Archiwa gospodarka | Forum Młodych Dyplomatów /tag/gospodarka/ Kreujemy przyszłych liderów Tue, 17 Mar 2026 06:32:41 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Archiwa gospodarka | Forum Młodych Dyplomatów /tag/gospodarka/ 32 32 Finansowa bańka czy strukturalna nierównowaga? Amerykańska gospodarka 2025 roku /finansowa-banka-czy-strukturalna-nierownowaga-amerykanska-gospodarka-2025-roku/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=finansowa-banka-czy-strukturalna-nierownowaga-amerykanska-gospodarka-2025-roku Sun, 11 Jan 2026 20:29:47 +0000 /?p=7298 Współczesne Stany utrzymują się w stanie strukturalnego rozdwojenia. Makroekonomiczne dane coraz wyraźniej wskazują, iż mamy obecnie do czynienia z istnieniem dwóch, niezależnych od siebie gospodarek, funkcjonujących równolegle w ramach jednego systemu ekonomicznego. Podczas gdy nierówności finansowe rosną, a warunki życiowe przeciętnych Amerykanów drastycznie spadają, rynki kapitałowe odnotowują rekordowe zyski i cieszą się bezprecedensowym napływem kapitału. […]

Artykuł Finansowa bańka czy strukturalna nierównowaga? Amerykańska gospodarka 2025 roku pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Współczesne Stany utrzymują się w stanie strukturalnego rozdwojenia. Makroekonomiczne dane coraz wyraźniej wskazują, iż mamy obecnie do czynienia z istnieniem dwóch, niezależnych od siebie gospodarek, funkcjonujących równolegle w ramach jednego systemu ekonomicznego. Podczas gdy nierówności finansowe rosną, a warunki życiowe przeciętnych Amerykanów drastycznie spadają, rynki kapitałowe odnotowują rekordowe zyski i cieszą się bezprecedensowym napływem kapitału. Obecny szał inwestycyjny i pozornie deliryczny poziom zwrotów, niezważający na zewnętrzne uwarunkowania, nie stanowi jednak jednorazowej anomalii; jest to raczej najdobitniejszy obraz nowej, podzielonej Ameryki.

Autorka: Małgorzata Korecka


Pomimo coraz bardziej chaotycznych wiadomości docierających zza oceanu, amerykańska gospodarka zdaje się doskonale prosperować. Wskaźniki mówiące o ekonomicznej kondycji kraju — zachowania rynków kapitałowych, poziom inflacji czy wzrost PKB — prezentują wszak dość optymistyczny obraz sytuacji.

Jednak uważniejsze spojrzenie szybko podważyć może równie pozytywną narrację. Coraz więcej danych wskazuje na to, iż sytuacja pozostaje znacznie bardziej złożona. Podczas gdy wyniki na amerykańskich rynkach kapitałowych czy stopa wzrostu PKB są bez wątpienia imponujące, ekonomiczna sytuacja większości Amerykanów od lat już zdaje się coraz wyraźniej pogarszać. Pozytywny obraz sytuacji, jaki przedstawiają makroekonomiczne wskaźniki, niekoniecznie koresponduje z rzeczywistością, w której żyją setki milionów obywateli USA. Skala obecnych wzrostów na rynkach, utrzymujących się mimo niezliczonej ilości sygnałów o coraz wyraźniejszych problemach amerykańskiej gospodarki, skłaniać zaczęła ekonomistów do szerzenia ostrzeżeń o bańce, w jakiej mielibyśmy się obecnie znajdować. Choć nie da się pozostać ślepym na spekulatywny pierwiastek obecnej hossy rynkowej, ma ona jednak również inne, ważniejsze wytłumaczenie. 

Ameryka 2025 roku jest bowiem w stanie strukturalnego rozdwojenia. Skala rozdźwięku między ekonomiczną sytuacją amerykańskich elit a resztą społeczeństwa sprawiła, iż nie można mówić już jedynie o wzroście finansowych nierówności czy spadku stopy życiowej klasy średniej. Mamy raczej do czynienia z istnieniem dwóch, niezależnych od siebie gospodarek, funkcjonujących równolegle w ramach jednego systemu ekonomicznego. 

Najdobitniejszym — choć nie jedynym — dowodem na poparcie takiej tezy są właśnie rynki kapitałowe. Mimo rekordowo wysokich poziomów, na jakich utrzymują się tamtejsze indeksy giełdowe czy ewaluacje rynkowe pojedynczych spółek, sytuacja makroekonomiczna niekoniecznie uzasadnia aż tak optymistyczne wyniki. Ostatni rok obfitował w szereg politycznych zawirowań, negatywnych danych ekonomicznych, kontrowersyjnych ogłoszeń i kwestionowalnych decyzji o kluczowym znaczeniu, lecz znikomym wpływie na zachowanie giełdy. Ów brak reakcji rynków na falę negatywnych wiadomości pozostaje zaś coraz trudniejszy do uzasadnienia. Tradycyjna i logiczna korelacja, jaka historycznie występowała między kondycją szerszej gospodarki a zachowaniem giełdy, jest obecnie w znacznym stopniu ograniczona.

Podczas gdy giełdowe indeksy w Ameryce oferują bezprecedensowe zwroty, polityczne turbulencje — wojny, taryfy i kontrowersyjna legislacja — odbijają się bez wątpienia na zwykłych Amerykanach. Sytuacja amerykańskiej klasy średniej, pogarszająca się progresywnie od dekad, od kilkudziesięciu lat nie była równie zła, co obecnie. Wyzwania strukturalne, takie jak postępująca monopolizacja rynków, rosnące nierówności finansowe czy dezintegracja siatki zabezpieczeń socjalnych, zaognione zostały przez bieżące problemy ekonomiczne. 

Dla dużej części społeczeństwa płace nie nadążyły bowiem za wysoką inflacją, a wyczerpanie się stymulujących gospodarkę czeków wydawanych przez administrację Bidena pozbawiło Amerykanów amortyzacji przed obecnymi turbulencjami gospodarczymi. Jednocześnie pogorszenie się sytuacji makroekonomicznej, przejawiające się w znikomej ilości nowych miejsc pracy, przewidywanym wzroście cen w rezultacie nowych taryf czy rosnących wskaźnikach niewypłacalności, czyni finansowanie nawet najbardziej podstawowych potrzeb coraz większym wyzwaniem. 

Finansowe trudności Amerykanów znajdują odbicie w konkretnych wskaźnikach makroekonomicznych. Michigan Index, mierzący nastroje konsumenckie w USA, spadł ze szczytów z 2020 roku — gdy utrzymywał się na poziomie 101 punktów — w okolice 55, wskazując na wyraźne pogorszenie sposobu, w jaki mieszkańcy Ameryki postrzegają stan finansów kraju. Ów pesymizm wiąże się z realnymi problemami finansowymi obywateli USA. Obecny wskaźnik zaległości w spłacie kredytów subprime w USA jest obecnie na najwyższym poziomie od lat 90, i nie widać, jak Amerykanie zarobić mieliby pieniądze niezbędne, by ową sytuację zmienić. Zgodnie z danymi BLS (Bureau of Labor Statistics), w sierpniu 2025 roku powstało jedynie 22 tysiące nowych miejsc pracy — znikoma liczba dla państwa mającego niemal czterysta milionów obywateli. 

Co więcej, zrewidowano również w dół o szokujące dziewięćset tysięcy liczbę miejsc pracy powstałych w okresie marzec 2024-2025, wskazując na rosnącą, długofalową słabość amerykańskiego rynku zatrudnienia. Według danych Fortune, 58% studentów, którzy zakończyli swoją edukację w ciągu ostatniego roku, wciąż szukają pracy. Amerykanie pozbawieni zostali perspektyw w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji ekonomicznej: inny raport BLS dowiódł bowiem, iż od 2021 roku średni wzrost płac nie przegonił odnotowanej w tym okresie inflacji (CPI) , lecz nawet nie był jej w stanie przynajmniej dorównać. Podczas gdy w tym okresie CPI wyniosło 22.7%, wynagrodzenia urosły jedynie o 21.8%, przekładając się na realny spadek pensji o 0.9%.

Amerykańska klasa średnia mierzy się więc z egzystencjalnymi problemami. A jednak zyski na Wall Street nieustannie rosną, napędzane falą inwestycji w sztuczną inteligencję i parabolicznym wzrostem rynkowej ewaluacji największych technologicznych spółek. Owa ślepota rynków sprawiła, iż od miesięcy co drugi nagłówek w prestiżowej prasie biznesowej zdaje się grzmieć o bańce AI, a o podobnym ryzyku wypowiadał się ostatnio Jeff Bezos, Sam Altman czy Mark Zuckerberg. 

Co więcej, obawy o brak rynkowych fundamentów obecnej hossy popierać się zdają również dane ekonomiczne. Według ekonomisty z Harvarda, Jasona Furmana, wyłączywszy inwestycje w sektor technologiczny, wzrost PKB zarejestrowany przez USA w pierwszej połowie 2025 wynosiłby jedynie 0.1%. Oznaczałoby to, iż branża AI odpowiedzialna jest dzisiaj za szokujące 92% wzrostu produktu krajowego. Szacunki te drastycznie zmieniają obraz bieżącej sytuacji; w takim scenariuszu bowiem realna gospodarka — niepowiązana z działalnością Doliny Krzemowej — przez pierwsze pół roku pozostawała na granicy stagnacji.

Stopień, w którym inwestycje technologiczne zmienić były w stanie wydźwięk danych ekonomicznych, nie jest jednak specjalnie szokujący. Skala zysków, jakie osiągnęto na przestrzeni ostatnich trzech lat, jest bowiem prawdziwie astronomiczna. Od 1 stycznia 2023 roku cena akcji Nvidii — ulubieńca inwestorów i symbol szału na AI — poszła do góry o szokujące tysiąc procent (konkretniej zaś, na stan z 12 grudnia, ponad 1117%). W tym samym okresie jeszcze bardziej wzrósł jednak na przykład Palantir, który poszybował o szokujące 2833.4%. Bardziej dojrzałe firmy, takie jak Meta czy Microsoft, urosły zaś o odpowiednio 402i 115%. Indeks giełdowy S&P500, będący agregatem 500 amerykańskich spółek o największej kapitalizacji rynkowej, w tym okresie poszło do góry o 80%. Od najniższych poziomów w kwietniu z kolei S&P500 wzrósł  o 38.5%, Goldman Sachs o 89%, Palantir o 153.2%, Robinhood o 257.6%, a Nvidia — o 77.8%. Nasdaq100, grupujący najważniejsze technologiczne spółki, urósł zaś o ponad 54%.

Tak zawrotny poziom zwrotów wyraz ma w statystykach. The Buffett Indicator, będący wskaźnikiem mierzącym wartość PKB USA vs. kapitalizacji rynkowej amerykańskiej giełdy, osiągnął ostatnio rekordowy poziom ponad 225%. Oznacza to, iż wartość spółek giełdowych dwukrotnie większa jest od wartości całej gospodarki Stanów Zjednoczonych. Według wyliczeń opublikowanych przez Morgan Stanley, za trzy czwarte całkowitych zysków rynkowych, 80% wzrostu zysków i aż 90% wzrostu wydatków kapitałowych firm w S&P 500 odpowiedzialne są największe firmy technologiczne.

Jednak mimo powtarzanych od miesięcy ostrzeżeń o bańce finansowej, załamania na giełdzie wciąż nie było. Krótkotrwałe spadki, jakie odnotowano w kwietniu, posłużyły jedynie jako trampolina dla jeszcze bardziej spektakularnego odbicia w górę notowań amerykańskich spółek. Każda kolejna informacja o miliardach zainwestowanych w AI, o jednodniowych wzrostach akcji o 15, 20 czy 30%, każdy kolejny rekordowy szczyt amerykańskich indeksów, prowadzi jedynie do natężenia głosów o nieuniknioności załamania na rynkach. A mimo to notowania wciąż rosną, i nie sposób przewidzieć, czy w najbliższej przyszłości przestaną.

Czy można więc założyć, że wszyscy się mylą? Że instrumenty finansowe wcale nie są wycenione znacznie powyżej swojej wartości, że Amerykanom wciąż żyje się dobrze, że sytuacja polityczna i ekonomiczna nie podważa zaufania do rynków, a miliardy wydane na AI, które póki co nie znalazły odbicia na kwartalnych wynikach finansowych firm, wreszcie zaczną się zwracać? Co potencjalnie tłumaczyć mogłoby podobne zaślepienie? Jak to możliwe, że wszystkim żyje się coraz gorzej, wskaźniki makroekonomiczne przedstawiają coraz bardziej negatywny obraz sytuacji, a notowania wciąż idą w górę?

Deliryczny poziom zysków i inwestycji na rynkach niekoniecznie musi jednak być przejawem nieracjonalnego entuzjazmu inwestycyjnego czy fali finansowej spekulacji. Obecna sytuacja, raczej niż ekonomiczną anomalią, jest raczej logicznym przejawem fundamentalnej dysfunkcji współczesnej gospodarki amerykańskiej. Skala finansowego rozwarstwienia wewnątrz społeczeństwa USA, połączona ze umocnieniem pozycji wielkich korporacji, parabolicznym wzrostem bogactwa finansowej elity  i strukturalnym podważeniem pozycji klasy średniej doprowadziła bowiem finalnie do sytuacji, w której mówić można już o równoległym funkcjonowaniu w ramach jednej gospodarki dwóch, niemających ze sobą już wiele wspólnego systemów finansowych.

Mówiąc o gospodarce danego państwa, w teorii mówimy bowiem o złożonym, zintegrowanym systemie makroekonomicznym, obejmującym krajową konsumpcję, funkcjonowanie rynków kapitałowych, wymianę handlową czy wskaźniki aktywności przemysłowej. Wszystkie czynniki te wzajemnie na siebie oddziałują, tworząc jeden, kompleksowy ekosystem; i podobnie jak w prawdziwych ekosystemach, wszystko jest w nierozerwalny sposób połączone, wzajemnie się przenikając i formując.

