnie zapatrzenie w lidera sprawia, że odmienne poglądy traktowane są nie tylko jako zdrada jego samego, ale i całej Ameryki. Stąd też rozpowszechnił się termin RINO (ang. Republican in the Name Only) stygmatyzujący Republikanów nie podążających w pełni zgodnie z linią ruchu MAGA. Za prezydentury Trumpa, szczególnie w drugiej kadencji zauważalny jest wzrost udziału rozporządzeń wykonawczych wśród nowych aktów prawnych. Zjawisko to wynika z jednej strony z dobrowolnego zrzeczenia się roli legislacyjnej przez republikańskich polityków w obliczu przewodnictwa lidera, a z drugiej stanowi również odpowiedź na chroniczną niezdolność Kongresu do spełniania swojej roli, ze względu na przewlekłość procesu legislacyjnego. Widać więc, że podobnie jak za Jacksona, ciężar władzy przesunął się w stronę decyzji jednej jednostki, a jej otoczenie polityczne traci możliwości korekty prowadzonych przez nią działań i podlega coraz bardziej wyłącznie jej arbitralnej woli. 

To właśnie Andrew Jackson ze względu na opisany uprzednio styl rządzenia i przekonanie o urzeczywistnianiu woli ludu, która jest ważniejsza niż instytucje, jako szybko zaczął być określany przez przeciwników mianem „Króla”. Miało to ukazać opinii publicznej, że model demokracji jacksonowskiej prowadzi do tego, przed czym sam Jackson ostrzegał – nieograniczonej władzy federalnej, niereprezentatywności polityki prowadzonej przez państwo i nastawania na prawa obywateli.

Nieprzypadkowo nazwa Partii Wigów powstałej w opozycji do Demokratów wywodziła się od brytyjskich Wigów oznaczających przeciwników władzy królewskiej. Pod koniec lat 50. XIX wieku z części członków tej partii uformowała się istniejąca do dziś Partia Republikańska. Nawet sam Abraham Lincoln był pierwotnie kongresmenem z ramienia Wigów. Ironią losu jest, że partia Trumpa wywodzi się z ruchu powstałego w kontrze do polityka, którego Trump dziś najbardziej przypomina.

Zarzut „królowania” nie jest w amerykańskiej polityce hasłem historycznie obcym, jednakże jego szczególne natężenie obserwujemy obecnie w stosunku do Donalda Trumpa. Przywołać tu można odbywające się niemal cyklicznie protesty przeciwników obecnego prezydenta, na których głównym hasłem jest „No Kings” (z ang. Żadnych Królów). Odwołania do tego hasła pojawiły się między innymi w przemówieniu Joe Bidena w Bibliotece LBJ z 29 lipca 2024 roku brzmiącym: „Jesteśmy narodem praw, a nie królów czy dyktatorów” czy w komentarzu sędzi Sądu Najwyższego Sonii Sotomayor do wyroku z 1 lipca 2024 roku dotyczącego sprawy Trump v. United States. Komentarz do wyroku w tej sprawie był wyrazem głębokiego sprzeciwu wobec Trumpa jako ustanawiającego, w jej przekonaniu, dużą sferę bezkarności głowy państwa i brzmiał: „W każdym przypadku użycia władzy urzędowej Prezydent jest teraz królem stojącym ponad prawem”.

Spór toczący się wokół prezydentury Trumpa i Jacksona ukształtował się bardzo podobnie, mimo pewnych różnic wynikających z kontekstu historycznego oraz kształtu systemu politycznego. Oboje zbudowali swój wizerunek jako trybunów ludowych chroniących zwykłych ludzi przed zepsutymi i oderwanymi od rzeczywistości elitami, mimo że szczególnie w przypadku Trumpa jego biznesowy rodowód na pierwszy rzut oka nie koresponduje z tą narracją.

Ten konflikt odbywający się również na płaszczyźnie oczekiwań wobec charakteru polityków można podsumować pytaniem: czy prezydent ma przede wszystkim przestrzegać prawa i działać według ściśle narzuconych norm, czy jak najskuteczniej realizować wolę ludu, który dał mu mandat w wyborach? Jacksonowskie postrzeganie roli prezydenta wskazuje, że przedstawiciel ludu posiada pełną legitymację do sprawowania władzy i nie powinien podlegać sztywnym ograniczeniom instytucjonalnym i prawnym. Jego wyraźne odbicie widać również we współczesnym prezydencie Stanów Zjednoczonych. Można pokusić się o stwierdzenie, że to, co dla przeciwników Trumpa jest zarzutem, dla niego samego i jego zwolenników jest wielką zaletą. Podobnie było w latach 30. XIX wieku w odniesieniu do Andrew Jacksona. Analogicznie zresztą jak współcześnie podzielony jest stosunek do samego Jacksona.

Bibliografia: 

[1] LEPOLDE J., My Naród, Nowa Historia Stanów Zjednoczonych, Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, 2020. 

[2] DE TOCQUEVILLE A., O demokracji w Ameryce, t. 1, Warszawa, Fundacja im. Stefana Batorego, 1996. 

[3] TARCZYŃSKI P., Rozkład. O niedemokracji w Ameryce, Kraków, Znak Literanova, 2023. 

[4] GRAHAM D. A., Projekt 2025, Ameryka Donalda Trumpa, Warszawa, Prześwity, 2025. 

[5] VENKATRAMAN, S., No Kings protests draw large crowds to rally against Donald Trump [W:] BBC, [online], 2026, https://www.bbc.com/news/articles/cq8wy7g1gd1o, [dostęp: 17.04.2026].

[6] U.S. SUPREME COURT, Trump v. United States. No. 23-939, slip op. [W:] supremecourt.gov, [online], 2024-07-01, https://www.supremecourt.gov/opinions/23pdf/23-939_e2pg.pdf, [dostęp: 17.04.2026].

[7] GILCHRIST, A., Biden says Supreme Court reforms are needed to counter an 'extreme and unchecked agenda’ [W:] NBC News, [online], 2024, https://www.nbcnews.com/politics/supreme-court/biden-call-supreme-court-reforms-constitutional-limits-presidential-im-rcna163970, [dostęp: 17.04.2026].

[8] ORTH, T., How Americans evaluate U.S. presidents and first ladies [W:] YouGov, [online], 2026, https://yougov.com/en-us/articles/54109-how-americans-evaluate-us-presidents-and-first-ladies, [dostęp: 17.04.2026].

[9] THE WASHINGTON POST, UNIVERSITY OF MARYLAND, Washington Post-University of Maryland poll [W:] The Washington Post, [online], 2024, https://www.washingtonpost.com/documents/52fa9d33-c1d3-44ab-ade8-05445d42bbfd.pdf, [dostęp: 17.04.2026].

[10] ARATANI, L., Trump vows to impose tariffs as experts warn of price hikes and angry allies [W:] The Guardian, [online], 2024, https://www.theguardian.com/us-news/2024/oct/15/trump-tariffs-price-hikes-warnings, [dostęp: 17.04.2026].

[11] D.J. Trump (@realDonaldTrump), ….I am a Tariff Man. When people or countries come in to raid the great wealth of our Nation, I want them to pay for the privilege of doing so […], „X” (dawniej Twitter), 4 grudnia 2018 r., [online], https://x.com/realDonaldTrump/status/1069970500535902208 [dostęp: 17.04.2026].

[12] GREENHOUSE S., The Supreme Court used to be Trump’s ally. Now its judges are his latest targets [W:] The Guardian, [online], 2026-02-24, https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/feb/24/trump-supreme-court-judges-attacks, [dostęp: 19.04.2026].

[14] HOWE A., Supreme Court sides with Trump administration on nationwide injunctions in birthright citizenship case [W:] SCOTUSblog, [online], 2025-06-27, https://www.scotusblog.com/2025/06/supreme-court-sides-with-trump-administration-on-nationwide-injunctions-in-birthright-citizenship-case/, [dostęp: 19.04.2026].

[15] MOYNIHAN D., Trump, Personalism, and US Administrative Capacity [W:] McCourt School of Public Policy, Georgetown University, [online], 2023, https://pir.fiu.edu/events/personalism-and-good-governance/detailed-conference-program/moynihan-trump-personalism-and-us-administrative-capacity.pdf , [dostęp: 24.04.2026]

O Autorze

Mateusz Piątek jest studentem Politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesują go zagadnienia związane z historią oraz filozofią polityki, szczególnie dotyczące Polski, Europy Zachodniej oraz Ameryki Północnej.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Czy Donald Trump jest Andrew Jacksonem XXI wieku? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Lodowa wyspa, gorąca polityka: Grenlandia w centrum globalnej uwagi /lodowa-wyspa-goraca-polityka-grenlandia-w-centrum-globalnej-uwagi/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=lodowa-wyspa-goraca-polityka-grenlandia-w-centrum-globalnej-uwagi Sat, 31 Jan 2026 16:17:33 +0000 /?p=8179 Grenlandia rzadko trafia na pierwsze strony gazet, a jednak w ostatnich latach stała się nieoczekiwanym punktem globalnej uwagi. Wypowiedzi Donalda Trumpa o „konieczności” jej przejęcia oraz rosnące napięcia w Arktyce skierowały uwagę Waszyngtonu na lodową wyspę. Artykuł analizuje, czy Grenlandia ma realne znaczenie strategiczne dla USA, czy raczej stała się symbolem ambicji i polityki siły […]

Artykuł Lodowa wyspa, gorąca polityka: Grenlandia w centrum globalnej uwagi pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Grenlandia rzadko trafia na pierwsze strony gazet, a jednak w ostatnich latach stała się nieoczekiwanym punktem globalnej uwagi. Wypowiedzi Donalda Trumpa o „konieczności” jej przejęcia oraz rosnące napięcia w Arktyce skierowały uwagę Waszyngtonu na lodową wyspę. Artykuł analizuje, czy Grenlandia ma realne znaczenie strategiczne dla USA, czy raczej stała się symbolem ambicji i polityki siły amerykańskiego prezydenta.

Autor: Kacper Słomiński


Wstęp

Grenlandia w ostatnich latach coraz częściej pojawia się w wypowiedziach polityków, analizach think tanków oraz medialnych spekulacjach dotyczących rywalizacji mocarstw w Arktyce. Szczególną uwagę przyciągają kontrowersyjne deklaracje Donalda Trumpa, który wielokrotnie sugerował konieczność „pozyskania” wyspy przez Stany Zjednoczone, uzasadniając to względami bezpieczeństwa, oraz rywalizacją z Chinami i Rosją. Artykuł stawia tezę, że mimo rosnącego znaczenia Arktyki w globalnej polityce, realne przesłanki stojące za amerykańskim zainteresowaniem Grenlandią są znacznie mniej jednoznaczne, niż sugeruje prezydencka retoryka. Analiza koncentruje się na trzech głównych wymiarach tego zainteresowania: geopolitycznym i militarnym, związanym z rywalizacją w Arktyce i obecnością USA na wyspie; gospodarczym, dotyczącym surowców naturalnych; oraz polityczno-społecznym, uwzględniającym stanowisko samych Grenlandczyków. Wskazano, że Grenlandia pozostaje istotnym elementem architektury bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, natomiast narracja o jej „przejęciu” ma w dużej mierze charakter polityczny i symboliczny, nie zaś wynikający z pilnej konieczności strategicznej.

Grenlandia – największa wyspa świata 

Lód, Inuici i psie zaprzęgi – to prawdopodobnie pierwsze co przychodzi do głowy, gdy myślimy o Grenlandii. Wszystkie są trafne. To największa wyspa świata niebędąca kontynentem, o powierzchni ponad 2 000 000 km² i zaledwie około 56 tys. mieszkańców. Od 2009 r. Grenlandia posiada szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii.

