Archiwa wybory | Forum Młodych Dyplomatów /tag/wybory/ Kreujemy przyszłych liderów Tue, 05 May 2026 20:48:55 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 /wp-content/uploads/2023/08/FMD-logo-2-100x100.png Archiwa wybory | Forum Młodych Dyplomatów /tag/wybory/ 32 32 “Up the RA, Nigel”, czyli kim jest lider brytyjskiej skrajnej prawicy? /up-the-ra-nigel-czyli-kim-jest-lider-brytyjskiej-skrajnej-prawicy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=up-the-ra-nigel-czyli-kim-jest-lider-brytyjskiej-skrajnej-prawicy Tue, 05 May 2026 20:45:45 +0000 /?p=9291 Nigel Farage i jego partia od ponad roku jest liderem brytyjskich sondaży. Choć  do kolejnych wyborów na Wyspach jeszcze ponad trzy lata, już dziś warto przyjrzeć się kim jest człowiek, który może zostać przyszłym premierem Wielkiej Brytanii.Autor: Bartosz RusselMa 62 lata i wychodzi na pełne zwolenników wiece do muzyki Eminema. Gdy rozbrzmiewa wers „Guess who’s […]

Artykuł “Up the RA, Nigel”, czyli kim jest lider brytyjskiej skrajnej prawicy? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Nigel Farage i jego partia od ponad roku jest liderem brytyjskich sondaży. Choć  do kolejnych wyborów na Wyspach jeszcze ponad trzy lata, już dziś warto przyjrzeć się kim jest człowiek, który może zostać przyszłym premierem Wielkiej Brytanii.

Autor: Bartosz Russel

Ma 62 lata i wychodzi na pełne zwolenników wiece do muzyki Eminema. Gdy rozbrzmiewa wers „Guess who’s back”, młodsi wyborcy mogą mieć wrażenie, że trwa właśnie jego polityczny renesans. Choć on sam może próbować tworzyć wrażenie, że wraca do wielkiej polityki, to prawdopodobnie dopiero teraz, po raz pierwszy, ma szansę w walce o najwyższą stawkę – urząd premiera Wielkiej Brytanii. Czy swój wzrost popularności zawdzięcza przemyślanej strategii? A może jest on jedynie odbiciem nieudolnego przywództwa kolejnych brytyjskich premierów? Kim tak naprawdę jest Nigel Farage?

Aby odpowiedzieć na te pytania, warto przyjrzeć się politycznej drodze lidera Reform UK. Wprawdzie jego partia jest dzisiaj liderem sondaży, ale zdecydowanie nie zawsze tak było. Przed 2024 rokiem bezskutecznie próbował dostać się do brytyjskiego parlamentu aż siedem razy. Jednak dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej i specyfice wyborów do europarlamentu (słabsza frekwencja, większa skłonność wyborców do „eksperymentowania”) reprezentował w Brukseli swoich wyborców pięć razy. Jest to pewna ironia losu, biorąc pod uwagę poglądy Farage’a dotyczące Unii Europejskiej, ale do tego jeszcze wrócimy.

Pecunia non olet 

Mimo europejskich sukcesów i tak przez większość swojej kariery nie był on politykiem traktowanym poważnie. Trzeba przyznać, że przez wiele lat sam polityk dawał poważne argumenty, by tak uważać. Jest postacią co najmniej nieszablonową, bohaterem licznych memów i autorem wielu gaf. Wiele z nich powstało w wyniku ekscentrycznej działalności potencjalnego przyszłego premiera prawie 70-milionowego państwa na platformie Cameo. Dla niewtajemniczonych: jest to serwis, który umożliwia celebrytom nagrywanie spersonalizowanych wiadomości wideo (np. życzeń urodzinowych) za stosowną opłatą. Jednak największej popularności i fali krytyki nie sprowadziły na Nigela Farage’a nagrania, na których śpiewa „Sto lat”. Sprawiły to upublicznione filmiki, na których lider Reform UK m.in. pociesza kryminalistę (skazanego za udział w zamieszkach), wyraża poparcie dla neonazistowskiego wydarzenia albo wznosi okrzyk „Up the RA!”, uznawany za gest poparcia dla IRA (irlandzkiej organizacji wojskowej, która dokonywała aktów terroryzmu przeciwko ludności i rządowi brytyjskiemu). Jego działalność na tej platformie, choć kontrowersyjna i nieprzystająca do wizerunku profesjonalnego polityka, poza wzrostem popularności przyniosła Farage’owi pozytywne skutki finansowe. Zakończona ostatnio po kolejnej fali krytyki aktywność pozwoliła mu zarobić prawie 400 tysięcy funtów w ciągu pięciu lat, podczas których nagrywał średnio ok. trzech filmików dziennie.

Nie była to jednak finansowa desperacja. Nigel Farage posiada majątek szacowany na przynajmniej 3 miliony funtów, będąc przy tym najlepiej zarabiającym parlamentarzystą w Wielkiej Brytanii. Nie powinno to dziwić – jego wyjątkowa przedsiębiorczość pozwoliła mu w ostatnich latach czerpać zyski z kilkunastu różnych źródeł. Poza pracą w parlamencie i na platformie Cameo zadeklarował w oświadczeniu majątkowym wynagrodzenie za pracę jako m.in. prezenter GB News, publicysta Daily Express US, profesjonalny mówca, doradca inwestycyjny czy członek rady nadzorczej holenderskiej firmy ekologicznej DGB. W tym ostatnim przypadku obu stronom nie przeszkadza fakt, że sam Farage jest przeciwnikiem polityki „net zero”, którą DGB pomaga wprowadzać. Jego aktywność zawodowa wzbudza kontrowersje nie tylko ze względu na wątpliwości co do możliwości pogodzenia aktywności pozaparlamentarnej z pracą parlamentarzysty. W ramach jednego ze zleceń występował na konferencji firmy Nomad Capitalist zajmującej się doradztwem w kwestii unikania płacenia podatków poprzez raje podatkowe, co zostało odczytane jako wyjątkowo niepatriotyczne.

Jego przedsiębiorczy wizerunek w połączeniu z próbą budowy mitu człowieka, który sam doszedł do bogactwa, wpisuje się w populistyczny trend zachodniej prawicy, w którym wiedzie prym Donald Trump. Stąd w mediach częste porównania obu liderów, połączone z krytyczną weryfikacją kreowanych przez nich wizerunków. Prezydent Stanów Zjednoczonych nieustannie kreuje się na skutecznego biznesmena i negocjatora, mimo że jego firmy sześciokrotnie bankrutowały na mocy prawa restrukturyzacyjnego. Mimo prestiżowego i drogiego wykształcenia Farage’owi dużo łatwiej jest autentycznie budować obraz „człowieka z ludu” niż Trumpowi, który według ustaleń dziennikarzy The New York Times jest milionerem od ósmego roku życia. Umożliwia mu to m.in. trudna historia rodzinna – ojciec zostawił go i jego matkę, gdy Farage miał pięć lat. Jakkolwiek kuriozalnie, by to nie brzmiało – nie jest bez znaczenia.

Populizm XXI wieku 

Dzisiejszą politykę w dużej mierze definiuje stosunek polityków (i ich wyborców) do establishmentu – tego politycznego, ekonomicznego i społecznego. Partie populistyczne, w tym Reform UK, dążą do jak największej legitymizacji swoich działań jako reprezentantów mas w walce z elitami. Jest to skuteczna strategia komunikacyjna – w końcu większość z nas czuje się bardziej „zwykłymi ludźmi” niż częścią jakiejś ekskluzywnej klasy społecznej. Populizm antagonizuje, ale „wróg” nie zawsze jest bardziej uprzywilejowany od projektowanych odbiorców. Często tę rolę pełnią migranci.

Dlatego ugrupowanie Reform UK zapowiedziało ostatnio, że po objęciu władzy wypowie Europejską konwencję praw człowieka, co pozwoli na deportowanie wszystkich imigrantów, którym przyznany został w Wielkiej Brytanii azyl, a którzy na Wyspy dostali się nielegalnie. Partia szacuje, że ta procedura objęłaby kilkaset tysięcy osób. Pomysł ten cieszy się poparciem znacznej części społeczeństwa, ponieważ środowisku Farage’a przez lata udało się przekonać ludzi, że problemy na rynku pracy, ze służbą zdrowia czy z rosnącą liczbą przestępstw to wina skali nielegalnej migracji. Do kogo trafia ta narracja?

Najprościej rzecz ujmując, chęć oddania głosu na Reform UK deklarują w większości grupy, które są najbardziej podatne na te antagonizujące, populistyczne przekazy. Najczęściej są to wyborcy konserwatywni, sfrustrowani politycznymi elitami i obawiający się o swoją sytuację ekonomiczną. Połowa ma więcej niż 55 lat, aż ok. 80% nie ukończyło studiów wyższych i zaledwie niespełna co trzeci badany czuje, że jego sytuacja finansowa jest wystarczająco stabilna czy komfortowa.

Cień 

Wzrostu poparcia dla partii Nigela Farage’a należy doszukiwać się w licznych problemach społecznych i politycznych Zjednoczonego Królestwa, które sprawiły, że wyborcy (głównie Partii Konserwatywnej) poczuli się zawiedzeni swoimi liderami. Farage bardzo sprawnie to wykorzystał, narzucając tematy debaty publicznej całej brytyjskiej klasie politycznej. Wyrazistą retoryką i rosnącymi sondażami zmusił torysów do powtarzania wszystkich swoich najpopularniejszych pomysłów. Niedawno minister spraw wewnętrznych w konserwatywnym gabinecie cieni, Chris Philp, zapowiedział te same rozwiązania w kwestii migracji co politycy Reform UK. Na razie w badaniach poparcia wymiernych efektów tej strategii nie widać. Prawdopodobnie torysi są zwyczajnie mniej wiarygodni w głoszeniu tych samych poglądów co ich bardziej skrajni rywale. To nie oni wprowadzili te postulaty do mainstreamu, a obciąża ich również nieskuteczność w realizacji podobnych pomysłów w trakcie swoich rządów (choćby fiasko planu Sunaka polegającego na deportacji nielegalnych migrantów do Rwandy).

To nie jest pierwszy przypadek tak ewidentnego wpływu skrajnej prawicy na działania kierownictwa Partii Konserwatywnej. Po kilkunastu latach agitacji na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej Farage’owi i jego środowisku udało się wywrzeć presję na bardziej prawicowym skrzydle ówcześnie rządzących torysów, pod którego naciskiem ugiął się premier Cameron i rozpisał referendum. W kampanii Nigel Farage był jedną z twarzy brexitu, by po kilku latach ogłosić wyjście ze Wspólnoty jako „porażkę” i obwinić za nią poprzednie rządy. Nie powinno to dziwić – jak większość populistów Farage świetnie czuje nastroje społeczne, a obecnie nawet większość głosujących za opuszczeniem UE żałuje swojej decyzji. Dlaczego, pomimo poparcia ponad połowy Brytyjczyków dla powrotu do struktur unijnych, prawdopodobnie najgorętszy zwolennik brexitu w kraju ma największe szanse na zostanie premierem? Odpowiedź na to pytanie daje znajomość brytyjskiej ordynacji wyborczej.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

W brytyjskich wyborach parlamentarnych obowiązuje ordynacja większościowa, która faworyzuje największe ugrupowania. Przez lata była ona zmorą kolejnych partii Farage’a (UKIP i Reform UK), który nie był w stanie uzyskać miejsca w parlamencie. Był wtedy zagorzałym krytykiem tego systemu. Teraz, gdy jego frakcja prowadzi w sondażach i ma szansę na samodzielną większość przy poparciu ogólnokrajowym nieprzekraczającym 30-35%, zmiana ordynacji przestała być priorytetem zarówno dla lidera, jak i wyborców partii, wśród których odnotowano znaczny spadek poparcia dla takiego rozwiązania. To pragmatyczne podejście cechuje Nigela Farage’a, który do żadnego poglądu nie jest przywiązany na tyle mocno, by go nie porzucić, jeśli będzie mu się to opłacało.

Na jego drodze może jednak stanąć Rupert Lowe, były działacz Reform UK i założyciel nowej siły politycznej Restore Britain. Skrajnego polityka poparł Elon Musk, deklarując jednocześnie plany finansowego wsparcia. Farage stracił je, gdy odciął się od bardzo kontrowersyjnego, wielokrotnie skazywanego aktywisty antyimigracyjnego Tommy’ego Robinsona. Lowe, choć mniej rozpoznawalny, jest często bardziej radykalny od lidera Reform UK. Choć Restore notuje na razie kilkuprocentowe poparcie w sondażach, ze względu na niewielką przewagę Reform UK i ordynację większościową nie jest wykluczone, że nowy gracz zagrozi im w zdobyciu większości w wyborach za trzy lata. Być może wtedy Farage i jego zwolennicy znowu będą głośnymi orędownikami ordynacji proporcjonalnej?

W tym miejscu warto cofnąć się o kilka lat i wyjaśnić znaczenie wersu Eminema, do którego na wiecach wychodzi Farage. Gdy brexit doszedł do skutku i okazał się fiaskiem, jego „paliwo wyborcze” jakby się wyczerpało. Próbował w pandemii organizować protesty przeciwko restrykcjom covidowym, jednak bez większego sukcesu. W 2021 roku zrezygnował z przewodniczenia partii Reform UK i odszedł z polityki. Dlaczego trzy lata później wrócił? Ponieważ obserwował napływające do wybrzeża w Dover nielegalne łodzie imigrantów i zobaczył w nich jedynie polityczne złoto. Dlatego , gdy rozbrzmiewa „Guess who’s back”, Farage zdaje sobie sprawę, że powrót to dla niego szansa. Być może jedyna taka w życiu.

Bibliografia

[1] Buettner R., Craig S., Barstow D., 11 Takeaways From The Times’s Investigation Into Trump’s Wealth [W:] The New York Times, [online], Nowy Jork, https://www.nytimes.com/2018/10/02/us/politics/donald-trump-wealth-fred-trump.html, [dostęp: 10.04.2026].

[2] Camut N., Farage rejects Tommy Robinson after Musk backs far-right firebrand [W:] Politico Europe, [online], Bruksela, https://www.politico.eu/article/uk-nigel-farage-far-right-tommy-robinson-elon-musk/, [dostęp: 16.04.2026].

[3] Greenfield P., Inside the Guardian’s investigation into Nigel Farage’s custom video clips [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/world/2026/mar/18/first-edition-nigel-farage-cameo, [dostęp: 21.04.2026].

[4] Gultasli S., Prof Bale: Nigel Farage is a ‘Marmite’ politician, loved by his base, toxic to many others [W:] Populism Studies, [online], https://www.populismstudies.org/prof-bale-nigel-farage-is-a-marmite-politician-loved-by-his-base-toxic-to-many-others/, [dostęp: 11.04.2026].

[5] Hope S., Reform UK vows to deport ‘hundreds of thousands’ of small boat migrants and asylum seekers [W:] The Independent, [online], Londyn, https://www.independent.co.uk/news/uk/politics/Reform UK-nigel-farage-small-boats-immigration-b2960847.html, [dostęp: 07.04.2026].

[6] Kellner P., Nigel Farage [W:] Britannica, [online], https://www.britannica.com/biography/Nigel-Farage, [dostęp: 05.04.2026].

[7] Martin-Pavitt R., Nigel Farage tricked into saying pro-IRA 'up the Ra’ message on Cameo [W:] The Independent, [online], Londyn, https://www.independent.co.uk/tv/news/nigel-farage-tricked-into-saying-proira-up-the-ra-message-on-cameo-b2186041.html, [dostęp: 12.04.2026].

[8] Nowicki M., Nie widać nikogo, kto byłby go w stanie zatrzymać. Nigel Farage premierem? [W:] Newsweek Polska, [online], Warszawa, https://www.newsweek.pl/swiat/nie-widac-nikogo-kto-bylby-go-w-stanie-zatrzymac-nigel-farage-premierem/4e9jpmt, [dostęp: 09.04.2026].

[9] O’Carroll L., More than half of Britons support rejoining EU 10 years on from Brexit vote [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/politics/2026/apr/17/half-britons-support-rejoining-eu-10-years-brexit-vote, [dostęp: 06.04.2026].

[10] Paz A., Kirk A., Who votes for Reform UK and why: charts that show who supports Farage’s party [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/politics/2025/nov/13/who-votes-for-Reform UK-and-why-charts-that-show-who-supports-farage-party, [dostęp: 19.04.2026].

[11] Quinn B., UK far right lines up behind Rupert Lowe in challenge to Reform UK [W:] The Guardian, [online], Londyn, https://www.theguardian.com/politics/2026/feb/15/rupert-lowe-great-yarmouth-first-party-far-right-Reform UK-uk, [dostęp: 14.04.2026].

[12] Skinner G., Half of Britons believe Brexit has been mostly a failure so far[W:] Ipsos, [online], Londyn, https://www.ipsos.com/en-uk/half-britons-believe-brexit-has-been-mostly-failure-so-far, [dostęp: 04.04.2026].

[13] The Register of Members’ Financial Interests, Nigel Farage [W:] UK Parliament, [online], Londyn, https://members.parliament.uk/member/5091/registeredinterests, [dostęp: 15.04.2026].

[14] Toynbee P., Brexit didn’t solve Britain’s woes, but no matter: leaving the ECHR definitely will. Sounds simple, doesn’t it? [W:] The Guardian, [online], Londyn,https://www.theguardian.com/commentisfree/2025/sep/05/brexit-britain-european-convention-on-human-rights-Reform UK, [dostęp: 20.04.2026].

[15] Whannel K., Farage pauses Cameo account for security reasons, says Reform UK UK [W:] BBC News, [online], Londyn, https://www.bbc.com/news/articles/c79jwxypp1ro, [dostęp: 08.04.2026].

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!

Artykuł “Up the RA, Nigel”, czyli kim jest lider brytyjskiej skrajnej prawicy? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Javier Milei – ultraliberał i rewolucjonista /javier-milei-ultraliberal-i-rewolucjonista/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=javier-milei-ultraliberal-i-rewolucjonista Fri, 28 Feb 2025 19:21:25 +0000 /?p=5214 Javier Milei to niezwykle barwna postać, która zrewolucjonizowała debatę publiczną w Argentynie, a w świecie wywołała niemały szum. Człowiek, który łączy w swoich poglądach pozycje skrajnie liberalne gospodarczo i poglądy mocno konserwatywne w kwestiach społecznych. Nieraz porównywany do Donalda Trumpa, czy Jaira Bolsonaro, przez Polaków nazywany argentyńskim Januszem Korwinem-Mikke. Polityk, który nie ukrywa przed opinią […]

Artykuł Javier Milei – ultraliberał i rewolucjonista pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Javier Milei to niezwykle barwna postać, która zrewolucjonizowała debatę publiczną w Argentynie, a w świecie wywołała niemały szum. Człowiek, który łączy w swoich poglądach pozycje skrajnie liberalne gospodarczo i poglądy mocno konserwatywne w kwestiach społecznych. Nieraz porównywany do Donalda Trumpa, czy Jaira Bolsonaro, przez Polaków nazywany argentyńskim Januszem Korwinem-Mikke. Polityk, który nie ukrywa przed opinią publiczną, że w wielu kwestiach radzi się swoich psów, optujący za legalizacją handlu organami, określający papieża jako komunistę. Uważany za anarchokapitalistę i populistę głównie ze względu na swój język uderzający w elity, czy lewicę, a znany ze zwrotów pokroju: „Darmozjady won z Parlamentu”. Przyjrzyjmy się bliżej tej postaci i przeanalizujmy powody tak wielkiej popularności i prześledźmy reformy ekonomiczne przez niego wprowadzone i ich potencjalne skutki. 


Autor: Oskar Kasperczyk


Warto wpierw przyjrzeć się dzieciństwu Javeria Milei. To już wtedy ujawniły się jego dwie dominujące cechy, które zdeterminują jego późniejszą karierę. Nie można powiedzieć, że młody Javier miał łatwe dzieciństwo, na pewno nie pomagała w tym atmosfera w domu rodzinnym – ojciec stosował przemoc fizyczną, a matka psychiczną. Jego jedyną przyjaciółką była siostra Karina – do teraz Milei nazywa ją
el chefe (co ciekawe, według niego używanie form żeńskich wobec kobiet jest deprecjujące, stąd forma męska – el).

Jako młody Argentyńczyk naturalnie chciał zostać piłkarzem, wówczas zauważono już jego wybuchowy temperament. W szkole, z uwagi na specyficzne zachowanie, był przezywany jako loco (z hiszp. szalony). Drugą ważną cechą okazały się umiejętności sceniczne młodego Javiera – ujawniły się, gdy zaczął grać w zespole rockowym Everest w roli wokalisty.  Cała tragedia, którą przeżył w młodości przyszły prezydent , zaważyła na jego obecnym charakterze i aparycji. Do dnia obecnego spędza większość czasu z ikonicznymi już 4 psami, sklonowanymi na wzór pierwszego psa Javiera – Konana. W mediach komunikuje otwarcie, że ze zmarłym psem kontaktuje się poprzez medium.

Poświęcił się natomiast ekonomii, a jako początek tej przygody podaje sytuację na  zakupach z matką w jednym z lokalny sklepów , gdzie zauważywszy, że pomimo drastycznych zmian w cenach, ludzie i tak muszą dokonywać zakupów. W latach późniejszych całkowicie oddał się tej dziedzinie, reprezentując poglądy libertariańskiej, głównie szkoły ekonomii austriackiej i chicagowskiej. Wykładał na licznych uniwersytetach, ale również pracował w wielu przedsiębiorstwach prywatnych, think tankach, czy nawet jako reprezentant Argentyny przy G20 i Banku Światowym. 

Ale jak tak naprawdę Javier Milei został prezydentem Argentyny? 


W ostatnich kilku latach dało się o nim słyszeć przed wszystkim jako o jednym z najpopularniejszych argentyńskich komentatorów ekonomicznych. Zapraszany był do największych rozgłośni medialnych w roli eksperta. Dużą część swojej popularności zyskał właśnie autorskimi propozycjami wyjścia Argentyny z ogromnego kryzysu, okiełznanie galopującej hiperinflacji (inflacja w roku 2023 przekroczyła 211%) i zlikwidowania drastycznie rozwijającego się czarnego rynku handlu dolarem amerykańskim. 

Zapowiadał dolaryzację Argentyny, likwidację Banku Centralnego oraz w kwestiach społecznych opowiadał się za prywatyzacją sektora ochrony zdrowia i edukacji. Ostro krytykował rządy dyktatury wojskowej z poprzednich dekad. Co interesujące, według argentyńskich komentatorów medialnych, większość wyborców popierających Milei wcale nie wierzy w skuteczność zapowiedzianych zmian, głosowali za zmianą, przeciwko Peronistom, głosowali na człowieka z poza klasy politycznej, establishmentu. Cała ta narracja, nastawienie rewolucjonistyczne, sprzeciw wobec, według niego, nieudolnych rządów lewicy zapewniły mu silny mandat społeczny po wygranych wyborach prezydenckich w listopadzie 2023 roku. 

Dużym krokiem milowym okazała się również (prowadzona w sposób absolutnie niekonwencjonalny w warunkach argentyńskich) kampania wyborcza Javiera Milei. Przyszły prezydent wchodził na scenę z piłą mechaniczną (symbolizującą cięcia podatkowe), gdy w tle brzmiały utwory ciężkiego rocka. Jego wiece wyborcze zawsze zdobywały duży rozdźwięk, przyciągały „widownię” i mobilizowały potencjalnych wyborców. Ale jak to właściwie wyglądało?