W USA jednak sytuacja od dekad odbiega tego założenia. Coraz wyraźniej widać, iż rzeczywistość najbogatszych obywateli kraju, obejmująca też amerykańskie rynki finansowe i gros aktywności gospodarczej, nie jest tą samą, w jakiej żyje 90% społeczeństwa. Co więcej, stopniowo zmniejsza się stopień, w którym oba te światy wzajemnie oddziałują na siebie. Skompromitowana została idea ekonomii skapywania; bogactwo, w jakim pławią się najbogatsi Amerykanie, nie przekłada się już nijak na poziom dobrobytu zwykłych obywateli.

Druga połowa XX wieku stanowiła złoty wiek dla amerykańskiej klasy średniej. Reformy rozpoczęte przez w latach 30. przez Roosevelta, w połączeniu z powojennym boomem przemysłowym, uczyniły z idei amerykańskiego snu rzeczywistość przeważającej większości obywateli. Zwykli Amerykanie po raz pierwszy w równie dużym stopniu uczestniczyć zaczęli w gospodarczym życiu kraju, a klasa średnia stała się znacznie liczniejsza i znacznie potężniejsza, stając się fundamentem gospodarki i wywierając bezprecedensowy wpływ na polityczną i ekonomiczną sytuację państwa. Wszystko to pociągało za sobą z kolei wyraźną korelację między finansową kondycją Amerykanów a szerszą sytuacją makroekonomiczną i, co za tym idzie, kondycją rynków finansowych. Długofalowy dobrobyt mas stał się swego rodzaju imperatywem, nowym statusem quo i fundamentem ekonomicznego dobrobytu kraju.

Na przestrzeni ostatnich kilku dekad sytuacja jednak zmieniła się diametralnie. W tym okresie miała miejsce epokowa transformacja, której większość ludzi nie odnotowała — bądź nie chce odnotować. Zgodnie z danymi Rezerwy Federalnej, najbogatsze 1% Amerykanów jest dzisiaj w posiadaniu 31% narodowego bogactwa; top 10% posiada go zaś 67.4%. Najbiedniejsze 50% Amerykanów,  będące wszak połową społeczeństwa, odpowiedzialne jest za marne 2.5% — odsetek, który uznać można za błąd zaokrąglenia. Według danych Moody’s Analytics, jednej z czołowych agencji ratingowych, top 10% najbogatszych obywateli odpowiedzialne jest aż za 50% krajowej konsumpcji. Ekonomiczne znaczenie amerykańskiej klasy średniej, to jest osób zarabiających od dwóch trzecich do dwukrotności mediany dochodu  gospodarstwa domowego, drastycznie zmalało: przeciętni Amerykanie zmarginalizowani zostali w ich własnym kraju. 

Zmiana ta widoczna jest również na rynkach finansowych. Według danych Rezerwy Federalnej, najbogatsze 10% Amerykanów jest w posiadaniu aż 93% amerykańskich akcji. Oznacza to, iż bezprecedensowe zyski, jakie w ostatnich latach odnotowywała giełda USA, pozostawały w swego rodzaju obiegu zamkniętym, trafiając z powrotem do najbogatszych  obywateli i nie przyczyniając się w znacznym stopniu do poprawy kolektywnego dobrobytu. Kolosalne zwroty na rynkach finansowych napędzane były przez masowe inwestycje elit, ekonomicznie odseparowanych od reszty społeczeństwa, a wysokie dochody związane z aprecjacją wartości aktywów uczyniły bogatych jeszcze bogatszymi. Korzyści, jakie odnotowywała z hossy rynkowej reszta społeczeństwa, pozostały marginalne. 

W tym samym czasie znacznie zmieniła się też struktura samych rynków. W porównaniu z latami 90., liczba publicznie notowanych firm — takich, w które zainwestować może dowolna osoba — spadła o około połowę. Z mniej więcej ośmiu tysięcy spółek, które publicznie notowane były na amerykańskiej giełdzie trzydzieści lat temu, w rezultacie bankructw, fuzji, przejęć i ekspansji private equity, pozostało dziś jedynie cztery tysiące. Jednocześnie rynkowe molochy i fundusze inwestycyjne podjęły się w tym okresie masowego wykupywania drobnych przedsiębiorstw, biznesów i nieruchomości, zwiększając swoją pozycję rynkową i pogarszając nawet na najniższych poziomach zjawisko postępującej monopolizacji amerykańskiej gospodarki. Doprowadziło to do powstania dość osobliwej sytuacji, w której rynek i gospodarka opierać się zaczęła na najbogatszych aktorach finansowych i ograniczonej liczbie rynkowych lewiatanów.

Zjawisko to widoczne jest w strukturze tamtejszej giełdy. Wzrost znaczenia Doliny Krzemowej i późniejszy boom na AI doprowadziły bowiem do przejęcia znacznej części rynku przez firmy technologiczne. Obecnie zaledwie dziesięć największych spółek będących częścią S&P 500 — agregatu obejmującego pięćset najlepiej wycenianych przedsiębiorstw amerykańskich — odpowiedzialne jest za niemal 40% kapitalizacji indeksu. 

Co więcej, przedsiębiorstwa te uznać można za dość specyficzne z uwagi na strukturę ich dochodów. W przeciwieństwie do sprzedawców detalicznych, firm budowlanych, producentów żywności czy restauracyjnych konglomeratów, poziom zysków spółek technologicznych pod wieloma względami niezależny jest od poziomu krajowej konsumpcji czy sytuacji finansowej przeciętnego Amerykanina. 

Przykładowo, głównym klientem Palantira pozostaje rząd USA. Potencjalna recesja mogłaby ograniczyć kontrakty, lecz spółka jest znacznie odporniejsza niż detaliczni gracze typu Walmart, UPS czy Airbnb. Nvidia sprzedaje chipy głównie dużym firmom oraz za granicę, więc spadek aktywności gospodarczej ograniczy popyt, ale w mniejszej skali. Meta, opierająca przychody na reklamie i danych, oraz Amazon z usługami chmurowymi, również pozostają w istotnym stopniu odseparowane od koniunktury krajowej.

Tworzy to zamknięty obieg pieniądza, w którym gros zysków największych amerykańskich korporacji opiera się na biznesie prowadzonym z multimilardowymi klientami i w nie jest inwestowany. W przeciwieństwie do dróg i kolei, które zatrudniały amerykańskich pracowników i prowadziły do rozwoju ośrodków miejskich, bądź zatrudniających tysiące Amerykanów firm przemysłowych, technologiczny boom przekłada się na maksymalizację zysków wielkich korporacji raczej niż pojedynczych obywateli. Ich znaczenie i rozmiar sprawiają zaś, że są one w stanie ciągnąć do góry rynki znacznie dłużej, niż miałoby to miejsce w normalnych warunkach.

Wszystko to przekłada się na występowanie w USA zjawiska bezprecedensowego w gospodarkach rozwiniętych, jakim jest funkcjonowanie dwóch, niezależnych od siebie systemów finansowych. Podczas gdy ekonomiczni zwycięzcy czerpać mogą trudne do wyobrażenia zyski z prosperity kraju, reszta społeczeństwa odseparowana jest od aktywności ekonomicznej kuriozalnie bogacącej się elity i pozbawiona jest wpływu na kondycję rynków. Utrzymywanie stabilnej, przychylnej wszystkim uczestnikom rynku sytuacji makroekonomicznej przestało być warunkiem sine qua non dla czerpania zysków z giełdy i ciągłego zwiększania własnej fortuny. 

Rola przeciętnych Amerykanów w ekonomicznym życiu kraju od dekad była stopniowo, lecz notorycznie podważana; najdobitniejsze skutki tego procesu obserwować możemy zaś obecnie. W przeszłości zatrudnienie w dużej korporacji oferowała stabilność zatrudnienia, godne płace i prosperity całej okolicy. Owoce tej pracy — takie jak nowe drogi, coraz lepsze towary przemysłowe, tory kolejowe czy wydajniejsze samochody — nie tylko stanowiły namacalny dowód wartości ich wysiłków, lecz również aktywnie przyczyniły się do wzrostu kolektywnego dobrobytu poprzez poprawę komunikacji w kraju, rozwój urbanizacji czy ogólne polepszenie jakości życia. To właśnie na przeciętnych obywatelach opierały się również w wielu przypadkach modele biznesowe najważniejszych amerykańskich korporacji. 

Dominujące dzisiaj na giełdzie firmy technologiczne funkcjonują jednak w ramach zamkniętego ekosystemu. Inwestowane w nie pieniądze pochodzą z kieszeni bezprecedensowo bogacących się Amerykanów, którzy szukają miejsc do alokacji kapitału i maksymalizacji swoich zysków. Model biznesowy technologicznych korporacji, opierający się na multimiardowych umowach z największymi podmiotami rynkowymi i korzystaniu z danych i reklam, nie potrzebuje już dobrze prosperującej klasy średniej dla własnego sukcesu, jak niegdyś wymagał tego General Electric, Walmart, Taco Bell czy Delta Airlines.

Zawrotne wzrosty, jakie obserwować można wciąż na amerykańskiej giełdzie — mimo ceł, pogarszania się finansowej kondycji Amerykanów, spekulatywnej natury aktywności inwestycyjnej, politycznych zawirowań czy notorycznych ostrzeżeń o finansowej bańce — niekoniecznie oznaczać więc musi przejaw zaślepienia inwestorów czy bezmyślnego ich optymizmu. Raczej niż jako wyraz niestabilności rynków, uznać to należy za przejaw nowej, dualistycznej natury amerykańskiej gospodarki. 

Negatywne uwarunkowania makroekonomiczne nie mają obecnie wpływu na kondycję rynków, gdyż od lat spada ich korelacja z szerszą sytuacją gospodarczą. Obawy o bańkę finansową i bezzasadny wzrost kwot inwestowanych w AI nie zatrzymują przepływów kapitałowych ku amerykańskim rynkom ze względu na fakt, iż brak obecnie po prostu lepszych miejsc do alokacji bezprecedensowo wysokich poziomów kapitału, który na przestrzeni dekad, w rezultacie finansjalizacji, deregulacji i neoliberalnej legislacji, zgromadziły elity biznesowe.  

W rezultacie tradycyjny związek między kondycją gospodarstw domowych a kondycją rynków finansowych został zerwany. Giełda funkcjonuje dziś jako system autonomiczny, karmiony koncentracją kapitału i inwestycjami korporacyjnymi, a nie szeroką konsumpcją. Dopóki to się nie zmieni, rozwarstwienie będzie rosnąć, a rynki mogą ignorować realną gospodarkę znacznie dłużej, niż wskazywałaby ortodoksyjna teoria.

Czy doświadczymy finalnie załamania na giełdzie? Prędzej czy później, z pewnością; spekulacyjny pierwiastek obecnej hossy jest niekwestionowalny. Czy stanie się to w najbliższym czasie? Nie jest to wcale przesądzone. Czynniki strukturalne fundamentalnie zmieniły kształt i naturę amerykańskiej gospodarki; tradycyjne sposoby jej postrzegania i analizy niekoniecznie pasują już do nowej rzeczywistości. Polityka luzowania ilościowego, monopolizacja rynków, wzrost nierówności finansowych i bezprecedensowe umocnienie się pozycji finansowej elity — porównywalne jedynie z epoką baronów-rozbójników czy złotych lat 20. — czynią z giełdy przedmiot samobogacenia i finansowej spekulacji najbogatszych Amerykanów raczej niż realne odbicie makroekonomicznej sytuacji kraju. Obecny szał inwestycyjny i pozornie deliryczny poziom zwrotów nie stanowi aberracji czy jednorazowej anomalii; jest to raczej obraz nowej, podzielonej Ameryki.