Choć odległa i skuta lodem, wyspa od dawna przyciąga uwagę światowych mocarstw ze względu na swoje strategiczne położenie w Arktyce oraz bogactwa naturalne, w tym złoża metali ziem rzadkich. W ostatnich latach temat Grenlandii powrócił do debaty międzynarodowej za sprawą roszczeń Stanów Zjednoczonych, co czyni ją jednym z kluczowych punktów globalnej rywalizacji. Jak to możliwe, że tak odległa wyspa stała się centrum światowej uwagi?

Donald Trump – ,,Potrzebujemy jej”

Nie jest niczym nowym, że akurat Prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawia roszczenia do Grenlandii. Już po II Wojnie Światowej w 1946 r. została wystosowana pierwsza oferta zakupu wyspy. Wtedy była to kwota 100 milionów dolarów w sztabkach złota. Została ona jednak odrzucona przez Królestwo Danii. Wtedy podobnie jak i dziś Amerykanie uznawali przejęcie wyspy za ,,konieczność militarną”.

Temat kupna wysypy powrócił w 2019 r. za sprawą prezydenta Donalda Trumpa. Tym razem skończyło się jedynie na zapowiedziach i oficjalnej oferty nie przedstawiono. Mimo to Trump wracał do tego tematu wielokrotnie, powtarzając słowa: „Potrzebujemy jej” i „Będziemy ją mieli”. Zapewne tak jak w XX wieku, zapowiedź z 2019 r. oraz ponowne poruszenie tematu w 2025 i 2026 r. nie zakończy tematu lodowej wyspy.

Psie zaprzęgi? – Grenlandczycy mówią ,,Nie” dla wiceprezydenta 

Na początku 2025 r. znów temat Grenlandii ponownie wrócił na międzynarodowe nagłówki. W formie nacisku przedstawiony został plan wizyty wiceprezydenta USA, J.D. Vance’a, który wraz z żoną miał wybrać się na wyspę i obejrzeć tzw. Avannaata Qimussersu czyli wyścigi psich zaprzęgów, które dla Grenlandczyków są ważnym wydarzeniem. Głównym celem podróży była wizyta w bazie wojsk amerykańskich Pituffik Space Base, gdzie wiceprezydent miał spotkać się z żołnierzami.

Jednak rosnące niezadowolenie społeczności grenlandzkiej spowodowało ograniczenie wizyty wyłącznie do bazy wojskowej. W sondażu przeprowadzonym wśród Grenlandczyków w styczniu 2025 roku zapytano mieszkańców wyspy „Czy chcesz, aby Grenlandia opuściła Danię i stała się częścią Stanów Zjednoczonych?” aż 85% badanych odpowiedziało ,,Nie”, 6% opowiedziało się za opuszczeniem Królestwa Danii i przyłączeniem się do Stanów Zjednoczonych, a 9% pozostało niezdecydowanych. Wyniki te jasno pokazują nastawienie Grenlandczyków do pomysłu Donalda Trumpa.

Jednocześnie przeprowadzono drugie, także istotne badanie gdzie zapytano ,,Czy gdyby referendum niepodległościowe  odbyło się dzisiaj, głosowałbyś za niepodległością?”. Wyniki wykazały, że 56% badanych byłoby za niepodległością wyspy, 28% byłoby przeciwne, a 17% byłoby niezdecydowanych. Biorąc pod uwagę wyniki można wysnuć wniosek, że Grenlandczycy nie chcieliby stać się kolejnym stanem USA i odstąpić od Danii, choć jednocześnie mają oni silne tendencje niepodległościowe i chęć samodzielnego decydowania o sobie. Mieszkańcy wyspy jednak nie dążą do niepodległości poprzez wskrzeszanie powstań czy walkę zbrojną, lecz poprzez skandynawską kulturę polityczną opartą na dialogu i szukaniu wzajemnych rozwiązań. 

Polarny jedwabny szlak – Rywalizacja w regionie arktycznym

 

Jednym z argumentów, które Donald Trump podawał jako powód zainteresowania Grenlandią, jest rywalizacja mocarstw w regionie arktycznym. Wzrost możliwości żeglugi poprzez Arktykę spowodowany czynnikami klimatycznymi, zwiększa napięcia w tym regionie. Szczególnie istotną inicjatywą, która może najbardziej zagrażać interesom USA jest tzw. Polarny Jedwabny Szlak, który został określony w Białej Księdze Chińskiej Republiki Ludowej z roku 2018 r., opisującej politykę Chin wobec Arktyki. W dokumencie Chiny określają siebie jako geograficznie ,,Państwo bliskie Arktyce”.  

Inicjatywa Polarnego Jedwabnego Szklaku zakłada trasę morską przez północ, która znacząco skraca drogę do Europy w porównaniu z Kanałem Sueskim, który jest wrażliwy na blokady i przepustowość. Północna droga morska nie jest jednak jeszcze stabilną ani pewną opcją, nadal do przepłynięcia przez nią potrzebne są lodołamacze. Rosja posiada takie jednostki wzdłuż swojego wybrzeża i chętnie współpracuje w tym zakresie z Chinami. Nie jest to jedynie rozwiązanie w postaci szybszej i potencjalnie bardziej pewnej (o ile pozwolą na to warunki klimatyczne) drogi transportu towarów, lecz także przestrzeń umożliwiająca prowadzenie operacji militarnych oraz realizację inwestycji strategicznych Chin i Rosji w regionie.

Według administracji Donalda Trumpa stanowi to potencjalne zagrożenie dla interesów Stanów Zjednoczonych. Z tego powodu prezydent argumentował, że USA powinny posiadać Grenlandię na wyłączność, aby móc kontrolować tę część Arktyki. 

Rzeczywista sytuacja dotycząca szlaków morskich w Arktyce jest inna niż przedstawiają to niektóre wypowiedzi prezydenta USA. W regionie funkcjonują dwa główne szlaki: Przejście Północno-Zachodnie oraz Przejście Północno-Wschodnie. To drugie, biegnące wzdłuż wybrzeży Federacji Rosyjskiej, pozostaje pod kontrolą Rosji, dlatego kwestia posiadania Grenlandii nie zmienia sytuacji dotyczącej rosyjskich przepraw tą drogą.

Przejście Północno-Zachodnie, wzdłuż wybrzeży Grenlandii ma znaczenie dla tej wyspy, Kanady, Stanów Zjednoczonych i innych państw prowadzących żeglugę w tym obszarze. Według danych Scott Polar Research Institute w 2025 roku przez trasę przepłynęło 35 jednostek: 19 jachtów i statków prywatnych, 10 statków pasażerskich oraz 6 jednostek komercyjnych. Żaden z nich nie pływał pod banderą chińską ani rosyjską.

Na tej podstawie posiadanie Grenlandii mogłoby umożliwić kontrolę nad północno-zachodnim szlakiem, ale dane wskazują, że w ostatnim roku ruch statków Chińskich i Rosyjskich na tej trasie nie odbywał się. Nie jest więc prawdą, że statki chińskie i rosyjskie operują w tym rejonie w liczbie, która mogłaby niepokoić Grenlandczyków i Amerykanów.

Bezpieczeństwo – Obecność militarna USA na wyspie

W kontekście Grenlandii, na początku 2026r. Donald Trump argumentował, że Stany Zjednoczone muszą przejąć wyspę ze względów bezpieczeństwa, sugerując, iż w przeciwnym razie mogłaby ona znaleźć się w orbicie wpływów Rosji lub Chin. Tego rodzaju narracja wpisuje się w szerszą retorykę rywalizacji mocarstw w Arktyce, jednak nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w realiach. Scenariusz przejęcia Grenlandii przez Rosję lub Chiny wydaje się mało prawdopodobny, przede wszystkim ze względu na długotrwałą i ugruntowaną obecność militarną Stanów Zjednoczonych na wyspie, w tym funkcjonowanie bazy Pituffik Space Base.

Co istotne, władze Grenlandii w Greenland’s Foreign, Security and Defense Policy 2024–2033 wprost wskazują Stany Zjednoczone jako głównego gwaranta bezpieczeństwa wyspy w przypadku konfliktu militarnego. Dokument ten podkreśla również, że obecność USA na Grenlandii trwa nieprzerwanie od ponad 80 lat i opiera się na Porozumieniu o Obronie zawartym z Królestwem Danii w 1951 r. Kluczowym zapisem tego porozumienia, jest artykuł II, który przyznaje Stanom Zjednoczonym, w porozumieniu z Danią, prawo do utrzymywania i rozbudowy instalacji obronnych na Grenlandii, swobodnego przemieszczania się sił zbrojnych oraz wykonywania uprawnień operacyjnych w przestrzeni powietrznej i morskiej wyspy w celach obronnych.

W praktyce oznacza to, że nie ma przeciwskazań, które uniemożliwiałyby Stanom Zjednoczonym zwiększenie swojej obecności wojskowej na Grenlandii, nawet bez jej formalnego przejęcia. Amerykańska swoboda działania w tym zakresie pozostaje szeroka i realizowana jest w ramach uzgodnień z Danią oraz struktur NATO. 

Surowce – Czy to kluczowy czynnik przejęcia wyspy?

W debacie publicznej często pojawiają się spekulacje, że jednym z głównych powodów zainteresowania Grenlandią ze strony Donalda Trumpa są bogate zasoby surowców naturalnych znajdujące się na wyspie. Rzeczywiście, Grenlandia posiada znaczne złoża różnorodnych minerałów, w tym metali ziem rzadkich, które mają kluczowe znaczenie dla nowoczesnych technologii i przemysłu zbrojeniowego, a tym samym są strategicznie istotne dla państw takich jak Stany Zjednoczone. 

Według analiz ośrodków eksperckich Grenlandia dysponuje jednymi z największych na świecie niezagospodarowanych zasobów metali ziem rzadkich, a także znacznymi złożami m.in. uranu, grafitu, cynku, miedzi i wolframu, co czyni ją potencjalnie ważnym miejscem do pozyskania tych złóż. Jednocześnie jednak praktyczne możliwości ich wydobycia pozostają poważnie ograniczone. Znaczna część złóż znajduje się pod pokrywą lodową lub w obszarach trudno dostępnych, co znacząco podnosi koszty wydobycia.

Grenlandia nie posiada rozwiniętej infrastruktury transportowej w głębi wyspy, brak dróg sprawia, że transport odbywa się głównie drogą morską i lotniczą, a lokalnie przy użyciu skuterów śnieżnych czy psich zaprzęgów. Realizacja dużych projektów wydobywczych wymagałaby więc nie tylko znacznych inwestycji technologicznych, lecz także kosztownego zaplecza logistycznego oraz siły roboczej zdolnej do pracy w ekstremalnych warunkach klimatycznych.

Choć zmiany klimatyczne powodują stopniowe ustępowanie lodu, proces ten nie jest na obecnym etapie na tyle zaawansowany, aby umożliwić wydobycie surowców na szeroką, ekonomicznie opłacalną skalę. W efekcie, mimo dużego potencjału surowcowego Grenlandii, obecne uwarunkowania klimatyczne i logistyczne czynią takie projekty wysoce problematycznymi.

W konsekwencji, choć Grenlandia posiada realny i istotny potencjał surowcowy dla mocarstw takich jak Stany Zjednoczone, obecnie nie wydaje się on czynnikiem decydującym o zainteresowaniu administracji amerykańskiej wyspą. Znacznie większe znaczenie mają jej walory strategiczne i geopolityczne – położenie w Arktyce, rola w systemie bezpieczeństwa USA oraz kontekst rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Chinami i Rosją.

Konkluzje

Analizując dynamikę wydarzeń i wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Grenlandii, można dojść do wniosku, że zainteresowanie wyspą ma przede wszystkim wymiar osobisty i polityczny. Czynniki, takie jak bogactwa naturalne czy bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych, nie wydają się faktycznym celem prezydenta.