Wybory w 2023 roku


W Argentynie działa dość skomplikowany system wyborczy. Ustawa „Ley de Democratización de la Representación Política, la Transparencia y la Equidad Electoral” z 2009 roku wprowadziła do argentyńskiego systemu wyborczego instytucję prawyborów, określanych skrótem PASO, pochodzącym od pierwszych liter z języka hiszpańskiego rządzących nimi zasad (wybory
wstępne, otwarte, równoczesne i obowiązkowe).

W przypadku wyborów prezydenckich kandydaci wystawieni przez komitety wyborcze muszą otrzymać w wyborach wstępnych co najmniej 1,5% oddanych ważnie głosów na poziomie całego kraju.  Javier Milei osiągnął zawrotny wynik 31% głosów oddanych spośród wszystkich kandydatów wszystkich partii. Oczywiście, może dziwić aż tak miażdżący wynik. Spowodowany był on tym, że wewnątrz partii La Libertad Avanza Milei został wystawiony jako jedyny kandydat.

Ostatecznie po zaciekle prowadzonej kampanii wyborczej w głównym głosowaniu uzyskał przy frekwencji przekraczającej 76% – 55,7% ważnie oddanych głosów, pokonując w II turze Sergio Massa, dotychczasowy minister gospodarki w lewicowym peronistowskim rządzie. 

Sytuacja ekonomiczna i terapia szokowa Javiera Milei  

 

Sytuacja ekonomiczna Argentyny była tragiczna – wspomniana szalejąca hiperinflacja, ponad 40% populacji żyjącej w biedzie i 7% w ubóstwie, ogromne zadłużenie wynoszące 40 mld dolarów w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, czy spadek rezerw dewizowych do poziomu krytycznego, ograniczające zdolność kraju do regulowania zobowiązań międzynarodowych. Argentyna ponadto zmagała się z drastycznym osłabieniem krajowej waluty – peso argentyńskiego – które straciło na wartości wobec dolara amerykańskiego.

Zwykli obywatele odczuli skutki kryzysu najbardziej, jako przykład służą chociażby ceny biletów komunikacji miejskiej w Buenos Aires, które wzrosły w samym grudniu 2023 roku o 2500%. W efekcie na czarnym rynku kurs dolara był znacznie wyższy niż oficjalny, co prowadziło do powiększania się szarej strefy gospodarczej.

W rozważaniach gospodarczych nie można zapomnieć, że Javier Milei zdobył władzę właśnie jako ekonomista, kandydat posiadający wykształcenie i doświadczenie w tej dziedzinie, mający jasno określone plany na poprawę warunków życia i sytuacji ekonomicznej. Kandydat ze sprecyzowanymi poglądami gospodarczymi, posiadający (niejako) konkretny, twardy plan naprawy finansów państwa, poprawy jakości życia, stał się naturalną i atrakcyjną dla wyborców alternatywą wobec establishmentu rządzącego w latach poprzednich.

Oficjalnym stanowiskiem jego gabinetu jest z kolei – uczynienie z Argentyny najbardziej wolnego kraju świata. Nie można również zapomnieć, że głównie z tego powodu (ale również „oryginalnego” charakteru) jest swoistym ulubieńcem Donalda Trumpa i Elona Muska.

Czy nowo wybrany prezydent pomógł gospodarce argentyńskiej?

 

Po objęciu rządów Javier Milei wkroczył na scenę z wspomnianą już, przysłowiową „piłą mechaniczną” i rozpoczął proces cięcia wydatków publicznych, dodatkowo na ustach z dewizą „jestem i działam”. Jeśli chodzi o pełną realizację obietnic, tutaj zaczynają się schody. Ze względu na panujący system prezydencki, Milei jest w stanie wprowadzać część reform za pomocą dekretów, jednakże, te dalej idące obietnice wymagają zgody Kongresu. 

Tymczasem Partia Milei (La Libertad Avanza) ma w dwuizbowym parlamencie jedynie 47 reprezentantów na 329 miejsc, w związku z tym część propozycji jest już na tym poziomie blokowana. Rząd Milei musi więc negocjować poparcie z innymi siłami politycznymi, co częściowo już się udało – na czele z JxC (Juntos por el Cambio). Z uwagi na problemy legislacyjne, części zapowiedzi dotychczas obecnemu prezydentowi nie udało się zrealizować, są to min: 

  1. Likwidacja części tarcz antyinflacyjnych min. dopłaty do wydatków na energię elektryczną, czy transport.
  2. Likwidacja Banku Centralnego Argentyny
  3. Oficjalna dolaryzacja

     

Co natomiast udało się zrealizować?


Zlikwidowano połowę ministerstw uznanych za niepotrzebne: kultury, zdrowia, pracy, rozwoju społecznego i edukacji, które prezydent nazywa „ministerstwem indoktrynacji”, część ich zadań przejęły inne resorty.
W efekcie osiągięto zapowiedziane drastyczne cięcia budżetowe – zwolniono dziesiątki tysięcy urzędników państwowych – w sumie 31 tys. urzędników (przy zatrudnieniu w zamian tylko 3 tys. nowych). 

 

Milei ograniczył dotacje oraz wydatki na reklamę, zawiesił niektóre przetargi, w skrócie – wprowadził oszczędności (o wartości 5% PKB), aby wreszcie uzyskać nadwyżkę budżetową. Rozpoczął proces dewaluacji peso argentyńskiego o ponad 50%, co spowoduje w dłuższym horyzoncie czasu wzrost konkurencyjności eksportu i tym samym przyciągnięcie do kraju walut obcych (głównie dolarów). Otworzył również na konkurencję rynek linii lotniczy – dotąd zdominowany przez państwowego przewoźnika – Aerolina Argentinas. Wprowadził ulgi podatkowe dla tanich linii i zlikwidował przepisy regulujące ceny biletów.

Efekt jest taki, że loty stały się bardziej dostępne dla ludności, a obecnie na rynku argentyńskim zauważamy intensywną ekspansję przewoźników z Brazylii czy Stanów Zjednoczonych. Milei zlikwidował restrykcyjne regulacje poprzedniej administracji dotyczące wynajmu mieszkań, co doprowadziło w czerwcu do sytuacji, gdzie liczba mieszkań na wynajem w Buenos Aires wzrosła o 184%, a realne ceny najmu spadły o 40%. 

Ponadto Milei wprowadził, jak samemu to nazywa „racjonalizację” systemu pomocy społecznej, nie obciął wsparcia socjalnego, lecz nawet zwiększył wsparcie dla najbardziej potrzebujących (funkcja wyrównująca dochód względem reszty społeczeństwa). Wyeliminował system przymusowej rządowej protekcji (skomplikowany system weryfikacji podmiotów wnioskujących o pomoc społeczną na zasadzie przydziału „opiekuna” i pośredników publicznych. Mechanizm ten wprowadzał wysokie ryzyko korupcji i nadużyć i sam w sobie obciążał budżet państwa). 

Z pewnością jednak dotychczas największym sukcesem prezydenta jest obniżenie poziomu inflacji – w październiku 2024 roku do 2,7% względem roku poprzedniego (warto jednak zwrócić uwagę na efekt bazy – wzrost o „niewielki” procent, jednak nadal w stosunku do ubiegło rocznego „wielkiego” wzrostu poziomu cen) . 

Co budzi niepokój, a co nie wyszło?


Jak oczywiście sama nazwa wskazuje oraz jak zostało wspomniane wcześniej terapia szokowa ma to do siebie, że wprowadzona gwałtowanie naraża społeczeństwo na natychmiastowe skutki. Wiele z tych skutków okazało lub okaże się (według prognoz) w przyszłości sukcesem, jednak obecnie obywatele Argentyny mierzą się z licznymi problemami, głównie ekonomicznymi.

Pierwszym wskaźnikiem stopa ubóstwa – w ciągu pierwszych sześciu miesięcy prezydentury Milei, stopa ubóstwa wzrosła z 41,7% do 52,9%, osiągając szczyt na poziomie 57,4% pod koniec stycznia 2024 roku (tutaj dość duże kontrowersje związane są z definicją ubóstwa – ubóstwo dochodowe, czy wielowymiarowe wychodzące poza aspekt monetarny). Natomiast w ostatnim czasie pojawiły się niezależne (nie rządowe, a uniwersyteckie) prognozy oparte o analizę „koszyków dóbr” i szereg innych wskaźników, wskazujące, że obecnie to ubóstwo oscyluje w granicach 36%.  Drastyczny wzrost ukazują prognozy dotyczące skrajnego ubóstwa, które ma wzrosnąć z 11,9% do 18,1% w 2025 roku. 

Kolejną kwestią związaną z reformami jest wspomniane redukcja zatrudniania, która oczywiście oprócz cięcia kosztów budżetowych doprowadziła do utraty 40 tysięcy miejsc pracy w samej administracji przez Argentyńczyków oraz ogólnej utraty 180 tysięcy miejsc w pracy w okresie między grudniem 2023 roku a lipcem 2024 roku. Cięcia budżetowe dotknęły również szkolnictwo wyższe, co zagraża mobilności społecznej i przyszłym perspektywom zawodowym młodych Argentyńczyków oraz powoduje pewne ryzyko w długofalowym poziomie edukacji, a tym samym strukturze wykształcenia. 

Sporym problemem jest również recesja, która pojawiła się w danych za drugi kwartał 2024 roku – gospodarka Argentyny skurczyła się o 1,4% w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku, co oznacza piąty z rzędu kwartał spadku. Sektorami najbardziej dotkniętymi są branże takie jak budownictwo i handel. 

Ważnym elementem reform gospodarczych jest współpraca ze Zgromadzeniem, gdzie, jak wspomniałem, Milei nie ma większości. Przeszkodą w realizowaniu obietnic może okazać się konflikt z wiceprezydent – Victorią Villarruel. Relacje między prezydentem Milei a wiceprezydentką Villarruel uległy znacznemu pogorszeniu ,gdy stwierdził on publicznie, że Villarruel nie uczestniczy w procesie decyzyjnym rządu i jest „bliżej kasty” politycznej, co sugeruje jej oddalenie od wartości promowanych przez prezydenta. Konflikt eskalował, gdy podczas nieobecności Milei, Villarruel przewodniczyła sesji Senatu, na której odwołano kluczowego sojusznika prezydenta, senatora Edgardo Kueidera. Milei oskarżył ją o naruszenie podziału władzy i działanie na szkodę jego administracji.

Obecnie relacje między prezydentem a wiceprezydentką są napięte, sytuacja budzi niepokój, gdyż może wpływać na stabilność polityczną w kraju i wspomnianą dalszą realizację reform gospodarczych, a tym samym wpływać na efektywność administracji prezydenta. 

Na ukształtowanie się pozostałych wskaźników gospodarczych musimy poczekać. Z pewnością również analitykom przyjdzie trochę poczekać na konkretną ocenę terapii szokowej Javiera Milei. Obecnie można śmiało powiedzieć, że ten self-made man nie boli się gwałtownych i drastycznych zmian, a obecna recesja, zgodnie z założeniami austriackiej szkoły ekonomii, to bolesny proces wychodzenia z choroby.

Jeśli więc zakładamy, że Javier Milei właśnie z tych podręczników korzysta, pozytywna perspektywa zmian w Argentynie jest wielce prawdopodobna. Minie trochę czasu nim przeciętny Argentyńczyk odczuje pozytywne efekty tych reform. Jest to z pewnej strony sytuacja niebezpieczne dla prezydenta – radykalizm wprowadzanych zmian doprowadził już do wielu manifestacji przeciwko administracji, jeśli terapia odniesie porażkę zaognią się napięcia wewnętrzne, a na gruncie Ameryki Południowej może skończyć się to siłowym obaleniem prezydenta.

Przed Javierem Milei stoi więc ciąg dalszy wymagającej walki z kryzysem argentyńskim, pytanie, jak terapia wpłynie na obywateli i przede wszystkim, jak skutecznie będzie umiał on komunikować potrzebę takich działań. Co ciekawe, mimo wszystko, wskaźniki poparcia dla administracji Milei wciąż jest wysokie – w czołówce światowego poparcia dla liderów, wynosi około 60% całości społeczeństwa. 

Źrodła:


[1] „Javier Milei, President of Argentina” źródło: (https://www.britannica.com/biography/Javier-Milei)
[2] „Kim jest nowy prezydent Argentyny Javier Milei, czy dokona wolnorynkowej rewolucji?” źródło:
(https://nlad.pl/kim-jest-nowy-prezydent-argentyny-javier-milei-czy-dokona-wolnorynkowej-rewolucji-jakub-dudek/)
[3] „Wybory w Argentynie” źródło: (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_w_Argentynie)
[4] „Czy Javier Milei uratuje Argentynę i da sygnał innym, czy spotka go los poprzedników?” źródło:
(
https://www.polon.pl/gospodarka/czy-javier-milei-uratuje-argentyne-i-da-sygnal-innym-czy-spotka-go-los-poprzednikow/)
[5] „Kiedy Argentyna straciła swoją magiczną siłę?” źródło
(
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/kiedy-argentyna-stracila-swoja-magiczna-sile/)
[6] „Argentyna pod rządami Javiera Mileia” źródło
(
https://www.pism.pl/publikacje/argentyna-pod-rzadami-javiera-mileia)
[7] „Cud w Argentynie. Inflacja opanowana w niecały rok. Co zrobił prezydent Milei”, źródło:
(
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/cud-w-argentynie-inflacja-opanowana-w-niecaly-rok-co-zrobil-prezydent-milei/695hee6)
[8] „Argentyńska rewolucja, reformy Milei zmienią gospodarkę?” , źródło :
(
https://open.spotify.com/episode/63CDX0rlDezp7QPk90AyOW?si=7bf895b055394b89)
[9] „Escala el enfrentamiento entre Milei y la vicepresidenta Villarruel: “traición” y “espionaje” źródło:(https://elpais.com/argentina/2024-12-17/escala-el-enfrentamiento-entre-milei-y-la-vicepresidenta-villarruel-traicion-y-espionaje.html?)

 



Artykuł Javier Milei – ultraliberał i rewolucjonista pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Dlaczego Hillary mogła przegrać z Trumpem, a Kamala ma szansę na zwycięstwo? /dlaczego-hillary-mogla-przegrac-z-trumpem-a-kamala-ma-szanse-na-zwyciestwo/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=dlaczego-hillary-mogla-przegrac-z-trumpem-a-kamala-ma-szanse-na-zwyciestwo Sun, 03 Nov 2024 15:06:35 +0000 /?p=4293 Sobota, 13 czerwca 2015 roku. Hillary Rodham Clinton wkracza na mównicę, rozpoczynając swoją drugą kampanię o nominację prezydencką Partii Demokratycznej. Była Pierwsza Dama, senator i sekretarz stanu staje do wyścigu o Biały Dom, który siedem lat wcześniej zakończył się porażką – wtedy jej drogę zablokował młody, nieznany dotąd szerzej czarnoskóry senator Barack Obama.Autorka: Natalia Krutina Na […]

Artykuł Dlaczego Hillary mogła przegrać z Trumpem, a Kamala ma szansę na zwycięstwo? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Sobota, 13 czerwca 2015 roku. Hillary Rodham Clinton wkracza na mównicę, rozpoczynając swoją drugą kampanię o nominację prezydencką Partii Demokratycznej. Była Pierwsza Dama, senator i sekretarz stanu staje do wyścigu o Biały Dom, który siedem lat wcześniej zakończył się porażką – wtedy jej drogę zablokował młody, nieznany dotąd szerzej czarnoskóry senator Barack Obama.

Autorka: Natalia Krutina

 

Na wizerunek Hillary Clinton od lat wpływała debata polityczna, która często podkreślała jej słabości: brak spontaniczności, niechęć lub nieumiejętność uczciwego rozliczania się ze swoich błędów, związki z niepopularnym establishmentem. W opinii publicznej dominuje przekonanie, że większość Amerykanów nie darzy jej sympatią ani zaufaniem. Jednak Hillary nie musi być „miła” – nigdy nie zależało jej na tym, by tworzyć takie wrażenie.

Jej wizerunek kształtował także stereotyp przypisywany Partii Demokratycznej, która od lat 70. XX wieku ewoluowała w stronę bardziej lewicowej, liberalnej „tęczowej koalicji”, odchodząc od dawnej tradycji silnego zaangażowania międzynarodowego w kierunku idei pacyfizmu i izolacjonizmu. Choć Clinton była realistką o pragmatycznym podejściu do świata, nieufność wobec jej postaci łatwo wykorzystali Republikanie i media, które konsekwentnie podkreślały, że ludzie jej nie ufają.

Jej mąż, były prezydent Bill Clinton, który w przypadku jej wygranej wprowadziłby się ponownie do Białego Domu, również przyczyniał się do kontrowersji wokół niej. Przypominał o ich politycznym rodowodzie, a także o wizji „nowej dynastii” – potencjalnie czwartej prezydenckiej rodziny w historii USA. Bill Clinton jako żywe memento swoich dawnych skandali, niezmiennie budził skrajne emocje i rodził pytania, czy powinien usunąć się w cień, by nie przyćmić kampanii żony.

Hillary Clinton, choć była twarda w relacjach z mediami, często starała się trzymać swoje sprawy w tajemnicy, co prowokowało złośliwe komentarze. Sugerowano, że jej pracowitość jako sekretarz stanu nie przełożyła się na konkretne efekty: światowy chaos po fiasku Arabskiej Wiosny, nowa fala terroryzmu, kryzys w Europie i pogorszenie stosunków USA z Rosją i Chinami – wszystkie te problemy, zdaniem niektórych komentatorów, można było wiązać z jej działalnością. 

Dziennik „Foreign Affairs” stwierdził nawet, że Hillary zostanie zapamiętana jako „kompetentna, ale nienadzwyczajna” sekretarz stanu, bez żadnych spektakularnych dokonań ani wyrazistej strategii. Wszystkie te czynniki sprawiły, że Hillary Clinton ostatecznie musiała przegrać – jej droga do Białego Domu została skutecznie utrudniona przez negatywne stereotypy i wizerunkowe słabości, które przełożyły się na spadek zaufania wśród wyborców.

Jednocześnie, inne kobiety również przesuwają granice w amerykańskiej polityce. Kamala Harris, urodzona w 1964 roku amerykańska polityczka i prawniczka, stała się pierwszą kobietą-wiceprezydentem USA. Córka imigrantów z Jamajki i Indii, z tytułem doktora prawa zdobytym na Uniwersytecie Kalifornijskim, Harris była nazywana „postępową Panią Prokurator”. 

Jako prokurator generalna Kalifornii stworzyła jednostkę ds. przestępstw z nienawiści wobec młodzieży LGBT w szkołach, współtworzyła ustawę zakazującą argumentacji „paniki przed gejami” w łagodzeniu wyroków karnych i potępiła działania policji po śmierci George’a Floyda.

W Senacie Harris była obrończynią mniejszości rasowych i walczyła z rasizmem systemowym, pracując m.in. w komisjach ds. wywiadu i sądownictwa. Stała się również znana ze stanowczych przesłuchań kandydatów Donalda Trumpa na ważne stanowiska, takie jak Brett Kavanaugh na sędziego Sądu Najwyższego.

Przez krótki czas Kamala Harris sprawowała nawet urząd prezydenta – przez 85 minut, gdy Joe Biden był pod narkozą. Teraz ma szansę na zapisanie kolejnego rozdziału w historii. W przygotowaniach do nadchodzących wyborów stała się kluczową kandydatką Demokratów, mogącą potencjalnie zdobyć najwyższy urząd w kraju – stanowisko, które dotąd żadna kobieta nie objęła. 

Harris wytrwale pracuje nad ociepleniem swojego wizerunku i emanacją siły, czaru oraz charyzmy, które pozwoliłyby jej zdobyć serca wyborców. Zaprawiona w debatach i publicznych wystąpieniach, potrafi przemawiać płynnie i z sensem, z pasją i pewnością siebie – cechami rozpoznawanymi u przywódców. Jest silną i pracowitą kobietą, gotową pokonać ostatni „szklany sufit” w amerykańskiej polityce. 

W opinii publicznej utarło się przekonanie, że Harris to kandydatka, która zdołała przebić wiele barier i niewykluczone, że przełamie również tę ostatnią, zdobywając prezydenturę. Na dniach dowiemy się, czy jej starania przyniosą efekt – czy amerykańska historia otworzy nowy rozdział pod przywództwem pierwszej kobiety-prezydenta.

Pracowitość i perfekcyjne przygotowanie sprawiają, że jest w stanie w nadchodzących wyborach pokonać kandydata Republikanów, Donalda Trumpa, który tym razem ma szansę przegrać z kretesem. Harris, dzięki swojej czteroletniej kadencji jako wiceprezydentka, zyskała doświadczenie, które niewątpliwie uczyniło ją główną kandydatką Partii Demokratycznej na najwyższe stanowisko w państwie. Jej poparcie stale rośnie, co widać w ostatnich danych zebranych tuż przed wyborami.

Z informacji podanych przez telewizję NBC wynika, że już 1 listopada ponad 60 milionów Amerykanów oddało swój głos – osobiście lub drogą pocztową – co stanowi blisko 40% liczby głosów z poprzednich wyborów. Jak pokazują dane sondażu „Washington Post”, Kamala Harris cieszy się poparciem na poziomie 48% w Pensylwanii – stanie, który często przesądza o wyniku wyborów prezydenckich. Z kolei według serii sondaży CNN Harris prowadzi w czterech z siedmiu kluczowych stanów, co daje nadzieję na zwycięstwo w wyborczej batalii.

Do wyborów pozostały zaledwie cztery dni, a emocje sięgają zenitu. Czy Harris przełamie tę ostatnią barierę i zapisze się na kartach historii jako pierwsza kobieta-prezydent Stanów Zjednoczonych? Dowiemy się już wkrótce. Nie ulega wątpliwości, że walka będzie zacięta, ale szanse Harris wydają się bardziej realne niż kiedykolwiek. 

Dotychczasowe doświadczenie, determinacja i charyzma Harris czynią ją godnym rywalem w walce o najwyższy urząd. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej szanse Harris wydają się realne, a jej kampania umacnia nadzieje na przełomowe zmiany w USA.

Źródła:


[1] Tomasz Zalewski, Hillary Clinton, Świat Książki, Warszawa 2016.
[2] Kate Andersen Brower, Pierwsze damy Ameryki. Prawdziwe historie żon prezydentów, Wydawnictwo Znak.
[3] Anne Applebaum, Hillary nie musi być miła, Wysokie Obcasy Extra [dostęp: 31.10.2024, link: https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,152731,20947812,anne-applebaum-hillary-nie-musi-byc-mila-wysokie-obcasy-extra.html].
[4] Dan Morain, Kamala Harris. Pierwsza biografia, Wydawnictwo Znak, Kraków 2021.
[5] Ogólnodostępne materiały prasowe amerykańskich mediów, które obejmują analizy, relacje informacyjne, komentarze oraz raporty śledcze dotyczące wydarzeń politycznych, kampanii wyborczych oraz działań kandydatów.