Bibliografia:

[1] Avery, D., Sloan, B. Late credit card payments have hit a record high: Here’s how to tackle outstanding debt, CNBC Select, 21.10.2025, dost. 01.11.2025

[2] Egan, M., Isidore, C. A significant group of Americans are falling behind on their car payments – an economic warning sign, CNN Business, 22.10.2025, dost. 01.11.2025

[3] Lichtenberg, N. Without data centers, GDP growth was 0.1% in the first half of 2025, Harvard economist says, Fortune, 07.10.2025, dost. 01.11.2025

[4] Lichtenberg, N. 75% of gains, 80% of profits, 90% of capex-Al’s grip on the S&P is total and Morgan Stanley’s top analyst is very concerned, Fortune, 07.10.2025, dost. 01.11.2025

[5] Federal Reserve Board, Distribution of Household Wealth, dost. 01.11.2025

[6] Gelles, D. Człowiek, który zniszczył kapitalizm, Prześwity, Warszawa, 2023

[7] Hyot, S., Whitcher, S., Zandi, M. Estimates of Personal Savings, Personal Outlays and Excess Savings by Demographic Group, Moody’s Analytics, March 2025, dost. 01.11.2025

[8] Lewis, M. Wielki Szort, Sonia Draga, Katowice, 2016

[9] Mazzucato, M. The Value of Everything: Making and Taking in the Global Economy,  Penguin Books, London, 2019

[10] Sor, J. The wealthiest 10% of Americans own 93% of stocks even with market participation at a record high, Yahoo Finance, 11.01.2024, dost. 01.11.2025

[11] Tepper, J. The Myth of Capitalism: Monopolies and the Death of Competition, John Wiley & Sons, New Jersey, 2019

[12] Thompson, D.  This Is How the Al Bubble Will Pop, Derek Thompson Substack, 2.10.2025, dost. 01.11.2025

[13] Turchin, P. Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej, Prześwity, Warszawa, 2024

O Autorce

Małgosia Korecka jest studentką drugiego roku stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, a także recenzentką książek z gatunku literatury faktu w Wydawnictwie Szczeliny. Jej zainteresowania obejmują przede wszystkim ekonomię i socjologię, w szczególności zaś w kontekście sposobu, w jaki wpływają one na politykę i stosunki międzynarodowe. Zajmują ją zwłaszcza kwestie finansjalizacji gospodarki, rynków kapitałowych oraz nierówności finansowych. W wolnym czasie z kolei bardzo lubi czytać i pisać, a także uczyć się języków obcych i jeździć na deskorolce.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł Finansowa bańka czy strukturalna nierównowaga? Amerykańska gospodarka 2025 roku pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Czy Chiny unikną zjawiska “utraconych dekad”? Polityka zagraniczna Pekinu a perspektywy gospodarcze Państwa Środka /czy-chiny-unikna-zjawiska-utraconych-dekad-polityka-zagraniczna-pekinu-a-perspektywy-gospodarcze-panstwa-srodka/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czy-chiny-unikna-zjawiska-utraconych-dekad-polityka-zagraniczna-pekinu-a-perspektywy-gospodarcze-panstwa-srodka Sat, 28 Jun 2025 12:57:22 +0000 /?p=5875 Mało kto współcześnie skłonny jest kwestionować założenie, że doświadczamy dziś fundamentalnej rekonfiguracji globalnego porządku. Powstawanie coraz to nowszych ognisk konfliktów zbrojnych, handlowych lub dyplomatycznych, rosnący brak poważania dla zasad i instytucji prawa międzynarodowego czy coraz częściej wyrażany opór wobec hegemonii USA i unipolarnego systemu zdaje się stanowić jedynie symptom zachodzącej obecnie pokoleniowej zmiany w myśleniu […]

Artykuł Czy Chiny unikną zjawiska “utraconych dekad”? Polityka zagraniczna Pekinu a perspektywy gospodarcze Państwa Środka pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Mało kto współcześnie skłonny jest kwestionować założenie, że doświadczamy dziś fundamentalnej rekonfiguracji globalnego porządku. Powstawanie coraz to nowszych ognisk konfliktów zbrojnych, handlowych lub dyplomatycznych, rosnący brak poważania dla zasad i instytucji prawa międzynarodowego czy coraz częściej wyrażany opór wobec hegemonii USA i unipolarnego systemu zdaje się stanowić jedynie symptom zachodzącej obecnie pokoleniowej zmiany w myśleniu o światowym układzie sił. 

Wszelkie działania podejmowane przez największe mocarstwa, takie jak Stany Zjednoczone czy Chiny, regularnie interpretowane są tym samym przez pryzmat zmagań o rekonfigurację porządku międzynarodowego wedle własnych, wąsko postrzeganych interesów. Zarówno polityka wewnętrzna, jak i zagraniczna staje się tym samym przedmiotem rozległych spekulacji i analiz komentatorów i ekspertów ze wszystkich części świata; żadna decyzja nie jest podejmowana w odizolowaniu, lecz stanowić ma jedynie kolejny etap długofalowych, złożonych strategii dążących w założeniu do fundamentalnego przekształcenia współczesnej polityki i stosunków międzynarodowych. 

W podobny sposób zinterpretowano także szereg inicjatyw dyplomatycznych, jakie ostatnimi czasy podjął Pekin, w szczególności zaś wizytę Xi Jinpinga w strategicznie ważnych państwach Azji Południowo-Wschodniej — Kambodży, Malezji i Wietnamie.

Decyzja o zorganizowaniu podróży do głównych partnerów Chin w regionie miała miejsce niedługo po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa wprowadzenia pakietu ceł i taryf, sięgających aż 145% w przypadku Państwa Środka czy 46% nałożonych na Hanoi oraz 49%  na Phnom Penh. Zaaranżowanie szeregu wizyt dyplomatycznych w państwach Indo-Pacyfiku zinterpretowane zostało tym samym przez większość obserwatorów jako próba wykorzystania przez Chiny panującego w polityce międzynarodowej chaosu oraz drastycznego spadku zaufania wobec USA, by dodatkowo zwiększyć znaczenie Pekinu w regionie i wciągnąć strategicznie ulokowane kraje w chińską orbitę wpływów. 

Idea ta dodatkowo wpasowuje się w historycznie preferowaną przez Chińczyków strategię umacniania własnej dominacji w najbliższym sąsiedztwie, opierającej się na dobrowolnym podporządkowaniu mniejszych graczy silniejszemu partnerowi i kreowaniu systemu symbiotycznej współzależności raczej niż stosunku kompletnego podporządkowania regionalnemu mocarstwu. Schemat ten, realizowany w przeszłości poprzez podtrzymywanie systemu trybutarnego, bądź współcześnie w ramach programów,  takich jak Inicjatywa Pasa i Szlaku (BRI), zbieżny byłby tym samym z ostatnimi posunięciami Pekinu i uznany być może za próbę poprawy pozycji Państwa Środka w globalnej rywalizacji o wpływy.

Autorka: Małgorzata Korecka


GOSPODARKA, GŁUPCZE

Stricte polityczne wytłumaczenie — choć niewątpliwie zasadne — nie musi być jednak jedynym możliwym sposobem interpretacji działań podejmowanych ostatnio przez Chińczyków. Chociaż kwestie polityczne i ekonomiczne w nierozerwalny sposób powiązane są ze sobą w globalnej polityce, nie sposób jest nie zauważyć, iż tematyka prowadzonych przez Xi rozmów ogniskowała wokół zagadnień ekonomicznych raczej niż dyplomatycznych. 

Zapowiedziane przez chińskiego przywódcę inicjatywy, mogące zacieśnić współpracę z państwami regionu i skupiające się na projektach takich jak zwiększenie zagranicznych inwestycji Chin lub budowa sieci kolejowych w krajach Azji Południowo-Wschodniej, stanowią zaś nie tylko narzędzie politycznej integracji, lecz także sposób na poprawę przepływu dóbr i kapitału między głównymi państwami w najbliższym sąsiedztwie.

W obliczu chaosu, jaki zapanował w globalnej gospodarce, ów nacisk na kwestie ekonomiczne nie jest niczym szokującym. Niemniej jednak reorientacja chińskiego rządu na większą priorytetyzację zagadnień gospodarczych postrzegana może być także jako symbol znacznie istotniejszej zmiany paradygmatu, jaka na przestrzeni ostatnich latach miała miejsce w Komunistycznej Partii Chin. Był to bowiem okres kluczowy, który — jak wszystko zdaje się na to wskazywać — doprowadził do redefinicji sposobu, w jaki postrzega się Chiny, ich gospodarkę i perspektywy na przyszłość. 

Problemy, jakich od wybuchu pandemii Covid-19 doświadcza Państwo Środka, podważają wszak same fundamenty systemu, który umożliwił Pekinowi wyjście z zapaści społecznej i ekonomicznej okresu Mao Zedonga oraz osiągnięcie na przestrzeni czterdziestu lat statusu globalnej potęgi i drugiej największej gospodarki świata.

Bezprecedensowy wzrost gospodarczy Chin przez długi czas stanowił bowiem podstawę ich światowej pozycji oraz rosnących ambicji mocarstwowych. Szokujący wzrost jakości życia dla niegdyś pogrążonej w skrajnym ubóstwie populacji, skala wymiany handlowej prowadzonej z innymi państwami, tworzone poprzez programy inwestycyjne zależności między Pekinem a krajami Globalnego Południa czy zwiększenie wydatków na sektor obronny doprowadziły do zmianu sposobu, w jaki postrzegane były na arenie międzynarodowej Chiny oraz stopniowej zmiany nastrojów wobec Pekinu. Gospodarcza potęga Państwa Środka oraz możliwości politycznego oddziaływania, jakie za sobą ona pociągała, sprawiły bowiem, iż w wielu stolicach nastąpiła polityczna reorientacja. 

EKONOMICZNE CIEMNE CHMURY

W czasie dojścia do władzy Baracka Obamy chiński wzrost gospodarczy przestał być szansą — stał się zagrożeniem. Sam Pekin zaś, zamiast statusu partnera i kluczowego elementu światowego porządku, stał się stopniowo systemowym rywalem i jednym z architektów globalnego koncertu mocarstw, jaki — w oczach niektórych — ma obecnie miejsce. W szczytowym okresie panika wywołana skalą chińskiego wzrostu doprowadziła do realnych i ożywionych dyskusji w środowiskach eksperckich, gdzie przewidywano niejednokrotnie, iż przejęcie przez Chiny statusu największej globalnej gospodarki i, co za tym idzie, globalnego hegemona, jest jedynie kwestią najbliższych pięciu-dziesięciu lat.

Jednakże wszystko to zdaje się dziś stawać pod znakiem zapytania. Chiny znajdują się obecnie w bezprecedensowym kryzysie; gospodarcze problemy, jakich doświadcza Państwo Środka, stanowią bowiem rezultat dekad manipulacji, baniek rynkowych i niezrównoważonych modeli wzrostu. Tym samym załamanie ekonomiczne, z jakim mierzyć się musi Pekin, staje się problemem nie tyle koniunkturalnym, co systemowym. Wymuszone przez pandemię covid-19 spowolnienie gospodarcze nie tylko unaoczniło skalę kryzysu, który od dekad kształtował się pod powierzchnią, lecz także doprowadziło do jego intensyfikacji i rozlania się na całą chińską gospodarkę. 

Będący przedmiotem szokującej fali spekulacji rynek mieszkaniowy, latami uznawany za idealny obiekt inwestycji, po latach sztucznego rozwoju załamał się wreszcie, podważając fundamenty lokalnego rozwoju i kwestionując ekonomiczną sytuację i dobrobyt dziesiątek milionów Chińczyków. 

Kryzys sektora nieruchomości, dysproporcjonalnie reprezentowanego w strukturze chińskiego PKB i będącego motorem wzrostu zarówno indywidualnego, jak i kolektywnego bogactwa, nadszedł zaś w tym samym momencie, co osłabienie zaufania inwestorów w obliczu kontrowersyjnych i antyrynkowych decyzji Xi Jinpinga, intensyfikacja napięć na arenie międzynarodowej i ogólne spowolnienie gospodarcze, wyjątkowo trudne dla Państwa Środka z uwagi na rolę, jaką w jego gospodarce odgrywa eksport.

WSZECHOGARNIAJĄCY KRYZYS

Ów wielowymiarowy kryzys, obejmujący zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne problemy, bardzo szybko zaś znalazł odbicie w gospodarczej sytuacji Chin. Skala i głębia osłabienia w gospodarce doprowadziła bowiem do drastycznego spadku nastrojów konsumentów w Państwie Środka. I tak bardziej zachowawczy niż ich zachodni odpowiednicy Chińczycy, w obliczu narastających wciąż wyzwań i pogarszających się prognoz, masowo ograniczyli własne wydatki, decydując się na oszczędzanie pieniędzy zamiast na ich inwestowanie w chińską gospodarkę, i tak już dysproporcjonalnie zależną od większych projektów infrastrukturalnych raczej niż bardziej zrównoważonej, wewnętrznej aktywności konsumenckiej. 

Osłabienie nastrojów zarówno wewnątrz, jak i poza Chinami, odbiło się negatywnie również na chińskich aktywach i rynkach. Główne indeksy giełdowe Państwa Środka, na przykład Shanghai Composite czy Hong Kong Stock Market Index, dalekie są bowiem od swoich szczytowych wyników, odnotowując aż czterdziestoprocentowe spadki i stanowiąc tym samym dobitny dowód na słabnącą wiarę w możliwości gospodarki Pekinu. 

Jednocześnie chińskie wyzwania związane z deflacją, wyjątkowo negatywnie rzutujące na ogólny obraz sytuacji, a także utrzymująca się niepewność w globalnym handlu, obniżenie projekcji światowego wzrostu gospodarczego i wojna handlowa z Ameryką, dodatkowo komplikują i tak już niezwykle trudną sytuację i pod znakiem zapytania stawiają przyszłe perspektywy dla chińskiej gospodarki.

CHIŃSKIE UTRACONE DEKADY?

Wiele z obecnych dolegliwości gospodarczych Chin niepokojąco przypomina zaś czynniki, które leżały u podstaw japońskiego kryzysu, znanego dzisiaj często pod nazwą “lost decades” i odnoszącego się tym samym do dekad stagnacji i utraconych możliwości dla ekonomii Japonii. 

Po niespotykanym sukcesie powojennej odbudowy, Japonia w latach 80. stała się — podobnie jak dzisiaj Państwo Środka — jedną z największych potęg ekonomicznych, której wpływy i siła oddziaływania wzbudzały niepokój na całym świecie, w szczególności zaś w USA. Podobnie jak dziś Chiny, także i wtedy bezprecedensowa pozycja Japonii prowokowała obawy o możliwość finalnego przejęcia przez nią pozycji czołowej gospodarki globalnej i doprowadzenia do pogorszenia sytuacji ekonomicznej w Ameryce. Jednakże sztucznie wymuszona w ramach porozumień z hotelu Plaza dewaluacja dolara względem jena, osłabiająca konkurencyjność japońskiego eksportu, oraz późniejsze pęknięcie bańki mieszkaniowej i kryzys sektora bankowego, doprowadziły do strukturalnego załamania gospodarczego. 

Z globalnej potęgi ekonomicznej Japonia przekształciła się niemal w gospodarkę-zombie, cechującą się utrzymującymi się tendencjami stagnacyjnymi, brakiem zaufania konsumenckiego, chroniczną deflacją, niskim poziomem wydatków wewnętrznych czy pułapką płynności. Kryzys lat 90., który godził w same fundamenty japońskiego systemu ekonomicznego, uniemożliwił jej de facto dalszą rywalizację w globalnym wyścigu gospodarczym i późniejszą rywalizację z rosnącymi potęgami rodzaju Chin. Dekady niespotykanego wzrostu gospodarczego i szybkiego marszu ku globalnej potędze definitywnie zwieńczone zostały krachem, z którego po ponad trzydziestu latach Japonia wciąż nie jest w stanie się wydostać.