W Arktyce coraz większą rolę odgrywać zaczynają mocarstwa takie jak Rosja czy Chiny, jednak ich wpływ na aktualną sytuacje jest ograniczony. Grenlandczycy bardziej obawiają się utraty autonomii i zmiany ich stylu życia gdyby to Amerykanie przejęli kontrolę nad wyspą.

Donald Trump swoimi zapowiedziami realizuje zarówno politykę wewnętrzną, jak i zagraniczną. W kraju służą one budowaniu jego wizerunku jako silnego przywódcy oraz wzmacnianiu poczucia potęgi Stanów Zjednoczonych, a także podkreślaniu, że jako prezydent może powiększyć terytorium państwa. Na arenie międzynarodowej działania te wywierają presję przede wszystkim na sojuszników z NATO, skłaniając ich do zwiększenia obecności w regionie arktycznym, a jednocześnie budują niepewność w relacjach transatlantyckich, co nie sprzyja relacjom USA–Europa. 

Prezydent podejmuje działania zgodne z nową strategią bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, w której zachodnia hemisfera (półkula) została określona jako obszar znajdujący się w amerykańskiej strefie wpływów. W jej ujęciu stanowi to powrót do doktryny Monroe, zakładającej dominującą rolę Stanów Zjednoczonych na zachodniej półkuli oraz zasadę niemieszania się państw europejskich w sprawy regionu, przy jednoczesnym ograniczeniu zaangażowania USA w sprawy europejskie. W tę narrację doskonale wpisuje się Grenlandia, która geograficznie znajduje się w zachodniej hemisferze, a jednocześnie pozostaje pod jurysdykcją Królestwa Danii. Staje się ona zatem symbolem polityki Donalda Trumpa oraz jego sposobu postrzegania roli Stanów Zjednoczonych w świecie. Znaczenie Grenlandii dla prezydenta nie wynika przede wszystkim z realnych uwarunkowań strategicznych czy gospodarczych, lecz z jej funkcji jako prostego i czytelnego przykładu w przekazie politycznym, służącego podkreśleniu amerykańskiej dominacji w postrzeganej przez Trumpa naturalnej strefie wpływów USA.

Epizody, w których największa wyspa świata odgrywa pierwszoplanową rolę w globalnej układance, pojawiają się okresowo i będą się powtarzać, jednak w praktyce nie zmieniają statusu Grenlandii ani sytuacji jej mieszkańców. Grenlandia pozostaje podmiotem posiadającym szeroką autonomię i własne ambicje polityczne, a jej przyszłość zależeć będzie przede wszystkim od decyzji samych Grenlandczyków oraz relacji z Królestwem Danii.


Bibliografia:

[1] Agreement Concerning the Defense of Greenland. Government of the United States of America and Government of the Kingdom of Denmark. Signed at Copenhagen, April 27, 1951. United Nations Treaty Series 94 (1951): 1305, https://treaties.un.org/doc/Publication/UNTS/Volume%2094/v94.pdf.

[2] Blakemore, Reed, and Alexis Harmon. “Greenland’s Critical Minerals Require Patient Statecraft.” Atlantic Council, January 13, 2026, https://www.atlanticcouncil.org/dispatches/greenlands-critical-minerals-require-patient-statecraft/.

[3] Government of Greenland. Greenland’s Foreign, Security and Defense Policy 2024–2033: An Arctic Strategy. Nuuk, February 2024, https://www.surrey.ac.uk/sites/default/files/2024-09/2024_Greenland.pdf

[4] Headland, Robert, with colleagues, friends, shipmates, and associates. Northwest Passage Transits to End of the 2025 Navigation Season. Revised November 1, 2025. Scott Polar Research Institute, University of Cambridge. PDF, https://www.spri.cam.ac.uk/resources/infosheets/northwestpassage.pdf

[5] Little, Tom, Leonhard Foeger, and Nandita Bose. “Vance Accuses Denmark of Not Keeping Greenland Safe from Russia, China.” Reuters, March 30, 2025, https://www.reuters.com/world/us-vice-president-vance-visit-greenland-island-trump-wants-control-2025-03-28/.

[6] Reuters. “Trump Announces Louisiana Governor as Greenland Special Envoy.” Reuters, December 22, 2025, https://www.reuters.com/world/us/trump-announces-louisiana-governor-greenland-special-envoy-2025-12-22.

[7] Reuters. “Trump Says US Needs to Own Greenland to Deter Russia, China.” Reuters, January 9, 2026, https://www.reuters.com/world/china/trump-says-us-needs-own-greenland-deter-russia-china-2026-01-09/.

[8] State Council Information Office of the People’s Republic of China. China’s Arctic Policy. White Paper, January 26, 2018, https://english.www.gov.cn/archive/white_paper/2018/01/26/content_281476026660336.htm.

[9] The North West Passage. “The North West Passage.” Accessed January 22, 2026, https://thenorthwestpassage.info/.

[10] Verian Group. “Opinion Poll: Greenland 2025.” Accessed January 2026, https://www.veriangroup.com/news-and-insights/opinion-poll-greenland-2025

[11] Wong, Edward. “The Long History Behind Trump’s Talk of Buying Greenland.” Time, August 19, 2019, https://time.com/5653894/trump-greenland-history/

[12] National Security Strategy of the United States. The White House. December 2025, https://www.whitehouse.gov/wp-content/uploads/2025/12/2025-National-Security-Strategy.pdf

O Autorze

Kacper Słomiński jest studentem dyplomacji na Uniwersytecie Gdańskim oraz założycielem i przewodniczącym Koła Naukowego Nordsterna. Jego zainteresowania naukowe obejmują geopolitykę, w szczególności Arktyki i regionu nordyckiego, stosunki międzynarodowe oraz dyplomację, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień bezpieczeństwa i polityki państw nordyckich. Aktywnie uczestniczy w inicjatywach popularyzujących wiedzę o Europie Północnej.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Lodowa wyspa, gorąca polityka: Grenlandia w centrum globalnej uwagi pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
28 punktowy plan pokojowy między Ukrainą a Rosją – analiza /28-punktowy-plan-pokojowy-miedzy-ukraina-a-rosja-analiza/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=28-punktowy-plan-pokojowy-miedzy-ukraina-a-rosja-analiza Mon, 24 Nov 2025 22:30:28 +0000 /?p=6579 Autor: Filip KopećWprowadzenie, ultimatum Waszyngtonu, reakcja Zełeńskiego i Putina W czwartek, 20-ego listopada 2025 roku, do opinii publicznej na całym świecie zaczęły dochodzić informacje, jakoby miał wyciec projekt pokoju pomiędzy Rosją a Ukrainą, negocjowany w tym czasie przez przedstawicieli USA i Rosji. W piątek, 21-ego listopada w mediach ujrzeć można było pełen plan, zawierający 28 punktów. […]

Artykuł 28 punktowy plan pokojowy między Ukrainą a Rosją – analiza pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Autor: Filip Kopeć


Wprowadzenie, ultimatum Waszyngtonu, reakcja Zełeńskiego i Putina 

W czwartek, 20-ego listopada 2025 roku, do opinii publicznej na całym świecie zaczęły dochodzić informacje, jakoby miał wyciec projekt pokoju pomiędzy Rosją a Ukrainą, negocjowany w tym czasie przez przedstawicieli USA i Rosji. W piątek, 21-ego listopada w mediach ujrzeć można było pełen plan, zawierający 28 punktów. Obecnie pojawiają się głosy, jakoby za wyciek odpowiedzialna była strona rosyjska. Źródło przecieku ma jednak drugorzędne znaczenie, z uwagi na to jak zareagowała na niego strona amerykańska. Tego samego dnia, prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, w rozmowie z Fox News dał Ukrainie czas do amerykańskiego Święta Dziękczynienia, czyli do czwartku 27 listopada, na zaakceptowanie planu.

 Strona rosyjska jest powściągliwa w swoim komentarzu. Prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin nie mierzy się z podobnym ultimatum i co najciekawsze stwierdził, że plan ten jest jedynie „podstawą do ostatecznego porozumienia” ale, że nie został w pełni omówiony z Kremlem.

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełeński, dotychczas (22 listopada) nie odrzucił planu ale podkreślił, że jego państwo „może stanąć przed bardzo trudnym wyborem: albo utrata godności, albo ryzyko utraty kluczowego partnera”, dodając, że „dzisiejszy dzień jest jednym z najtrudniejszych momentów w naszej historii”.

Kaja Kallas, Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, stwierdziła w czwartek, że: „Presja musi być wywierana na agresora, a nie na ofiarę. Nagradzanie agresji tylko zachęci do jej dalszego stosowania”. 

Nieuwzględnienie UE w negocjacjach – sukces Rosji

Zdecydowanie największe niezadowolenie i zaskoczenie  można zauważyć w Europie i oczywiście na Ukrainie. Powodem takiej reakcji jest w dużej mierze fakt, że Unia Europejska, oraz w dużym stopniu nawet Ukraina, nie były konsultowane przy jego opracowywaniu. 

Plan ma być owocem działań Steve’a Witkoffa, specjalnego wysłannika Stanów Zjednoczynych, biznesmena, nie będącego zawodowym dyplomatą i przedstawiciela Rosji Kiriła Dmitrijewa, mającego biznesowe koneksje z Ameryką. Niejasny jest stopień zaangażowania Sekretarza Stanu USA, Marco Rubio, w stworzeniu planu. Jego wypowiedzi z czwartku sugerowały bowiem, ze plan jest jedynie „listą potencjalnych pomysłów na zakończenie tej wojny” co kontrastuje silnie z ultimatum Trumpa sugerującym większe znaczenie wypracowanych idei. 

Wiele punktów planu zakłada udział Unii Europejskiej. Unię Europejską lub „Europę” wymieniają bezpośrednio punkty:

 Drugi (kompleksowy układ o nieagresji pomiędzy Rosją, Ukrainą i „Europą”), 

Jedenasty (kwestia potencjalnego członkostwa Ukrainy w UE),  

Czternasty (przeznaczenie przez „Europę” 100 miliardów dolarów na odbudowę Ukrainy),

Szesnasty (zobowiązanie się Rosji do nieatakowania „Europy”). 

Zarówno poszczególne państwa Europejskie, jak i Unia Europejska jako całość nie brały udziału w tworzeniu planu, jako, że nie zostały do tego zaproszone. 

Należy zaznaczyć, że wszystkie założenia wypracowane przez USA i Rosję a dotyczące bezpośrednio kwestii w których decyzję może podejmować jedynie Unia Europejska i jej członkowie, leżą poza kompetencjami i możliwościami zarówno Białego Domu jak i Kremla. Potencjalna realizacja tych punktów planu jest więc szczególnie niepewna.

Sytuacja w której Rosja negocjuje i dogaduje się „ponad głowami” Europejczyków z USA jest propagandowo bardzo korzystna dla Rosji. Putin może pokazać swoim obywatelom, że Rosja jest globalnym mocarstwem które, tak jak kiedyś ZSRR w Jałcie, decyduje wraz z równym sobie, czyli USA, o losie państw słabszych, mniej znaczących. Aspekt ten, czyli wizerunkowe korzyści Rosji, nie powinny być pomijane przy analizie postanowień planu.

Unia Europejska została natomiast postawiona w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Europejskie starania „kupienia sobie” miejsca przy stole negocjacyjnym, realizowane poprzez zakup od Ameryki broni wysyłanej potem na Ukrainę, nie przyniosły żadnych wymiernych rezultatów. Unia została wizerunkowo upokorzona, i to mimo faktu, że obecnie, wbrew narracji amerykańskiej administracji, to ona ponosi większość kosztów wspierania Ukrainy. „Jak to możliwe, że Europejczycy mają tak niewielki wpływ na tę sprawę, skoro to my ponosimy całość kosztów?” – to słowa wysokiego rangą urzędnika europejskiego cytowane przez serwis Politico.eu.

