Archiwa iran | Forum Młodych Dyplomatów /tag/iran/ Kreujemy przyszłych liderów Sun, 05 May 2024 08:46:21 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Archiwa iran | Forum Młodych Dyplomatów /tag/iran/ 32 32 Konflikt Izraela z Iranem wychodzi z cienia – czemu Gaza to nie Sarajewo? /konflikt-izraela-z-iranem-wychodzi-z-cienia-czemu-gaza-to-nie-sarajewo/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=konflikt-izraela-z-iranem-wychodzi-z-cienia-czemu-gaza-to-nie-sarajewo Sun, 05 May 2024 08:42:42 +0000 /?p=3371 Od początku kwietnia nasila się konflikt pomiędzy Izraelem a Iranem. W odpowiedzi na atak na swoją ambasadę w Damaszku, Iran po raz pierwszy w historii zaatakował Izrael na jego terytorium. Przez kolejne kilka dni świat ogarnął strach przed eskalacją. Pomimo bezprecedensowej skali ataku Iranu zagrożenie szybko zniknęło. Można się było tego spodziewać. Interesy zewnętrznych mocarstw, […]

Artykuł Konflikt Izraela z Iranem wychodzi z cienia – czemu Gaza to nie Sarajewo? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Od początku kwietnia nasila się konflikt pomiędzy Izraelem a Iranem. W odpowiedzi na atak na swoją ambasadę w Damaszku, Iran po raz pierwszy w historii zaatakował Izrael na jego terytorium. Przez kolejne kilka dni świat ogarnął strach przed eskalacją. Pomimo bezprecedensowej skali ataku Iranu zagrożenie szybko zniknęło. Można się było tego spodziewać. Interesy zewnętrznych mocarstw, wzajemne zależności, wewnętrzne strategie państw i zmiana dynamiki relacji w regionie czynią scenariusz wybuchu szerszej wojny w regionie mało prawdopodobnym.

Autor: Olaf Piasta

Długotrwała, nie do końca zimna wojna 

Iran wystrzelił w stronę Izraela salwę, składającą się z około 300 dronów i rakiet. Dzięki wsparciu sojuszników Tel Awiwowi udało się jednak zestrzelić 99% z nich. Zachodni sojusznicy publicznie namawiali Izrael do potraktowania tak skutecznej obrony jako wystarczającego zwycięstwa i odpuszczenia odwetu. Ostatecznie ich apel zadziałał. Izrael ograniczył swoje plany, dokonując jedynie precyzyjnego uderzenia na cel wojskowy w okolicach Isfahanu. Tak ograniczona reakcja pozwoliła władzom w Teheranie na zignorowanie problemu i umożliwiła odejście od odpowiedzi, bez utraty twarzy.

Atak Iranu był bezpośrednią odpowiedzią na ostrzelanie konsulatu irańskiego w Syrii przez Siły Obronne Izraela. W efekcie ataku zginęło trzech generałów Al-Quds, odłamu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Izrael przeprowadził akcję, ponieważ Irańczycy odbywali spotkanie z przedstawicielami Islamskiego Dżihadu, organizacji działającej w Gazie, na którym miała być dyskutowana dalsza taktyka.

Nie był to obiekt na terenie Izraela, więc nie obowiązywało go prawo, nakazujące obrony jednostek dyplomatycznych po ich przyjęciu. Mimo tego, że atak miał miejsce na terytorium innego kraju, atak na jednostkę dyplomatyczną osłabia wizerunek celu. 

Mechanizm wzajemnych odwetów istnieje między Iranem a Izraelem od dawna. Irańczycy atakują Izraelskie jednostki w Syrii czy Iraku. W 2019 Izrael zabił dwóch irańskich żołnierzy w Syrii, wysadził biuro Hezbollahu w Libanie i zabił dowódcę wspieranej przez Iran bojówki w Iraku. W 2021 Iran porwał izraelski statek w cieśninie Ormuz. W odpowiedzi Izrael zabił głównego irańskiego fizyka jądrowego – Mohsena Fakhrizadeha. W 2022 Izrael dokonał zabójstwa Sayada Khodayeego, jednego z głównych dowódców irańskich Strażników Rewolucji. Wymiana ciosów między Iranem i Izraelem trwa nieustannie. Jej celem jest kontrola i obniżenie możliwości przeciwnika. Jedyne co jest nowe w obecnej sytuacji to to, że Iran po raz pierwszy zaatakował Izrael bezpośrednio na jego terytorium.

Zagrożenie konfliktem globalnym

Między nasileniem napięć między Izraelem a Iranem, a wybuchem szerszej wojny z zaangażowaniem sił zewnętrznych nie ma bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego. Wojny wybuchają z powodu woli politycznej, nie przypadków. Często obecnie w mediach można znaleźć porównanie obecnej sytuacji do tej sprzed pierwszej wojny światowej. Nierozsądny krok z którejś ze stron ma tworzyć podobne zagrożenie, co zabójstwo Franza Ferdinanda w Sarajewie. Porównanie do sytuacji sprzed 100 lat jest użyteczne, ale po to żeby uzasadnić, że dzisiaj nie stoimy nad przepaścią wojny. 