Zjawiska te niepokojąco zaś przypominają sytuację, jaka panuje we współczesnych Chinach. Kryzys sektora nieruchomości i upadek gigantów, takich jak Evergreen, ukryte długi i rachunkowe manipulacje, rekordowo niskie rentowności obligacji, zewnętrzne i sztuczne ograniczanie możliwości eksportowych oraz brak zaufania niezbędnego do inwestowania w kraju mimo taniego pieniądza — wszystko to stanowi cechy charakteryzujące obecną gospodarkę Państwa Środka, lecz także patologie, którymi odznaczał się kryzys w Japonii i który leżał u podstaw jej ciągnącej się dekadami zapaści ekonomicznej.

Mnogość paraleli między oboma kryzysami nie mogła zapewne pozostać niezauważona także przez chińskich rządzących. To, jak długo i uparcie utrzymują się zaś chińskie problemy, zdaje się wskazywać definitywnie na to, iż do czynienia mamy z problemami systemowymi, nie zaś z przejściowymi trendami czy turbulencjami, a brak dynamicznej odpowiedzi ze strony Partii prowadzić może do kontynuacji obecnej zapaści gospodarczej, zakorzenienia się stagnacji i, finalnie, zahamowania ekonomicznej ekspansji Pekinu. 

CO DALEJ?


Choć kwestie polityczne czy militarne pozostają kluczowe dla możliwości projekcji własnej siły na arenie międzynarodowej przez Państwo Środka, nie wzbudzałoby raczej kontrowersji stwierdzenie, iż to właśnie gospodarka Chin stanowiła klucz ich współczesnego sukcesu. Bezprecedensowy poziom wzrostu zamożności obywateli — będący cały czas aspiracją wielu pogrążonych w skrajnym ubóstwie państw Globalnego Południa — a także inicjatywy inwestycyjne, ścisłe relacje handlowe z podmiotami z całego świata oraz ilość kapitału kierowanego w stronę sektora innowacji i nowych technologii umożliwiły Pekinowi nie tylko wewnętrzny rozwój i poprawę sytuacji ponad miliarda swoich obywateli, lecz także zdobycie niespotykanego autorytetu i możliwości oddziaływania na inne kraje. 

Wydajny i efektywny model gospodarczy — jak unaocznia to choćby casus Ameryki — pozostaje absolutnie kluczowy dla dowolnego rządu, który aspirowałby do statusu mocarstwowego czy wręcz hegemonicznego. Podważenie fundamentów ekonomii Chin pod znakiem zapytania stawia zaś nie tylko przyszły wzrost Państwa Środka, lecz także jego możliwości uczestnictwa w globalnym koncercie mocarstw.

Rozwiązanie obecnej sytuacji pozostawać powinno tym samym absolutnym priorytetem dla Pekinu. Wszelkie inne gałęzie polityki Chin — czy to kwestie polityki zagranicznej i sojuszniczej, czy też zagadnienia militarne lub technologiczne — bezpośrednio zależne są bowiem od możliwości utrzymania obecnego poziomu ich finansowania i dalszej symultanicznej ekspansji Państwa Środka na wszystkich frontach.

Tym samym rozważyć należy redefinicję sposobu, w jaki postrzega się podejmowane dziś przez Chińczyków działania. Wszelkie inicjatywy dyplomatyczne czy militarne, w które angażował się by dziś Pekin, muszą wszak mieć przede wszystkim realne możliwości pełnej ich realizacji — a to pozostaje kosztowne. 

Choć Partia podjęła już pewne kroki mające na celu mitygację skutków kryzysu — rodzaju wprowadzenia pakietu stymulującego aktywność gospodarczą zwykłych obywateli, obniżenia stóp procentowych, wzmocnienia siatki zabezpieczeń socjalnych czy mającego pobudzić zaufanie inwestorów osłabienia interwencjonizmu państwowego w sektor prywatny (godny uwagi jest tutaj powrót do publicznego życia Jacka Ma i udzielane technologicznym przedsiębiorstwom wsparcie) — ekonomiczne problemy Chin pozostają dalekie od rozwiązania. 

Analizując dyplomatyczną aktywność Pekinu, wziąć trzeba więc pod uwagę także głębszy, bardziej systemowy wymiar wszelkich działań podejmowanych przez Partię. Bardzo realne pozostaje bowiem pytanie o możliwości dalszego wzrostu gospodarczego Chin, który przynajmniej bliski byłby poziomom odnotowywanym na przestrzeni ostatnich kilku dekad. 

Logicznym pozostaje założenie, iż wszelkie kroki podejmowane dziś przez Pekin za cel mają przede wszystkim utrzymanie dominującej pozycji Chin; ta zaś, jak już widzieliśmy, bezpośrednio powiązana jest z możliwościami ekonomicznymi Państwa Środka. W szybko rozwijającym się, zglobalizowanym i technologicznie zaawansowanym świecie XXI wieku, potężna i niezawodna gospodarka stanowi warunek sine qua non, jeśli chce się otwarcie realizować mocarstwowe i globalne ambicje.

CHIŃSKI MOMENT PRZEŁOMOWY

Choć stricte polityczne, zawężone do ram polityki i dyplomacji, spojrzenie na działania i inicjatywy Pekinu nie jest bezzasadne, konieczne jest poszerzenie naszej perspektywy oraz — przede wszystkim — uwzględnienie w niej systemowych, bardziej egzystencjalnych pytań o dalsze możliwości Chin. 

Nieskuteczność rozwiązań wprowadzanych przez Partię, połączona z częściowym przynajmniej zamknięciem amerykańskiego rynku, wzrostem globalnych antagonizmów, spowolnieniem gospodarczym, ograniczeniem więzi handlowych z Państwem Środka i rosnącym oporem wobec zalewania krajowych rynków przez tanie produkty chińskie uniemożliwić bowiem może kontynuację zarówno ekonomicznej, jak i politycznej ekspansji Chińczyków. 

Chińczycy wkraczają tym samym w decydujący moment w swojej historii. Efektywność działań podejmowanych obecnie przez Pekin zadecydować może o trajektorii dalszych losów kraju; sukces Partii, pozwalający na dalszy, dynamiczny rozwój Chin i umożliwiający rozrost ich mocarstwowych ambicji, na stałe odmieni nie tylko Państwo Środka, lecz także cały porządek globalny. 

Porażka Xi Jinpinga w mitygacji ekonomicznego kryzysu doprowadzić zaś może do brutalnego końca opowieści o chińskiej potędze światowej. Wszelkie kroki, jakie podejmuje obecnie Pekin, powinny być tym samym interpretowane z perspektywy egzystencjalnych zmagań Chin o utrzymanie własnej pozycji i uniknięcie zapaści, która pogrzebała niegdyś ich poprzedników.

Źródła:

[1] Kissinger, Henry. O Chinach. Wydawnictwo Czarne, 2017
[2] Leahy, Joe; Liu, Nian. “Xi Jinping urges world business leaders to protect global trade.” Financial Times, 27 April 2025, https://www.ft.com/content/63c1ca09-9505-4086-9bbe-1b3642838605
[3] Lim, Chhay. “With Xi Jinping Visit, Cambodia Doubles Down on China Ties.” The Diplomat, 22 April 2025, https://thediplomat.com/2025/04/with-xi-jinping-visit-cambodia-doubles-down-on-china-ties/
[4] Miao, Hannah. “Chinese Manufacturers Are Scouring the World for New Buyers”. The Wall Street Journal, 25 April 2025, https://www.wsj.com/world/asia/chinese-manufacturers-are-scouring-the-world-for-new-buyers-aab5aa6c?mod=Searchresults_pos3&page=1
[5] Miao, Hannah “Trump’s Trade Broadside Puts Chinese Economy Under Heavy Pressure.” The Wall Street Journal, 5 April 2025, https://www.wsj.com/world/china/trumps-trade-broadside-puts-chinese-economy-under-heavy-pressure-a57002a8?mod=Searchresults_pos12&page=1
[6] Ratcliffe, Rebecca. “Xi Jinping seeks to strengthen economic ties during tour of south-east Asia.” The Guardian, April 3, 2025, https://www.theguardian.com/world/2025/apr/13/xi-jinping-seeks-to-strengthen-economic-ties-during-tour-of-south-east-asia
[7] Wood, Michael. Chiny. Portret cywilizacji. Wydawnictwo W.A.B., 2022.

Artykuł Czy Chiny unikną zjawiska “utraconych dekad”? Polityka zagraniczna Pekinu a perspektywy gospodarcze Państwa Środka pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
(Un)certain rule of Paul Kagame – what future has in store for Rwanda? /uncertain-rule-of-paul-kagame-what-future-has-in-store-for-rwanda/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=uncertain-rule-of-paul-kagame-what-future-has-in-store-for-rwanda Sat, 01 Mar 2025 16:55:27 +0000 /?p=5167 "Newly" elected president of Rwanda faces difficult challenges as the ethnic tensions in the region grow. What will happen to Rwanda in the near future?

Artykuł (Un)certain rule of Paul Kagame – what future has in store for Rwanda? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Around half year ago, Rwanda held presidential election which for many bystanders were purely symbolical. It was certain that the current president – Paul Kagame, who stays in power for over 30 years now, will gain another victory. The results were cherry on top, showing all time popularity of the president. However, the “newly” elected president needs to face the old demons of ethnic tensions.


Author: Roman Kościelny

 

A „model” state

In July, Paul Kagame won the election in Rwanda – once again. With his all-time high result, he could be quite confident about his grip on power in the country. Kagame rules the country since the year 2000. He came into the power during the chaos caused by the biggest tragedy in the history of this small African country – Rwandan Genocide. It was caused by the growing tensions between the two ethnic groups living in the country, Tutsi and Hutu. For a very long time, Tutsi enjoyed higher status, both under the colonial rule, and later in the independent country. Hutu on the other hand were, and still are, a majority in both Rwanda and neighboring Burundi. 

The Tutsi minority held the power in Rwanda for most of its history. They had the monarchy, occasional support of the colonial overlords, and the current president is also a Tutsi himself. But that wasn’t always the case. As a matter of fact, Rwanda was a Hutu’s controlled country for quite a long time.

One state, and three tribes

In January of 1961, the local bourgmestres, and municipal counselors decided to declare the independence of Rwanda. Which at that time was an UN mandate. It happened right after Belgian authorities decided to support local Hutu population, and replace the local administration. Newly born Rwanda republic was a Hutu controlled state. It all happened in the shadow of violence against local Tutsi, and Twa population. Around 23.000 ended up in displacement camps. Over 130.000 started a mass exodus to Belgian Condo, Burundi, Tanganika, and Uganda in 1963.

Most of those countries remain engaged in the events between the ethnic minorities of Rwanda in one way or another. Burundi faces their own issues with ethnic violence like Ikiza – the series of mass murders of Hutu, conducted by Tutsi controlled military. Further political machinations conducted by ex-colonial powers and great powers from all around the globe didn’t help the situation. In Rwanda, the violence finally erupted in 1990, causing a civil war, that led to infamous Rwandan Genocide in 1994. 

The war was caused by Rwandan Patriotic Front’s invasion from Ugandan territory. The same Rwandan Patriotic Front which now rules the country, and Paul Kagame, who then was a commander of RPF, became president in 2000. He has stayed in office since then, winning consecutive elections since then. 30 years had passed since those events, and Rwanda changed. Country’s economy experienced a 9.8% GPD’s growth in the second quarter of the 2024, following the 9.7% growth in the first quarter of the year. It’s one of the fastest growing economies of Africa, which seemingly moved on from it’s tragic past. The truth from behind the economic statistics is much more complex, however.

Rwandan-Congolese conflict

It’s no secret that eastern Congo is very violent region at the moment. Various factions struggle for power. And among them, we can find the M23 – a guerilla group, which claims that their main purpose is the defense of Tutsi population in the area of eastern Congo. Recently, more and more evidence came up, supporting the theory, that the group is actively supported by the Rwandan Army.

After all, the members of Rwandan Defense Force are fighting in Eastern Congo, hand to hand with M23 rebels. And both sides acknowledge this. January fights for the city of Goma, near the border with Rwanda, saw the defeated Congolese soldiers surrendering, by simply crossing the border into Rwanda. They were often escorted by Rwandan forces. The official narrative is different however. 

President Kagame denies any involment of the Rwandan forces in the Congolese conflict. Not only that, he also tries to cover up the evidence for the engagement at home. It becomes more challenging with each day. Witnesses speak of rushed burials and mass graves full of dead soldiers back in Congo, and the satellite images of Kigali show their military’s cemetery growing rapidly.

Moreover, currently the M23 is led by Sultani Makenga – a Congolese rebel and ex-member of its military, who deflected to join the M23 in 2012. Makenga also fought in Rwandan Civil War, against the Hutu regime which ruled the country back then. M23 leader managed to supply his forces with weapons normally issued to Rwandan Defense Forces, which was proven by Congo’s military. Not only that but he also brought weaponry never used in eastern Congo on the mass scale, such as anti-tank missiles.

Genesis and consequences of the conflict

This conflict has its genesis in the Rwandan Genocide from 1994. It had a huge role in causing the First Congolese War back in 1990s. At first it seemed like Rwanda had an upper hand in this conflict. However, the loses are staggering, and Rwanda faces an international backlash over this conflict. UK has just sanctioned the country, suspending bilateral aid to Rwanda. Moreover, despite the brief ceasefire, the M23 has moved its forces on Bukavu, capturing the city without facing much of a resistance from Congolese forces.

While M23 advances further into the country, Rwanda and Congo wrestle on international stage for the international support. When Rwanda and US signed a deal for exporting rare materials to US, Congolese president reacted with suggestion that they would be a much better partner over Rwanda. Moreover, he claims that Rwanda suffers from “mania to be an Apex Predator” in the region.