Francja, Niemcy i Wielka Brytania to trzy europejskie państwa wymieniane przez wszystkie serwisy informacyjne w kontekście reakcji na amerykańsko-rosyjski plan. Przywódcy tych państw wyrazili wsparcie dla Ukrainy i pracują intensywnie wraz z nią nad zaproponowaniem alternatywnego rozwiązania. Szczyt G20, mający miejsce 22-23 listopada, jest (szczyt odbywa się w czasie pisania artykułu) areną na której w dużej mierze toczą się negocjacje. Na szczycie nie będzie jednak USA, które go zbojkotowało.

Kwestie terytorialne

Kwestie terytorialne, uważane za najbardziej istotne z perspektywy obu wojujących stron, zaadresowane są w punkcie dwudziestym pierwszym planu pokojowego.

Donbas – aspekt polityczny, wojskowy i prawnomiedzynarodowy

Plan zakłada wycofanie się wojsk Ukrainy z całości terytorium obwodu Donieckiego. Oznaczałoby to oddanie przez Ukrainę bez walki tzw. Łańcucha Fortecznego, na który składają się wielkie, umocnione miasta, Kramatorsk i Słowiańsk, do których wojska Rosyjskie, pomimo 4 lat krwawych walk, jeszcze nie dotarły.

Wycofanie się przez Ukrainę z Donbasu jest przez nich trudne do zaakceptowania z trzech głównych przyczyn, politycznej, militarnej i prawnej.

Z politycznego punktu widzenia oddanie tak istotnego terenu bez walk  wywołało by olbrzymie niezadowolenie ukraińskiej opinii publicznej. Z wojskowego punktu widzenia opuszczenie dobrze umocnionych miast Donbasu oznaczałoby, że w przypadku złamania porozumienia wojsko rosyjskie mogło by zdecydowanie łatwiej niż obecnie wedrzeć się głęboko na terytorium ukraińskie.

Kontrowersyjne z punktu widzenia prawa międzynarodowego jest  zawarte w planie „de-facto uznanie Krymu, Ługańska i Doniecka za część Federacji Rosyjskiej, w tym przez USA”. Uznanie de-facto oznacza co prawda, że Ukraina nie zrzeka się oficjalnie prawa do tych terytoriów. Zgodnie z artykułem 52 Konwencji Wiedeńskiej o Prawie Traktatów z 1969 roku: „Traktat jest nieważny, jeżeli jego zawarcie zostało spowodowane przez groźbę lub użycie siły z pogwałceniem zasad prawa międzynarodowego, wyrażonych w Karcie Narodów Zjednoczonych”. Zakaz agresji jest zawarty w ustępie czwartym artykułu drugiego Karty Narodów Zjednoczonych i jest normą o charakterze jus cogens , czyli peremptoryjnej. Artykuł 53 ww. Konwencji zakłada nieważność traktatów sprzecznych z normami jus cogens.

Uznanie de-facto nie równa się wiec uznaniu de-iure, rozumianym jako prawnomiędzynarodowe uznanie przynależności Donbasu do Rosji. Strona Rosyjska będzie jednak mimo to naturalnie dążyła do uzyskania pełnego uznania swoich nielegalnych zdobyczy terytorialnych. W tym kontekście niezwykle istotne jest zawarte w punkcie dwudziestym pierwszym stwierdzenie “Ukrainian forces will withdraw from the part of Donetsk Oblast that they currently control, and this withdrawal zone will be considered a neutral demilitarised buffer zone, internationally recognised as territory belonging to the Russian Federation. Russian forces will not enter this demilitarised zone.”

Sformułowanie „Międzynarodowo-uznane terytorium należące do Federacji Rosyjskiej”, jest w mojej opinii celowym zabiegiem strony rosyjskiej, dążącej do legitymizacji swoich podbojów, tym samym podważając istniejący od 1945 roku Ład Międzynarodowy. Brak nacisku strony amerykańskiej na ten aspekt budzi niepokój.

Zamrożenie linii frontu w Zaporożu i Chersoniu – konsekwencje

“Kherson and Zaporizhzhia will be frozen along the line of contact, which will mean de facto recognition along the line of contact.” – tak brzmi fragment punktu dwudziestego pierwszego planu pokojowego dotyczący obwodów Zaporoskiego i Chersońskiego. 

Przypomnijmy, że 20 września 2022 roku, w momencie, gdy Rosjanie wycofywali się z jedynej zdobytej od początku pełnoskalowej inwazji ukraińskiej stolicy obwodu – Chersonia, Władimir Putin ogłosił aneksję 4 obwodów Ukrainy, Donieckiego, Ługańskiego, Zaporoskiego i Chersońskiego. 

Zgodnie z rosyjską konstytucją, wielkie miasta takie jak Zaporoże czy Chersoń, które znajdują się obecnie pod kontrolą Ukrainy, są częścią Federacji Rosyjskiej. Zamrożenie konfliktu, przy nie zobowiązaniu  Rosji do zmiany tych zapisów swojej konstytucji, dawałoby Putinowi pretekst do wznowienia walk w przyszłości. 

Rosja miałaby co prawda wycofać się z terytoriów zajmowanych na Charkowszczyźnie, ale nie jest to w żadnym razie ustępstwo podobnego kalibru co wycofanie się Ukrainy z uprzemysłowionego i ufortyfikowanego Donbasu.

Ingerencje w suwerenność Ukrainy

Niezwykle istotne są również punkty zakładające ograniczenie suwerenności Ukrainy i oznaczające faktyczną i daleko idącą ingerencje Rosji w jej sprawy wewnętrzne, co jest zakazane przez Kartę Narodów Zjednoczonych.

Mimo, iż punkt pierwszy głosi, że suwerenność Ukrainy ma zostać potwierdzona, jest to zaledwie jedno zdanie, niejasne i pozbawione konkretów. 

Wybory

Punkt dwudziesty piąty przewiduje zorganizowanie wyborów na Ukrainie w przeciągu stu dni od zawarcia pokoju. Tak krótki termin wyklucza możliwość przeprowadzenia przez Ukrainę faktycznych demokratycznych wyborów z zachowaniem odpowiedniego standardu, oraz umożliwiałby Rosji zasianie chaosu i ingerencje w ich wynik.

  Wybory z pewnością zakończyłyby się przegraną Zełeńskiego, jeśli ten zgodziłby się na tak daleko idące, niepopularne ustępstwa na rzecz Rosji. Propagandowo Rosja ogłosiłaby zwieńczenie sukcesem swoich absurdalnych starań „denazyfikacji” Ukrainy.

Mniejsza armia – słabsza Ukraina 

Ograniczenie rozmiaru ukraińskiej armii do 600 tysięcy, zawarte w punkcie szóstym, jest kolejnym przejawem ingerowania Rosji w suwerenność Ukrainy. Sama Rosja nie zobowiązuje się do żadnych ograniczeń. To wszystko oznacza, że jeśli Putin zdecyduje się za kilka lat ponownie napaść na Ukrainę, ukraińska armia nie będzie w stanie go zatrzymać w taki sposób, jak to robi teraz,

NATO i Polska

Wpisanie do konstytucji Ukrainy zakazu jej członkostwa w NATO, wyrażone w punkcie siódmym, połączone z podobnym zobowiązaniem ze strony NATO, narusza prawo Ukrainy do decydowania o swoich sojuszach, co pozostawia ją w strefie wpływów Rosji. 

Punkt jedenasty pozwala Ukrainie na dołączenie do UE oraz zakłada „krótkoterminowy dostęp Ukrainy do europejskiego wolnego rynku”. Rosja i USA nie mogą decydować o tym, kto ma prawo dołączyć do UE a także nie mogą decydować o tym, kto będzie miał dostęp do wolnego rynku UE, jako, że jest to kompetencją państw członkowskich Unii.

Punkt 12 NATO na niestacjonowanie wojsk na Ukrainie, a zgodnie z punktem czwartym USA ma być mediatorem pomiędzy Rosją a NATO, co jest absurdalne, jako, że USA jest najważniejszym członkiem Paktu Północnoatlantyckiego.

Z polskiej perspektywy niepokojące jest to, że Rosja i USA uzgadniają miedzy sobą w punkcie dziewiątym, że w Polsce będą stacjonowały „europejskie myśliwce”. Pomijając fakt, że Polska leży w Europie, a tym samym polskie myśliwce są „europejskie”, punkt ten stawia pod znakiem zapytania obecność wojsk amerykańskich w Polsce a także pokazuje, że Polacy nie są stroną podczas negocjacji dotyczących ich bezpieczeństwa.

Wojna a biznes

Kwestie finansowe i współpracy gospodarczej zawarte w planie rosyjsko-amerykańskim przygotowane zostały z większą pieczołowitością i uwagą poświęconą detalom niż pozostałe punkty, traktujące o terytoriach czy gwarancjach. Obrazuje to na czym zależy stronie amerykańskiej oraz odzwierciedlają fakt, że po stronie USA negocjował je biznesmen. Zgodnie z podpunktem b punktu trzynastegoAmerykanie i Rosjanie kreślą wizję intensywnej i owocnej współpracy gospodarczej, wybiegającej poza kwestie Ukraińskie a dotyczące takich kwestii jak eksploatacja Arktyki, handel metalami rzadkimi i innymi surowcami a także sztuczna inteligencja. 

USA zyskuje, Unia płaci

USA zgodnie z 28-punktowym planem ma otrzymać szereg istotnych benefitów gospodarczych. Istotne są założenia dotyczące zamrożonych w Europie rosyjskich aktywów. Unia Europejska planowała wykorzystać zamrożone w Belgii 140 miliardów należących do Rosji jako pożyczkę dla Ukrainy. Belgia obawia się jednak pociągnięcia do odpowiedzialności przez Rosję. Wypracowywany z trudem plan przejęcia rosyjskich aktywów przez UE został być może zniweczony przez nowy plan pokojowy

Punkt  czternasty zakłada, iż „100 miliardów dolarów zamrożonych rosyjskich aktywów zostanie zainwestowanych w kierowane przez Stany Zjednoczone działania na rzecz odbudowy i inwestycji na Ukrainie. Stany Zjednoczone otrzymają 50% zysków z tego przedsięwzięcia.” Europa ma natomiast zainwestować 100 miliardów dolarów, aby zwiększyć kwotę inwestycji dostępnych na odbudowę Ukrainy. Oznacza to więc, że Unia Europejska ma pokryć dużą część kosztów odbudowy, a USA ma de-facto zarobić na części rosyjskich zamrożonych aktywów. 

200 miliardów dolarów nie wystarczy na odbudowę Ukrainy a ponadto niejasność zapisówmoże oznaczać, że część tych pieniędzy może zostać zainwestowana…w odbudowę przejętych przez Rosję terytoriów.

Rosja zobaczy część zamrożonych pieniędzy z powrotem. Sankcje zostaną zniesione

Zgodnie z punktem czternastym: „Pozostała część zamrożonych rosyjskich funduszy zostanie zainwestowana w oddzielny amerykańsko-rosyjski instrument inwestycyjny, który będzie realizował wspólne projekty w określonych obszarach. Fundusz ten będzie miał na celu wzmocnienie stosunków i zwiększenie wspólnych interesów, aby stworzyć silną zachętę do niepowrotu do konfliktu.” – jest to nie tylko jawny przejaw polityki „business as usual” ale także kolejny dowód na to, że do Rosji wróci znacząca część zamrożonych aktywów.