 

Artykuł Dlaczego Hillary mogła przegrać z Trumpem, a Kamala ma szansę na zwycięstwo? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Sto dni rządów Keira Starmera w Wielkiej Brytanii – wielkie nadzieje i kryzys za kryzysem. /sto-dni-rzadow-keira-starmera-w-wielkiej-brytanii-wielkie-nadzieje-i-kryzys-za-kryzysem/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=sto-dni-rzadow-keira-starmera-w-wielkiej-brytanii-wielkie-nadzieje-i-kryzys-za-kryzysem Tue, 29 Oct 2024 14:50:32 +0000 /?p=4266 5 lipca 2024 roku odbyły się wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Bez wątpienia przyniosły one spodziewany przełom, bowiem po raz pierwszy od 14 lat wygrała Partia Pracy. Keir Starmer, lider tego ugrupowania objawiał się jako osoba, która da Brytyjczykom to czego oczekiwali wtedy najbardziej – zmian. Autor: Karol Witkowski   W swoim pierwszym wystąpieniu na Downing […]

Artykuł Sto dni rządów Keira Starmera w Wielkiej Brytanii – wielkie nadzieje i kryzys za kryzysem. pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

5 lipca 2024 roku odbyły się wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Bez wątpienia przyniosły one spodziewany przełom, bowiem po raz pierwszy od 14 lat wygrała Partia Pracy. Keir Starmer, lider tego ugrupowania objawiał się jako osoba, która da Brytyjczykom to czego oczekiwali wtedy najbardziej – zmian. 

Autor: Karol Witkowski


W swoim pierwszym wystąpieniu na Downing Street, Starmer obiecywał odrodzenie narodu i powrót do polityki państwa opiekuńczego, jednak nie mógł wtedy przypuszczać, że już po 100 dniach sprawowania urzędu będzie oceniany w ten sam negatywny sposób, co jego poprzednik Rishi Sunak. Nie można powiedzieć, że był to czas spokojny dla Wielkiej Brytanii, która już kilka tygodni po wyborach została ogarnięta przez falę protestów. Nawet najwięksi sceptycy wobec Starmera nie mogli jednak oczekiwać, że jego odbiór przez społeczeństwo zmieni się radykalnie w tak krótkim czasie.  

Nowy początek

Partia Pracy wygrała wybory parlamentarne zdobywając niespełna 34% głosów, wyprzedzając Partię Konserwatywną o 10 punktów procentowych. Co ciekawe, to znaczące zwycięstwo było również pewnego rodzaju rozczarowaniem dla Laburzystów, ponieważ sondaże poprzedzające lipcowe wybory często wskazywały, że ówczesna największa partia opozycyjna może liczyć nawet na ponad czterdziestoprocentowe poparcie. 

Niemniej, co trzeci Brytyjczyk biorący udział w wyborach oddał głos na Partię Pracy, która okazała się beneficjentem jednookręgowej ordynacji wyborczej i zdobyła bezprecedensowe 412 mandatów (na 650 możliwych) w Izbie Gmin. Tak silne poparcie i legitymizacja miały być motorem napędowym nadchodzących reform i rzeczywiście niektóre obietnice zostały spełnione. 

Mowa tu chociażby o dojściu do porozumienia z pracownikami szpitali i kolei oraz zakończeniu ich protestów, ustanowienie embarga na eksport broni do Izraela czy odejście od porozumienia z Rwandą dotyczącego deportacji nielegalnych imigrantów oraz powołanie nowej instytucji the Border Security Command, która za zadanie ma zwalczać nielegalne grupy zajmujące się przemytem ludzi przez brytyjską granicę. 

Narastająca krytyka

Choć mogłoby się wydawać, że działania te powinny odbić się pozytywnie na notowaniach Partii Pracy, to w istocie spotkały się z powszechną krytyką. Po pierwsze, uznano, że rząd dał zdecydowanie za dużo pieniędzy protestującym młodym lekarzom i pracownikom kolei (zwłaszcza, gdy podczas całej kampanii Starmer opowiadał o naprawieniu finansów publicznych i zmniejszeniu deficytu). 

Po drugie zauważano, że tylko 30 z ponad 300 licencji na eksport broni do Izraela zostało wycofanych, a rząd dalej sprzedaje dużo broni na Bliskim Wschodzie. Co więcej, krytycy zarzucali krótkowzroczność w polityce migracyjnej oraz brak realnego, alternatywnego planu w sprawie nielegalnych imigrantów, którzy już zdołali się dostać na wyspę. Jak widać nawet w procesach, które powinny być pozytywnymi bodźcami dla elektoratu Laburzystów, duża jego część nie zapatrywała się na nie optymistycznie. Można sobie, zatem wyobrazić jak Brytyjczycy zareagowali na bardziej kontrowersyjne decyzje rządu Premiera Starmera.

Mowa tu między innymi o przedwczesnym zwolnieniu osadzonych w celu odciążenia pogrążonego w kryzysie systemu więziennictwa. Choć Starmer nie uciekał od tego tematu także podczas kampanii wyborczej, to zwolnienie przestępców, którzy w niektórych przypadkach nie odbyli nawet połowy swojej kary, było nieprzyjemną niespodzianką również dla wyborców Partii Pracy i od razu odbiło się na sondażach. 

Co więcej,  już w pierwszych dniach swoich rządów Starmer musiał uporać się także z niesubordynacją we własnej partii. Siódemka posłów Partii Pracy wywodzących się z socjalistycznego skrzydła partii, sprzeciwiła się decyzji Starmera o nieodchodzeniu od the two-child benefit cap, i nie głosowała razem z linią partii. Założeniem tego projektu było ograniczenie rozdawnictwa zasiłków przyjęte przez rząd Konserwatystów w 2017 roku i umożliwiało pobieranie świadczeń tylko dla pierwszej dwójki dzieci. 

W związku z tym rodziny wielodzietne nie mogły ubiegać się o większe wsparcie od państwa w tym zakresie. Takie założenie bez wątpienia gryzie się z wartościami socjalistycznymi, które mają silną reprezentację w Partii Pracy. Tym bardziej zdziwić może decyzja Premiera o zawieszeniu wszystkich siedmiu posłów na okres sześciu miesięcy. 

Ta stanowcza reakcja nie spodobała się wielu wyborcom, którzy podobnie jak niektórzy posłowie Partii Pracy nie rozumieli, dlaczego sprzeciw w ważnej dla obywateli sprawie skończył się tak poważnymi konsekwencjami. Kryzys ten po raz kolejny osłabił notowania Keira Starmera i jego gabinetu.

Pierwszy sprawdzian

Największe wyzwanie dotychczasowej kadencji miało jednak dopiero nadejść. 29 lipca w miejscowości Southport, położonej 30 kilometrów od Liverpoolu, doszło do tragicznego wydarzenia. Nożownik zabił trzy dziewczynki, a najstarsza ofiara miała 9 lat. Sprawcą był Brytyjczyk pochodzenia afrykańskiego, jednak do dyskursu medialnego trafiały informacje jakoby sprawcą był islamski azylant, co od razu przerodziło się w falę protestów antyimigranckich, a później zamieszek na tle rasowym i religijnym. 

Kryzys trwał wiele dni, a brytyjski rząd postawił na twarde powstrzymanie zamieszek, które rozproszyły się po całym kraju. Tysiące funkcjonariuszy policji zostało zmobilizowanym w celu powstrzymania protestów oraz ochrony mniejszości narodowych, które mogły stać się pośrednim celem protestujących. 

Choć zamieszki ustały to należy stwierdzić, że problem nie został rozwiązany, a raczej wygaszony, co może zwiastować kolejne problemy rządu w przyszłości, zwłaszcza biorąc pod uwagę prawdopodobne przypuszczenia, iż protesty te nie były w całości inicjowane oddolnie przez sfrustrowane brytyjskie społeczeństwo, ale także obce służby. 

Nowa jakość w dyplomacji?

Sprawy wewnątrzpaństwowe okazały się dla brytyjskiego rządu solą w oku, a jak te sto dni upłynęło w polityce zagranicznej? Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej przyszły minister spraw zagranicznych David Lammy mówił, że Londyn pójdzie drogą „postępowego realizmu”, co w najprostszym skrócie oznaczało odejście od myślenia życzeniowego w dyplomacji. 

Był to przytyk w kierunku polityki zagranicznej prowadzonej przez poprzedników, którzy po Brexicie starali się naprawiać pozycję międzynarodową swojego kraju, szczególnie w Europie. Jednak wyjście z UE oraz pandemia COVID-19 bardzo nadwyrężyły status Wielkiej Brytanii, która do dziś próbuje zaznaczyć swoją pozycję w społeczności międzynarodowej, zwłaszcza w kwestiach bezpieczeństwa i przeciwdziałaniu zmianom klimatycznym. 

Warto przypomnieć, że Keir Starmer od początku był przeciwnikiem Brexitu, zatem poprawianie relacji z Brukselą przez brytyjski rząd wydaje się być czymś naturalnym. Nie można jednak stwierdzić, że nowy rząd dokonał przełomu w post-brexitowych relacjach UE-Wielka Brytania. 

Pierwsza wizyta brytyjskiego premiera w Brukseli odbyła się 2 października i niewątpliwie miała ona charakter ramowy i symboliczny. Po spotkaniu z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, obie strony zapewniały o wspólnych interesach globalnych, które mogą być długofalowym spoiwem co najmniej poprawnych relacji między Londynem, a Brukselą. 

W trakcie spotkania podniesiono również kwestie, na którym najbardziej zależy obu stronom. UE liczy na to, że Londyn będzie skłonny przyjąć część imigrantów przybywających do Europy z południa oraz ma nadzieję na szybkie sfinalizowanie umowy dotyczącej mobilności młodzieży (umowa ta pozwalałaby przez określony czas na pracę i przemieszczanie się młodych ludzi po obu stronach Kanału La Manche). 

Z drugiej strony, brytyjski rząd liczy na poluzowanie kontroli weterynaryjnych na granicy z Francją czy zacieśnienie współpracy w kontekście bezpieczeństwa, zarówno w sferze stricte militarnej jak i kwestiach przemysłowych czy doktrynalnych i strategicznych. Na ten moment cele te pozostają w sferze niezrealizowanych pomysłów, ale wydźwięk rozmów oraz wola polityczna obu stron może świadczyć o dużym prawdopodobieństwie końcowego porozumienia.

Kolejnym ważnym elementem brytyjskiej polityki zagranicznej są stosunki z najważniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii (WB) czyli Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Przez ostatnie trzy miesiące nie wydarzyło się nic co mogłoby wskazywać, że relacje na linii Londyn-Waszyngton miałyby ulec pogorszeniu. 

Premier Starmer miał stosunkowo wiele okazji by porozmawiać z Prezydentem Bidenem, mowa tu o rocznicy lądowania w Normandii (jeszcze przed wygranymi wyborami),  szczycie NATO w Waszyngtonie czy wizycie lidera Partii Pracy w Białym Domu we wrześniu. To co może napawać optymizmem całą wspólnotę transatlantycką to fakt, że zmiana warty przy Downing Street 10 nie wiązała się ze zmianą kursu polityki zagranicznej w kwestiach bezpieczeństwa. 

Rząd Partii Pracy podkreśla ważność zacieśniania relacji w ramach NATO, jasno opowiada się po stronie Ukrainy w konflikcie z Federacją Rosyjską oraz z rezerwą podchodzi do relacji z Pekinem. Oznacza to, że Londyn dalej będzie jednym z najbliższych sojuszników Białego Domu (przynajmniej do nadchodzących wyborów prezydenckich za oceanem). To z kolei pozwala nam sądzić, że Wielka Brytania dalej będzie ważnym sojusznikiem dla państw wschodniej flanki NATO, a zatem także Polski. 

O wiele więcej trudności dla brytyjskiej dyplomacji przyniosła sytuacja na Bliskim Wschodzie. Po ataku Hamasu przed rokiem Brytyjczycy stanęli murem za Izraelem, który otwarcie szykował się do akcji odwetowej. Z czasem, gdy działania izraelskiej armii zaczęły łamać prawo międzynarodowe brytyjskie społeczeństwo zaczęło kwestionować zasadność pomocy Jerozolimie w krwawej zemście. 

Partia Pracy, której wartości od lat kojarzą się z przestrzeganiem praw człowieka i pokojowym rozwiązywaniem sporów, szuka balansu w pomocy militarnej Jerozolimie oraz ochronie życia na terenach atakowanych przez Izrael. Nie trudno pokusić się o stwierdzenie, że jest to zadanie karkołomne, biorąc pod uwagę jak złożona w tym momencie jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, a w Izraelem rządzi człowiek, który ponad wszystko obawia się utraty władzy. 

Pomimo pewnych zgrzytów dyplomatycznych, (wyżej wspomniana sprawa odwołanych licencji na eksport broni) Londyn dalej twardo stoi po stronie Izraela, o czym świadczy nałożenie sankcji na wysokich przedstawicieli armii irańskiej 14 października tego roku. Bez wątpienia sytuacja na Bliskim Wschodzie wymagać będzie dużej dozy elastyczności brytyjskiej dyplomacji. Premier Starmer musi również pamiętać o tym, że znaczna część propalesteńskiego społeczeństwa w Wielkiej Brytanii oddała na niego głos w poprzednich wyborach, co także może mieć wpływ na jego decyzje w przyszłości.

Co dalej?

Początki rządów Keira Starmera to droga pełna wybojów, zwłaszcza w polityce wewnętrznej. Niepopularne decyzje oraz chaos wywołany protestami przełożyły się na drastyczny spadek poparcia dla rządu i całej Partii Pracy. Na początku kadencji Starmer mógł liczyć na uznanie ponad 60% Brytyjczyków, podczas gdy dzisiaj jest to 33%. Taki drastyczny spadek może być pokłosiem nietrafionych decyzji premiera, ale może także oznaczać, że wyborcy, którzy zdecydowali się oddać głos na Partię Pracy w poprzednich wyborach tak naprawdę byli zmęczeni rządami Partii Konserwatywnej i oczekiwali jakiejkolwiek zmiany władzy, nie zawsze zwracając uwagi na postulaty głoszone przez opozycję. 

Jeśli ten trend utrzyma się w nadchodzących miesiącach, to prawdopodobnym jest, że już przy okazji kolejnych wyborów Partia Konserwatywna po raz kolejny zatriumfuje. W związku z tym Laburzyści muszą skupiać się na gaszeniu pożaru (zwolnienie szefowej personelu przy Downing Street Sue Gray) oraz w dłuższej perspektywie odniesieniu większego sukcesu w kraju (np. sprawy socjalne). W kwestii polityki zagranicznej, rząd Starmera nie popełnił większych błędów, ale też ciężko znaleźć znaczące sukcesy. 

Na obronę świeżo wybranego rządu można podnieść argument, że w dyplomacji potrzeba czasu, aby tworzyć poważne porozumienia i projekty, a kurs, który objął Londyn przed trzema miesiącami wydaje się być odpowiednim dla wiarygodnego sojusznika i członka NATO. 

Żródła:


[1] Blewett, Sam. „100 days of Starmer: How Labour’s big win went off the railsPolitico, 11 października 2024, https://www.politico.eu/article/keir-starmer-100-days-uk-election-downing-street-labour-party/
[2] Goes, Eunice. „Keir Starmer’s first 100 days as Labour leader: reassure first, transform (much) laterLondon School of Economics and Political Science Blog, 2 lipca 2024, https://blogs.lse.ac.uk/politicsandpolicy/starmer-100-days-as-labour-leader/
[3] Król, Paweł. „Wielka Brytania w odpowiedzi na atak na Izrael, nałożyła sankcje na Irankresy.pl, 14 października 2024, https://kresy.pl/wydarzenia/wielka-brytania-w-odpowiedzi-na-atak-na-izrael-nalozyla-sankcje-na-iran/
[4] Lawless, Jill. „UK Leader Keir Starmer Is Marking 100 Days In Office. It Has Been A Rocky Ride.” Republican Herald, 12 października 2024, https://hosted.ap.org/republicanherald/article/c0b8a3439fc67d4392ba43d09e9f1fc2/uk-leader-keir-starmer-marking-100-days-office-it-has-been
[5] MacLellan, Kylie. „UK election: What are Labour’s foreign policy plans?Reuters, 3 lipca 2024, https://www.reuters.com/world/uk/uk-election-what-are-labours-foreign-policy-plans-2024-07-03/
[6] Niedziński, Bartłomiej. „Kto podsyca zamieszki w Wielkiej Brytanii? Narasta spór między rządem a Muskiem.” Polska Agencja Prasowa, 6 sierpnia 2024, https://www.pap.pl/aktualnosci/kto-podsyca-zamieszki-w-wielkiej-brytanii-narasta-spor-miedzy-rzadem-muskiem
[7] Nowak, Kamil. „Wielka Brytania zapowiada zwrot i reset w polityce zagranicznej. Co to oznacza?Forsal.pl, 2 lipca 2024, https://forsal.pl/swiat/wielka-brytania/artykuly/9537390,wielka-brytania-zapowiada-zwrot-i-reset-w-polityce-zagranicznej-co-to.html#koniecznosc-resetu-relacji-wielkiej-brytani[8] Pack, Mark. „Latest voting intention and leadership ratings opinion polls.” Mark Pack Blog, 12 października 2024, https://www.markpack.org.uk/155623/voting-intention-opinion-poll-scorecard/
[9] Ross, Tim. „How Sue Gray blew up Downing Street inside 100 days.” Politico, 7 października 2024, https://www.politico.eu/article/sue-gray-downing-street-100-days-election-victory-keir-starmer-british//
[10] Stone, Joe. „Brexit talks are back — forever.” Politico, 2 października 2024, https://www.politico.eu/article/brexit-talks-keir-starmer-ursula-von-der-leyen-united-kingdom-european-union/
[11] Viner, Katharine. „Labour suspends seven rebels who voted to scrap two-child benefit cap.” The Guardian, 24 lipca 2024, https://www.theguardian.com/politics/article/2024/jul/23/labour-mps-vote-to-scrap-two-child-benefit-cap-in-first-rebellion-for-starmer
[12] Wąsowicz, Rafał. „Podpisano porozumienie UE – Wielka Brytania.” Elektromobilni.pl, 22 grudnia 2023, https://elektromobilni.pl/podpisano-porozumienie-ue-wielka-brytania/
[13] Wintour, Patrick. „Starmer urges all sides in Middle East to ‘step back from the brink’.” The Guardian, 7 października 2024, https://www.theguardian.com/politics/2024/oct/07/starmer-urges-middle-east-step-back-from-brink-israel-gaza-anniversar


Artykuł Sto dni rządów Keira Starmera w Wielkiej Brytanii – wielkie nadzieje i kryzys za kryzysem. pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Powyborcza rzeczywistość Wenezueli. Polityka wewnętrzna, zagraniczna oraz sytuacja gospodarcza kraju /powyborcza-rzeczywistosc-wenezueli-polityka-wewnetrzna-zagraniczna-oraz-sytuacja-gospodarcza-kraju/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=powyborcza-rzeczywistosc-wenezueli-polityka-wewnetrzna-zagraniczna-oraz-sytuacja-gospodarcza-kraju Tue, 29 Oct 2024 13:55:14 +0000 /?p=4013 Wenezuela, czyli kraj, który jeszcze w latach 50 ubiegłego wieku, był jednym z najbogatszych na świecie, zajmując 4 miejsce, jeśli chodzi o dochód na jednego mieszkańca. Dziś, po ponad 25 latach rządów tzw. “chavistów”, Wenezuela jest cieniem samej siebie. Od lat nękana kryzysem gospodarczym, przerwami w dostawie prądu, niedoborami żywności i leków oraz przemocą i […]

Artykuł Powyborcza rzeczywistość Wenezueli. Polityka wewnętrzna, zagraniczna oraz sytuacja gospodarcza kraju pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Wenezuela, czyli kraj, który jeszcze w latach 50 ubiegłego wieku, był jednym z najbogatszych na świecie, zajmując 4 miejsce, jeśli chodzi o dochód na jednego mieszkańca. Dziś, po ponad 25 latach rządów tzw. “chavistów”, Wenezuela jest cieniem samej siebie. Od lat nękana kryzysem gospodarczym, przerwami w dostawie prądu, niedoborami żywności i leków oraz przemocą i przestępczością. Problemy Wenezueli urzeczywistniają się również na płaszczyźnie politycznej, których wyrazem były przeprowadzone wybory prezydenckie z 28 lipca oraz ich następstwa.

Autor: Mikołaj Andrzejewski

Jak twierdzi Krajowa Rada Wyborcza, urzędujący prezydent Nicolas Maduro wygrał z kandydatem opozycji Edmundo Gonzalezem, stosunkiem 51,95% do 43,18% oddanych głosów. Warto jednak zaznaczyć, że Krajowa Rada Wyborcza, jest organem państwowym w pełni kontrolowanym przez Maduro. Wyniki wyborcze zostały zakwestionowane przez opozycję, której to zdaniem Edmundo Gonzalez wygrał stosunkiem 67,08% do 30,46% z Nicolasem Maduro. O poparciu tej tezy świadczą przede wszystkim dane z poszczególnych lokali wyborczych, które jednoznacznie wskazują na zwycięstwo Gonzaleza. Pomimo tego wenezuelski Sąd Najwyższy, organ de facto podległy Maduro, 22 sierpnia 2024 zatwierdził wyniki wyborów z 28 lipca przedstawione przez Krajową Radę Wyborczą.

Polityka USA jako czynnik decydujący o przeprowadzeniu wyborów w 2024

Fakt, że wybory z 28 lipca będą kluczowe dla Wenezueli, można było wysnuć, jeszcze przed samymi wyborami. Z jednej bowiem strony, opozycja zdecydowała się nie bojkotować wyborów, jak zdarzało się to wcześniej i wystawić wspólnego kandydata, którym ostatecznie został Edmundo Gonzalez. Z drugiej strony, sam urzędujący prezydent Nicolas Maduro, zdecydował się przeprowadzić wybory, pomimo świadomości swojej niepopularności. W zaistniałej sytuacji naturalnie nasuwa się pytanie, dlaczego Maduro w ogóle zdecydował się przeprowadzić wspomniane wybory. Wiele osób za praprzyczynę wspomnianego posunięcia, upatruje w polityce administracji Joe Bidena.

Aby poprawnie zrozumieć politykę obecnej administracji, należy spojrzeć holistycznie na politykę USA wobec Wenezueli. W tym celu należy przytoczyć również wcześniejszą politykę administracji Donalda Trumpa. Administracja poprzedniego prezydenta USA, chcąc działać przeciwko reżimowi Maduro, nakładała regularne i restrykcyjne sankcje na wenezuelskie produkty, w główniej mierze na ropę, która to stanowi główne źródło krajowego eksportu. 

Ta polityka była częściowo poprawna, ponieważ zmniejszając możliwości sprzedaży wenezuelskiej ropy i zamykając rynki zbytu, uderzano w finanse rządu Maduro. Taka polityka jednak dawała paliwo polityczne wenezuelskiemu rządowi, zjednywała Wenezuelczyków oraz nasuwała łatwe wytłumaczenie na złą sytuację gospodarczą kraju. Maduro mógł w zaistniałej sytuacji powiedzieć – “patrzcie, imperium amerykańskie wprowadza sankcje, przez które cierpi naród wenezuelski”.

W świetle wspomnianej sytuacji administracja Joe Bidena, zdecydowała się zmienić podejście. Wskutek rewizji polityki amerykańskiej powoli znoszono sankcje na wenezuelską ropę, w zamian za obietnice reform i demokratyzacji państwa ze strony wenezuelskiej. Wyrazem omówionej polityki, było spotkanie 17 września 2023 pomiędzy przedstawicielem rządu Maduro a przedstawicielem opozycji, podczas którego doszło do porozumienia w sprawie przeprowadzenia wyborów prezydenckich w 2024. Polityka zagraniczna USA, wobec Wenezueli, doprowadziła do tego, że Maduro mógł pozwolić sobie na większą sprzedaż ropy, natomiast w zamian opozycja dostała gwarancje przeprowadzenia wyborów z niezależnymi obserwatorami i mężami zaufania.