Rwanda managed to reinvent itself since its last civil war. Yet Paul Kagame’s regime faces a handful of challenges. From accusations of human rights violation, and undemocratic practices, to an open war with a country less stable than Rwanda itself but hundred times bigger. Surely, the future of Rwanda will be an interesting one. The question stands if will it be interesting in positive or negative way.

Bibliography:

[1] The evidence shows that Rwanda is backing the rebels in DR Congo – Ian Wafula, BBC 
https://www.bbc.com/news/articles/ckgyzl1mlkvo
[2] Rwanda backed M23 rebels capture eastern DRC second largest city 
https://www.theguardian.com/world/2025/feb/17/rwanda-backed-m23-rebels-capture-drc-city-bukavu
[3] Gerard Prunier –The Rwanda Crisis, 1959–1994: History of a Genocide. p. 51-53
[4] RWANDA REGISTERS 9.8% ECONOMIC GROWTH IN SECOND QUARTER OF 2024 
https://www.minecofin.gov.rw/news-detail/rwanda-registers-98-economic-growth-in-second-quarter-of-2024
[5] Arnald Russel – Rebel and Rule in Burundi, p.72-96
[6] UK to suspend bilateral aid to Rwanda over Congo conflict – William James, Reuters 
https://www.reuters.com/world/africa/uk-pause-bilateral-aid-rwanda-over-congo-conflict-2025-02-25/
[7] Rwandan troops dying in large numbers in DRC despite official denials of role
https://www.theguardian.com/global-development/2025/feb/07/democratic-republic-congo-drc-paul-kagame-m23-rebels-goma-rwanda-troops-dying-denials
[8] Elections: President Kagame wins with more than 99% of the vote 
https://www.bbc.com/news/articles/cnk413ze07lo
[9] The DR Congo rebel whose fighters have created turmoil – Wedaeli Chibelushi, BBC
https://www.bbc.com/news/articles/cgq0gxp04q2o
[10] Why Rwanda and Congo are on the bring of war? – Elian Peltier, New York Times https://www.nytimes.com/2025/01/28/world/africa/congo-m23-rwanda.html#link-1bc97f81

Artykuł (Un)certain rule of Paul Kagame – what future has in store for Rwanda? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Powyborcza rzeczywistość Wenezueli. Polityka wewnętrzna, zagraniczna oraz sytuacja gospodarcza kraju /powyborcza-rzeczywistosc-wenezueli-polityka-wewnetrzna-zagraniczna-oraz-sytuacja-gospodarcza-kraju/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=powyborcza-rzeczywistosc-wenezueli-polityka-wewnetrzna-zagraniczna-oraz-sytuacja-gospodarcza-kraju Tue, 29 Oct 2024 13:55:14 +0000 /?p=4013 Wenezuela, czyli kraj, który jeszcze w latach 50 ubiegłego wieku, był jednym z najbogatszych na świecie, zajmując 4 miejsce, jeśli chodzi o dochód na jednego mieszkańca. Dziś, po ponad 25 latach rządów tzw. “chavistów”, Wenezuela jest cieniem samej siebie. Od lat nękana kryzysem gospodarczym, przerwami w dostawie prądu, niedoborami żywności i leków oraz przemocą i […]

Artykuł Powyborcza rzeczywistość Wenezueli. Polityka wewnętrzna, zagraniczna oraz sytuacja gospodarcza kraju pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Wenezuela, czyli kraj, który jeszcze w latach 50 ubiegłego wieku, był jednym z najbogatszych na świecie, zajmując 4 miejsce, jeśli chodzi o dochód na jednego mieszkańca. Dziś, po ponad 25 latach rządów tzw. “chavistów”, Wenezuela jest cieniem samej siebie. Od lat nękana kryzysem gospodarczym, przerwami w dostawie prądu, niedoborami żywności i leków oraz przemocą i przestępczością. Problemy Wenezueli urzeczywistniają się również na płaszczyźnie politycznej, których wyrazem były przeprowadzone wybory prezydenckie z 28 lipca oraz ich następstwa.

Autor: Mikołaj Andrzejewski

Jak twierdzi Krajowa Rada Wyborcza, urzędujący prezydent Nicolas Maduro wygrał z kandydatem opozycji Edmundo Gonzalezem, stosunkiem 51,95% do 43,18% oddanych głosów. Warto jednak zaznaczyć, że Krajowa Rada Wyborcza, jest organem państwowym w pełni kontrolowanym przez Maduro. Wyniki wyborcze zostały zakwestionowane przez opozycję, której to zdaniem Edmundo Gonzalez wygrał stosunkiem 67,08% do 30,46% z Nicolasem Maduro. O poparciu tej tezy świadczą przede wszystkim dane z poszczególnych lokali wyborczych, które jednoznacznie wskazują na zwycięstwo Gonzaleza. Pomimo tego wenezuelski Sąd Najwyższy, organ de facto podległy Maduro, 22 sierpnia 2024 zatwierdził wyniki wyborów z 28 lipca przedstawione przez Krajową Radę Wyborczą.

Polityka USA jako czynnik decydujący o przeprowadzeniu wyborów w 2024

Fakt, że wybory z 28 lipca będą kluczowe dla Wenezueli, można było wysnuć, jeszcze przed samymi wyborami. Z jednej bowiem strony, opozycja zdecydowała się nie bojkotować wyborów, jak zdarzało się to wcześniej i wystawić wspólnego kandydata, którym ostatecznie został Edmundo Gonzalez. Z drugiej strony, sam urzędujący prezydent Nicolas Maduro, zdecydował się przeprowadzić wybory, pomimo świadomości swojej niepopularności. W zaistniałej sytuacji naturalnie nasuwa się pytanie, dlaczego Maduro w ogóle zdecydował się przeprowadzić wspomniane wybory. Wiele osób za praprzyczynę wspomnianego posunięcia, upatruje w polityce administracji Joe Bidena.

Aby poprawnie zrozumieć politykę obecnej administracji, należy spojrzeć holistycznie na politykę USA wobec Wenezueli. W tym celu należy przytoczyć również wcześniejszą politykę administracji Donalda Trumpa. Administracja poprzedniego prezydenta USA, chcąc działać przeciwko reżimowi Maduro, nakładała regularne i restrykcyjne sankcje na wenezuelskie produkty, w główniej mierze na ropę, która to stanowi główne źródło krajowego eksportu. 

Ta polityka była częściowo poprawna, ponieważ zmniejszając możliwości sprzedaży wenezuelskiej ropy i zamykając rynki zbytu, uderzano w finanse rządu Maduro. Taka polityka jednak dawała paliwo polityczne wenezuelskiemu rządowi, zjednywała Wenezuelczyków oraz nasuwała łatwe wytłumaczenie na złą sytuację gospodarczą kraju. Maduro mógł w zaistniałej sytuacji powiedzieć – “patrzcie, imperium amerykańskie wprowadza sankcje, przez które cierpi naród wenezuelski”.

W świetle wspomnianej sytuacji administracja Joe Bidena, zdecydowała się zmienić podejście. Wskutek rewizji polityki amerykańskiej powoli znoszono sankcje na wenezuelską ropę, w zamian za obietnice reform i demokratyzacji państwa ze strony wenezuelskiej. Wyrazem omówionej polityki, było spotkanie 17 września 2023 pomiędzy przedstawicielem rządu Maduro a przedstawicielem opozycji, podczas którego doszło do porozumienia w sprawie przeprowadzenia wyborów prezydenckich w 2024. Polityka zagraniczna USA, wobec Wenezueli, doprowadziła do tego, że Maduro mógł pozwolić sobie na większą sprzedaż ropy, natomiast w zamian opozycja dostała gwarancje przeprowadzenia wyborów z niezależnymi obserwatorami i mężami zaufania.

Nieuczciwe wybory i reakcja strony rządowej

Przeprowadzone wybory z 28 lipca 2024 okazały się jednak nieuczciwe. Różnica przedstawionych wyników przez Narodową Komisję Wyborczą a opozycyjnych mężów zaufania, sięga 20% na korzyść urzędującego prezydenta. Taki stosunek sprawił, że niemal nikt nie ma wątpliwości, że wybory zostały sfałszowane. Jak jednak fałszerstwo wyborcze wpłynęło na sytuację wewnątrz kraju?

Rzeczywistość powyborczą w Wenezueli, można przedstawić z perspektywy rządowej i opozycyjnej. Zamieszanie wokół wyborów sprawiło, że zirytowani mieszkańcy Wenezueli zdecydowali się wyjść na ulicę. Masowe wystąpienia są najliczniejszymi od 2018 roku. Kluczowym novum w ramach całej sytuacji, jest fakt, iż na ulicę wyszli również mieszkańcy tzw. barrios (ubogich dzielnic Wenezueli). Sytuacja ta jest o tyle nowa, że dotychczas poparcie polityczne reżimu Maduro, bazowało na niższych warstwach społecznych. 

Teraz jednak nawet mniej zamożni Wenezuelczycy, mają dość ciągłego kryzysu ekonomicznego, regularnych przerw w dostawie prądu i kryzysu humanitarnego w kraju, przez co sami domagają się odsunięcia dotychczas popieranych chavistów od władzy. Głosem zrozpaczonych ludzi z barrios, może być 52-letni Rodriguez, który jak sam stwierdził podczas protestów “niczego się już nie boję […] Moja córka umarła, ponieważ w szpitalu nie było potrzebnego wyposażenia medycznego, nie mam nic do stracenia, chcę po prostu, by moje wnuki miały przed sobą jakąkolwiek przyszłość”. 

Głos rozpaczy i determinacja zwykłych Wenezuelczyków, doprowadziła do tego, że ciągu zaledwie kilku dni po ogłoszeniu wyników wyborów, doszło do incydentów burzenia i przewracania pomników ideologicznego przywódcy chavistów, byłego prezydenta Wenezueli, Hugo Chaveza. Maduro w odpowiedzi, aby pokazać, że lud stoi po jego stronie, urządził kontrmanifestację, jednak ta zdecydowanie nie przyciągnęła tylu ludzi, co wystąpienia opozycyjne. 

Widząc zatem niezbyt optymistyczne nastroje w państwie, Maduro zdecydował się na krwawe tłumienie powyborczych protestów. Za tą i podobne operacje, od wielu lat odpowiedzialni są tzw. “colectivos”, czyli zmotoryzowane oddziały paramilitarne, wspierające rząd Maduro w tłumieniu protestów. Wielu komentatorów twierdzi przy tym, że prezydent do realizacji swoich partykularnych celów, umyślnie wykorzystuje colectivos, ponieważ sam ma wątpliwości co do lojalności wojska.

Reakcja opozycji na przeprowadzone wybory

Warto jednak zaznaczyć, że opozycja w tej sytuacji nie pozostawała bierna. Już od dnia ogłoszenia “oficjalnych” wyników, opozycja zorganizowała tzw. “cacazero” (forma protestu polegająca na robieniu hałasu za pomocą uderzania w metalowe garnki) w wielu częściach kraju. Reakcja ludzi była na tyle intensywna, że podczas wystąpień zaczęto zrywać plakaty Maduro oraz zwalać pomniki Hugo Chaveza. Taka reakcja ludzi spotkała się z natychmiastową odpowiedzią strony rządowej w postaci wspomnianych represji oraz tłumienia protestów, których skutkiem (stan na 14 września 2024) jest śmierć 25 ludzi i około 2200 aresztowanych.

Widząc zaciskający się krąg działań Maduro wobec opozycji, Edmundo Gonzalez, kandydat opozycji na prezydenta, 8 września, zmuszony był opuścić Wenezuelę, ostatecznie uzyskując azyl w Hiszpanii. Na emigracji, Edmundo Gonzalez, wcześniej zastraszany i szantażowany przez reżim Maduro, przyznał, że został zmuszony podpisać dokument uznający zwycięstwo Maduro w wyborach, argumentując, iż reżim zaszantażował go,
iż jeśli Gonzalez nie podpisze dokumentu, czekają go poważne konsekwencje prawne. Gonzalez stwierdził zatem, że jako przywódca opozycji, będzie bardziej użyteczny dla Wenezueli na wolności niż w więzieniu.

Oczywiście wspomniany dokument został wykorzystany propagandowo przez administrację Maduro, która opublikowała go, podczas rządowej konferencji prasowej. Prawnym przypieczętowaniem zwycięstwa Maduro było natomiast orzeczenie Wenezuelskiego Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2024 o zwycięstwie Maduro w wyborach. I oczywiście jeżeli nikt nie ma wątpliwości, że Wenezuelski SN, na którego czele stoi Carsylia Rodriguez, osoba powiązana z Maduro, wcześniej od lat działająca w ramach partii oraz deklarująca wierność rewolucji i Hugo Chavezowi, może być jakkolwiek niezależny, to jednak zdaje się, że krajowa droga prawna podważenia oficjalnych wyników wyborów przez opozycję tą decyzją została zamknięta.

Zainteresowanie i reakcja opinii międzynarodowej na kontynencie i na świecie

Jednak skutkiem burzliwej sytuacji w kraju, nastąpiło zainteresowanie opinii międzynarodowej sytuacją w Wenezueli. Warto na początku omówić reakcję najważniejszych sąsiadów Wenezueli – Brazylii i Kolumbii. Stanowisko tych krajów jest o tyle ciekawe, że w obu tych krajach w ostatnich latach, rządy są sprawowane przez środowiska lewicowe. Naturalnym zatem była początkowa ,,prowenezuelskość” wspomnianych krajów. 

Zarówno Gustavo Petro (prezydent Kolumbii) jak i Lula da Silva (prezydent Brazylii) od czasu objęcia swoich stanowisk, starali się zachować przyjacielskie relacje z rządem Maduro. Jednak skala oczywistych nadużyć i mówiąc łagodnie “wątpliwych” wyników ostatnich wyborów, wymusiły na Brazylii i Kolumbii bardziej zachowawczą politykę wobec Wenezueli. Wspomniane państwa nie tylko nie uznały zwycięstwa Maduro, lecz również od czasu wyborów, w przestrzeni publicznej pojawiły się wypowiedzi prezydenta Luli o “skłonnościach autorytarnych rządu Maduro”. 