Przed pierwszą wojną światową największe światowe mocarstwa przygotowywały się do niej od dziesiątek lat. Plan Schliefena powstał prawie 10 lat przed wybuchem wojny. Co więcej, w kotle bałkańskim każdy kraj miał swojego patrona, gwarantującego bezpieczeństwo i zaangażowanie w przypadku ataku na któryś z krajów. Serbia miała Rosję, Turcy mieli Niemców a Bośnia Austrię. Na dzisiejszym Bliskim Wschodzie nie zachodzi żaden z tych czynników.

Mocarstwa zewnętrzne 

Choć w regionie istnieją sojusze, tylko Amerykańsko-Izraelski można uznać za pakt obronny. Waszyngton jednak wielokrotnie pokazywał, że zaangażowanie w konflikt na Bliskim Wschodzie, jest wbrew jego interesom. 

Waszyngton ma w perspektywie potencjalne starcie z Chinami o Tajwan. Indo-Pacyfik to jedyny region na globie, gdzie Amerykanie chcą się zaangażować w celu uzyskania zdobyczy politycznych. Ich zaangażowanie w pozostałych regionach świata ma charakter utrzymania swojej aktualnej pozycji i podtrzymania status quo. Z tego powodu to Tajwan jest najważniejszym centrum zainteresowania na najbliższe lata. Prawdopodobna wojna z Chinami będzie ogromnym wysiłkiem wojskowym, dlatego Amerykanie dążą do przegrupowania swoich jednostek i przeniesienia ich właśnie do regionu Indo-Pacyfiku.

Niechęć Amerykanów 

Najnowszy pakiet pomocy militarnej o wartości 93 miliardów dolarów dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu leżał w Kongresie przez kilka miesięcy. Powodem była argumentacja Republikanów, że nie podpiszą tej ustawy, dopóki Joe Biden nie podejmie poważniejszych kroków w celu ograniczenia migracji do USA od południa. Argument z polityki wewnętrznej zaważył na zaangażowaniu w pomoc swoim zewnętrznym sojusznikom. 

Konieczność wspierania Ukrainy nie wynika z przemyślanej strategii Amerykanów. Rosjanie, dokonując inwazji, narzucili USA konieczność obrony swoich interesów w Europie. Poparcie dla niej konsekwentnie maleje. Na linii Europa – Stany Zjednoczone nasilają się tarcia w ramach NATO. Wynikają właśnie z niechęci Amerykanów do utrzymania swojej pozycji jako głównego dawcy pomocy wojskowej w regionie, który dla nich traci wartość. 

Podobny trend, z mniejszym nasileniem, można zaobserwować na Bliskim Wschodzie. Choć wciąż pozostają największą siłą militarną Bliskiego Wschodu, wynika to ze spuścizny polityki lat “globalnej wojny z terroryzmem”, a nie obecnych interesów. Jedną z pierwszych decyzji administracji Bidena było wycofanie się z Afganistanu w 2021 roku. Sposób przeprowadzenia tej akcji – gwałtowny, nieprzemyślany i niebezpieczny – może zostać odebrany jako wyraz zmęczenia Amerykanów „wiecznymi wojnami” regionu.

Nawet bezpośrednio w odpowiedzi na obecnie trwający konflikt, Amerykanie pokazali wahanie i brak chęci do interwencji. Działania USA wobec milicji Huti z Jemenu przeszły 3 wyraźne etapy intensywności. Najpierw w październiku wysłali swoją flotę w okolice Izraela, jako wyraz wsparcia. Na tamtym etapie nie mieli jednak intencji brania udziału w bezpośrednich działaniach wojskowych. 

Dwa miesiące później powołana została koalicja Prosperity Guardian. W zamyśle miała to być operacja polegająca wyłącznie na ochronie statków i podjęciu akcji w przypadku ataku Hutich. Dopiero w lutym Amerykanie wraz z Brytyjczykami rozpoczęli ataki rakietowe na cele w Jemenie. Intensywność działań samych Hutich nie zmieniła się od października. Skalowanie reakcji może wskazywać na niechęć Amerykanów do działania w obszarze Bliskiego Wschodu.

Chiny

Chińczycy są największym na świecie importerem ropy i gazu ziemnego. Głównym źródłem dostaw jest Bliski Wschód. Większa eskalacja z uczestnictwem Iranu to ryzyko blokady cieśniny Ormuz. Przez tę cieśninę przepływa większość chińskiego importu z Arabii Saudyjskiej, Kataru czy Iranu.

Chińczycy byli bezpośrednio zaangażowani w zmniejszenie napięcia w regionie, angażując się jako mediator w rozmowach normalizacyjnych Iranu z Arabią Saudyjską. W reakcji na konflikt Izrael-Hamas chiński wysłannik zrobił tour po krajach Bliskiego Wschodu szukając potencjalnych możliwości podjęcia rozmów pomiędzy stronami. 