 Stopniowe zniesienie sankcji na Rosje jest bardzo istotne, jako, że Rosja zaczyna poważnie odczuwać skutki owych sankcji, co osłabia jej potencjał do kontynuowania agresywnych działań i zbrojeń na tak szeroką skalę. Zapowiedziane w planie zaproszenie Rosji do G8 jest wizerunkowym podkreśleniem powrotu Rosji z izolacji

Gwarancje dla Ukrainy, a konkretniej ich brak

Punkt drugi: “A comprehensive and comprehensive [sic] non-aggression agreement will be concluded between Russia, Ukraine and Europe. All ambiguities of the last 30 years will be considered settled.”, trzeci: “It is expected that Russia will not invade neighbouring countries and NATO will not expand further. “ oraz piąty: “Ukraine will receive reliable security guarantees.” Nie zostały przeze mnie ani przetłumaczone, ani skrócone, by unaocznić ich mglistość i brak konkretów. Brak poważnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy będzie wielkim triumfem Rosji i umożliwi jej dokończenie swojej inwazji w dowolnie wybranym przez siebie momencie, na przykład po opuszczeniu fotela prezydenta przez Trumpa w 2028 roku. 

Amnestia dla zbrodniarzy a ponorymberski porządek oparty na prawie międzynarodowym

W 1945 roku państwa zwycięskiej koalicji antyhitlerwskiej zaczęły tworzyć fundamenty dla Ładu Międzynarodowego, w który, pomimo wielu poważnych perturbacji, przetrwał do dziś. Ważnym filarem tego porządku było osądzenie i skazanie szeregu najważniejszych zbrodniarzy hitlerowskich. Pokazywało to, że w nowej erze stosunków międzynarodowych łamanie prawa będzie się spotykało z bezwzględną odpowiedzią oraz nieuniknioną karą. Ludzie odpowiedzialni za ludobójstwa i inne zbrodnie w byłej Jugosławii, w Rwandzie czy w innych częściach świata byli  (przynajmniej w części przypadków) pociągani do odpowiedzialności, co miało służyć utrzymaniu pokoju i wymierzeniu sprawiedliwości.

Strona rosyjska dopuściła się szeregu zbrodni wojennych w czasie swojej nielegalnej i niesprowokowanej inwazji na Ukrainę. Symbolem tych zbrodni jest Bucza. Punkt dwudziesty szósty planu, głoszący, że: „Wszystkie strony zaangażowane w ten konflikt otrzymają pełną amnestię za swoje działania podczas wojny i zobowiązują się nie wnosić żadnych roszczeń ani nie rozpatrywać żadnych skarg w przyszłości.” Jest ciosem wymierzonym w ład międzynarodowy, który, pomimo swoich ograniczeń i przypadków jego łamania, zapewniał światu względny pokój i dobrobyt przez ostatnie osiemdziesiąt lat. Wyobraźmy sobie, jak inaczej wyglądałby świat, gdyby w 1944 roku Niemcy zawarły z Aliantami układ o amnestii…

Podsumowanie

Analiza przeze mnie przedstawiona nie jest wyczerpująca. W artykule tym nie poruszyłem wszystkich punktów planu oraz nie opisałem ich dogłębnie, jako, że byłby to tekst na kilkadziesiąt stron. Postarałem się jednak poruszyć najważniejsze kwestie z nim związane. Gorąco zachęcam zapoznania się z planem na własną rękę i użycie tego artykułu jako narzędzia ułatwiającego jego interpretację.

Na moment tworzenia tej analizy nie upłynął jeszcze termin ultimatum dla Ukrainy. Bez znaczenia, czy 28 punktowy plan pokojowy faktycznie stanie się bazą dla dalej idących rokowań pokojowych czy też zostanie zapomniany w obliczu kolejnych, niedających się przewidzieć wydarzeń na arenie międzynarodowej, jest on ważnym wyznacznikiem tego, jak daleko Stany Zjednoczone są gotowe pójść na ustępstwa wobec Rosji, oraz jakie są realne cele administracji Donalda Trumpa. Sam plan pokojowy osobiście uważam za sporządzony na niezwykle niskim poziomie. Moim głównym zarzutem jest brak realnych gwarancji dla Ukrainy. Sprawia on, że wszystkie inne jego punkty dotyczące zaprzestania walk tracą na znaczeniu. Rosja z dużym prawdopodobieństwem złamie te postanowienia w przeciągu kilku lat i spróbuje podbić całą Ukrainę. Z tego właśnie powodu niezwykle ważnym jest, by zmodyfikować zawarte w planie założenia, by zapewnić faktyczny, długotrwały pokój, który zagwarantuje Ukrainie, a tym samym Polsce i całej Europie, bezpieczeństwo na kolejne dziesięciolecia. 

Źródła:

[1]https://www.theguardian.com/world/live/2025/nov/22/russia-ukraine-war-trump-peace-plan-g20-zelenskyy-putin-europe-latest-news-updates

[2]https://www.nytimes.com/2025/11/21/world/europe/ukraine-russia-trump-peace-plan.html

[3]https://www.bbc.com/news/articles/cp9kry2vvrro

[4]https://www.bbc.com/news/articles/cde6yld78d6o

[5]https://www.bbc.com/news/articles/ce3w1zeerywo

[6] https://www.foxnews.com/world/u-s-russia-draft-peace-plan-ukraine-requiring-major-conc essions-from-kyiv

[7]https://www.politico.eu/article/europe-donald-trump-kaja-kallas-diplomat-ukraine-war-moscow-russia-peace/

[8]https://www.politico.eu/article/steve-witkoff-needs-a-psychiatrist-europeans-fume-at-donald-trump-plan-to-profit-from-frozen-russian-assets/

[9]https://businessinsider.com.pl/gospodarka/plan-trumpa-na-ukraine-wplynie-na-gospodarke-polski-piec-waznych-wnioskow-analiza/856mt0f

[10]https://edition.cnn.com/2025/11/21/europe/peace-proposal-russia-ukraine-annotated-intl-vis

[11] https://www.ft.com/content/79eefaf8-2fc1-47ac-9653-24cf6a0239f5

[12]https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/amerykanski-plan-pokoju-dla-ukrainy-donald-trump-stawia-ultimatum/13dl0jy

[13] https://www.youtube.com/watch?v=iJ7J7RfJnHk&t=2913s

[14] https://www.youtube.com/watch?v=yohcT8Srstw

[15]https://www.bbc.com/news/articles/cy5g4r9l4dlo

[16]https://www.theguardian.com/world/2025/nov/21/who-is-kirill-dmitriev-draft-plan-ukraine-war-russia

Artykuł 28 punktowy plan pokojowy między Ukrainą a Rosją – analiza pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Czy Tajwan może spać spokojnie? Relacje na linii Waszyngton-Tajpej za II administracji Donalda Trumpa /czy-tajwan-moze-spac-spokojnie-relacje-na-linii-waszyngton-tajpej-za-ii-administracji-donalda-trumpa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czy-tajwan-moze-spac-spokojnie-relacje-na-linii-waszyngton-tajpej-za-ii-administracji-donalda-trumpa Tue, 07 Oct 2025 17:17:38 +0000 /?p=6032 Przez wiele lat Chińska Republika Ludowa używała różnych środków, aby doprowadzić do zjednoczenia z Tajwanem. Odkąd Xi Jinping został prezydentem coraz częściej w stronę wyspy padają groźby zbrojnej agresji, jednak Tajwańczycy po wielu latach zdołali się przyzwyczaić do nieustannych prowokacji ze strony Chin. Spokój Tajwanu wynikał w głównej mierze z kurateli USA, które postrzegały wyspę […]

Artykuł Czy Tajwan może spać spokojnie? Relacje na linii Waszyngton-Tajpej za II administracji Donalda Trumpa pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Przez wiele lat Chińska Republika Ludowa używała różnych środków, aby doprowadzić do zjednoczenia z Tajwanem. Odkąd Xi Jinping został prezydentem coraz częściej w stronę wyspy padają groźby zbrojnej agresji, jednak Tajwańczycy po wielu latach zdołali się przyzwyczaić do nieustannych prowokacji ze strony Chin. Spokój Tajwanu wynikał w głównej mierze z kurateli USA, które postrzegały wyspę jako miejsce szczególnie ważne dla amerykańskich wpływów na obszarze Azji i Pacyfiku. O ile pierwsza administracja Donalda Trumpa kontynuowała tę strategię, a nawet uczyniła pewne kroki naprzód, to jego powrót do Białego Domu po wygranych wyborach w 2024 roku, sprawił, że Tajwan ma podstawy do obaw.

Autor: Norbert Furmańczyk

 

Kwestia tajwańska podczas I kadencji Donalda Trumpa


Swoją politykę wobec Tajwanu Trump rozpoczął od historycznego precedensu, kiedy to odbył rozmowę telefoniczną z prezydentką Tajwanu Tsai Ing-wen. Była to pierwsza rozmowa pomiędzy przywódcami USA i Tajwanu od czasu zerwania dyplomatycznych stosunków w 1979 roku. Sama rozmowa była krótka (prezydentka Tsai pogratulowała Trumpowi wygranej w wyborach prezydenckich), lecz i tak wywołała reakcję ze strony ChRL. O ile władze Komunistycznej Partii Chin starały się podkreślić trywialność tej rozmowy, to propagandowe ośrodki wzmocniły agresywną narrację wobec wyspy. 

Sam Trump po tej rozmowie nie tylko nie wyraził żadnej skruchy, ale wręcz zaczął kwestionować przestrzeganie polityki jednych Chin (z ang. One China Policy), która od lat jest promowana przez ChRL. W 2016 roku ówczesny doradca ds. handlu Trumpa Peter Navarro podkreślił wręcz, że polityka Obamy względem Tajwanu (który Navarro określa mianem „Latarni Demokracji” w Azji) była wręcz skandaliczna. Obama kontynuował politykę swoich poprzedników, izolując Tajwan na arenie międzynarodowej, ale nadal sprzedawano im broń i gwarantowano ochronę przed agresją ze strony ChRL.

W tym samym roku Kongres przyjął ustawę potwierdzającą Taiwan Relations Act z 1979 roku, w której podkreślił znaczenie Tajwanu dla zapewniania stabilizacji i pokoju w regionie Indo-Pacyfiku. W kolejnych latach swojej prezydentury, w trakcie których wdał się w wojnę handlową z Chinami, Donald Trump  używał polityki wobec Tajwanu jako sposobu, aby irytować ChRL. A irytuje ją to, bo Xi Jinping nie ukrywa, że jednym z jego celów jest podporządkowanie wyspy władzy w Pekinie. Administracja Trumpa robiła więc wiele, aby pokazać silne więzi łączące wyspę z USA. Częstotliwość przepływów okrętów US Navy przez Cieśninę Tajwańską znacznie się zwiększyła, de facto ambasada USA na Tajwanie otrzymała dotacje na modernizację swojej siedziby, pomimo sprzeciwu Państwa Środka, a sam prezydent USA zachęcał Tajwan do zakupu myśliwców F16. 

Umowa została sfinalizowana w 2019 roku, a jej wartość wyniosła ponad 8 miliardów dolarów (największy zakup od 2011 roku). Będąc przy kwestii sprzętu wojskowego, należy podkreślić, że w ciągu czterech lat kadencji prezydenta Trumpa sprzedaż broni na wyspę wyniosła ponad 18 mld dolarów (o cztery więcej niż za czasów Obamy).

Przez Kongres przeszły kolejne rozporządzenia mające wzmocnić dyplomatyczną pozycję Tajwanu, powstrzymać państwa, które wciąż uznają Tajwan, przed przejściem na stronę ChRL oraz wesprzeć władze w Tajpej w walce z chińskimi wpływami na wyspie. 

Największym wydarzeniem i afrontem w stronę ChRL było ugoszczenie prezydentki Tsai w Los Angeles w 2018 roku podczas jej podróży do Ameryki Łacińskiej, a także wizyta na Tajwanie sekretarza zdrowia Alexa Azara w sierpniu 2020 i podsekretarza stanu Keith Krach we wrześniu tegoż roku. Obie te wizyty były możliwe dzięki podpisanemu przez Donalda Trumpa Taiwan Travel Act w 2018, który znosił restrykcje dotyczące podróży urzędników państwowych na wyspę.