Stojąc w rozkroku między poparciem politycznego sprzymierzeńca a faktem oczywistych fałszerstw wyborczych, Brazylia, przy poparciu prezydenta Kolumbii, zaproponowała ideę ponownych wyborów w Wenezueli, jednak pomysł ten nie został zaaprobowany ani przez Maduro, ani przez wenezuelską opozycję.

Kolejnym ważnym graczem w Ameryce Południowej jest Argentyna. Warto przyjrzeć się relacjom Argentyńsko-Wenezuelskim ze względu na ich intensywność. Nie będzie przesadnym stwierdzeniem powiedzieć, że libertariański prezydent Argentyny Javier Milei oraz Nicolas Maduro szczerze się nienawidzą. Po wyborach dochodziło do wielu incydentów dyplomatycznych między tymi krajami. Reżim Maduro, niemal momentalnie po wyborach zerwał relacje dyplomatyczne z Argentyną i wydalił argentyńskich dyplomatów. Od tego czasu interesy Argentyny w kraju, reprezentuje ambasada Brazylii. 

W ciągu ostatnich tygodni, w rzeczonej ambasadzie, schronienie znalazło sześciu obywateli Wenezueli związanych z opozycją. Maduro, aby wywrzeć presję, zdecydował się nawet na odcięcie prądu od budynku ambasady oraz otoczenie ambasady swoimi wiernymi oddziałami porządkowymi. Poza sferą ideologiczną zdaje się również iskrzyć między prezydentami Argentyny i Wenezueli personalnie.

Argentyńskie władze sądownicze (23 września 2024) wydały bowiem nakaz aresztowania prezydenta Maduro oraz jego prawej ręki, szefa MSW Diosdado Cabello, zarzucając im tortury, porwania i zabójstwa. Wenezuelska prokuratura nie pozostała dłużna, bowiem już tego samego dnia, wydała nakaz aresztowania prezydenta Milei, oskarżając go o kradzież i rozmontowanie wenezuelskiego samolotu, zajętego w Buenos Aires w 2022 roku.

Poza kontynentem, stosunki innych państw z Wenezuelą, również zdają się być raczej chłodne. Potencjalni sojusznicy Wenezueli, tacy jak Rosja czy Iran, są geograficznie daleko oraz mają problemy w swoim regionie, dlatego Maduro nie ma co liczyć na szerokie wsparcie humanitarne czy militarne od wspomnianych państw. Stany Zjednoczone, mimo taktycznego odprężenia relacji za czasów administracji Bidena, o której wspominam wyżej, od lat prowadzą politykę sankcji wobec chavistowskiej Wenezueli. 

Unia Europejska natomiast przyjęła podczas ostatniego posiedzenia Parlamentu Europejskiego (19 września 2024) rezolucję dotyczącą uznania Edmundo Gonzaleza, przebywającego obecnie na emigracji w Hiszpanii, za prawomocnego prezydenta Wenezueli. Maduro nie może zatem liczyć nawet na jakąkolwiek neutralność ze strony UE.

Kluczowy element gospodarczy w sytuacji Wenezueli

Niestabilna sytuacja w kraju, kryzys ekonomiczny, brak poparcia opinii międzynarodowej, czy zatem Maduro może liczyć na jakikolwiek czynnik działający na jego korzyść?

Ropa, nazywana czarnym złotem oraz jego eksport, na którym Wenezuela polegała już od czasów poprzedniego wieku, jest kluczowa jeśli mówimy o gospodarce tego państwa. To właśnie dzięki ropie wenezuelska firma odpowiedzialna za jej wydobycie, czyli PDVSA. Gigantyczny koncern, później upaństwowiony przez Hugo Chaveza, był jednym z największych firm petrochemicznych na świecie. 

Dzięki eksporcie ropy, państwo Hugo Chaveza mogło realizować zakrojone na szeroką skalę programy socjalne. I, pomimo że ekonomia Wenezueli od dekad stale się kurczy przez nieodpowiedzialne zarządzanie PDVSĄ przez chavistów oraz korupcję w ramach państwowego giganta, a jej regres ekonomiczny porównywany jest do regresu krajów targanych wojną takich jak Irak czy Liban, to jednak odprężenie gospodarcze Wenezueli zależne jest od światowych cen ropy i możliwości jej eksportu. Tutaj znowu można przywołać opisaną w drugim akapicie politykę USA z czasów administracji Trumpa i Bidena. 

Stany Zjednoczone bowiem świetnie zdają sobie sprawę, że chavistów można łatwo szachować sankcjami oraz odcinaniu rynków zbytu dla wenezuelskiej ropy, poprzez grożeniem palcem światowym podmiotom, którzy byliby gotowi pośredniczyć w handlu Wenezuelską ropą, takimi jak Indie czy Chiny. Można zatem wysnuć śmiały wniosek, że reżim Maduro będzie miał szansę na odprężenie i względny spokój jeżeli światowe ceny ropy wzrosną oraz przede wszystkim Wenezuela będzie miała możliwość poszukiwania rynków i potencjalnych klientów, co będzie możliwe tylko wtedy, jeżeli przeprowadzi w kraju reformy polityczne, na które Wenezuelczycy czekają.

Jaka przyszłość czeka Wenezuelę?

Podsumowując, biorąc pod uwagę sytuację wewnętrzną, politykę międzynarodową innych państw wobec Wenezueli oraz sytuację gospodarczą kraju, możemy jasno powiedzieć: pozycja Maduro, pomimo wygranych formalnie wyborów, jest bardziej niestabilna, niż kiedykolwiek wcześniej. Pomimo całej omówionej otoczki wokół sytuacji Wenezueli, należy jednak zwrócić uwagę na kluczowy czynnik: sytuację politycznej nomenklatury. Istnieje bowiem znaczny Wenezuelczyków, którzy wiele zyskali pod rządami chavistów. 

Ludzie powiązani z administracją, sądownictwem czy państwowym biznesem, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wraz z potencjalną zmianą rządu w państwie, nie tylko mogą stracić pracę, pozycję społeczną, często bardzo pokaźne majątki względem innych współobywateli, ale również doskonale wiedzą, że w przypadku zmiany władzy, wielu z nich czeka proces, za różnego rodzaju nadużycia i potencjalna kara pozbawienia wolności. Warto więc obserwować, jak będzie się kształtować sytuacja Wenezueli w najbliższych miesiącach i latach.

Źródła:

[1] Wyniki wenezuelskich wyborów 2024
https://es.wikipedia.org/wiki/Elecciones_presidenciales_de_Venezuela_de_2024
[2] Porozumienia z Barbadosu stawiają Wenezuelę na wyboistej drodze do zaciekłych sondaży.
https://www.crisisgroup.org/latin-america-caribbean/andes/venezuela/barbados-deal-sets-venezuela-rocky-path-competitive-polls
[3]Zatwierdzenie wyników wyborów przez wenezuelski Sąd Najwyższy
https://www.pap.pl/aktualnosci/sad-najwyzszy-wenezueli-zatwierdzil-oficjalne-wyniki-wyborow-opozycja-odrzuca
[4]Wenezuela: totalitarny zwrot Maduro.
https://www.gisreportsonline.com/r/venezuela-maduro/
[5]Wenezuelska opozycja protestuje w związku z przeciąganiem się sporu wyborczego
https://www.reuters.com/world/americas/venezuelan-opposition-protests-election-dispute-drags-2024-08-17/
[6] Chronologicznie uporządkowane wystąpienia w reakcji na sfałszowane wybory
https://en.wikipedia.org/wiki/2024_Venezuelan_protests#31_July:_Detainees_increase
[7]Walki na ulicach. Co dzieje się w Wenezueli?
https://www.youtube.com/watch?v=PHMF7bXfDV8&t=556s
[8]Surowa rzeczywistość: sankcje wobec wenezuelskiego przemysłu naftowego
https://www.youtube.com/watch?v=lwcB4Z9jwGA
[9] Przywódca opozycji Gonzalez twierdzi, że został zmuszony do podpisania listu akceptującego orzeczenie sądu w sprawie zwycięstwa Maduro
https://www.reuters.com/world/americas/venezuelas-gonzalez-says-he-was-forced-sign-letter-accepting-court-ruling-maduro-2024-09-18/
[10] Historia relacji Kolumbijsko-Wenezuelskich
https://en.wikipedia.org/wiki/Colombia–Venezuela_relations
[11] Edmundo Gonzalez twierdzi, że został zmuszony do podpisania dokumentu, uznającego zwycięstwo Maduro
https://www.theguardian.com/world/2024/sep/18/venezuela-maduro-election-opposition-leader
[12] Brazylia i Kolumbia omawiają sytuację Wenezueli
https://www.reuters.com/world/americas/lula-petro-discuss-venezuela-situation-wednesday-sources-say-2024-08-14/
[13] Krytyka Brazylii i Hiszpanii dotycząca działań Maduro
https://www.japantimes.co.jp/news/2024/09/25/world/politics/brazil-spain-criticism-maduro/
[14] Parlament Europejski uznaje przeciwnika Maduro za zwycięzcę w wyborach prezydenckich
https://www.dw.com/en/eu-parliament-recognizes-maduro-rival-as-venezuela-president/a-70276261
[15] Stany Zjednoczone i Brazylia proponują nowe nowe wybory w Wenezueli, pomimo sprzeciwu rządu i opozycji
https://www.reuters.com/world/americas/brazils-lula-says-new-election-could-be-solution-venezuela-crisis-2024-08-15/
[16] Prezydent Lula twierdzi, że rząd Wenezueli ma autorytarne konotacje
https://www.reuters.com/world/americas/venezuelan-government-has-authoritarian-bias-says-brazils-lula-2024-08-16/
[17] Wzajemne ciosy. Argentyna nakazuje aresztowanie Maduro, Wenezuela prezydenta Mileia
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wzajemne-ciosy-Argentyna-nakazuje-aresztowanie-Maduro-Wenezuela-prezydenta-Mileia-8817290.html
[18] Sankcje USA wymierzone w Wenezuelę: oś czasu
https://venezuelanalysis.com/infographics/15301/
[19]Dlaczego wenezuelska gospodarka się skurczyła?
https://www.economicsobservatory.com/why-did-venezuelas-economy-collapse
[20] PDVSA – historia koncernu naftowego
https://www.reuters.com/markets/commodities/venezuelas-oil-exports-climb-four-year-high-august-2024-09-05/
[21] Carsylia Rodriguez – prezes wenezuelskiego Sądu Najwyższego
https://en.wikipedia.org/wiki/Caryslia_Rodríguez
[22] Nakaz Aresztowania przywódcy Wenezueli. Wśród zarzutów porwania, tortury i zabójstwa.
https://www.pap.pl/aktualnosci/nakaz-aresztowania-przywodcy-wenezueli-wsrod-zarzutow-porwania-tortury-i-zabojstwa

Artykuł Powyborcza rzeczywistość Wenezueli. Polityka wewnętrzna, zagraniczna oraz sytuacja gospodarcza kraju pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Co problemy gospodarcze Państwa Środka oznaczają dla Zachodu? /co-problemy-gospodarcze-panstwa-srodka-oznaczaja-dla-zachodu/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=co-problemy-gospodarcze-panstwa-srodka-oznaczaja-dla-zachodu Sat, 15 Jun 2024 19:27:01 +0000 /?p=3468 Od czasu ponownego otwarcia się na świat w 1978 r. Chiny przez dziesięciolecia były jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w historii. Chińskie PKB w latach 1991-2011 rosło średniorocznie o 10,5% dzięki modelowi rozwojowemu opartemu na eksporcie dóbr i podwykonawstwie produkcji przemysłowej dla państw rozwiniętych. Pasmo sukcesów gospodarczych, wzrost jakości życia ludności oraz wzrost znaczenia […]

Artykuł Co problemy gospodarcze Państwa Środka oznaczają dla Zachodu? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Od czasu ponownego otwarcia się na świat w 1978 r. Chiny przez dziesięciolecia były jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w historii. Chińskie PKB w latach 1991-2011 rosło średniorocznie o 10,5% dzięki modelowi rozwojowemu opartemu na eksporcie dóbr i podwykonawstwie produkcji przemysłowej dla państw rozwiniętych. Pasmo sukcesów gospodarczych, wzrost jakości życia ludności oraz wzrost znaczenia Chin na arenie międzynarodowej stanowiły silny mandat dla Komunistycznej Partii Chin, która zarządzała krajem przy pomocy mieszanki ustrojów socjalistycznych i rynkowych.