BRICS ma dla Pekinu szczególne znaczenie symboliczne, jako przeciwwaga dla Zachodnich struktur, takich jak G7.

W lipcu 2023 ogłosił rozszerzenie o 6 dodatkowych krajów. Trzy z nich to Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Iran.

Business as usual

Świat arabski przez pół roku od rozpoczęcia kryzysu w Gazie nie podjął żadnych działań, które mogłyby doprowadzić do eskalacji. Plany krajów arabskich odnośnie przyszłości dotyczą zawsze first day after – podjęcia działań po zakończeniu wojny. Ogólne wrażenie szerszej reakcji arabskiej to przeczekanie, a nie ingerencja.

Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn, które w 2020 roku podpisały Porozumienia Abrahamowe – wzajemne rozpoznanie dyplomatyczne Izraela – wprost odrzuciły możliwość cofnięcia tej decyzji jako odpowiedź na zbrodnie popełniane przez Izrael w Palestynie.

W zamyśle, to Arabia Saudyjska jest najważniejszym celem Porozumień Abrahamowych. Jej dołączenie miałoby większą wagę, jako największej siły gospodarczej całego Bliskiego Wschodu. Dzięki stonowanej reakcji Rijadu, ta perspektywa jest wciąż aktualna. 

Większość krajów arabskich bardziej obawia się działań Irańczyków, niż jest gotowe stanąć w obronie Palestyny. Iran swoimi działaniami osiągnął monopol na propagandowe działania w imieniu ludności Gazy, który teraz jednak działa na jego niekorzyść. Sytuacja w której mocne opowiedzenie się po stronie Palestyńczyków oznacza przejście pod egidę Teheranu, jest nieakceptowalna dla większości krajów Zatoki.

Wpływowe państwa Zatoki – Katar, ZEA, Arabia Saudyjska podjęły podobne do siebie reformy strukturalne. Zdefiniowały odejście od eksportu surowców jako najważniejszy cel na najbliższe lata. Wprowadzają ambitne projekty infrastrukturalne i społeczne – Vision 2030, Qatar National Vision 2030 czy Abu Dhabi 2030. Te projekty zakładają oparcie nowej gospodarki na rozwoju możliwości biznesowych i turystycznych, docelowo stając się hubami łączącymi Europę z Azją.

Wygaszanie konfliktów

Wojna w Jemenie jest najważniejszą proxy war pomiędzy Iranem a Arabią Saudyjską. Od kwietnia 2023 obowiązuje tam zawieszenie broni, które było dwukrotnie przedłużane. Pomimo tego, że w tym momencie już formalnie nie obowiązuje, konflikt nie wybuchł na nowo. Pomimo ataków grupy Huti, wewnętrznie w Jemenie nie doszło do żadnych większych starć pomiędzy walczącymi stronami. Polityczna wola ze strony zarówno Arabii Saudyjskiej jak i Iranu okazuje się mocniejsza niż niebezpieczeństwo eskalacji wywołane działaniami Hutich.

W Syrii reżim Baszszara al-Assada spotkał się z szerokim ostracyzmem w świecie arabskim. Podległa mu armia używała na własnych obywatelach broni chemicznej i biologicznej. Do 2021 w Syrii zginęło prawie 600 tysięcy cywili. W efekcie od 2012 roku Syria została zawieszona w prawach członka Ligi Arabskiej. Jej kontakty dyplomatyczne z otoczeniem ograniczyły się do Iranu i Kataru. Al-Assad nie dokonał żadnej zmiany polityki, jednak ze strony pozostałych krajów regionu zaistniała wola normalizacji. W 2021 minister spraw zagranicznych ZEA odwiedził Damaszek. W maju 2023 kraj został przywrócony do Ligi. 

Teheranu nie stać na eskalację 

Iran zaatakował Izrael ze względu na swoją politykę wewnętrzną, nie po wojskowe zdobycze. W Iranie ten atak został jako zamach na jego suwerenność. Ajatollahowie nie mogą tolerować wychodzenia na bezbronnych.

Suwerenność Iranu została zagrożona również atakiem Państwa Islamskiego w styczniu tego roku. W wyniku ataku zginęły 84 osoby, najwięcej od rewolucji islamskiej w 1979. Szyicki Iran uznaje sunnickie państwo islamskie za swojego egzystencjalnego wroga. Tematyka obrony przed terroryzmem jest centralna dla retoryki odnośnie polityki zagranicznej Iranu. Szerokie wsparcie dla Łuku oporu – Hamasu, Hezbollahu, Hutich, jednostek w Syrii i Iraku – jest przedstawiane irańskiej opinii publicznej jako niezbędne do obrony kraju przed zagrożeniami terrorystycznymi.

Skuteczność działań łuku oporu i zyskamy przez to rozgłos, to jedne z najważniejszych motywacji Iranu do przeprowadzenia ataku 13 kwietnja. Od wybuchu wojny 7. października, Iran walczył z Izraelem, tym samym realizując bardzo lukratywną politycznie sprawę popierania Palestyny, właśnie przez organizacje zewnętrzne. Działania, w szczególności Hutich na Morzu Czerwonym, okazały się zaskakująco skuteczne. Operacja przechwytywania i niszczenia statków okazała się na tyle skuteczna, że zmusiła Amerykanów do bezpośredniego włączenia się w zwalczanie Hutich, co w Stanach stanowiło ogromną kontrowersję. 