Nieuczciwe wybory i reakcja strony rządowej

Przeprowadzone wybory z 28 lipca 2024 okazały się jednak nieuczciwe. Różnica przedstawionych wyników przez Narodową Komisję Wyborczą a opozycyjnych mężów zaufania, sięga 20% na korzyść urzędującego prezydenta. Taki stosunek sprawił, że niemal nikt nie ma wątpliwości, że wybory zostały sfałszowane. Jak jednak fałszerstwo wyborcze wpłynęło na sytuację wewnątrz kraju?

Rzeczywistość powyborczą w Wenezueli, można przedstawić z perspektywy rządowej i opozycyjnej. Zamieszanie wokół wyborów sprawiło, że zirytowani mieszkańcy Wenezueli zdecydowali się wyjść na ulicę. Masowe wystąpienia są najliczniejszymi od 2018 roku. Kluczowym novum w ramach całej sytuacji, jest fakt, iż na ulicę wyszli również mieszkańcy tzw. barrios (ubogich dzielnic Wenezueli). Sytuacja ta jest o tyle nowa, że dotychczas poparcie polityczne reżimu Maduro, bazowało na niższych warstwach społecznych. 

Teraz jednak nawet mniej zamożni Wenezuelczycy, mają dość ciągłego kryzysu ekonomicznego, regularnych przerw w dostawie prądu i kryzysu humanitarnego w kraju, przez co sami domagają się odsunięcia dotychczas popieranych chavistów od władzy. Głosem zrozpaczonych ludzi z barrios, może być 52-letni Rodriguez, który jak sam stwierdził podczas protestów “niczego się już nie boję […] Moja córka umarła, ponieważ w szpitalu nie było potrzebnego wyposażenia medycznego, nie mam nic do stracenia, chcę po prostu, by moje wnuki miały przed sobą jakąkolwiek przyszłość”. 

Głos rozpaczy i determinacja zwykłych Wenezuelczyków, doprowadziła do tego, że ciągu zaledwie kilku dni po ogłoszeniu wyników wyborów, doszło do incydentów burzenia i przewracania pomników ideologicznego przywódcy chavistów, byłego prezydenta Wenezueli, Hugo Chaveza. Maduro w odpowiedzi, aby pokazać, że lud stoi po jego stronie, urządził kontrmanifestację, jednak ta zdecydowanie nie przyciągnęła tylu ludzi, co wystąpienia opozycyjne. 

Widząc zatem niezbyt optymistyczne nastroje w państwie, Maduro zdecydował się na krwawe tłumienie powyborczych protestów. Za tą i podobne operacje, od wielu lat odpowiedzialni są tzw. “colectivos”, czyli zmotoryzowane oddziały paramilitarne, wspierające rząd Maduro w tłumieniu protestów. Wielu komentatorów twierdzi przy tym, że prezydent do realizacji swoich partykularnych celów, umyślnie wykorzystuje colectivos, ponieważ sam ma wątpliwości co do lojalności wojska.

Reakcja opozycji na przeprowadzone wybory

Warto jednak zaznaczyć, że opozycja w tej sytuacji nie pozostawała bierna. Już od dnia ogłoszenia “oficjalnych” wyników, opozycja zorganizowała tzw. “cacazero” (forma protestu polegająca na robieniu hałasu za pomocą uderzania w metalowe garnki) w wielu częściach kraju. Reakcja ludzi była na tyle intensywna, że podczas wystąpień zaczęto zrywać plakaty Maduro oraz zwalać pomniki Hugo Chaveza. Taka reakcja ludzi spotkała się z natychmiastową odpowiedzią strony rządowej w postaci wspomnianych represji oraz tłumienia protestów, których skutkiem (stan na 14 września 2024) jest śmierć 25 ludzi i około 2200 aresztowanych.

Widząc zaciskający się krąg działań Maduro wobec opozycji, Edmundo Gonzalez, kandydat opozycji na prezydenta, 8 września, zmuszony był opuścić Wenezuelę, ostatecznie uzyskując azyl w Hiszpanii. Na emigracji, Edmundo Gonzalez, wcześniej zastraszany i szantażowany przez reżim Maduro, przyznał, że został zmuszony podpisać dokument uznający zwycięstwo Maduro w wyborach, argumentując, iż reżim zaszantażował go,
iż jeśli Gonzalez nie podpisze dokumentu, czekają go poważne konsekwencje prawne. Gonzalez stwierdził zatem, że jako przywódca opozycji, będzie bardziej użyteczny dla Wenezueli na wolności niż w więzieniu.

Oczywiście wspomniany dokument został wykorzystany propagandowo przez administrację Maduro, która opublikowała go, podczas rządowej konferencji prasowej. Prawnym przypieczętowaniem zwycięstwa Maduro było natomiast orzeczenie Wenezuelskiego Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2024 o zwycięstwie Maduro w wyborach. I oczywiście jeżeli nikt nie ma wątpliwości, że Wenezuelski SN, na którego czele stoi Carsylia Rodriguez, osoba powiązana z Maduro, wcześniej od lat działająca w ramach partii oraz deklarująca wierność rewolucji i Hugo Chavezowi, może być jakkolwiek niezależny, to jednak zdaje się, że krajowa droga prawna podważenia oficjalnych wyników wyborów przez opozycję tą decyzją została zamknięta.

Zainteresowanie i reakcja opinii międzynarodowej na kontynencie i na świecie

Jednak skutkiem burzliwej sytuacji w kraju, nastąpiło zainteresowanie opinii międzynarodowej sytuacją w Wenezueli. Warto na początku omówić reakcję najważniejszych sąsiadów Wenezueli – Brazylii i Kolumbii. Stanowisko tych krajów jest o tyle ciekawe, że w obu tych krajach w ostatnich latach, rządy są sprawowane przez środowiska lewicowe. Naturalnym zatem była początkowa ,,prowenezuelskość” wspomnianych krajów. 

Zarówno Gustavo Petro (prezydent Kolumbii) jak i Lula da Silva (prezydent Brazylii) od czasu objęcia swoich stanowisk, starali się zachować przyjacielskie relacje z rządem Maduro. Jednak skala oczywistych nadużyć i mówiąc łagodnie “wątpliwych” wyników ostatnich wyborów, wymusiły na Brazylii i Kolumbii bardziej zachowawczą politykę wobec Wenezueli. Wspomniane państwa nie tylko nie uznały zwycięstwa Maduro, lecz również od czasu wyborów, w przestrzeni publicznej pojawiły się wypowiedzi prezydenta Luli o “skłonnościach autorytarnych rządu Maduro”. 

Stojąc w rozkroku między poparciem politycznego sprzymierzeńca a faktem oczywistych fałszerstw wyborczych, Brazylia, przy poparciu prezydenta Kolumbii, zaproponowała ideę ponownych wyborów w Wenezueli, jednak pomysł ten nie został zaaprobowany ani przez Maduro, ani przez wenezuelską opozycję.

Kolejnym ważnym graczem w Ameryce Południowej jest Argentyna. Warto przyjrzeć się relacjom Argentyńsko-Wenezuelskim ze względu na ich intensywność. Nie będzie przesadnym stwierdzeniem powiedzieć, że libertariański prezydent Argentyny Javier Milei oraz Nicolas Maduro szczerze się nienawidzą. Po wyborach dochodziło do wielu incydentów dyplomatycznych między tymi krajami. Reżim Maduro, niemal momentalnie po wyborach zerwał relacje dyplomatyczne z Argentyną i wydalił argentyńskich dyplomatów. Od tego czasu interesy Argentyny w kraju, reprezentuje ambasada Brazylii. 

W ciągu ostatnich tygodni, w rzeczonej ambasadzie, schronienie znalazło sześciu obywateli Wenezueli związanych z opozycją. Maduro, aby wywrzeć presję, zdecydował się nawet na odcięcie prądu od budynku ambasady oraz otoczenie ambasady swoimi wiernymi oddziałami porządkowymi. Poza sferą ideologiczną zdaje się również iskrzyć między prezydentami Argentyny i Wenezueli personalnie.

Argentyńskie władze sądownicze (23 września 2024) wydały bowiem nakaz aresztowania prezydenta Maduro oraz jego prawej ręki, szefa MSW Diosdado Cabello, zarzucając im tortury, porwania i zabójstwa. Wenezuelska prokuratura nie pozostała dłużna, bowiem już tego samego dnia, wydała nakaz aresztowania prezydenta Milei, oskarżając go o kradzież i rozmontowanie wenezuelskiego samolotu, zajętego w Buenos Aires w 2022 roku.

Poza kontynentem, stosunki innych państw z Wenezuelą, również zdają się być raczej chłodne. Potencjalni sojusznicy Wenezueli, tacy jak Rosja czy Iran, są geograficznie daleko oraz mają problemy w swoim regionie, dlatego Maduro nie ma co liczyć na szerokie wsparcie humanitarne czy militarne od wspomnianych państw. Stany Zjednoczone, mimo taktycznego odprężenia relacji za czasów administracji Bidena, o której wspominam wyżej, od lat prowadzą politykę sankcji wobec chavistowskiej Wenezueli. 

Unia Europejska natomiast przyjęła podczas ostatniego posiedzenia Parlamentu Europejskiego (19 września 2024) rezolucję dotyczącą uznania Edmundo Gonzaleza, przebywającego obecnie na emigracji w Hiszpanii, za prawomocnego prezydenta Wenezueli. Maduro nie może zatem liczyć nawet na jakąkolwiek neutralność ze strony UE.

Kluczowy element gospodarczy w sytuacji Wenezueli

Niestabilna sytuacja w kraju, kryzys ekonomiczny, brak poparcia opinii międzynarodowej, czy zatem Maduro może liczyć na jakikolwiek czynnik działający na jego korzyść?

Ropa, nazywana czarnym złotem oraz jego eksport, na którym Wenezuela polegała już od czasów poprzedniego wieku, jest kluczowa jeśli mówimy o gospodarce tego państwa. To właśnie dzięki ropie wenezuelska firma odpowiedzialna za jej wydobycie, czyli PDVSA. Gigantyczny koncern, później upaństwowiony przez Hugo Chaveza, był jednym z największych firm petrochemicznych na świecie. 

Dzięki eksporcie ropy, państwo Hugo Chaveza mogło realizować zakrojone na szeroką skalę programy socjalne. I, pomimo że ekonomia Wenezueli od dekad stale się kurczy przez nieodpowiedzialne zarządzanie PDVSĄ przez chavistów oraz korupcję w ramach państwowego giganta, a jej regres ekonomiczny porównywany jest do regresu krajów targanych wojną takich jak Irak czy Liban, to jednak odprężenie gospodarcze Wenezueli zależne jest od światowych cen ropy i możliwości jej eksportu. Tutaj znowu można przywołać opisaną w drugim akapicie politykę USA z czasów administracji Trumpa i Bidena. 

Stany Zjednoczone bowiem świetnie zdają sobie sprawę, że chavistów można łatwo szachować sankcjami oraz odcinaniu rynków zbytu dla wenezuelskiej ropy, poprzez grożeniem palcem światowym podmiotom, którzy byliby gotowi pośredniczyć w handlu Wenezuelską ropą, takimi jak Indie czy Chiny. Można zatem wysnuć śmiały wniosek, że reżim Maduro będzie miał szansę na odprężenie i względny spokój jeżeli światowe ceny ropy wzrosną oraz przede wszystkim Wenezuela będzie miała możliwość poszukiwania rynków i potencjalnych klientów, co będzie możliwe tylko wtedy, jeżeli przeprowadzi w kraju reformy polityczne, na które Wenezuelczycy czekają.

Jaka przyszłość czeka Wenezuelę?

Podsumowując, biorąc pod uwagę sytuację wewnętrzną, politykę międzynarodową innych państw wobec Wenezueli oraz sytuację gospodarczą kraju, możemy jasno powiedzieć: pozycja Maduro, pomimo wygranych formalnie wyborów, jest bardziej niestabilna, niż kiedykolwiek wcześniej. Pomimo całej omówionej otoczki wokół sytuacji Wenezueli, należy jednak zwrócić uwagę na kluczowy czynnik: sytuację politycznej nomenklatury. Istnieje bowiem znaczny Wenezuelczyków, którzy wiele zyskali pod rządami chavistów. 

Ludzie powiązani z administracją, sądownictwem czy państwowym biznesem, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wraz z potencjalną zmianą rządu w państwie, nie tylko mogą stracić pracę, pozycję społeczną, często bardzo pokaźne majątki względem innych współobywateli, ale również doskonale wiedzą, że w przypadku zmiany władzy, wielu z nich czeka proces, za różnego rodzaju nadużycia i potencjalna kara pozbawienia wolności. Warto więc obserwować, jak będzie się kształtować sytuacja Wenezueli w najbliższych miesiącach i latach.

Źródła:

[1] Wyniki wenezuelskich wyborów 2024
https://es.wikipedia.org/wiki/Elecciones_presidenciales_de_Venezuela_de_2024
[2] Porozumienia z Barbadosu stawiają Wenezuelę na wyboistej drodze do zaciekłych sondaży.
https://www.crisisgroup.org/latin-america-caribbean/andes/venezuela/barbados-deal-sets-venezuela-rocky-path-competitive-polls
[3]Zatwierdzenie wyników wyborów przez wenezuelski Sąd Najwyższy
https://www.pap.pl/aktualnosci/sad-najwyzszy-wenezueli-zatwierdzil-oficjalne-wyniki-wyborow-opozycja-odrzuca
[4]Wenezuela: totalitarny zwrot Maduro.
https://www.gisreportsonline.com/r/venezuela-maduro/
[5]Wenezuelska opozycja protestuje w związku z przeciąganiem się sporu wyborczego
https://www.reuters.com/world/americas/venezuelan-opposition-protests-election-dispute-drags-2024-08-17/
[6] Chronologicznie uporządkowane wystąpienia w reakcji na sfałszowane wybory
https://en.wikipedia.org/wiki/2024_Venezuelan_protests#31_July:_Detainees_increase
[7]Walki na ulicach. Co dzieje się w Wenezueli?
https://www.youtube.com/watch?v=PHMF7bXfDV8&t=556s
[8]Surowa rzeczywistość: sankcje wobec wenezuelskiego przemysłu naftowego
https://www.youtube.com/watch?v=lwcB4Z9jwGA
[9] Przywódca opozycji Gonzalez twierdzi, że został zmuszony do podpisania listu akceptującego orzeczenie sądu w sprawie zwycięstwa Maduro
https://www.reuters.com/world/americas/venezuelas-gonzalez-says-he-was-forced-sign-letter-accepting-court-ruling-maduro-2024-09-18/
[10] Historia relacji Kolumbijsko-Wenezuelskich
https://en.wikipedia.org/wiki/Colombia–Venezuela_relations
[11] Edmundo Gonzalez twierdzi, że został zmuszony do podpisania dokumentu, uznającego zwycięstwo Maduro
https://www.theguardian.com/world/2024/sep/18/venezuela-maduro-election-opposition-leader
[12] Brazylia i Kolumbia omawiają sytuację Wenezueli
https://www.reuters.com/world/americas/lula-petro-discuss-venezuela-situation-wednesday-sources-say-2024-08-14/
[13] Krytyka Brazylii i Hiszpanii dotycząca działań Maduro
https://www.japantimes.co.jp/news/2024/09/25/world/politics/brazil-spain-criticism-maduro/
[14] Parlament Europejski uznaje przeciwnika Maduro za zwycięzcę w wyborach prezydenckich
https://www.dw.com/en/eu-parliament-recognizes-maduro-rival-as-venezuela-president/a-70276261
[15] Stany Zjednoczone i Brazylia proponują nowe nowe wybory w Wenezueli, pomimo sprzeciwu rządu i opozycji
https://www.reuters.com/world/americas/brazils-lula-says-new-election-could-be-solution-venezuela-crisis-2024-08-15/
[16] Prezydent Lula twierdzi, że rząd Wenezueli ma autorytarne konotacje
https://www.reuters.com/world/americas/venezuelan-government-has-authoritarian-bias-says-brazils-lula-2024-08-16/
[17] Wzajemne ciosy. Argentyna nakazuje aresztowanie Maduro, Wenezuela prezydenta Mileia
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wzajemne-ciosy-Argentyna-nakazuje-aresztowanie-Maduro-Wenezuela-prezydenta-Mileia-8817290.html
[18] Sankcje USA wymierzone w Wenezuelę: oś czasu
https://venezuelanalysis.com/infographics/15301/
[19]Dlaczego wenezuelska gospodarka się skurczyła?
https://www.economicsobservatory.com/why-did-venezuelas-economy-collapse
[20] PDVSA – historia koncernu naftowego
https://www.reuters.com/markets/commodities/venezuelas-oil-exports-climb-four-year-high-august-2024-09-05/
[21] Carsylia Rodriguez – prezes wenezuelskiego Sądu Najwyższego
https://en.wikipedia.org/wiki/Caryslia_Rodríguez
[22] Nakaz Aresztowania przywódcy Wenezueli. Wśród zarzutów porwania, tortury i zabójstwa.
https://www.pap.pl/aktualnosci/nakaz-aresztowania-przywodcy-wenezueli-wsrod-zarzutow-porwania-tortury-i-zabojstwa

Artykuł Powyborcza rzeczywistość Wenezueli. Polityka wewnętrzna, zagraniczna oraz sytuacja gospodarcza kraju pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Wybory w Austrii – Analiza /wybory-w-austrii-analiza/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=wybory-w-austrii-analiza Thu, 24 Oct 2024 14:57:03 +0000 /?p=4149 29 września br. w Austrii odbyły się wybory parlamentarne. Przykuły one uwagę nie tylko osób zajmujących się analizą wyników wyborczych, ale również szerzej osób interesujących się polityką regionalną i europejską.  O głosy wyborców konkurowały ze sobą różnorodne partie z każdej strony politycznego spektrum. Co najbardziej interesujące, w tym stosunkowo niewielkim środkowoeuropejskim kraju doszło do poważnego […]

Artykuł Wybory w Austrii – Analiza pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

29 września br. w Austrii odbyły się wybory parlamentarne. Przykuły one uwagę nie tylko osób zajmujących się analizą wyników wyborczych, ale również szerzej osób interesujących się polityką regionalną i europejską.  O głosy wyborców konkurowały ze sobą różnorodne partie z każdej strony politycznego spektrum. Co najbardziej interesujące, w tym stosunkowo niewielkim środkowoeuropejskim kraju doszło do poważnego przetasowania na scenie politycznej.  W niniejszym artykule postaram się przybliżyć czytelnikowi najważniejsze fakty dotyczące ostatnich wydarzeń. Zacznę od zarysowania austriackiej sceny politycznej. Na bazie własnych doświadczeń przedstawię również, jak wyglądały ostatnie dni walki o głosy wyborców w stołecznym Wiedniu. Omówię wyniki wyborów oraz wskażę, co mówią nam one o nastawieniu austriackiego społeczeństwa oraz jakich działań ze strony kierownictwa poszczególnych największych partii będziemy się mogli spodziewać w najbliższych tygodniach.

Autor: Filip Kopeć

 

Kto, dlaczego i przeciw komu?


Zanim przyjrzymy się samemu wyścigowi, należałoby poznać zawodników. W Austrii, w przeciwieństwie do Polski, nie ma jedynie dwóch, dominujących partii politycznych, które doraźnie wchodzą w koalicję ze znacznie mniejszymi partnerami. 

Do trzech, silnych i dobrze ugruntowanych w austriackiej polityce partii możemy zaliczyć konserwatywną i centrową Austriacką Partię Ludową (ÖVP), Socjaldemokratyczną Partię Austrii oraz Wolnościową Partię Austrii (FPÖ) o profilu nacjonalistyczno-konserwatywnym. Stawkę zamykają mniejsze, ale nadal wpływowe partie takie jak Zieloni (die Grüne) czy NEOS, czyli partia o profilu liberalnym

Partie Rządzące i ich kampanie


Obecnie Austrią rządzi koalicja ÖVP – Zieloni pod przewodnictwem kanclerza Karla Nehammera z partii ludowej. Koalicja ta w obecnym kształcie funkcjonuje od końca 2021 roku. 

W kampanii wyborczej ÖVP starało prezentować się jako “Silne Centrum” stojące w opozycji do chaosu (uosabianego przez FPÖ) oraz gwarantującego stabilność, tak istotną dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Zieloni natomiast, jak można się tego spodziewać po partii o tym profilu, na swoich banerach i plakatach podkreślali istotę ochrony środowiska naturalnego. W kontekście samego Wiednia zestawiali oni ze sobą wizje zabetonowanej miejskiej dżungli i zielonej, nowoczesnej metropolii. 

Jaka była siła przyciągania obu tych kampanii wyborczych? Zieloni postawili w mojej ocenie na utrzymanie wyborców, którym głęboko w sercu leży ochrona przyrody, co jest zrozumiałe, ale miało również negatywne konsekwencje. W wyborach tych bowiem najważniejszymi a zarazem najbardziej polaryzującymi tematami nie były ochrona środowiska i zrównoważony rozwój a rosnące koszty życia, imigracja oraz polityka zagraniczna Austrii w kontekście wojny na Ukrainie. 

Slogany ÖVP natomiast nie były ani kreatywne, ani szczególnie nacechowane emocjonalnie, nie miały zresztą takie być. Wpisywały się one dobrze w obraz spokojnej, nieradykalnej partii, od której nie należy się spodziewać drastycznych zmian, ale za to po wyborze której nie trzeba się będzie bać o brutalizację życia społecznego czy niespodziewane wachania w koniunkturze. Nie była to strategia pełna polotu i wizjonerska, w następnej części artykułu przyjrzymy się temu, jakie owoce przyniosła.

SPÖ stawiała na przekonanie do siebie wyborców bardziej lewicowych. Można uznać, że na tym polu odnieśli oni sukcesy, na lewicy nie ma bowiem żadnej innej, konkurującej z nimi znaczącej partii. W retoryce jej przedstawicieli atakowano głównie FPÖ, strasząc wyborców wizją rządów nieprzewidywalnej skrajnej prawicy. Jest to strategia poniekąd podobna do tej wybranej przez ÖVP, z tą różnicą, że socjaldemokraci nie musieli markować ciosów i byli o wiele bardziej krytyczni wobec formacji skrajnej prawicy. Ma to związek z tym, że o ile ÖVP nie wyklucza kompletnie jakiejś formy współpracy z FPÖ, socjaldemokraci nie pozostawiają takich złudzeń.

FPÖ – Historia i Kontrowersje


FPÖ bez wątpienia jest partią kontrowersyjną, często sadzaną w jednym rzędzie z niemiecką AFD święcącą ostatnio triumfy w byłym NRD czy Zjednoczeniem Narodowym Marii Le Pen. 

Różnica leży tutaj w tym, że w przeciwieństwie do ww. Partii, FPÖ ma od dawna silnie ugruntowaną pozycję na austriackiej scenie politycznej. Partię tę założyli już w latach 50-tych…. byli naziści. Ten szlachetny dorobek zwieńcza zaskakujący dla nieobeznanych z sytuacją fakt, że partia ta była już trzykrotnie częścią koalicji rządzących krajem

Profil i program FPÖ


Partia jest skrajnie prawicowa, o profilu antyislamskim, anty-imigracyjnym oraz eurosceptycznym. Jest to również partia prorosyjska, o czym świadczy krytyczna opinia na temat jakiejkolwiek pomocy w postaci sprzętu wojennego dla Ukrainy oraz podkreślanie austriackiej neutralności jako ważnej zasady w stosunkach międzynarodowych. 

Rosyjski wątek

Prorosyjskość tej partii nie jest wymysłem jej wrogów, osobiście bowiem w ostatnich dniach miałem okazję obejrzeć dużą ilość spotów wyborczych FPÖ, w jednym z których przywódca tej partii, Herbert Kickl, otwarcie stwierdził, że jeśli jest się przeciwko nakładaniu sankcji na Rosję, powinno się oddać swój głos na jego partię. 