Autor: Marceli Hązła

Zaczęło się to jednak powoli zmieniać od czasu objęcia władzy przez Xi Jinpinga, który z biegiem lat centralizował władzę w swoich rękach oraz przyjmował coraz bardziej nacjonalistyczną retorykę. Ekspansja gospodarcza Chin spowolniła w trakcie jego rządów, a średnioroczny wzrost PKB w latach 2011-2021 spadł do 6,7%. W szczególności ostatnie lata uwidoczniły narastające problemy związane z konsolidacją władzy w rękach Przewodniczącego ChRL. W następstwie pandemii COVID-19, wojny w Ukrainie i niekorzystnej koniunktury, od połowy 2023 r. zaczynają więc uwidaczniać się coraz liczniejsze strukturalne problemy chińskiej gospodarki, co może przyczynić się do narastania niezadowolenia wśród społeczeństwa oraz do spadku lojalności członków KPCh wobec Xi Jinpinga:

  1. Rynek nieruchomości (stanowiący niemal 30% chińskiego PKB) załamał się po nieprzerwanym 20-letnim boomie. Według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wzrost gospodarczy Chin będzie spowalniał przez całą trzecią dekadę XXI w., spadając z 5% w 2024 r. do 3,4% w 2028 r.
  2. Samorządy lokalne i rząd centralny mają bardzo wysoki poziom zadłużenia (stosunek łącznego długu publicznego i prywatnego do PKB kraju wyniósł na koniec 2023 r. 287,8%, co jest drugą po Japonii najwyższą wartością na świecie), a koszty jego obsługi oznaczają rosnące problemy dla decydentów politycznych. W konsekwencji niektóre miasta nie są już w stanie spłacać swoich długów i muszą ograniczać podstawowe usługi lub zmniejszać świadczenia medyczne dla seniorów.
  3. Inwestycje zagraniczne: W Q3 2023 r. po raz pierwszy w historii publikowania danych finansowych kraju inwestorzy zagraniczni dokonali dezinwestycji w Chinach o łącznej wartości 11,8 mld $, co może oznaczać rozpoczęcie trendu odpływu kapitału zagranicznego z kraju i znacząco obniżyć pozycję konkurencyjną chińskiej gospodarki.
  4. De-risking w UE: Od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę państwa członkowskie UE dostrzegają rosnącą potrzebę większego uniezależnienia gospodarczego od dostaw z krajów o wysokim poziomie dystansu geopolitycznego (tzw. de-risking). Otwarcie podkreślają, że dotychczasowy model współpracy z Chinami (ponad 400 mld $ deficytu handlowego) będzie musiał być zrewidowany i doprowadzony do bardziej zrównoważonej formy.
  5. Spowolnienie gospodarcze i niekorzystne perspektywy dalszego rozwoju kraju przekładają się także na rosnące niezadowolenie klasy średniej, która od lat stanowiła główny obszar zainteresowań Xi Jinpinga (dążącego do osiągnięcia kraju „umiarkowanego dobrobytu” z „bogacącą się klasą średnią”). Chińczycy żyjący w dużych miastach (zwłaszcza młodzi) z coraz większym sceptycyzmem podchodzą do modelu pracy „996” (od 9 rano do 9 wieczorem, 6 dni w tygodniu), przy stosunkowo niskich płacach. Co najmniej 20% Chińczyków w wieku 16-24 lat jest bezrobotnych (czyli nawet 30 mln osób) – skłoniło to KPCh do zaprzestania publikacji danych dotyczących bezrobocia, by nie pogarszać nastrojów społecznych.
  6. Tang ping: Od czasu wybuchu pandemii COVID-19 można było zaobserwować trend społeczny tang ping oznaczający „leżenie na płasko” – była to forma łagodnego protestu przeciwko kulturze przepracowania, a także rosnącej inwigilacji ze strony rządu. Jednakże obecnie protesty coraz częściej eskalują do poziomu realnych strajków – w 2022 r. odnotowano ich ponad 750, a do końca 3Q 2023 aż 900.

Wszystkie te problemy wymuszają reakcję ze strony chińskich władz, która przebiega dwutorowo. Z jednej strony starają się one zmobilizować aparat partyjny i społeczeństwo, używając nowych haseł, propagandy sukcesu oraz cedując odpowiedzialność za niepowodzenia na kraje Zachodu:

  1. Bezpieczeństwo państwa: Centralnym punktem nowej narracji KPCh nie jest już „społeczeństwo umiarkowanego dobrobytu” i kwestie gospodarcze, ale szeroko rozumiane bezpieczeństwo państwa. Dla obywateli będzie to oznaczało konieczność wyrzeczeń na rzecz wspólnego dobra i akceptację niższego tempa wzrostu dochodów. Do 2027 r. mają zostać osiągnięte zbrojeniowe cele modernizacyjne, rozbudowa potencjału naukowo-technologicznego i zwiększenie niezależności Chin w tej dziedzinie.
  2. Postępowania antykorupcyjne: Coraz częściej jako polityczne narzędzie dyscyplinarne wykorzystuje się postępowania antykorupcyjne, w wyniku których represje spotykają elity biznesowe i wyższych urzędników (na szczeblu wiceministra lub wyższym, lub tych o wysokiej randze w kluczowych sektorach). W 2023 r. ich liczba osiągnęła rekordowe 45 przypadków, rosnąc z 32 w 2022 r.
  3. Antyzachodnia retoryka: Xi Jinping wezwał także społeczeństwo do „historycznej cierpliwości” oraz zintensyfikował antyzachodnią retorykę, podkreślając nadmierny materializm ustroju kapitalistycznego, negatywny wpływ „hegemonii USA” na rozwój społeczno-gospodarczy Chin oraz wzywając do mobilizacji społeczeństwa do wykrywania zagrożeń dla państwa. W tym celu zaktualizowano ustawę antyszpiegowską, która rozszerza kompetencje władz do inwigilacji – mogą one teraz uzyskać dostęp do wiadomości e-mail i mediów społecznościowych osób fizycznych oraz przedsiębiorstw.
  4. Status Tajwanu: Pod koniec 2023 r. można było także zaobserwować zaostrzenie retoryki dotyczącej statusu Tajwanu w związku z tamtejszymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Podczas przemówienia noworocznego Xi Jinping podkreślał, że Tajwan i Chiny z pewnością się zjednoczą. Według tajwańskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, w 4Q 2023 Chiny wysłały dziesiątki samolotów wojskowych i okrętów wojennych w pobliże Tajwanu, chcąc zademonstrować swoje zdolności do naruszania przestrzeni powietrznej wyspy.

Z drugiej strony chińscy decydenci wydają się być świadomi potencjalnych zagrożeń wynikających z całkowitej izolacji Chin na arenie międzynarodowej i starają się przynajmniej częściowo równoważyć centralizację władzy za pomocą symbolicznych gestów sugerujących chęć kontynuacji współpracy z Zachodem:

  1. Łagodzenie kontroli przepływu kapitału: We wrześniu 2023 r. chiński rząd złagodził kontrolę przepływu kapitału w dwóch największych miastach kraju – Pekinie i Szanghaju – aby umożliwić obcokrajowcom swobodny przepływ pieniędzy do i z Chin. Polityka ta ma na celu przyciągnięcie inwestycji zagranicznych w celu „zbudowania otwartej gospodarki”.
  2. China International Import Expo (CIIE): W listopadzie 2023 r. na wydarzeniu China International Import Expo (CIIE) dołożono starań, by przedstawiać Chiny jako otwarty rynek, chętny poprawić więzi handlowe z partnerami zagranicznymi. Na tę edycję CIIE wysłano także największe w historii delegacje ze Stanów Zjednoczonych i Australii, co może sugerować chęć poprawy stosunków handlowych po okresie wojny handlowej.
  3. Spotkania z przedstawicielami biznesu: Od Q4 2023 r. chińscy urzędnicy wyższego szczebla, w tym szefostwo Ludowego Banku Chin czy sam Xi Jinping, regularnie spotykają się z czołowymi przedstawicielami biznesu, takimi jak CEO Apple, Microsoftu, JP Morgan, Tesli i HSBC, zobowiązując się do dalszego otwarcia branży finansowej i „optymalizacji” środowiska operacyjnego dla firm zagranicznych.


Można więc skonkludować, że po kilku dekadach prężnego wzrostu gospodarka Chin znalazła się na rozdrożu. Choć KPCh nadal stara się zachować pozory chęci współpracy z krajami Zachodu, to można podejrzewać, że Xi Jinping w przewidywalnej przyszłości będzie kontynuował dotychczasową politykę konsolidacji władzy. W krótkim okresie zapewni mu to zwiększoną zdolność do prowadzenia polityki wewnętrznej i trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym jego pozycja byłaby zagrożona. Wynika to zarówno z braku realnych przeciwników politycznych, których zwalczał on na przestrzeni poprzednich dwóch kadencji, ale także z kultury konfucjańskiej głęboko zakorzenionej w chińskim społeczeństwie, które pomimo rosnącego ostatnimi czasy niezadowolenia i rosnącej liczby strajków w zakładach pracy nie ma predyspozycji do wywierania realnego wpływu na krajowe władze czy też oddolnych rewolucji.

Odrębną kwestię stanowi jednak dłuższa perspektywa. Strukturalne problemy chińskiej gospodarki narastające przez dekady będą coraz trudniejsze do ukrycia i doraźnego rozwiązania. Centralizacja władzy negatywnie wpłynie na potencjał rozwojowy państwa, a kontrola nad sferą naukową ograniczy potencjał chińskiej gospodarki do innowacyjności i zdolności do skutecznego konkurowania z Zachodem. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza, przekładająca się na negatywne postrzeganie szefów lokalnych struktur partii, będzie tym samym oznaczać osłabienie pozycji samego Xi Jinpinga w KPCh, co może przyczynić się do kryzysu władzy.

Kryzys wewnętrzny grożący pozycji Xi Jinpinga wewnątrz KPCh wbrew pozorom nie byłby jednak korzystnym scenariuszem dla państw Zachodu. W razie zagrożenia zdolności Xi Jinpinga do kontroli aparatu partyjnego nie można wykluczyć skokowej eskalacji napięć wokół Tajwanu. Dotychczasowe plany KPCh wobec Tajwanu pozostają bowiem aktualne – do 2049 r. ma nastąpić pojednanie Chin kontynentalnych z tą „zbuntowaną prowincją”, nie wykluczając także opcji siłowej.

Dlatego też w interesie Zachodu leży kontynuacja współpracy z Chinami i nie dopuszczenie do ich całkowitej izolacji i zapaści gospodarczej. Należy oczywiście zminimalizować ryzyko łańcuchów dostaw i rozważyć częściowe wycofanie produkcji z Państwa Środka – w szczególności w strategicznych sektorach, takich jak energetyka, OZE czy zaawansowana elektronika – ale chińskie przewagi konkurencyjne obejmujące dostęp do ogromnego zasobu siły roboczej, infrastruktury, sieci dostawców i największego rynku zbytu na świecie gwarantują im ważne miejsce w globalnych łańcuchach wartości w dającej się przewidzieć przyszłości – z czego Zachód wciąż powinien korzystać.

Źródła:

[1] He, Laura. „China’s economy had a miserable year. 2024 might be even worse”, CNN Business, 29 December 2023, https://edition.cnn.com/2023/12/27/economy/china-economy-challenges-2024-intl-hnk/index.html
[2] Truitt, Jack Stone. „China’s economy is headed for slower growth, IMF says”, Nikkei Asia, 2 February 2024, https://asia.nikkei.com/Economy/China-s-economy-is-headed-for-slower-growth-IMF-says
[3] Yining, Xia & Wei, Han. „China’s debt-to-GDP ratio climbs to record 287.8% in 2023”, Nikkei Asia, 30 January 2024, https://asia.nikkei.com/Spotlight/Caixin/China-s-debt-to-GDP-ratio-climbs-to-record-287.8-in-2023
[4] He, Laura. „Chinese cities are struggling to pay their bills as ‘hidden debts’ soar”, CNN Business, 1 February 2023, https://edition.cnn.com/2023/01/31/economy/china-local-governments-basic-services-debt-crisis-intl-hnk/index.html
[5] Hale, Erin. „After bumpy recovery, China’s economy faces serious headwinds in 2024”, AlJazeera, 22 December 2023, https://www.aljazeera.com/economy/2023/12/22/after-bumpy-recovery-chinas-economy-faces-serious-headwinds-in-2024
[6] Brzozowski, Alexandra. „In China, EU leaders confront Beijing on trade imbalance, Russia ties”, Euractiv, 7 December 2023, https://www.euractiv.com/section/eu-china/news/in-china-eu-leaders-confront-beijing-on-trade-imbalance-russia-ties/
[7] He, Laura. „China stops releasing youth unemployment data after it hit consecutive record highs”, CNN Business, 18 August 2023, https://edition.cnn.com/2023/08/14/economy/china-economy-july-slowdown-intl-hnk/index.html
[8] Przychodniak, Marcin. „Bezpieczeństwo ważniejsze od dobrobytu. Polityczne konsekwencje problemów gospodarczych ChRL”, Biuletyn PISM 2760, nr 139 (2023), s. 1-2.
[9] Przychodniak, Marcin. „XX zjazd KPCh. Dominacja Xi Jinpinga i nacisk na bezpieczeństwo ChRL”, Komentarz PISM, nr 135 (2022), s. 1-2.
[10] Wong-Pool, Andy. „Xi’s Anti-Corruption Campaign Risks Long-Term Destabilization in China”, Stratfor, 8 January 2024, https://worldview.stratfor.com/article/xis-anti-corruption-campaign-risks-long-term-destabilization-china
[11] Plavevski, Alex. „China’s new anti-espionage law is sending a chill through foreign corporations and citizens alike”, The Conversation, 27 September  2023,
https://theconversation.com/chinas-new-anti-espionage-law-is-sending-a-chill-through-foreign-corporations-and-citizens-alike-212010
[12] Yang, William. „China Ramps Up Intimidation Campaign Ahead of Taiwan Election”, VOA News, 3 January 2024, https://www.voanews.com/a/china-ramps-up-intimidation-campaign-ahead-of-taiwan-election/7424691.html
[13] He, Laura. „China relaxes capital controls to entice badly needed foreign investment”, CNN Business, 22 September 2023, https://edition.cnn.com/2023/09/22/economy/china-loosens-capital-controls-intl-hnk/index.html
[14] Huld, Arendse. „China International Import Expo 2023 – Trade, Policy, and Business Opportunities”, China Briefing, 7 November 2023, https://www.china-briefing.com/news/ciie-2023-us-china-trade-policy-business-opportunities/
[15] Kalwasiński, Maciej. „Paradise lost? Falling foreign investments in China”, Centre for Eastern Studies, 10 January 2024, https://www.osw.waw.pl/en/publikacje/osw-commentary/2024-01-10/paradise-lost-falling-foreign-investments-china

Artykuł Co problemy gospodarcze Państwa Środka oznaczają dla Zachodu? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Czy Krzemowa tarcza jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Tajwanu? /czy-krzemowa-tarcza-jest-zagrozeniem-dla-bezpieczenstwa-tajwanu/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czy-krzemowa-tarcza-jest-zagrozeniem-dla-bezpieczenstwa-tajwanu Sun, 12 May 2024 11:30:50 +0000 /?p=3378 Współczesna era cyfrowa nie byłaby możliwa bez kluczowych komponentów, jakimi są półprzewodniki. Prawdziwą siłą napędową rewolucji technologicznej stały się te małe, lecz niezwykle istotne elementy, które dominują w każdym aspekcie naszego życia. Od smartfonów i samochodów po zaawansowane platformy wojskowe — półprzewodniki są nieodłączną częścią naszej codzienności. W trakcie pandemii Covid-19 oraz zamknięcia gospodarek Azji […]

Artykuł Czy Krzemowa tarcza jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Tajwanu? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Współczesna era cyfrowa nie byłaby możliwa bez kluczowych komponentów, jakimi są półprzewodniki. Prawdziwą siłą napędową rewolucji technologicznej stały się te małe, lecz niezwykle istotne elementy, które dominują w każdym aspekcie naszego życia. Od smartfonów i samochodów po zaawansowane platformy wojskowe — półprzewodniki są nieodłączną częścią naszej codzienności. W trakcie pandemii Covid-19 oraz zamknięcia gospodarek Azji Północno-Wschodniej doświadczyliśmy, jak ważną rolę odgrywają półprzewodniki w dzisiejszej globalnej ekonomii.