W efekcie, to różne bojówki zyskiwały posłuch i uznanie wśród osób popierających sprawę palestyńska, nie Iran. Zbytnie wybicie się na niezależność którejś z grup, stanowiłoby wielkie zagrożenie dla Iranu. Utracenie możliwości kontroli swojego najbliższego otoczenia mogłoby zadziałać destabilizująco dla sytuacji kraju. Bezprecedensowy bezpośredni atak terytorium Izraela z Iranu należy widzieć jako formę pokazania swojemu własnemu środowisku, że to wciąż Iran jest dominującą siłą. 

Warto zwrócić uwagę na samo przeprowadzenie ataku. Według źródeł Izrael został o wszystkim poinformowany na kilka dni wcześniej. Irańczycy pozostawali w stałym kontakcie z Amerykanami, za pośrednictwem Bahrajnu i Szwajcarii. Izraelska Żelazna Kopuła w zamyśle ma skuteczność poniżej 90%. W tym ataku, przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, Jordanii, Francji i Wielkiej Brytanii, zestrzelonych zostało 99% rakiet. W efekcie w wyniku wystrzelenia 300 rakiet, poważnie ranna została jedna osoba.

Irański szach

Znacznie ważniejsze od salwy z 13 kwietnia było to, co Iran zrobił wcześniej. Dzień przed wystrzeleniem rakiet Iran zatrzymał statek w cieśninie Ormuz. Statek był tylko jeden. Pretekstem do podjęcia działań było to, że był “połączony z Izraelem”.  Akcja została dokonana bez jednego strzału. Teheran miał jednak ważniejszy cel, niż zadanie Izraelowi dodatkowego ciosu.

Przez cieśninę Ormuz przepływa 20-30% światowego handlu ropą naftową. 70% trafia do Azji. Jeżeli jakiś ruch Iranu miał być prawdziwą eskalacją, to właśnie to.

Symbolika tego ruchu to najważniejszy fragment całej operacji Iranu. Przekaz jest jasny – mamy możliwość zablokowania dostaw gigantycznej ilości surowców. Możemy w ten sposób zaatakować cały świat, również Azję. To my kontrolujemy tę sytuację, to my będziemy podejmować decyzje, to my kontrolujemy eskalację konfliktu. Uważam również, że było to bezpośrednie nawiązanie do działań Hutich – Iran ma dostęp do ważniejszej cieśniny, którą może zablokować skuteczniej niż bojówki z Jemenu. Pokazał to już w 2018, kiedy przeprowadził kilka ataków w cieśninie Ormuz w związku z wycofaniem Stanów Zjednoczonych z porozumienia jądrowego.

Izrael nieprzewidywalny

Jedynym podmiotem który może chcieć eskalować konflikt, jest rząd Izraela. Dla kraju jakakolwiek szersza wojna będzie niekorzystna. Izrael ma potężną armię, która jednak w znacznej mierze polega na Amerykanach. W tej chwili Amerykanie coraz wyraźniej akcentują swoją chęć wycofania się z Bliskiego Wschodu. Najnowsza ustawa o pomocy wojskowej dla Izraela, dotychczas połączonej z pomocą dla Tajwanu i Ukrainy, leżała w Kongresie przez kilka miesięcy. Prezydent Biden coraz wyraźniej dawał znać, że Amerykanie nie mogą się zgodzić ze sposobem przeprowadzania akcji w Gazie. Choć Amerykanie przyszli na pomoc Izraelowi bezwarunkowo, ich cierpliwość i chęć wsparcia wyraźnie spada.

To jednak nie trafia do obecnego premiera Izraela, Benjamina Netanjahu. Są ku temu dwa powody. Po pierwsze, rozwinięcie konfliktu między Izraelem a Iranem, odciąga uwagę świata od sytuacji w Gazie. Izrael przygotowuje się do bardzo kontrowersyjnej operacji w Rafah. Z każdym kolejnym zabitym cywilem, poparcie dla akcji Tel Awiwu maleje. Drugi powód jest personalny i egoistyczny – uniknięcie więzienia. Aby to zrobić próbował już przepchnąć bardzo kontrowersyjną ustawę o izraelskim odpowiedniku Trybunału Konstytucyjnego. Nie udało się to. Niestety obecnie można uznać, że kolejnym narzędziem uniknięcia kary za oszustwa i korupcję, jest przedłużanie wojny, aby jak najdłużej pozostać na stanowisku i chronić się immunitetem. 

Izrael odpowiedział ograniczonym atakiem na bazę wojskową w Iranie. Atak był znacznie mniejszy niż się początkowo spodziewano. W grę wchodził atak na farmy jądrowe Iranu, zmasowany atak lotniczy czy zabójstwo czołowych przedstawicieli władzy przy użyciu wywiadu. Odpowiedź Izraela w tej formie należy odczytywać jako chęć ochłodzenia konfliktu. Najprawdopodobniej wynika to z woli obywateli, którzy naciskali na rząd aby ograniczył reakcję z szacunku do opinii sojuszników. 