W innym ten sam polityk przedstawiał mapę Europy z zaznaczonymi Austrią i Rosją (ta druga została w manipulacyjny sposób pokolorowana bez Kaliningradu). Kickl popierając swoją opinię mapą, bagatelizował zagrożenie jakie stanowi Rosja z racji dużych odległości, jakie dzielą Austrię i kraj Putina.

Należy w tym momencie wspomnieć, że do 2019 FPÖ było członkiem koalicji z ÖVP. Rozpadła się ona jednak po skandalu z udziałem ówczesnego polityka FPÖ, który na opublikowanym przez gazety nagraniu oferował korzyści finansowe osobie z powiązaniami u rosyjskich oligarchów w zamian za wsparcie polityczne. Partia podniosła się jednak z tego kryzysu i pod nowym kierownictwem Herberta Kickla odzyskała i nawet zwiększyła swoje poparcie u dużej rzeszy Austriaków.

Wyniki oraz ich przyczyny

W niedzielnych wyborach potwierdziły się prognozy przedwyborcze. Zwycięzcą została FPÖ, zdobywając ponad 28,8 procent głosów (co stanowi poprawę o aż około 13 punktów procentowych w zestawieniu z poprzednimi wyborami), niedaleko za nią uplasowała się ÖVP z 26,3% poparciem (spadek o 11 punktów procentowych). SPÖ uzyskało poparcie 21,1% wyborców, natomiast Zieloni i NEOS uzyskali porównywalne wyniki (kolejno 8,3 oraz 9,2 procent). Za sukces skrajnej prawicy odpowiedzialny jest szereg czynników takie jak rosnące koszty życia, problemy związane z silną imigracją, przywiązanie dużej części austriackiego społeczeństwa do polityki neutralności. Silny i otwarty sprzeciw wobec przymusowych szczepień forsowanych onegdaj przez ÖVP również przysporzyło tej partii licznych zwolenników. Na ostatniej prostej do wyborów przed chwilą wspomnianej partii ludowej udało się jednak znacząco zmniejszyć dystans dzielący ją i FPÖ. Za powody podaje się sprawne działanie Karla Nehammera w związku z ostatnią fala powodzi w kraju a także pewne sukcesy narracji jego partii, stawiającej na stabilność i równowagę.

Co teraz?

Zwycięstwo Kickla nie jest jednak absolutne, przed liderem tej formacji stoi poważne wyzwanie uzyskania większości potrzebnej do rządzenia krajem i sięgnięcia wymarzonego przez niego fotela Kanclerza. Ostra i bezlitosna walka z pozostałymi partiami, będąca tak skuteczna przy zdobywaniu poparcia wyborców, może teraz być po części przeszkodą w pozyskaniu chętnych partnerów do stworzenia koalicji. 

Tak jak już napisałem, socjaldemokraci nie wejdą w koalicję z FPÖ. Co tyczy się ÖVP, Karl Nehammer stwierdził, że nie wyobraża sobie koalicji pod kierownictwem człowieka, który “uwielbia w teorie spiskowe”. Oznacza to, że potencjalna koalicja FPÖ-VPÖ wymagałaby od Herberta Kickla zrezygnowania z ubiegania się o urząd kanclerski, co przy jego wyjątkowo silnej pozycji w partii wydaje się mało prawdopodobne. 

Istnieje również wariant szerokiej koalicji VPÖ-SPÖ z możliwym udziałem Zielonych lub partii NEOS. Takie rozwiązanie nie jest jednak tak oczywiste i proste jak może się to wydawać, ponieważ różnice pomiędzy poszczególnymi członkami koalicji mogłyby w znaczący sposób utrudnić sprawne zarządzanie krajem. W mojej opinii, nie ważne co się wydarzy w najbliższych tygodniach czy miesiącach, to paradoksalnie od VPÖ będzie zależało, kto będzie dopuszczony do współrządzenia krajem. Pomimo gratulacji, które spłynęły na ręce przywódców FPÖ ze strony takich osób jak Marie Le Pen, Viktora Orbana czy Geerta Wildersa, droga FPÖ nie będzie usłana różami

Źródła:

[1] Csongor Körömi, “Orbán, Le Pen and Wilders are buzzing over Austria’s far right winning election” Politico, September 30th, 2024 https://www.politico.eu/article/far-right-across-europe-celebrates-victory-austria-freedom-party-herbert-kickl-anti-immigration/
[2] Oliver Das Gupta “Das steht in Österreich auf dem Spiel” Der Spiegel, 29 September 29th, 2024, https://www.spiegel.de/ausland/wahl-in-oesterreich-holt-die-oevp-von-karl-nehammer-die-fpoe-von-herbert-kickl-von-noch-ein-a-d15c59c5-9ab8-4032-b935-af5c014c1bd9
[3] Walter Mayr “Österreich sucht die Anti-Kickl-Koalition” Der Spiegel, September 30th, 2024, https://www.spiegel.de/ausland/oesterreich-wahl-nach-dem-fpoe-sieg-auf-der-suche-nach-der-anti-kickl-koalition-a-e9e6fe78-d823-4f02-a69d-c5c2bbaea0f9
[4] Wolfgang Vichtl “Schwierige Regierungsbildung nach FPÖ-Sieg” Tagesschau, September 30th, 2024, https://www.tagesschau.de/ausland/europa/oesterreich-wahl-analyse-100.html

Artykuł Wybory w Austrii – Analiza pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Czy wiarołomni elektorzy mogą stanowić zagrożenie dla nadchodzących wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych? /czy-wiarolomni-elektorzy-moga-stanowic-zagrozenie-dla-nadchodzacych-wyborow-prezydenckich-w-stanach-zjednoczonych/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czy-wiarolomni-elektorzy-moga-stanowic-zagrozenie-dla-nadchodzacych-wyborow-prezydenckich-w-stanach-zjednoczonych Wed, 28 Aug 2024 10:06:16 +0000 /?p=3823 Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych mają charakter pośredni – zwycięzcą zostaje kandydat, który otrzyma wymaganą większość w Kolegium Elektorów (ang. United States Electoral College). W rezultacie, wygrana w głosowaniu powszechnym nie zawsze jest tożsama z wyborem kandydata do pełnienia funkcji głowy państwa. Elektorzy najczęściej głosują zgodnie z wolą wyborców danego stanu, w myśl zasady „zwycięzca […]

Artykuł Czy wiarołomni elektorzy mogą stanowić zagrożenie dla nadchodzących wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych mają charakter pośredni – zwycięzcą zostaje kandydat, który otrzyma wymaganą większość w Kolegium Elektorów (ang. United States Electoral College). W rezultacie, wygrana w głosowaniu powszechnym nie zawsze jest tożsama z wyborem kandydata do pełnienia funkcji głowy państwa. Elektorzy najczęściej głosują zgodnie z wolą wyborców danego stanu, w myśl zasady „zwycięzca bierze wszystko”. Sytuacja, w której elektor sprzeciwi się wyborcom i zagłosuje zgodnie z własnymi przekonaniami, nie jest jednak wykluczona. Wiarołomni elektorzy (ang. faithless electors) pojawiali się kilkakrotnie w amerykańskiej historii, mimo to ani razu ich decyzje nie wpłynęły na wynik wyborów. 

Autorka: Nadia Korzeń

 


Wiarołomni elektorzy w przeszłości

W XX wieku złamanie przysięgi przez elektorów miało miejsce sporadycznie i od 1912 roku ograniczało się do jednego głosującego w trakcie głosowania. Podczas wyborów prezydenckich w 2000 i 2004 roku także odnotowano po jednym takim przypadku. Sytuacja zmieniła się w 2016 roku, kiedy o urząd prezydenta ubiegali się Donald Trump i Hillary Clinton. Clinton wygrała w głosowaniu powszechnym, niemniej Trump miał zdobyć większość głosów elektorskich. W konsekwencji dwóch elektorów z ramienia Partii Demokratycznej utworzyło ruch, którego celem było pozbawienie wymaganej większości republikańskiego kandydata i przekonanie trzydziestu siedmiu reprezentantów Kolegium do złamania przysięgi. Do ruchu dołączyli elektorzy demokratów z Kolorado i Waszyngtonu. Według Lawrence’a Lessiga, profesora prawa w Harvard Law School i organizatora pomocy prawnej dla  członków Kolegium występujących przeciwko Trumpowi, około 20 republikańskich elektorów rozważało wiarołomne głosowanie. Ostatecznie dziewięciu elektorów okazało się niewiernymi (jedynie dwóch z ramienia Partii Republikańskiej), przy czym potwierdzono ważność siedmiu z ich głosów. Była to największa liczba wiarołomnych elektorów w pojedynczym głosowaniu od ponad 100 lat.

Wiarołomni elektorzy a prawo stanowe

Wydarzenia z 2016 roku nie zmieniły wyniku wyborów, ale przypomniały o tym, że głosowanie elektorów nie jest jedynie formalnością. Zapobieganie podobnym sytuacjom w przyszłości nie jest w pełni możliwe, ponieważ nie istnieją żadne przepisy prawne na poziomie federalnym, które wymagałyby od elektorów lojalności wobec wyborców. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wprawdzie dwukrotnie stwierdził, że prawo stanowe regulujące kary dla wiarołomnych elektorów jest konstytucyjne (Chiafalo v. Washington, Colorado Department of State v. Baca) i aż 37 stanów oraz Dystrykt Kolumbii uchwaliły przepisy prawne zobowiązujące elektorów do głosowania zgodnie z wolą wyborców – część z nich za złamanie przysięgi przewiduje karę w postaci grzywny lub postępowanie karne. Piętnaście z wymienionych stanów uznaje jednak głosy wiarołomnych elektorów za ważne, a pozostałe trzynaście nie przewiduje żadnych regulacji w tym zakresie. 

Rys. 1. Prawo stanowe dotyczące wiarołomnych elektorów
Źródło: FairVote

Wybory prezydenckie w 2024 roku

Czy istnieje zatem ryzyko wpłynięcia na wybór przyszłego prezydenta w nadchodzących wyborach? Powodzenie takiego scenariusza zależałoby przede wszystkim od poparcia kandydatów i różnicy między nimi. Głównymi kandydatami w tegorocznych wyborach są Donald Trump z ramienia Partii Republikańskiej oraz Kamala Harris z Partii Demokratycznej, która zastąpiła na tym miejscu urzędującego prezydenta Joe Bidena. 2 lipca 2024 roku, 3 tygodnie przed wycofaniem się Bidena ze startu w wyborach, opublikowano sondaż Reuters/Ipsos, zgodnie z którym w przypadku rezygnacji obecnego prezydenta Kamala Harris mogłaby liczyć na 42% głosów w porównaniu z 43-procentowym poparciem dla Trumpa. W pierwszym sondażu Reuters/Ipsos po oświadczeniu Joe Bidena o wycofaniu się z kandydowania Kamalę Harris poparło 44% ankietowanych, a Donalda Trumpa 42% – są to wciąż wyniki na marginesie błędu statycznego. Obecnie średnia sondaży wyborczych wskazuje na niewielką przewagę Harris nad Trumpem, wynoszącą jednakże nie więcej niż 1% głosów.

Stany wahające się

W rzeczywistości, marginalne różnice w poparciu ogółu Amerykanów nie są tożsame z możliwą do zdobycia sumą głosów elektorskich. Rywalizacja między kandydatami odbywa się przede wszystkim w tzw. stanach wahających się (ang. swing states) – regionach, w których ani demokraci, ani republikanie nie mają stałej, bezpiecznej przewagi poparcia nad drugą partią. Stany niezdecydowane zmieniają się co wybory i w praktyce decydują o ostatecznym wyborze prezydenta. W tegorocznych wyborach kluczowych dla uzyskania większości w Kolegium Elektorów okaże się od sześciu do dziewięciu z nich, dysponujących liczbą od 77 do 117 głosów. Kamala Harris może liczyć na minimum 203 głosy elektorów z „bezpiecznych” stanów, a Trumpa prawdopodobnie poprze nie mniej niż 218 członków Kolegium – do zwycięstwa w wyborach potrzeba co najmniej 270 głosów. 

Rys. 2. Poparcie wyborcze dla poszczególnych partii w 2024 roku
Źródło: Opracowanie własne

Ze względu na stosunkowo niedawną zmianę kandydata na prezydenta z Partii Demokratycznej i dynamiczne zmiany w poparciu wyborców, w stanach wahających się brakuje jeszcze sondaży, które potrafiłyby z całą pewnością przewidzieć zwycięstwo jednej z dwóch partii. Przewaga jednego z kandydatów wśród ankietowanych najczęściej nie przekracza 5%. Nie brakuje także stanów, w których każde ogłoszone wyniki badań wskazują na innego prawdopodobnego zwycięzcę. W sytuacji, w której żaden z kandydatów nie obejmie zdecydowanego prowadzenia w stanach niezdecydowanych, różnice w głosach elektorskich mogą być również bardzo niewielkie, co zwiększy ryzyko próby wpłynięcia na wynik głosowania. Istnieje także możliwość, że zarówno Harris, jak i Trump otrzymaliby po 269 głosów w Kolegium, a w podobnej sytuacji jeden wiarołomny elektor mógłby zaważyć o wyborze prezydenta. Taki scenariusz jest mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy. W 2000 roku George W. Bush wygrał głosowanie elektorskie większością zaledwie 271 głosów (choć sam sposób przeprowadzenia wyborów powszechnych budził kontrowersje).

Podsumowanie

Trudno jest przewidzieć wyniki wyborów przy tak rozwojowej sytuacji politycznej, niemniej ze względu na możliwe nieduże różnice w liczbie głosów na Kamalę Harris i Donalda Trumpa należy wziąć pod uwagę wszystkie ewentualności. Wiarołomni elektorzy nie podlegają karze według prawa federalnego, a stany różnią się między sobą zarówno w kwestii odpowiedzialności karnej, jak i ważności takiego głosu. Warto jednak przypomnieć, że wiarołomni elektorzy nigdy w historii Stanów Zjednoczonych nie wpłynęli na ostateczny kształt wyborów, a same szanse na zmianę wyniku przez pojedynczego elektora są stosunkowo niskie. W Kolegium Elektorów musiałby przypuszczalnie powstać ruch skupiający większą ilość jego członków, aby realizacja takiego planu stała się możliwa, choć, jak pokazały wybory prezydenckie w 2016 roku, niełatwo jest przekonać elektorów do wystąpienia przeciwko wyborcom.

Źródła:

[1] Agrawal, Nina. “All the Times in U.S. History That Members of the Electoral College Voted Their Own Way.” Los Angeles Times, December 8, 2016. https://www.latimes.com/nation/la-na-faithless-electors-2016-story.html.

[2] Boccagno, Julia. “Which Candidates Did the Seven ‘Faithless’ Electors Support?” CBS News, December 21, 2016. https://www.cbsnews.com/news/which-candidates-did-the-seven-faithless-electors-support-election-2016/

[3] Chávez, Steff. “The Six Swing States That Will Decide the US Presidential Race.” Financial Times, March 5, 2024. https://www.ft.com/content/c605260b-8e35-455d-873d-d71717db922e.

[4] Cheney, Kyle. “Lessig: 20 Trump Electors Could Flip.” Politico, December 13, 2016. https://www.politico.com/story/2016/12/donald-trump-electors-lessig-232598.

[5] Desilver, Drew. “Trump’s Victory Another Example of How Electoral College Wins Are Bigger than Popular Vote Ones.” Pew Research Center, December 20, 2016. https://www.pewresearch.org/short-reads/2016/12/20/why-electoral-college-landslides-are-easier-to-win-than-popular-vote-ones/.

[6] Elliott, Philip. “The 7 States That Will Decide the Election.” TIME, August 8, 2024. https://time.com/7009161/battleground-swing-states-2024-election/.

[7] FitzGerald, James. “Six Swing States Set to Decide the US Election.” BBC, July 29, 2024. https://www.bbc.com/news/articles/c511pyn3xw3o.

[8] Galston, William A. “Could a Single Faithless Elector Cost Joe Biden the Presidency?” Brookings, May 21, 2024. https://www.brookings.edu/articles/could-a-single-faithless-elector-cost-joe-biden-the-presidency/.

[9] Jackson, Chris, Annaleise Azevedo Lohr, and Charlie Rollason. “Only Michelle Obama Bests Trump as an Alternative to Biden in 2024.” Ipsos, July 2, 2024. https://www.ipsos.com/en-us/only-michelle-obama-bests-trump-alternative-biden-2024.

[10] Lange, Jason. “Exclusive: Harris Leads Trump 44% to 42% in US Presidential Race, Reuters/Ipsos Poll Finds.” Reuters, July 26, 2024. https://www.reuters.com/world/us/harris-leads-trump-44-42-us-presidential-race-reutersipsos-poll-finds-2024-07-23/?utm_source=twitter&utm_medium=Social.

[11] Wheeler, Russell. “Can the Electoral College Be Subverted by ‘Faithless Electors’?” Brookings, October 21, 2020. https://www.brookings.edu/articles/can-the-electoral-college-be-subverted-by-faithless-electors/.

[12] Wolf, Zachary B., Ethan Cohen, and Renee Rigdon. “What Happens If There’s a Tie in 2024? Be Ready for a ‘Contingent Election.’” CNN, August 4, 2024. https://edition.cnn.com/2024/08/04/politics/tie-presidential-election-what-matters/index.html?iid=cnn_buildContentRecirc_end_recirc.

[13] Wolf, Zachary B., and Renée Rigdon. “Why an Election for 330 Million-plus People May Still Come down to so Few Votes.” CNN, July 20, 2024. https://edition.cnn.com/2024/07/20/politics/electoral-votes-swing-state-margins-dg/index.html.

[14] Żołądek, Łukasz. “Kolegium Elektorów w Amerykańskich Wyborach Prezydenckich.” INFOS 14/2020, December 10, 2020. https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/publikacjeBAS.xsp?seria=3.

[15] “Lessig: Electors May Have ‘Moral Reason’ Not to Pick Trump,” MSNBC, December 13, 2016. https://www.msnbc.com/mtp-daily/watch/lessig-electors-may-have-moral-reason-not-to-pick-trump-832198211558.

[16] “Presidential Elections,” FairVote, last updated July 2024. https://fairvote.org/resources/presidential-elections/#faithless-elector-state-laws.

[17] “The Electoral College,” National Conference of State Legislatures, last modified March 21, 2023. https://www.ncsl.org/elections-and-campaigns/the-electoral-college.

[18] “Election 2024 Polls: Harris vs. Trump,” The New York Times, last updated August 15, 2024, https://www.nytimes.com/interactive/2024/us/elections/polls-president.html.

Artykuł Czy wiarołomni elektorzy mogą stanowić zagrożenie dla nadchodzących wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Indie po wyborach: jak kształtują się losy największej demokracji na świecie? /indie-po-wyborach-jak-ksztaltuja-sie-losy-najwiekszej-demokracji-na-swiecie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=indie-po-wyborach-jak-ksztaltuja-sie-losy-najwiekszej-demokracji-na-swiecie Sun, 18 Aug 2024 08:58:24 +0000 /?p=3796 4 czerwca Indie ogłosiły wyniki tegorocznych wyborów parlamentarnych, których rezultat okazał się zaskakujący – utrata samodzielnej większości w Niższej Izbie Parlamentu (Lok Sabha) zmusza partię Bharatiya Janata Party (BJP) do wspólnego podejmowania decyzji z koalicją National Democratic Alliance (NDA) – jak ta sytuacja wpłynie na najbliższe lata rządów Modiego? Autorka: Natalie Jagło   Narendra Modi, […]

Artykuł Indie po wyborach: jak kształtują się losy największej demokracji na świecie? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

4 czerwca Indie ogłosiły wyniki tegorocznych wyborów parlamentarnych, których rezultat okazał się zaskakujący – utrata samodzielnej większości w Niższej Izbie Parlamentu (Lok Sabha) zmusza partię Bharatiya Janata Party (BJP) do wspólnego podejmowania decyzji z koalicją National Democratic Alliance (NDA) – jak ta sytuacja wpłynie na najbliższe lata rządów Modiego?

Autorka: Natalie Jagło

 

Narendra Modi, premier Indii od 2014 roku oraz drugi w historii niepodległych Indii premier wybrany na trzecią kadencję z rzędu, wraz z partią BJP zdobył w tegorocznych wyborach 240 miejsc w parlamencie (do uzyskania samodzielnej większości partia potrzebowałaby minimum 272), co jest równoznaczne z utratą przewagi na scenie politycznej. Nawet 50-stopniowe upały w niektórych regionach Indii nie zatrzymały ponad 600 milionów wyborców przed oddaniem głosu w największych wyborach demokratycznych na świecie.

W poprzednich wyborach w 2019 roku BJP zdobyło 303 miejsca w parlamencie, zaś na 2024 rok Modi zapowiadał, że liczba ta wzrośnie do 370. Z kolei główny przeciwnik BJP – Indian National Congress (INC) – zdobył 99 miejsca, a cały blok koalicyjny I.N.D.I.A – 233, znacznie poprawiając swój wynik z poprzednich wyborów.  BJP odniosło zwycięstwo przede wszystkim w centralnych Indiach, gdzie dominują stany biedniejsze i bardziej zacofane, ale to właśnie tam wpływy hinduizmu są najsilniejsze. INC największe poparcie uzyskał w stanach takich jak Kerala, Tamil Nadu, Pendżab czy Uttar Pradeś, funkcjonujących jako obszary z wyższym poziomem wykształcenia mieszkańców (w Kerali poziom alfabetyzacji wynosi niemal 97%). Równocześnie w tych samych stanach BJP nie odniosło znaczącego sukcesu – partia pod przywództwem Modiego nie zdobyła chociażby ani jednego miejsca w Pendżabie czy w Tamil Nadu. W ten sposób wyborcy, pochodzący ze stanów o znacznie większym zróżnicowaniu religijnym (np. w Pendżabie dominującą religią jest nie hinduizm, a sikhizm) wyrazili swój sprzeciw wobec wizji BJP, które swoją politykę kształtowało w oparciu o tzw. hindutvę, czyli ideologię głoszącą kulturową słuszność uczynienia Indii hinduistyczną hegemonią, z pominięciem pozostałych, istotnych mniejszości religijnych. Według tej ideologii, inne wyznania czy ludy plemienne Indii stanowią zagrożenie dla kulturowej i cywilizacyjnej tożsamości Indii. 

Sam Modi kreuje swój wizerunek jako osoby obdarzonej wręcz boskimi mocami – przywódca narodu, który z niskiej klasy społecznej stał się liderem światowej potęgi, stanowił inspirację i wzór do naśladowania dla wielu młodych Indusów, którzy są największym elektoratem wyborczym. Mimo, że hinduizm jest dominującą religią w Indiach (wg. cenzusu z 2011 roku Hinduiści stanowią niemal 80% populacji Indii), to tegoroczne wybory wykazały, że naród skłania się bardziej w stronę ideologii “Jedność w różnorodności”. Czy taki obrót spraw i utrata poparcia przez BJP świadczy o tym, że Indusi zaczynają sprzeciwiać się nacjonalistycznej propagandzie?

Partia Modiego jest nie tylko oskarżana o politykę nacjonalistyczną, korupcję czy wykluczanie mniejszości etnicznych i religijnych, ale też o brak przejrzystości w rządzeniu państwem; ograniczona wolność słowa w mediach oraz aresztowania dziennikarzy to niestety norma współczesnych Indii. W rankingu wolności prasy, przygotowywanym przez Reporterów bez Granic, Indie zajęły 159. miejsce.