Autor: Michał Malak

Przerwy w dostawach tych czołowych komponentów wywołały kryzysy w różnych sektorach, wykazując bezpośrednią zależność między produkcją półprzewodników a funkcjonowaniem całych gałęzi przemysłu. Półprzewodniki są fundamentalnymi komponentami w procesorach, układach graficznych (GPU) i innych zaawansowanych układach scalonych, które są niezbędne do działania technologii AI. AI wykorzystuje intensywne obliczeniowo algorytmy do analizy danych i podejmowania decyzji, co wymaga ogromnej mocy obliczeniowej, którą zapewniają zaawansowane układy półprzewodnikowe.

 

Kluczowy dla produkcji półprzewodników jest Tajwan, który odgrywa dominującą rolę na światowej scenie. Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC) dzięki dalekowzrocznej inwestycji ze strony rządu i społeczności naukowej Tajwanu w latach 80. dzisiaj jest liderem w tej dziedzinie, a wysoki poziom zaawansowania technologicznego oraz efektywna produkcja sprawiają, że Tajwan jest niekwestionowanym centrum produkcji półprzewodników odpowiadającym za ponad 50% produkcji wszystkich półprzewodników na świecie i ponad 90% produkcji tych najbardziej zaawansowanych. Koncepcja „Krzemowej Tarczy” odnosi się do zależności Chin od Tajwanu w kontekście produkcji półprzewodników oraz strategii bezpieczeństwa ekonomicznego. Chiny, jako jedno z największych państw producentów i konsumentów półprzewodników, są silnie zależne od importu tych komponentów, głównie z Tajwanu.

W 2020 Chiny importowały urządzenia półprzewodnikowe o wartości 350 miliardów dolarów — dwa razy więcej niż import ropy za tamten rok. W 2021 Chińska produkcja wzrosła o 33%, ale import też wzrósł o 23,6% do 432 miliardów dolarów. Chiny są w stanie wyprodukować tylko około 6% półprzewodników, jakie potrzebują do swojego przemysłu. I polegają w większości na TSMC na pokrycie 70% deficytu swojej produkcji. Z tego 10% TSMC produkuje w Chinach w fabrykach w Szanghaju i Nankin, a pozostałe 60% produkuje w Tajwanie. Ta nierównowaga powoduje, że Chiny są zmuszone polegać głównie na dostawach z Tajwanu, aby zaspokoić swoje potrzeby, a TSMC odgrywa tu arcyważną rolę.

Krzemowa Tracza symbolizuje strategiczną zależność Chin od Tajwanu w zakresie półprzewodników. Bezpośredni atak na Tajwan miałby katastrofalne skutki dla chińskiej gospodarki, ponieważ naruszyłby łańcuch dostaw półprzewodników, na których opiera się wiele zaawansowanych sektorów przemysłowych w Chinach. Ta zależność stawia Tajwan w strategicznie dobrej pozycji, co sprawia, że tajwański przemysł półprzewodników jest nazywany „tajwańskim silicon shield” – tarczą chroniącą przed ewentualnymi agresywnymi działaniami z zewnątrz. W ten sposób koncepcja Krzemowej Traczy ilustruje, jak zależność gospodarcza między Chinami a Tajwanem ma istotne konsekwencje dla stabilności regionalnej strategii bezpieczeństwa narodowego. Konflikt zbrojny w Cieśninie Tajwańskiej nie dotknąłby wyłącznie Chin i Tajwanu, a cały świat, ze względu na rolę tajwańskich chipów dla globalnego przemysłu. W słowach sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych Antony’ego Blinkena: „kryzys między Chinami a Tajwanem dotknąłby dosłownie każde państwo na ziemi”.

Zależność USA i reszty świata od urządzeń półprzewodnikowych z Tajwanu jest fundamentalnym czynnikiem, który wpływa na ich trwałe zainteresowanie zapewnieniem bezpieczeństwa Tajwanowi. To nie tylko kwestia ekonomiczna, ale także strategiczna i geopolityczna. USA, jako hegemon globalny, ma interes w utrzymaniu stabilności na arenie międzynarodowej, a inwazja Chin na Tajwan miałaby potencjalnie katastrofalne skutki dla globalnej produkcji półprzewodników i gospodarki światowej. Raport opublikowany przez Bloomberga wskazuje na plany Pentagonu dotyczące ewentualnego bombardowania fabryk TSMC w przypadku chińskiej inwazji na Tajwan, co ilustruje jak, poważnie Stany Zjednoczone traktują tę kwestię. Zniszczenie fabryk TSMC miałoby na celu uniemożliwienie Chinom przejęcia tej kluczowej technologii półprzewodnikowej i zapobieżenie dominacji Chin w dziedzinie zaawansowanych technologii.

Dla USA niebezpieczeństwo utraty dostępu do tajwańskich półprzewodników oznaczałoby nie tylko poważne zakłócenie własnej gospodarki, ale także osłabienie ich pozycji jako światowego lidera technologicznego. Kontrola nad zaawansowaną produkcją półprzewodników jest niezbędna dla utrzymania przewagi konkurencyjnej w dziedzinie technologii, a utrata dostępu do tych komponentów mogłaby zahamować innowacje i rozwój w wielu sektorach gospodarki amerykańskiej.

Rywalizacja między Chinami a USA o technologię półprzewodników stwarza nowe wyzwania dla przemysłu półprzewodnikowego na Tajwanie. Narzucone przez USA sankcje doprowadziły do zwiększenia inwestycji przez Pekin w produkcję urządzeń półprzewodnikowych w Chinach. Pomimo tego, chińskie inwestycje w tej dziedzinie były dotąd ograniczone, a Chiny borykają się z niedoborem wykwalifikowanych pracowników.

Amerykański CHIPS and Science Act to ustawa, która zakłada inwestycje w krajową produkcję półprzewodników i stanowi kolejne wyzwanie dla Tajwanu. Inwestycje te idą w przeciwnym kierunku do dotychczasowego trendu, który zakładał dominację Tajwanu jako kluczowego producenta półprzewodników. Decyzja o budowie fabryki TSMC w Arizonie staje się centralną częścią tej strategii, co zwiększa konkurencję dla Tajwanu. Stany Zjednoczone, mimo swojej zaawansowanej technologii, nadal nie mają kultury ani doświadczenia w produkcji półprzewodników na taką skalę jak Tajwan. Jednakże długotrwałe inwestycje w krajową produkcję mają na celu zmianę tej sytuacji. Należy jednak zauważyć, że proces rozbudowy infrastruktury i zdobycie odpowiednich umiejętności technicznych może potrwać wiele lat, zanim zostaną osiągnięte zadowalające rezultaty.

Te działania ze strony Chin i USA mogą stanowić zagrożenie dla pozycji Tajwanu w globalnej produkcji półprzewodników. Rosnąca konkurencja, zarówno zewnętrzna, jak i wewnętrzna, wymagać będzie od Tajwanu dalszego rozwoju i innowacji, aby zachować swoją pozycję jako lidera w tej dziedzinie. Jednakże, w obliczu tych wyzwań, Tajwan może również wykorzystać swoje doświadczenie, know-how i zaawansowaną technologię, aby przetrwać i nadal odgrywać istotną rolę w globalnym przemyśle półprzewodnikowym.

W związku z wyżej opisaną zaciekłą rywalizacją technologiczną między Chinami i USA zrozumiałe staje się zmartwienie wyrażane w wielu zachodnich publikacjach, takich jak Foreign Policy, dotyczące potencjalnych chińskich aspiracji wobec zajęcia Tajwanu w celu przejęcia najbardziej zaawansowanej technologii produkcji półprzewodników.

Półprzewodniki są kluczowym komponentem w wielu zaawansowanych systemach wojskowych, komunikacyjnych czy infrastrukturalnych. Przejęcie kontroli nad produkcją półprzewodników na Tajwanie mogłoby dać ChRL możliwość kontroli nad dostawami i wpłynięcia na strategię bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i innych państw.

Jednakże istnieje kilka czynników, które sprawiają, że scenariusz chińskiej inwazji na Tajwan w celu przejęcia produkcji półprzewodników jest mało prawdopodobny. Po pierwsze, potencjalne katastrofalne skutki dla chińskiej gospodarki i stabilności globalnej sprawiają, że taka agresywna akcja byłaby ryzykowna i zniwelowałaby jakiekolwiek korzyści, jakie kontrola nad Tajwanem mogłaby przynieść Chinom. Po drugie, nawet w przypadku zajęcia Tajwanu, chińskie władze mogą napotkać trudności w wykorzystaniu zdobytych tajwańskich fabryk, ponieważ większość z produkowanych tam najmiększych (najbardziej zaawansowanych) półprzewodników jest projektowana przez przodujące amerykańskie firmy w dziedzinie półprzewodników: Apple, Google, Intel, AMD, Qualcomm i Nvidia.

W kontekście rosnących napięć międzynarodowych i coraz bardziej złożonej dynamiki geopolitycznej, obawy dotyczące ewentualnej chińskiej inwazji na Tajwan są zrozumiałe. Jednakże analiza czynników ekonomicznych sugeruje, że takie działanie byłoby obarczone znacznym ryzykiem i mogłoby przynieść więcej strat niż korzyści. Motywacje polityczne wydają się bardziej prawdopodobnym czynnikiem potencjalnej chińskiej agresji na Tajwan niż aspiracje ekonomiczne. Niemniej jednak, w obliczu tego potencjalnego zagrożenia, ważne jest, aby społeczność międzynarodowa utrzymywała czujność i podejmowała działania mające na celu zapewnienie stabilności i bezpieczeństwa w regionie Azji-Pacyfiku.

Źródła:

[1] Blanchard, Ben, Faith Hung, Kim Coghill, and Jamie Freed. 2024. “TSMC’s Q1 revenue rise beats market expectations on AI boom.” Reuters, April 10, 2024. https://www.reuters.com/technology/tsmc-says-q1-revenue-up-165-yy-2024-04-10/.
[2] Bogusz, Michał. 2023. “Krzemowa tarcza.” PRACE OSW 83 (LISTOPAD). https://www.osw.waw.pl/sites/default/files/Prace-OSW_Krzemowa-tarcza_net_2.pdf.
[3] Braw, Elisabeth. 2023. “Taiwan Needs Global Firms’ Help to Protect Its Economy From China.” Foreign Policy, May 8, 2023. https://foreignpolicy.com/2023/05/08/taiwan-china-supply-chains-national-security/.
[4] Chow, Peter r. 2016. “Taiwan in International Economic Relations.” Orbis 60(4) (August): 531-549.
[5] Cronin, Richard. 2022. “Semiconductors and Taiwan’s “Silicon Shield” • Stimson Center.” Stimson Center, August 16, 2022. https://www.stimson.org/2022/semiconductors-and-taiwans-silicon-shield/.
[6] Herzinger, Blake, and Jessica Drun. 2021. “U.S. Ditching Taiwan Commitments Is a Dead-End Idea.” Foreign Policy, May 3, 2021. https://foreignpolicy.com/2021/05/03/taiwan-policy-us-china-abandon/.
[7] Kelter, Frederik, and Michael Mazza. 2022. “Will Semiconductors and TSMC Save Taiwan or Endanger It?” Foreign Policy, November 9, 2022. https://foreignpolicy.com/2022/11/09/tsmc-taiwan-battle-semiconductors-water-resource-scarcity/.
[8] Neill, Alexander. 2023. “Will Taiwan’s Silicon Shield protect it from China?” GIS Reports, March 28, 2023. https://www.gisreportsonline.com/r/china-taiwan-silicon-shield/.
[9] Powers, Aidan. 2023. “Why the United States and Taiwan Don’t Agree on Semiconductor Policy, CHIPS Act.” Foreign Policy, February 17, 2023. https://foreignpolicy.com/2023/02/17/united-states-taiwan-china-semiconductors-silicon-shield-chips-act-biden/#.
[10] Shattuck, Thomas J. 2020. “Stuck in the Middle: Taiwan’s Semiconductor Industry, the U.S.-China Tech Fight, and CrossStrait Stability.” Orbis 65(1) (November): 101-117.
[11] Zheng, Sarah, and Cindy Wang. 2022. “No Need to Blow Up TSMC in China War, Taiwan Security Chief Says.” Bloomberg, października 12, 2022. https://www.bloomberg.com/news/articles/2022-10-12/no-need-to-blow-up-tsmc-in-china-war-taiwan-security-chief-says?embedded-checkout=true.

Artykuł Czy Krzemowa tarcza jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Tajwanu? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>