Źródła:

[1] Arshad M. Idress A. Many Iranian options to retaliate against Israel, but all carry risk; Reuters, 3 kwietnia, 2024 https://www.reuters.com/world/middle-east/many-iranian-options-retaliate-against-israel-all-carry-risk-2024-04-03/
[2] Ayatollahi Tabaar M. Iran’s New Best Friends Foreign Affairs, 29 stycznia, 2024 https://reader.foreignaffairs.com/2024/01/29/irans-new-best-friends/content.html
[3] Bergman R., Fassihi F., Schmitt E., Entous A. and Pérez-Peña R Miscalculation Led to Escalation in Clash Between Israel and Iran New York Times, 17 kwietnia, 2024 https://www.nytimes.com/2024/04/17/world/middleeast/iran-israel-attack.html
[4] Kingsley P. Iran’s Strike on Israel Creates Military Uncertainty, Diplomatic Opportunity, New York Times, 15 kwietnia, 2024 https://www.nytimes.com/2024/04/15/world/middleeast/iran-israel-strike-diplomacy.html –  
[5] Mpoke Bigg M., Levenson M. Israeli Response to Iran Attack Seems Inevitable, Despite Allies’ Pleas, New York Times, 17 kwietnia, 2024 https://www.nytimes.com/2024/04/17/world/middleeast/israel-iran-attack-netanyahu.html –  ; 
[6] Yahya M. Israel’s Next Front?, Foreign Affairs, 24 kwietnia, 2024 https://www.foreignaffairs.com/israel/israels-next-front 

 

Artykuł Konflikt Izraela z Iranem wychodzi z cienia – czemu Gaza to nie Sarajewo? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Oaza utracona: irańsko-afgański konflikt o wodę /iransko-afganski-konflikt-o-wode/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=iransko-afganski-konflikt-o-wode Tue, 05 Dec 2023 15:14:23 +0000 /?p=2456 Na granicy Iranu oraz Afganistanu już od 150 lat tli się nierozwiązany konflikt polityczny, sięgający swoimi  korzeniami czasów kolonialnych. Wraz z postępującymi zmianami klimatu oraz degradacją środowiska  naturalnego coraz częściej wykracza on poza biura polityków oraz dyplomatów, grożąc przerodzeniem się  w otwarty konflikt zbrojny. Za przedsmak takiego rozwoju wydarzeń uznać można starcie między Talibami  oraz […]

Artykuł Oaza utracona: irańsko-afgański konflikt o wodę pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Na granicy Iranu oraz Afganistanu już od 150 lat tli się nierozwiązany konflikt polityczny, sięgający swoimi  korzeniami czasów kolonialnych. Wraz z postępującymi zmianami klimatu oraz degradacją środowiska  naturalnego coraz częściej wykracza on poza biura polityków oraz dyplomatów, grożąc przerodzeniem się  w otwarty konflikt zbrojny. Za przedsmak takiego rozwoju wydarzeń uznać można starcie między Talibami  oraz siłami Islamskiej Republiki Iranu w maju 2023 roku. Pomimo szybkiej deeskalacji, nagły wybuch walk  między Teheranem a Kabulem skutkował ofiarami śmiertelnymi po obu stronach. Kością niezgody jest coś,  co dla wielu z nas jest zasobem oczywistym i powszechnie dostępnym – woda. Irańsko-afgański spór o  zasoby jest jednym z najbardziej niepokojących przykładów ukazujących, że dostęp do wody coraz częściej staje się nie tylko źródłem życia, ale również punktem zapalnym globalnych napięć. Dlaczego jednak woda  odgrywa aż tak kluczową rolę dla mieszkańców irańsko-afgańskiego pogranicza i jak kształtowała ona  historię stosunków między oboma państwami? 

Autor: Radosław Binkiewicz

Kotlina Sistańska i jej znaczenie
Teatrem konfliktu jest obszar znany jako Kotlina Sistańska. Jest to rozległa depresja otoczona  nieurodzajnymi kamienistymi płaskowyżami oraz górami, które odgradzają ją od Zatoki Perskiej i Oceanu  Indyjskiego. Region znany jest jako jedno z najsuchszych miejsc na świecie. Opady są tu rzadkością – ich  roczna średnia wynosi zaledwie 100 mm, co jest wartością mniejszą niż na wielu obszarach Sahary. Kotlina 

w znacznej części pokryta jest więc pustynnymi piaskami. Jednym z najbardziej charakterystycznych  fenomenów regionu jest tak zwany „wiatr 120 dni”. Jest to bardzo regularny wiatr północny, wiejący 4  miesiące w roku (od maja do września) i znany ze swej intensywności. Może przekraczać nawet 100 km/h,  stanowiąc zagrożenie dla ludzi i zwierząt, tworząc burze piaskowe oraz znacząco zwiększając szybkość  parowania wody. Upalne lata występują wespół z zimami, podczas których temperatura potrafi spaść poniżej zera. 