Polityka Donalda Trumpa zapewniła mu znaczne poparcie wśród Tajwańczyków, co pokazał sondaż przeprowadzony przez platformę YouGov wśród mieszkańców regionu Azji i Pacyfiku dotyczący tego, kogo wspierają w wyborach prezydenckich w 2021 roku. Tajwan był jedynym krajem, w którym Donald Trump cieszył się wyższym poparciem niż Joe Biden (o ponad 12 punktów procentowych). 

Stało się tak pomimo opinii wielu ekspertów, według których Tajwan jest tylko pionkiem w grze prezydenta USA z ChRL. Warto zauważyć, iż odkąd Trump zaczął mocniej interesować się Tajwanem, relacje pomiędzy rządami w Tajpej i Pekinie znacznie się pogorszyły a ChRL coraz mocniej pokazuję swoją militarną siłę w Cieśninie Tajwańskiej z mediami propagandowymi coraz mocniej skłaniającymi się ku militarnemu zajęciu wyspy.

Trump 2.0 wobec Tajwanu


Pomimo dobrych wspomnień z czasów pierwszej kadencji, władze na Tajwanie miały spore obawy związane z drugą kadencją Donalda Trumpa. Już podczas kampanii prezydenckiej Donald Trump krytykował Tajwan za traktowanie USA jako swego gwaranta bezpieczeństwa i planował wymusić na Tajwanie zwiększenie wydatków zbrojnych do ponad 10%. Oskarżył też tajwański sektor produkcji półprzewodników o kradzież technologii i miejsc pracy. Kiedy Trump objął urząd prezydenta ponownie, jego groźby nałożenia ceł na tajwański przemysł półprzewodników zmartwiły Tajwańczyków. Chcąc załagodzić stosunki z prezydentem USA, tajwański sektor biznesowy zwiększył swoje inwestycje w Ameryce. Jedna z największych firm na Tajwanie TSMC (z ang.
Taiwan Semiconductor Manufacturing Company) ogłosiła plan zainwestowania ponad 100 mld dolarów na wsparcie przemysłu półprzewodników w Stanach Zjednoczonych.

TSMC odpowiada za 90% światowej produkcji najbardziej zaawansowanych półprzewodników i jest uważana za klejnot w koronie przemysłu tajwańskiego. O ile prezydent Lai podczas konferencji z CEO TSMC podkreślił, że podjęcie decyzji o inwestycji nie było związane z presją ze strony amerykańskiej, to opozycja mówi już inaczej. 

Były prezydent Ma Ying-jeou z Kuomintangu oskarżył Laia o „sprzedanie” TSMC w ramach haraczu za ochronę Waszyngtonu. Wśród Tajwańczyków pojawiły się obawy związane z porzuceniem wyspy przez prezydenta USA w przypadku przeniesienia przemysłu półprzewodników do USA. Tym bardziej, że sam Donald Trump unika zapewnień o wsparciu amerykańskim podczas potencjalnej inwazji Chin na Tajwan.

 Władze Tajwanu może również niepokoić postawa administracji prezydenta USA wobec Ukrainy. Wielu Tajwańczyków wspiera i popiera walkę Ukrainy z Rosją, widząc w sytuacji wyspy podobieństwo do zmagań Ukraińców: kraj poza zapewniającymi bezpieczeństwo organizacjami międzynarodowymi zmuszony do walki z agresywnym imperium, które uważa swój styl życia za jedyny słuszny, odmawiając pokrewnym narodom prawa do samostanowienia. Tymczasem Trump wielokrotnie krytykował Ukrainę i jej prezydenta, nieraz powielając narrację rosyjską wskazującą rząd w Kijowie jako główną przyczynę trwającej wojny. 

Dla samej Rosji Trump też jest niezwykle wyrozumiały, gdyż cały czas daję Rosji szanse na zaprzestanie działań i odmawia podpisania nowego pakietu sankcji. „Ostateczne” ultimatum Trumpa mijające na początku sierpnia, zostało wydłużone o kolejne dwa tygodnie, a zaopatrzenie Ukrainy zostało zrzucone niemal całkowicie na państwa europejskie. 

Tajwan obawia się jak mogłaby wyglądać podobna sytuacja na Indo-Pacyfiku, biorąc pod uwagę brak mocnego zaplecza w postaci państw UE, które mógłby pokryć koszty zakupów nowej broni i amunicji dla strony broniącej. Państwa Indo-Pacyfiku nie są tak zwartą grupą jak państwa Unii Europejskiej (pomijając Węgry i Słowację) i wątpliwe jest, aby przypadku inwazji mogły się zjednoczyć i solidarnie wspierać Tajwan. 

Dużym problem dla obrony Tajwanu jest też znacznie mniejsza powierzchnia wyspy, która uniemożliwia wykorzystanie strategii taktycznych odwrotów, która okazała się kluczowa w inwazji na Ukrainę. 

Rok 2025 tylko wzmocnił obawy władz w Tajpej wobec intencji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pomimo planowanych inwestycji Tajwan został obłożony 20-procentowymi cłami m.in. właśnie na półprzewodniki, a próby zniesienia tych taryf okazały się nieskuteczne, gdyż administracja Donalda Trumpa skupia się na nowej umowie handlowej z ChRL, co ma nastąpić podczas bezpośredniego spotkania pomiędzy Trumpem a Xi Jinpingiem zaplanowanym na jesień.

 Co więcej, Stany Zjednoczone odwołały spotkanie w sprawie nowego pakietu zbrojnego opiewającego na kwotę 20 mld dolarów pomiędzy ministrem obrony Tajwanu Wellingtonem Koo a przedstawicielami Pentagonu. Odwołanie było nagłe i według osób zainteresowanych zostało podjęte po rozmowie telefonicznej między Trumpem a Xi.  Warto jednak nadmienić, iż na początku września odbyło się tajne spotkanie na Alasce pomiędzy urzędnikami niższego szczebla. Szczegóły spotkania nie są jednak znane.

Koo nie był jedynym politykiem, który został tak potraktowany przez administracje Trumpa. Lai Ching-Te, nowy prezydent Tajwanu, chciał zatrzymać się w Nowym Jorku przed swoją podróżą do Ameryki Łacińskiej (podobnie do swojej poprzedniczki, która miała przestój w Los Angeles), niestety odmówiono mu tego postoju, po tym jak ambasada ChRL wyraziła swoje niezadowolenie.

Nie jest to zaskoczenie, gdyż Donald Trump jest znany z tego, że po rozmowach z Putinem lub rosyjskimi przedstawicielami jego późniejsze wypowiedzi skłaniały się bardziej w stronę narracji prorosyjskiej. Przynajmniej dopóki prezydent USA nie odbył podobnego spotkania z Ukrainą lub państwami UE. Prezydentowi Stanów Zjednoczonych bardzo zależy też na podpisaniu umowy handlowej z Chinami, więc, żeby do tego doprowadzić, stara się on nie antagonizować ChRL, jak robił to za swojej pierwszej kadencji.

Tajwan, aby polepszyć swoje relacje z Waszyngtonem, planuję uchwalić podwyżkę wydatków na obronę do poziomu 3.2% PKB. Nie spotkało się to jednak z pozytywnym odzewem ze strony Waszyngtonu. Podsekretarz Departamentu Obrony (zwany też Departamentem Wojny) Elbridge Colby wciąż domaga się podniesienia wydatków do 10 % PKB, co jest niemożliwe, gdy Tajwanowi uniemożliwia się zakupy niektórych rodzajów amerykańskiego uzbrojenia. Jeszcze bardziej martwiące dla Tajwanu mogą być deklaracje Colby’ego, według którego Tajwan nie jest kluczowy dla amerykańskich interesów.

Felietonista i autor książki Zbig: The Life of Zbigniew Brzezinski, America’s Great Power Prophet Edward Luce w swoim artykule w Financial Times przywołał słowa krytyki Zbigniewa Brzezińskiego wobec byłego sekretarza stanu Henry’ego Kissingera, którego posądził o “oczywiste zafascynowanie wrogami i znużenie przyjaciółmi”. To samo można powiedzieć o Donaldzie Trumpie, który w pewien sposób podziwia Xi i Putina. Obaj przywódcy mają coś, czego Trump też pragnie, niemal nieograniczoną władze i brak odpowiedzialności przed nikim. Komplementy Trumpa tylko potwierdzają, że on sam chciałby też dysponować taką władzą – jego działania w USA również to pokazują. 

Podsumowanie

Tajwan, tak jak Ukraina, może jedynie próbować przekonywać do swoich argumentów Trumpa i liczyć na to, że prędzej czy później relacje pomiędzy Trumpem a Xi pogorszą się do tego stopnia jak podczas pierwszej jego kadencji. Obecnie działania Waszyngtonu niepokoją sojuszników USA tak w Azji, jak i w Europie, coraz głośniejsze stają się głosy o uniezależnieniu się od amerykańskiej pomocy wojskowej. Tajwan jednak nie ma alternatyw, jako że żadne inne państwo nie odstrasza Chin tak skutecznie jak Stany Zjednoczone. Teraz jednak, gdy polityczne stanowisko USA zależy od humoru Trumpa, obawy na Tajwanie tylko rosną. Rządzący Tajwanem zdecydowanie z obawą wyczekują spotkania pomiędzy Xi i Trumpem i co ono przyniesie. 

Źródła:

[1] BBC News. 2016. “Trump-Taiwan Call Breaks US Policy Stance.” US & Canada. December 2. https://www.bbc.com/news/world-us-canada-38191711.
[2] Chang, John Liu, Wayne. 2025. “Fear and Resignation after ‘World’s Most Powerful Company’ Pays Trump a $100 Billion ‘Protection Fee’ | CNN Business.” CNN, March 13. https://www.cnn.com/2025/03/13/tech/taiwan-tsmc-us-investment-reactions-intl-hnk.
[3] Chausovsky Eugune, Maggiore Milos. “U.S./China/Taiwan Relations Under the Second Trump Administration.” New Lines Institute, January 14. https://newlinesinstitute.org/political-systems/u-s-china-taiwan-relations-under-the-second-trump-administration/.
[4] deLisle, Jacques. 2018. “United States-Taiwan Relations: Tsai?S Presidency and Washington?S Policy.” China Review 18 (3): 13–60. https://www.jstor.org/stable/26484531.
[5] Duchâtel, Mathieu. 2024. “Taiwan and Trump 2.0: Partner or Bargaining Chip?” Institut Montaigne, November 8. https://www.institutmontaigne.org/en/expressions/taiwan-and-trump-2-0-partner-or-bargaining-chip.
[6] Grzegorzewski, Filip. 2022. “Strategic Ambiguity in US-Taiwan Relations During the Donald Trump Administration.” Polish Political Science Yearbook 51 (1): 59–74. https://doi.org/10.15804/ppsy202210.
[7] guillermo. n.d. The Return to Strategic Ambiguity: Assessing Trump’s Taiwan Stance – Foreign Policy Research Institute. Analysis. Accessed August 26, 2025. https://www.fpri.org/article/2025/05/the-return-to-strategic-ambiguity-assessing-trumps-taiwan-stance/.
[8] Haas, Benjamin. 2016. “China Should Plan to Take Taiwan by Force after Trump Call, State Media Says.” World News. The Guardian, December 15. https://www.theguardian.com/world/2016/dec/15/china-plan-taiwan-force-trump-call-state-media.
[9] Hille, Kathrin. 2025. “Taiwan Raises Defence Spending by 23% under US Pressure to Counter China Threat.” Taiwan. Financial Times, August 21. https://www.ft.com/content/e1675414-14f8-4b64-895a-4cbb5ace0f1b.
[10] Hsiao, Russell. n.d. Taiwan Policy under the Second Trump Administration.
[11] Lawrence, Susan V. n.d. Taiwan: Political and Security Issues.
[12] Luce, Edward. 2025. “Trump Is the Gift That Keeps Giving to China.” US-China Relations. Financial Times, August 5. https://www.ft.com/content/d10ea991-627d-4c79-8d80-04af180c69dc.
[13] Maizland, Lindsay. n.d. “U.S. Military Support for Taiwan: What’s Changed Under Trump? | Council on Foreign Relations.” Accessed August 22, 2025. https://www.cfr.org/in-brief/us-military-support-taiwan-whats-changed-under-trump.
[14] Phillips, Tom, Nicola Smith, and Nicky Woolf. 2016. “Trump’s Phone Call with Taiwan President Risks China’s Wrath.” US News. The Guardian, December 3. https://www.theguardian.com/us-news/2016/dec/03/trump-angers-beijing-with-provocative-phone-call-to-taiwan-president.
[15] Rai. 2024. “Trump Says Taiwan Should Spend More on Defence – as It Waits for $20bn of US Weapons.” The Independent, October 2. https://www.independent.co.uk/asia/east-asia/trump-taiwan-defence-china-invasion-attack-b2622406.html.
[16] Ruwitch, John. 2020. “How Trump Is Winning Hearts And Minds In Taiwan — Risking China’s Wrath.” World. NPR, October 21. https://www.npr.org/2020/10/21/925528931/taiwans-u-s-friendship-comes-with-benefits-and-china-s-wrath.
[17] Sevastopulo, Demetri, and Kathrin Hille. 2025. “US Cancelled Military Talks with Taiwan.” Taiwan. Financial Times, July 30. https://www.ft.com/content/baf4a261-1fce-4c38-b05f-ccd01d3be750.
[18] Smith, Matthew. 2020. “Who Do People in Asia-Pacific Want to Win the US Presidential Election?” YouGov, October 15. https://today.yougov.com/politics/articles/32538-who-do-people-asia-pacific-want-win-us-presidentia.
[19] Soong, Claus. 2024. “What a Trump Re-Election Would Mean for Taiwan | Merics.” MERICS, November 1. https://merics.org/en/comment/what-trump-re-election-would-mean-taiwan.
[20] “Taiwan Policy Under Trump 2.0: Changes on the Horizon? | Asia Society.” n.d. Accessed August 26, 2025. https://asiasociety.org/policy-institute/events/taiwan-policy-under-trump-20-changes-horizon.
[21] Trump and Taiwan: A Fresh Start or a Turn for the Worse? – Foreign Policy Research Institute. n.d. E-Notes. Accessed August 22, 2025. https://www.fpri.org/article/2017/01/trump-taiwan-fresh-start-turn-worse/.
[22] “Understanding President Trump’s Taiwan Policy on JSTOR.” n.d. Accessed August 22, 2025. https://www.jstor.org/stable/44759209?read-now=1&seq=1#page_scan_tab_contents.