Dotychczasowa kampania partii bazowała głównie na wizji szybkiego wzrostu gospodarczego oraz kreowania tożsamości Indusów jako narodu hinduistycznego, powiązanego ściśle z hinduizmem. Jednakże na zaprzysiężeniu 9 czerwca w Delhi Modi podkreślał, iż istotnym punktem działania będzie wzmocnienie pozycji nie tylko osób najuboższych, lecz także klasy średniej.

To właśnie najubożsi mieszkańcy Półwyspu Indyjskiego, mimo osiągnięcia przez Indie pozycji piątej gospodarki na świecie czy zakończonej sukcesem misji lądowania na księżycu Chandrayaan-3, nie odczuli znacznej poprawy swojego bytu. Dodatkowo, ideologia religijna negatywnie wpłynęła na narrację partii, skłaniając mniejszość muzułmańską (liczącą ponad 200 milionów osób) na zwrócenie się w stronę Kongresu.

Zgodnie z powyborczą ankietą przeprowadzoną przez Centre for the Study of Developing Societies (CSDS), 57% osób, które głosowało na kandydatów opozycji, jako powód swojego wyboru podało rosnące ceny i bezrobocie.

Z jednej strony rządy koalicyjne sprawią, że rozwój i reformy w kraju mogą ulec spowolnieniu – z drugiej strony liczna reprezentacja koalicji I.N.D.I.A może czuwać na straży demokracji i utrzymania sekularności państwa. Ze względu na okazane niezadowolenie wyborców z dotychczasowej polityki ideologicznej państwa jest prawdopodobne, że partia skieruje swoje działania w stronę reform wewnętrznych kraju w celu poprawy jakości życia mieszkańców i uzyskania ich poparcia w kolejnych wyborach w 2028 roku. 

Modi rządził w sposób odgórny w oparciu o bezwzględną większość BJP od czasów, gdy był głównym ministrem Gudźaratu od 2001 roku. Przetrwanie obecnego rządu będzie zatem zależeć od tego, czy sam Modi może (i czy zechce) zmienić swój styl polityczny.

Istotnym aspektem funkcjonowania oraz rozwoju kraju jest jego pozycja na arenie międzynarodowe.; Mimo, że polityka zagraniczna BJP oraz INC nie różni się znacząco między sobą, to jednak ostatnia wizyta Modiego w Moskwie w dniach 8-9 lipca nie została pozytywnie odebrana chociażby przez Wołodymyra Zełenskiego, premiera Ukrainy. Podczas spotkania z Władimirem Putinem Narendra Modi jako lider jednej z czołowych gospodarek w skali świata stwierdził, że Indie są gotowe zaoferować wszelką pomoc w ustanowieniu pokoju na Ukrainie. Zełeński odniósł się do sytuacji następująco: “To ogromne rozczarowanie i druzgocący cios dla wysiłków na rzecz pokoju; widzieć w takim dniu w Moskwie przywódcę największej demokracji świata wymieniającego uściski z najbardziej krwawym zbrodniarza świata.” Z kolei rosyjska telewizja państwowa zacytowała słowa Modiego, mówiąc, że wojna „nie jest rozwiązaniem”.

W trakcie spotkania z Władimirem Putinem podpisano kilkanaście dokumentów dotyczących kooperacji m.in. w sferach edukacji, mediów, klimatu i przemysłu stoczniowego oraz współpracy gospodarczej, handlowej i inwestycyjnej na rosyjskim Dalekim Wschodzie i w strefie arktycznej.

Jak podaje strona Ambasady Indii w Moskwie, “Stosunki dwustronne (tj. Indii i Rosji – przyp. autorki) pozostają silne i stabilne od ponad 75 lat.  Partnerstwo indyjsko-rosyjskie jest jednym z najbardziej stabilnych wśród głównych relacji na świecie we współczesnej erze, ze wspólnym zaangażowaniem na rzecz wielobiegunowego świata i nadal wykracza poza tradycyjne obszary współpracy wojskowej, nuklearnej i kosmicznej. [..] Coraz większe znaczenie dla dwustronnej współpracy ma również kilka inicjatyw w zakresie łączności, w szczególności Międzynarodowy Korytarz Transportowy Północ-Południe i Wschodni Korytarz Morski Chennai-Władywostok. […]”. Wpis pochodzi z czerwca bieżącego roku i wyraźnie podkreśla, że wojna w Ukrainie nie sprawiła i nie sprawi, iż Indie zerwą współpracę z Rosją.

Mimo, że od początku wybuchu wojny w Ukrainie Indie zajmowały neutralne stanowisko, to jednak skorzystały z m.in. embargo na rosyjski gaz, które nabywały po niższych cenach. Utrzymywanie dobrych stosunków z mocarstwami takimi jak Rosja i USA, a także ze znaczącymi gospodarczo krajami europejskimi leży w interesie Indii. 

Czy Indie mają potencjał, by stać się liderem Globalnego Południa i zepchnąć z piedestału Chiny? W kontekście relacji indyjsko-chińskich Chiny nie postrzegają Indii jako konkurencji ze względu na zróżnicowanie w wielu aspektach; od ustroju politycznego po skalę rozwoju gospodarczego. Obecnie chińskie PKB pięciokrotnie przekracza indyjskie, choć szacuje się, że Indie w przyszłym roku prześcigną Japonię i staną się czwartą gospodarką na świecie. Należy jednak pamiętać o tym, iż wzrost gospodarczy w Indiach nie odpowiada poprawie poziomu modernizacji kraju; z tego względu przed Indiami jeszcze długa droga, by w oczach Chin stać się istotnym rywalem.

Zwycięskie trzeci raz z rzędu wybory pokazują, iż elektorat Modiego nadal jest silny; jednakże spadek poparcia jest wyraźnym ostrzeżeniem dla BJP, iż Indusi, szczególnie z niższych klas domagają się poprawy warunków życia poprzez m.in. redukcję bezrobocia oraz odejścia od intensywnej, nacjonalistycznej polityki. Zwiększony nacisk na modernizację gospodarki i infrastruktury może sprawić, że Indie mają szansę stać się w przyszłości znaczącym mocarstwem na arenie międzynarodowej w wielu dziedzinach.

Źródła:

[1] Drury, F. “India Election Results 2024: Allies Back Modi for Third Term after Setback.” www.bbc.com,  (www.bbc.com/news/articles/c4nnj56v02vo.)  05.06.2024 
[2] “Narendra Modi Takes Oath as India’s Prime Minister.” www.bbc.com, (www.bbc.com/news/articles/c3ggnm7r75yo.) 07.06.2024
[3] Kugiel, P. “Wyniki Wyborów Parlamentarnych w Indiach.” Pism.pl, (www.pism.pl/publikacje/wyniki-wyborow-parlamentarnych-w-indiach.) 05.06.2024
[4] Ethirajan, A. “Modi in Russia: Indian PM’s Balancing Act as He Meets Putin.” www.bbc.com (www.bbc.com/news/articles/cpd91pe5r9go.) 09.07.2024
[5] Kumar, D., Yadav, R. “CSDS-Lokniti post-poll survey: Despite discontent NDA given another chance,” The Hindu
(
https://www.thehindu.com/news/national/csds-lokniti-post-poll-survey-despite-discontent-nda-given-another-chance/article68255095.ece) 06.06.2024
[6] Ito, T. “India Returns to Coalition Politics: What Will Change under the National Democratic Alliance?” International Information Network Analysis | SPF (www.spf.org/iina/en/articles/toru_ito_07.html) 18.06.2024.
[7] Embassy of India, Moscow . Indianembassy-Moscow.gov.in, (indianembassy-moscow.gov.in/bilateral-relations-india-russia.php.) Czerwiec 2024 
[8] Instytut Boyma “Ważna zmiana we władzach mocarstwa. Premier sprowokował muzułmanów i stracił“ WNP.PL
(
https://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/wazna-zmiana-we-wladzach-mocarstwa-premier-sprowokowal-muzulmanow-i-stracil,843734.html) 10.06.2024
[9] Pandey, N., Arnimesh, S. “Consensus key to run govt, Modi says at NDA meet. Naidu, Nitish bat for ‘regional aspirations,’The Print
(https://theprint.in/elections/consensus-key-to-run-govt-modi-says-at-nda-meet-naidu-nitish-bat-for-regional-aspirations/2121238/) 07.06.2024
[10] Renik, K. “Indie i Chiny – Rywalizacja Potęg?” Kultura Liberalna, (kulturaliberalna.pl/2024/06/04/indie-i-chiny-rywalizacja-poteg/.) 03.06.2024
[11] Zalewski, K. “Największa, ale czy demokracja? Indyjska potęga i nasze dylematy.” KrytykaPolityczna.pl
(krytykapolityczna.pl/swiat/indie-modi-demokracja-kaszmir-muzulmanie/) 23.02.2023 
[12] Renik, K. “RENIK: Wybory w Indiach: Modi wygrał, ale stracił większość.” Kultura Liberalna
(kulturaliberalna.pl/2024/06/06/renik-wybory-w-indiach-modi-wygral-ale-stracil-wiekszosc/.) 06.06.2024
[13] Reporters without borders. “Index | RSF.” Rsf.org, 2024 (rsf.org/en/index.)

Artykuł Indie po wyborach: jak kształtują się losy największej demokracji na świecie? pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Czternaście lat minęło jak jeden dzień – czyli nowe otwarcie w brytyjskiej polityce /czternascie-lat-minelo-jak-jeden-dzien-czyli-nowe-otwarcie-w-brytyjskiej-polityce/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=czternascie-lat-minelo-jak-jeden-dzien-czyli-nowe-otwarcie-w-brytyjskiej-polityce Mon, 05 Aug 2024 19:53:00 +0000 /?p=3750 Brytyjski parlamentaryzm ma swoje korzenie w XIII wieku, kiedy to w 1215 roku uchwalono Magna Carta, która ograniczyła władzę królewską i ustanowiła fundamentalne zasady prawne. W XIV wieku powstała Izba Gmin, która razem z Izbą Lordów tworzyła dwuizbowy parlament. W XVII wieku, po serii konfliktów między monarchią a parlamentem (takich jak Wojna Domowa i Chwalebna […]

Artykuł Czternaście lat minęło jak jeden dzień – czyli nowe otwarcie w brytyjskiej polityce pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

Brytyjski parlamentaryzm ma swoje korzenie w XIII wieku, kiedy to w 1215 roku uchwalono Magna Carta, która ograniczyła władzę królewską i ustanowiła fundamentalne zasady prawne. W XIV wieku powstała Izba Gmin, która razem z Izbą Lordów tworzyła dwuizbowy parlament. W XVII wieku, po serii konfliktów między monarchią a parlamentem (takich jak Wojna Domowa i Chwalebna Rewolucja), doszło do umocnienia władzy parlamentu kosztem monarchy. Bill of Rights z 1689 roku ustanowił podstawy nowoczesnej demokracji parlamentarnej, a kolejne reformy wyborcze w XIX i XX wieku stopniowo rozszerzały prawa wyborcze na coraz szersze grupy społeczne. Obecny system polityczny Wielkiej Brytanii jest wynikiem wielowiekowej ewolucji ustroju, naznaczonej wojnami, rewolucjami, reformami i przemianami społeczno-ekonomicznymi.

Autor: Olaf Adam Rutkowski



Ustrój polityczny Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej


Wielka Brytania jest monarchią parlamentarną, w ramach której funkcjonuje system gabinetowo-parlamentarny.  Do najważniejszych organów państwa zalicza się monarchę, ustawodawczy dwuizbowy parlament (składający się z Izby Gmin i Izby Lordów) i gabinet (rząd) wraz z premierem, sprawujący władzę wykonawczą.
System polityczny charakteryzuje się silną dwupartyjnością – dominują Partia Konserwatywna i Partia Pracy. Formalnie Wielka Brytania jest państwem unitarnym, ale wykazuje znaczny stopień decentralizacji, z parlamentami w Szkocji, Walii i Zgromadzeniem Irlandii Północnej. Model demokracji brytyjskiej, często nazywany systemem westminsterskim, opiera się na wspólnym poszanowaniu tradycji rozwiązywania sporów oraz lojalności wobec państwa, uważanego za dobro najwyższe.

System wyborczy w wyborach parlamentarnych


System wyborczy w Wielkiej Brytanii jest kluczowym elementem funkcjonowania demokracji w tym kraju, wpływając na skład parlamentu i sposób, w jaki rząd jest formowany.
Wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii odbywają się w systemie „pierwszy na mecie” (First-Past-The-Post, FPTP). System ten służy do wyboru członków Izby Gmin, czyli dolnej izby brytyjskiego Parlamentu. W jego ramach kraj podzielony jest na 650 jednomandatowych okręgów wyborczych, z których każdy wybiera jednego posła (MP) do Izby Gmin. Wyborca oddaje jeden głos na wybranego kandydata w swoim okręgu, a kandydat, który otrzyma najwięcej głosów, wygrywa i zostaje posłem. 

Parlament jest wybierany na maksymalnie pięć lat, chyba że zostanie wcześniej rozwiązany przez monarchę na wniosek premiera. Przed wyborami wszystkie miejsca w Izbie Gmin stają się nieobsadzone. Nowe wybory muszą się odbyć w ciągu 25 dni roboczych od zakończenia kadencji parlamentu. Po ogłoszeniu daty wyborów rozpoczyna się kampania wyborcza, trwająca zazwyczaj kilka tygodni.

Partia, która zdobędzie większość miejsc w Izbie Gmin (co najmniej 326 z 650 miejsc), ma prawo do utworzenia rządu, a jej lider zostaje premierem. Jeśli żadna partia nie zdobędzie większości, może dojść do utworzenia rządu koalicyjnego lub mniejszościowego, który będzie musiał uzyskać wsparcie innych ugrupowań, aby móc skutecznie rządzić.

System FPTP jest często krytykowany za brak proporcjonalności, ponieważ partia może zdobyć większość miejsc w parlamencie, nie uzyskując większości głosów w skali kraju. W rezultacie mniejsze partie mogą być niedoreprezentowane, a głosy oddane na przegranych kandydatów de facto zmarnowane.

Czternaście lat rządów Torysów


Ostatnie pięć lat było naznaczone licznymi trudnościami, takimi jak Brexit, pandemia COVID-19, czy też kryzysy gospodarcze. Dla rządu w Wielkiej Brytanii, podobnie jak dla innych rządów krajowych, ten okres destabilizacji był wyzwaniem, któremu liderzy Partii Konserwatywnej nie podołali.

Brexit miał daleko idące konsekwencje dla gospodarki Wielkiej Brytanii. Wyjście z Unii Europejskiej spowodowało powstanie nowych barier handlowych, co wpłynęło negatywnie na handel międzynarodowy oraz  działalność firm i osób prywatnych. Pomimo podpisania umowy o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią, skutki opuszczenia Wspólnoty były dla Londynu dotkliwe i długotrwałe. Raporty Cambridge Econometrics oraz Centre of European Reform wskazują, że Brexit kosztował brytyjską gospodarkę miliardy funtów oraz spowodował utratę setek tysięcy miejsc pracy.

Pandemia COVID-19 była kolejnym ogromnym wyzwaniem dla brytyjskiego rządu. Ówczesny premier Boris Johnson spotkał się z krytyką za sposób zarządzania kryzysem. Dochodzenie publiczne wykazało liczne błędy i niekompetencję w zarządzaniu sytuacją, co wpłynęło na spadek zaufania publicznego do rządu. Lockdowny i inne restrykcje miały również negatywny wpływ na gospodarkę, powodując recesję.

W ciągu ostatnich lat brytyjska gospodarka zmagała się z wieloma problemami. Od czasu kryzysu finansowego inwestycje, płace, wzrost gospodarczy i produktywność uległy stagnacji. Wielka Brytania radziła sobie gorzej niż inne kraje uprzemysłowione, co dodatkowo osłabiło pozycję Partii Konserwatywnej. Chociaż na początku 2024 roku gospodarka zaczęła wykazywać oznaki ożywienia, to jednak problemy strukturalne pozostały.

Częste zmiany na stanowisku premiera oraz liczne skandale polityczne również przyczyniły się do osłabienia Partii Konserwatywnej. Po odejściu Davida Camerona, Theresa May nie zdołała skutecznie przeprowadzić procesu Brexitu, a Boris Johnson odszedł w atmosferze skandalu związanego z naruszeniem restrykcji covidowych. Liz Truss przetrwała na stanowisku premiera tylko 49 dni, co dodatkowo podważyło stabilność rządu.

Stagnacja gospodarcza, która trawiła Wielką Brytanię od ponad dekady, jest jednym z głównych czynników wpływających na niezadowolenie społeczne. Problemy gospodarcze były ściśle powiązane z pogarszającą się kondycją usług publicznych, takich jak służba zdrowia i edukacja, co dodatkowo potęgowało frustrację obywateli. Długie kolejki do specjalistów, braki kadrowe w NHS oraz niedofinansowanie szkół i trudności z rekrutacją nauczycieli to tylko niektóre z problemów, które dotykają codzienne życie mieszkańców.

W ubiegłym roku zadłużenie sektora publicznego w Wielkiej Brytanii wyniosło 88,8% PKB, a po uwzględnieniu Banku Anglii wzrosło do 97,6%. Jest to najwyższy poziom zadłużenia od lat 60. XX wieku, co wskazuje na poważne problemy fiskalne kraju. Według danych Office for National Statistics (ONS), dług sektora publicznego (z wyłączeniem banków sektora publicznego) na koniec czerwca 2024 roku szacowano wstępnie na 99,5% PKB. To oznacza wzrost o 2,8 punktu procentowego w porównaniu z końcem czerwca 2023 roku. Dane z House of Commons Library pokazują, że dług rządowy wynosił 99,5% PKB na koniec czerwca 2024 roku, w porównaniu do 96,7% w czerwcu 2023 roku. Brak skutecznych działań ze strony rządu w celu rozwiązania tych problemów sprawił, że Brytyjczycy coraz bardziej tracili zaufanie do Torysów.

Nie można nie wspomnieć o skandalach politycznych, które zbyt często w ostatnich latach pojawiały się na ustach Brytyjczyków. Rządy Borisa Johnsona, Liz Truss i Rishiego Sunaka były naznaczone kontrowersjami, w tym skandalem „partygate”, nieudanym “minibudżetem” Truss oraz brakiem charyzmy Sunaka, co również przyczyniło się do utraty zaufania wyborców. 

Wszelkie przedwyborcze badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii potwierdzają, że Partia Konserwatywna została w dużej mierze odrzucona przez najmłodsze grupy wiekowe w Wielkiej Brytanii, co stwarza realne zagrożenie powstania pokoleniowej wyrwy w jej elektoracie. Według ostatniego sondażu przedwyborczego przeprowadzonego dla ITV Peston, jedynie 14% osób w wieku 18-25 lat planowało głosować na Partię Konserwatywną w ostatnich wyborach. To znaczący spadek w porównaniu z poprzednimi latami, kiedy w 1997 roku 27% osób w wieku 18-24 lata głosowało na Konserwatystów, a w 2010 roku poparcie w tej grupie wynosiło 30%. W 2017 roku spadło do 27%, a w 2019 roku do 19%.

Badanie Lord Ashcroft Poll wykazało, że w grupie wyborców w wieku 25-34 lata odsetek głosujących na Partię Konserwatywną ten wyniósł zaledwie 10%. Dla porównania, w starszych grupach wiekowych poparcie jest znacznie wyższe: 27% osób w wieku 55-64 lata głosowało na Konserwatystów, a 38% osób w wieku 65 lat i starszych poparło tę partię. Sondaż Savanta dla ITV News pokazało, że Partia Konserwatywna traciła aż 47 punktów procentowych do Partii Pracy wśród wyborców w wieku 18-25 lat.

Osobisty wskaźnik aprobaty dla premiera Rishiego Sunaka wśród młodych wyborców również drastycznie spadł: z -17% w kwietniu 2023 roku do -20% we wrześniu 2023 roku, aż do -44% w ostatnim badaniu. Eksperci i stratedzy polityczni wyrażają poważne obawy dotyczące tej sytuacji. Jeden z doradców opisał ją jako „bardzo poważną”, a istnieją obawy, że tradycyjna tendencja przechodzenia wyborców na stronę Konserwatystów wraz z wiekiem może słabnąć. Chris Hopkins z Savanta stwierdził, że „głosowanie na kogoś jest nawykiem, a dotychczas skuteczna strategia Konserwatystów polegająca na czekaniu, aż młodsi ludzie staną się starszymi właścicielami domów, może dramatycznie zawieść”.

Przyczyny tego zjawiska są złożone. Młodzi ludzie czują się pomijani przez partie polityczne, szczególnie przez Konserwatystów. Istnieje poczucie, że partie nie reprezentują interesów młodych wyborców. Konserwatywna partia podjęła działania, które raczej zniechęciły niż przyciągnęły młodych wyborców, np. poprzez podsycanie tzw. „wojen kulturowych”. Młodzi wyborcy borykają się z licznymi kryzysami, takimi jak kryzys kosztów utrzymania, kryzys mieszkaniowy czy kryzys energetyczny.

Patrząc na burzliwe wydarzenia brytyjskiej polityki w ostatnich latach, wybory odbyły się w atmosferze oczekiwania na historyczną zmianę. Główne partie – Konserwatyści i Partia Pracy przedstawiły konkurencyjne wizje przyszłości kraju, koncentrując się na kwestiach gospodarczych, służby zdrowia i relacji z Unią Europejską.

Rishi Sunak zdecydował się na przedterminowe wybory w 2024 roku z kilku kluczowych powodów. Po pierwsze, sytuacja ekonomiczna kraju zaczęła wykazywać oznaki poprawy, co dawało nadzieję na lepszy wynik wyborczy. Inflacja spadła, a wskaźniki gospodarcze zaczęły się stabilizować, co umożliwiło Sunakowi twierdzenie, że jego rząd przywraca stabilność ekonomiczną. Dodatkowo, realizacja kluczowych programów, takich jak plan imigracyjny związany z deportacjami do Rwandy, była na zaawansowanym etapie, co miało potencjalnie zwiększyć poparcie wśród wyborców oczekujących surowych działań w zakresie kontroli granic.Dodatkowo Sunak chciał uniknąć dalszego spadku poparcia, który mógłby nastąpić w późniejszym okresie, jeśli sytuacja polityczna i gospodarcza uległaby pogorszeniu. Konserwatyści byli w znacznym odwrocie w sondażach w stosunku do Partii Pracy, a Sunak uznał, że lepiej podjąć ryzyko teraz niż czekać na dalsze pogorszenie sytuacji. Ówczesnemu premierowi zależało na zakończeniu swojej kariery politycznej w sposób kontrolowany, co miało zminimalizować ryzyko jeszcze większej porażki w przyszłości.

Na scenie politycznej poza głównymi partiami, dużą rolę zaczęła odgrywać partia Reform UK, która skorzystała na niezadowoleniu społecznym związanym z wysokim poziomem imigracji oraz niezrealizowanymi obietnicami rządu. Program tej partii koncentrował się na surowej kontroli granic, redukcji liczby migrantów oraz promowaniu polityki „Brytyjczycy na pierwszym miejscu”. Ugrupowanie Reform UK zdobywało poparcie wśród wyborców, którzy czuli się zawiedzeni zarówno przez Konserwatystów, jak i Partię Pracy

Wszystkie te czynniki wpłynęły na decyzję o przeprowadzeniu przedterminowych wyborów, które miały na celu maksymalizację szans na poprawę wyniku wyborczego i uniknięcie dalszego pogorszenia sytuacji politycznej i gospodarczej w kraju.

Co nam mówią wyniki wyborów?


Przedstawione nastroje społeczne znacząco wpłynęły na frekwencję wyborczą. W lipcu do urn poszło 60% wyborców zarejestrowanych do głosowania. Z perspektywy lat poprzednich, jest to jeden z najniższych wyników od 1950 roku (gorzej było tylko w 2001 roku). 