Pomimo niezwykle trudnych warunków klimatycznych nie jest to jednak pozbawione życia pustkowie. Na  północnym wschodzie znajdują się szczyty Hindu Kuszu, odnogi Himalajów, z których do Kotliny Sistańskiej  spływają liczne rzeki i strumienie zasilane topniejącym górskim śniegiem. Najważniejszą z nich jest rzeka  Helmand – najdłuższa (licząca ponad 1150km długości) i najważniejsza z rzek Afganistanu. Swój bieg kończy  na granicy z Iranem rozległą śródlądową deltą. Tworzy ona unikalny system mokradeł i sezonowych jezior  zwany Oazą Hamun. W przeszłości, wraz z wiosennymi wylewami Helmandu, jeziora te łączyły się, tworząc 

razem większe Jezioro Hamun. Dzięki temu w ekstremalnie pustynnym klimacie powstał bogaty i  różnorodny ekosystem fauny i flory, będący przystanią dla wielu gatunków ptaków wędrownych. W 1975  roku obszar ten wpisany został w poczet miejsc ochrony przyrody konwencji ramsarskiej. Oaza znajduje  się w większości po irańskiej stronie granicy, afgański Helmand zapewnia jednak ponad 80% wody  dostępnej mieszkańcom regionu. Jest więc głównym gwarantem istnienia życiodajnej Oazy Hamun. 

Kotlina tworzy również krainę historyczno-geograficzną znaną jako Sistan. Jest to różnorodny etnicznie  obszar skupiony wokół biegu Helmandu oraz Oazy Hamun. Nierozerwalnie związany jest on z wodą. Sistan  ma dla Iranu oraz Afganistanu znaczenie zarówno historyczne, kulturowe jak i ekonomiczne. Jest to jedna  z kolebek cywilizacji na obszarze Wyżyny Irańskiej. W Oazie Hamun znajduje się między innymi Szahr-e  Suchte, mające ponad 5000 lat miasto z epoki brązu. Dzięki swojemu dostępowi do wody Sistan już od  czasów antycznych stanowił centrum agrokulturalne. Region kwitł dzięki rozległym i rozbudowywanym  przez tysiąclecia systemom irygacyjnym, młynom wodnym oraz tamom, które przekształciły jałowe pustkowie w żyzne pola uprawne. Dziedzictwo to widoczne jest w nazewnictwie. W języku staroperskim  Sistan znano jako Zaranka („kraina wody”), co stanowi źródło nazwy miasta Zarandż, stolicy afgańskiej  części Sistanu. Sama rzeka Helmand bierze swoją nazwę z języka awestyjskiego, oznaczając „[rzekę]  posiadającą tamy”. Region pełni także istotną rolę w irańskiej mitologii. Według Szahname, perskiego  eposu narodowego, to Sistan jest kolebką mitycznej dynastii Kejanidów, twórców irańskiej  mocarstwowości, oraz miejscem narodzin Rostama, irańskiego Herkulesa. Przez stulecia Jezioro Hamun  było celem pielgrzymek zaratusztrian, z jego wód wyłonić miał się bowiem saoszjant – mesjasz. 

Geneza konfliktu o wody Helmandu 
Na przestrzeni swojej długiej i burzliwej historii Sistan był częścią wielu imperiów. Bywał także rządzony  przez niezależnych władców lokalnych. W XVIII i XIX wieku o kontrolę nad Sistanem rywalizowali ze sobą  Kadżarowie, rządzący Iranem, oraz władająca Afganistanem dynastia Durranich. Z uwagii na wysoką  gęstość zaludnienia oraz wynikające z rozwiniętego rolnictwa walory ekonomiczne, Sistan był obszarem  strategicznie ważnym dla obu stron. Zabiegały one o lojalność i posłuszeństwo lokalnych wodzów  plemiennych, kilkakrotnie próbując również rozstrzygnąć konflikt za pomocą militarnej siły. Wojny  przebiegały jednak ze zmiennym szczęściem, ani Iranowi ani Afganistanowi nie udało się na stałe opanować  regionu. 

Sytuacja taka pchnęła rządzącego Iranem Naseroddin Szacha do zwrócenia się na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku o brytyjską mediację w sporze. Misja brytyjska, znana jako Sistańska Komisja Arbitracyjna (Sistan  Arbitration Commission), dotarła do regionu w 1872 roku – zakończyła swoją pracę rok później. Sistan  podzielony został między Iran oraz Afganistan, z niewielką częścią południa regionu włączoną w skład Indii  Brytyjskich (dzisiejszego Pakistanu). Postanowienia Komisji wyraźnie sprzyjały stronie irańskiej, po której  znalazła się większa i najgęściej zaludniona część Sistanu, łącznie ze znaczną porcją dolnego biegu  Helmandu. Strona afgańska niechętna była ratyfikacji umowy, jednak zgodziła się po otrzymaniu  kompensacji pieniężnej.  