 

Artykuł Czy Tajwan może spać spokojnie? Relacje na linii Waszyngton-Tajpej za II administracji Donalda Trumpa pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Dlaczego Donald Trump walczy o ziemię w RPA? /dlaczego-donald-trump-walczy-o-ziemie-w-rpa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=dlaczego-donald-trump-walczy-o-ziemie-w-rpa Sun, 04 May 2025 20:01:59 +0000 /?p=5733 Autor: Szymon GrzegorzekGeneza sporu – Act 13/2024Pod koniec stycznia 2025 roku prezydent Republiki Południowej Afryki Cyril Ramaphosa podpisał nową ustawę wywłaszczeniową, która wywołała kontrowersje  na arenie międzynarodowej. W taki sposób zakończono trwający od 2020 roku proces legislacyjny nad reformą prawa własności, obowiązującego jeszcze od czasów apartheidu. Mimo trwającej prawie pięć lat debaty w tej sprawie […]

Artykuł Dlaczego Donald Trump walczy o ziemię w RPA? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Autor: Szymon Grzegorzek



Geneza sporu – Act 13/2024

Pod koniec stycznia 2025 roku prezydent Republiki Południowej Afryki Cyril Ramaphosa podpisał nową ustawę wywłaszczeniową, która wywołała kontrowersje  na arenie międzynarodowej. W taki sposób zakończono trwający od 2020 roku proces legislacyjny nad reformą prawa własności, obowiązującego jeszcze od czasów apartheidu. Mimo trwającej prawie pięć lat debaty w tej sprawie nowe przepisy wywołały natychmiastową i ostrą odpowiedź Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych publicznie zarzucił rządowi w Pretorii dyskryminację rasową białych farmerów i działania zaburzające równość zatrudnienia, edukacji oraz prowadzenia biznesu, w związku z niesprawiedliwą, w jego opinii, konfiskatą mienia. 

To nie pierwsza taka reakcja POTUS-a na wewnętrzne decyzje polityczne w RPA. W administracji Trumpa silną pozycję posiadają lobbiści prawicowej grupy afrykanerskiej AfriForum, która zajmuje się poszukiwaniem politycznego wsparcia w sprawie zagrożeń przeciw białej mniejszości w tym państwie. W przeszłości zarzucali nawet Pretorii doprowadzanie do masowego mordowania obywateli ze względu na rasę i chęć odebrania ich ziemi. W 2018 roku Donald Trump opublikował post, w którym stwierdził, że biali Południowoafrykańczycy znajdują się w oblężeniu. Pokrywało się to wówczas z apelami AfriForum, co pokazuje znaczenie tej grupy już w czasach pierwszej administracji obecnego prezydenta. 

Reakcja USA

Biały Dom w lutym tego roku wydał oficjalny komunikat potępiający nowe prawo. Podnoszono w nim zarzuty skierowane przeciwko RPA o prowokowanie działań napędzających przemoc wymierzoną w rasowo nieprzychylnych rządowi Afrykanerów. Oprócz tego podniesiono również zarzut o występowanie przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. Chodziło tutaj o oskarżenie o ludobójstwo, które kraj Mandeli wniósł do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości przeciwko Izraelowi.

W komunikacie Prezydent USA wydał zarządzenie w sprawie możliwie maksymalnego wstrzymania pomocy i wsparcia dla Republiki Południowej Afryki. Oprócz tego zobowiązał swój gabinet do przygotowania planu przyjmowania afrykanerskich uchodźców szukających schronienia przed dyskryminacją rasową, w tym również ofiar niesprawiedliwej konfiskaty własności. W marcu Donald Trump rozszerzył swój plan do wszystkich osób czujących się dyskryminowanymi przez południowoafrykańskie władze. Wzbudziło to sporą dyskusję w mediach, które w różny sposób atakowały lub broniły decyzji o chęci przyjęcia ponad 3,7 miliona uciekinierów. Media szczególnie wyspecjalizowały się w niezliczonych analizach różnicy między najnowszą polityką Waszyngtonu, a postulatami z kampanii wyborczej z 2016 roku, gdy Trump skutecznie nawoływał do ograniczenia przypływu imigrantów z Meksyku. 

Odpowiedź RPA

Rząd w Pretorii w odpowiedzi na zarzuty podkreślił, że podczas apartheidu czarnoskóra większość była okradziona z własnych gruntów, dlatego obecny rząd stara się znaleźć sposoby na zmniejszenie tych nierówności. Stwierdził ponadto, że RPA chce być inkluzywnym społeczeństwem, gdzie biali i czarnoskórzy farmerzy będą prowadzić działalność obok siebie. Władze wyraziły również poważne obawy wobec wycofania się Waszyngtonu z finansowania pomocy dla RPA. Amerykańskie wsparcie jest w znacznym stopniu przeznaczone na zwalczanie epidemii AIDS, dlatego coraz częściej pojawiają się głosy oskarżające Biały Dom o igranie z ludzkim życiem. 

Afrykanerzy – grupa dyskryminowana?

Wskaźnik Giniego wykorzystywany do mierzenia poziomu nierówności dochodowej dla Republiki Południowej Afryki wynosi według ostatnich dostępnych danych 0,63/1, z czego wartość równa 1, oznaczałaby idealną nierówność (jedna osoba posiada cały majątek państwa). Żadne inne państwo na świecie nie posiada tak znaczącej dysproporcji społecznej. 

Co wpływa na tak wysoki wynik? Według danych z audytu dotyczącego ziemi i jej struktury własnościowej z 2017 roku w przybliżeniu 72% wszystkich hektarów gruntów rolnych znajduje się w rękach białych. Stanowią oni około 55% wszystkich indywidualnych właścicieli gruntów w państwie. Dla skali należy przytoczyć, że według spisu powszechnego z 2011 roku mniej niż 9% mieszkańców tego kraju stanowi biała ludność. W obliczu przedstawionych danych ciężko jest mówić o definitywnym końcu apartheidu. Jak widać, problemy powstałe w tamtych czasach są ciągle aktualne w dzisiejszej RPA. Lata 90’ ubiegłego wieku nie zakończyły hegemonii Afrykanerów w państwie. W wielu kluczowych aspektach życia społeczno-gospodarczego ich dominacja nadal pozostaje tematem do rozwiązania. 

Nowa reforma wywłaszczeniowa

Act 13/2024 tworzy pewne kontrowersje również w debacie krajowej. Przede wszystkim skupione są one wokół klauzuli dotyczącej odstąpienia od odszkodowania za wywłaszczenie. Część lokalnych prawników podnosi, że nie ma bezpośredniego odniesienia do zniesienia rekompensaty w konstytucji. Z drugiej strony istnieją głosy, że obecne brzmienie ustawy zasadniczej pozwala na pewne ograniczenie w tym zakresie. Kolejny problem rodzi możliwa furtka prawna pozwalająca na rozważenie innych niż wymienionych w akcie przypadków dla odebrania ziemi bez zadośćuczynienia. W teorii oznacza ona, że katalog sytuacji, w których władze mogą dopuścić się takiego procederu, jest nieograniczony. Z drugiej strony ustawa podkreśla jednak, że we wszystkich przypadkach decyzja władz musi być sprawiedliwa i słuszna. Warto też zaznaczyć, że akt zobowiązuje organy do podjęcia próby wypracowania porozumienia z właścicielem opartego na rozsądnych warunkach, zanim podejmie kroki w celu wywłaszczenia. 

Interesy Elona Muska

Na kanwie “dyplomacji megafonowej” uprawianej przez Stany Zjednoczone, mało uwagi poświęcane jest osobistej batalii Elona Muska z południowoafrykańskim prawem. Na platformie X szef Departamentu Wydajności Rządu USA oskarżył RPA o rasizm wymierzony w niego i jego produkt. Skomentował on: Starlink is not allowed to operate in South Africa, because I’m not black. Post Muska odnosił się bezpośrednio do Black Economic Empowerment Act. Prawo to zobowiązuje zagraniczne firmy telekomunikacyjne do sprzedaży 30% majątku ich lokalnych spółek historycznie pokrzywdzonym grupom. Właściciel SpaceX nie był skłonny tego zrobić. Pretoria odpowiedziała, że ma on prawo prowadzić biznes na terenie Republiki Południowej Afryki, lecz tylko w zgodzie z lokalnymi prawami, co stanowi podstawową zasadę międzynarodowego handlu i inwestycji. 

Podsumowanie

Na ten moment żadne grunty nie zostały jeszcze skonfiskowane i nie ma żadnych uchodźców spieszących na loty do Stanów Zjednoczonych. Eksperci dostrzegają jednak w ostrej reakcji Donalda Trumpa martwiący poziom wiarygodności informacji, które do niego docierają i są widziane przez pryzmat interesów Elona Muska. Odpowiedź Trumpa odkrywa ponadto kolejne etapy zwrotu w amerykańskiej polityce. Sądzi się, że narracja Białego Domu ma być pierwszym krokiem do stopniowego wycofania amerykańskiej pomocy z kontynentu afrykańskiego. Ma to stanowić część polityki uszczuplania personelu amerykańskich agencji publicznych. Dodatkowo obserwatorzy regionu zauważają, że swoją polityką Prezydent Stanów Zjednoczonych osłabia rządzący obecnie w RPA Afrykański Kongres Narodowy. Nie ma jednak wątpliwości, że każdy inny rząd w Pretorii byłby zdecydowanie bardziej negatywnie nastawiony do amerykańskich interesów w regionie.