Tegoroczne zainteresowanie wyborami pokazuje, jak bardzo Brytyjczycy są zmęczeni licznymi skandalami. Dodatkowo nie bez przyczyny pozostawał fakt, że sondaże wyborcze od długiego czasu wskazywały na wygraną Partii Pracy, co prawdopodobnie wpłynęło na niższe zaangażowanie reszty społeczeństwa.

Wykres 1. Frekwencja wyborcza w wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii w latach1950-2024

Źródło: Dane UK Election Commission

Partia Pracy uzyskała największe poparcie w tegorocznych wyborach i przez najbliższe 5 lat będzie rządzić Wielką Brytanią. Niemniej jednak, warte zaznaczenia jest, że partia Keira Starmera zdobyła tylko 34% wszystkich głosów. Co prawda daje jej to znaczną przewagę nad Konserwatystami w podziale mandatów, ale wciąż jest to najniższy procentowy wynik partii wygrywającej wybory w najnowszej historii Zjednoczonego Królestwa.

Wynik Partii Konserwatywnej wynoszący 24% jest wyraźnym znakiem niezadowolenia społeczeństwa z okresu rządów tego ugrupowania. Choć wynik jest tylko o 10 punktów procentowych niższy niż wygranych, ma on również charakter rekordowo niskiego.
Nigdy wcześniej tak wielu (76%) Brytyjczyków nie głosowało za odwołaniem partii, która szła do wyborów będąc przy władzy.

Wyniki procentowe przekładają się na 412 mandatów dla Laburzystów i zaledwie 121 dla Konserwatystów. Skąd tak duża różnica w podziale? Wielka Brytania zawdzięcza to opisanym na wstępie jednomandatowym okręgom wyborczym, które obowiązują w wyborach do Izby Gmin. System ten faworyzuje względne wyniki w danych okręgach, zaś deprecjonuje wyniki bezwzględne w skali całego kraju.

Analizując wyniki wyborów parlamentarnych w UK nie można pominąć innych partii politycznych, które w ostatnich latach zyskują na popularności. Reform UK choć dostała tylko 5 miejsc w Izbie Gmin, uzyskała trzeci największy wynik co do ilości uzyskanych głosów. Jest to pierwszy raz w historii, gdy ta skrajnie prawicowa, populistyczna partia ma swoją reprezentację w brytyjskim parlamencie. 

Jeżeli chodzi o ilość zajmowanych miejsc w Izbie Gmin, trzecią co do liczby reprezentantów siłą została partia Liberalnych Demokratów, która w wynikiem niższym o 600 tys. głosów od Reform UK została znacznym wygranym jednomandatowych okręgów wyborczych. Sukces ten jest znaczący patrząc na znaczne zwiększenie liczby przedstawicieli z 11 w poprzedniej kadencji do aż 72 osób.

Jak w najbliższych latach będzie wyglądać polityka Wielkiej Brytanii?


Nowy premier Keir Starmer ma ambitne plany na swoją kadencję. Partia Pracy planuje szeroko zakrojone reformy, które mają na celu poprawę jakości życia obywateli, modernizację infrastruktury oraz przyspieszenie zielonej transformacji gospodarki.

Jednym z głównych postulatów jest uzdrowienie National Health Service (NHS), który boryka się z ogromnymi problemami. Celem Partii Pracy jest znaczne zwiększenie liczby dostępnych wizyt lekarskich dla społeczeństwa. Nowy rząd planuje przekształcić NHS w „Sąsiedzką Służbę Zdrowia”, co ma na celu ograniczenie biurokracji oraz umożliwienie pacjentom wizyt u tego samego lekarza rodzinnego przy każdej konieczności. W ramach tej reformy testowane będą Sąsiedzkie Centra Zdrowia, łączące lekarzy rodzinnych, pielęgniarki, opiekunów, fizjoterapeutów i specjalistów zdrowia psychicznego pod jednym dachem. Dodatkowo, liczba wizyt wieczornych i weekendowych ma wzrosnąć o 40 000 tygodniowo. 

W obszarze edukacji Partia Pracy zamierza zamknąć lukę podatkową dla szkół prywatnych, co ma zapewnić dodatkowe środki na edukację publiczną. W każdej szkole mają pojawić się specjaliści ds. zdrowia psychicznego, a planowane jest również zatrudnienie 6500 nowych nauczycieli w kluczowych przedmiotach. W każdej szkole podstawowej w Anglii mają powstać darmowe kluby śniadaniowe, co ma wspierać dobrostan młodzieży.

Nowy rząd w Wielkiej Brytanii stoi przed poważnym wyzwaniem opanowania problemów migracyjnych, w tym osób ubiegających się o azyl. Reforma systemu imigracyjnego obejmuje utworzenie nowego Dowództwa Bezpieczeństwa Granic z setkami nowych specjalistycznych śledczych i uprawnieniami antyterrorystycznymi oraz zakończenie wykorzystywania hoteli do zakwaterowania osób ubiegających się o azyl. Partia Pracy zobowiązuje się również do reformy systemu imigracyjnego w celu zmniejszenia migracji netto. Starmer obiecuje zerwanie z kontrowersyjnym pomysłem Torysów wysyłania osób do Rwandy na czas wydania decyzji o przyjęciu na Wyspy Brytyjskie. Dodatkowo, Partia Pracy musi znaleźć rozwiązanie dla nielegalnych migracji małymi łodziami przez Kanał La Manche. Nowy rząd w stosunkowo szybkim tempie musi zdecydować o losie tysięcy osób, które czekają na administracyjne decyzje co do ich przyszłości w Wielkiej Brytanii.

Poprzednia polityka migracyjna Partii Konserwatywnej miała na celu ograniczenie liczby imigrantów, zwłaszcza spoza Unii Europejskiej, poprzez surowsze przepisy i zaostrzenie kontroli granicznych. Pomimo tych działań liczba imigrantów nie zmniejszyła się znacząco, a brak skutecznych programów integracyjnych prowadził do problemów adaptacyjnych, marginalizacji i napięć społecznych. Koszty zarządzania migracją i kontrowersyjny program relokacji do Rwandy spotkały się z krytyką i wywołały niezadowolenie społeczne. W efekcie, Partia Konserwatywna straciła zaufanie, a opozycja wykorzystała te problemy do krytyki rządzącej partii. Nowy rząd ma nadzieję na skuteczniejsze rozwiązania i odbudowanie zaufania publicznego poprzez swoje reformy.

W zakresie gospodarki, Partia Pracy planuje wprowadzenie nowych, surowych zasad wydatków w celu zapewnienia stabilności gospodarczej oraz utworzenie Great British Energy, państwowej firmy produkującej czystą energię. Powstanie również Narodowy Fundusz Bogactwa do inwestowania w przemysł przyszłości, a stawka podatku od osób prawnych ma pozostać na poziomie 25%. Rząd zamierza również wspierać związki zawodowe i walczyć z zatrudnianiem ludzi na niekorzystnych dla nich umowach, a płaca minimalna będzie dostosowywana do zmieniających się kosztów życia, co oznacza podwyżki dla wielu pracowników.

W obszarze sprawiedliwości i bezpieczeństwa, Partia Pracy planuje utworzenie jednostek ds. gwałtów w każdej jednostce policji, wprowadzenie specjalistów w każdej centrali numeru alarmowego 999 oraz zwiększenie liczby policjantów patrolujących ulice. Dodatkowo, wprowadzone zostaną surowe kary dla sprawców zachowań antyspołecznych.

W ramach polityki społecznej, Partia Pracy planuje zwiększenie wydatków na publiczną służbę zdrowia o 25% w ciągu pięciu lat oraz wstrzymanie podniesienia wieku emerytalnego dla osób wykonujących ciężkie prace fizyczne. Planują również wydłużenie płatnych urlopów macierzyńskich z dziewięciu do dwunastu miesięcy.

Rząd Starmera zamierza również przeznaczyć dodatkowe 23,7 miliarda funtów na zielone projekty, renowację pięciu milionów domów oraz zwiększenie podatku od zysków nadzwyczajnych spółek naftowych i gazowych. Planowane jest także uchylenie zakazu budowy nowych farm wiatrowych na lądzie oraz wdrożenie programów modernizacji krajowej infrastruktury i budowa 1,5 miliona nowych domów.

Ponadto, wiele ze zmian, które chce wprowadzić Starmer, ma charakter długofalowy, gdyż wymaga dużych nakładów finansowych. Sam premier przyznaje, że aby zrealizować wszystkie założenia potrzeba nie jednej, a dwóch kadencji rządów. Wszystkie te działania mają na celu kompleksową reformę kluczowych obszarów funkcjonowania państwa i realizację wizji Partii Pracy dotyczącej przyszłości Wielkiej Brytanii

Głównym ryzykiem w realizacji planu Partii Pracy może być zbyt mała liczba namacalnych skutków działań rządu, przez co wyborcy nie zdecydują się dać im szansy dokończenia zaczętych projektów.

Dojście do władzy Liberałów może nieść za sobą także znaczące konsekwencje w polityce zagranicznej Wielkiej Brytanii. Już na samym początku swoich rządów nowy premier zapowiedział, że nie planuje zmniejszać wsparcia militarnego dla ogarniętej wojną Ukrainy. 

Jednym z głównych celów polityki zagranicznej Partii Pracy jest reset i zacieśnienie relacji ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Choć Wielka Brytania opuściła UE, nowy rząd będzie dążył do odbudowy i wzmocnienia więzi z europejskimi partnerami, co może również wpłynąć na relacje z Polską. Organizacja spotkania Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Blenheim Palace, planowana przez Starmera, jest sygnałem, że Londyn chce odgrywać aktywną rolę w europejskich sprawach, co może przynieść korzyści także z punktu widzenia Warszawy.

Jak zmiany w brytyjskiej polityce wpłyną na relacje Wielkiej Brytanii z Polską?


W kontekście polskim, polityka nowego rządu może oznaczać nie tylko zwiększone dążenia do zacieśnienia współpracy z całą Unią Europejską, ale także z jej poszczególnymi krajami członkowskim. Już w pierwszych dniach urzędowania nowego rządu, szef brytyjskiego MSZ David Lindon Lammy udał się z wizytą m.in. do Polski, gdzie spotkał się z Radosławem Sikorskim. Brytyjczyk podkreślił, iż dwustronne relacje obu państw są dzisiaj dużo szersze niż w przeszłości. 

Jednym z kluczowych obszarów, w którym można oczekiwać kontynuacji i wzmocnienia współpracy między Wielką Brytanią a Polską, jest bezpieczeństwo międzynarodowe. Obie strony zgodziły się co do potrzeby utrzymania długoterminowej polityki wsparcia dla Ukrainy oraz wzmocnienia obecności sił NATO na wschodniej flance. W planach jest także zawarcie w najbliższych miesiącach nowego paktu bezpieczeństwa między Unią Europejską a Wielką Brytanią.

Polityka zagraniczna Partii Pracy pod rządami Keira Starmera ma się również charakteryzować tzw. „postępowym realizmem”. Oznacza to, że Wielka Brytania będzie dążyć do realistycznego podejścia w stosunkach międzynarodowych, jednocześnie promując wartości demokratyczne i prawa człowieka. W kontekście relacji z Polską, można spodziewać się kontynuacji współpracy nie tylko w ramach NATO, ale także innych formatów wielostronnych, takich jak Polsko-Brytyjska Kwadryga, która obejmuje spotkania ministrów spraw zagranicznych i obrony obu krajów.

Podsumowanie


Brytyjska scena polityczna przechodzi obecnie istotne przemiany, które z pewnością wpłyną na przyszłość kraju. Po 14 latach rządów Partii Konserwatywnej, Brytyjczycy zdecydowali się na zmianę, oddając władzę Partii Pracy. Wyniki wyborów odzwierciedlają zmęczenie społeczeństwa licznymi skandalami, gospodarczymi problemami i niedoskonałościami w zarządzaniu kryzysami, takimi jak Brexit i pandemia COVID-19.

Nowy premier, Keir Starmer, stoi przed ogromnym wyzwaniem zreformowania kluczowych obszarów funkcjonowania państwa, w tym służby zdrowia, edukacji i gospodarki. Jego ambitne plany mają na celu poprawę jakości życia obywateli oraz przyspieszenie zielonej transformacji gospodarki.

Niezależnie od przyszłych sukcesów, kluczowym wyzwaniem dla nowego rządu będzie zdobycie zaufania wyborców i realizacja obietnic w sposób, który zapewni im poparcie na kolejne kadencje. Tylko wtedy będą mogli kontynuować swoje plany i wprowadzać długofalowe zmiany w Wielkiej Brytanii.

Rządowi Starmera nie można z pewnością odmówić szybkiego przejścia do działania po przejęciu władzy. Już w ciągu pierwszych dwóch tygodni podjął kluczowe decyzje w polityce energetycznej i klimatycznej. Zniesiono zakaz budowy elektrowni wiatrowych na lądzie, co ma zwiększyć niezależność energetyczną i tworzyć miejsca pracy. Zatwierdzono trzy duże farmy fotowoltaiczne, zwiększając produkcję energii słonecznej. Wprowadzono obowiązek instalacji paneli słonecznych na nowych budynkach oraz ułatwiono ich instalację na istniejących. Wycofano zgodę na budowę kopalni węgla w Cumbrii i wstrzymano wydawanie nowych koncesji na wydobycie ropy i gazu na Morzu Północnym. Utworzono instytucję Mission Control do koordynacji dekarbonizacji elektroenergetyki, skonsolidowano UK Infrastructure Bank i British Business Bank w National Wealth Fund, oraz powołano spółkę Great British Energy z budżetem inwestycyjnym 8,3 miliarda GBP na rozwój czystej energii. Decyzje te mają na celu dekarbonizację gospodarki, zwiększenie niezależności energetycznej i walkę z kryzysem klimatycznym.

Pomimo oznak poprawy, gospodarka Wielkiej Brytanii nadal boryka się z poważnymi wyzwaniami, w tym z niedoborem wykwalifikowanych pracowników, wysokimi wydatkami publicznymi i ograniczonymi inwestycjami. Partia Pracy ostrożnie podchodzi do kwestii gospodarczych, starając się zrównoważyć utrzymanie infrastruktury z umiarkowanymi ulepszeniami, jednak ograniczenia finansowe utrudniają stymulowanie znaczącego wzrostu gospodarczego.

Najbliższe miesiące w Wielkiej Brytanii pokażą nam, czy rząd Keira Starmera będzie w stanie skutecznie zarządzać trudną sytuacją gospodarczą, wprowadzać niezbędne inwestycje publiczne i jednocześnie sprostać rosnącym wydatkom, co może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłego wzrostu gospodarczego kraju.

Źródła:


[1] Abdulla, S., & Milliken, D. (10 maja 2024). UK exits recession with fastest growth in nearly three years. Reuters. https://www.reuters.com/world/uk/uk-economy-grows-by-06-first-quarter-ons-data-shows-2024-05-10/

[2] Aldrick, P. (4 grudnia 2023). Britain’s economic stagnation leaves households £8,300 worse off. Bloomberg. https://www.bloomberg.com/news/articles/2023-12-04/britain-s-economic-stagnation-leaves-households-8-300-worse-off

[3] Anderson, J. (28 czerwca 2024). What the UK elections could mean for British foreign policy from a SFS professor. Georgetown University. https://www.georgetown.edu/news/uk-elections-everything-to-know-from-a-georgetown-sfs-professor/

[4] Asthana, A. (17 kwietnia 2024). Conservatives’ loss of support among young people is “ticking time bomb.” ITV News. https://www.itv.com/news/2024-04-16/conservatives-loss-of-support-among-young-people-is-ticking-time-bomb

[5] Biskup, P. (14 grudnia 2024). Brytyjska scena polityczna na rok przed wyborami parlamentarnymi. PISM.pl. https://www.pism.pl/publikacje/brytyjska-scena-polityczna-na-rok-przed-wyborami-parlamentarnymi

[6] Bui, H., Dwesar, I., Seymour, D., & To, T. (styczeń 2024). London’s economy after Brexit: Impacts and implications. Cambridge Econometrics. https://www.camecon.com/wp-content/uploads/2024/01/GLA_Impacts-of-Brexit-report_Final.pdf

[7] Ciesnik, S. (6 lipca 2024). Can labour repair the United Kingdom’s fragmented asylum system? France 24. https://www.france24.com/en/europe/20240705-can-labour-repair-the-united-kingdom-s-fragmented-asylum-system

[8] Clark, D. (3 lipca 2024). UK government debt 2024. Statista. https://www.statista.com/statistics/282841/debt-as-gdp-uk/

[9] Encyclopædia Britannica, T. E. of. (17 lipca 2024). Parliament. https://www.britannica.com/topic/Parliament

[10] Government Digital Service. (17 marca 2016). Types of election, referendums, and who can vote. GOV.UK. https://www.gov.uk/elections-in-the-uk/general-election

[11] Government Digital Service. (n.d.). Voting systems in the UK – UK parliament. Parliament of the United Kingdom. https://www.parliament.uk/about/how/elections-and-voting/voting-systems/

[12] Holden, M., & Macaskill, A. (5 lipca 2024). “big beasts” slayed as conservatives suffer UK election bloodbath. Reuters. https://www.reuters.com/world/uk/big-beasts-slayed-conservatives-suffer-uk-election-bloodbath-2024-07-05/

[13] Inman, P. (27 lipca 2024). How bad are Britain’s finances? Five questions on the state of the UK economy. The Guardian. https://www.theguardian.com/politics/article/2024/jul/27/britain-finances-key-questions-answers-state-economy-labour-government

[14] James, T. (10 lipca 2024). Voter turnout lowest in decades – an expected result and electoral rules may have played a role. The Conversation. https://theconversation.com/voter-turnout-lowest-in-decades-an-expected-result-and-electoral-rules-may-have-played-a-role-234071

[15] Karpowicz, D. (12 czerwca 2024). Stagnacja Gospodarki Wielkiej brytanii: Kolejka Górska Bez emocji. https://pl.albionfa.co.uk/stagnacja-gospodarki-wielkiej-brytanii-kolejka-gorska-bez-emocji/

[16] Kartal, A. K. G. (6 lipca 2024). Analysis – what caused the fall of UK’s Conservative Party? Anadolu Agency (AA). https://www.aa.com.tr/en/analysis/analysis-what-caused-the-fall-of-uk-s-conservative-party/3266844

[17] Keep, M. (19 lipca 2024). Public finances: Key economic indicators – house of commons library. House of Commons Library (UK Parliament). https://commonslibrary.parliament.uk/research-briefings/sn02812/

[18] Kellner, P. (16 lipca 2024). Behind the UK election: What the vote count means for the labour government. Wilson Center. https://www.wilsoncenter.org/article/behind-uk-election-what-vote-count-means-labour-government

[19] Kozieł, H. (10 maja 2024). Wielka Brytania wyszła z recesji. Gospodarka na drodze do trwałego wzrostu. Rzeczpospolita. https://www.rp.pl/gospodarka/art40327961-wielka-brytania-wyszla-z-recesji-gospodarka-na-drodze-do-trwalego-wzrostu

[20] Labour Party. (24 czerwca 2024). 10 labour policies to change britain. The Labour Party. https://labour.org.uk/updates/stories/10-labour-policies-to-change-britain/

[21] Lacey, T. (2 lipca 2024). Frustrated and fed up: Youth turnout could hit a record low in UK election. News Decoder. https://news-decoder.com/frustrated-and-fed-up-youth-turnout-could-hit-a-record-low-in-uk-election/

[22] Luke, S. (18 lipca 2024). Failure to connect: The Conservative Party and young voters. UK Election Analysis. https://www.electionanalysis.uk/uk-election-analysis-2024/section-2-voters-polls-and-results/failure-to-connect-the-conservative-party-and-young-voters/

[23] Public Sector Finance Delivery Team. (18 lipca 2024). Public Sector Finances, UK: June 2024. Public sector finances, UK – Office for National Statistics. https://www.ons.gov.uk/economy/governmentpublicsectorandtaxes/publicsectorfinance/bulletins/publicsectorfinances/june2024

[24] Springford, J. (25 stycznia 2024). Cost of brexit. Cost of Brexit | Centre for European Reform. https://www.cer.eu/research/cost-of-brexit

[25] Syed, A. (5 lipca 2024). How Nigel Farage’s reform UK impacted the British election. Time. https://time.com/6995276/nigel-farage-reform-uk-election/

[26] Resolution Foundation & Centre for Economic Performance (grudzień 2023). Ending Stagnation: A New Economic Strategy for Britain. Resolution Foundation.

[27] These charts show how Britain’s Tory Party Lost Its Way. The Economist. (2 lipca 2024). https://www.economist.com/graphic-detail/2024/07/02/these-charts-show-how-britains-tory-party-lost-its-way

[28] UK election analysis 2024. UK Election Analysis. (14 lipca 2024). https://www.electionanalysis.uk/

[29] Wikimedia Foundation. (16 lipca 2024). Politics of the United Kingdom. Wikipedia. https://en.wikipedia.org/wiki/Politics_of_the_United_Kingdom

[30] Wikimedia Foundation. (19 lipca 2024). 2024 in United Kingdom politics and government. Wikipedia. https://en.wikipedia.org/wiki/2024_in_United_Kingdom_politics_and_government

Artykuł Czternaście lat minęło jak jeden dzień – czyli nowe otwarcie w brytyjskiej polityce pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>
Znaczenie wyborów do Parlamentu Europejskiego w świetle przyszłych działań Unii Europejskiej /znaczenie-wyborow-do-parlamentu-europejskiego-w-swietle-przyszlych-dzialan-unii-europejskiej/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=znaczenie-wyborow-do-parlamentu-europejskiego-w-swietle-przyszlych-dzialan-unii-europejskiej Wed, 03 Jul 2024 17:24:03 +0000 /?p=3532 W 2024 roku prawie połowa ludności świata jest uprawniona do udziału w wyborach. Wśród nich znajduje się w około 370 milionów obywateli z 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej (UE), przystępujących do decyzji nad strukturą polityczną Parlamentu Europejskiego (PE) na kadencję 2024-2029. Po raz pierwszy skład tej instytucji był wybierany bezpośrednio w 1979 roku, zaś w […]

Artykuł Znaczenie wyborów do Parlamentu Europejskiego w świetle przyszłych działań Unii Europejskiej pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>

W 2024 roku prawie połowa ludności świata jest uprawniona do udziału w wyborach. Wśród nich znajduje się w około 370 milionów obywateli z 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej (UE), przystępujących do decyzji nad strukturą polityczną Parlamentu Europejskiego (PE) na kadencję 2024-2029. Po raz pierwszy skład tej instytucji był wybierany bezpośrednio w 1979 roku, zaś w bieżącym roku odbywają się dziesiąte już w historii tego typu wybory – drugie na świecie pod względem liczby uprawnionych wyborców zaraz po Indiach.

Autorka: Katarzyna Naskręt


Głosowanie odbywało się od 6 czerwca do 9 czerwca. Należy podkreślić, iż PE jest jednym z kluczowych organów Unii Europejskiej, który odgrywa znaczącą rolę w kształtowaniu unijnej polityki oraz w tworzeniu prawa. Celem artykułu jest analiza obecnej sytuacji politycznej, wyborów do PE oraz jego roli w systemie UE. Pod uwagę wzięto również wpływ na proces legislacyjny oraz jego pozycję we współczesnym biegu wydarzeń w kontekście wyzwań stojących przed Unią.
 