Największym problemem postanowień Sistańskiej Komisji Arbitracyjnej był jednak rażący brak precyzji. Na papierze zdefiniowano blisko 300 kilometrów irańsko-afgańskiej granicy, nie wytyczono jej jednak w  terenie. Irańska oraz afgańska część Sistanu miały mieć zapewniony dostęp do „niezbędnego zaopatrzenia  w wodę do nawadniania”, odpowiedniego do ich wielkości oraz populacji. Nigdy nie ustalono jednak  dokładnie o jakich ilościach mowa. Nierozwiązana kwestia dzielenia między siebie wód rzeki Helmand,  szczególnie w czasach suszy, miała okazać się największym zarzewiem dalszych konfliktów. Co więcej, sama  granica przebiegała po linii niestabilnych rzek i jezior, zmieniających swój bieg i linię brzegową w zależności  od pory roku. Sytuacja taka generowała jedynie dalsze napięcia. Nie jest jasne, czy fiasko Sistańskiej Komisji  Arbitracyjnej wynikało z ignorancji brytyjskich oficieli oraz ich nieznajomości warunków lokalnych, czy była  to może przemyślana polityka, mająca na celu podsycanie irańsko-afgańskiego konfliktu, a przez to  kontynuację brytyjskich wpływów w regionie. 

Napięcia ponownie przerodziły się w kryzys w 1902 roku. W wyniku wielkiej suszy, która dotknęła wtedy  Sistan, doszło do zbrojnych potyczek między siłami irańskimi oraz afgańskimi, walczącymi o kontrolę nad  zasobami wodnymi. Brytyjczycy ponownie poproszeni zostali o pomoc, czego rezultatem było wysłanie  przez Londyn Sistańskiej Komisji Granicznej (Sistan Boundary Commission). Pracowała ona aż do 1905  roku. Komisja ta dokonała korekty irańsko-afgańskiej granicy: po stronie irańskiej pozostała większość Oazy  Hamun, Afganistan przejął natomiast kontrolę nad całą rzeką Helmand z wyjątkiem jej delty. Komisja  doprecyzowała także kwestię praw oraz obowiązków obu krajów w kwestiach dotyczących wody. Iran  dostał prawa do 1/3 wody Helmandu, oba państwa obarczone zostały także jednakową  odpowiedzialnością za właściwe zaopatrzanie wody do istniejących systemów irygacyjnych. 

Sistańska Komisja Graniczna również nie położyła jednak kresu konfliktowi. Ponownie zaognił się on w  latach 40. XX wieku, po tym jak Afganistan rozpoczął rozległe prace irygacyjne oraz tamotwórcze w  środkowym biegu Helmandu. Groziły one katastrofalnym ograniczeniem wody docierającej do irańskiej  części Sistanu. Podjęto próbę negocjacji bilateralnych, nie doprowadziły one jednak do zawarcia  satysfakcjonującego kompromisu. W 1951 roku rozwiązania sporu podjęła się neutralna Komisja Delty  Rzeki Helmand (Helmand River Delta Commission), która była złożona z reprezentantów Stanów  Zjednoczonych, Chile oraz Kanady. Zaproponowano wówczas dokładne obliczenia ilości wody, którą  Afganistan zobowiązany byłby zapewniać Iranowi każdego miesiąca, z uwzględnieniem różnic  wynikających ze zmiany pór roku. Zostały one chętnie zaakceptowane przez Afganistan. Strona irańska  odrzuciła je jednak argumentując, że zaproponowane ilości wody nie są wystarczające. 

Sytuacja taka trwała aż do 1973 roku. Otwarto wtedy kolejną turę negocjacji bilateralnych, które jeszcze  tego samego roku doprowadziły do zawarcia afgańsko-irańskiego traktatu o wodach rzeki Helmand  (Afghan-Iranian Helmand River Water Treaty). Postanowienia traktatu gwarantowały Iranowi większy  udział w wodach Helamndu w porównaniu do propozycji Komisji Delty Rzeki Helmand. Zezwalały stronie  irańskiej na ciągnięcie z rzeki 22 metrów sześciennych wody na sekundę, przewidując również możliwość  wykupu dodadkowych 4 metrów sześciennych w latach z normalnymi opadami. Podpisanie traktatu  zostało jednak opóźnione o 4 lata z powodu problemów politycznych wewnątrz Afganistanu. Doszło do  tego dopiero 5 czerwca 1977 roku. W ten właśnie sposób, jak się wydawało, trwający ponad wiek konflikt  został nareszcie rozwiązany.

Ostatnie dni oazy
Kolejne dekady miały okazać się jednak niezwykle ciężkie, zarówno dla obu sąsiednich państw jak i dla Oazy  Hamun. Zamach stanu w 1973 roku doprowadził do obalenia afgańskiej monarchii i ustanowienia republiki,  która sama dobiegła końca w wyniku komunistycznego przewrotu wojskowego w 1978 roku. W 1979 roku  w Iranie miejsce miała Rewolucja Islamska. Wkrótce potem Afganistan pogrążył się w serii wyniszczających  wojen. W tak niestabilnych warunkach politycznych afgańsko-irański traktat o wodach rzeki Helmand stał  się dokumentem czysto teoretycznym, jego przestrzeganie zależało zaś jedynie od dobrej woli sił  kontrolujących w danym momencie afgańskie tamy. 