Źródła:

[1] Ad da Boggenpoel, Zsa-Zsa Temmers. “Land Seizure and South Africa’s New Expropriation Law: Scholar Weighs up the Act.” The Conversation. Dostęp 29 kwietnia, 2025. http://theconversation.com/land-seizure-and-south-africas-new-expropriation-law-scholar-weighs-up-the-act-244697.
[2] Hunter, Qaanitah. “‘I Am Quite Privileged,’ Say White Afrikaners Not Wanting Asylum in the US.” Al Jazeera. Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.aljazeera.com/features/2025/2/21/are-white-afrikaners-at-risk-in-south-africa-not-really-most-say.
[3] The White House. “Addressing Egregious Actions of The Republic of South Africa – The White House.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.whitehouse.gov/presidential-actions/2025/02/addressing-egregious-actions-of-the-republic-of-south-africa/.
[4] World Bank, Poverty and Inequality Platform. “Gini Index | Data.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://data.worldbank.org/indicator/SI.POV.GINI.
[5] Tannur Anders, Sfundo Parakozov “South Africa Rejects Musk Claim Starlink Can’t Operate There Because He’s Not Black | Reuters.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.reuters.com/world/south-africa-rejects-musk-claim-starlink-cant-operate-there-because-hes-not-2025-03-07/.
[6] Mayeni Jones.“South Africa-Trump Row: Pretoria Rejects ‘Megaphone Diplomacy.’” BBC. Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.bbc.com/news/articles/c4g9w51pjzpo.
[7] Ali Rogin, Andrew Corkery, Gerard Edic. “The Historical Reality of Land Ownership in South Africa amid Trump’s Criticisms | PBS News Weekend.” Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.pbs.org/newshour/show/the-historical-reality-of-land-ownership-in-south-africa-amid-trumps-criticisms.
[8] Michelle Gavin. “Trump’s Misguided Policy Toward South Africa | Council on Foreign Relations.” Council on Foreign Relations. Dostęp 29 kwietnia, 2025. https://www.cfr.org/blog/trumps-misguided-policy-toward-south-africa.
[9] Rural Development and Farm Reform Department. “Land Audit Report November 2017 Version 2 Phase II: Private land ownership by race, gender and nationality. Dostęp 18 lutego 2018. https://www.gov.za/sites/default/files/gcis_document/201802/landauditreport13feb2018.pdf



Artykuł Dlaczego Donald Trump walczy o ziemię w RPA? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Dlaczego Hillary mogła przegrać z Trumpem, a Kamala ma szansę na zwycięstwo? /dlaczego-hillary-mogla-przegrac-z-trumpem-a-kamala-ma-szanse-na-zwyciestwo/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=dlaczego-hillary-mogla-przegrac-z-trumpem-a-kamala-ma-szanse-na-zwyciestwo Sun, 03 Nov 2024 15:06:35 +0000 /?p=4293 Sobota, 13 czerwca 2015 roku. Hillary Rodham Clinton wkracza na mównicę, rozpoczynając swoją drugą kampanię o nominację prezydencką Partii Demokratycznej. Była Pierwsza Dama, senator i sekretarz stanu staje do wyścigu o Biały Dom, który siedem lat wcześniej zakończył się porażką – wtedy jej drogę zablokował młody, nieznany dotąd szerzej czarnoskóry senator Barack Obama.Autorka: Natalia Krutina Na […]

Artykuł Dlaczego Hillary mogła przegrać z Trumpem, a Kamala ma szansę na zwycięstwo? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Sobota, 13 czerwca 2015 roku. Hillary Rodham Clinton wkracza na mównicę, rozpoczynając swoją drugą kampanię o nominację prezydencką Partii Demokratycznej. Była Pierwsza Dama, senator i sekretarz stanu staje do wyścigu o Biały Dom, który siedem lat wcześniej zakończył się porażką – wtedy jej drogę zablokował młody, nieznany dotąd szerzej czarnoskóry senator Barack Obama.

Autorka: Natalia Krutina

 

Na wizerunek Hillary Clinton od lat wpływała debata polityczna, która często podkreślała jej słabości: brak spontaniczności, niechęć lub nieumiejętność uczciwego rozliczania się ze swoich błędów, związki z niepopularnym establishmentem. W opinii publicznej dominuje przekonanie, że większość Amerykanów nie darzy jej sympatią ani zaufaniem. Jednak Hillary nie musi być „miła” – nigdy nie zależało jej na tym, by tworzyć takie wrażenie.

Jej wizerunek kształtował także stereotyp przypisywany Partii Demokratycznej, która od lat 70. XX wieku ewoluowała w stronę bardziej lewicowej, liberalnej „tęczowej koalicji”, odchodząc od dawnej tradycji silnego zaangażowania międzynarodowego w kierunku idei pacyfizmu i izolacjonizmu. Choć Clinton była realistką o pragmatycznym podejściu do świata, nieufność wobec jej postaci łatwo wykorzystali Republikanie i media, które konsekwentnie podkreślały, że ludzie jej nie ufają.

Jej mąż, były prezydent Bill Clinton, który w przypadku jej wygranej wprowadziłby się ponownie do Białego Domu, również przyczyniał się do kontrowersji wokół niej. Przypominał o ich politycznym rodowodzie, a także o wizji „nowej dynastii” – potencjalnie czwartej prezydenckiej rodziny w historii USA. Bill Clinton jako żywe memento swoich dawnych skandali, niezmiennie budził skrajne emocje i rodził pytania, czy powinien usunąć się w cień, by nie przyćmić kampanii żony.

Hillary Clinton, choć była twarda w relacjach z mediami, często starała się trzymać swoje sprawy w tajemnicy, co prowokowało złośliwe komentarze. Sugerowano, że jej pracowitość jako sekretarz stanu nie przełożyła się na konkretne efekty: światowy chaos po fiasku Arabskiej Wiosny, nowa fala terroryzmu, kryzys w Europie i pogorszenie stosunków USA z Rosją i Chinami – wszystkie te problemy, zdaniem niektórych komentatorów, można było wiązać z jej działalnością. 

Dziennik „Foreign Affairs” stwierdził nawet, że Hillary zostanie zapamiętana jako „kompetentna, ale nienadzwyczajna” sekretarz stanu, bez żadnych spektakularnych dokonań ani wyrazistej strategii. Wszystkie te czynniki sprawiły, że Hillary Clinton ostatecznie musiała przegrać – jej droga do Białego Domu została skutecznie utrudniona przez negatywne stereotypy i wizerunkowe słabości, które przełożyły się na spadek zaufania wśród wyborców.

Jednocześnie, inne kobiety również przesuwają granice w amerykańskiej polityce. Kamala Harris, urodzona w 1964 roku amerykańska polityczka i prawniczka, stała się pierwszą kobietą-wiceprezydentem USA. Córka imigrantów z Jamajki i Indii, z tytułem doktora prawa zdobytym na Uniwersytecie Kalifornijskim, Harris była nazywana „postępową Panią Prokurator”. 

Jako prokurator generalna Kalifornii stworzyła jednostkę ds. przestępstw z nienawiści wobec młodzieży LGBT w szkołach, współtworzyła ustawę zakazującą argumentacji „paniki przed gejami” w łagodzeniu wyroków karnych i potępiła działania policji po śmierci George’a Floyda.

W Senacie Harris była obrończynią mniejszości rasowych i walczyła z rasizmem systemowym, pracując m.in. w komisjach ds. wywiadu i sądownictwa. Stała się również znana ze stanowczych przesłuchań kandydatów Donalda Trumpa na ważne stanowiska, takie jak Brett Kavanaugh na sędziego Sądu Najwyższego.

Przez krótki czas Kamala Harris sprawowała nawet urząd prezydenta – przez 85 minut, gdy Joe Biden był pod narkozą. Teraz ma szansę na zapisanie kolejnego rozdziału w historii. W przygotowaniach do nadchodzących wyborów stała się kluczową kandydatką Demokratów, mogącą potencjalnie zdobyć najwyższy urząd w kraju – stanowisko, które dotąd żadna kobieta nie objęła. 

Harris wytrwale pracuje nad ociepleniem swojego wizerunku i emanacją siły, czaru oraz charyzmy, które pozwoliłyby jej zdobyć serca wyborców. Zaprawiona w debatach i publicznych wystąpieniach, potrafi przemawiać płynnie i z sensem, z pasją i pewnością siebie – cechami rozpoznawanymi u przywódców. Jest silną i pracowitą kobietą, gotową pokonać ostatni „szklany sufit” w amerykańskiej polityce. 

W opinii publicznej utarło się przekonanie, że Harris to kandydatka, która zdołała przebić wiele barier i niewykluczone, że przełamie również tę ostatnią, zdobywając prezydenturę. Na dniach dowiemy się, czy jej starania przyniosą efekt – czy amerykańska historia otworzy nowy rozdział pod przywództwem pierwszej kobiety-prezydenta.

Pracowitość i perfekcyjne przygotowanie sprawiają, że jest w stanie w nadchodzących wyborach pokonać kandydata Republikanów, Donalda Trumpa, który tym razem ma szansę przegrać z kretesem. Harris, dzięki swojej czteroletniej kadencji jako wiceprezydentka, zyskała doświadczenie, które niewątpliwie uczyniło ją główną kandydatką Partii Demokratycznej na najwyższe stanowisko w państwie. Jej poparcie stale rośnie, co widać w ostatnich danych zebranych tuż przed wyborami.

Z informacji podanych przez telewizję NBC wynika, że już 1 listopada ponad 60 milionów Amerykanów oddało swój głos – osobiście lub drogą pocztową – co stanowi blisko 40% liczby głosów z poprzednich wyborów. Jak pokazują dane sondażu „Washington Post”, Kamala Harris cieszy się poparciem na poziomie 48% w Pensylwanii – stanie, który często przesądza o wyniku wyborów prezydenckich. Z kolei według serii sondaży CNN Harris prowadzi w czterech z siedmiu kluczowych stanów, co daje nadzieję na zwycięstwo w wyborczej batalii.

Do wyborów pozostały zaledwie cztery dni, a emocje sięgają zenitu. Czy Harris przełamie tę ostatnią barierę i zapisze się na kartach historii jako pierwsza kobieta-prezydent Stanów Zjednoczonych? Dowiemy się już wkrótce. Nie ulega wątpliwości, że walka będzie zacięta, ale szanse Harris wydają się bardziej realne niż kiedykolwiek. 

Dotychczasowe doświadczenie, determinacja i charyzma Harris czynią ją godnym rywalem w walce o najwyższy urząd. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej szanse Harris wydają się realne, a jej kampania umacnia nadzieje na przełomowe zmiany w USA.

Źródła:


[1] Tomasz Zalewski, Hillary Clinton, Świat Książki, Warszawa 2016.
[2] Kate Andersen Brower, Pierwsze damy Ameryki. Prawdziwe historie żon prezydentów, Wydawnictwo Znak.
[3] Anne Applebaum, Hillary nie musi być miła, Wysokie Obcasy Extra [dostęp: 31.10.2024, link: https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,152731,20947812,anne-applebaum-hillary-nie-musi-byc-mila-wysokie-obcasy-extra.html].
[4] Dan Morain, Kamala Harris. Pierwsza biografia, Wydawnictwo Znak, Kraków 2021.
[5] Ogólnodostępne materiały prasowe amerykańskich mediów, które obejmują analizy, relacje informacyjne, komentarze oraz raporty śledcze dotyczące wydarzeń politycznych, kampanii wyborczych oraz działań kandydatów.

 

Artykuł Dlaczego Hillary mogła przegrać z Trumpem, a Kamala ma szansę na zwycięstwo? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>