Sytuacja geopolityczna i znaczenie wyborów


UE jako związek gospodarczo polityczny składający się z 27 państw stoi przed wieloma wyzwaniami. Wspólnotę czeka wiele zadań, aby nie dopuścić do wewnętrznej dezintegracji i rozpadu. Po kilkuletniej pandemii koronawirusa kraje członkowskie borykały się (lub wciąż się borykają) z kryzysami społeczno-gospodarczymi. Inwazja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę 24 lutego 2022 roku nie ułatwiła wyjścia z recesji gospodarczej, ponieważ nastąpiły poważne problemy w gromadzeniu surowców energetycznych (znaczna część państw UE nadal korzystała z rosyjskich zasobów).

Po wybuchu wojny w Ukrainie państwa członkowskie obiecywały pomoc w każdej formie , w tym poprzez nałożenie sankcji na Rosję oraz Białoruś. Po dwóch latach, wśród niektórych polityków w Brukseli można zaobserwować zmęczenie wojną i ciągłym wspieraniem Ukrainy w sposób finansowy. Państwa członkowskie UE starają się wspierać Ukrainę oraz solidaryzować się z nią, ale rośnie zmęczenie pomocą, ponieważ nie wszystkie gospodarki nie wyszły bez szwanku z recesji związanej z pandemią. Nie ułatwiało też przekładanie pakietu ustaw zawierających m.in. wsparcie finansowe dla Ukrainy przez Kongres USA, który ostatecznie przegłosował w kwietniu. Istnieje ryzyko, że powrót Trumpa może przyczynić się do przejęcia finansowania wszelkich form pomocy dla Ukrainy przez Unię, bowiem w Partii Republikańskiej widoczne jest podzielone stanowisko co do kwestii związanej z Ukrainą.

Kraje takie jak Węgry czy Słowacja, które otwarcie lub mniej sympatyzują z reżimem Putina, nie ułatwiają Wspólnocie zachowania jednomyślności w wielu kwestiach. Jak stwierdziła przewodnicząca Komisji Europejskiej (KE), celem musi pozostać sprawiedliwy i trwały pokój, a nie kolejny zamrożony konflikt. UE musi się zmierzyć ze zwiększeniem bezpieczeństwa militarnego przed potencjalnym zagrożeniem ze strony Rosji w razie, gdyby Ukrainie nie udało się powstrzymać agresora. 

Jako kolejne wyzwanie stojące przed UE, wskazać można rozszerzenie o Ukrainę, Mołdawię czy Bośnię i Hercegowinę, które rozpoczęły negocjacje akcesyjne. Kraje bałkańskie oraz inni kandydaci również oczekują rozmów o przystąpieniu do UE. Stanowi to jednak problem dla krajów, niebędących płatnikami netto, gdyż w przyszłości będą musiały się podzielić korzyściami finansowymi oraz wspomagać biedniejszych członków. Mimo to unijni urzędnicy twierdzą, że proces rozszerzeniowy może potrwać lata, nim zostanie finalnie zrealizowany. Unia Europejska potrzebuje reform procesów decyzyjnych oraz budżetu unijnego przed przyjęciem nowych członków UE.

Ostatnią zmianą na gruncie unijnego prawa był traktat lizboński, który zawiera m.in. przekształcenie UE w jednolitą organizację międzynarodową, rozdział kompetencji między Unią a państwami członkowskim, nadanie więcej uprawnień ustawodawczych na równi z Radą Europejską. W tle są debaty na temat nowych traktatów i procesu federalizacji w kierunku mocarstwa, jednak nie wszyscy akceptują ideę super-państwa. Niektórzy uważają, że Unia potrzebuje nowych traktatów, ponieważ konieczne jest dostosowanie się do zmieniających czasów i rozwiązania nowych problemów, z którymi obecny system nie może się uporać. Można wskazać rozbieżne punkty widzenia oraz sposoby prowadzenia polityk zagranicznych przez państwa członkowskie

Ewentualny powrót Donalda Trumpa do Białego Domu może zagrozić Unii utratą sojusznika, jakim są Stany Zjednoczone. Istnieje ryzyko sytuacji, w której UE musiałaby uporać się sama zarówno z finansowym jak i politycznym wspieraniem Ukrainy oraz odstraszaniem Rosji. Z pewnością kraje członkowskie musiałyby udźwignąć ciężar zwiększenia nakładów pieniężnych na cele wojskowe oraz na pomoc dla Kijowa, aby zyskać przychylność Trumpa w razie jego ewentualnej wygranej. 

Istotną rolę odgrywają również kwestie związane z demografią starzejącej się Europy oraz z migracja z innych kontynentów odgrywają istotną rolę w europejskiej polityce, gdzie niedawno unijny pakiet o azylu i migracji został zatwierdzony. To oznacza, że przyjęto regulacje zawierające m.in. rozpatrywanie wniosków o azyl, procedury na zewnętrznych granicach UE oraz tzw. mechanizmów ,,solidarnościowych” z dobrowolną relokacją, gdzie kraje w ramach relokacji byłyby zobowiązane do przyjęcia migrantów. Gdyby państwa nie były w stanie przyjąć, wówczas konieczne byłoby wpłacenie pieniędzy do unijnego budżetu celem wspomagania innych krajów członkowskich. Wcześniej niektóre państwa, w tym w szczególności Polska, Węgry czy Austria, blokowały mechanizm ,,przymusowej relokacji”. 

Aktualne społeczne problemy obejmują m.in. walkę z dezinformacją czy cyberatakami w ramach wojny hybrydowej. Widoczne są trendy wzrostu poparcia dla ugrupowań skrajnie prawicowych, które wykorzystują moment niepewności i nieufności obywateli wobec demokratycznych instytucji. Do poważniejszych zadań stojących przed Unią jest także uregulowanie polityki klimatycznej poprzez wprowadzenie Zielonego Ładu, budzącego liczne kontrowersje. Wskazuje się, iż restrykcyjna polityka klimatyczna może wpłynąć na obniżenie poziomu życia wśród Europejczyków, co stanie się kosztem osiągnięcia neutralności klimatycznej.

Pozycja Parlamentu Europejskiego w ramach Unii Europejskiej

PE należy do siedmiu instytucji Unii Europejskiej. Jest to zgromadzenie ustawodawcze UE, wybierane w wyborach bezpośrednich, które odbywają się co pięć lat. Parlament współdziała z Radą Unii Europejskiej w kształtowaniu prawa (w ramach procedur ustawodawczych. Warto zaznaczyć przy tym, iż nie posiada własnej inicjatywy ustawodawczej i pozostaje na niższej pozycji niż RUE. Do zadań parlamentarzystów należą między innymi zmienianie i zatwierdzanie przepisów UE, w tym budżet wieloletni oraz rocznie wspólnie z Radą Europejską (składającą się z rządów państw członkowskich).

Do uprawnień Parlamentu można też zaliczyć rozliczanie unijnych instytucji takich jak KE. Deputowani PE wybierają przewodniczącego KE oraz odgrywają kluczową rolę w weryfikacji kandydatów na komisarzy w drodze indywidualnych przesłuchań. Następnie, w drodze głosowania podejmują decyzję o zatwierdzeniu kolegium 27 komisarzy unijnych (po jednym komisarzu z każdego państwa członkowskiego). Parlament Europejski pełni również funkcję przedstawicielską, reprezentując obywateli krajów członkowskich Unii Europejskiej. Wyjątkowość Parlamentu Europejskiego wynika z faktu, iż jest to jedyna demokratyczna instytucja wybierana przez obywateli w sposób bezpośredni, co uprawnia PE do zapewniania demokratycznej legitymizacji UE.

Parlament służy również jako przeciwwaga dla innych organów UE (Rada Europejska oraz Komisja Europejska), zapewniając równowagę władzy we Wspólnocie oraz między interesami poszczególnych narodów. Parlament Europejski posiada ponadto pewien wpływ na kształtowanie Wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej (WPZiB), poprzez kontrolowanie jej jako instytucji, komisarza. Przyjęcie rezolucji oraz debaty w PE odgrywają też rolę w kształtowaniu stanowisk Unii Europejskiej wobec bieżących spraw międzynarodowych

Grupy polityczne w Parlamencie Europejskim


Na strukturę polityczną PE składają się różne grupy, zwane inaczej frakcjami. Frakcje w Parlamencie Europejskim zrzeszają eurodeputowanych z państw członkowskich Unii Europejskiej na podstawie ich własnych przekonań, a nie narodowości. Struktura PE odzwierciedla różnorodność poglądów oraz stanowisk prezentowanych przez poszczególne opcje. Tworzone koalicje czy sojusze przez partie narodowe pochodzących z krajów członkowskich odgrywają rolę w kształtowaniu polityki europejskiej. Nie wszystkie partie polityczne reprezentowane przez deputowanych należą do poszczególnych frakcji, wówczas ich członkowie uznawani są za posłów niezrzeszonych. Kandydaci na posłów do Europarlamentu startują z krajowych list partyjnych. 

Obecnie w Parlamencie Europejskim funkcjonuje 7 grup politycznych. Należą do nich: chadecka Europejska Partia Ludowa (EPP), skupiająca się na poszanowaniu wolności, demokracji i praw człowieka, centrolewicowy Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim (S&D) dbający o sprawiedliwość społeczną i podwyższanie standardu życia obywateli, liberalna frakcja Renew Europe (pol. Odnówmy Europę), Grupa Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie (Greens-EFA), której celem jest ochrona środowiska oraz walka ze zmianami klimatu, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ECR) zrzeszający eurosceptyków oraz przeciwników federalizacji UE, Grupa Tożsamość i Demokracja (ID), która prezentuje stanowisko skrajnie prawicowe i antyimigranckie, a także Grupa Lewicy w Parlamencie Europejskim (GUE/NGL), skupiająca się na wartościach socjalizmu, komunizmu i miękkiego eurosceptycyzmu. 

Natomiast po wyborach w 2024 roku nowo wybrani posłowie do PE (najprawdopodobniej w lipcu) będą tworzyć nowe grupy polityczne, obecne frakcje mogą być zachowane dalej jak było dotychczas. Niewykluczone, że partie prawicowe mogą utworzyć nową frakcję. 

Znaczenie wyborów


W kontekście tegorocznych wyborów zdecydowano się na zwiększenie liczby posłów z 705 do 720. Francja, Hiszpania i Holandia otrzymały po dwa dodatkowe mandaty, natomiast po jednym dodatkowym mandacie otrzymały Austria, Dania, Belgia, Polska, Finlandia, Słowacja, Irlandia, Słowenia i Łotwa. W tym miejscu należy podkreślić, iż kraje członkowskie mają określoną liczbę mandatów rozdysponowanych na podstawie liczby mieszkańców (im więcej mieszkańców, tym więcej mandatów). Zasada ,,degresywnej proporcjonalności” uprawnia jednak mniej zaludnione państwa do otrzymania więcej mandatów w stosunku do liczby obywateli. 

Parlament Europejski przeznaczył niemałe zasoby pieniężne na kampanie mające na celu wzmocnienie świadomości na temat znaczenia wyborów, a także zachęcenie Europejczyków do głosowania. Ponad 500 ogólnoeuropejskich organizacji patronackich (oraz wiele innych na szczeblu krajowym) promowało kampanię pod szyldem #UseYourVote (w Polsce #WykorzystajSwójGłos), co odbywało się za pośrednictwem mediów masowego przekazu, własnych inicjatyw oraz mediów społecznościowych. W dniu Europy 9 maja główne budynki w państwach UE zostały podświetlone w kolorach unijnej flagi.

Wykorzystywano także platformę wspólnie.eu, która przed wyborami zdobyła wielu nowych użytkowników. Pomimo aktywnej kampanii politycznej oraz szerzenia świadomości na temat znaczenia głosowania dla europejskiej demokracji, frekwencja wśród obywateli była zróżnicowana. Średnia unijna wyniosła 51,08%, a powyżej tego progu znalazło się jedynie 10 państw. Najwyższą frekwencję zanotowano w Belgii (89,82%) oraz Luksemburgu (82,29%), w których głosowanie jest obowiązkowe, natomiast w Chorwacji odnotowano najniższą frekwencję (28,35%). W Polsce frekwencja wyborcza wyniosła 40,65%, natomiast zasadniczo w krajach Europy Środkowej i Wschodniej odsetek biorących udział w wyborach był o wiele niższy niż w Europie Zachodniej.

Dokładny podział mandatów zostanie zaprezentowany po zsumowaniu i zliczeniu głosów przez krajowe komisje wyborcze oraz zatwierdzeniu przez narodowe organy ustawodawcze. Obecnie ponad połowa, czyli 17 państw, przedstawiła już końcowe wyniki wyborcze, w pozostałych głosy są nadal liczone (może to potrwać do kilku tygodni). Gdy wyniki obejmujące 27 państw będą już pewne, Parlament Europejski będzie weryfikował czy dany kandydat nie obejmuje innego mandatu lub stanowiska (zasada niepołączalności).

Wstępne wyniki wyborcze pokazują, jak kształtuje się nowy skład Parlamentu Europejskiego: 

Źródło: Parlament Europejski 2024-2029, wstępne wyniki, https://www.europarl.europa.eu/news/pl/press-room/20240529IPR21715/wybory-2024-prognoza-podzialu-miejsc-w-nowym-parlamencie-europejskim


Prognozowana struktura polityczna opiera się na wstępnych wynikach z 17 państw członkowskich, szacunkach przedwyborczych z 10 pozostałych państw, oraz średniej frekwencji. Zaprezentowane zostały obecne grupy polityczne, zaś do kategorii Inni zaklasyfikowano wszystkie partie krajowe bez aktualnej oficjalnej przynależności. Prognoza bazuje na strukturze ustępującego Europarlamentu i przed posiedzeniem inauguracyjnym trudno jest przewidzieć dokładny skład grup politycznych (część z partii narodowych może jeszcze zmienić frakcje). 

Z projekcji można wywnioskować, że EPP oraz inne proeuropejskie i demokratyczne wspierające integrację europejską będą miały przewagę w nowej kadencji PE. Do grupy tej należą EPP, S&D, Renew Europe oraz Zieloni, którzy zgodnie z prognozami uzyskali 462 mandaty. Europejska Partia Ludowa zyskała mandaty (w stosunku do poprzedniej kadencji), z kolei Socjaliści i Demokraci niewiele utracili. Stanowią największe frakcje i istnieje duże prawdopodobieństwo, iż zawiążą koalicję z Renew Europę, aby procedować dalsze projekty. Mimo wszystko, zaobserwowano wzrost poparcia dla skrajnej prawicy, jak w przypadku Francji i Niemiec (kolejno: Front Narodowy Marine Le Pen i Alternatywa dla Niemiec).

Partie prawicowe nie posiadają aktualnie jednej silnej frakcji, która byłaby widoczna na forum instytucji. Wiele z tych ugrupowań wlicza się do niezrzeszonych, lecz nie wyklucza się negocjacji celem ewentualnego zawiązania nowego sojuszu, który mógłby stanowić nawet około 25% całości składu PE. Prawicowe frakcje, czyli Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy oraz Tożsamość i Demokracja, zyskały niewiele poparcia względem poprzednich wyborów w 2019 roku. Warto podkreślić, iż Alternatywa dla Niemiec oraz Fidesz przynależały wcześniej do tych frakcji, ale zostały odsunięte.

Pomimo utrzymania większości przez grupy proeuropejskie, nie należy pomijać triumfu prawicy, która zyskuje na popularności. Można wskazać na przynajmniej kilka prawdopodobnych przyczyn wzrostu poparcia dla tych ugrupowań. Należą do nich m.in. problemy związane z polityką imigracyjną oraz azylową. Partie prawicowe, które często szerzą narrację antyimigrancką, traktując migrantów jako podkategorię społeczną, są w stanie skutecznie wykorzystać strach Europejczyków przed nadchodzącymi zmianami na swoją korzyść. Niewydolność systemu demokratycznego, brak poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji mogły się przyczynić do poparcia prawicowych partii, szerzących retorykę związaną z „nieudolnością” demokratycznych i proeuropejskich polityków to również istotny element narracji partii prawicowych. 

Narracja ta przyniosła sukces i doprowadziła do poważnej konsternacji w całej UE. W przypadku Francji, po sukcesie prawicowo-nacjonalistycznego Zjednoczenia Narodowego, które uzyskało dwa razy większe poparcie niż „Deputowani Odrodzenia” (sojusz partyjny Emmanuela Macrona), prezydent Francji rozpisał przedterminowe wybory parlamentarne. Może to doprowadzić do zmian układu sił politycznych i objęcia władzę przez prawicę. Natomiast Alternatywa dla Niemiec (AfD) stała się drugą siłą polityczną, a zarazem najpotężniejszą siłą na wschodzie Niemiec. We Francji wizja prawicowego rządu prowadzi do zaniepokojenia wśród społeczeństwa imigrantów i ich potomków, którzy się obawiają o swój byt oraz przyszłość. Nie inaczej jest w Niemczech, Holandii czy Belgii. Dostrzega się także sukces postfaszystowskiej partii Bracia Włosi premier Giorgii Meloni czy w Austrii wygraną nacjonalistyczno-konserwatywnej Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ), która wyprzedziła chrześcijańsko-demokratyczną Austriacką Partię Ludową (ÖVP). 

Co dalej?


Rozkład mandatów oraz kształt poszczególnych frakcji w Parlamencie Europejskim może pozostać bez zmian. Podczas wyborów europejskie partie polityczne zaprezentowały czołowych kandydatów na stanowisko przewodniczącego KE. Wynik będzie miał decydujący wpływ na to, kto faktycznie zostanie przewodniczącym. Zdaniem wielu ekspertów, aktualna szefowa KE Ursula von der Leyen, mimo niepowodzeń w minionej kadencji, może utrzymać swe stanowisko. Przeszkodę w reelekcji Ursuli von der Leyen może stanowić wytyczony proces w sprawie zawartej umowy między KE a Pfizerem na zakup szczepionek przeciw COVID-19. EPP w tej kwestii milczy.

W dniach 16-19 lipca odbędzie się sesja inauguracyjna, a nowi eurodeputowani wybiorą władze Parlamentu, w tym przewodniczącego. Zostaną również zorganizowane przesłuchania potencjalnych kandydatów na komisarzy, aby ocenić ich kompetencje i zdolności do pełnienia poszczególnych funkcji. Następnie odbędzie się głosowanie plenarne, podczas którego europarlamentarzyści zadecydują o składzie Komisji jako całości. Od zatwierdzenia potencjalnych kandydatur na czołowe funkcje w Unii Europejskiej będzie zależeć dalsza polityka Unii Europejskiej. Prawdopodobnie jako kontynuacja bieżących działań, między innymi w kwestii obronności oraz potencjalnego utworzenia tzw. ,,euroarmii”, zweryfikowania polityki Zielonego Ładu czy podejmowania działań względem uchodźców i imigrantów.

Na pewno też będzie uwzględniony wzrost popularności prawicowych sił politycznych, które mogą mieć większy wpływ na kreowanie polityki. Niektórzy przedstawiciele mogą mieć związki z Kremlem. Czy pogłębi dezintegrację zamiast integracji Unii Europejskiej? Frakcje demokratyczne zdołały utrzymać większość wymaganą w PE, ale nie mogą zignorować sukcesu prawicy w wyborach europejskich. Potencjalna grupa polityczna składająca się z prawicowych oraz nacjonalistycznych partii może wysyłać sygnał UE, aby wprowadziła poprawki do Zielonego Ładu, niewykluczone też, iż może nastąpić renegocjacja tzw. paktu migracyjnego.

Chociaż aktualny układ sił wskazuje na to, iż polityka UE w większości kluczowych dziedzin będzie kontynuowana, to ewentualne niepowodzenia i kontrowersje mogą doprowadzić do jeszcze większego umocnienia pozycji partii prawicowych. Na chwilę obecną jednak krajowe partie pozostają w fazie negocjacji w sprawie do dołączenia do poszczególnych frakcji. Istnieje wiele scenariuszy, wśród nich również i taki, iż powstać może super-prawicowa grupa w parlamencie, która zyskałaby znaczący wpływ na charakter debaty politycznej oraz regulacje prawne. To, co jest jednak pewne, to kwestia wzmocnienia widoczności skrajnie prawicowych ugrupowań. 

Lipcowe ustalenia partii politycznych pochodzących z 27 państw członkowskich pokażą, w jakim kierunku podąży Unia Europejska. Czy czeka nas kontynuacja dotychczasowej linii politycznej? A może musimy przygotować się na radykalne zmiany?

Źródła:

[1] Ehl D., „Eurowybory: niepokój środowisk migracyjnych”, 12.06.2024, https://www.dw.com/pl/eurowybory-niepok%C3%B3j-%C5%9Brodowisk-migracyjnych/a-69333797

[2] Riegert B., „Przed UE trudny rok. Oto 5 wyzwań dla Unii na 2024”, 04.01.2024, https://www.dw.com/pl/przed-ue-trudny-rok-oto-5-wyzwa%C5%84-dla-unii-na-2024/a-67884860

[3] Tomczak M., „Jest porozumienie wokół paktu o migracji i azylu. Unia zaostrza kurs”, 21.12.2023, https://oko.press/unijny-pakt-o-azylu-i-migracji-uzgodniony-metsola-ten-dzien-przejdzie-do-historii

[4] „Grupy polityczne w Parlamencie Europejskim”, https://www.europarl.europa.eu/about-parliament/pl/organisation-and-rules/organisation/political-groups

[5] „Demokracja żyje: podsumowanie wyborów europejskich 2024”, 11.06.2024, https://www.europarl.europa.eu/topics/pl/article/20240610STO21917/demokracja-zyje-podsumowanie-wyborow-europejskich-2024

[6] „Co dzieje się po wyborach europejskich?”, 29.05.2024, https://www.europarl.europa.eu/topics/pl/article/20240524STO21648/co-dzieje-sie-po-wyborach-europejskich

[7] „Jakie uprawnienia ma Parlament Europejski?”, https://www.europarl.europa.eu/news/pl/faq/18/jakie-uprawnienia-ma-parlament-europejski

[8] „Polityka zagraniczna: cele, instrumenty i osiągnięcia”, https://www.europarl.europa.eu/factsheets/pl/sheet/158/polityka-zagraniczna-cele-instrumenty-i-osiagniecia

[9] „Tak może wyglądać nowy Parlament Europejski”, TVN24, 10.06.2024, https://tvn24.pl/wybory-do-europarlamentu-2024/wybory-do-pe-2024-partie-jak-moze-wygladac-podzial-mandatow-w-europarlamencie-st7954720

[10] „Weryfikacja nowych posłów do PE”, https://www.europarl.europa.eu/news/pl/faq/5/weryfikacja-nowych-poslow-do-pe

[11] „Wybory 2024: Prognoza podziału miejsc w nowym Parlamencie Europejskim”, 10.06.2024, https://www.europarl.europa.eu/news/pl/press-room/20240529IPR21715/wybory-2024-prognoza-podzialu-miejsc-w-nowym-parlamencie-europejskim

[12] „Wybory do PE: Europeista z UW: wybór przewodniczącego KE determinuje politykę zagraniczną UE”, 10.06.2024, https://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/wybory-do-pe-europeista-z-uw-wybor-przewodniczacego-ke-determinuje-polityke-zagraniczna-ue,843486.html

[13] „Wyniki wyborów europejskich 2024, Wyniki na żywo”, 14.06.2024, https://www.results.elections.europa.eu/pl/

[14] „Wyniki wyborów, Frekwencja”, 14.06.2024, https://www.results.elections.europa.eu/pl/frekwencja/

Artykuł Znaczenie wyborów do Parlamentu Europejskiego w świetle przyszłych działań Unii Europejskiej pochodzi z serwisu Forum Młodych Dyplomatów.

]]>