Drastycznie pogorszyło to i tak już złą sytuację panującą w Oazie Hamun. Była ona spowodowana  nieefektywną polityką prowadzoną wobec sistańskich systemów irygacyjnych przez irańskie władze  lokalne. Wygątkowo tragiczne zaniedbanie miało miejsce w 1983 roku, kiedy to Irańska Kompania Rybacka  wprowadziła do jezior Oazy obce gatunki ryb. Pożarły one niemal wszystkie trzciny rosnące na mokradłach,  powodując ogromne zniszczenia w ekosystemie. Co więcej, dla znacznej części spośród setek tysięcy  afgańskich uchodźców, którzy uciekli z kraju, to właśnie irańska część Sistanu była ich pierwszą przystanią.  Wywarło to dodatkowy nacisk na szczuplejące zasoby wodne. 

Najbardziej druzgoczący cios spadł na Oazę Hamun w latach 1998-2001. Taliban zdecydował się wtedy na  zatrzymanie w afgańskich tamach ogromnych ilości wody, co współgrało z okresem straszliwej i  wieloletniej suszy. W wyniku tych czynników jeziora Hamun zanikły niemal całkowicie, podobnie jak  niegdyś obfite populacje ryb i ptaków. W ciągu zaledwie kilku lat zielona kraina zwana niekiedy  „spichlerzem Iranu” stała się słonym pustkowiem, co przypomina smutny los Morza Aralskiego. W reakcji  na wrogie działania Talibanu, a więc blokowanie dostępu do wody oraz zamordowanie przez Talibów w  1998 roku 11 irańskich dyplomatów, władze w Teheranie wysłały na granicę z Afganistanem 70 000  żołnierzy (a według niektórych źródeł nawet 200 000). Pełnoskalowej irańskiej inwazji uniknięto zaledwie  o włos. 

Kwestie ratowania Oazy Hamun, irańskiego dostępu do wód rzeki Helmand oraz afgańskich tam do dziś  pozostają kluczowymi elementami napiętych stosunków irańsko-afgańskich. Tymczasem sytuacja  klimatyczna w Kotlinie Sistańskiej pogarsza się z każdym rokiem. Jest to tym bardziej znamienne po  ponownym przejęciu przez Taliban władzy w Afganistanie w 2021 roku. W marcu 2021 roku strona  afgańska ukończyła również budowę kolejnej tamy, co spotkało się z ostrą reakcją Iranu. W lipcu 2022 roku  irański prezydent Ebrahim Raisi ostrzegł Taliban przed dalszym łamaniem postanowień traktatu z 1973  roku. Stwierdził również, że jego rząd „nie zawacha się dochodzić praw narodu [irańskiego] w żaden  dostępny sposób”. Dalsze napięcia doprowadziły 27 maja 2023 roku do walk na sistańskich przejściach  granicznych między Talibami a irańskimi strażnikami granicznymi. W ich wyniku zginęły co najmniej 2  osoby, kilka kolejnych zostało rannych. Incydent ten, połączony z widoczną nieskutecznością działań  dyplomatycznych, sugeruje możliwość dalszego zaogniania się konfliktu.

Źródła:

[1] Balland, „BOUNDARIES iii. Boundaries of Afghanistan”, Encyclopaedia Iranica,  https://www.iranicaonline.org/articles/boundaries-iii.
[2] Zeidan, „Sīstān”, Encyclopedia Britannica,  https://www.britannica.com/place/Sistan. 
[3]„Iran and Afghanistan dispute Helmand water rights as climate change deepens crisis”, France 24,   https://www.france24.com/en/asia-pacific/20230610-iran-and-afghanistan dispute-helmand-water-rights-as-climate-change-deepens-crisis.
[4] Dagres, „Iran and Afghanistan are feuding over the Helmand River. The water wars have no end in sight”, Atlantic Council,  www.atlanticcouncil.org/blogs/iransource/iran-afghanistan taliban-water-helmand/.
[5] Aman, „Water Dispute Escalating between Iran and Afghanistan”, Atlantic Council,  https://www.atlanticcouncil.org/wp-content/uploads/2016/09/Water_Dispute_Escalating_ between_Iran_and_Afghanistan_web_0830.pdf.
[6] J. Palmer-Moloney, „A Loss of Ecological Security: The Demise of the Sistan Basin”, New Security Beat,   www.newsecuritybeat.org/2022/04/loss-ecological-security-demise-sistan-basin/.
[7] Salami, „Taliban-Iran relations: From companionship to tension”, TRENDS Research and Advisory, https://trendsresearch.org/research.php?id=10&title=Taliban Iran_relations:_From_companionship_to_tension.

Artykuł Oaza utracona: irańsko-afgański konflikt o wodę pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>